smetna
24.08.06, 16:43
Jestem juz zalamana, jest we mnie tyle zlosci i gniewu, to mnie zzera i nie
daje rady. Dzis mi matka powiedziala, ze ciezko im ze mna zyc i to mnie
dobija. Mam jakas depresje, jest mi strasznie zle, jestem na jakims zakrecie
zyciowym. Rozumiem, ze moze im byc ze mna zle, ale staram sie. W kazdym razie
schodze wszystkim z drogi, a i tak zdarza im sie na mnie warczec. Sama nie
wiem co mam robic. Wrocilam teraz do domu po studiach, ale planuje znowu
wyjechac, daleko stad, zeby nie musieli sie ze mna meczyc. Najchetniej bym
wyjechala daleko, na inny kontynent, zaczela wszystko od nowa, ale to chyba
nie mam sensu, a ja sie boje. Mam niestety niskie poczucie wlasnej wartosci,
bardzo niskie. Mam chyba jakas depresyjna osobowosc, bo czesto mam takie stany
chandry, ze najchetniej bym siedziala sama. Tez dlatego, ze zawsze sie boje,
ze komus pospuje humor, choc nie mam takiech intencji. Moja matka nigdy mi nie
powiedziala, zebym poszla do jakiegos teraupeuty, pogadala z kims. Zawsze
tylko slyszalam, ze jestem za wrazliwa, za taka, za owaka, itd. nigdy jednak
nie powiedziala mi jak mam z tym walczyc. Wbila mi tylko do glowy, ze ciezko
ze mna zyc. Boze ja sie naprawde nadaje chyba tylko na bezludna wyspe, po co w
ogole ktos z taka osobowoscia jak ja ma zyc, spoleczenstwu nie jest potrzebny.
Nie mam juz sily, nie radze sobie :(((