loorien
21.02.06, 20:12
pokłóciłam sie z mężem - o pierdołę, rozmawialismyy o zwykłej sprawie,
mieliśmy odmienne zdanie, on stwierdził ze co ja w ogóle gadam, że nie mam
głowy do rachunków, że teoretyzuję wkurzył sie bez powodu, w momencie jak ja
zrozumialam ze oboje mamy rację tylko patrzylismy z dwóch punktów widzenia on
zdażyć przeklnąc parę razy "kurwa" zdenerwowało mnie to, bo nie toleruje
przeklinanania na siebie, powiedzialam mu ze moze tak sobie do swojej mamy
mówić nie do mnie. Chodziło mi że może jest przyzywyczajony do bliskich osób
tak mówic ale ja sobie na to nie pozwole. Wkurzył sie jeszcze bardziej,
powiedzial ze nie rozmawia ze mną i jeszcze "fuck you" co mnie do szału
doprowadziło, powiedziałam mu ze jak tak do mnie mówi to niech sie wynosi, i
sie rozpłakałam. A on zaczął sie pakować do plecacka - szczoteczka, maszynka
do golenia i wyszedl po prostu, podczas gdy ja plakalam w kuchni. Dodam ze
jestesmy 4 miesiące po slubie jestem w 2 miesiącu ciąży. Plakałam pół
godziny, nie zadzwonil, zadzwonilam wiec do jego mamy. Nie mam z nią kontaku
za bardzo ale stwierdzilam ze moze ona wpłynie na niego jakoś. Obiecala ze
zadzwoni do niego. Jednak potem nie wytrzymalam i zadzwonilam do niego - o
zero skruchy nadal mnie atakował powiedzial ze wyrzucialam go z domu i ze to
koniec mimo że ja płakałam, wiec odłożyłam słuchawke. Po chwili wysłałam mu
jeszcze 3 smsy opisujac całą sytuacje, odpisal po długim czasie jakie okropne
słowa znowu. Napisalam mu ze jak nie wróci do domu to dopiero bedzie koniec.
Wrócił po 3 godzinach. Wszedl wsciekły nic nie mówiac zero skruchy,
powiedzial ze jak jeszcze raz mu tak powiem to juz wiecej tu nie wróci.
Próbowałam mu na spokojnie wytłumaczyc ze to on bez powodu sie zdenerowalam
ze powiedzial do mnie" spierdalaj" wiec moje wynos sie było chyba
łagodniejsze. Kazałam mu przeprosic, powiedzial ze nie przeprosi, chyba ze ja
go najpierw. A przeciez to on mnie obrazil. Obrócilam sie na piecie poszlam
do pokoju. A on sie wykąpal i poszedl sobie spac pogwizdując. Nienawidze tego
uczucia kłaść sie obok człowieka który okazal sie obcy. Dodam ze ze każdym
razem jak sie kłócimy ja pierwsza wyciągam reke, ja załagadzam zawsze, nawet
jak jest jego wina. Dzisiaj przez cały dzien sie nie odezwal. Jest 20 nie
wrócił z pracy jeszcze, niewiem gdzie jest kiedy wróci. Mam prace do
zrobienia na jutro, nie moge sie skupic. Chce mi sie płakać..... Co ja mam
zrobić? Mam ochote pójść do moich rodziców, ale nie chce ich martwić - tak
sie ciesza że bedą mieć wnuka