neurona
01.06.05, 01:22
Chca z nim spedzac weekedny, zabieraja go na wycieczki i wakacje. Ja tez
jestem zapraszana i b serdecznie przyjmowana, ale wkurza mnie, ze jesli chce
spedzic czas tylko z nim, musimy sie tlumaczyc i organizowac wszytko tak,
zeby im nie bylo przykro. Ciagle zapraszja gosci, robia rodzinne imprezy i
organizuja wspolne wypady do teatru czy kina. Nie wiem co robic. Nie chce
psuc ich relacji. Sytuacja jest b ciezka. On za kazdym razem, gdy mnie
odwiedza ma poczucie winy. Jego mam placze, a tata wyrzuca mu, ze nie moze na
niego liczyc, ze jest egoista i zostawia ich samych. Po slubie chcielibysmy
zamieszkac osobno, ale oni podnosza taki lament, ze nie wiem, czy dla
swietego spokoju nie przeprowadze sie do ich duzego, wielopokoleniowego domu
i nie wpisze sie w ten chory dla mnie uklad. Chodzi o to, ze oni jakos tak
dzialaja, ze i narzeczony i ja mamy glebokie poczucie winy. Nie umiem zyc w
przekonaniu, ze kogos bardzo zranilam, tym gorzej, ze ranie rodzicow
mezczyzny ktorego kocham. To bardzo trudna syt. Poradzcie cos prosze!