Dodaj do ulubionych

mam dość

28.05.06, 23:33
przepraszam najmocniej ze pisze, ale mam juz serdecznie dosc. nie moge zasnac
i tak sobie Was czytam. po raz kolejny moj maz wyprowadzil mnie z rownowagi.
jest zle juz od jakiegos czasu. jest na tyle zle ze nawet juz nie wiem czy go
kocham czy nienawidze.dzis np.wsciekl sie ze mu poprostu o tym powiedzialam.
no paranoja. jak chodze i go olewam -źle, jak mowie co czuje - tez źle. nie
potrafie odejsc ze wzgledu na dziecko, ciagle mam nadzieje ze bedzie jak
dawniej. ale czy to ma sens. czy to wogole mozliwe. poprostu musialam to z
siebie wyrzucic. przepraszam, ze zasmiecam forum.
Obserwuj wątek
    • czekolada_orzechowa Re: mam dość 29.05.06, 00:08
      jeszcze przeproś, ze żyjesz.
      A jesli nie, to naświetl problem, bo póki co to nie wiadomo, o co chodzi.
      • latozkomarami Re: mam dość 29.05.06, 00:25
        poprostu klocimy sie o wszystko. tylko ze kiedy jest moja wina to potrafie sie
        przyznac i przeprosic,a on tego nie umie i zawsze kiedy on zawini to odwraca
        kota ogonem. poprostu mam juz dosc tych klotni "o nic".
        • kiecha3 Re: mam dość 29.05.06, 06:10
          i uważasz że takie ciche dni są dla dziecka leprze??? nie zasłaniajsię
          maluchemm... nie umiesz sama odejść... Albo pogadaj z facetem i dojdzcie do
          jakiegoś porozumienia, albo odejdż i nie męcz dzieciaka dłużej taką sytuacją...
    • oliwka117 Re: mam dość 29.05.06, 07:34
      Naprawdę uważasz, że dla dziecka lepiej aby miało nieszczęśliwą matkę i wiecznie
      kłócących się rodziców? Zauważ, że Twój zły nastrój udziela się dziecku. Walcz o
      swoje, o szacunek, jak nie to podejmij jakieś radykalne kroki.
      • daria_nowak Re: mam dość 29.05.06, 07:57
        Oliwka i Kiecha3 mają pełną rację. Nie "zostaje się" dla dziecka. Bo ono widzi
        i rozumie więcej niż można by sądzić. Poza tym raczej nie najlepiej się czuje w
        takiej atmosferze. Musicie rozwiązać jakoś problem. Choćby rozwiazania miały
        byc radykalne. Nie bój się. Nie jest przecież dobrze, więc same gorzej Ci nie
        bedzie. Poza tym, może dojdziecie jakoś do porozumienia? Jeśli nie - to nie
        wahaj się.
        • doris1981 Re: mam dość 29.05.06, 09:11
          Współczuje takiej atomsfery w domu.Spróbuj moze jeszcze porozmawiac z mężem i
          powiedz mu jasno, ze juz dłuzej nie bedziesz tego znosic i nie masz zamiaru tak
          życ.Nie ma sensu męczyc sięw takim związku dla dziecka, bo ono najbardziej na
          tym ucierpi.Rozstanie rodziców bedzie dla dziecka trudne, ale napewno mnie
          mniej odbije sie na psychice niz zycie w domu pełnym kłótni i złości.Pamietaj
          ze twoje dziecko bedzie szczesliwe, tylko wtedy, gdy ty bedziesz
          szczesliwa.Inaczej twoj smutek udzieli się jemu.pozdrawiam
    • piastk Re: mam dość 29.05.06, 09:08
      Też uważam że moje przedmówczynie mają rację.Dziecko widzi i czuje więcej niż
      nam się wydaje.Jak ty będziesz szcześliwa to ono też i odwrotnie.Spróbuj
      porozmawiać z mężem poważnie,powiedziec mu o tym co czujesz co ci nie odpowiada
      w waszym małżeństwie,a jesli rozmowa nic nie da to spróbuj się wyprowadzic na
      jakiś czas.Może pomoże terapia szokowa...Powodzenia....
      • mimama1 Re: mam dość 02.06.06, 23:31
        doskonale Cię rozumiem! Boję się rozstania, bo mały uwielbia mojego męża, ale
        ja usycham w tym chorym związku, brakuje mi zrozumienia, uczucia bycia kochaną,
        szczerości i szacunku.Każdy kto zna mojego męża powie że to dobry człowiek, ja
        też tak myślę,nie bje nie pije jest uczynny dla wszystkich, ale nie potrafi
        mnie zrozumieć, to co dla mnie jest normalne (naturalne) dla niego nie jest i
        odwrotnie, mam wrażenie że jesteśmy z dwóch różnych światów, bajek. Ja mam
        bardzo niskie poczucie wartości, a on je jeszcze obniża ... nie umiem wyrazić
        tego co czuję... ale ostatnio moj synek (niespełna 3 lata) położył się na
        podłodze zakrył rączkami twarz ( podczas kolejnej "rozmowy"-bez krzyku- z
        mężem, pytam kochanie co Ci się stało? Dlaczego jesteś smutny? A on na to Bo ty
        jesteś smutna mamusiu. Za wszelką cenę staram sie unikać jakichkolwiek awantur
        w obecności małego ale jak widać dziecko czuje i widzi więcej niż nam się
        wydaje.
        • latozkomarami Re: mam dość 03.06.06, 07:13
          U mnie jest dokladnie tak jak u mimama1. choc moj mały jest jeszcze maly to az
          sie trzesie z radosci jak tata wraca z pracy. ja wychowywalam sie bez ojca i do
          dzis mi go brakuje. chcialabym poswiecic wlasne szczescie zeby tylko maly byl
          szczesliwy, a narazie jest ,bardzo. dla niego moj maz jest cudowny- taki jaki
          dla mnie nigdy nie byl.kocha syneczka co czuc i widac. niestety nie mozna tego
          powiedziec o uczuciu do mnie.
          dzis znow awantura. wrocil wczoraj o 23 (zwykle jest o 18) .niby mial pracowac,
          tylko ze jak zadzwonilam to najpierw nie odebral.zadzwonil po 10 minutach.
          najpierw powiedzial ze siedza i nic nie rabia bo czekaja na jekies okno.a za
          chwile ze nie odebral bo byl zajety. ?! po 10 minutach znow zadzwonilam-
          nieodebral. po powrocie spytalam co robil, a on najpierw ze robil drzwi w
          samochodzie a tel byl w srodku , z zachwile ze nie zdazyl doleciec ?! pytalam
          normalnie, a on sie zaczal wsciekac. dla mnie jest to bynajmniej dziwne. juz
          sama nie wiem co mam myslec.
          dziewczyny, to nie jest takie proste odejsc,wkoncu jestesmy ze soba juz 6lat i
          mamy cudowne dziecko. zawsze mi sie wydawalo ze jak bedzie mi zle to trzasne
          drzwiami i go zostawie, ale tak sie nie da, nie jest tak łatwo.
          Tu na forum, mowie o tym co czuje, bo Wy mnie sluchacie, w przeciwienstwie do
          mojego M.
          • zmagda1 Re: mam dość 03.06.06, 10:08
            latozkomarami, mimama1 u mnie jest identycznie, pisałam juz na forum o swoim
            przykładzie, ale to co Wy mówicei to dokładnie moja historia, też nie wiem co
            robić, brakuje mi sil, straciłam zapał, poczucie wartosci. Też mamy maluszka,
            córcie, która ma 2 latka i widzę że doskonale orietuje się w naszej sytuacji
            rodzinnej, nie wiem - odejść - zostać, on postawił wszystko na jedną szalę, i
            daję odczuć że ma naszą rodzinę w nosie, a mnie to juz 100%, sam mówił - że nie
            wierzy w nas, nie chce, chciałby odpocząć itp. Nie wiem skąd taki zwrot, staram
            się, byle kłutnia powodowana jest dosłownie o nic, niby nie ma nikogo. Od
            miesiąca w domu jest beznadzieja, on "dyktuje " warunki, jego widzi mi się wciąż
            przoduje, ja się staram trzymać to wszystko, sprawić aby było dobrze, ale też
            już nie mam siły i w sumie nie wiem czy robię dobrze.
            Dziewczyny jestem z Wami.
          • horpyna4 Re: mam dość 03.06.06, 11:57
            Latozkomarami, a może przestań wydzwaniać do męża? I nie zwracaj uwagi na
            godzinę, o której wraca. Widzisz, on może czuć się tak, jakbyś go chciała
            trzymać na smyczy, chociaż naprawdę nie masz takiego zamiaru. Zajmij się sobą,
            dzieckiem, a męża przez jakiś czas traktuj przyjaźnie, życzliwie, ale bez
            żadnego zainteresowania jego sprawami. I pamiętaj - do kłótni trzeba dwojga.
            Jeżeli potrafisz tak się zachowywać, jak napisałam, to za jakiś czas może
            (chociaż nie musi) zmienić się na lepsze atmosfera w domu. Wiedz o jednym -
            większość kłótni bierze się z kompletnego niezrozumienia drugiej osoby. Z
            głupich nieporozumień, a nie naprawdę istotnych rzeczy.
          • tyg22 Re: mam dość 03.06.06, 18:09
            Mozemy sobie podac rece.
            Ja mam podobna sytuacje. Jestesmy razem 7lat mamy wspanialego synka. Jeszcze nie
            dawno moglam powiedziec ze my sie nie klocimy ale teraz jest odwrotnie.
            Nie stety kilka razy sie zawiodlam na nim i od tamtej pory jestem bardziej
            czujna ostrozna. I tak jak ty nie raz mialam ochote odejsc od meza nawet jak nie
            bylo jeszcze Adrianka(skonczyl 4 miesiace)Wtedy bylo ciezko podjac taka decyzje
            a teraz jest jeszcze gorzej. Mysle ze jakbym nie kochala meza zrobila bym to juz
            dawno ale nadal sie kochamy i staramy sie wspierac nawzajem i duzo rozmawiac.
            Nikt nie powiedzial ze zycie jest latwe. Wiec glowa do gory napewno bedzie lepiej.
            Pozdrawiam papa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka