różnice"ideologiczne"

09.05.07, 15:40
chce sie zapytac czy w waszych związkach istnieją poważniejsze różnice
tzw."ideologiczne" i jak sobie z nimi radzicie...
bo ja włsnie zdałam sobie sprawę,że regularnie popadam w depresję z tego
powodu, tzn. z tych powodów
czuję, ze tracę sens życia, bo to co robię, także dla niego, nie ma dla
niego większego znaczenia
czuję, że gdyby był z kimś innym o innych pogladach, to nawet by tego nie
zauważył

ja jestem vege, mam lekkiego fioła na punkcie zdrowego odzywiania,
...tymczasem mu te sprawy są prawie zupełnie obojętne, gdy tesciowa rzuca na
stół schabowe on pochłania je bez zastanowienia...gdy ja zrobie
coś "zdrowszego" też je i nie protestuje, ale...no właśnie, gdy ja mu czegoś
nie zrobię, wtedy je co popadnie, bez zastanowienia, jwgo własne zdrowie nie
ma dla niego żadnego znaczenia... to boli, jest mi bardzo przykro
moze nie powinno mieć dla mnie zaczenia, co mój mąż je... i pewnie by nie
miało, gdyby i on był vege o takich samych pogladach
...nie wiem co z tym zrobić
ja jestem pedantem, lubię czysto i porządek, on też lubi czysto i porzadek -
tak twierdzi, ale ... nie potrafi odstawiać rzeczy na miejsce i nie
zauważa "fruwających kotów", gdy mnie przez kilka dni nie ma w domu
pomaga mi w domu gdy o to proszę, nie mogę narzekać, lecz niestety czesto ma
dwie "lewe rece" do sprzatania, i z własnej inicjatywy nic nie zrobi, bo gdy
dla mnie jest już brudno, dla niego jest jeszcze czysto
nie ma dla niego większego znaczenia,że ładnie urządzam dom (jestem archit.),
dla niego mogłoby być tak jak u wszystkich... dla mnie nie
na codzień ubiera sie jak chce, ale gdy gdzieś wychodzimy, muszę się wtracić,
bym się póżniej nie musiała wstydzić...to ja musze sie starać, by go czasem
na zakupy wyciagnąć...
mamy rózne hobby
rózne zainteresowania
różną pracę

co się dla niego liczy?
pójść do pracy (na trochę) pojść na spacer, rower, pojechać w góry...
ale on twierdzi, że dla niego liczę sie tylko ja i moje zadowolenie
tylko z k... której strony???!!!!!!!!!!

nie daje mi poczucia bezpieczeństwa, czasem jest tak radosnie beztroski,
czuję że to ja muszę mysleć o przyziemnych rzeczach, bo on ich nawet nie
zauważy
...i coraz częsciej myslę o rozstaniu.

    • wielorak Re: różnice"ideologiczne" 09.05.07, 15:58
      chyba robisz z igły widło, co z tego że jesteś wegetarianka a on nie? czy on ci
      wpycha kotleta do buzi? albo krzyczy gdy jemu miesa jakiegos nie zrobisz?
      przesadzasz, a depresja to ostre słowo- jeżeli takie problemy maja osoby z
      depresją to rozumie juz dlaczegi jest ich coraz więcej
      wyluzuj
      ja tez byłam weg, co prawda rok czasu, inni mieli oczywiście swoje poglądy-
      wszystkie inne od mojego ale to była moja sprawa.
      j też lubię zdrowe odzywianie, warzywa i owoce ale nie dajmy się zwariować
    • brak.polskich.liter Re: różnice"ideologiczne" 09.05.07, 16:04
      ka_me_run napisała:

      > chce sie zapytac czy w waszych związkach istnieją poważniejsze różnice
      > tzw."ideologiczne" i jak sobie z nimi radzicie...

      Nie, nie istnieja. Gdyby istnialy, nie byloby mowy o wchodzeniu w zwiazek, o
      slubie nie wspominajac.

