sceptyk
21.06.01, 23:22
Nie wiem czy sie nie zagubie w tym wszystkim. Watki mnoza sie w postepie
geometrycznym, wykazujac przy tym dziwna sklonnosc do klonowania sie. Juz
kompletnie nie sposob dojsc kto, co, gdzie i do kogo powiedzial. W zasadzie w
glowie pozostaje mi jedynie tzw. szum informacyjny. Zdezorientowanie powoduje,
ze - jak sie okazuje - zabieram glos nie tam gdzie trzeba, wspieram
przeciwnikow, przygaduje sojusznikom etc.
Ale i ci przeciwnicy, jakby moim sladem, w pietke gonia. Jakies manifesty
publikuja, ktorych pointy nawet po podwojnym czytaniu nie jestem w stanie
uchwycic (choc w szkole uwazano mnie za bystrego). Podobnie niektore listy
czytam po pare razy i nadal nie wiem, czy autorzy sa za czy przeciw.
Czy jest wyjscie? Nie widze. Zdesperowany sytuacja w 'Informacjach dnia',
poszedlem do dzialu 'Internet, komputery', aby tam sobie cos o spamie poczytac.
No zgadnijcie? Moze obelgi nieco lzejsze, ale w sumie to samo. Opluwaja sie jak
filosemici z antysemitami. I to zeby jakos lekko, cieta fraszka. Skad tam. Wala
na oslep, po oczach. W dziale 'towarzyskim' z kolei, jakies pokrecone indywidua
zyja zyciem wirtualnym, prowadzac zaloty na poziomie szkoly sredniej (w miescie
powiatowym).
Nie zagladalem jeszcze do Big Brother, ale tego nie moge zrobic bo bym sie
wlasnym zasadom sprzeniewierzyl. Boze, tam to dopiero musza byc glupoty!
Administracji portalu zadalem pytanie, czy faktycznie odblokowali 'Orlando'.
Minal juz tydzien i odpowiedzi nie ma. A pytanie jest na 1 minute: 'tak'
albo 'nie'.
Jakis facet ukradl mi nicka, po czym mnie bez przerwy opieprza, ze mu smialem
zwrocic uwage i upomniec sie o swoje.
Co, ogolnie rzecz biorac, robic? Zamknac komputer - nie moge, bo z tego zyje.
Nie podlaczac sie do Portalu - trudno, bo kusi i zawsze jest (coraz mniej
zasadna) nadzieja, ze ktos cos madrego, albo choc dowcipnego powiedzial.
Sytuacja wlasciwie beznadziejna.
Perla, a moze bys tak zalozyl wlasny serwer i stworzyl eksluzywny, powtarzam
EKSKLUZYWNY klub dyskusyjny? Z 5-6 naszych, dopuscimy ze dwoch czy trzech
bojownikow o rownosc, aby bylo z kim dyskutowac, ale nie wiecej, aby to zbyt
duzo czasu nie zabieralo. A w przerwach, bedziemy sie spotykac twarza w twarz,
jak ludzie (dopuscimy tez i rownosciowcow - slaby umysl nie pozbawia
czlowieczenstwa), gadajac luzno i popijajac ulubione trunki?
zniechecony
Sceptyk