Dodaj do ulubionych

Mój pies dorwał pięć kotów.

05.05.05, 08:41
Pierwszy trafił mu się podczas snu. Przeleciał przed nosem śpiącego psa,
jakby niby nic. Czujny sen przerwany został natychmiast, lecz do czasu
nabrania impetu, kot był prawie na płocie. Właściwie tego pierwszego można by
mu nie zaliczyć, gdyż psiak jedynie trącił go lekko w ostatniej chwili. Drugi
nieopatrznie wlazł na osobiste tereny psa pod oknem. Gdy się połapał, została
mu jedyna droga ucieczki, do domu przez okno. Pies za nim. Nie rozwodząc się
zbytnio, wyglądało to jak obrazki z discovery ukazujące niszczycielską siłę
tornada. Trudno przyznać tu wygraną gonitwy, ale oba dwa zwierzaki wyszły z
tego mocno poturbowane. Trzeci trafił się w parku. Pies dojrzał go z daleka i
z całą swoją prędkością popędził w jego kierunku. Kot skierował się ku
najbliższemu drzewu szybko się nań wskrabując. Ale przeliczył się. Pies z
rozpędu wbiegł na drzewo do pierwszej gałęzi, na której przysiadł kot. Złapał
go i razem z nim w pysku spadł z około dwóch metrów. Następnie potarmosił go
lekko i postawił. Kot stał nieruchomo. Złapał go więc ponownie, potarmosił i
znowu postawił. Wtedy kot ruszył z kopyta, pies za nim. Złapał go jeszcze
kilka razy, za każdym razem tarmosząc i stawiając na nogi. Aż wreszcie
znudziło mu się. Z czwartym była gonitwa po ogrodzie. Tu muszę uznać wygraną
kota, gdyż choć kilka razy pies go szturchnął łapą lub pyskiem, jednak nie
udało mu się go dorwać. Ostatnie spotkanie miało miejsce w zaułku wśród
krzewów. Dorodny kocur, piękny i okazały ani myślał ustąpić. Wygrzewał się na
słoneczku i tylko głośno parsknął. Pies zbity z tropu w pierwszej chwili
stanął jak wryty. Jednak już w następnej poszedł na całego. Kot lekko
odskoczył i pies trafił w próżnię. Odbił się jednak błyskawicznie od ziemi i
ponowił atak sięgając sierści kocura. Wtedy poznał siłę pazurów. Skowycząc
odskoczył na chwilę. W ten sposób kotłowali się przez dobrych parę minut. Kot
wyraźnie dostawał manto, aż wreszcie zrezygnował i czmychnął w zarośla.
Obserwuj wątek
    • hasz0 _______________Szkoda, że były w poblizu drzewa... 05.05.05, 08:52
      bo w przeciwnym wypadku kot wybiera najwyższy punkt czyli głowę
      właściciela psa.
      Tę, własnie która wymaga eksperymentalnej autopsji, żeby cokolwiek zrozumieć.

      P.S.
      Pierwsza mysl (zwykle najlepsza) każe mi wierzyć, że jest to fikcja literacka -
      rodzaj pamfletu na teksty pewnej kociej fanki.
      • hymen Re: _______________Szkoda, że były w poblizu drze 05.05.05, 09:10
        hasz0 napisał:

        > bo w przeciwnym wypadku kot wybiera najwyższy punkt czyli głowę
        > właściciela psa.
        > Tę, własnie która wymaga eksperymentalnej autopsji, żeby cokolwiek zrozumieć.
        >
        > P.S.
        > Pierwsza mysl (zwykle najlepsza) każe mi wierzyć, że jest to fikcja
        literacka -
        > rodzaj pamfletu na teksty pewnej kociej fanki.

        Abstrahując od fikcji, wyraźnie widać, że psa i kota na modłę człowieka chcesz
        urobić. Dlaczego tak?
    • pacyniarz Lekko potarmosil... 05.05.05, 09:02
      Koty "lekko potarmoszone" moglyby miec inne zdanie na ten temat. Moze by tak
      kaganiec? Albo co?
      • hymen Re: Lekko potarmosil... 05.05.05, 09:09
        Wyobrażasz sobie kota w kagańcu i na smyczy?
      • owca_czarna Re: Lekko potarmosil... 05.05.05, 09:09
        pacyniarz napisał:

        > Koty "lekko potarmoszone" moglyby miec inne zdanie na ten temat. Moze by tak
        > kaganiec? Albo co?
        >

        oczywiście Pacyniarzu masz na myśli kaganiec dla kotów smile)))))))))))))))))))))))))

        czarna_owca
        • pacyniarz Taa jasne... :) 05.05.05, 12:38
          I jeszcze lapcie z lyka na lapy co by psiak Hymena bez szwanku mogl sobie od
          czasu do czasu potarmosic. Kota ma sie rozumiec. smile
          • owca_czarna Re: Taa jasne... :) 05.05.05, 12:58
            pacyniarz napisał:

            > I jeszcze lapcie z lyka na lapy co by psiak Hymena bez szwanku mogl sobie od
            > czasu do czasu potarmosic. Kota ma sie rozumiec. smile

            Pacyniarzu, wyczuwam Twój strach przed psami, eee wyobraź sobie, że ja też się
            boję. Jedynie nie bałam się swojego bokserka (i dziwne to nie jest), ale tak
            widzę inne psy to truchleje ze
            strachu. hihi mój psiak jak miał swoje święto to chodził w .... koralach, a
            łapci nie próbowałam mu zrobić, ale łapy zimą smarowałam wazeliną smile)))))

            czarna_owca
            • pacyniarz Hymen ma psa Baskervillow. 05.05.05, 13:25
              Niee...Psiakow nie bardzo sie boje bo jestem szczesliwym posiadaczem sfory (ze
              dwora) a przyzwyczajenie jest druga natura. Ale takie psy, zujace i wypluwajace
              na przemian koty sa straszne. Dla kotow rzecz jasna.
              • kropekuk Moje bydlaki by nie mialy juz czego wypluwac. 05.05.05, 14:45
                Mialem kiedys malamutke, ktora zyla z kotami pod jednym dachem, spala na jednej
                kanapie z kotami, wtulonymi w jej puszysty ogon, a nawet dzielila z nimi strawe
                (tj. gdy kot dobral sie do psiej miski, to suka od razu zzerala kocie
                jedzenie). Bawila sie tez z kotami w "gon, lapaj i potrzasaj", ale bez zadnych
                obrazen dla zadnej ze stron. Z owczarkami jednak tego sie nie da - za diabla
                nie moge ich prob zamordowania kotow oduczyc (choc z lisami, co maja nore w
                koncu naszego ogrodu juz sie jakby zaprzyjaznily). Marianna dawala mi niby
                rady, ale nie wyprobowalem - kotow mi szkoda wink
                • marianna.rokita Re: Moje bydlaki by nie mialy juz czego wypluwac. 05.05.05, 19:50
                  Kropa gwarantuje,ze dzialajasmile
                  U mnie sie dalo, a mam rase duzo bardziej polujaca i niebezpieczna w porownaniu
                  z owczarkami.
                  • kropekuk Marianno, kota doswiadczalnego nie kupie! 06.05.05, 00:39
                    Zwierzaka mi zal. A wiec zaczynamy - poluja na kota sasiada i raz ledwie im z
                    zyciem uszedl- wskoczyl biedak do domu, a ja w ostatniej chwili bestiom przed
                    nosami zamknalem drzwi; nb. poluja w parze, cholery, owczarki (ale kot-dran
                    przez parkan ciagle przelazi). Gdy kot siedzi na plocie i ja mam bestie przed
                    oczami to posluchaja: usiada lub sie poloza (zalezy od komendy) pod tym plotem,
                    slinia sie jak psy Baskerville'ow, cale sie trzesa z emocji i tylko czekaja,
                    gdy ja wzrok odwroce, a kot z plotu zejdzie (ale nie taki glupi, nie zlazi).
                    Sam lubie koty i chetnie bym sobie jakiegos zafundowal, ale bestie go zezra;
                    nie wierze, ze naucza sie odrozniac swojego kota od obcego (choc malamutka to
                    robila). No, i co robic?
                    • marianna.rokita Re: Marianno, kota doswiadczalnego nie kupie! 06.05.05, 03:10
                      Pies odroznia swojego kota od obcego.Wez kotka malutkiego glaskaj go u siebie
                      na kolanach a psom jak beda podchodzic dawaj przysmaczek.I tak w kolko.Da
                      sie.Slowo.Byleby mialy same dobre skojarzenia z nowym kotem.

                      • ewa8a Re: Marianno, kota doswiadczalnego nie kupie! 06.05.05, 10:47
                        Marianna ma rację.
                        Kazdego psa mozna nauczyć pokojowego życia z kotem, tylko trzeba poswiecić
                        trochę czasu. Ja mam od paru miesięcy dwie kocie przybłędy i mój pies –
                        owczarek collie musiał się z tym pogodzić, choć kotów nie znosi. One nawet
                        próbują się z nim zaprzyjaznić, choć nie ma szans. Raz jeden z kotów miał ostro
                        przetrzepaną skórę, ale sam się o to prosił, a pies nieco przekroczył warunki
                        obrony koniecznej.

                        • kropekuk Malamutka chowala sie z kotem od niemowlectwa, 06.05.05, 13:50
                          a wiec potem zaakceptowala kolejne koty. Ale owczarki sa dorosle i samce: jakos
                          sie boje z kociakiem przy nich ryzykowac wink Chyba ze kupie brame na schody i
                          dokonam podzialu i chalupy, i ogrody - psy na parterze i od frontu, koty na
                          pietrach i w ogrodzie od tylu ...
              • hymen Eee, tam. Od razu Baskervillow? 05.05.05, 16:21
                To tylko kot i pies.
    • d.nutka1 Re: Mój pies dorwał pięć kotów. 05.05.05, 09:18
      czyżby zapowiedź nowej formy porozumiewania się na forum pod hasłem "podaj
      łapę"?
      psu lub kotu?
      ale jak tu podać jedną łapę kociemu miotu złożonego 7em +1 mama, ze ojca już
      nie policzę bo nie sposób tego dowieść ilu ich jest jeśli kotka bije rekordy
      swojej pani
      • hasz0 __________Teraz rozumiem dlaczego was nie rozumiem 05.05.05, 09:37
        zakładacie kotom kaganiec i smycz
        a psu co najwyżej ochraniacze na pazury.

        Im gorzej społeczeństwu
        tym wyższe apanaże dla karbowych!

        Biskup Krasicki się kłania w obywatelsko-moralnych alegoriach.
        Gupotę przemoc i kłamstwo prosto ubierał w w bajkę epigramatyczną.
        Miałby dziś używanie na Forum.
        • hymen Siedział szczur za ołtarzem. 05.05.05, 10:04
          Chwalił się, jak mu kadzą. Zakrztusił się, kot to wykorzystał i porwał go.
          • hymen A dokładnie to było tak: 05.05.05, 10:07
            "Mnie to kadzą" - rzekł hardzie do swego rodzeństwa
            Siedząc szczur na ołtarzu podczas nabożeństwa.
            Wtem, gdy się dymem kadzideł zbytecznych zakrztusił -
            Wpadł kot z boku na niego, porwał i udusił.
            • hasz0 Rozumienie wyklucza nienawiść a dalej was nie/nt 05.05.05, 13:01
              • pacyniarz To jest nadinterpretacja. 05.05.05, 13:30
                Kot nierob totez pies - karbowy musi czsem kota zachcecic do szybszego biegu.
                Apanaze nie maja tu nic do rzeczy. To jest misja.
                • d.nutka1 Re: To jest nadinterpretacja. 05.05.05, 13:40
                  pacyniarz napisał:

                  > Kot nierob totez pies - karbowy musi czsem kota zachcecic do szybszego biegu.
                  > Apanaze nie maja tu nic do rzeczy. To jest misja.

                  a jak taki "karbowy z psem" odróżni, ze kot ledwie już zipie,bo w nocy myszy
                  łowił kiedy "karbowy z psem" sobie smacznie spali?
                  o świcie wszystkie koty wygladają tak samo z tym, ze jednego ciągnie do pełnej
                  miski a innego do przeągnięcia się na słoneczku
                  • pacyniarz Ekonomia przede wszystkim. 05.05.05, 14:31

                    > a jak taki "karbowy z psem" odróżni, ze kot ledwie już zipie,bo w nocy myszy
                    > łowił kiedy "karbowy z psem" sobie smacznie spali?



                    No coz...Kot w szybkim tempie nauczy sie ekonomicznie rozporzadzac wlasnymi
                    silami. Wniosek - mniej myszy w nocy - rankiem ekonom duzo dalej.

                • hasz0 _____To jest misja__________klubu miłosników cygar 05.05.05, 13:44
                  doradzających firmom pazury, firmom które potem prywatyzują kocim
                  sposobem, gdy belka dawos z bierus połaczy misją wiecznej dymisji.


                  Tepsa miała misję "bliżej klienta"
                  za dwa słowa - 5 mln zł, jesli dobrze pamiętam.

                  Orlen za nową nazwę też zapłacił wiele mln zlotych.
                  A za wymyslenie misji "lej do baku" chyba jeszcze więcej...
                  • pacyniarz Dluga ta belka strasznie. /nt 05.05.05, 14:32

                  • hymen Re: _____To jest misja__________klubu miłosników 05.05.05, 16:30
                    hasz0 napisał:

                    > doradzających firmom pazury, firmom które potem prywatyzują kocim
                    > sposobem, gdy belka dawos z bierus połaczy misją wiecznej dymisji.
                    >
                    >
                    > Tepsa miała misję "bliżej klienta"
                    > za dwa słowa - 5 mln zł, jesli dobrze pamiętam.

                    Haszu, imputujesz zwierzakom ludzkie zachowania. W ich działaniu nie ma chęci
                    zysku. To pozory, zewnętrzna otoczka powoduje kocie określenia przypisane
                    działaniom firm. Tepsa będzie miała misję za misją, ma protestujących głodem
                    pracowników, będzie próbowała dorwać pomniejszych telefoniarzy, wyciągnąć od
                    klienteli wszystko, co tylko się da. Jaki kaganiec chcesz jej założyć? Na
                    jakiej smyczy uwiązać?
                    • hasz0 ______________________prawo - po prostu!/nt 05.05.05, 17:09
                • owca_czarna Re: To jest nadinterpretacja. 05.05.05, 14:51
                  pacyniarz napisał:

                  > Kot nierob totez pies - karbowy musi czsem kota zachcecic do szybszego biegu.
                  > Apanaze nie maja tu nic do rzeczy. To jest misja.

                  Pacyniarzu, czy pies, który zdradził świat zwierząt na rzecz świata ludzi jest
                  dobrym misjonarzem smile) Ja bym nie zawierzała temu kolaborantowi. A że od czasu
                  do czasu popędza kotu kota to co innego, oni kochają się, jak pies z kotem smile)

                  czarna_owca
                  • pacyniarz Pies to zdrowie. 05.05.05, 21:44

                    > Pacyniarzu, czy pies, który zdradził świat zwierząt na rzecz świata ludzi jest
                    > dobrym misjonarzem smile)


                    Oczywiscie. Dba o dobra kondycje kota. Dzieki temu wysportowany kot dluzej zyje
                    z korzyscia dla wlasciciela. Po za tym regularnie tepi sobie pazurki podczas
                    szybkich startow. Slowem - same plusy. smile
                    • owca_czarna Re: Pies to zdrowie. 05.05.05, 22:01
                      pacyniarz napisał:

                      >
                      > > Pacyniarzu, czy pies, który zdradził świat zwierząt na rzecz świata ludzi
                      > jest
                      > > dobrym misjonarzem smile)
                      >
                      >
                      > Oczywiscie. Dba o dobra kondycje kota. Dzieki temu wysportowany kot dluzej zyje
                      > z korzyscia dla wlasciciela. Po za tym regularnie tepi sobie pazurki podczas
                      > szybkich startow. Slowem - same plusy. smile

                      Pacyniarzu, moi sąsiedzi mają kota. Kiedy jeszcze ja mialam psa to możesz sobie
                      wyobrazić jaka kondycję miał futrzak. Gdy tylko pojawiał się na horyzoncie i
                      dumnym krokiem paradował po balkonie, to mój bokser urządzał na niego polowanie.
                      W mieszkaniu! No niestety psiaka już nie ma, a kot nadal przychodzi. Ale mnie
                      wnerwia bo upatrzył sobie moja telewizor, komputer i moja pościel! Przychodzi
                      sobie poleżakowac Jak kiedyś go złapię, to wyląduje zapewne w piwnicy! Tylko ten
                      kot ma kondycję, musze go najpierw złapać! smile))))

                      czarna_owca

                      czarna_owca
                      • pacyniarz Widzisz, psiak go wytrenowal. 05.05.05, 22:19
                        Bedzie dlugo zyl i oczywiscie wylegiwal sie w twojej poscieli. smile
                      • kropekuk Przestaw lozko - zle promieniowanie !!! 06.05.05, 13:52
                        Koty klada sie wlasnie w takich zle najonowanych miejscach.
                        • owca_czarna Re: Przestaw lozko - zle promieniowanie !!! 06.05.05, 14:12
                          kropekuk napisał:

                          > Koty klada sie wlasnie w takich zle najonowanych miejscach.

                          no wlaśnie Kropku, przypomniałeś mi: koty uwielbiają szkodliwe promieniowanie!
                          Teraz wiem, dlaczego bestia upatrzyła sobie jeszcze tv i komputer!!!!! A z
                          tym łóżkiem, to ekhm smile do Głównego Inspektora Nadzoru Bulowlanego muszę się
                          zwrócić, aby blok jakos przestawili, bo w pokoju nie mam możliwości wykonania
                          żadnego manewru smile)))))))))))))) Od dzisiaj śpię w wannie, bo tam kot nie włazi!
                          smile)))))))))))))))

                          czarna_owca
    • d.nutka1 Re: Mój pies dorwał pięć kotów. 05.05.05, 13:09
      spawny ten twój pies na koty
      każdego dnia ma takie osiągi?
      • hymen Re: Mój pies dorwał pięć kotów. 05.05.05, 16:33
        d.nutka1 napisała:

        > spawny ten twój pies na koty
        > każdego dnia ma takie osiągi?

        No, on nie tylko koty goni. Ostatnio dorwał jeża i musiałem go ratować. Lubi
        też jamniki i wszystko co pluszaki przypomina. Dzienne osiągi ma marne, bo na
        smyczy regularnie chadza.
    • molerat Mój patyczak czempion dorwał 5 psów 05.05.05, 16:33
      I... i... i... pokazał im gdzie pieprz rośnie!!!!
      • hymen Re: Mój patyczak czempion dorwał 5 psów 05.05.05, 16:44
        molerat napisał:

        > I... i... i... pokazał im gdzie pieprz rośnie!!!!

