maggie1983
12.05.07, 11:58
Nie mam nic przeciwko nim. Mąż wczoraj wrócił z pierwszej takiej imprezy w
nowej firmie. Wrócił oczywiście "ululany" kompletnie. Ale chodzi o coś
innego. Kiedy do niego zadzwoniłam ok. 2 w nocy (pytałam, kiedy będzie w
domu) słyszałam kompletnie rozchichotane i śmiejące się dziewczyny w tle. W
pewnym momencie któraś z nich zapytała frywolnie męża "Z kim rozmawiasz?" na
co uzyskały odpowiedź "Z żoną". Jak to usłyszały zaczęły się śmiać jeszcze
głośniej, komentując to niezrozumiale. Kiedy mąż wrócił z tego "spotkania"
zdążyłam go zapytać o to, ale odpowiedział, że wszytsko było w porządku,
tylko koleżeńskie przytulanie z koleżankami... I poszedł spać.
Wcale nie dramatyzuję, ale poczułam się nieswojo. Jak sie tylko obudzi :)
muszę go wypytać co to wszystko znaczy i co się tam wydarzyło?
A wy jak przeżywacie takie imprezy w firmach? Czy to są tylko męskie
spotkania, czy raczej (o zgrozo) damsko-męskie?