23.03.06, 18:12
hej dowiedziałam się o tej chorobie niedawno i juz wiem co mi jest ale teraz
niewiem czy mam się z tego cieszyć że wreszcie wiem co mi jest czy płakać
wiedząc ,że nie ma na to jednoznacznego lekarstwa mam 20 lat przyjechałam na
studia - myśląc ,iż zaczne nowe całkiem inne życie przyjechałam na studia do
wielkiego miasta - Warszawy - zerwe z przeszłością. Rozpoczne życie od
czystej kartki - a tu nie ma tak marzenia prysnęły. próbowałam Duspatalin
Debridat - pomagało na początku ,ale póżniej przestało próbowałam wiele diet
teraz jem duzo blonnika ,ale nie pomaga. Teraz biorę Lactulose - troszke
pomaga na zaparcia ale za to wzdecia są bardzo obfite . Wstydze się -
zmieniłam się przez to przestałam być sobą - byłam towarzyską zawsze
uśmiechnięta radosną dziewczyną teraz boje sie kontaktu z ludżmi - stałam się
bardziej samotnikiem - jest mi bardzo z tym żle mieszkam w akademiku -
kontakt z ludżmi - fajnie - ale meczy mnie to tu nie nadaje sie do życia w
akademiku mieszkam w pokoju z 4 osobami -w toaletach zawsze pełno osób -
ach......... sami wiecie...... chce zacząć żyć jak normalny
człowiek ......... ale teraz wiem że nie jestem juz sama z tym
problemem ,choc i tez wiem że nie jest to tak łatwo - nie ma lekarstwa Z miła
checia nawiąże z kimś kontakt porozmawiam i wogóle - piszcie i wogóle -
czekam na Was pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • enterol250 Re: cześc 24.03.06, 18:33
      WITAM(y)! Siadaj, rozgosc sie, czym chata bogata (tym goscie rzygaja :D)
      trzymaj sie,
      ent.

      ps. zagladalas na watek o stowarzyszeniu? moze Cie zainteresowac.
    • muminek25 Re: cześc 24.03.06, 18:42
      Nie ma takiej choroby jak IBS. IBS jest wymysłem koncernów farmaceutycznych.
      Zamiast niej są inne choroby o podłożu organicznym oraz błędna dieta i nawyki
      żywieniowe.
      • zalozyciel Re: cześc 24.03.06, 18:58
        nie ma IBS????????????

        a jakie to niby jest podłoże organiczne ibs?
      • enterol250 Re: cześc 24.03.06, 21:23
        muminek25 napisał:

        > Nie ma takiej choroby jak IBS. IBS jest wymysłem koncernów farmaceutycznych.
        > Zamiast niej są inne choroby o podłożu organicznym oraz błędna dieta i nawyki
        > żywieniowe.

        Muminku, powyzszy poglad z kolei lansuja inne firmy farmaceutyczne - te, ktore
        produkuja leki na organiczne choroby ukladu pokarmowego. Mysle, ze wiekszy
        sceptycyzm jest wskazany, pomysl, gdyby to byla TYLKO organiczna choroba, to
        czy pacjenci mogliby miec tak bardzo podobne objawy ze strony psyche? Wg mnie
        jedyny pewnik to fakt, ze etymologia tych dolegliwosci nie jest znana.
        Wyglaszanie autortarnych sadow jest zatem nieporozumieniem. Nie mozna przeciez
        powiedziec, ze atomow nie ma, bo ich nie widac i malo o nich wiemy.
        Comprende? :>

        pozdro,
        ent.
    • liii_luuu Re: cześc 24.03.06, 21:47
      przeżywasz dokładnie to samo co ja rok temu. wyjazd na studia do innego miasta,
      nowe życie, akademik i ten cholerny IBS.chciałam się trochę wyszaleć,
      poimprezowac, poznac ludzi. a tu od początku tabletki:( i ciągle złe
      samopoczucie. bywało cięzko. była i totalna załamka, kiedy chcialam rzucic
      studia. ale przeżyłam. teraz mieszkam na mieszkaniu, mam swój pokój. jest ok.
      • iza7777 Re: do lii-luuu 25.03.06, 11:37
        cześć a więc w naszym przypadku jest lepiej mieszkać na własnym- sama w pokoju
        a jak sobie radziłaś w akademiku - czy miałaś jakieś przykre sytuacje i wogóle
        pozdrawiam pa
        • liii_luuu Re: do lii-luuu 26.03.06, 11:15
          tak, lepiej mieć własny pokój. tylko, że jak przyjeżdżasz do obcego miasta ,
          nie znasz nikogo, zaczynasz studia, to raczej ciężko się wkręcić będąc tak na
          uboczu. zwłaszcza jesli ma się jeszcze IBS.
          w sumie to w akadmeiku nie było xle. miałam tam nadal mieszkac. a na
          mieszkanie zdecydowałam sie głównie dlatego, że mialam je wynajmowac z
          koleżanką z grupy.a w akademiku nie miałam za bardzo z kim mieszkac, nie mogłam
          znalesc odpowiedniej partnerki:):)a tak na chybił trafił wolałam nie dostać
          współlokatorki.

          ja o IBSie dowiedziałam się jakis tydzień przed poczatkiem roku akademickiego.
          na poczatku olałam sprawe. przeczytałam jakąś ulotke o IBSie i nie
          interesowałam sie więcej. dostałam Debridat, którego nawet nie łykałam.
          wtedy moim problemem były głównie zaparcia. ale dało się zyć. mogłam nawet pić
          alkohol, chodzić czasem na imprezy, koncert, itd. tlyko, że cały czas czulam
          się źle, jakas taka słaba. myslałam, że może szkodzi mi tamtejsza woda. na
          początku to ja nawet na stołówce jadłam. mieszkałysmy we trójkę w pokoju.
          tylko, że ja w pokoju bywałam rzadko.najpierw uczelnia, a potem spotykałam się
          z kolega, z którym godzinami spacerowalismy, do późnych nocnych godzin. ech..
          jak to sobie tak przypomnę... czas kiedy jeszcze byłam w stanie wyjść na
          kilkugodzinny spacer. i nawet potrafiłam zjeść w trakcie niego zapiekanke, albo
          jabłko. boże... jak wszystko potrafi się spieprzyć w tak krótkim czasie:(
          ale było coraz gorzej:( pojawiły się potem biegunki i tragiczne samopoczucie.
          miałam jednak o tyle szczęście, że ten najgorszy czas przypadł, gdy zostałam
          sama w pokoju. po semestrze przeprowadziałm sie do innego pokoju. i koleżanka
          zakończyła wczesnie sesje letnią i się wyprowadziła. więc cierpiałam sobie w
          samotności. zamykałam się w pokoju. gdy ktoś przychodził, pukał, to nie
          otwierałam, udawąłam , że mnie nie ma:( bo akurat leżałam z bólem brzucha.
          strasznie mnie to przygnębiało.
          krepowało mnie korzystanie z wc wspólnego na 4 pokoje. nie można było siedzieć
          odpowiednio długo.i wydawać brzydkich dźwięków. starałam się korzystać w ciągu
          dnia, kiedy większośc dziewczyn z naszego tzw. segemntu była na zajęciach.
          problem z tym, że akurat brzuch mnie boli i bardzo mi isę chce,a wc akurat może
          być zajęte, miałam jedynie pod sam koniec roku akademickiego. przyznaje wtedy
          się męczyłam w tym akademiku.

          ale były i plusy - kontakt z ludźmi. ciągle ktoś przychodził , nie czuło się
          samotności.

          na szczęśice nie było żadnej przykrej sytuacji.
          ale mój akademik był okropny, syf totalny. cięzko się tam mieszkało.

          na początku studiów strasznie mi zależąło na ludziach, znajomościach ,
          imprezach. teraz stałamsię odludkiem. mam to już gdzieś.

          pozdrawiam
      • iza7777 Re: cześc 25.03.06, 11:40
        a więc w naszym przypadku najlepij jest mieszkać - sama w pokoju

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka