malgosia781
05.01.06, 10:39
Witajcie!
Mam poważny problem, z którym po prostu nie radzę sobie od dłuższego czasu.
Temat dotyczy wrednej teściowej. Od ślubu minęły prawie dwa lata. Początek
był okropny. Właściwie do starć z mężem dochodziło codziennie. Zamieszkaliśmy
w domku obok teściów i zaczęło się. Układ był taki: Ty tutaj przyszłaś i masz
się podporządkować. Zmuszali mnie do wszystkiego, do wspólnego kosza na
śmieci, który sama myłam bo nikt nie raczył tego zrobić. Przykładów jest
wiele. Przez te dwa lata wiele się zmieniło. Tyle tylko, że wzystko
wywalczyłam. Mąż sam z siebie nie rozumiał i nadal nie rozumie,że za ścianą
mam wrogów, że oni myślą tylko o sobie i o synku. Dochodziło do wielu
awantur. Po 4 m-cach małżeństwa wpadli o 23 i wywołali taką awanturę że
musiałam się wyprowadzić. Po kilku dniach wróciłam i zostałam przeproszona.
To jednak na dłuższą metę nie pomogło. Zawsze stają w obronie męża. A on w
konfrontacji z nimi wcale mnie nie broni. Został tak wychowany, że o
wszystkim trzeba mówić rodzicom, zdradzać każdy szczegół, o co się zapyttają
to trzeba powiedzieć. Bardzo mnie to boli, bo mój mąz jest zaślepiony, jest
jedynakiem i nie ma przyjaciół dlatego ma taka silną potrzebę kontaktu z
rodzicami. Ja z kolei mam do nich uprzedzenia, bo robili wszystko żeby nie
doszło do ślubu. Teraz jest taka sytuacja: generalnie mąz ma wiele zalet,
często chce mi pomóc jest szczery ale jeśli chodz o rodziców to zawsze ich
broni. Nie wiem co mam robić? Nie jestem w stanie ich polubić ani
zaakceptować, jak ich widzę to mam zły humor. Nie radzę sobie z tym wszystkim
bardzo bym chciała uciec stamtąd ale mąż nie chce i to oznacza rozpad
małżeństwa. Proszę możecie mi coś doradzić? Jak mam postąpić?