        I... i... ideowiec jakiś? W obronie kotów wystąpił?
        • molerat Re: Mój patyczak czempion dorwał 5 psów 06.05.05, 11:59
          > > I... i... i... pokazał im gdzie pieprz rośnie!!!!
          >
          > I... i... ideowiec jakiś? W obronie kotów wystąpił?

          To pewnie przez zapach, który został na nich po tarmoszeniu kotów... musiał
          pogonić im kota...
          • hymen Re: Mój patyczak czempion dorwał 5 psów 06.05.05, 17:21
            Muszę Ci odesłać resztki patyczaków jakie wydłubałem z sierści i paszczy mego
            psa. Wyrazy współczucia. Za swe bohaterstwo należy im się godny pochówek,
            dopilnuj tego.
      • d.nutka1 Re: Mój patyczak czempion dorwał 5 psów 05.05.05, 17:10
        molerat napisał:

        > I... i... i... pokazał im gdzie pieprz rośnie!!!!

        a patyczak to co?
        pies jamnikowaty?
        • molerat Re: Mój patyczak czempion dorwał 5 psów 06.05.05, 12:00
          > a patyczak to co?
          > pies jamnikowaty?

          Tak naprawde to prawdziwy pies z niego... na baby.
    • d.nutka1 Re: Mój pies dorwał pięć kotów. 05.05.05, 20:15
      a moja kura...
      wysiedziała 5 kogutów i wszystkie okazały się być samcami alfa
      i po co to za kotami się uganiać kiedy wystarczy tylko usiąść na jajkach i
      cierpliwie poczekać
      i wcale nie trzeba "własą piersią" i tak dalej jak u tych głupich ssaków
      a co jeden kogut alfa potrafi to wszystkie kury na podwórku wiedzą
    • dokowski Tak w ogóle to psów nie lubię, a koty lubię, ale.. 05.05.05, 23:05
      ... podoba mi się jak psy ganiają koty, bo to fajna zabawa
      • d.nutka1 Re: Tak w ogóle to psów nie lubię, a koty lubię, 05.05.05, 23:09
        dokowski napisał:

        > ... podoba mi się jak psy ganiają koty, bo to fajna zabawa

        bezduszny człowiek minfinu
        brrr
        fuj...
        • kropekuk Nie martw sie d.nutka. Ja lubie, gdy moje psy 06.05.05, 03:02
          GANIAJA DOKOWSKICH - to dopiero jest fajna zabawa! wink
          • hasz0 __________w porzo jest przepęd Kottów za przewał/n 06.05.05, 07:19
        • dokowski czy ty nadal pracujesz na ulicy? 06.05.05, 11:39
          d.nutka1 napisała:

          > bezduszny człowiek minfinu
          > brrr

          czy masz już własny salon
          • d.nutka1 Re: czy ty nadal pracujesz na ulicy? 06.05.05, 11:54
            dokowski napisał:

            > czy masz już własny salon

            salon to już duża nadinterpretacja mojego podwórka
    • tees1 widzialem te "zabawe" 06.05.05, 12:04
      Widzialem kiedys, jak spory pies dogonil i tarmosil kota. Kot wyl. Kiedy
      pobieglem tam, by odgonic psa, kot wygladal juz jak rzucona, mokra scierka.
      Troche sie ruszal z jednej strony, chyba to byl leb.
      • owca_czarna Re: widzialem te "zabawe" 06.05.05, 12:37
        tees1 napisał:

        > Widzialem kiedys, jak spory pies dogonil i tarmosil kota. Kot wyl. Kiedy
        > pobieglem tam, by odgonic psa, kot wygladal juz jak rzucona, mokra scierka.
        > Troche sie ruszal z jednej strony, chyba to byl leb.

        ee to ten kot chyba byl po nieprzespanej nocy. Kiedys widzałam akcję, gdy kot
        wymierzal karę bokserowi, siedząc mu na głowie; a że wszystko odbywało sie w
        ruchu, bezpośredno za psem i kotem szorował właściciel psa, a dalej właściciel
        kota. Pies nie miał szans, mimo że do ułomków nie należał, Śmiałam się w
        niebogłosy bo to był mój pies i biedak tak dostał w ciry, że od tej pory
        wiedział, że kot to zagrożenie nr1! Miał na głowie takie rany, że zagoić się nie
        chciały.

        czarna_owca
        • kropekuk Ja tez widzialem kota zamordowanego przez psy (z 06.05.05, 13:56
          jednym dobry kot jakos sobie poradzi, ale dobry kot, nie zas kociak czy kot
          chowany z lagodnymi psami) - szczesliwie, ani psy, ani kot nie byly moje. I
          dlatego z dwoma owczarkami niemieckimi nie podejme ryzyka kupienia kota.
      • dokowski Zwierzęta się zabijają, to normalne. Widziałem... 06.05.05, 15:59
        ... filmy przyrodnicze, na których zwierzę goni i zabija ofiarę, a komentator
        zachwyca się pięknem przyrody. Najwięcej zwierząt oczywiście zabijają ludzie,
        dlatego są takimi hipokrytami i udają dla tych zwierząt współczucie.

        W rzeczywistości gdy pies goni kota, mamy piękno przyrody na żywo, a spektakl
        na żywo zawsze jest lepszy niż TV
        • owca_czarna Re: Zwierzęta się zabijają, to normalne. Widziałe 06.05.05, 16:26
          dokowski napisał:

          > ... filmy przyrodnicze, na których zwierzę goni i zabija ofiarę, a komentator
          > zachwyca się pięknem przyrody. Najwięcej zwierząt oczywiście zabijają ludzie,
          > dlatego są takimi hipokrytami i udają dla tych zwierząt współczucie.
          >
          > W rzeczywistości gdy pies goni kota, mamy piękno przyrody na żywo, a spektakl
          > na żywo zawsze jest lepszy niż TV

          tylko niektorym nie mieście się w głowie, że ich kanapowiec, ukochany sikacz
          balkonowo-chodnikowy, w gruncie rzeczy może okazać się bestią.
          A gdy miluśińscy odgrywają główną rolę w takim agresywnym spektaklu właściciele
          dostają apopleksji, wzajamnie obrzucając się różnymi rynsztokowymi epitetami.

          czarna-owca
          • hymen Re: Zwierzęta się zabijają, to normalne. Widziałe 06.05.05, 16:53
            owca_czarna napisała:

            > dokowski napisał:
            >
            > > ... filmy przyrodnicze, na których zwierzę goni i zabija ofiarę, a koment
            > ator
            > > zachwyca się pięknem przyrody. Najwięcej zwierząt oczywiście zabijają lud
            > zie,
            > > dlatego są takimi hipokrytami i udają dla tych zwierząt współczucie.
            > >
            > > W rzeczywistości gdy pies goni kota, mamy piękno przyrody na żywo, a spek
            > takl
            > > na żywo zawsze jest lepszy niż TV
            >
            > tylko niektorym nie mieście się w głowie, że ich kanapowiec, ukochany sikacz
            > balkonowo-chodnikowy, w gruncie rzeczy może okazać się bestią.
            > A gdy miluśińscy odgrywają główną rolę w takim agresywnym spektaklu
            właściciele
            > dostają apopleksji, wzajamnie obrzucając się różnymi rynsztokowymi epitetami.

            Wtedy należy zamienić ich miejscami, znaczy się właścicielom założyć kaganiec
            na pysk i obrozę na szyję a psu wcisnąć smycz do łapy.
            • d.nutka1 Re: Zwierzęta się zabijają, to normalne. Widziałe 06.05.05, 17:44
              jeśli dzikie zwierzęta się zabijają to jest to normalne
              ale jeśli zabijają się zwierzęta udomowione,to chyba coś z tym domowym
              zwierzęciem, a raczej jego właścicielem jest nie tak.
              pamiętam historię 5 letniego kota,udomowionego dachowca,w którego życiu , a
              raczej jego domowym podwórku pojawił się psi szczeniak.
              po czasie pewnej nieufności nastał czas, ze razem jedli z jednej miski.
              a poza tym to ten pies jak dorusł był całkiem normalnym psem i gonił wszystkie
              koty w okolicy.ale tak je gonił, że i tak każdy goniony kot zdążył wskoczyć na
              drzewo.
              • hymen Re: Zwierzęta się zabijają, to normalne. Widziałe 06.05.05, 17:56
                A co to znaczy udomowione? Ich instynkty są usunięte, czy tylko uśpione?
                Różnica między psem i kotem jest taka, że pies (kanapowy, domowy) z reguły
                kieruje się ciekawością i dopiero po bliższym zapoznaniu się z obiektem swojego
                zainteresowania może nastąpić zbrojny konflikt. Tak było we wszystkich
                opisywanych przeze mnie przypadkach. Kot w dużo większym stopniu zachował swoją
                dzikość i niezależność i to jemu częściej zdarza się atakować po to, by zabić.
                • kropekuk Masz racje, hymen - koty pozostaly mini tygrysami. 06.05.05, 18:12
                  Psy sa o wiele bardziej uczlowieczone i Marianna zapewne mi tu przyzna racje.
                  Zaden z moich psow jeszcze mi nie przyniosl w prezencie zadnego scierwa. Za to
                  kazdy z posiadanych kotow obdarowywal mnie myszami i ptakami, czasem na wpol
                  uduszonymi...Kot to urodzony morderca, pies to raczej towarzysz. Jesli rzecz
                  jasna ma normalngo wlasciciela, ktory z psa nie zrobi psychopaty. Z owczarkami
                  nie zaryzykuje posiadania kota, bo widze, co sie dzieje - poluja w parze, wilk
                  sie w nich odzywa (milo patrzec jak to robia i gdyby kot nie byl zywym
                  stworzeniem i to w dodatku dobrego sasiada!), a wiec kotu szanse przynajmniej o
                  polowe maleja. Z suka malamutka nie bylo tego klopotu - poza "adoptowaniem"
                  kotow i wylizywaniem ich na sile na mokro (poki nie miala swoich szczeniat)
                  zadnej innej krzywdy im nie robila. Ale ganiala i swoje koty - wystarczylo, ze
                  ktorys zeskoczyl czy pobiegl i juz sie zaczynaly dzikie harce. Nie mordercze (w
                  slipiach owczarkow jednak widze mord, gdy gapia sie na kota), zabawowe, ale ze
                  wzgledu na roznice skali moglo sie to dla kota niemile skonczyc. Chocby tym
                  wylizaniem na silewinkNb. malamuty sa bardzo szybkie jak na spore przeciez bydle -
                  wlasna suka nieraz mnie tu zaskakiwala, i lagodnoscia - kochala ludzi, a
                  najbardziej obcych wink
      • hymen Re: widzialem te "zabawe" 06.05.05, 16:51
        tees1 napisał:

        > Widzialem kiedys, jak spory pies dogonil i tarmosil kota. Kot wyl. Kiedy
        > pobieglem tam, by odgonic psa, kot wygladal juz jak rzucona, mokra scierka.
        > Troche sie ruszal z jednej strony, chyba to byl leb.

        Myślę, że powinieneś zwrócić się o pomoc do blokersów lub kogoś o podobnym
        profilu. Jeśli paru z nich ze dwa razy dziennie pogoni Ci kota to następnym
        razem zdążysz na czas. Tyle na razie, gdyż wypowiedź Twoja zbyt enigmatyczna
        była, by coś więcej napisać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka