Dodaj do ulubionych

podarki z ZSRR pod choinkę

05.11.05, 23:03
moje pierwsze lata nauki w szkole podstawowej przypadły na poczatek lat
osiemdziesiątych. chyba ze trzy lata pod rząd w okolicy nowego roku
otrzymywałem, tak jak inne dzieci w klasie, paczkę z ZSRR ze słodyczami.
znajdowały się one w plastikowym pudełku w kształcie drewnianej chatki,
budzika lub ruskiej baby. chyba dodatkowo dostawialiśmy też jakies zabawki.

czy ktoś z Was też to pamięta?

może znacie kulisy tej akcji?
Obserwuj wątek
    • fanta-girl Re: podarki z ZSRR pod choinkę 07.11.05, 14:48
      kulis nie pamietam ,ale podarki tez dostawalam smile

      najlepsze ze jak przynosilam do domu to zawsze mowilam, ze dostalam od
      przyjaciół ze Zwiazku Radzieckiego (czego dzis nie pamietam) co moich rodzicow
      irytowalo/bawilo?

      u mnie zawsze byly cukierki.
    • color Re: podarki z ZSRR pod choinkę 08.11.05, 00:12
      w latach 80-ch to ja pamietam takie paczki w szkole, ale one zdecydowanie nie
      byly ze zwiazku radzieckiego - raczej cos a'la dary od niemieckich uczniow, czy
      cos w tym rodzaju... zawsze to jakiez zelki i gumowe misie mozna bylo przegryzc smile
      • tuliak Re: podarki z ZSRR pod choinkę 08.11.05, 02:49
        ...to dlatego w R. mowilo sie zawsze i do dzis mowi "bez nas z glodu by
        zgineli"(ze Polacy niby)smile);
        a w temacie "jedzenie a stan wojenny" to zdecydowanie tak:
        - holenderskie maslo w puszkach "z miedsiestroj", 500g (trzyma w jednej cyne do
        lutowania, itp)
        - nowozelandzkie maselko, slone, na wage, pyszne szczegolnie z dzemem "17
        mgnien wiosny"(to tak osobista wycieczka do truskawkowego),(zolnierzyki brata w
        nim leza w piwnicywink)
        - pomaranczowy ser (kolor taki),przypomina obecny plasterkowany hohlandu, w
        dlugich tekturowych pudelkach, o przekroju ww plasterkow,
        - prosiaki i smakowite przetwory z ww w bagaznikach syrenek, fordow plastikow
        ili sportiwnyh madieliej tankow smile); najsmaczniesze kielbasy i szynki z
        przemytu, taki co potrafily zzieleniec a nie zeslizgac siewink), albo
        zasmrodzic...( za czym to czlowiek teskni...)
        - pomarancze rzucili na rogu!!!!!! wink)( w R. pod dostatkiem ich wtedy jeszcze
        bylo, bananow tezsmile; a co "Prawda" pisala o "ekstremie", oczom wlasnym nie
        wierzylem!!!!!!(ortografio, wybacz miwink)
        - he, he, chlebek swiezy na swieta albo karpik? a pare godzin to nie laska
        postac w kolejeczkach?wink)
        - krugazor,pare szt. mam w szafce, w b.dobrym stanie, wlasnie wyjalem i
        ogladam...
        - no i wsieobszczij komunisticzieskij gniot
        (kto wymyslil obecna poprawna politycznie transkr.? paranoja jakas...;moze
        dostal juz zlota czcionke teleekspresu?)
        no i a'propos "nowego-starego"( bo juz ma rok prawie ) "swieta jednosci" -
        normalni ludzie to olali jak zwykle, wolne to wolne; a z polskiego punktu
        widzenia- to powiem czym szokowalem w zeszlym roku (i nadal) Polakow- "to mile
        ze strony Rosji( nie Rosjan!!), ze... po niemal 400 latach pamietaja o tym, ze
        ktos dwa lata rzadzil z Kremlawink) i jeszcze to podkreslaja; no i oczywiscie
        madry pomysli "jak ci okupanci wyszli z naszego Kremla?chyba nie dobrowolnie?
        wstretnie podpuszczeni "szeregowi zolnierze dali gardla na miejscu, oficerow
        odprawiono na Syberie..."/jak pisal pewien porucznik, ktory z niej po latach
        powrocil...
        ale coz, cieszmy sie priekrasnoj osienju sriedniej Rassii...
        • margala Re: podarki z ZSRR pod choinkę 08.11.05, 12:36
          temat darów z zachodu w stanie wojennym to inna historia. dystrybucja była
          raczej przez kościół. i asortyment był bardzo prkatyczny: ser zółty, olej,
          mleko itp.

          mnie interesuje temat 'popdarków' z ZSRR. do niedawna myslałem, że na poczatku
          lat osiemdziesiątych dostawały je wszystkie dzieci. rozmawiałem ostatnio z
          jakimś rówiesnikiem i się okazało, że w jego szkole takich paczek nie było.

          bardzo jestem ciekaw jaka była skala i zakres czasowy tej akcji.
          • fanta-girl Re: podarki z ZSRR pod choinkę 09.11.05, 11:15
            moglo tak byc, ze o darach decydowal ktos jak i gdzie.

            Ja rosłam w Stalowej Woli, to nie dosc ze huta, proletariat to i zadnych
            burzuazyjnych potomkow raczej nie bylo.
            Dostawali wszyscy.

            Co ciekawsze, nie dawano nam ich w szkole, tylko w szkole szlismy cala klasa
            prowadzona przez nauczycielke i w jednym miejscu na miescie rozdwano.

            nie wiem czy byla jakas lista, bo tego nie pamietam.
            • margala Re: podarki z ZSRR pod choinkę 09.11.05, 12:16
              ja mieszkam w Warszawei. i np. na Bródnie w szkole, gdzie chodziłem, były
              podarki a w Wawrze, gdzie chodziła moja żona, nie było.

              podarki rozdawano u mnie w klasie.
              • moomoo Re: podarki z ZSRR pod choinkę 18.12.05, 22:11
                Dostałam coś takiego - box w kształcie domka zawierającego cukierki w zerówce
                (1981 - wypada, że w stanie wojennym), do tego były jeszcze 2 zabawki z
                dziwnego gumowopiankowego tworzywa - gołąb i bodajrze zając. Cukierki były
                niedobre, poza 1 landrynką - bardzo dobrze to pamiętam. Kulisów tej akcji nie
                znam.
                • vegol Re: podarki z ZSRR pod choinkę 26.02.06, 18:11
                  JA PAMIĘTAM!!!!!Były przynajmniej 2x!Raz czerwona matrioszka, raz niebieski
                  died moroz albo budzik-chyba do wyboru.W środku czekoladowe, dość duże cukierki
                  z orzeszkami-pycha, babcia mówiła, że to granda, bo cukierki są polskie,a w
                  naszych sklepach po nich śladu- zapakowane w papierki z obrazkami niedźwiadków
                  np.na huśtawce(innych obrazków nie pamiętam, ale chyba były, bo się nimi
                  wymienialiśmywink
    • fakej Re: podarki z ZSRR pod choinkę 24.07.23, 10:45
      Pamiętam jedną taką akcję. Byłem wtedy w klasie 1-3 podstawówki, niestety nie pamiętam której, myślę że to mógł być rok 1984. Ktoś wcześniej pisał o podobnej akcji w 1981. Może w '81 też taka była, ale ja na pewno nie chodziłem wtedy do szkoły ani nawet do zerówki.
      Z tego co zapamiętałem to te paczki były zamykane na taśmę klejącą i akcja była taka, że przynajmniej w mojej szkole chyba ponad połowa nie miała ruskich czekolad, które powinny w środku być (była reszta słodyczy, ale czekolad często brakowało).
      Wieść gminna niosła, że personel szkolny zawczasu sobie z tych paczek poczęstunek zrobił, ale może już u ruskich te czekolady nigdy do paczek nie trafiły, ciężko powiedzieć.
      Było tak, że paczki przy wydawaniu były od razu otwierane i sprawdzano czy jest czekolada, jak ktoś nie dostał to trafiał na listę osób, które rzekomo później miały te czekolady dostać, oczywiście była to mega ściema żadne czekolady w późniejszym terminie nie były wydawane.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka