Dodaj do ulubionych

moj problem. . .i dylemat

17.12.12, 00:29
witam. mam 21 lat i wydaje mi sie, ze jestem gejem. podejrzewam tak, bo nie pociagaja mnie knbiety tzn nie az tak bardzo. problem polega na tym, ze zakochalem lub zauroczylem sie w swoim najlepszym i jedynym przyjacielu. nie moge przestac o nim myslec. zawsze robie to o co prosi, bo nie potrafie mu odmowic jako przyjacielowi. Nie chcialbym stracic jego zaufania jak i kontaktu z Nim dlatego jest to jedyna tajemnica, ktora skrywam pj
rzed Nim. ma zone i jest moim kuzynem. Boje sie tego, gdy wyznam mu prawde to odwroci sie ode mnie i wszyscy w rodzinie sie dowiedza o mnie. teraz nie mam latwo, a co dopiero po tym jakby wiedzieli. Czesto nocuje u Nich. wyobrazam jak i marze o jednej nocy z Nim by zobaczyc jak to jest. czesto pyta dlaczego nie mam dziewczyny..odpowiadam,ze milosc sama przyjdzie. nieradze sobie z tym...:(( bylbym szczesliwy gdyby ktos doradzil mi cokolwiek.
Obserwuj wątek
    • sibeliuss Re: moj problem. . .i dylemat 18.12.12, 11:54
      Ale jakie porady oczekujesz? Liczysz, ze żonaty i dzieciaty kuzyn zrozumie Twoją miłość?
      Muszę Cię zmartwić, ale prędzej się odsunie, albo zacznie próbować Cię leczyć. Może też nakręcasz się, bo masz z nim bliski kontakt. Przyjaźń i niespełnione pożądanie to krucha sprawa, nie zazdroszczę Ci.
      • teh6 Re: moj problem. . .i dylemat 19.12.12, 03:14
        W sumie sam nie mam pojecia czego chcialb opym sie dowiedziec. Byc moze jedynie po co tu pisze to sens zrozumienia swojego aktualnego stanu polozenia jak i odmiennosci, ktora w dzisiejszych czasach wytykana jest palcami. Dlatego tez swoje sklonnosci do bycia bi pozostawie dla siebie lub osob, ktorych nie znam i chociaz sprobuja mnie zrozumiec...poniewaz nie sadze by moj aktualny jedyny przyjaciel zdolal przelknac to, ze jestem zakochany w Nim. No trudno taki to juz moj los 8). Moze i pewnego dnia powiem mu, ze jestem inny...po reakcji okaze sie czy zapoznac go z dalsza historia...a za nic w swiecie nie chcialbym utracic kontaktu dla tak waznej osoby w moim zyciu, ktora otworzyla mi oczy na swiat...Dziekuje, ze i Ty probowales :). Dobranoc.
        • sibeliuss Re: moj problem. . .i dylemat 19.12.12, 10:27
          Ja jestem sporo od Ciebie starszy i nie raz dostałem po garbie, przez swoją niefrasobliwość straciłem wielka przyjaźń i może przez pryzmat tego piszę jak to czuję.
          • teh6 Re: moj problem. . .i dylemat 20.12.12, 03:13
            Ja niedalbym rady zyc lub nazwe to inaczej 'przetrwac' bez osoby godnej zaufania, ktorej staram sie mowic wszystko i ktora stara sie pomoc itp w kazdej chwili. Pewnie ciezko jest sie ogarnac po utracie przyjaciela..dlatego niechcialbym tego przechodzic przez taka blachostke jaka jest byc moze jednorazowy odskok od ludzkosci, a mianowicie zachcianki bycia z ta sama plcia. Od kad napisalem ten temat tutaj...coraz bardziej dociera do mnie sens zrozumienia sytuacji w ktorej jestem i ktora powinna pozostac w aktualnym punkcie bycia...byc moze wystarczylo mi przeczytac o tym czego pragne, a wszystko samo ulozy sie w calosc. Dobra nie ma sensu cignac dluzej tego tematu. Piszesz,ze duzo starszy to...to ile masz lat?
            • sibeliuss Re: moj problem. . .i dylemat 20.12.12, 12:48
              Osiemnaście więcej niż Ty, więc różnica jest spora, ale nie przepaść (mój związek jest tego przykładem). Z drugiej strony nie możesz podejść, że w uimię przyjaźni będziesz udawał orientację heteroseksualną, bo tak też się nie da. Prędzej, czy później prawda Cię dogoni, zatem bądź kim jesteś, no i nie bądź takim bluszczem. Ile on ma lat?
              • teh6 Re: moj problem. . .i dylemat 22.12.12, 00:40
                28 lub 29. mam nadzieje, ze bedzie dobrze...co masz na mysli piszac bluszczem?xD
                • sibeliuss Re: moj problem. . .i dylemat 22.12.12, 13:18
                  Może to, że z tego co piszesz spędzasz z nim bardzo dużo czasu. Od tego ma chyba żonę.
                  • teh6 Re: moj problem. . .i dylemat 22.12.12, 23:15
                    Spedzam z Nim duzo czasu? Aktulnie od ponad 4 miesiecy widujemy sie raz na tydzien. Byc moze dla niektorych to duzo, lecz ja aktualnie mam dola..a on jest jedyna osoba z ktora jak rozmawiam nawet o niczym to zapominam o problemach. o zyciu, ktore mnie przerasta...ale to juz inna sprawa. Byc moze lepiej bedzie jak zamkne sie w sobie na jakis czas, odpoczniemy. Dlugo myslalem kiedys nad ucieczka, by zaczac od nowa, w nowym miejscu...Lecz zawsze mysl,ze umre z glodu panoszac sie gdzies po ulicy wracala moje mysli do aktualnego stanu zycia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka