maria421
29.02.04, 17:41
Jeden z najbiedniejszych krajow swiata przechodzi wlasnie rewolucje.
Co mnie akurat Haiti obchodzi? Otoz jest tam ktos o kogo sie marwie i od kogo
wlasnie dostalam e-mail nastepujacej tresci:
"Kochani! Dzieki za zainteresowanie. Aristide wyjechal. W Port-au-Prince
panuje chaos. Nie ma zadnej sily ktora by mogla powstrzymac hordy grabiezcow
ktorzy pala w rabuja.
Ja, my, jestesmy bezpieczni. Do tej pory nic nam nie zrobiono. Badzcie
spokojni. Oczekujemy interwencji miedzynarodowych sil zbrojnych ktore moze
zaprowadza porzadek.
Internet jest jedynym srodkiem komunikacji jaki nam pozostal.
Sciskam was wszystkich. Modlcie sie."
Autorem tej wiadomosci jest wloski misjonarz, Salezjanin, ktory od ponad 20
lat pracuje na Haiti ratujac dzieci z ulicy. Zbiera te dzieci z ulicy, daje
im najpierw jedzenie, miejsce do spania, a kiedy juz sa na tyle oswojone,
zeby zaakceptowac reguly w jego przytulku (np. nie krasc, nie bic), moga u
niego zostac na stale, chodzic do szkoly, nauczyc sie zawodu.
Znam Ojca Attilio prawie 10 lat. Jest to dla mnie nowoczesny swiety.
Czlowiek, ktory swoje zycie poswieca innym. Czlowiek niesamowicie skromny i
ujmujacy swoja prostota. Czlowiek dla ktorego najwyzsza wartoscia jest inny
czlowiek, obojetnie jakiej rasy, religii, swiatopogladu.
Ten watek to moj skromny hold dla niego.