      Twojemu mezowi prawdopodobnie zwisa i powiewa to, co lezy na talerzu. Mozliwe,
      ze nawet lubi mieso, a zwlaszcza krwiste steki i schabowe z kapusta. Bywa.
      Mozliwe, ze zwisaja mu tez kwestie porzadku, aranzacji wnetrz, jak rowniez to,
      co wciaga na grzbiet rano. Pytanie - jesli wegetarianizm w wersji ideolo i
      porzadek w mieszkaniu sa dla Ciebie takie wazne, to po cholere wychodzilas za
      kogos, kto ma je w zadzie?
      • wielorak Re: różnice"ideologiczne" 09.05.07, 16:13
        ale ona nic nie napisała że to jej mąż..?
        skoro ci nie odpowiada pod każdym względem i tylko się meczysz to po co ci to?

        ja też mam często inne poglądy od mojego M
        ale przez to nie wariuję, nawet czasem jest tak lepiej bo mozna o czymś pogadać,
        spojrzeć na coś innym okiem
        • brak.polskich.liter Re: różnice"ideologiczne" 09.05.07, 16:16
          Autorka watku okreslila matke faceta mianem "tesciowa", wiec wnosze, ze to jej
          maz. Zreszta to, czy sa formalnie malzenstwem, czy nie, ma tu chyba niewielkie
          znaczenie, nie uwazasz?
        • szonik1 Re: różnice"ideologiczne" 09.05.07, 16:17
          "nie daje mi poczucia bezpieczeństwa, czasem jest tak radosnie beztroski,
          czuję że to ja muszę mysleć o przyziemnych rzeczach, bo on ich nawet nie
          zauważy" - i to JEST problem,reszta to tzw. z igły widły.Ale ta właśnie kwestia
          powinna być na forum malzenskim autorki postu poruszona,omowiona i w jakis
          sposob rozwiazana,bo to faktycznie duży zarzut.
          • wielorak Re: różnice"ideologiczne" 09.05.07, 16:30
            jeżeli nie są małżeństwiem to przynajmniej jak jej się nie podoba jego charakter
            i ideologie too może od niego szybciej odejść nieformalnie a jak są małżeństwem
            to formalnie mozna długo odchodzić
    • caysee Re: różnice"ideologiczne" 09.05.07, 18:12
      Wg mnie takie roznice sa wcale niemale i to czy je traktowac jak "z igly widly"
      czy jak powazny problem zalezy od tego, na ile ci to wszystko przeszkadza.
      Potrafie sobie wyobrazic, ze inna osoba na twoim miejscu wcale by sie nie
      wkurzala, puszczalaby to wszystko obok siebie, ale skoro dla ciebie jest to duzy
      problem, to mysle, ze powinnas sie zastanowic, czy plusy z tego zwiazku
      tekompensuja ci te frustracje. Moze po prostu, najzwyczajniej w swiecie, nie
      pasujecie do siebie?
    • mikrusek2007 Re: różnice"ideologiczne" 09.05.07, 19:31
      Ale pojechałaś z tymi różnicami ideologicznymi :-)
      Facet nie jest od tego, żeby być naszym lustrzanym odbiciem albo dokładnie
      takim, jakim chcemy go widzieć.
      Facet jest po to, żeby był przystanią i schronieniem od paskudnego świata.

      Co z tego, że je mięso? On ci nie narzuca, że ty masz je jeść. Jemu też nie
      narzucaj.
      Sprzątanie i myślenie o przyziemnych rzeczach - sprawa do ustalenia
      :-)
      • wielorak Re: różnice"ideologiczne" 09.05.07, 20:27
        przede wszystkim źle zostało to nazwane, czy wiecie co to jest ideologia?
    • kawka74 Re: różnice"ideologiczne" 09.05.07, 20:40
      to boli, jest mi bardzo przykro
      > moze nie powinno mieć dla mnie zaczenia, co mój mąż je... i pewnie by nie
      > miało, gdyby i on był vege o takich samych pogladach
      > ...nie wiem co z tym zrobić

      daj mu spokój, widocznie lubi mięso
      może z czasem przestanie lubić, a może nie, tego nie przewalczysz

      > ja jestem pedantem, lubię czysto i porządek, on też lubi czysto i porzadek -
      > tak twierdzi, ale ... nie potrafi odstawiać rzeczy na miejsce i nie
      > zauważa "fruwających kotów", gdy mnie przez kilka dni nie ma w domu
      > pomaga mi w domu gdy o to proszę, nie mogę narzekać, lecz niestety czesto ma
      > dwie "lewe rece" do sprzatania, i z własnej inicjatywy nic nie zrobi, bo gdy
      > dla mnie jest już brudno, dla niego jest jeszcze czysto

      u nas jest odwrotnie, małżonek jest pedantem, a mnie od tego szlag trafia, nie
      znoszę ciągłego zasuwania 'ze sciełecko i scotecko'

      > nie ma dla niego większego znaczenia,że ładnie urządzam dom (jestem archit.),
      > dla niego mogłoby być tak jak u wszystkich... dla mnie nie
      urządzaj więc dom dla siebie, a nie dla niego, daj mu spokój

      > mamy rózne hobby
      > rózne zainteresowania
      > różną pracę
      to tak, jak większość

      > pójść do pracy (na trochę) pojść na spacer, rower, pojechać w góry...
      to i tak dużo, ja bym się najchętniej z domu nie ruszała, no, chyba że na rower
      albo na piwo

      > nie daje mi poczucia bezpieczeństwa, czasem jest tak radosnie beztroski,
      > czuję że to ja muszę mysleć o przyziemnych rzeczach, bo on ich nawet nie
      > zauważy
      i to jest podstawa do depresji, bo te poprzednie pomysły to tak niekoniecznie
    • annubis74 Re: różnice"ideologiczne" 10.05.07, 09:41
      myślę, że podchodzisz do tego zbyt poważnie
      w naszym małżeństwei mamy sporo różnic"ideologicznych" to chyba normalne w
      końcu wyrastaliśmy w innych srodowiskach
      też mnie wkurzają wszczepione mojemu meżowi upodobania kulinarne do ciężkiej
      kuchni oraz pieczonych przez mamusie ciast
      ale "skazany" na moją kuchnie zaczyna sie przyzwyczajać do innego stylu życia
      wkurza mnie ilość czasu spedzana przez niego przy komputerze - ale staram sie z
      tym walczyć (nie ciągłymi awanturami, tylko inaczej)
      my mamy równiez inne hobby, inne prace, inne pzyzwyczajenia
      wydaje mi sie, ze ty patrzysz tylko ze swojego punktu widzenia: to co moje jest
      dobre to co twoeje jest be.
      odpuść mężowi tam gdzie sie da a walcz o rzeczy ważne- niech raz na jaks czas
      nacieszy sie schabowym u mamusi
      • a.nancy Re: różnice"ideologiczne" 10.05.07, 12:30
        annubis74 napisała:

        > myślę, że podchodzisz do tego zbyt poważnie
        > w naszym małżeństwei mamy sporo różnic"ideologicznych" to chyba normalne w
        > końcu wyrastaliśmy w innych srodowiskach

        bo to jest podstawowa sprawa:
        czy mowimy o roznych przyzwyczajeniach, czy o roznicach ideologicznych (moze
        lepiej: swiatopogladowych)
        jesli to ten drugi przypadek, to sprawa nie jest blacha
        jezeli autorka watku nie je miesa, bo nie lubi, nie drobiazg. ale jesli jest
        wegetarianka z przekonania, to juz nie jest drobiazg, bo regularnie musi patrzec
        jak jej facet pozera mieso, co dla wegetarianki jest zbrodnia :) wtedy to juz
        nie jest konflikt klasy "ja lubie romanse a on kino akcji", tylko klasy "nie
        akceptuje bicia dzieci a on uwaza ze regularne lanie to najlepsza metoda
        wychowawcza".
        roznice ideologiczne sa problemem. wyznawane poglady to nie jest jakies tam
        widzimisie. odbijaja sie na codziennym zyciu, na postepowaniu czlowieka, sa
        odzwierciedleniem jego wrazliwosci, determinuja jego reakcje na r0ozmaite sytuacje.
        • arwen8 Re: różnice"ideologiczne" 10.05.07, 15:18
          A.nancy napisałaś BARDZO ważny post!

        • annubis74 Re: różnice"ideologiczne" 10.05.07, 17:06
          > bo to jest podstawowa sprawa:
          > czy mowimy o roznych przyzwyczajeniach, czy o roznicach ideologicznych (moze
          > lepiej: swiatopogladowych)

          doprawdy???? :))) tak sie składa że zacytowałam autorkę używając cudzysłowu

          > jezeli autorka watku nie je miesa, bo nie lubi, nie drobiazg. ale jesli jest
          > wegetarianka z przekonania, to juz nie jest drobiazg, bo regularnie musi
          patrzec jak jej facet pozera mieso, co dla wegetarianki jest zbrodnia :) wtedy
          to juz
          > nie jest konflikt klasy "ja lubie romanse a on kino akcji", tylko klasy "nie
          > akceptuje bicia dzieci a on uwaza ze regularne lanie to najlepsza metoda
          > wychowawcza".

          zgoda ale pewnie tego miesa nie zaczął żreć ostatnio tylko autorka wiedziała o
          tym od początku. po drugie zgadzam sie że może to być dla autorki kwestia
          istotna - tylko dlaczego facet ma sie dostosować?
          po trzecie to jednak kwestia kto co je nie moze być porównywana np. z przemocą
          domową: przemoc domowa (w tym bicie dzieci) jest niezgodne z prawem, a jedzenie
          miesa póki co jest dozolone.
          > kwestiami jak co kto je i dlaczego mozna przejść
          > roznice ideologiczne sa problemem. wyznawane poglady to nie jest jakies tam
          > widzimisie. odbijaja sie na codziennym zyciu, na postepowaniu czlowieka, sa
          > odzwierciedleniem jego wrazliwosci, determinuja jego reakcje na r0ozmaite
          sytuacje.

          ok, ale chyba widziały gały co brały wrażliwa qwegetarianka mogla przecież
          poszukać wrażliwego wegetarianina-pedanta mocno stąpającego po ziemi. zresztą
          nadal moze
          • a.nancy Re: różnice"ideologiczne" 10.05.07, 19:35
            annubis74 napisała:

            > > bo to jest podstawowa sprawa:
            > > czy mowimy o roznych przyzwyczajeniach, czy o roznicach ideologicznych (m
            > oze
            > > lepiej: swiatopogladowych)
            >
            > doprawdy???? :))) tak sie składa że zacytowałam autorkę używając cudzysłowu

            a czy ja mowie ze nie???

            > zgoda ale pewnie tego miesa nie zaczął żreć ostatnio tylko autorka wiedziała o
            > tym od początku. po drugie zgadzam sie że może to być dla autorki kwestia
            > istotna - tylko dlaczego facet ma sie dostosować?

            nie wydaje mi sie, zeby ona twierdzila, ze facet ma sie dostosowywac. po prostu
            jest jej przykro i ma watpliwosci co do sensu tego zwiazku. na poczatku
            znajomosci ludzie sa zakochani, sklonni przywiazywac wieksza wage do podobienstw
            niz do roznic. z czasem otwieraja im sie oczy i okazuje sie, ze poza spacerami
            za raczke i patrzeniem sobie w slepka jest prawdziwe zycie. i staje sie wazne,
            zeby miec podobna wizje swiata, jesli ma sie spedzic reszte zycia razem. a
            sadzac po zalozycielskim poscie, nie tylko o jedzenie miesa sie rozchodzi, ale o
            tzw. "caloksztalt". kompletnie rozne priorytety. i ja autorke doskonale
            rozumiem, bo pomysl:
            - ona ma swoja wizje swiata, tego jak chce zyc
            - on ma kompletnie inna, a moze nie ma zadnej, w kazdym razie (takie mam
            wrazenie) nie potrafi cieszyc sie razem z nia z tego, co jej sprawia frajde
            - ona moze dalej probowac zyc po swojemu, ale... bedzie to robic tylko dla
            siebie. ze swiadomoscia, ze on nie doceni - tego, ze dom jest ladnie urzadzony,
            tego, ze ona robi zdrowe jedzenie, ze sprzata... bo jest mu wszystko jedno. jak
            dlugo mozna to ciagnac? jak dlugo mozna sie starac... tylko dla siebie? predzej
            czy pozniej jej tez przestanie sie chciec.

            > po trzecie to jednak kwestia kto co je nie moze być porównywana np. z przemocą
            > domową: przemoc domowa (w tym bicie dzieci) jest niezgodne z prawem,

            naprawde? to skad tyle zwolennikow klapsow - takze w polskim rzadzie?

            > ok, ale chyba widziały gały co brały wrażliwa qwegetarianka mogla przecież
            > poszukać wrażliwego wegetarianina-pedanta mocno stąpającego po ziemi. zresztą
            > nadal moze

            moze, i wlasnie sie nad tym zastanawia. nie widze w tym nic dziwnego. ma dwa
            wyjscia: wziac na wstrzymanie albo zainwestowac w inny model.
          • a_weasley Re: różnice"ideologiczne" 13.05.07, 21:56
            annubis74 napisała:

            > po trzecie to jednak kwestia kto co je nie moze być porównywana np. z przemocą
            > domową: przemoc domowa (w tym bicie dzieci) jest niezgodne z prawem,

            Zgodność lub niezgodność z prawem to akurat mniej istotne. Na przykład chodzenie
            lub niechodzenie do kościoła, chrzczenie lub niechrzczenie dzieci, regularne
            bywanie u teściowej albo nie, wreszcie rozmnażanie lub nierozmnażanie itp. to
            sprawy prawnie obojętne, a jednak zapewne istotniejsze dla zgody w związku niż
            kupowanie lub niekupowanie programów pirackich i alkoholu z uboju gospodarczego.

            > ok, ale chyba widziały gały co brały wrażliwa qwegetarianka mogla przecież
            > poszukać wrażliwego wegetarianina-pedanta mocno stąpającego po ziemi. zresztą
            > nadal moze

            A może, może. Podane warunki brzegowe mocno sprawę komplikują, ale prawo
            wielkich liczb jest nieubłagane, kto szuka, ten znajdzie. Pytanie, czy zdąży
            przed emeryturą.
    • jowita771 Re: różnice"ideologiczne" 13.05.07, 11:35
      ka_me_run napisała:

      > ja jestem vege, mam lekkiego fioła na punkcie zdrowego odzywiania,
      > ...tymczasem mu te sprawy są prawie zupełnie obojętne, gdy tesciowa rzuca na
      > stół schabowe on pochłania je bez zastanowienia...gdy ja zrobie
      > coś "zdrowszego" też je i nie protestuje, ale...no właśnie, gdy ja mu czegoś
      > nie zrobię, wtedy je co popadnie, bez zastanowienia, jwgo własne zdrowie nie
      > ma dla niego żadnego znaczenia... to boli, jest mi bardzo przykro
      > moze nie powinno mieć dla mnie zaczenia, co mój mąż je... i pewnie by nie
      > miało, gdyby i on był vege o takich samych pogladach

      zabrzmiało jak "nie mam nic przeciwko, żeby miał własne zdanie, ale pod
      warunkiem, że będzie takie samo, jak moje"

      kobieto! to, co lubi jeść Twój mąż, to jego sprawa, o ile nie wcina noworodków
      albo kota sąsaiadów. czy on ci wciska schabowego? to dlaczego Tobie
      przeszkadza, że on je? lubi, ma prawo, je.
    • minerwamcg Żyj i daj żyć innym... 13.05.07, 21:22
      Krótko mówiąc, nie wystarcza Ci, że chłop jest zdrowy (spacery, rower, góry)-
      musi być jeszcze zdrowy w dokładnie taki sposób, jaki Ty uważasz za słuszne.
      Nie wystarcza Ci, że lubi porządek - chciałabyś, żeby go lubił w takim samym
      stopniu jak Ty i miał taką samą wrażliwość na jego brak.
      Do tego nieźle byłoby jeszcze, żeby urządzanie domu rajcowało go tak samo jak
      Ciebie, sposób spędzania wolnego czasu miał taki sam jak Ty i w ogóle to
      najlepiej, żeby był Tobą, bo będąc sobą jest dla Ciebie kompletnie
      nieodpowiedni.
      Dojrzewasz do rozstania... Hm, i tu widzę problem, bo ten ze wszech miar
      nieodpowieni facet prawdopodobnie Cię kocha. I cholernie mi go szkoda.
      • minerwamcg P.S. 13.05.07, 21:28
        Sama od dwóch lat jestem żoną wegetarianina. Nie jest dla niego problemem, że
        kupuję sobie na obiad kurczaka czy rybę - sam mięsa nie tknie, ale uważa, że
        skoro ja go potrzebuję, to jako dorosła osoba prawdopodobnie wiem, co mówię.
        Ja ze swojej strony staram się kupować mięso w postaci przetworzonej (filety,
        kotlety) i obrabiać je w kuchni w sposób możliwie dyskretny, bez bryzgów krwi
        na ścianach. I nigdy mu nie zapomnę, że kiedy byłam w ciąży i mdliło mnie od
        byle czego, sam ofiarował się pokroić już nie mięso, ale podroby(!!!) dla
        naszych kotów.
    • a_weasley "Różnice" 13.05.07, 21:36
      ka_me_run napisała:

      > chce sie zapytac czy w waszych związkach istnieją poważniejsze różnice
      > tzw."ideologiczne"

      Ja jestem wegetarianinem, a moja żona jest mięsożerna.
      Ja jestem ewangelikiem, a moja żona jest katoliczką.
      Powiem więcej: ja jestem z Warszawy, a moja żona jest z Krakowa!

      > ja jestem vege, mam lekkiego fioła na punkcie zdrowego odzywiania,
      > ...tymczasem mu te sprawy są prawie zupełnie obojętne,

      Inaczej mówiąc, ty masz fioła na punkcie spraw, które większośc mięsożernych
      mężczyzn uważa za kompletną bzdurę i daje temu wyraz, a on nie protestuje.

      > gdy tesciowa rzuca na stół schabowe on pochłania je bez zastanowienia...

      A co ma robić? Powiedzieć "mama, daj mi marchewkę z groszkiem albo flaki z soi,
      bo moja żona nie lubi, jak jem mięso"? Żyj po swojemu, ale dlaczego masz
      pretensje, że on w gościach u swojej matki je po ichniemu?

      > gdy ja zrobie coś "zdrowszego" też je i nie protestuje,

      Jak będziesz miała 50 zł na zbyciu, leć do kościoła i daj na mszę, że trafiłaś
      na mięsożercę, który pozwala się karmić zdrową żywnością wegetariańską.

      > ale...no właśnie, dy ja mu czegoś nie zrobię, wtedy je co popadnie,

      My tak mamy. Lekceważymy sobie pewne sprawy tak dalece, że sami żywimy się byle
      czym.

      > dla mnie jest już brudno, dla niego jest jeszcze czysto

      Jeżeli to jest dla Ciebie problemem, to niewiele mogę Ci powiedzieć na pociechę.
      Chyba tylko to, że jesteś w licznym towarzystwie mniej więcej 90-ciu procent
      kobiet żyjących z facetem. Możesz albo szukać do skutku, albo zostać sama, albo
      się przyzwyczaić, albo zmienić orientację. Wybór należy do Ciebie.

      > nie ma dla niego większego znaczenia,że ładnie urządzam dom (jestem archit.),
      > dla niego mogłoby być tak jak u wszystkich...

      To jest ból wielu specjalistów. Prawnik nie cierpi tego, co ona mówi o bieżących
      sprawach publicznych zatrącających o jego zawód, lekarka nie może patrzeć na to,
      co on je, szofer na to, jak ona jeździ, polonistka słuchać, jak on mówi...

      > na codzień ubiera sie jak chce, ale gdy gdzieś wychodzimy, muszę się wtracić,
      > bym się póżniej nie musiała wstydzić...

      Przyjmuje do wiadomości i stosuje się? No to git. Czego chcieć więcej?

      > to ja musze sie starać, by go czasem na zakupy wyciagnąć...

      Znowu - jesteś w licznym towarzystwie. Zdecydowana większość mężczyzn chodzenia
      na zakupy nie cierpi. Ewentualnie mogą coś kupić. To znaczy: pójść pod wskazany
      adres, udać się najkrótszą drogą na właściwe stoisko (wściekając sie, że nie
      mogą trafić, albowiem męski zmysł orientacji w marketach nie działa), kupić,
      wypić piwo dla uspokojenia skołatanych nerwów i czym prędzej obiekt opuścić.
      Chcesz zakupów i żeby Cię zawiózł, to niech Cię zawiezie, posadź go w kafei, daj
      na piwo (jedno jeszcze mu nie nabije 0,2 prom., a jak jest nieduży, to niech
      poprzestanie na piwie małym), kup co trzeba i niech Cię zawiezie do domu.

      > mamy rózne hobby
      > rózne zainteresowania
      > różną pracę

      Super. Przynajmniej nie jest nudno.

      > nie daje mi poczucia bezpieczeństwa, czasem jest tak radosnie beztroski,
      > czuję że to ja muszę mysleć o przyziemnych rzeczach, bo on ich nawet nie
      > zauważy

      W każdym związku jedno o takich sprawach myśli, a drugie nie, albo przynajmniej
      jedno więcej, drugie mniej. Związek dwojga fam jest prostą drogą do śmierci z
      nudów. Związek dwojga kronopiów jest poważnie narażony na śmierć głodową.

      > ...i coraz częsciej myslę o rozstaniu.

      Jest to dla niego jakieś rozwiązanie. Dla Ciebie nie, bo problemy, które
      opisujesz, nie mają źródła poza Tobą, lecz w Tobie. Opisujesz bowiem rzeczy
      bardzo zwyczajne.
    • lemonna Re: różnice"ideologiczne" 14.05.07, 10:32
      według mnie przesadzasz, to na prawdę nie sa różnice nie do przeskoczenia, a tym
      bardziej, że te różnice nie krzywdzą ciebie - nie jesteś bita, poniżana, po
      prostu winą twojego męża, według ciebie, jest to, że nie ma podobnych poglądów
      do ciebie. uwierz, że wielu mężczyznom porządek zwisa, i nie powinnaś robić z
      siebie cięrpiętnicy, że musisz po nim sprzątać, tylko olać to i poczekać aż sam
      zobaczy. a juz kwestie jedzenia i ubierania - wybacz, ale to są indywidualne
      preferencje i pomyśl jakbys się czuła, gdyby ktoś tobie coś nakazywałmlub
      zakazywał?
Pełna wersja