Dodaj do ulubionych

No i miarka się przebrała

12.12.08, 22:14
Jak dorwę sku... iela to go powieszę na najbliższej gałęzi. Mój "najdroższy
koteczek" zaciukał dzisiaj WIEWIÓRKĘ!!!! Przeżyłam myszki, szczury, ptaki
wszelakie ale wiewióry mu nie daruję. Zawieszę mu w końcu ten cholerny
dzwonek. Choć Wet mówi, że nie wolno, że się Kocina powiesi, ...A niech się
powiesi. W końcu to też selekcja naturalna. Wiewióra od 3 lat przychodziła na
orzeszki.... Cały koszyk znów dla niej nazbierałam i kto to teraz zeżre>... No
niech Go tylko dorwę!!!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • rianka Re: No i miarka się przebrała 13.12.08, 00:10
      Niestety kot raczej nie zrozumie Twojej furii. Chciałaś drapieżnika
      pod swoim dachem, to go masz ;) Matka natura jest czasem bezlitosna.
      Ale wiewióreczki szkoda :(
    • horpyna4 Re: No i miarka się przebrała 13.12.08, 10:23
      No cóż, nagroda Darwina dla wiewiórki, skoro dała się złapać kotu.
      Może nie była zupełnie zdrowa i miała spóźniony refleks? A może mało
      sprytna? Jeżeli tak, to był właśnie dobór naturalny.
    • laiczka9 Re: No i miarka się przebrała 13.12.08, 11:37
      kocica rodziców zeżarła skowronka który uwił sobie gniazdo na
      drzewie w ogrodzie. ooo, jak ja jej wtedy nie lubiłam:).a jak
      przyniosła do domu zagryzionego kosa - zwątpiłam w swoją miłość do
      zwierząt:)))
    • mmaupa Re: No i miarka się przebrała 13.12.08, 14:17
      Apeluje po raz n-ty: nie wypuszczajcie kotow z domu. Zachcialo sie zwierzatka,
      to teraz trzeba je umiec upilnowac.
      • dokb Re: No i miarka się przebrała 13.12.08, 15:09
        A dlaczego niby mam więzić kocura w domu? Mój dom to nie więzienie, a kot to nie
        skazaniec tylko szczęśliwy, zdrowy, rozbrykany posiadacz własnego ogrodu. Jak ma
        ochotę to wychodzi, a jak nie ma to śpi cały dzień na parapecie. A Tobie
        zachciało się zwierzaka żeby go więzić w domu. Absurd...
        • mmaupa Re: No i miarka się przebrała 13.12.08, 15:20
          Dlatego wlasnie, ze zzera ptaki i wiewiorki. Wychodzacy kot to (wedlug mnie i
          innych naukowcow) nieporozumienie z ekologicznego punktu widzenia.

          Jesli mam duzy dom - kupuje kota. Jesli mieszkanie w bloku - chomika. Jesli
          lubie dlugie spacery - psa. Jesli nie mam warunkow, obywam sie bez zwierzaka.
          • dokb Re: No i miarka się przebrała 13.12.08, 16:50
            Mam duży dom i mam warunki dlatego w moim życiu jest miejsce dla psa (którego mi
            ktoś przez płot przerzucił i zwiał) i dla kota.
            Największym "nieporozumieniem z ekologicznego punktu widzenie" jest niestety
            CZŁOWIEK.
            Wobec powyższego uważam, że nie powinnaś wychodzić z domu. Pewnie też zżerasz co
            nieco.
            • mmaupa Re: No i miarka się przebrała 13.12.08, 17:06
              Masz wychodzacego kota i pretensje do swiata, ze przynosi do domu ubite
              wiewiorki. Czy to moja wina? Nie. Czy to wina kota? Nie - taki sie juz urodzil.
              Mozesz nadal zbierac z podlogi wiewiorcze zwloki, albo zamknac kota w domu.
              Dzwoneczek, jak sama zauwazylas, nie jest najbezpieczniejszym wyjsciem dla niego
              (chociaz moze nie nalezy demonizowac).
            • tenshii Re: No i miarka się przebrała 15.12.08, 21:16
              dokb napisała:


              > Największym "nieporozumieniem z ekologicznego punktu widzenie" jest niestety
              > CZŁOWIEK.

              Szczególnie taki który jest w stanie wskutek naturalnego zachowania swojego kota napisać "Jak dorwę sku... iela to go powieszę na najbliższej gałęzi."

              ...
              • deszcz.ryb Re: No i miarka się przebrała 15.12.08, 21:37
                Tenshii, już nie przesadzaj. Widać, że pierwszy post pisany był w afekcie, z wściekłością i smutkiem po stracie zaprzyjaźnionego zwierzątka. Wiadomo, że nikt tu nikogo wieszał nie będzie, tym bardziej, że autorka w kolejnych wypowiedziach wyrażała już znacznie bardziej umiarkowane poglądy; udało jej się pogodzić ze stratą i nawet znaleźć nowego "wiewiórczego przyjaciela".

                Odebrałam twój post jako agresywny atak na autorkę. Nie wiem, czemu on miał służyć, chyba tylko sztucznemu wywołaniu winy u autorki wątku. Nie sądzę, żeby to podziałało [na mnie by nie podziałało]. :)

                [a przy okazji - powiedz, Tenshii - nigdy nie byłaś AŻ TAK wściekła np. na znajomego, że powiedziałaś "uduszę drania!" a później ci przeszło? to jest typowy ludzki mechanizm kompensacyjny i wentyl bezpieczeństwa, bo, jak wiadomo, zdrowy psychicznie ogół społeczeństwa nie wciela pogróżek w czyn :) ]
    • pietuszki Re: No i miarka się przebrała 13.12.08, 14:31
      wiewiórka jest gorsza niż kot w okresie lęgowym ptaków plądruje ptasie gniazda
      nie gardzi jajkami jak i pisklakami a że jest zwinniejsza od kota i wszędzie
      wejdzie to rodzina wiewiórcza potrafi zrobić czystkę w ogrodzie
      • mmaupa Re: No i miarka się przebrała 13.12.08, 14:39
        Jednak w Polsce wiewiorka podlega calkowitej ochronie. Kot nie.
        • pietuszki Re: No i miarka się przebrała 15.12.08, 13:41
          powiedz to kocurowi,a co np. z orłem który upoluje świstaka? podasz go do
          sądu?dajmy spokój zwierzakom tak są stworzone i na to nic nie można poradzić.
          znacznie gorszy jest człowiek a jego się toleruje
          • mmaupa Re: No i miarka się przebrała 15.12.08, 18:46
            Jasne, ze nie. Jednak miedzy orlem a kotem jest ta fundamentalna roznica, ze na
            orla nie czeka w domu pancia z Whiskasem - sam musi o siebie zadbac.
    • kontik_71 Kwestia dzwoneczka.. 13.12.08, 19:55
      Sa obroze kocie ktore sa tak zbudowane, ze zdywaja sie w razie gdyby
      kicia sie gdzies zawiesila. Wiec skoro juz mialabys maluchowic
      zafundowac alarm to tylko na takiej obrozy. Druga kwestia jest taka,
      ze sa koty, ktore ucza sie zyc z dzwoneczkiem i nadal potrafia
      polowac i przynosic prezenty do domu :)
      • mmaupa Re: Kwestia dzwoneczka.. 13.12.08, 20:09
        Znalam spryciarza, ktory w czasie polowania lapal dzwoneczek w paszcze i udawalo
        mu sie calkiem niezle podkradac do zwierzyny :).
        • minniemouse Re: Kwestia dzwoneczka.. 13.12.08, 22:28
          albo twoj kot jest "panem ogrodu" albo masz zamiar go zabic za
          upolowanie wiewiorki.
          albo albo, zdecyduj sie.

          Minnie
          • macarthur Re: Kwestia dzwoneczka.. 15.12.08, 16:03
            narodziny i śmierć to nieodłączny element świata ludzi i zwierząt,
            więzienie kota w domu nic tutaj nie zmieni
            • dziewczynka_do_bicia Re: Kwestia dzwoneczka.. 15.12.08, 17:24
              Nie wkurzaj sie na kota bo to naprawde nie jego wina ze poluje na wiewóry czy
              ptaszki czy krety.
              Wiewóry szkoda - ale kota też (jesli faktycznie AŻ tak sie na niego wsciekasz :))

              ps. sa obrózki z dzwoneczkami ktore przy silniejszym szarpnieciu (np. wlasnie
              jak kot sie na niej "powiesi" lub zaczepi gdzies) - pekają. I taka bezpieczna
              obrozke najlepiej wybrać.
        • dziewczynka_do_bicia Re: Kwestia dzwoneczka.. 15.12.08, 17:26
          mmaupa napisała:

          > Znalam spryciarza, ktory w czasie polowania lapal dzwoneczek w paszcze i udawal
          > o
          > mu sie calkiem niezle podkradac do zwierzyny :).

          Zaczynam sie zastanawiaj cjak to technicznie mozliwe?
          Obrozka musiala byc bardzo luzna albo dzwonek bardzo dlugi :)
          Normalnie - kiedy obrozka jest dopasowana - a dzwonek (taka np. kuleczka) we
          wlasciwym miejscu - zachodze w glowe jak on dał rade??:)
          • mmaupa Re: Kwestia dzwoneczka.. 15.12.08, 18:44
            Z tego co pamietam, to dzwoneczek nie byl bezposrednio naszyty na obroze (nawet
            nie wiem, czy to sie da zrobic), tylko lekko dyndajacy, cos w tym stylu:
            www.animalbehavior.net/GRAPHICS/CAT/cat%20grey%20crouch%20bell%20collar160.jpg
            Ale masz racje, to pewnie kwestia obrozy. Mozna by stosowac cos takiego:
            image.normthompson.com/sahalie/images/us/local/products/detail/75630.jpg
            ale czy kot by nie zwariowal?
    • dokb Re: No i miarka się przebrała 15.12.08, 20:28
      Kotu wybaczyłam... no cóż w końcu ja też mam swoje wady ;-)
      Jak życie pokazało przyroda nie znosi próżni i będę miała komu te orzeszki
      podtykać..hi..tylko może ciut dalej od domu.
      • macarthur Re: No i miarka się przebrała 16.12.08, 02:27
        kot zawsze pozostanie kotem, ja pamiętam jak Ramzes miał 6 miesięcy
        i był taki milusiński i kiedyś do mieszkania wleciała ćma, z
        potulnego kotka przeobraził się w demona zagłady a jego lotów pod
        sufitem chyba nigdy nie zapomnę
        • marzenia11 Re: No i miarka się przebrała 16.12.08, 08:11
          A jak jest ze zdrowiem i widzeniem Ramzesa?
          • macarthur Re: No i miarka się przebrała 16.12.08, 11:16
            a dziękujemy za pamięć,o dziwo wszystko się cofnęło Ramzes widzi jak
            dawniej, nawet okulistka była zdziwiona ale cośmy się strachu najedli
            tośmy najedli Ramzes już jedną nogą był na tamtym świecie
            • marzenia11 Re: No i miarka się przebrała 16.12.08, 12:11
              fantastycznie :)) pozdrawiam i głaski dla Ramzesa, dzielny kot.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka