kociak40
17.11.06, 22:42
Piszę na "gorąco", mój ulubiony temat. Właśnie odwiedził mnie znajomy, kiedyś
bliski kolega, mieszkaniec Warszawy, obecnie od ~ 10 lat mieszka na wsi koło
Wyszkowa (mieszkanie warszwskie zostawił córce, sam z żoną przeniósł się do
teściów na wieś, teściowie zmarli, jest teraz włascicielem dużego placu
zalesionego i domu). Załatwiał pewną sprawę w Warszawie i odwiedził mnie.
Pogadaliśmy sobie i dowiedziałem się z jego opowiadania, o zdarzeniu z tej
wsi gdzie teraz mieszka. Otóż, jego sąsiad, starszy człowiek, pojechał
samochodem do Częstochowy i kupił tam ogromną figurę NMP. Poświęcił figurę,
był z tą figurą przy cudownym obrazie (chyba żeby popatrzyły na siebie, żeby
figura większej mocy nabrała). Przywiózł tą figurę (na tylnym siedzeniu,
owinietą, starannie zapakowaną, żeby widać choroby lokomocyjne nie miała) do
swego domu. W jednym pokoju urządził taki niby ołtarz, czysty obrus, po
bokach gromnice i postawił tą figurę. Cała wieś dowiedziała się o tym i
prawie wszyscy wierzący z tej wsi, zapragnęli modlić się do tej figury.
Niestety, tych których on nie lubi, czymś go obrazili, nie wpuszcza do tego
pokoju, nie daje im się modlić do tej figury (pewno, żeby do nieba nie
weszli). Kolega, choć wierzący, też śmieje się z tego, nie był na tych
modlitwach choć sąsiad go zapraszał. Takie to rzeczy dzieją się jeszcze w
Polsce, szuka się "prywatnych" dróg do nieba i to za sprawą figury. Ten jego
sąsiad, strasznie chytry człowiek, nawet w zimie nie opala całego domu tylko
w kuchni urzęduje, a tu taki wydatek i to tak lekką ręką. Można mu doradzić,
że jak będzie sroga zima i w tym pokoju z figurą będzie ziąb, to powinien tej
figurze jakąś czapkę zakładać, może beret moherowy? Mogą byc też rękawiczki i
jakiś szalik, figura będzie wdzięczna za taka dodatkową troskę. Kolega nie
umie odpowiednio z tym sąsiadem rozmawiać, tylko się dziwi, a tu trzeba
wymienić "poglądy".