Gość: '''
IP: *.acn.waw.pl
11.02.03, 22:10
Tu link do tej opowieści:
http://www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=50&w=4598228
A tu cała opowieść:
Jak dr. Mengele ratowal Zydow w "Polskim obozie smierci"?
Absurd, czy paranoja? Ordynarna prowokacja, czy....? Ani jedno, ani drugie,
jako ze dr. Jozef Mengele, bardziej znanym jako "Aniol smierci", rzeczywiscie
uratowal rodzenstwo siedmiorga zydowskich liliputow, wyciagajac ich doslownie
z komory gazowej. W dodatku z komory gazowej w "Polskim obozie smieci". Tak
przynajmiej wyglada historia na lamach wielomilionowych nakladow.
Kazdy, kto choc troche wie z historii, dr. Mengele, byl lekarzem h i t l e r
o w s k i e g o obozu smierci w Oswiecimiu, zajmujac sie naukowymi badaniami
nad blizniakami. Jest sporo literatury w temacie, wiec mozna sobie oszczedzic
anatomii badan. Byl on rownie odpowiedzialnym z urzedu za selekcje ludzi
przywozonych na rampe obozu, z ktorej wiecej szlo bezposrednio na smierc, zas
resztce dawano szanse w postaci morderczo- niewolniczej pracy, albo roznego
typu "doswiadczeniom" naukowym. Tu tez darujmy sobie szczegolow.
Tyle zas mowia fakty historyczne, jeszcze nie calkowicie p r z e p i s a n e.
W dzien po obchodach 58 rocznicy wyzwolenia obozu w Oswiecimiu, 28 stycznia,
kanadyjska "The Toronto Sun" zamiescila artykul- przedruk z brytyjskiego "The
Daily Mail", pt. "Horror story of seven dwarfs", w ktorym opisano tragiczne
przezycia siedmioosobowego rodzenstwa Ovitz, muzycznej, wedrownej trupy
zydowskich liliputow, wystepujacych w Europie az do 1944 roku. Lilipuci wraz
z dwiemia siostrami(normalnego wzrostu), zostali wyslani transportem do
Oswiecimia i odrazu na rampie, selekcjowani do gazu.
"[...]"Ale ich zycie zostalo ocalone przez dr. Josefa Mengele, lekarza
Polskiego obozu smierci", pisze Toronto Sun, zas National Examiner,
amerykanski tygodnik supermaketow( w tym i kanadyjskich) w nadchodzacym
numerze z 18 lutego, dodajdac: "... ku ich tragedii, zorientowali sie ze ich
wybawca byl oswiecimski Aniol Smierci".
Rowniez i National Examiner nie stroni od "wiarygodnosci" historii, pisza
wczesniej tak:
"W Polskim obozie smierci, oficerowie SS natychmiast przeznaczyli malych
ludzi do komory gazowej".
Postronnej osobie, czytajacej oba teksty, moze sie wydac ze taka sytuacja
mogla rzeczywiscie miec miejsce. Ostatecznie u dr. Mengele mogl zakielkowac
jakis ludzki odruch. Moim jednak zdaniem, zdecydowanie nie. I to z dwoch
powodow. Pierwszym jest sam Aniol Smierci, ktory wykorzystal rodzenstwo do
swoich, szatanskich badan, co zreszta udokumentowal filmem dla Hitlera. Ten
czlowiek nie mial zadnych ludzkich odczuc, wiec trudno go nazywac zbawca. Zas
drugim powodem jest nieistniejace miejsce zdarzenia. Wystarczy bowiem zajrzec
do historii II WS, aby stwierdzic, ze nie istnialy z a d n e P o l s k i e o
b o z y s m i e r c i, ani tez k o n c e n t r a c y j n e, jako ze Polski
nie bylo. Zostala napadnieta przez hitlerowska III Rzesze, stajac sie
pierwsza ofiara II Wojny Swiatowej, wywolanej przez Niemcy. I to wlasnie
hitlerowskie Niemcy zbudowaly na polskich okupowanych ziemiach cala pajeczyne
obozow koncentracyjnych, w tym i oboz w Oswiecimiu.
Obie gazety maja okolo 6-9 milionow nakladu tylko na rynku kanadyjsko-
amerykanskim. Ile ma The Daily Mail, nie jest mi wiadomym, ale mozna zalozyc,
ze dwa kontynenty, zostaly dokladnie "poinformowane" o istnieniu "Polskiego
obozu smierci". Zreszta ani pierwszy, ani ostatni raz, w dodatku za przyczyna
sparalizowanych od lat ze strachu, polskich politykow i dyplomatow.
Chcialbym w tym miejscu bardzo podziekowac Panu W.Z za udostepienie kopii
artykulu z "The Toronto Sun".
W.Glowacki
!!!w zalaczeniu list do szefa polskiego MSZ.!!!
=====
10 lutego, 2003
Vancouver, B.C
Kanada
Szanowny Pan
Wlodzimierz Cimoszewicz,
Minister Spraw Zagranicznych
Rzeczypospolitej Polskiej
Re: Auschwitz- "Polski oboz smierci."
Szanowny Panie Ministrze,
Po raz kolejny, zwracam sie do Pana Ministra o zdecydowane zajecie stanowiska
w obronie imienia Polski na forum miedzynarodowym. Jak bumerang historyczny,
co jakis czas, wraca bezkarnie na lamy prasy swiatowej pojecie "Polskich"
obozow koncentracyjnych. Wobec absolutnej ciszy ze strony polskich placowek
dyplomatycznych, a takze oficjeli ministerialnych, spora czesc swiatowych
mediow absolutnie ignoruje indywidualne i grupowe protesty, najczesciej
majace korzenie wsrod Polakow zamieszkalych poza granicami Ojczyzny. Takie
akcje, choc pozornie skuteczne ze wzgledu na duza ilosc protestujacych,
praktycznie nie sa w stanie powstrzymac lawiny pomowien, pol prawd i
ordynarnych klamstw, tak pod adresem Polakow, jak i Polski jako kraju.
Moim zdaniem, obecna, bardzo ulegla postawa polskiej dyplomacji i autorytetow
politycznych jest nie do zaakceptowania, chocby ze wzgledu na dosyc niski
poziom wiedzy wsrod spoleczenstw zachodnich w temacie wydarzen, jakie mialy
miejsce podczas II Wojny Swiatowej.
Dla przecietnego zjadacza chleba zyjacego na Zachodzie, odbiorcy tendencyjnie
sterowanych mediow, takie pojecia a wlasciwie roznice miedzy "nazizmem,
hitlerowskimi Niemcami, polskimi obozami kncentracyjnymi", sa absolutnie
niezauwazalnymi. Zas dochodzenie do niuansow, przerasta bardzo czesto ich
mozliwosci intelektualne. Im bowiem wystarczy telewizyjna papka, oraz
sterylnie przygotowane informacje prasowe przez rozne grupy nacisku i
manipulatorow. Nawet najwieksze klamstwa, odpowiednio spreparowane, sa baza
ich "wiedzy" i znajomosci historii.
A wobec absolutnej ciszy ze strony polskich autorytetow, wyglada na to, ze
bardzo wkrotce, tragedia II Wojny Swiatowej, zostanie przypisana tylko i
wylacznie Polakom.
28 stycznia tego roku, w dzien po obchodach 58 rocznicy wyzwolenia
Oswiecimia, obozu koncentracyjnego zbudowanego przez hitlerowcow na polskiej
ziemi przez nich okupowanej, kanadyjska gazeta The Toronto Sun, opublikowala
artykul(przedruk z londynskiego Daily Mail), pt. "Horror story of seven
dwarfs" gdzie znalezc mozna ponizszy passus:
[...]"Ale ich zycie zostalo ocalone przez dr. Josefa Mengele, lekarza
Polskiego obozu smierci".[...]
W dalszej czesci artykulu o tragicznych przezyciach siedmioosobowej grupy
rodzenstwa liliputow zydowskich, naprozno szukac faktu wyjasniajacego
prawdziwosc pojecia tzw. Polskiego obozu smierci, jako ze kilkakrotne
odniesienie do nazistow, wcale sprawy nie wyjasnia, a czyni ja jeszcze
bardziej zagmatwana.
The Toronto Sun jest jedna z kilku gazet w ramach jednego wlasciciela i
wychodzi w nakladzie okolo miliona dziennie (jezeli wierzyc firmie). Mozna
przyjac, ze milion potencjalnych czytelnikow dowiedzial sie o "dobroczycy"
Mengele, znanego takze jako "Aniol smierci", ktory chociaz byl nazistowskim
lekarzem, to przebywala i eksperymentowal w Auschwitz- "Polskim obozie
smierci".
Historia zostala powtorzona i dodatkowo opatrzona fotografiami w nadchodzacym
National Examiner (18 lutego), powszechnie znanego tabloida z USA, rownie
dostepnego w sieci wszystkich supermaketow. Laczny naklad tygodnika, typowo
bulwarowego i o badzo watpliwej wartosci inetelektualnej, oscyluje w
granicach 6- 8 milionow. I znow per analogia, kilka milionow czytelnikow
dowie sie "prawdy" o Oswiecimiu.
Opisane powyzej wypadki nie sa wcale odosobnionymi. Niezliczona ilosc
ksiazek, setki jezeli nie tysiace artykulow, ponad 800 stron na sieci,
wszystko oscylujace w kierunku p r z e p i s y w a n i a historii i biegu
wypadkow, i prawie wszystko sprowadzajace sie do "Polskich obozow smierci".
Tak sie dzieje od conajmiej 12-15 lat, przy absolutnej ciszy ze strony rzadu
polskiego.
Tu, w tym miejscu pozwalam sobie zapytac sie Pana Ministra, jak jeszcze dlugo
potrzeba bedzie znosic brzemie pomowien, klamstw i szargania na kazdym kroku
IMIENIA POLSKI?
Jak jeszcze dlugo polski rzad, dyplomaci, MSZ, Polonia, a w konsekwencji caly
Narod, beda chlopcami do bicia, karanymi za nie popelnione grzechy?
Jak jeszcze