Dodaj do ulubionych

RADOSNI SAMOTNI

29.03.08, 18:27
Hej!Czy znajdzie się ktoś radośnie samotny??Od 5 miesięcy jestem po rozwodzie
z panem typu "nie pali,nie pije a żyć się z nim nie da "i jakoś mi lżej na
duszy choć obowiązków przybyło.Chetnie pogadam z kims pozytywnie samotnym.Kaska
Obserwuj wątek
    • jesienia Re: RADOSNI SAMOTNI 29.03.08, 20:31
      Hej kaska,usmiechnij sie bedzie lepiej.Przeminelo z wiatrem,witaj w kregu!
    • szyszkasosny Re: RADOSNI SAMOTNI 29.03.08, 21:33
      Kaska nie powiem, że raduję się ze swojej samotności. Ale nie rozpaczam z jej
      powodu. Lubię swoje towarzystwo, czytam, spaceruję z psem,słucham muzyki,
      wyjeżdżam na koncerty i wystawy, czasem do kina. Nie potrzebuję do tego
      towarzystwa. Milej na pewno byłoby, gdybym mogła dzielić te przyjemności z drugą
      połową. No ale nie ma - trudno. Nie będę szukać na siłę i budować związku na
      zasadzie - nie ważne jaki, byle był.
      Rozpacze i zamykanie się w domu nic nie dają, a nawet przyczyniają się do
      poczucia wyobcowania. To prawda - widok spacerujących w niedzielę par do
      przyjemnych nie należy, kiedy ja sama. Ale nic na siłę! Jest to czas na
      poznawanie nowych ludzi i własny rozwój. A jak zacznie doskwierać samotność,
      wezmę się za wolontariat. Przy pracy zawodowej zabraknie czasu na myślenie, jaka
      jestem nieszczęśliwa.
      • jesienia Re: RADOSNI SAMOTNI 29.03.08, 22:21
        psa mam tez,od dzis tyklo jego,choc samotnoscia sie dlawilam"wiekami"
        nie wygladam przez okna-mniej boli
        kupilam sobie komputer-nie zawiedzie
        zaufalam mikroweklio-ödgrzewa bez zarzutu
        pokochalamwc wczesne wstawanie-sluzy szczeniakowi i mnie
        pogubilam sie-nie wychodze na ulice
        jestem sama-nie mam was
        • szyszkasosny Re: RADOSNI SAMOTNI 30.03.08, 12:15
          Masz rację - dla psa wychodzenie na ulice jest szkodliwe (spaliny z samochodów).
          No ale Ty - brak promieni słonecznych prowadzi do depresji. Zamykanie się w domu
          w swojej samotności przypomina posypywanie rany solą. Będzie się jątrzyć coraz
          bardziej. Miej się na baczności! Bardzo łatwo przekroczyć słabo wyczuwalną
          granicę między samotnością i dyskomfortem psychicznym z tym związanym a
          depresją, kiedy żadna siła nie jest w stanie wyciągnąć z marazmu i potrzebny
          wtedy ktoś bliski, by zorganizował lekarza i prochy.
          Instynkt samozachowawczy powinien zadziałać, ostrzegając przed przejściem tej
          granicy. Bo człowiek jest zwierzęciem stadnym i w swojej samotności powinien
          dążyć do kontaktów z grupą. Nawet jeśli są to kontakty powierzchowne.
          Pozdrawiam Cię Danka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka