akinom1205
29.10.09, 09:37
Witam. Mam 26 lat, mąż 27. Jesteśmy 1,5 roku po ślubie i mamy 9 m-
czną córcię. Mój problem - nie potrafię się przełamać, żeby
powiedzieć do teściowej -mamo-
Nie wiem, gdzie leży problem - ja tak skrycie tego nie chcę, ale też
głupio mi mówić -pani- więc mówię trochę bezosobowo. Dodam, że
teściowa też nidgy tego nie zaproponowała i chyba nie przeszkadza
jej, że zwracam się bezosobowo, bo przecież głupia nie jest i wie o
co biega. Mój mąż zaczął zaraz po ślubie mówić mamo, tato i
zaznaczę, że moi rodzice od razu to jemu zaproponowali. Nie wiem,
jak "to się teraz robi" :-) ale ja bym wola, aby teściowa mi to
zaproponowała. Z tego, co słysłam, to kiedyś tak nie było. poślubie
dziewczyny po prosu mówiły mamo, tato do teściów, bez żadnych
zaproszeń, ale teraz chyba jest inaczej???
Dodam, że jako tako dogadujemy się z teściową, ale nie do końca
gładko, bo jak byliśmy jeszcze zaręczeni, to ona zaczęła za bardzo
wtrącać się w organizację naszego wesela bez naszej zgody, a że my
byliśmy dosyć asertywni i trzymaliśmy się swojego zdania, to nie
wyszło dobrze. Skończyło się na tym, że wzięliśmy cichy ślub, tylko
ze świadkami i jak już bylo "po", to wszystkim oznajmiliśmy. Wolałam
mieć taki ślub, aniżeli drętwą sytuację, bo rodzina męża obrażona by
siedziła (albo w ogóle nie przyszła) na weselu. No nic, wyszło, tak
jak wyszło. Teraz jest w miarę ok, ale mam ten problem z mówieniem
mamo, tato. Myślę też, że jakbym teraz nagle, po 1,5 roku małżeństwa
zaczęła mówić mamo, to trochę by to głupio wyszło wyszło i na pewno
zwróciło wszystkich uwagę. Nie wiem, jak się zachować.