Architekci
Osoby:
Facet1: Graham Chapman
Mason1: Michael Palin
Mason2: Terry Jones
Architekt1: John Clease
Architekt2: Eric Idle
Narrator: John Clease
(Wnętrze jednego z pokoi eleganckiego biurowca. Masoni siedzą na fotelach-
zachowują się jak cioty. Są dumni i nadęci. Na środku pokoju stoi stolik z
dwoma makietami)
Mason1: Panowie mamy dwa konkurencyjne projekty tego budynku mieszkalnego.
Najlepiej będzie, jeśli omówią je sami architekci.
(Słychać pukanie do drzwi)
Mason1: To zapewne pierwszy architekt. Tak, to pan Wigin z firmy "Iron Side
Mallon".
Architekt1: Dzień dobry panowie. Będzie to dwunastopiętrowy budynek, łączący
tradycję ze wszystkimi plusami nowoczesnej architektury. Lokatorzy wchodzą
tędy...
(pokazuje długopisem na makiecie)
Trafiają na pas transmisyjny, który przenosi ich wygodnie wzdłuż fresków w
stylu śródziemnomorskim, aż do wirujących noży, ostatni odcinek korytarza jest
dźwiękoszczelny. Krew spływa tymi rynnami...
Mason1: Przepraszam, powiedział pan - "noże"?
Architekt1: Tak - "wirujące noże".
Mason2: Proponuje pan rzeź lokatorów?
Architekt1: A panowie mają inne plany?
Mason1: Chcemy zbudować zwykły dom mieszkalny.
Architekt1: Rozumiem, źle odgadłem panów zamiary co do lokatorów. Moją
specjalnością są rzeźnie. Wielka szkoda. Mój projekt to prawdziwe cudo. Żadnej
krwi na ścianach i mięsa wylatującego przez okna. To dzieło mojego życia.
Mason1: Imponujące, ale nas interesuje dom mieszkalny.
Architekt1: Zastanówcie się. Warto! Pomyślcie o turystach.
Mason1: Nie, chcemy zbudować dom mieszkalny, nie rzeźnię.
Architekt1: (zaczyna mówić z głupkowatym uśmieszkiem) Właśnie takiej świńskiej,
filistyńskiej ignorancji oczekiwałem od was. (Podnosi głos) Ograniczonych
tępaków bez iskierki twórczej. Siedzicie na pryszczatych tyłkach, wyciskacie
wągry i macie w nosie biednego artystę! (Wrzeszczy) Wy zasrańcy!!! Cholerni
hipokryci!!! Rozpuszczone ropuchy!!! Wy i wasze zakichane kolorowe telewizory i
kluby golfowe!!! ... i cholerne masońskie tajne uściski dłoni. Nie przyjęliście
mnie, cholerni "Wolnomularze". A ja nie chce do was wstąpić, choćbyście mnie
błagali na tych swoich cuchnących, zaropiałych kolanach.
Mason2: (spokojnie, jakby nie słyszał żadnej obelgi) Bardzo przykro nam, ale
nam chodzi o dom mieszkalny. Choć ta rzeźnia jest urocza.
Architekt1: (z wielkim spokojem) Co tam rzeźnia, ale proszę się za mną wstawić.
Chciałbym zostać masonem. To otwiera wszystkie drzwi. Byłem nieco
podenerwowany, ale jako masom siedziałbym cichutko w kąciku i nikomu nie
przeszkadzał.
Mason1: Dziękujemy.
Architekt1: Mam używany fartuszek.
Mason1: Dziękujemy.
(Architekt1 odchodzi, ale po chwili wraca)
Architekt1: W Hendon, prawie mnie przyjęli.
Mason1: Dziękujemy.
Facet1: Przepraszam panów. Drugim architektem jest pan Wimmer z firmy: "Wimmer
and Dibble".
(wchodzi Architekt2)
Architekt2: Witam panów. Oto makieta tego budynku. Dwadzieścia osiem pięter, a
na nich 280 mieszkań. Trzy windy pasażerskie i dwie towarowe. Główne wejście od
Dibbingley Road. (makieta budynku się przekrzywia, pan Wimmer próbuje ją
wyprostować) Konstrukcja oparta na centralnym filarze z żelbetowymi stropami.
Opartymi na stalowych belkach. Ściany działowe żelbetowe osadzone... (makieta
znów się przekrzywia!) Dzięki nieobecności drewna i innych materiałów
łatwopalnych... (konstrukcja zaczyna się palić!) prawie nie ma ryzyka...
(pojawi się napis: SATYRA)
Architekt2: Konstrukcję nośną chyba trzeba nieco trochę wzmocnić.
Mason2: Czy to nie podwyższy kosztów?
Architekt2: Możliwe.
Mason2: Dajmy skopuj wzmacnianiu. To nie mają być luksusowe apartamenty.
Mason1: Słusznie. Jeśli lokatorzy będą szczupli i mało ruchliwi i jeśli pogoda
dopisze... Budynek powinien być w sam raz.
Architekt2: Dziękuję.
(makieta wybucha, Mason1 gratuluje Architektowi2)
Narrator: Po czym jeszcze można jeszcze poznać masona?
<

mądrzy budoooowniczowie! piącha!