Dodaj do ulubionych

Terapeutyczny skok w bok

13.05.05, 16:00
Hejka wszystkim, znalazłam to forum przypadkiem i chciałam Was zapytać jak
sobie radzicie w sytuacji, kiedy wasz mąż z normalnego chętnego kochanka
staje się w ciągu kilkunastu miesięcy niemal oziębły.
Nic mu nie mam do zarzucenia poza brakiem (zdarza się raz na dwa tygodnie)
seksu, tak dzieje się odkąd zaszłam w ciąże i urodziłam córcie, czyli już
ponad rok. Ojcem jest super, pomaga w domu.

Prosiłam, rozmawiałm, kokietowałam i owszem jak wymusiłam niemal to seks był.
W końcu stałam się wściekła i nie do wytrzymania.
Nadal staram się żeby utrzymać małżeństwo ale odkąd znalazłam sobie
niezobowiązującego kochanka na przychodne jest dużo lepiej. Ja się nie
czepiam aż tak a męża spokojnie namawiam na wizytę u lekarza i przypuszczam,
że można problem jakoś rozwiązać.
Wiem, że to niezbyt fair ale już nie mogłam wytrzymać.
Obserwuj wątek
    • xaa Re: Terapeutyczny skok w bok 13.05.05, 17:12
      Niektórzy mężczyźni tak reagują na zmiane gabarytów po ciązy;))
      • dosia.samosia Re: Terapeutyczny skok w bok 13.05.05, 18:44
        Błąd w założeniu (Twoim). W ciąży przytyłam b. mało a do figury (szczupła i
        wysportowana) wróciłam w ciągu 3 miesięcy. Dbam o siebie i nie stałam się
        zapuszczoną, zapatrzoną wyłącznie w córcię mamuśką.
        Więc nie w "gabarytach" problem.
    • dosia.samosia Re: Terapeutyczny skok w bok 13.05.05, 18:50
      Mąż ma iść do seksuologa razem ze mną w celu ustalenia gdzie leży problem i co
      można zrobić. Na terapię jesli bedzie konieczna.
      Wybacz, ale brak współżycia przez około półtora roku normalny nie jest i nie
      można wszystkiego zwalać na stres, pracę, dziecko czy ogólne "nie mam ochoty".
      Innej kobiety nie ma, chyba, że jako zastępstwo kobiety traktować gry
      komputerowe, bo tym mężuś potrafi bawić się pół nocy a potem jest śpiący i już
      nic mu się nie chce.
      Jesli chodzi o agencję to sama mu zaproponowałam żeby poszedł jesli to miałoby
      pomóc żeby się "odblokował".
      żałosna? Nie, raczej skrajnie sfrustrowaną seksualnie, zdrową, młodą kobietą.
      • olalia Re: Terapeutyczny skok w bok 14.05.05, 11:24
        Proponuje ci wejsc na forum:Brak seksu w małzenstwie.Od siebie ci powiem ze
        sporo osób ma ten problem.Ja juz sie z tym borykam przez 5 lat i nie myslałam
        nawet o kochanku,dopiero teraz zaczuynam sie zastanawiać;)Pozdrawiam
    • dosia.samosia Re: Terapeutyczny skok w bok 13.05.05, 19:04
      MNie na mężu nadal zależy, nadal go pragnę i chciałabym żeby było dobrze. Tylko
      skrajnie podminowana, płaczliwa, agresywna nie wykażę się cierpliwością
      konieczną do stopniowego poprawienia sytuacji.
      Jeśli myślałam tylko o tym, że mąż znowu "nie" to miałam ochotę rzucić się z
      pięściami a nie mówić "kotku, trudno, nie szkodzi". 1,2, 7 razy można
      zrozumieć, odpuścić, poczekać ale półtora roku to trochę za długo.
      Kochanek mnie uspakaja i w domu na co dzień jestem milsza i łatwiej mi zbliżyć
      się do męża, przytulić, zabiegać o zainteresowanie.
    • dosia.samosia Re: Terapeutyczny skok w bok 13.05.05, 20:18
      Ależ mówiłam.;) KIlkakrotnie przy ostrych awanturach mowiłam, że skoro od niego
      nie mogę dostać tego do czego się zobowiązywał składając przysięgę małżeńską to
      pozostaje mi znaleźć sobie zastępstwo. Miałam nadzieję, że może zazdrosny się
      okaże.
      Widział jak przeżywam brak współżycia bez uzasadnionego powodu. Widział i nie
      robił NIC żeby było lepiej.
      Ergo - sam jest sobie winien. Ile wg. ciebie można prosić, rozmawiać, poniżać
      się żebrząc o seks. Seks konkretnie, bo przytulanie i trzymanie za rękę to mąż
      mi oferuje tylko to o wiele za mało.

    • dosia.samosia Re: Terapeutyczny skok w bok wierzba 13.05.05, 22:38
      A szanujący się mężyczyzna? Ile wytrzyma z żoną, która bez sensownego powodu
      odmawia?
      Nie szanuję sie na tyle, żeby zrezygnować z podstawowej potrzeby w wieku
      niecałych 30 lat. Seks jest dla mnie taką samą potrzebą jak jedzenie czy sen.
      • arc5 Re: Terapeutyczny skok w bok wierzba 13.05.05, 22:42
        Zeby ten twoj maz wiedzial co ty wypisujesz .Współczuje mu pomijajac wasze
        problemy,bo to mozna rozwiazac.Może ty jestes wobec niego tez taka wulgarna.Tego
        faceci nie lubią.
        • dosia.samosia Re: Terapeutyczny skok w bok wierzba 13.05.05, 22:46
          Nie byłam wulgarna dopoki nie zostałam doprowadzona do rozpaczy. Śmiej się ale
          to rozpaczliwe uczucie, tak żebrać żeby ta ukochana osoba zechciała się z Tobą
          przespać. Teraz jestem wulgarna i agresywna. Niefajnie ale właśnie współżycie z
          kimkolwiek tj. z niezobowiązującym facetem, pozwala mi się jako tako opanować w
          domu. Na tyle, żeby w męza nie rzucić krzesłem.
    • dosia.samosia Re: Terapeutyczny skok w bok 13.05.05, 23:16
      W sumie to się żalę. Bo jest mi przykro i głupio, że człowiek, którego kocham
      tak dalece olewa moje pragnienia i potrzeby. Nie marzyłam o układzie mąż +
      kochanek, wierz mi. Mam duże libido, zawsze miałam i ślubny o tym jak
      najbardziej wiedział.
      Kochanek jest niejako z konieczności. Mogłabym jeszcze (bez kochanak) upijać
      się, co praktykowałam w ramach znieczulania albo dalej błagać pokornie o seks
      mężowski. I miałambym... raz na miesiąc, raz na 2 tygodnie jakbym się uparła...
      • vharia Re: Terapeutyczny skok w bok 14.05.05, 22:14
        Moja koleżanka nieźle to kiedyś skomentowała:
        Raz w miesiącu??!!! To właściwie... po co..?
        :)
    • nighthrill Re: Terapeutyczny skok w bok 13.05.05, 23:29
      Dosiu, rozumiem Cię...Przez ponad trzy lata byłam w związku, w którym seksu nie
      było prawie w ogóle, nawet na początku. Facet miał jakieś zahamowania, bał się.
      Był kilka razy u seksuologa, dostał receptę na viagrę, która nie podziałała. Na
      żadną terapię iść nie chciał i unikał rozmów o problemie. Nie uwierzycie, ale
      przez te trzy lata kochaliśmy się może 10 razy. Wytrzymywałam, bo zależało mi na
      nim, był inteligentny, ciekawy, kochał mnie.
      Nie zdradziłam go, ale chyba po prostu dlatego, że nie było okazji...Miałam
      ochotę i zastanawiałam się nad tym. Związek w końcu się rozpadł, niby z innych
      powodów, ale brak seksu gdzieś tam w tle był...kto wie, może mógłby trwać nadal,
      gdyby nie ten mankament. Teraz od długiego już czasu jestem w NORMALNYM związku,
      z facetem, z którym kocham się kilka razy w tygodniu i czerpię z tego ogromną
      przyjemność. W moim życiu nie brak czułości, inytmności, których wtedy nie
      otrzymywałam.
      Z tamtym nadal sporadycznie utrzymuję kontakt, wiem, że nikogo nie ma i
      zastanwiam się jak, i czy w ogóle, rozwiązał ten problem...
      Nie mówcie Dosi, że seks jest nieważny. Jest ważnym dopełnieniem miłości,
      przynajmniej w pewnym wieku. Nie okłamujmy się, że tak nie jest. Sama
      okłamywałam się przez zbyt długi czas...
      • dosia.samosia Re: Terapeutyczny skok w bok 13.05.05, 23:37
        Jezu, jak dobrze, że to napisałaś. Ja się nie okłamuję. Z mężem przed
        urodzeniem dziecka byłam prawie 4 lata, seks był dobry. Lubię to, mąż mnie
        podnieca, podoba mi się jako mężczyzna, mogliśmy razem robić wszystko.
        Co z tego, że mąż jest dobrym, uczciwym, ciężko pracującym człowiekiem, skoro
        zaczął lekceważyć moje podstawowe potrzeby. Kocham go ale już nie mogę - od
        kilkunastu miesięcy -w białym małżeństwie.
        Ja po urodzeniu dziecka starałam się i staram nadal być kobietą - atrakcyjną,
        seksowną, chętną do miłości. On - jakby widział we mnie tylko matkę JEGO
        dziecka.
        Pójdziemy do tego lekarza ale zanim męża zatłukę z frustracji to kochanek mi
        zwyczajnie pomaga rozładować napięcie.
      • semijo Re: Terapeutyczny skok w bok 13.05.05, 23:39
        oczywiście że seks jest ważny...ale moim zdaniem wasz związek musiał się
        opierać na bardza nikłych podstawach. Gdybyś miała z nim jakąkolwiek więź to
        nie zdradziłabyś go nazywając to terapeutycznym skokiem w bok.
        Długo tak zamierzarz się leczyć? Wiesz musisz być strasznie cyniczna.
        • dosia.samosia Re: Terapeutyczny skok w bok 13.05.05, 23:47
          Skarbie, dla mnie seks to podstawa związku. Miłość, zaufanie, dziecko itd.
          super, ale kiedy seksu brakuje - bez RACJONALNEGO - powodu to nie będę dłużej
          się umartwiać.
          Mnie aż boli fizycznie z braku, rozumiesz? Zrozumie ten kto ma jakiekolwiek
          libido.
          Zagroziłam rozstaniem i dlatego zgodził się na seksuologa.
          Nie jestem cyniczna, jestem stara i świadoma własnych potrzeb. Potrzebuję seksu
          jak ryba wody. Mój mąż jest zdrowy, nie pije, nie jest impotentem, nie ma innej
          kobiety, twierdzi, że mnie kocha. Natomiast ze mną nie wspóżyje, bo wymuszonych
          stosunków nie nazywam wspóżyciem.
          • semijo Re: Terapeutyczny skok w bok 13.05.05, 23:59
            no to po co się żalisz? Mąż Cię nie chce, znalazłaś sobie zastępczego faceta do
            łóżka...wszyscy szczęśliwi, Ty zaspokojona, wyrzutów sumienia nie masz...więc
            po co za przeproszeniem dupę zawracasz? Lecz męża, bzykaj się dalej na boku i
            problemu nie ma...tylko uważaj na ciążę, bo dopiero będzie dramat...
            • dosia.samosia Re: Terapeutyczny skok w bok 14.05.05, 00:13
              Wolałabym z mężem niż z zastępczym facetem.
              Dla mnie to chore, żeby w wieku 30 lat nie mieć potrzeb seksualnych.
              Na ciążę uważam, pigułka + gumka to chyba wystarczające zabezpieczenie. Żeby
              było śmieszniej... mąż chciałby mieć drugie dziecko. Ja też, tylko bez seksu
              się nie da.
          • bimber345 do dosi 14.05.05, 00:18
            masz rację seź jest ważny ...a kto temu zaprzecza to ma odchyły albo już mu nie
            staje.Trzeba mieć siano w głowie żeby mówić o
            miłości ,wierności ,przywiązaniu .... bez sexu.Jeszcze po części bym zrozumiał
            taką opinię kobiet .... bo to one częściej zaciskają nogi przed swymi
            mężami....ale takie gadanie u faceta? Ciekawi mnie co wy robicie gdy żony wam
            nie dają np przez pół roku....bez żadnych racjonalnych przyczyn.... co
            ściskacie gruszkę i mówicie: to z miłości do niej ...i dla zaciśnięcia więzi
            małżeńskiej...sorry ale chyba wam odjebało.BRAWO DOSIA POPIERAM CIĘ a to
            gadanie o kurestwie .... można sobie wsadzić ....wiecie gdzie....
            • dosia.samosia Re: do bimbra 14.05.05, 00:26
              Ja chciałabym być wierna, uwierz mi. Półtora roku byłam. Schudłam po ciąży,
              wyglądam tak, że faceci się na ulicy oglądają.
              Nie dostaję seksu w domu to poszukałam gdzie indziej. Inaczej chyba bym
              zwariowała z frustracji. Ile razy można spokojnie przyjąć "nie, nie mam ochoty,
              jestem zmęczony"?
              Mąż wiedział, że mam temperament, zawsze miałam. Gdyby szanowny małżonek był
              kiepski w łóżku to nie zostalibyśmy parą. Chyba nie sądzi, że wraz z urodzeniem
              dziecka potrzeby mi minęły?
              Jakbym miała oziębłą żonę to bym używała niezależnie od tego czy chce czy nie.
              Najwyżej tubka żelu by szła tygodniowo. Niestety jestem kobietą!
    • wierzba81 Re: Terapeutyczny skok w bok 13.05.05, 23:48
      Normalnie krew mnie zalewa jak czytam te posty szczegolnie te obrazliwe!! Kto
      by pomyslal same swietoszki ciekawe ile wy macie grzeszkow na sumieniu cnoty
      niewydymy.............hehehehe
      Co do poziomu droga arc5 to jestes ponizej normy!!!! Oceniac to jedno, a uzywac
      obrazliwych slow to drugie!!!!!! Widocznie inaczej nie potrafisz w swojej
      prostackiej naturze. Powinnas sie cieszyc, ze masz meza ktory Ci daje i nie
      doswiadczasz frustracji z braku sexu tylko pozazdroscic...........
      • dosia.samosia Re: Terapeutyczny skok w bok 13.05.05, 23:58
        Ja się nawet nie obrażam...
        Pierwszy raz w życiu żałuję, że nie jestem facetem. Gdybym była facetem to
        oziębła żona musiałaby rozkładać nogi wieczorem i chrzanić czy miałaby ochotę
        czy nie. Jak nie, to zawsze może ogladać tv albo robić w myśli rachunki czy
        zastanawiać się jak pomalować paznokcie.
        Frustracja to takie uczucie które kasuje normalne myślenie, niestety.
    • dosia.samosia Re: do bimbra 14.05.05, 00:40
      Jaki owies? 100 lat temu babcie uczyły: dawaj chłopu. Nie podoba ci się, ale
      dawaj. Jak nie dasz to pójdzie do innej. I nieźle było.
      Nie ma laska potrzeb seksualnych? To albo niech nie wychodzi za mąż albo niech
      pozwoli facetowi realizować się gdzie indziej. Bez zazdrości.
      Teraz mężczyznom jakoś nikt nie tłumaczy że seks z żoną jest podstawą
      małżeństwa.
      Wymaganie wierności przy braku współżycia to chyba paranoja.
      • semijo Re: do bimbra 14.05.05, 00:57
        dosia.samosia napisała:

        > Jaki owies? 100 lat temu babcie uczyły: dawaj chłopu. Nie podoba ci się, ale
        > dawaj. Jak nie dasz to pójdzie do innej. I nieźle było.

        Ciekawe komu było dobrze...

        > Nie ma laska potrzeb seksualnych? To albo niech nie wychodzi za mąż albo
        niech
        > pozwoli facetowi realizować się gdzie indziej. Bez zazdrości.

        Ciekawy sposób realizacji:)

        > Teraz mężczyznom jakoś nikt nie tłumaczy że seks z żoną jest podstawą
        > małżeństwa.

        rozumiem że Twój ma wolną rękę...może dlatego już mu się z Tobą nie chce

        > Wymaganie wierności przy braku współżycia to chyba paranoja.

        Dla niektórych na pewno


        • dosia.samosia Re: do bimbra 14.05.05, 01:08
          OK. nie masz potrzeb - nie oczekujesz wierności, dla mnie jasne jak słońce.
          Nie będę wymagać od wegeterianina żeby jadł mięso ale oczekuję, żeby się nie
          czepiał, że ja lubię schabowe.

          Realizacji potrzeb seksualnych. Nie masz? Na dzień dzisiejszy zazdroszczę.

          Po co małżeństwo jak się nie wspóżyje ZDROWYM będąc? Mój nie ma wolnej ręki -
          to co chce może dostać w domu. Oral, anal, porno, gadżety, trójkącik z kobietą -
          ja nie mam oporów i lubię. Skoro ja od miesięcy nie dostaję w domu to szukam na
          zewnątrz - też jasne.
          W imię czego być wiernym skoro druga strona odmawia seksu bez powodu? I nawet
          nie zdradza, bo to by było zrozumiałe...
          • semijo Re: do bimbra 14.05.05, 01:17
            dosia.samosia napisała:

            > OK. nie masz potrzeb - nie oczekujesz wierności, dla mnie jasne jak słońce.
            > Nie będę wymagać od wegeterianina żeby jadł mięso ale oczekuję, żeby się nie
            > czepiał, że ja lubię schabowe.

            Wiesz, ale każde schabowe smakuje inaczej. Może Twoje naciski odnoszą skutek
            odwrotny i znalazł sobie Panią co gotuje mniej pikantnie:)
            >
            > Realizacji potrzeb seksualnych. Nie masz? Na dzień dzisiejszy zazdroszczę.

            Ja mam, to wątek o Tobie...
            >
            > Po co małżeństwo jak się nie wspóżyje ZDROWYM będąc? Mój nie ma wolnej ręki -
            > to co chce może dostać w domu. Oral, anal, porno, gadżety, trójkącik z
            kobietą
            > -
            > ja nie mam oporów i lubię. Skoro ja od miesięcy nie dostaję w domu to szukam
            na
            >
            > zewnątrz - też jasne.

            chciałabym zobaczyć jak takie szukanie wygląda:)
            • dosia.samosia Re: do bimbra 14.05.05, 01:25
              Szukanie jest proste: notes ze starymi telefonami, wystarczyło dogadać się z
              kolegą, który też ma kryzys w związku. Tak po przyjacielsku sobie pomagamy.:)

              Co do schabowych... jak napisałam, nie czepiałabym sie gdyby małżonek bzykał
              inną kobietą i jednocześnie ze mną też normalnie i regularnie. Nie musiałabym
              wiedzieć, nie? W końcu - mam nadzieję - nie wyszłam za idiotę, co się ze
              wszystkiego zwierza.

              Wjasnij mi kiedy ma zdradzać facet, który pracuje od-do, wraca do domu o tej
              samej porze, nie wyjeżdża, w pracy nie ma kiedy ani z kim, nie wychodzi z
              kolegami, nie czatuje ani nawet pornoli nie ściąga? Kiedy, proszę powiedz. W
              ciągu 20 minutowego spaceru z psem?
              • semijo Re: do bimbra 14.05.05, 01:38
                To może on odkrył w sobie skłonności homoseksualne? albo przestałaś go
                pociągać, może jesteś tylko dla niego matką jego dziecko

                Wiesz myślę że Ty również masz problem z seksem...tylko że w drugą stronę. To
                też da się leczyć są jakieś leki uspokajające:)
                A tak na serio myślę że ten wątek to chyba jednak podpucha...mam nadzieje
    • ulka32 Re zosia -samosia 14.05.05, 14:29
      Nie powiem że mi zaimponowałaś bo jest dużo rozwiązań jesli chodzi o twoj
      problem.Powiedz mi jaki cel chcesz osiągnąc piszac o tym na forum.Popatrz sa
      różne opinie .Wszystkim wolno cie ocenic bez względu na to czy ci sie to podoba
      czy nie.Padaja różne słowa mniej i bardzie obrażliwe.Zastanów sie czy warto i co
      ci to da jesli bedziesz prowadzic rozmowy z forumowiczami i kazdy bedzie mial
      swoja opinie.Nikt nie da ci gotowej recepty.Jeden powie ze jestes taka k.....
      ,drugi ze dobrze zrobiłaś,a problem pozostaje dalej.Piszac ze masz duzy
      temperament i duze potrzeby seksualne to brzmi jak oferta,bo napewno nie
      rozwiazuje problemu.Jeśli to nie podpucha to wez sie kobieto w garsc rob co
      robisz i nie osmieszaj sie,naprawde nie warto.
    • oxygen100 Re: Terapeutyczny skok w bok 14.05.05, 14:56
      w sredniowieczu czestymi byly przypadki tzw "opetania przez diabla". Ofiarami
      takich opetan czesto bywaly osoby o konserwatywnych pogladach na przyklad
      wyznajace zasade "zony sa w domu a kurwy za plotem". Byly bardzo podatne na
      sugestie i czesto zatwardzialosc ich pogladow graniczyla wrecz z dewotyzmem ale
      takze z erotomania. Wszystko z obawy przed diablem, ktory w kazdej chwili mozew
      nie wstapic i opetac ich cialo. Niespecyficznosc objawow histerycznych byla
      bardzo typowa ale wszytsko robione bylo pod publiczke aby otoczenie zwrocilo
      uwage na histeryczke a zwlaszcza jej bogobojnosc, porzadnosc i prawosc
      charakteru. Czytajac niektore posty wydaje mi sie ze widze tu pewna alanogie.
      Im wiekszy maniak sexualny tym bardziej traci konserwa. Pozdrawiam mlodociane
      jeszcze czlonkinie ale takze i czlonkow partii moherowych beretow:))). Nie
      martwcie sie wszak wkrotce na pewno oglosza casting:))
    • matylda26 Re: Terapeutyczny skok w bok 14.05.05, 19:58
      pewnie nie jedna mnie zbluzga laska na tym forum ale mysle ze dobrze zrobilas
      (chociaz ja mam meza i nie zdradzam go to raczej on powinien mnie za brak sexu-
      udzielilam mu pozwolenia :)
      Qrcze to jest Twoje zycie masz prawo do wyboru Ty zdecydowalas sie na to ok. :)
      Zyje sie raz.
      pozdro
    • axy23 Re: Terapeutyczny skok w bok 14.05.05, 22:56
      ja też w wielkiej frustracji wytrzymałam półtora roku
      i również uważam, że istnieje coś takiego jak seks terapeutyczny
      mąż zaczął chcieć dopiero wtedy, gdy ja już nie chciałam - stąd moja rada:
      daj mu spokój, tak po prostu i całkowicie, może po jakimś czasie to pomoże, a
      póki co wspomagaj się kolegą
      dodatkowo zepsuj mu kompa ;)

      albo spróbuj zmienić podejście do seksu, ale to dużo trudniejsza droga...

    • mariola81 Re: Terapeutyczny skok w bok 15.05.05, 12:14
      To teraz skoki na boki sa terapia uzdrawiajaca niezaspokojone baby?.Pamiętaj ze
      jak ktos spróbuje raz sie puśćić bedzie to robił zawsze.Nie mow mi ze jesli mąż
      wroci ze tak powiem z tym seksem to tobie jak sie zdarzy nastepna okazja z innym
      kochankiem to nie spróbujesz!!Poprostu to lubisz i nie ważne z kim byleby był
      ten interes w gatkach.Ty naprawde potrzebujesz dużo i często.Może rozwód z nim
      byłby dla niego najlepszym rozwiązaniem.
      • dosia.samosia Rozwód 15.05.05, 15:41
        Lubię seks i nigdy tego nie ukrywałam.;)
        PO to brałam ślub żeby żyć z mężem jak z mężczyzna a nie jak z najlepszą
        przyjaciółką (czyli bez erotyki). Jak sytuacja wróci do normy to z innych
        kontaktów zrezygnuję.
        Rozwód mężowi proponowałam: nie chcesz ze mną wcale to nie ściemniaj, że
        problemu nie ma tylko odejdź. Uczciwe chyba postawienie sprawy. Zależy ci
        (mojemu mężowi) na związku to zrób coś. POnieważ przez kilka miesięcy nie
        zareagował to znalazł się substytut.
    • dori7 Re: Terapeutyczny skok w bok 15.05.05, 12:27
      O matko, szczerze mowiac, ten watek jest przerazajacy; stado swietoszkowatych
      dziewuch, zero emaptii czy ludzkiego wspolczucia, tylko obrzydliwa satysfakcja,
      ze moga poczuc sie lepsze i powyzywac nieszczesliwa w malzenstwie kobiete od
      szmat.

      Moze sprobujcie sobie wyobrazic, jak wasi mezowie zaczynaja traktowac was jak
      nieatrakcyjne, stare pudla, przestaja zauwazac was i wasze potrzeby, jak
      czujecie sie odrzucone, niekochane i upokorzone, musicie zebrac o lozko, o
      zaspokojenie swoich podstawowych przeciez potrzeb. Jakis balwan pisal o
      wibratorze - a nie przyszlo mu doglowy, ze kobieta chce po prostu sie kochac z
      zywym, cieplym facetem, po seksie sie do niego przytulic, posmiac i pogadac
      chocby o beleczym?? Sorry, to nie jest sytuacja, kiedy facet jest ciezko chory
      albo tak bardzo zestresowany, ze nie ma ochoty; to jest po prostu tragedia
      obojetnosci i odrzucenia. Naprawde wspolczuje autorce watku, to bardzo smutna
      sytuacja zyciowa.
      • mariola81 Re: Terapeutyczny skok w bok 15.05.05, 12:45
        dori7 napisała.

        , zero emaptii czy ludzkiego wspolczucia, tylko obrzydliwa satysfakcja,

        Przeciez ten kochanek służy jej za wibrator.Nigdzie nie napisała ze chce dzielic
        los z nim a nie mężem.Wręcz przeciwnie chce byc z męzem tyle tylko ze mąz nie
        wykazuje chęci leczenia.Sytuacja moze i smutna ale autorka watku ma taki sposob
        na zycie i nikt tego nie zmieni.Kobieta wyzala sie a nie chce powiedziec skąd
        ten problem wynika mozna sie tylko domyślać po jej wypowiedziach.Uważasz ze
        tylko dlatego zeby miec satysfakcje seksualna z kazdym mozna odbyc.Czy bez uczuc
        można coś takiego robić.Z tą empatia czy ludzkim uczuciem nie przesadzaj.Takie
        słowa sa zarezerwowane dla ludzi ktorzy się szanują.
        • olalia Re: Popieram DORI7 15.05.05, 12:52
          Ludzie zastanówcie sie!Gdybyście wy byli w takiej sytuacji?Ja cos o tym wiem z
          własnego doswiadczenia.Mój maz nie kocha sie ze mna od prawie 5 lat,traktuje
          jak siostre.Ile tak mozna?Ja osobiscie nie zdecydowałam sie na kochanka.Od
          niedawna poznałam kogos interesujacego i moze sie zdecyduje(zastanawiam sie)!
          Oprócz tego raczej odejde od meza,nie chce tak zyc!
          Nie krytykujcie i nie wyzywajcie,bo same nie wiecie co jeszcze przed wami.
          • mariola81 Re: Popieram olalie 15.05.05, 12:55
            Ja tez sie zgadzam z toba.Ale trzeba sie zdecydowac odejsc.Okłamywanie siebie i
            kogos jest wstrętne.
        • dori7 Re: Terapeutyczny skok w bok 18.05.05, 21:51
          mariola81 napisała:

          > Z tą empatia czy ludzkim uczuciem nie przesadzaj.Takie
          > słowa sa zarezerwowane dla ludzi ktorzy się szanują.

          Dorosnij. Empatia i szacunek obowiazuja dla wszystkich. Nikt nie idzie przez
          zycie prosta sciezka, na ktorej nigdy sie nie potknie o ten czy inny kamien.
    • m_art_a80 Re: Terapeutyczny skok w bok 15.05.05, 13:09
      nie wierzę w "terapeutyczne" skoki w bok, ale z postu wynika, że jesteś całkiem
      zadowolona z tej sytuacji - miły ojciec dla córeczki, pomoc przy garach z
      strony męża i miłe chwile z kochankiem.

      Ty to sobie fajnie rozplanowałaś, tylko radzę też wziąć pod uwagę uczucia
      męża... no chyba że macie taki układ - sprzatamy razem, a śpimy z kim chcemy.
      moze jemu tez czegoś brakuje?
      • olalia Re: Terapeutyczny skok w bok 15.05.05, 13:13
        Do przedmówczyni:A czy jej mąż wziął pod uwagę jej uczucia ?Zapewniam cie ze
        nie!To on podjał za nich decyzję o braku seksu,ona sie nie zgadzałaNawet nie
        wiesz jak sie czuje kobieta gdy jej maz sie nie chce z nią kochac!No wiesz jak?
        Sama sobie odpowiedz!Bo ja wiem jak-OKROPNIE!
        • mariola81 Re: Terapeutyczny skok w bok 15.05.05, 13:36
          Wiesz ,wydaje mi sie ze tymi uczuciami jej jest cos nie tak?Bo ona zeby sie
          przespac z facetem i zaspokoic własne potrzeby nie musi kochac a dla mnie jest
          to obrzydliwe poniewaz uwazam ze takie zachowanie autorka i popleczniczki
          traktuja jak sport.Rozumiem większe potrzeby ale nikt nie powiedział ze ten jej
          kochanek z nia zostanie.Zaraz ja zamieni na inna a ona jego na innego.O jakich
          uczuciach do męża tu mowa skoro takim kobietom przychodzi to tak łatwo.Poprostu
          zakładaja rodziny bo w jakimś wieku nie wypada byc samej.Dziecko tez wypada miec
          bo posadza o bezpłodność.A pózniej z tego na siłe zwiazku bo nie sadze ze było
          uczucie wychodza takie historie.Tekst nie dotyczy ciebie bo moze to zupełnie coś
          innego.
    • dosia.samosia Re: Terapeutyczny skok w bok 15.05.05, 22:54
      Małżeństwo zobowiązuje - zgadza się, zobowiązuje min do dbania o drugąosobę, do
      respektowania jej potrzeb i chęci rozwiazywania problemów, które obojga
      dotyczą. Jesli mąż moje potrzeby konsekwentnie lekceważył to nie czuję się w
      obowiązku dochowywac wierności.

      Seks jest ważną częścia małżeństwa. W końcu równiez po to wiązałam się z kimś
      na stałe żeby mieć stały i nielimitowany dostęp do seksu z kimś na kim mi
      zależy. Seks jest przyjemnością. Bez seksu małżeństwo traci sens, nie mam 70
      lat, oboje jesteśmy zdrowi fizycznie.

      Jeśli mąż ma problem to pownien iść do psychologa lub seksuologa zanim po
      półtora roku zagroziłam rozwodem. W końcu to JEGO problem, nie?

      Półtora roku to za długo, żeby bawiło mnie posługiwanie się wibratorem,
      warzywem, gadżetem czy własną ręką. Nie jestem nastolatką i nie mam ochoty
      mając w domu żywego i przystojnego faceta satysfakcjonować się masturbacją.
      Miałaś długi okres abstynencji nie z własnej winy? Nie? To zazdroszczę...
      • marc22 Re: Terapeutyczny skok w bok 18.05.05, 13:43
        Sluchaj dosiu daleki jestem od chamskiej krytyki pod Twoim adresem,nie godzi
        sie tak ubliżac drugiemu człowiekowi jak czynia to niektorzy Twoi
        adwersarze,jednakze musisz widziec złozonosc tego problemu....dla człowieka
        wyznajacego w zyciu jakies głebsze wartosci,chcacego zyc w zgodzie z
        załozeniami np jakiegos szlachetnego systemu religijnego,czy tez dla ludzi
        kierujacych sie wiernoscią do takich idei jak Miłosc,Zaufanie,bliskosc
        EMOCJONALNA Twoje zachowanie jest złem i to dosc jaskrawym....bo z
        filozoficznego punktu widzenia niezbyt rożniącym sie np od kradziezy
        kryminalnej np w sklepie jubilerskim:).Ja nie zgadzam sie z rozroznieniem seksu
        od Milosci(choc oczywiscie jak kazdy facetm mam z tym problemy:),ale,wedlug
        mnie,moje czlowieczenstwo polega na czymś wiecej niz za
        przeproszeniem "wsadzenie" chetnej panience tylko dlatego ze mam problemy
        seksualne z moja Zoną.Wazniejsza jest wiez emocjonalna i Milosc do drugiego
        czlowieka w kazdej sytuacji.Mowisz ze nie mozesz zyc bez seksu.....pomysl co by
        bylo nie daj Boze gdyby Twoj maz stal sie po wypadku kaleka i nigdy tego nie
        mogl robic(nawet raz na 2 tyg jak piszesz),czy uwazasz ze wtedy bylabys wstanie
        sie powstrzymac od zdrady,tylko dlatego,ze przyczyna impotencji jest
        inna...pomysl o tym....a moze seks jest dla Ciebie zwykla sybarcką
        przyjemnoscią oderwana od bliskosci duchowej a uosabiana przez napręzonego
        penisa niezaleznie od tego kto jest jego wlascicielem:)?....uwazam tez ze Twoj
        maz rowniez nie jest bez winy...bo to jego zachowanie popycha Cie do tego moim
        zdaniem błądzenia,tak jak mowilem na wstepie nie oceniam Cie i nie krytykuje,a
        jesli to co pisalem sprawilo Ci przykrosc to Cie przepraszam jednakze sama
        widzisz ze na tą sprawe można patrzec roznie zaleznie od poziomu wrazliwosci i
        swiatopogladu,ja jako katolik nie akceptuje takiej postawy jak Twoja,ale nie
        oceniam Cie bo mysle ze ta sytuacja jest tragedją dla Ciebie i Twojego męża....
        • dosia.samosia Re: Terapeutyczny skok w bok 18.05.05, 15:13
          Rozumiem jakoś punkt widzenia osób wierzących ale go nie podzielam. Od wiary
          odeszłam dawno temu. Nie zrozumiemy się ponieważ ja oddzielam seks od uczucia i
          chociaż może być on wyrazem głębokiej więzi to nie musi. Wystarczy żeby
          sprawiał - jak to określiłeś - sybarycką przyjemność.
          Mój mąż nie jest impotentem, wygląda na to, że po przyjściu na świat dziecka
          stracił zainteresowanie tą sferą życia. Na taką sytuację zgodzić się nie chcę i
          nie mogę. Jestem jeszcze młodą kobietą i białe małżeństwo mnie nie interesuje.

          Gdyby mąż chociaż chciał widzieć problem, robić coś w kierunku poprawy sytuacji
          to mogłabym wykazywać się cierpliwością jeszcze dłużej. A tak, przykro mi, moja
          cierpliwość i dobra wola chwilowo się wyczerpały.
          Wierność, miłość, bliskość emocjonalna - to wszystko powinno być między ludxmi
          jak najabrdziej ale gdy partner odmawia bez podania przyczyny seksu przez
          półtora roku - wybacz, ale te piekne idee szlag trafia.
          • marc22 Re: Terapeutyczny skok w bok 19.05.05, 14:39
            Witaj dosiu,nie chodzi mi o to czy jestes wierzaca czy nie,bo znam wielu
            wspanialych ludzi ktorzy sa zadeklarowanymi ateistami:),jednakze czy zgodzisz
            sie ze mna ze sa jakies normy ogolnoludzkie?np:nie oszukuj bliskich Ci
            osób......powiedz czy gdyby Twoja kolezanka klamalaby Ci systematycznie to
            jeszcze bys ja chciala znac?czy ta znajomosc bylaby dla Ciebie wartosciowa????
            czy wogole relacja z drugim czlowiekiem oparta na klamstwie w fundamentalnej
            sprawie przedstawia jakakolwiek wartosc????.Dlaczego nie powiesz o tym
            mezowi?...boisz sie ze Cie nie zrozumie?zostawi?...skoro nie widzisz nic zlego
            w hedonizmie dlaczego nie masz odwagi powiedziec tego swojemu mezczyznie?
            przeciez uwazasz ze masz prawo do chwili przyjemnosci wiec po co klamac?
            wreszcie dlaczego od niego nie odejdziesz kochasz go?a co to znaczy Twoim
            zdaniem,byc przy drugim czlowieku tylko wtedy gdy jest "jurny"?a moze trzyma
            Cie co innego a wlasciwie ktos inny....moze dziecko?ale czy myslisz ze dziecko
            w takim "skomplikowanym" zwiazku tego nie odczuje....moze jestes pewna ze
            nie....ale wierz mi to prawdziwa "ruska ruletka"...Sprobuje teraz przyjąć Twój
            tok myślenia,że "seks to sybarycka przyjemnosc,oderwana od miłości"(zakładam że
            kochasz meza)....implikacją tego stwierdzenia i Twoich wypowiedzi jest wniosek
            ze jezeli maż nie wroci do formy seksualnej to nadal sie bedziesz spotykac z
            kochankiem(obecnym lub jakims innym).czy tak?.....jezeli to bedziesz robic
            przez dluższy czas to ryzyko wykrycia Twoich zabaw rosnie czy tak?(maz
            niekoniecznie musi sie sam domyslic wystarczy ze znajdzie sie jaka "zyczliwa
            kolezanka lub kolega"...a wierz mi to bardzo czeste:)...nie znam temperamentu
            Twojego mezczyzny ale jesli jest taki jak statystyczny mezczyzna w Jego
            wieku,to wezwie Cie od "kurew i szmat"...moze nawet pobije.....czy naprawde
            uwazasz ze dziecku to nie zaszkodzi?.....jak wytłumaczysz malemu(lub małej)dla
            ktorego rodzce sa autorytetami zachowanie Ojca.....logika jest
            bezwzgledna....któres z Was ten autorytet straci..albo Ty jesli dziecko uzna że
            Ty zawiniłas....albo Ojciec jeśli uda Ci sie je "przeciągnąc" na swoja strone
            (nie wspominam juz o tym ze moga zacząc sie manipulacje dziecięcym uczuciem.. i
            teksty w stylu "mama Cie nie kocha bo znalazla sobie innego")...
            myslisz ze masz do tego prawo?.....
            Nie wiem czy jestes na utrzymianiu męza.....ale gdyby to on utrzymywał dom...to
            uwazasz ze jest fair wydawac jego pieniadze i zyc na jego koszt a jednoczesnie
            tak go oszukiwac....elementarna ludzka uczcziwosc mowi ze w takiej sytuacji
            czlowiek powinien postapic honorowo albo zerwac z kochankami albo odejsc od
            meza i byc na swoim lub kochanka utrzymaniu.....byc moze gdyby Twoj mąż
            wiedział o tym co robisz nie chcialby byc z Toba....moze znalazłby inna kobiete
            ktorej wystarczyłby seks raz na 2 tygodnie,sama pisalas ze jest "dobrym Ojcem i
            pomaga w domu" myslisz ze takich facetów jest całe mnostwo???myslisz ze nie
            znalazlaby sie kobieta z która ułożyłby sobie życie szczesliwie bez zdrad
            i "sybaryckiego seksu".......na Twoje postępowanie droga dosiu jest tylko jedno
            określenie i to nie takie troglodyckie i wulgarne pod Twoim adresem jak pisali
            przepełnieni nienawiscią ludzie na tym forum......tym okresłeniem jest słowo
            EGOIZM.Pozdrawiam Cie serdecznie i trzymam za Ciebie kciuki.
    • triss_merigold6 Re: Terapeutyczny skok w bok 15.05.05, 23:05
      POdobno niektórym tak się robi..
      Nie masz co tu pisać, dziewuszki z pierwszym i jedynym, od mężów muszą się
      oganiać a dają jak mają nastrój. P
      Ci z konkretnymi potrzebami nigdy nie zrozumieją się z tymi dla których seks to
      głównie romantyzm, przytulanie i buziaczki. Buziaczki miłe ale nie ma jak
      konkret.
      Kochanek jako opcja aby nie zwariować jest ok. a z mężem do lekarza marsz,
      niech coś chłop zrobi ze sobą bo im dłużej trwa tym podobno gorzej bywa.
    • agnieszka_z-d Re: Terapeutyczny skok w bok 18.05.05, 18:30
      Ja mam propozycję - może mało orginalną, ale co tam - pokaż swojemu mężowi-
      niedajkowi cały ten wątek. Niech sobie przeczyta co Ty napisałaś, ale także
      niech przeczyta co napisali na to inni. Normalny facet wykona jedną z dwóch
      opcji - zostawi Cię albo tak spuka, że stracisz oddech (i prawdopodobnie potem
      też zostawi). Bo jesteś moim zdaniem jednak nieuczciwa. Ciągle się
      usprawiedliwiasz, że niby wszystko w porządku robisz, a to Twój mąż to ten zły.
      Czy istnieje coś takiego jak terapeutyczny skok w bok? W ogóle jak to
      brzmii!!!! Możesz wyznawać sobie system wartości jaki chcesz, możesz być
      wierząca albo i nie - ale w momencie, w którym sex staje w hierarchii ponad
      wiernością to już coś chyba zgrzyta - hm??
      • agnieszka_z-d cd mojej poprzedniej wypowiedzi 18.05.05, 18:33
        Wiem, że to napisałam teraz może się lekko kłócić z moim poprzednim postem (bo
        tam miałam jednak więcej zrozumienia dla Twojej sytuacji), ale jak śledzę ten
        wątek i czytam różne wypowiedzi, a już w szczególności Twoje Dosiu, to aż w
        końcu musiałam i ja jeszcze raz coś napisać.
    • paola1981 Re: Terapeutyczny skok w bok 20.05.05, 14:09
      A powiedz Dosiu kochasz jeszcze swojego męża? czy liczy sie dla Ciebie tylko
      sex?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka