patrischa
11.04.06, 10:41
wczoraj bylam swiadkiem chorej dla mnie sytuacji
wieczorem uslyszalalm krzyk dziecka
na poczatku myslalam, ze jak to dzieci, cos mu sie nie spodobalo to krzyczy,
ale ten krzyk coraz bardziej byl przerazliwy
otworzylam okno i okazlalo sie, ze to u sasiadow na samej gorze
poszlam zobaczyc co sie stalo, bo mi sie serce krajalo
i wiecie
co?
dziecko ok. 4 letnie zostalo samo w domu...
jak potem sie wyjasnilo
dziecko poszlo spac a rodzice pojechali sobie niby do apteki...dla mnie ta
reklamowka nie wygladala na z apteki...ale coz
tylko ze nie przewidzieli, ze dziecko moze sie obudzic i bardzo wystraszy
(krzyczalo ratunku!!)
wiece co ojciec na to po moim zlosliwym kometarzu?
przeciez spal...
rozumiecie szok byla dla mnie niemilosierny
jak tak mozna?
a jak by dziecku cos sie stalo?
i niby normalni ludzie, mlodzi, mieszkamy na nowiutkim osiedlu, czyli tez nie
jacys biedni, bo za cos musieli to mieszkanie kupic czy chociazby
wynajac...wydawaloby sie ze normalni...a tu taki brak odpowiedzilanosci
powiem ze caly wieczor nie moglam dojsc do siebie