05.01.06, 10:39
Witajcie!
Mam poważny problem, z którym po prostu nie radzę sobie od dłuższego czasu.
Temat dotyczy wrednej teściowej. Od ślubu minęły prawie dwa lata. Początek
był okropny. Właściwie do starć z mężem dochodziło codziennie. Zamieszkaliśmy
w domku obok teściów i zaczęło się. Układ był taki: Ty tutaj przyszłaś i masz
się podporządkować. Zmuszali mnie do wszystkiego, do wspólnego kosza na
śmieci, który sama myłam bo nikt nie raczył tego zrobić. Przykładów jest
wiele. Przez te dwa lata wiele się zmieniło. Tyle tylko, że wzystko
wywalczyłam. Mąż sam z siebie nie rozumiał i nadal nie rozumie,że za ścianą
mam wrogów, że oni myślą tylko o sobie i o synku. Dochodziło do wielu
awantur. Po 4 m-cach małżeństwa wpadli o 23 i wywołali taką awanturę że
musiałam się wyprowadzić. Po kilku dniach wróciłam i zostałam przeproszona.
To jednak na dłuższą metę nie pomogło. Zawsze stają w obronie męża. A on w
konfrontacji z nimi wcale mnie nie broni. Został tak wychowany, że o
wszystkim trzeba mówić rodzicom, zdradzać każdy szczegół, o co się zapyttają
to trzeba powiedzieć. Bardzo mnie to boli, bo mój mąz jest zaślepiony, jest
jedynakiem i nie ma przyjaciół dlatego ma taka silną potrzebę kontaktu z
rodzicami. Ja z kolei mam do nich uprzedzenia, bo robili wszystko żeby nie
doszło do ślubu. Teraz jest taka sytuacja: generalnie mąz ma wiele zalet,
często chce mi pomóc jest szczery ale jeśli chodz o rodziców to zawsze ich
broni. Nie wiem co mam robić? Nie jestem w stanie ich polubić ani
zaakceptować, jak ich widzę to mam zły humor. Nie radzę sobie z tym wszystkim
bardzo bym chciała uciec stamtąd ale mąż nie chce i to oznacza rozpad
małżeństwa. Proszę możecie mi coś doradzić? Jak mam postąpić?
Obserwuj wątek
    • maria293 Re: teściowa 05.01.06, 10:59
      Wydaje mi się ze jedynym rozwiązaniem byłoby wpłynięcie na męża. To ze się
      wyprowadzicie tez nie wiele pomoze. Moja siostra walczy już z mężem od 6 lat i
      nic. Niedawno urodziło im sie dziecko i jest jeszcze gorzej bo teście chcą
      przychodzić, odwiedzać, potem podburzają meża mojej siostry i tak w kółko.
      Spróbuj wpłynąc na męża i tyle.
    • triss_merigold6 Re: teściowa 05.01.06, 11:03
      To proste - albo Ty albo oni. W myśleniu o swoim synu nic złego nie ma, problem
      w nadmiernej ingerencji. Najlepiej jakbyście się wyprowadzili.
      • malgosia781 Re: teściowa 05.01.06, 11:10
        odpoeiedz męza znam
        : wybierze rodzicow, pod koniec roku miał mi dać odpowiedź; rozstajemy się czy
        nie. Na imprezie sylwestrowej zapytałam się o to. Ustalilśmy, że chcemy mieć
        dziecko. Niestety w nowym roku podczs kłótbi wszystko wróciło no normy.
    • g0sik Re: teściowa 05.01.06, 12:02
      Dziecko nie rozwiąże problemu. Będzie jeszcze gorzej. Jeśli rozmowy i prośby
      nie pomagają postawiłabym mężowi warunek: albo odcina pępowinę i trzyma Twoją
      stronę albo się przeprowadzacie(jeśli macie gdzie). Jeśli mąż nic nie zrobi to
      daj sobie spokój i wiej od niego dopóki możesz.
      • mati29 Re: teściowa 05.01.06, 12:09
        kup nowe mieszkanie
        • horpyna4 Re: teściowa 05.01.06, 13:55
          Wyprowadź się przynajmniej na jakiś (dłuższy) czas. Albo zmądrzeje od mycia
          kubłów na śmieci, albo nie. A i Ty z dystansu właściwiej wszystko ocenisz. I
          zanim dojdzie do rozwodu, dasz mu czas na opamiętanie się.
    • asienkakro Re: teściowa 05.01.06, 15:30
      Witaj Malgosiu. Mam taka syt. jak Ty! Jestem od trzech lat mezatka i od trzech
      lat walcze z mezem. Jego rodzice sa najwazniejsi a najlepsze jest to ze nawet
      na slubie nas wyrolowali nie dolozyli sie ani grosza, mieszkanie tez kupili
      moi rodzice. ale oczywiscie moi rodzice sa "be" a meza sa super. Gdy urodzilo
      sie dziecko odwiedzili nas po 2 mies. non stop mieszaja i uwierz mi szkoda
      nerwow maz nie widzi i nie slyszy glupich docinkow jakie kieruja w moja strone,
      nie widzi rowniez ze na kazdym kroku potrafia tylko wysmiac rzecz jaka kupili
      moi rodzice a sami nic nam nie dali. Najlepiej chcieliby wziac mi dziecko i
      wychowac je po swojemu bo ja ich zdaniem nie jestem dobra matka. Szczerze
      mowiac mam juz tego wszystkiego dosc. Pomysl o sobie poki jeszcze nie macie
      dzieci. Jak chce zyc z mamuska i tatuskiem to niech z nimi zamieszka. Jest tylu
      facetow na swiecie ktorzy docenia Ciebie...
      • malgosia781 Re: teściowa 05.01.06, 16:08
        Asiu jak Ty sobie z tym radzisz. Najgorsza jest świadomość, że oni sami nie
        potrafią myśleś bez pomocy rodziców, masz jakieś sposoby?
    • pyszczak1 Re: teściowa 05.01.06, 19:21
      Polecam książkę "Toksyczni teściowie" Susan Forward wyd. Jacek Santorski
    • pyszczak1 Re: teściowa 05.01.06, 19:30
      Jeszcze a propo tej książki autorka wiele rzeczy wyjaśnia i daje konkretne rady,
      uważam że jest super, w empiku byłą na nią promocja ok 15zł w centrum albo na
      Nowym Świecie, naprawdę polecam mi pomogłą
    • anik801 Re: teściowa 05.01.06, 21:17
      Teściowa temat i problem stary jak świat!Ja jestem pięć lat po ślubie,a od pół
      roku mieszkam z teściami.Nie chciałam się na to zgodzić.Mieliśmy uporządkowane
      życie,służbowe mieszkanie,potem urodziła się córeczka.Mieszkaliśmy 400km od
      rodziny i było ok.Potem mąż dostał przeniesienie do Poznania,stwierdził że nie
      chce mieszkać w służbowym mieszkaniu i chce mieć wreszcie coś swojego.U teściów
      jest wolna cała góra(niestety jeszcze się na nią nie wprowadziliśmy,bo jest w
      stanie surowym i potrzeba dużo kasy na remont),I tak mieszkam z dzieckiem w
      jednym pokoju na dole,wspólna kuchnia,łazienka,teściowie za ścianą.Czasem już
      nie mogę tego znieść!Mąż powiedział,że latem rozpoczniemy remont góry,żeby się
      tam szybko przenieść,ale na to potrzeba bardzo dużo kasy.Marzę o swojej kuchni
      i łazience.Często wspominam jak było fajnie mieszkać oddzielnie.Tu gdzie teraz
      mieszkam jest sporo takich rodzin(mają duże domy i wszyscy mieszkają razem)nasi
      znajomi też tak żyją.Ja jednak osobiście nikomu tego nie polecam!
    • asienkakro Re: teściowa 06.01.06, 11:44
      Malgosiu niestety na to nie ma sposobu! Nasi faceci sa malymi dziecmi ktore
      nie potrafia sprzeciwic sie rodzicom tak jak male dzieci, ktore boja sie ze
      dostana za to klapsa. Ja tak to odbieram. Moze najwyzszy czas aby dojrzeli?
      Tylko problem jest w tym ze oni sami musza tego chciec.
      • horpyna4 Re: teściowa 06.01.06, 14:23
        Niestety, wygodniej jest, jak mamusia podciera pupcię.
    • xsandrax Re: teściowa 06.01.06, 14:42
      u mnie teściowa była złotą kobietą przed ślubem.
      teraz słyszałam teksty że nie szanuje swojego męża że za bardzo obstaje przy
      swoim, jestem za bardzo ambitna-bo powinnam siedzieć w domu i skakać wokół
      niego (dobrze że on tego nie oczekuje).
      dla mnie jedyną receptą jest mieszkanie dosyć dlaeko.
      przeszłam przez wiele kłótni i to bolało ale teraz wiem że on jest po mojej
      stronie (ale musiał wybierać).
      • kol.3 Re: teściowa 07.01.06, 19:56
        Brrr. przeszłam przez to samo, tylko że od początku mieszkaliśmy osobno.
        Pocieszcie się, że Wasi mężowie dorosną, być może około 40-tki ale dorosną i
        wybiorą Was. Życzę wam wytrwałości i szczęścia. Dobrego małżeństwa teściowie
        nie zdołają zniszczyć. Najzdrowiej jest trzymać ich jak najdalej od siebie,
        dużo rozmawiać z mężem i mówić jak Wy oceniacie zachowanie teściów, mówić
        wszystko co teściowa Wam powiedziała przekrego w cztery oczy, szczerość z mężem
        bardzo pomaga. Zyczę szczęścia.
        • potvorna Re: teściowa 08.01.06, 15:31
          Nie ma nic gorszego jak mieszkanie z teściową. Po pierwsze, trzeba się
          wyprowadzić, po drugie uświadomić mężowi, że najważniejsza jest żona! I nie
          dopuścic do ingerencji osób trzecich w małżeństwo. Pewnie przechodziłabym to
          samo piekło co Ty, ale postawiłam sprawę na ostrzu norza przed ślubem,
          próby ,,dawania mi dobrych rad" ucięłam ostro i krótko, wizyty ograniczyłam do
          świąt (wykręcając się teściowej pracą) i mąż musiał to zrozumieć, że albo
          pogodzi się zmoimi decyzjami, albo ucierpi na tym małżeństwo. Swoją matkę
          odwiedza wtedy, kiedy ja jeżdżę do swojej. I nie ma żadnych awantur, mam spokój.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka