latozkomarami
28.05.06, 23:33
przepraszam najmocniej ze pisze, ale mam juz serdecznie dosc. nie moge zasnac
i tak sobie Was czytam. po raz kolejny moj maz wyprowadzil mnie z rownowagi.
jest zle juz od jakiegos czasu. jest na tyle zle ze nawet juz nie wiem czy go
kocham czy nienawidze.dzis np.wsciekl sie ze mu poprostu o tym powiedzialam.
no paranoja. jak chodze i go olewam -źle, jak mowie co czuje - tez źle. nie
potrafie odejsc ze wzgledu na dziecko, ciagle mam nadzieje ze bedzie jak
dawniej. ale czy to ma sens. czy to wogole mozliwe. poprostu musialam to z
siebie wyrzucic. przepraszam, ze zasmiecam forum.