Dodaj do ulubionych

Czy muszę ugotować obiad?

27.08.04, 11:48
Nie mamy jeszcze dzievi...maz pracuje, ja mam wakacje...
I tak sie zastanawiam czy to moj obowiazek...czasami gotuje, ale czesto mi
sie nie chce...
Czy jesli nie ma w domu obiadu to znaczy ze jestem zla zona???
Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • jkatnik Re: Czy muszę ugotować obiad? 27.08.04, 12:00
      :))) Mam tak samo jak Ty:)
      Z tym, że u mnie mąż jadł obiady w pracy (ma godzinną obowiązkową przerwę na
      obiad). Ale ostatnio (jak skończyły się upały) stwierdziłam, że to jednak miło
      jeść razem obiady (i dużo smaczniej). Tak więc mąż dostaje do pracy jakiś lunch,
      a jak wraca to jemy razem pyszny obiadek:) A jak nie mam ochoty robić obiadu, to
      mu mówię rano, żeby zjadł w pracy.
      I w ten sposób, zawsze jak jemy obiad to jest on smaczny, przyrządzony starannie
      i z przyjemnością.
      I wcale nie uważam, że jestem złą żoną.
      To nie moja wina, że mój mąż sobie wziął taką młodą żonę jak ja i że ja jeszcze
      mam wakacje. Nie uważam, że dlatego że mam wakacje, muszę wiecej robić dla domu.
      Jedyny obowiązek, który przejęłam na czas wakacji, to odkurzanie (normalnie
      należy to do obowiązków męża).
      W ciągu roku, obiady gotujemy codziennie raz mąż, raz ja, w zależności kto
      pierwszy wraca do domu.
      Pozdrawiam
      Asia
    • loel Re: Czy muszę ugotować obiad? 27.08.04, 12:15
      karina822 napisała:

      > Nie mamy jeszcze dzievi...maz pracuje, ja mam wakacje...
      > I tak sie zastanawiam czy to moj obowiazek...czasami gotuje, ale czesto mi
      > sie nie chce...
      Jesli nie pracujesz, to przyzwoitość wymagałaby zrobić obiad.
    • moboj Re: Czy muszę ugotować obiad? 27.08.04, 12:50
      na szczęście minęły czasy, kiedy kobieta coś musiała. ja też do tej pory
      siedziałam w domu, ale gotowałam tylko wtedy, kiedy miałam ochotę. lubię
      gotować i umiem to robić i tego mojego "lubienia" nie chcę sobie psuć tym,
      że "muszę".
      a mój facet jest samodzielny, rączek mu nie urwało, chce jeść to wie, gdzie
      lodówka i garnki.
      • karina822 Re: Czy muszę ugotować obiad? 27.08.04, 13:03
        no wlasciwie to ja tez lubie...
        tylko ze lubie cos pokombinowac, a wtedy gotowanie zajmuje mi pol dnia...
        jednak poszlam, kupilam SCHAB i KARTOFLE, bo "loel" napisal(a), ze przyzwoicie
        by bylo...i choc cholernie mi sie nie chce, obiad bedzie po bozemu...mimo iz ja
        nie jem bo sie odchudzam...i tak jakos mi sie ta przyzwoitosc nie podoba, bo
        przeciez jak bede miala dzieci to przez jakies 20 lat i wiecej dzien w dzien
        bede gotowala...stad moje pytanie czy trzeba gotowac obiad dla meza...zaznaczam
        ze On sie nie domaga...jest tak dobry ze niczego ode mnie nie wymaga
        • kokosia1 Re: Czy muszę ugotować obiad? 27.08.04, 13:15
          Ja też miałam teraz wakacje i nie zawsze chce mi sie gotowac, a mąż odemnie
          tego nie wymaga. Pomomo to staram sie zawsze coś przygotować na ciepło, bo wiem
          ze jak wraca z pracy to jest zmeczony i głodny. nie zawsze sa to wyszukane i
          dwudaniowe obiadki,czasami kupię cos co wytarczy oggrzac, byble by było cosik
          do zjedzenia. zresztą ja uwielbiam jadac wspólne posiłki z moim meżem , samej
          mi sie nie chce. a jak pracuje to sutacja sie zmoienia, musimy razem coś
          kombinować na obiadek, w zalezności kto wczesniej wraca.
          • dr_tusia Re: Czy muszę ugotować obiad? 27.08.04, 14:32
            To fakt, przymusu nie ma. Ale codziennie wstaje wczesniej, ze by przygotowac
            mezowi sniadanko i cos do pracy i codziennie czekam z nakrytym stolem i goracym
            obiadem /nie zawsze 2-daniowym, bo po co tyle cholesterolu;)/. On to tak lubi i
            ceni, ze nie umialabym mu tego odebrac- zwlaszcza teraz gdy mam wakacje...
            • anula36 Re: Czy muszę ugotować obiad? 27.08.04, 16:00
              Tusia, ty to jestes taka idealna zona ze az trudno uwierzyc:)Ale oczywiscie na
              plus, mozenawet troche zazdroszcze bo nei ma takich mozliwosci.
              Osobiscie to ja wstaje wczesniej do pracy,sama jem sniadanie i wypadam (
              kanapeczek nie zostawiam:)
              Pracuje srednio po 12 godzin dziennie,czesto wyjezdzam,umowa jest taka,ze
              obiady jemy sami "na miescie" i dopiero na kolacje cos robim6y na zmiane.
              Taki los narzecznstwa na dorobku:)
              • dr_tusia Re: Czy muszę ugotować obiad? 27.08.04, 17:06
                Hehe, idealna...
                Idealna to ja nie jestem, po prostu staram sie robic mezowi takie drobne
                przyjemnosci, poki jeszcze mam czas, zajecia sie nie zaczely...A i on dogadza
                mi jak moze. I chyba o to chodzi, by zapal do takich rzeczy nie opadl /nam
                wzrosl po slubie:)/. Jest taka fajna zlota zasada malzenstwa, ktora gdzies
                wyczytalam, baaaardzo prosta: "badzcie dla siebie mili"...
            • morphea1 Re: Czy muszę ugotować obiad? 27.08.04, 22:49
              Podziwiam.
              Mam koleżankę , która rano wstaje- obojętnie czy ma tego dnia egzamin i wkuwała
              do 4 rano - leci po cieplutkie bułeczki ( i to jeszcze nie te z najbliższej
              piekarni, ale z tej "gdzie są Wojtusia ulubione" ) "bo Wojtuś takie lubi" i
              gotuje mu mleczko...
              Potem wraca z zajęć i... biegiem do garów- bo "Wojtuś lubi pierożki domowej
              roboty"
              I wszystko ok. Tylko ze Wojtuś w przeciągu 2 lat widzi w jej staraniach nie
              wielką milość ale jej obowiązek. I Wojtuś zanim zamieszkali razem potrafił
              naprawdę wspaniale gotować, a teraz wygodnie dostał 2 lewe rączki :)

              Ja owszem- wstaję rano- uwielbiam Mojego Aniolka budzić i zrobić mu kawkę, ale
              tylko dlatego ze sama wstaję. Wiem, ze On nie wymaga ode mnie wstawania tylko
              dlatego ze wstaje pierwszy-zwykle otula mnie kolderką i daje słodkiego buziaka
              i pozwala spać dalej :)
              A obiadki- coż robi je ten kto ma czas. Zresztą jemu lepiej wychodzą
              eksperymenty, mnie -kuchnia typowo polska :) Jest ok. Przymusu nie ma . .Czasem
              jest jajacznica i jest tez ok.
            • robert37 Re: Czy muszę ugotować obiad? 30.08.04, 16:16
              Boże - to jeszcze są takie kobiety na świecie? i do tego młode?
    • zdzisiek68 A co by było... 27.08.04, 18:33
      karina822 napisała:

      > Nie mamy jeszcze dzievi...maz pracuje, ja mam wakacje...
      > I tak sie zastanawiam czy to moj obowiazek...czasami gotuje, ale czesto mi
      > sie nie chce...

      A co by było, gdyby Mąż powiedział, że nie chciało Mu sie pracować, zatem czynsz
      za dom, rachunki itp. zostaną nie zapłacone? Czy byłby złym, czy dobrym mężem? :)
      • zosia9 Re: A co by było... 27.08.04, 19:30
        Masz wakacje to znaczy że chcesz wypocząć jak chcesz to gotuj jak nie to nie.
        • zdzisiek68 Symetria :) 27.08.04, 19:43
          zosia9 napisała:

          > Masz wakacje to znaczy że chcesz wypocząć jak chcesz to gotuj jak nie to nie.

          Przyszedłem po pracy, chcę wypocząć, jak chcesz, to sama sobie zmień żarówkę
          (wynieś śmieci, poskładaj nowy mebel, czy cokolwiek innego z dziedziny "męskich
          obowiązków"). Jak się podoba taki tekst? :)

          Różnie można podzielić obowiązki. Chcecie modelu "tradycyjnego" rodziny? Proszę
          bardzo, my idziemy do roboty, potem kładziemy pieniądze na stół, a w zamian
          oczekujemy od was obiadu (po obiedzie możemy zmienić tą żarówkę). Chcecie modelu
          "partnerskiego"? Proszę bardzo, dzielimy prace domowe, ale i dzielimy rachunki
          do zapłacenia.

          Drogie Panie, Wam się chce równouprawnienie traktować bardzo wybiórczo:
          chciałybyście zalet (tylko!, bo już odpowiedzialności to nie) obu modeli.
          Chcecie, żeby facet tradycyjnie pracował i utrzymywał rodzinę, a na dodatek
          postępowo miał swoją działke prania, sprzątania i gotowania. Muszę Was
          rozczarować: albo jedno, albo drugie, chyba, że macie niesamowite szczęście i
          uda Wam się znaleźć faceta o mentalności Murzyna z Alabamy.
          • dr_tusia Re: Symetria :) 27.08.04, 21:30
            Generalnie w wielu sprawach mozna Ci przyznac racje, ale nie podoba mi
            sie:primo- ta licytacja "ja tak, to Ty musisz owo". Milosc to nie targ! Robi
            sie cos z milosci, potrzeby serca, a nie z przymusu! Ja w kazdym razie po to
            gotuje itp. poki mam czas- nie musialabym cale wakacje wstawac o 5:10, ale CHCE
            zrobic ukochanemu sniadanie i zjesc je razem z nim, patrzac, jak dzien sie
            budzi za oknem- to przeciez okazja, by mu pokazac, ze go kocham i pobyc z nim
            chwile dluzej. On tez wcale nie musi robic wielu rzeczy- robi to, bo mnie
            kocha. I nie ma to nic wspolnego z zarabianiem- zarabiamy oboje- no moze oprocz
            wakacji, bo ja zarabiam uczac dzieciaki popludniami, ale uwazam, ze
            utrzymywanie rodziny to obowiazek odpowiedzialnego faceta. Zona moze i powinna
            pracowac, jesli ma mozliwosc, ale to on powinien czuc sie odpowiedzialny za
            finansowe bezpieczenstwo rodziny- i tak mu sie latwiej zyje - i to nie
            feministyczny slogan, ale proste prawo biologii. I tu dochodzimy do drugiej
            kwestii dyskusyjnej dla mnie- nie wiem, skad wziales to uogolnienie, ze chcemy
            rownouprawnienia. Nie wszystkie chcemy, a scislej, nie wszystkie rozumiemy je
            tak samo. To oczywiste, ze np. za te sama prace oczekujemy takiego samego
            wynagrodzenia, jak facet na tym samym stanowisku, ale- moim zdaniem- pewne
            roznice narzucone przez biologie i psychologie sa, beda... i cale szczescie. Bo
            nie jest mi obojetne, czy mam meza czy... zone;)) Lubie przy facecie czuc sie
            jak kobieta i ciesze sie bardzo, ze nawet moi koledzy pozwalaja mi na to mile
            uczucie, a co dopiero maz. Przeciez te roznice miedzy plciami czynia zycie
            pieknym i ekscytujacym, po co je zacierac?
            Co w niczym nie zmienia faktu, ze kazda ze stron moze robic wszystko w domu- z
            potrzeby uprzyjemniania zycia drugiej polowce...
            Ach, zawile to bylo:)) Mam nadzieje, ze nie przyprawilam nikogo o ziewanie,
            pozdrawiam cieplutko:)
            • zdzisiek68 Re: Symetria :) 27.08.04, 22:10
              Bardzo podoba mi się Twoje podejście. Miłość to, oczywiście, nie targ, ale
              dyskutowany przypadek to prosta droga do targu. W sytuacji kiedy mąż pracuje i
              utrzymuje dom, a żona "ma wakacje i Jej się nie chce" zrobić czegoś na obiad,
              taki mąż po jakimś czasie ma prawo zacząć myśleć, że ktoś tu kogoś wykorzystuje.
              Jak się wykorzystywanie ma do miłości?


              • dr_tusia Re: Symetria :) 28.08.04, 11:55
                Nijak:) I tu sie zgadzam. Pozdrówka:)
                • dr_tusia Re: Symetria :) 28.08.04, 11:57
                  Aha, tylko dajmy sobie czasem prawo do "nie-chcenia". Moj maz tez sie kiedys
                  spoznil do pracy, bo tak nam byo milo rano, ze nie chcialo mu sie jechac
                  wczesniejszym autobusem, a rachunki na tym nie ucierpialy. Nie jestesmy
                  cyborgami;) Byle tylko nie zamienic sie w leniwce;)
    • sabina74 Re: Czy muszę ugotować obiad? 27.08.04, 20:01
      Dla mnie to jest oczywiste, że mąż ma obiad jeśli wraca z pracy tym bardziej,
      że masz wakacje i jesteś w domu. Myślę, że Twoje dylematy wiążą się głównie z
      tym, że nie chce Ci się gotować, bo sama jeść nie lubisz, albo się odchudzasz,
      więc nie jesz. Ja jestem innym typem. Po prostu uwielbiam jeść, więc i wymyślać
      mi się chce, ale również nie wyobrażam sobie dnia bez obiadu. U mnie jest
      inaczej. Mąz dużo pracuje wraca do domu często już po 20, więc obiad je na
      mieście, nie wytrzymałby. Ja jestem na wychowawczym, więc mam czas by obiad
      zrobić i robię go tylko dla siebie (niestety, bardzo bym chciała jeść go z
      mężem, no ale o tym tylko pomarzyć).
    • aphoper1 Re: Czy muszę ugotować obiad? 28.08.04, 06:40
      Hej,

      Jestem ponad rok po slubie. Przez pare pierwszych miesiecy gotowanie bylo dla
      mnie wielkim stresem. Umiem ugotowac pare rzeczy, takich, jakie sama lubie, a
      moj Maz w swoim domu rodzinnym zywil sie inaczej. No i stresowalam sie,
      probowalam wymyslac nie-wiadomo-jakie-potrawy itp. I plakalam nad garnkami.
      A w koncu moj Maz porozmawial ze mna spokojnie i powiedzial, zeprzeciez moze
      zjesc kanapki, jak ja nie mam sily gotowac. Nie jest to wielki sukces, bo
      wolalabym, zeby sie nauczyl przynajmniej robic makaron z sosem, ale tez cos.
      Dodam, ze latwo go namowic, zeby mi pomagal i fajnie sie nam gotuje razem.

      OK, ale na twoje pytanie, co odpowiedziec? Jest zbyt ogolne. Niewiem, jak to
      jest u Was. Ja zwykle gotuje, jak jestem w domu, mimo ze w domu pracuje (jako
      tlumacz). Ale zajmuje mi to niewiele czasu.
      Pozdrawiam!
      • 17lipiec1976 Re: Czy muszę ugotować obiad? 28.08.04, 12:24
        ja na szczęście nie mam tego problemu. mój mąż uwielbia gotować. potrafi
        przyrządzić dosłownie wszystko i lubi eksperymentować w kuchni(nie jest
        kucharzem). jak nie miał pracy ( a ja pracowałam) to codziennie gotował, mówił,
        że gotowanie dla mnie sprawia mu przyjemność i lubi patrzeć jak ze smakiem
        zjadam to co przygotował. teraz pracuje i wraca wcześniej ode mnie, ale też
        gotuje, może nie codziennie bo czasami jest zmęczony. ja chodzę do pracy co
        drugi dzień i kiedy mam wolne to ja przyrządzam obiad. wcale nie wymagam od
        niego żeby gotował. po prostu to lubi.poza tym sam często nastawia pranie,
        prasuje, zmywa naczynia, chociaż go o to nie proszę.
        czasami jak mi albo mężowi się nie chce to nie gotujemy i wtedy nikt do nikogo
        nie ma pretensji. idziemy na miasto coś zjeść albo zamawiamy pizzę.
        pozdrawiam
        • dr_tusia Re: Czy muszę ugotować obiad? 28.08.04, 12:56
          To fakt- tez lubimy ten sposob, jak nie mamy szczegolnego nastroju na
          gotowanie. Pizza albo mila knajpeczka od czasu do czsu byc musi:)
          • puniao11 Re: Czy muszę ugotować obiad? 28.08.04, 14:19
            Jesli chodzi o mnie bardzo lubie gotowac.Wczesniej jak miaeszkalam z mama nie
            musialam tego robic,ale jak zamieszkalam z chlopakiem sama sie wszystkiego
            nauczylam-bez stresu i paniki a jego "bylo pyszne kochanie" wprawia mnie w
            dobry nastroj i zachete na robienie czegos jeszcze smaczniejszego;) Owszem sa
            dni,ze nic mi sie nie chce wtedy jemy cos szybkiego i nie ma zadnego
            problemu.Buzieczki mlode kucharki:)
    • zona_skorpiona Re: Czy muszę ugotować obiad? 28.08.04, 18:07
      Nie jestes zła, jesteś beznadziejna... Skoro wybrałas doroslosc to zachowuj sie
      jak dorosła.
      • moboj Re: Czy muszę ugotować obiad? 29.08.04, 08:49
        zona_skorpiona napisała:

        > Nie jestes zła, jesteś beznadziejna... Skoro wybrałas doroslosc to zachowuj
        sie
        >
        > jak dorosła.

        oj, oj, grubo przesadzasz... od kiedy dorosłość = gotowanie???
    • ethlin Re: Czy muszę ugotować obiad? 28.08.04, 18:19
      Nie mam męża, ale mój męczyzna b. często przyjeżdża do mnie po pracy. Do
      niedawna jeszcze często było tak, że on przyjeżdżał, a mi nie chciało się nawet
      kanapek mu zrobić, ale odkąd sama zaczęłam pracować i wracać późno do domu,
      doceniłam zrobienie obiadu przez moją mamę, czy przez niego. Teraz co prawda
      często ja wracam później od niego, i naprawdę jestem mu bardzo wdzięczna gdy
      specjalnie dla mnie przyrządza coś dobrego, ale kiedy on wraca później ode mnie
      staram się żeby zawsze miał co zjeść ciepłego. Uważam, że takie zachowanie jak
      moje niegdyś a Twoje teraz jest potwornie egoistyczne i nie ma z miłością nic
      wspólnego. Jeśli go kochasz, powinno być dla Ciebie oczywiste samo przez się,
      żeby dać mu coś do jedzenia gdy wraca zmęczony. A jak tego nie rozumiesz to
      sama idź do pracy na 10 godzin dziennie, i moze wtedy pojmiesz.
      Inna sprawa, że oboje uwielbiamy gotować, zwłaszcza gdy robimy to razem;
      dogadujemy sie jak w mało której sprawie;-)
      • karina822 Re: Czy muszę ugotować obiad? 28.08.04, 21:34
        alez mnie krytyka spotkala...
        ja tak naprawde gotuje, tylko w ten jeden dzien mi sie nie chcialo i mialam
        wyrzuty sumienia ze mi sie nie chce stad to pytanie...
        chcialam troche rozluznic atmosfere...a tu widze ze nawet cieple jedzonko jest
        argumentem do tego, ze nie kocham, ze egoistyczne jestem...
        moim zdaniem glupota...
        no ale fakt moze niedojrzala jestem...skoro nie chcialo mi sie gotowac...
        przepraszam za tak banalny watek...chociaa to dla niektorych i tak powazna
        sprawa...
        brac zycie mniej serio...tak mowila mi babcia...
        pozdrawiam...
        • wawrz No właśnie karina822!!!!Masz racje 28.08.04, 21:41
          Właśnie dziewczyny więcej luzu!!!Chyba bardziej denerwujące było dla Was to ze
          autorka nie musi a Wy musicie gotować:(((((( (to kieruje do tych co sie tak
          naburmuszyły)Pozdr
          • karina822 Re: No właśnie karina822!!!!Masz racje 28.08.04, 23:27
            juz Cie lubie wawrz...
            tez uwazam ze zostalam troche za ostro potraktowana..
            A pytanie bylo jasne "czy jesli w domu nie ma obiadu to zmaczy ze jestem zla
            zona???" i odpowiedz od KOBIET brzmi: jestes beznadziejna, jestes
            niedojrzala...dla mnie straszne...a gdzie nasze pasje, ja wole spedzic cale
            przedpoludnie na swoich przyjemnosciach niz na gotowaniu, bo wtedy jak moj maz
            wroci do domu ta zamiast obiadu ma szczesliwa zone...mysle ze to Go bardziej
            cieszy...
            jeszcze raz dziekuje za jedno slowo ZA...myslalam ze juz mnie calkiem z tego
            forum wygonia...
            pozdrawiam
            • moboj Re: No właśnie karina822!!!!Masz racje 29.08.04, 08:48
              karina, mnie też masz po swojej stronie. już to raz napisałam: minęły już te
              czasy, kiedy kobieta coś musiała:) u mnie jest tak, że mój facet pracuje od
              skończenia studiów, ja stałej pracy nie znalazłam, odbebniłam tylko dłuuuugi
              staż i w sumie siedziałam w domu. jeśli mi się chciało to gotowałam, jeśli nie
              to nie. ani ja, ani tym bardziej mój facet nie widzimy w tym problemu, że obiad
              raz jest a raz go nie ma. zazwyczaj jest tak, że WE DWOJE gotujemy jakiś
              większy obiad, który starcza na kilka dni i każde z nas sobie odgrzewa, kiedy
              ma ochotę.
              nie jesteś beznadziejna, nie jesteś niedojrzała, nie jesteś złą żoną - wiesz
              gdzie miej takie komentarze? no... :):):) nie bierz ich serio.
              pozdrawiam:):):)
      • moboj Re: Czy muszę ugotować obiad? 29.08.04, 08:51
        ethlin napisała:
        Uważam, że takie zachowanie jak
        > moje niegdyś a Twoje teraz jest potwornie egoistyczne i nie ma z miłością nic
        > wspólnego.

        rozumiem, że chcesz przez to powiedzieć, że wtedy kiedy nie robiłaś Twojemu
        facetowi jedzenia to go nie kochałaś?
        • dr_tusia Re: Czy muszę ugotować obiad? 29.08.04, 10:45
          Eeee, no, laski, faktycznie radykalne sie robia te konkluzje. Dlatego pisala
          jakis czas temu- dajmy sobie prawo do leniuszka od czasu do czasu- i to jest
          ok, jestesmy przeciez ludzmi. Jak sie nie chce gotowac czasem to zamowmy pizze,
          ale jak jest to regula, kiedy mamy wolne, a facet pracuje na nasze wspolne
          gniazdko, to juz traci egoizmem, ktory z dojrzala miloscia nie ma nic
          wspolnego, prawda?
          Pozdrowionka i usmiechnijcie sie, milosniczki i przeciwniczki obiadkow! :))))
          • moboj Re: Czy muszę ugotować obiad? 29.08.04, 10:58
            dr_tusia napisała:

            > ale jak jest to regula, kiedy mamy wolne, a facet pracuje na nasze wspolne
            > gniazdko, to juz traci egoizmem, ktory z dojrzala miloscia nie ma nic
            > wspolnego, prawda?

            a co z dziewczynami, które naprawdę nie potrafią gotować i codziennie zamawiają
            pizzę lub kupuję mrożonki w sklepie? z miejsca są uznane za egoistki, które
            nigdy nie pokochają dojrzałą miłością?
            mój facet przeczytał całą tę dyskusję i zapytał, co miłość ma wspólnego z
            garami. jest obiad to jest, nie ma to nie ma i tyle.

            > Pozdrowionka i usmiechnijcie sie, milosniczki i przeciwniczki obiadkow! :))))

            też pozdrawiam i więcej luzu życzę.

            • puniao11 Re: Czy muszę ugotować obiad? 29.08.04, 12:04
              Zgadzam sie z wami.A poza tym takie ciagle siedzenie nad garami....hmm troche
              by mi sie znudzilo tym bardziej ze mam juz pewne potraw, ktore ciagle robie.A
              jak sobie zrobie przerwe w gotowniu np.dwa dni to az mi sie chce siedziec
              pozniej w kuchni.A druga sprawa-facet jak czasem nie zje obiadu nie umrze,na
              poczatku tez siedzialam codziennie przy garach i robilam mu rozne potrawy.I co -
              on juz nawet przestal doceniac moje starania .Dlatego musialam to
              zmienic;))))))))).Czasem jak jade do mamy na weekend on zostaje sam i musi tez
              sobie sam radzic w kuchni.Dziewczyny uwielbiam wtedy przyjezdzac z powrtem do
              domu...jest tak spragniony mojego jedzenia,ze az milo;)Jest wtedy grzeczny jak
              piesek;) i nie uwazam sie z tego powodu za gorsza.....pozdrowionka karinka i
              nie przejmuj sie:)
            • dr_tusia Re: Czy muszę ugotować obiad? 29.08.04, 19:34
              Wiesz, chyba mamy troche inna wizje domu- mrozonki i pizza to nie sposob na
              zdrowe zywienie, a w kwestii zdrowia nie ma luzu i kompromisow- moze to
              zawodowe zboczenie medyka, ale juz sie napatrzylam na ofiary takiej kuchni w
              szpitalach. Nie musi byc drogo ani wykwintnie, tylko milo, cieplo, zdrowo i
              domowo. Ale to juz kwestia filozofii- ja uwazam, ze nie ma "nie umiem",
              wszystkiego sie mozna nauczyc, jesli sie chce. Co wcale nie znaczy, ze milosc
              ma sie objawiac kuchennym niewolnictwem- to tylko jeden z wielu przejawow
              troski o zdrowko i dobre samopoczucie tych, ktorych sie kocha.
              • moboj Re: Czy muszę ugotować obiad? 29.08.04, 21:42
                Pizzy mrożonej nigdy bym na stole nie postawiła, bo sama robię taką, że Pizza
                Hut i inne najdroższe pizzerie się chowają. gotuję tak, że wszelkie najdroższe
                knajpy we Wrocławiu się chowają, ale ani ja, ani mój facet nie uważamy, że
                musimy domowe obiadki mieć codziennie. nic się nie stanie z nami ani z naszym
                zdrowiem jesli raz na tydzien lub dwa zjemy mrożone kluski śląskie z Nordisa.
                a wierz mi - można nie umieć gotować - sama mam taką kolezankę, która nic nie
                potrafi ugotowac a każde jej wejście do kuchni kończy się katastrofą i w ich
                domu gotuje jej mąż.
                a zboczenie na zdrowe żywienie to i ja mam, ale nie czuję się niewolnicą garów,
                bo (jak to dzisiaj stwierdził mój facet) gary i miłość mają ze sobą niewiele
                wspólnego.
        • ethlin Re: Czy muszę ugotować obiad? 31.08.04, 21:24
          Myślę, że tak mógłby to odebrać gdyby chciał - oczywiście w mega uproszczeniu.
          Ja naprawdę rozumiem że może się nie chcieć czegoś tam zrobić, ale sęk w tym by
          nie ulegać ciagle temu swojemu niechceniu, bo wtedy miłość do drugiej osoby
          przegrywa z miłością własną.
          A argument, że mąż będzie szczęśliwszy gdy zasta w domu szczęśliwą żonę niz
          obiad pewnie jest całkiem słuszny, tylko pytanie czy mąż byłby wtedy szczęśliwy
          gdyby po powrocie do domu musiał sam sobie robić kanapki częściej niż raz czy
          dwa na tydzień... (cały czas mowa o sytuacji gdy żona siedzi w domu i nic nie
          robi).
    • pensjonarka Re: Czy muszę ugotować obiad? 29.08.04, 20:28
      sama mialam założyć watek o gotowaniu obiadów, bo zaczynam mieć tego
      wszytskiego dosyć a tu proszę-taka niespodzianka. Jestem kilka lat po slubie i
      gotuję obiady. Mój system to ugotowac w niedzielę na poniedz i wtorek, we
      wtorek po pracy gotuję na środę i czwartek, w piątek sa ryby, a w sobotę jakieś
      naleśniki czy placki ziemniaczane. Dodam,że pracuję dłużej niż mój mąż oraz że
      zarabiamy tyle samo, mniej więcej. Jest mi bardzo cięzko poniewaz nie dość, że
      pracuję to jeszcze studiuję podyplomowo i ucze się po nocach, ale jak
      próbowałam nie gotować to M urządzał mi karczemne awantury:((( Poza tym on
      uważa, że jak np. on wyjeżdża sobie na weeekend a ja zostaję bo po 1. musze się
      uczyć, a po 2. nie mam forsy na takie wojaże to M oczekuje że skoro siedziałam
      w domu to powinien na niego czekać gorący obiad.
      I jeszcze jedno-dziewczyny, jak czasami od wielkiego dzwonu wraca z pracy
      później niż ja to dzwoni do mnie żebym zrobiła mu kanapki bo jest tak głodny,
      ze sam nie da rady jak wróci. Więc ja głupia robię.

      Ale jak ja się źle czuję np w czasie okresu i nie mam siły nic robić,np. isć w
      sobotę na wykłady z podyplomówki to krzyczy że powinnam się ruszać itd.

      Wydawało mi się zawsze że taka jest kolej rzeczy, ze muszę gotować piątek
      świątek ale odkąd bywam na forum staję się chyba wyemancypowana. Tylko jak
      wykręcić się teraz od gotowania?????
      • moboj Re: Czy muszę ugotować obiad? 29.08.04, 21:46
        pensjonarka napisała:

        > Wydawało mi się zawsze że taka jest kolej rzeczy, ze muszę gotować piątek
        > świątek ale odkąd bywam na forum staję się chyba wyemancypowana. Tylko jak
        > wykręcić się teraz od gotowania?????

        ja mam tę łatwą sytuację, że mój facet (razem z jego bratem i ojcem) musieli
        sobie radzić sami, bo "teściowa" zawsze pracowała całymi dniami - najpierw
        szkoła, potem korepetycje, bo u nas w mieście nie ma lepszego nauczyciela matmy
        niż ona, więc ludzie walili do niej drzwiami i oknami. mój partner nie oczekuje
        więc, że obiad zawsze będzie podstawiony pod nos, wie gdzie lodówka, gdzie
        szafki z różnymi kulinarnymi skarbami, wie też do czego służą garnki i ręce.
        dużo zależy od tego jak facet został wychowany przez rodziców. widze to
        wyraźnie na przykładzie mojego mężczyzny.
        • pensjonarka Re: Czy muszę ugotować obiad? 30.08.04, 08:30
          Moboj, powiedziałaś święte słowa-ostatnio przekonuję się, ze wszystko wynosi
          się z domu. Stwierdzam, ze moje stałe i niezmienne zasady i przyzwyczajenia nie
          zmieniły się ani przez liceum ani studia ani pracę. Są dokładnie takie jak
          wpoili mi rodzice.
          Moja teściowa nie umie gotowac. teść jada w pracy w mój M i szwagirka pogryzali
          hamburgery na mieście. Tym bardziej nie mogłam zrozumieć jego nastawienia do
          gotowania, ale doszłam do wniosku że wynika to z tego ze mój M był niesamowicie
          wbijany w dumę, że jest stworzony do wyższych celów...
    • merlott Re: Czy muszę ugotować obiad? 30.08.04, 17:00
      no i kto by pomyslal, ze z tematu o obiadku moze powstac taka dluga dyskusja? :)

      a ja wlasnie siedze w pracy (bo u nas to ja pracuje), a moj jeszcze nie maz
      opiekuje sie naszym malenstwem. i gdy wroce do domu to rzuce sie "zglodniala"
      na corcie, a tatus pojdzie do kuchni gotowac obiad :)) a jesli bedzie mial dzis
      kryzys (bo to u nas dozwolone), to albo ja cos upichce, albo odgrzejemy pizze.
      Taki to zycie napisalo nam scenariusz..

      Ja mysle, ze fajnie jest jak sie robi tak, jak pisala Tusia, ze obowiazki
      traktujemy jak przyjemnosci, ktore mozemy sprawic drugiej osobie. Z drugiej
      strony czesto na dluga mete tak sie nie da, mozna sie czyms zniechecic, mozna
      sie poczuc wykorzystywanym.
      U mnie zawsze sprawdzalo sie jasne ustalenie zasad i obowiazkow, a takze
      odstepstw od tego. No i cale szczescie, ze obydwoje z partnerem uwazamy, ze
      swiat nie konczy sie na obiedzie czy poscieranym kurzu :))
      • dr_tusia Re: Czy muszę ugotować obiad? 30.08.04, 19:24
        Bo sie nie konczy i to jest piekne- przeciez wszystko, co wspolne jest piekne-
        rowniez wspolny bajzelek, ktory sie razem ze smiechem posprzata za 3 dni:))
        A co do przyjemnosci i zniechecania- masz absolutna racje. Tyle, ze jesli obie
        strony robia sobie wzajemnie takie przyjemnosci, jak umieja, to nikt nie
        poczuje sie wykorzystywany. Oby taki zapal nigdy nie mijal... Utopia, wiem. Ale
        niech takie sielanki trwaja jak najdluzej- ich wspomnienie dodaje sil, kiedy
        jest ciezko.
        • dr_tusia Re: Czy muszę ugotować obiad? 30.08.04, 19:27
          Oj, przeprasza, cos mi sie dwa razy wyslalo:(
      • dr_tusia Re: Czy muszę ugotować obiad? 30.08.04, 19:26
        Bo sie nie konczy i to jest piekne- przeciez wszystko, co wspolne jest piekne-
        rowniez wspolny bajzelek, ktory sie razem ze smiechem posprzata za 3 dni:))
        A co do przyjemnosci i zniechecania- masz absolutna racje. Tyle, ze jesli obie
        strony robia sobie wzajemnie takie przyjemnosci, jak umieja, to nikt nie
        poczuje sie wykorzystywany. Oby taki zapal nigdy nie mijal... Utopia, wiem. Ale
        niech takie sielanki trwaja jak najdluzej- ich wspomnienie dodaje sil, kiedy
        jest ciezko...
    • rriittaa Re: Czy muszę ugotować obiad? 31.08.04, 08:38
      jak znam życie będziesz złą żoną (chyba że uzgodnisz z mężęm że masz ochotę
      wziąść także "urlop od garów"). Byle by nie zaczął chodzić na obiadki do
      teściowej... bo wtedy to już będziesz nie dość że zła żona to jeszcze leniuch.
      Na szczęście u mnie tak nie jest i nie wyobrażam sobie wstawać rano tylko po to
      żeby mężowi zrobić śniadanie. No chyba że zaśpi albo wstaję do ubikacji, to mu
      robię a on się wtedy bardzo cieszy... Ale jeśli się kogoś przyzwyczai, to potem
      mogą (z reguły są) pretensje....
      A może namów go na wspólne obiady na mieście? Jeśli nie macie wspólnego urlopu
      (?) to chociaż to by ci umiliło twój, a myślę że mąż też miałby urozmaicenie...
      nie patrzcie na ksę, jakbyscie gdzieś wyjechali to stracilibyście dużo więcej
      (oprócz obiadków, noclegi, przejazd )...
      • nineczkas Re: Czy muszę ugotować obiad? 01.09.04, 01:45
        Ja jestem od ponad trzech lat zona... i tylko ja gotuje :). Maz pracuje, ja ciagle sie ucze..teraz
        mam wakacje- u mnie dopiero za tydzien sie koncza- i prawie codziennie robie obiad. Powiem
        wiecej, wstaje rano, zeby zrobic mezowi sniadanie- lubie tez posiedziec z nim przy stole zanim
        zje- potem znowu sie klade spac (zasypiam od razu:)), no chyba, ze jest rok szkolny, to juz nie ide
        spac. Powiem jeszcze wiecej :)... szykuje mezowi lunch do pracy i przekaski (ale to zwykle robie
        wieczorem, wkladam do lodowki i jest na drugi dzien). Musze jednak powiedziec, ze maz nigdy nie
        nalega na obiady tzn. sugeruje, ze jest glodny ale gdy czasami mowie, ze nie chce mi sie
        ugotowac, to kupujemy cos gotowego albo on idzie do lodowki i sam cos z niej bierze- ale to jest
        rzadko, bo wole gdy on zje to co ja mu przyszukuje..bo on jak sam zaczyna szykowac, to moglby
        jesc i jesc :).
        A wracajac do pytania tworczyni watku, ja uwazam, ze nawet jak sie nie chce, to mozna jakos sie
        zmusic i zrobic ta przyjemnosc mezowi. W koncu on wraca po calym dniu pracy i na pewno jest
        zmeczony. Rozumiem, ze masz wakacje ale zawsze mozna cos ugotowac na dwa, trzy dni a potem
        tylko odgrzac i juz. Ja jak sobie przypomne czasy gdy mieszkalam w Polsce i studiowalam w innym
        miescie- dojezdzalam na uczelnie- to zawsze z jedna mysla wracalam- co tam mama ugotowala
        :). A przeciez ona caly czas pracowala. Milo jest wrocic do domu gdzie jest ktos kto pomyslal o
        tym jak bardzo jestesmy zmeczeni i glodni.

        p.s ja wlasnie czekam na meza.. a obiad sie gotuje :))
        • dr_tusia Re: Czy muszę ugotować obiad? 01.09.04, 06:23
          Jakbym czytala swoj wlasny scenariusz dnia, Nineczkas:))) Pozdrawiam cieplutko
    • dziewojka Re: Czy muszę ugotować obiad? 01.09.04, 10:27
      Nie, to nie znaczy, że jesteś złą żoną :)
      U nas po ślubie i wspólnym mieszkaniu to dopiero będzie problem, bo nie dość,
      że mam dwie lewe ręce do gotowania (ostatnie dwie próby zakończyły się
      spaleniem a)ścierki, b)rękawicy :-/ ) to jeszcze jestem wegetarianką i mięsa
      nie tknę. To wróży mojemu lubemu popołudnia w kuchni. Na szczęście jest tego w
      pełni świadom. I szkoda mu tych ścierek i rekawic :)
      Najlepiej gotuje się nam we dwoje, obiadów nie dajemy rady czasowo, ale ciepłe
      kolacje często jemy razem.
      Nie czuję się jak zła żona :)
    • black-cat Re: Czy muszę ugotować obiad? 01.09.04, 15:58
      Co to znaczy dobra żona? Taka, która wykonuje z poświęceniem swoje "obowiązki"
      czyli gotuje, sprząta, podsuwa mężowi gazetę pod nos i za klika lat nie może
      już na niego patrzeć? A on na nią bo nagle ta super dziewczyna z którą się
      ożenił stała się sfrustrowana, zła na cały świat, zarzucająca mu, że nic nie
      robi - tylko on nie rozumie dlaczego, przecież tak było od początku. Same
      narzucamy sobie pewne role, w których niekoniecznie czujemy sie dobrze. Tylko
      po co? Ja nie gotuję bo nie lubię, często mam wolne i w te dni również gotuje
      mój mąż (o ile ma na to ochotę), dla niego gotowanie to forma relaksu i
      przyjemność a co więcej wychodzi mu znakomicie. Jeżeli nie ma ochoty to idziemy
      do restauracji i koniec. Oboje pracujemy, oboje zarabiamy i również wszelkie
      domowe "obowiązki" rozkładają się na dwie osoby. Żadne z nas niczego nie wymaga
      od drugiej strony. I tak jest dobrze. Nie mam kompleksu bycia złą żoną. Mój mąż
      zawsze twierdził, że gdyby chciał, żeby kobieta mu sprzątała, gotowała, robiła
      śniadania do pracy i prasowała koszule to zatrudniłby sobie gosposię.
      • nineczkas Re: Czy muszę ugotować obiad? 01.09.04, 16:09
        Widze, ze przeginamy w dwie strony :)... mowimy, ze te ktore nie gotuja to sa zle zony, a te ktore
        gotuja to sie poswiecaja i na pewno beda sflustrowane w przyszlosci. Ja uwazam, ze to wszystko
        zalezy od sytuacji w jakiej jestesmy i od meza- jakiego mamy :). Ja gotuje ale ugotowanie obiadu
        zajmuje mi naprawde malo czasu gdyz prawie wszystko pieke...a tutaj naprawde nie potrzeba
        duzo sie napracowac. Trzeba tylko wczesniej zamarnowac mieso- mozna zrobic to dzien
        wczesniej- a potem wlozyc na blache i do piecyka. Potem dodaje tylko dodatki np. grzybki,
        warzywa i juz obiad jest prawie gotowy. Zajmuje mi to raptem : pare minut przygotowania miesa i
        wlozenia na blache.. a potem dogladanie czy juz sie upieklo czy jeszcze nie. Zatem widzicie, ze nie
        jest to jakas meczarnia. Wlasnie pol godziny temu (u mnie 7.05 rano) zrobilam mezowi sniadanie
        (zajelo mi to 5minut) i lunch do pracy (salatka z pomidorow, ogorkow, salaty (salate kupuje juz
        przygotowana do jedzenia czyli umyta i pokrojona), oliwek, sera, szynki i fety) i zrobienie jej zajelo
        mi tez ok. 5 minut. Same widzicie, ze to nie jest jakas meczarnia. Ale rozumiem kobiety, ktore nie
        chca gotowac i jesli maz tez tak mysli to o.k. choc jesli krzywi sie, bo nie ma co jesc, to czasami
        warto zrobic mu przyjemnosc w postaci obiadu. :))
        pozdrawiam te ktore gotuja i nie gotuja :))
        • black-cat Re: Czy muszę ugotować obiad? 01.09.04, 16:27
          Zgadzam się z tobą nineczkas ale pod warunkiem, że to co robimy nam nie
          przeszkadza, że lubimy to robić. Nie pisałam, że wszystkie, które gotują będą
          sfrustrowane w przyszłości. Frustracja rodzi się kiedy robimy coś wbrew sobie.
          Mój mąż nigdy się na nic nie krzywi więc trudno mi sobie wyobrazić sobie
          sytuację, kiedy robię mu przyjemność bo krzywo na mnie spojrzał. Wtedy nie
          byłaby to już przyjemność:)
    • agata.23 Re: Czy muszę ugotować obiad? 01.09.04, 21:45
      Nie widze problemu w gotowaniu obiadu, ani nie odczuwam z tego tytułu przymusu
      czy obowiązku.
      Codziennie wstaje z mężem i robie mu sniadanie oraz kanapki do pracy a kiedy
      wraca po długim i ciezkim dniu staram sie mieć gotowy dla nas obiad.
      A robie to dlatego, że rano dzięki mojej pomocy może dłuzej pospać a po
      południu jest głodny i zmęczony a ja tez nie lubie sama jeść. Poza tym taniej
      jest ugotować obiad niż zrobic coś na szybko lub żywić się samymi kanapkami.
      Oczywiście że zdarzją się dni kiedy nie mam czasu na gotowanie ale mój maż nie
      robi mi z tego powodu awantury.
      Z przyjemnością patrze jak mu smakuje, zawsze mnie czule całuje za to że staram
      się zrobić cos dla nas. No i po obiedzie mój kochany mąż zmywa a jak przychodzi
      weekend to obydwoje zabieramy sie do sprzątania mieszkania. Nie czuję się jak
      kura domowa i nie wiem czemu wakacje miałyby być wymówką od gotowania.
      Za tydzień mam termin porodu i może moje podejście się nieco zmieni, bo i
      obowiązków znacznie mi przybędzie ale mój mąż zdaje sobie z tego sprawę i
      powiedział że będzie się starał wyręczać mnie z wielu czynności. I za to go
      kocham!
    • hexist Re: Czy muszę ugotować obiad? 22.09.18, 18:30
      jasne, że jesteś złą żoną, chłop musi się najeść!
    • jestjakieswolne Re: Czy muszę ugotować obiad? 20.11.18, 11:25
      Eee no coś ty.... naucz swojego faceta przyrządzić sobie coś prostego- nie jesteś niczyją służącą. Wg mnie osoba niesamodzielna,która nie potrafi sama o siebie zadbać jest jakoś częściowo kaleką. Nie jest obowiazkiem żony ani sprzatanie ani gotowanie-obowiazkami trzeba się dzielic,szczególnie jak 2 osoby pracują. Jeżeli masz wakacje uważam,że też masz prawo do jakiegoś czasu dla siebie albo nawet wyjazdu z kolezankami. Małżeństwo to nie jest forma niewolnictwa a obowiązki kobiety nie są zawarte w pakcie ślubu-tak się przyjęło ale wiele młodych małżeństw odchodzi od tego. Wielu mężczyzn nie docenia i myśli,ze to obowiązek kobiety ale nie jest tak. Obowiązki trzeba mądrze dzielić,tak aby jedna strona nie była bardziej obciążona. Jeżeli ci się nie chce zawsze też możesz coś zamówić na wynos albo ugotować zupę na parę dni ale myślę,ze my kobiety robimy podstawowy błąd,że niańczymy tych męźczyzn jak duze dzieci ale oni niepełnosprawni nie są-rączki mają. Kobiety robią się nadopiekuńcze czesto w strachu,ze odejdzie do innej albo zeby uzaleznić od siebie partnera. Przyznam szczerze,ze jest to jakiś sposób ale czy tylko na tym powinno się opierać małżeństwo? Mam wrażenie,ze własnie przez to zaniedbuje się jego inne aspekty i popada w rutynę i przestajemy dbać czy zabiegać, walczyć o partnera,bo przeciez dbamy na codzien-gotujemy,sprzatamy a inne potrzeby? Podobnie traktujemy dzieci: ubrać,nakarmić,obowiązki szkolne i tyle,często zabiegani zapomunamy o całej reszcie. Mnie się np bardzo spodobał niemiecki zwyczaj,ze co niedziela cała rodzina wychodzi na obiad do restauracji,nawet jak nie mieszkają razem to się zjezdzają chocby 1x w miesiącu :)
    • karnaks Re: Czy muszę ugotować obiad? 26.10.19, 13:49
      Nigdy nie oczekiwałem od żony obiadu, kompotu itp. Gotowała genialnie, ale jak nie było obiadu nie było tragedii. Jedzenie na mieście/kanapki/sam gotowałem obiad - facet może sobie poradzić, musi tylko chcieć. Nie robiłem problemu z braku obiadu Gotowanie nie jest obowiązkiem kobiety.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka