jutka1 Nocne i i poranne wpisy z CJ-owej "pomocy" 31.01.15, 08:41 Nie opieprzam, bo i za co - ale przywracam równowagę :-) • O pierdułach Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 31.01.15, 09:05 Zima prosze panstwa! W nocy spadlo duzo sniegu, wiec juz sie zdazylam pogimnastykowac z lopata na swiezym powietrzu, ale jest bardzo przyjemnie. Liliputin jest doksonaly :) Mielgo dnia:) Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, prószy :-) 31.01.15, 09:12 Wyspałam się wreszcie. :-) Za oknem prószy. Ładnie jest. Też pomyślałam o kacu po prosecco i ginie. ;-) Mam nadzieję, że kac nie będzie zbyt dotkliwy. Jak się ochędożę, to pójdę na zakupy na dzisiejszy wieczór. Babska parapetówka będzie. ;-))) Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Ale mecz! 31.01.15, 12:49 Wlasnie skonczyl sie finalowy mecz pucharu Australazji i wygralismy! Ryk tlumu ze stadionu bylo slychac u nas w ogrodzie ;) Koreanczycy wlepili wyrownujacego gola w dodatkowej minucie drugiej polowy, gdy wszyscy mysleli, ze Australia wygra! Decydujaca bramka padla w dogrywce po niesamowitym dryblingu Jurica, ktory podal ocalona pilke Jamesowi Troisi a ten ulokowal ja w siatce! Jaka szkoda, ze panstwo tego nie widza! Fantastyczny mecz, nie zaluje, ze spedzilam czas przed TV , choc w tym celu musialam odkuc Buszmena od ekranu, bo on oglada Australian Open. Xurek, czekam na njusy poimprezowe :) Jutko, milego weekendu po dobrze spedzonym tygodniu. Zycze Wam konca zimy. U nas po trzech dniach ulew (yesss!!) nastapila jesienna pogoda (17 w nocy, 28 w dzien, chlodny, suchy wiatr, bosko). Wrecz nie wierze wlasnemu szczesciu i drze na mysl, ze wroci lato... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 31.01.15, 13:17 melduje, ze kac byl bardzo tyciutenki, bo wczoraj wieczorem (albo raczej dzisiaja rano?) zapobiegliwie a) wzielam kapiel coby nie musiec wachac papierosowych wlosow na poduszcze i b) wypilam dwie rozpuszczone aspiryny przeciwko ewentualnemu kacowi i c) zjadlam pomarancze przeciwko ewentualnej zgadze wywolanej mieszanka piorunujaca alkoholow-czekoladowo-aspirynowa. Kuracja odniosla porzadany skutek, jestem na chodzie i w dobrym humorze, slonce swieci, ale musze leciec na zakupy, wiec o bibie bedzie wieczorem. Na wstepie powiem tyle: byly piesni "jezus loves me", afrykanskie tance i jeden z moich (bylych) asystentow w cudzych lateksowych hotpantach, o :) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 31.01.15, 14:18 wczoraj naproszylo jakies 20 cm i oczyscilo wizualnie okolice, przykrylo blocko i wywalone materace wczoraj mialam pierwszy dzien bez opiatow, od dlugiego czasu, ruchomosc ramienia nadal ograniczona, ale zyc sie zaczyna dac wczoraj Kubek mi przygotowal tequila sunrisr, na casadores, zamiast na patronie, bo sie skonczyl, nie powiem dobre bylo, ale zwalilo mnie z nog po raz pierwszy od wielu miesiecy przespalam 8 godzin! :-) a teraz stukam, reszta rodziny, lacznie z kota spia mecz australijski interesujacy, w poludnie bede obgladac ligi europejskie, tez milo milego dnia i oby do wiosny! Odpowiedz Link
blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 31.01.15, 14:46 O! Rose sie nam ubzdryngolila :-) Jesli to na tym Cazadores co ja mysle, to jest to czysta tequila 100% agavy :-) Ale fajnie, ze z ramieniem lepiej :-) Xurku, czekamy cierpliwie :-) Dodam tylko, ze ja po takiej mieszance lezalabym i zdychala powolutku, no matter aspiryny czy pomarancze :-))) Myslalam, ze Luiza ogladala Australian Open, a ona cosik innego. Calkiem nam tu nieznanego. Jutka, udanej parapetówki!! Czy mi sie wydaje czy forum przestalo wylewac za kolnierz i grzeje do gaznata??? U mnie zrobilo sie przenikliwie zimno, bo wiatry huraganowe nagle zaczely gnac powietrze polarne. Przenicowalo mi kozuch i mimo slonca czulo sie wielki chlód w powietrzu. Ze stosem gazet zasiadam przy herbacie i nie zamierzam sie ruszac z domu. Bawcie sie dobrze robaczki, jak mawia Kielbio :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 31.01.15, 16:25 No właśnie? Apropos ekscesów Xura... Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 31.01.15, 17:48 Ertesie, trudno wydumać, do kogo kierujesz pytanie(-a) :-) Bo nie wiem, do kogo ani to o paleniu, ani to o CJu. :-D Bajmi, CJ jest OK, bo cóż by się miało dziać? Zima? Śnieżyca? :-))) Odpowiedz Link
ertes Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 31.01.15, 17:53 Jak to? Otworzyl watek i zniknal tak jak i CJ wiec sie zastanawiam czy zyje. Znaczy czy CJ zyje czy tez zniknal. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 31.01.15, 17:58 Niestety, Ertes. Już po nim. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 31.01.15, 18:07 Coś w nocy pisał, że dzisiaj na wszelki wypadek będzie cicho siedział, ale przecież napisałam, że się nie gniewam. :-))) Wątek jest, tylko równowaga autorska została przywrócona. :-) Napisałam to na początku wątku. :-))) A może po prostu Xurkowego kaca leczy, na zasadzie że przeszło na kota? ;-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 31.01.15, 23:23 E tam, zaraz zamarzl. Ale zimno jak 100 skurwysynow! Wiatr wpycha oddech na powrot do geby. Pisza, ze odczuwalna -27, ale chyba klamia, by nie wywolywac w ludzie paniki. Sie do samu wybrali, ale na chybcika czyli bez kaleson i szub, i z parkingu do sklepu ledwosmy na zywca dotarli. Ohyda. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 31.01.15, 23:30 hej na pohybel! wirtualnego grzanca stawiam, a co! my mielismy umowiona wizyte w banku, wiec trzeba bylo sie stawic, okutane jak trzeba, po powrocie ramie sie obrazio i daje w kosc, jak przed wstrzyknieciem poniedzialek ma byc jeszcze gorszy... a ja mam fizjo... brrrr Kuba, wyspa, jak wulkan goracy sie marzy, a tu ani kady, ani urlopu.... chlojera! Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 31.01.15, 23:42 No, nieprzyjemnie jest, nie powiem. Zara Martine sie przytoczy, bedziemy pyfko pili i pletli o dyrdymalach :) Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 01.02.15, 00:57 Bosssssz, jak mi ten dzien szybko na nicnierobieniu zlecial. Toz to juz polnoc prawie… No to tera szybko do roboty, czyli reportarzu: Kurdupel jak juz wspomnialam zniknal od czwartku bez wiesci i nikt nie wie gdzie sie podzial, moje outlookowe zarposzenie na bibe odrzucil bez zadnego komentarza, co wywolalo wsrod imprezowiczow ogolne zniesmaczenie. I tak od slowa do slowa przy ktorymstam kieliszku prosecco kolezanka J i jeden z tych trzech germanow co byli przy zajsciu sie wygadala, ze kurdupel zanim walnal M w leb to ja w kacie firmowej kantyny „przyparl do muru“ i zaczal chamsko i bezpardonowo obmacywac i nie wiadomo jak by sie skonczylo, gdyby ow german nie nadszedl z odsiecza. To tyle, na temat Kurdupla. Zaczelismy bibe o 16:30, ja i jeszcze dwie ktorze tez odchodza bylysmy „zapraszajacymi“. Po pierwszym drinku jeden wydelegowany z pozostalej zalogi palnal mowke, potem wreczono nam prezenty. Rozpakowalysmy, podziekowalysmy, ja rzucilam dwa zdania, ta rzecia rzucila dwa zdania a ta druga palnela dlugasna mowe o…… bogu jedynym i jezusie synu jego. O tym, jak to jezus jej we wszystkim pomogl zachecajac zaloge do modlitwy i prosby o prosperity i konczac tym, ze nam teraz zaspiewa dwie albo nawet trzy piosenki. Dwie na pewno a trzecia tylko pod warunkiem, ze bedziemy uczestniczyc. W czasie mowy cierpialam mieki piekielne widzac jak skonsternowani uczestnicy biby jeden po drugim cichaczem wracaja do swoich biurek i obawiajac sie przedwczesnego smutnego konca tak dobrze zapowiadajacej sie imprezy. Wiec sie nawet ucieszylam, ze nam teraz jakies gospels anielskim glosem zaspiewa i uciekinierzy wroca na impreze. I tutaj sie prosze panstwa okazalo, ze P rowniez w tej materii przeczy wszstkim zakorzenionym mniemaniom o afrykanskich kobietach: nie tylko ze zna sie na IT i programowaniu i jest niesamowicie wrecz zorganizowana, to jeszcze na dodatek absolutnie nie umie ani spiewac ani tanczyc. Ten performance nawet wsrod azjatow nie zakwaliwifowalby sie do zadnego recalla w zadnym castingu. P miast spiewac wrzeszcala grubym glosem bez ladu, skladu, melodii i rytmu poruszajac sie przy tym z wdziekiem niedzwiedzia tanczacego na jarmarku. Najpierw myslalam, ze impreza zostala znokautowana doszczetnie, ale ten wystep byl tak beznadziejny, ze jak z tym psem wokaja Szwejka byl tak potworny ze az cudowny, wiec sie gawiedz zleciala z powrotem, ale ja, M i H musielismy sie ukryc za sciana, bo nie bylsimy w stanie pohamowac konwulsyjnego rechotu. Troche mi glupio, bo P. bardzo lubie i cienie, ale sorry, Winnetou, nalezalo mnie przynajmniej ostrzec. Piosenki byly oczywiscie trzy, przy trzeciej wszyscy tanczyli zgodnie z instrukcjami P a J sfilmowal owo zajscie i puscil nam filmik pod koniec imprezy doprowadzajac nas do lez. Na filmiku widac grupe bialych (plus dwie mulatki) w kostiumach, garniturach i czarnych outfitach, ktora na tle biurek i komputerow pod dowodztwem afrykanki w czarnej marynarce, czarnych pumpsach i spodnicy w kwiaty wkonuje nieskoordynowane ruchy i drze sie „jesus loves me“ tudziez „you are my lord“ (czy podobnie). Na cale szczescie ja wciaz jeszcze jestem za tym murem i tylko widac moj wypiety zadek w momencie jak sie skladam w pol ze smiechu, ale jak ktos nie wie, ze to ja, to zadka nie zidentyfikuje. Po tym radosnym wstepie nastapilo ogolne rozluznienie przy konsumowaniu 40 butelek piwa i 6 butelek prosecco, ktore jednak wystarczyly tylko do 22, po czym nastapila zrzutka i zakupione zostaly w sklepie na przeciwko 2 butelki ginu i 12 puszek piwa. P (ta od jezusa) przygotowala zarcie (bo ma catering) ktore bylo zupelnym przeciwienstwem spiewu i smakowalo wysmienicie. Byly jakies takie smazone paszteciki, meatballs, takie jakby male ciasteczka wypelnione pasta chyba rybna, cos na ksztalt karminadli z kawalkiem jajka w srodku, superpyszne i superostre guacamole i ciasto zrobione z jakiegos prosa majace przez to przedziwna konsystencje i bardzo fajny cytrynowatysmak plus surowe pomidorki, paski papryki, marchewki i ogorka z roznymi sosami. Na poczatku wydawalo sie, ze tej gorze zarcia nie podolamy, ale jak udalam sie o 00:30 w droge do domu to malo co juz zostalo. Krotko przed 22-ga z polowa uczestnikow opuscila impreze i zostal sie tylko „hardcore“. W pewnym momencie, kiedy R opuscila impreze i procz „narybku“ zostalam z tzw. „kadry“ tylko ja, zaloga spojrzala porozumiewawczo po sobie a J poreczyl, ze ja napewno nikomu nic nie powiem a zreszta i tak jest to moj ostatni dzien. Po czym wyciagnieto papierochy i jointy i zaczeto palic w biurze. Ostrzeglam ich przed konsekwencjami dnia nastepnego, bo w biurze palenie jest zabronione, na co uslyszalam, ze oni tak przynajmniej trzy razy w tygodniu w ramach odwetu za niekonczace sie nadgodziny i wredne traktowanie ze strony naczalstwa i ze biuro ma super klime, wiec jak koncza kolo drugiej to do rana sie wywietrzy. J zas dodal, ze w ramach zemsty nasikali nawet Kurduplowi do doniczkowego kwiatka ktory jednak wbrew oczekiwaniom nie zdechl. W pewnym momencie zauwazylam brak T i zapytalam, czy poszla do domu, na co odpowiedzial mi konspiracyjny rechot i komentarz „nieee, jest „jak zwykle“ z A w klopie na trzecim pietrze, bo ten jest rzadko uzywany“. Skonsternowana i zbulwersowana powiedzialam, ze T przeciez ma chlopaka, na co moj asysten J odparl, ze przeciez zawsze im mowilam, ze nalezy zycie biurowe oddzielic od prywatnego, wiec osso chodzi? Potem jakos zeszlo na zycie seksualne zalogi biura i zostalo mi opowiedziane, ze w ramach poszukiwania papierosow przeszukano biurko owego 60-letniego cilent service directora o ktorym juz kiedys wspominalam i znaleziono na dnie szuflady czarne lateksowe boxerki. Jego asystentka N zapytama mnie, czy nie jestem tym faktem oburzona, bo ona i owszem jest, bo sie czegos takiego po H nie spodziewala. Ja i owszem potwierdzilam, ze jestem oburzona i to nawet bardzo tym, ze przeszukuja cudze biurko i kolportuja te ifnormacje rownoczesnie usilujac zbagatelizowac sytuacje dywagacja, ze to moze jakis taki relkamowy gag, ktory H od kogos dostal i zsotawil w szufladzie. Na to N odparla ze to niemozliwe, gdyz boxerki zsotaly poddane szczegolowemu badaniu ktore wykazalo na wewnetrznej przedniej czesci plamy jednoznacznego pochodzenia a J polecial do biurka H i przyniosl owe nieszczesne majty wywalajac je na lewa strone i podsuwajac mi owe plamy pod nos. Spanikowana wrzasnelam, ze gacie naleza na zadek a nie pod nos, na co moj kompletnie nabzdryngolony asystent wrzaskal „jawohl“, po czym w tepie rakiety kosmicznej sciagnal spodnie i zalozyl owe gatki, w ktorych zaczal wykonywac taniec jakis konwulsyjny. Wygladal przy tym nieziemsko: czarne buty do garnituru, czarne skarpetki, owlosione nogi, lateksowe gatki i biala koszula ktora zawiazal sobie w supel na brzuchu. Mnie sie to chyba po nocach bedzie snilo. W tym momencie doszlam do wniosku, iz czas dla mnie zakonczyc owa impreze i zadzwonilam po taxi pytajac, czy przyjmuja rowniez karty kredytowe a skoro nie to czy mozemy zahaczyc o bankomat, na co moj drugi posdluchujacy asystent F wyciagnal 40 frankow mowiac „für Dein Taxi, Süsse“. Dodam ze jest on mlodzy ode mnie o lat 26 i matkuje mu juz od lat czterech a w ogole to jest bardzo niesmialy, spokojny i dobrze ulozony. Podziekowalam, zgarnelam mamone, zlapalam plaszcz i torbe, pomachalam lapa i ucieklam przed tym w lateksowych gatkach ktory usilowal mnie zatrzymac mowiac, ze impreza dopiero sie rozkreca i ze to byc moze nasza ostatnia wspolna noc…. No a potem to juz wiecie: byl pociag, czekoladki, autobus, wanna, aspiryna i pomarancza. PS: Stokrotko, to wlasnie tak bylo, tylko miast tej baletnicy nalezaloby tego w tych lateksowych gatkach uwiecznic Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 01.02.15, 01:01 dopiero sie tera doczytalam w tym bajzlu :): Ertes nie, ja nie pale juz od 9 lat a jointow to nawet i dluzej :) Odpowiedz Link
ertes Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 01.02.15, 19:18 A mnie sie wydawalo ze to ja tutaj najdluzej nie pale: 6 lat Jointow to w zasadzie kilka zapalilem bo na mnie to ma dokladnie odwrotny skutek: dostaje depresji i wydaje mi sie ze umieram. Malo przyjemne. Innych uzywek nie probowalem bo sie po prostu boje. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 01.02.15, 08:49 ty to masz barwne zycie, xurku! pozazdroscic! Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 01.02.15, 10:06 Basiu, ja juz nie pamietam kiedy ostatni raz bylam na takiej imprezie i na nastepna w ogole sie nie zanosi :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 01.02.15, 09:34 HAHAHAHAHAHAAAAA...... :-) Boskie! :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 01.02.15, 10:03 Xur, piekne bylo to pozegnanie!! :-) Chyba nawet lepiej, ze oblesny kurdupel nie stawil sie! P.S. Gaznate (esp) to potocznie gardlo, szyja... Tyle ze mi sie jezyki pomylily :-) Pardon! Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 01.02.15, 13:36 Jasne, gaznate było, ale bez ekscesów. :-) Za to wieczór był bogaty w fajne rozmowy i dużo śmiechu, no i, oczywiście, super jedzenie. Parapetówę można uznać za sukces. :-))) Jedna z uczestniczek została na noc, zjadłyśmy obfite i zdrowe śniadanie (sałata, pomidory, ogórki, papryka, biała cebula, serek wiejski, oliwa + herbata Lady Grey), i pojechała. A ja planuję dzień, bo muszę troszkę popracować, a poza tym puścić pralkę (zam. ;-) ) i poczytać zaległości prasowe. Bardzo fajny dzień. :-) Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 01.02.15, 21:59 Wiecie co, ja się poważnie zastanawiam, czy nie powinniśmy wprowadzić dla postronnych opłat za czytanie forum :D Niestety, muszę zdementować oficjalną wersję, bowiem ekscesy były, tylko Pyton akurat siedział w kuchni ;) Dodatkowo Fed zrobiła pyszne coś ale niestety z fasolą, więc ja pierdziałam tak, że aż się kołdra unosiła, mszcząc się na psie bo to zwykle on pierdzi. Ja się zasiedziałam, spierdolił mi więc autobus, musiałam wziąć taksówkę, taksówka nie brała karty, ja nie miałam pieniędzy, musiałam pobrać więc w środku nocy pieniądze z carty "emergency" która jest mojego taty, obudzony w środku nocy smsem z banku Ojciec mnie natychmiast rano zjebał na skajpie, ja jego odzjebałam, zrobiło mi się głupio, zjebałam więc Fed, bo mi miała zrobić skany zdjęć co chciałam wysłać Ojcu dla złagodzenia atmosfery, Fed zjebał mąż twierdząc, że nie będzie w jedyny wolny dzień skanował przez dwie godziny jakichś zdjęć, koleżanka zamiast mnie polecić do działu HR w swojej firmie mi zaproponowała darmową sesję u astrologa, więc ją zjebałam, napisał do mnie kolega z North Carolina, zjebałam go, napisałam do koleżanki z Glasgow, miło porozmawialiśmy, Fed mnie zaprotegowała jakiemuś chłopu, chłop kazał przysłać CV, kolega mi napisał, żeby moja ciotka aplikowała do filli jego firmy w RPA, kazałam Ojcu zjebać ciotkę, żeby ruszyła dupem i aplikowała zamiast rozmnażać psy i kilogramy, Ojciec napisał do kongresmena i go zjebał. Poza tym była miła i nudna niedziela. :D Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 01.02.15, 22:21 No i na tę opowieść ja się posikałam. :-))) Zapomniałaś dodać, że ani Ty mnie dzisiaj nie zjebałaś, ani ja Ciebie. Teraz widzę, że to sukces był. :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 01.02.15, 22:37 Zrobiłam research w temacie garnków, Pytonie i Ci napisałam na fb. Ale nie zjebałam. Na fb mnie zjebał Ertes, bo nie zrozumiałam jego żartu odnośnie lagi, oraz bo nie chcę mieszkać w RPA. Czycoś. Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 02.02.15, 13:27 i to wszystko sie stalo w ciagu jednej soboty??? Coz za wydajnosc pracy :) Odpowiedz Link
ertes Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 02.02.15, 18:36 No zesz kurna olek w morde ja Cie zjebalem? Tozto ja sam stwierdzilem ze moj dowcip byl nietrafiony! A o SA to byl tylko pytanie. A swoja droga to zamieszkaj w Kalifornii :) Cieplutko (deszcz nie pada juz dawna), przyjemnie, spokojnie, ladnie, zielono, piekne korki na autostradach, zimny jak cholera ocean, durne ludzie nie szczepia dzeci wiec mamy epidemie odry. Jest super. Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 02.02.15, 08:28 Chłodny, ale dość słoneczny poranek. Przede mną dzień kołowrotka, budżet, dopinanie, wysyłanie. A po południu mam spotkanie z potencjalnym pracownikiem. Pewnie przed 19:00 nie uda mi się wyjść z roboty. Oh well. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Poniedziałek 02.02.15, 09:04 Weekend byl zdecydowanie weekendem ekscesów. Warszawa i duza czesc swiata zostala zjebana i vice versa :-) Ja mam tylko pytanie. Jak sie miewa Tofik? Dobrzeje? Przybiera na wadze? No i Jutka, czy juz królujesz na kuchenka gazowa czy jeszcze nie? U mnie wiatry huraganowe szaleja dalej, dzis przynosza silne opady deszczu. Musze uzbroic sie w parasol. Jade na akupunkture a to tam gdzie Christo perdió la gorra, albo po naszemu gdzie diabel mówi dobranoc. Zadeszczone autostrady jawia mi sie jako koszmar i obawiam sie, ze bez stania wkorkach sie nie obejdzie. Ale milego dnia zycze! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek 02.02.15, 09:16 Bluesie, 100K zbadała sprawę, i wychodzi na to, że smolenie garnków nie jest normalne, i że coś się przytkało gdzieś i trzeba przeczyścić. Tak więc gazownika będę wzywać. Jak można wywnioskować, kuchenki nie opanowałam, bo po próbach gotowania i potem mordowaniu się z czyszczeniem sadzy z garnków - przestałam gotować. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Poniedziałek 02.02.15, 13:52 Tak jest, I-spy zinwestygował, prześledził i zgłębił jak ryba głębinowa, nadzwyczaj podejrzane zachowanie Pytoniej kuchenki versus kultowy zestaw garnków. I-spy zarekomendował poddanie inkryminowanej kuchenki zbawiennym resocjalizacyjnym działaniom fachowca, ie. gazownika :) Pies się miewa znakomicie ale niestety pozostaje uparcie chudy, więc pewnie zostanie zabrany na check-up do fachowca. Dzień mnie dzisiaj obudził telefonem rano, ale że było słońce, i napał (??? czas przeszły od napawać ???) mnię optymizmę (ort. zam.) więc i przyjemnie zacząć było dzień wcześniej niż zwykle ostatnio. Odpowiedz Link
blues28 Re: Poniedziałek 02.02.15, 14:30 Aaa, to niedobrze (znaczy dobrze, ze I-spy sie zainteresowal i doradzil:-)), bo plomyk gazu musi byc niebieski. Jesli jest zóltawo-pomaranczowy, to jest zanieczyszczony, ergo smoli garnki. Ja nie trace nadziei, ze choc z oporami ale milosc kuchenka-Jutka wybuchnie wkrótce :-) Psa na przeglad techniczny jak najbardziej, bo taka chudzina no niemozebyc! Xurku, co robisz z tak pieknie napoczetym tygodniem? Ani kurdupla do unikania ani strategii klienckich ani brainstromingów?? Wrócilam z akupunktury wielce rozluzniona. Moja akupunkturzystka ma podgrzewana kozetke, po nakluciu mile ciepelko ogarnia cie zewszad no i popadlam w niebyt. Nie wiem czy usnelam, czy bylam gdzies daleko, ale mam pól godziny wyjete z zyciorysu bardzo rozkosznie. Na dworze ziab przenikliwy!! Pobliskie góry pokryte sniegiem, u mnie niby deszcz a jednak nie, ale wietrzysko straszne. O temperaturach nic nie powiem, bo mieszkancy Kola Polarnego zwanego (nie wiedziec czemu) Montrealem spuszcza mnie po schodach. Wiec milkne juz. Zaraz sobie zrobie zielona salate (roszponka, rukola, escarola) z malymi pomidorkami kumato, a na drugie dam se tortilla de patatas. A co! Odpowiedz Link
roseanne Re: Poniedziałek 02.02.15, 15:30 wielbie kumato , choc, jak chcialam hodowac w donicy to mialam tylko 5 owockow na krzaku przez caly sezon -22, odczuwalna -35, snieg przesuwa sie pionowo, poziomo i czasami nawet w gore Odpowiedz Link
ertes Re: Poniedziałek 02.02.15, 18:43 O matko bosko niesamowite. U mnie jest dokladnie 44 stopnie roznicy :) Odpowiedz Link
xurek Re: Poniedziałek 02.02.15, 17:12 jestem chora. Zlapalam jakas grype, rano myslalam ze od bolu glowy i wszystkich gnatow umre. Zrobilam sobie wiec kapiel w perskindolu, taki przeciwgrypowy napoj i wrocilam do lozka (ktore opuscilam o 5:00, by wyprawic moich panow na 3 dni nart). Przespalam do 14:00, przesiedzialam otumaniona do 16:00 a teraz jest mi znacznie lepiej no i dobrze, bo za godzine zjawia sie Behemot na wspolny wieczor i nocowanie, wiec ochedozam wlosci i gotuje kolacje. Bluesie, zazdroszcze akupuntkurowego rozluznienia, chyba tez zaczne znow chodzic. POza tym za oknem snieg i jest przepieknie, pod warunkiem, ze nie trzeba wyjsc :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek 02.02.15, 18:58 Biedny Xurek :-( Bluesie, zazdroszczę akupunkturowej nirwany. Jak się tutaj ogarnę, to też sobie obstaluję i akupunkturę, i chińską doktor Stokrotki, i masaże, i inne przyjemności. :-) Na dzień dzisiejszy hfalemsiem - projekt wysłałam do pieniądztrzymaczy ;-), z budżetem, a jakże, i na tydzień-dwa-trzy będzie spokój (dopóki nie zaczniemy negocjować budżetu). Spotkałam się też z przyszłym współpracownikiem, i bardzo mi się spodobał. Nie mam na myśli aparycji, tylko ogólnie jego nastawienie do świata, bo profil zawodowy już znałam z CV, a stosunek do pracy od jego byłego pracodawcy. Pozytywny nabytek do zespołu, cieszę się. :-) Jutro rano drałuję na tzw. badania profilaktyczne medycyny pracy. Mus przy rozpoczynaniu zatrudnienia. Całe szczęście, że centrum medyczne jest 300 metrów ode mnie. :-) Po badaniach będę pracować z domu, a w tym czasie mili panowie będą przeprowadzać moje papiery i komputer stacjonarny do biura docelowego, gdzie już się zagnieżdżę. Biurko w nowym biurze (biuro ma ok. 20 m2) jest tak ustawione, że będę mieć widok na dwa okna, wychodzące na starodrzew w parku, a po oknami będzie stolik dla gości i na zebrania. Dobra jest tam energia, i podoba mi się. :-) Idę zjeść kolację. Tzn. zrobić i zjeść. Na zimno, bo dopóki gazownik polecany przez Ajspaja nie naprawi składu gazu, to pieprzę-nie gotuję. :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedziałek 02.02.15, 19:51 Ja tez chodze dwa razy w tygodniu na akupunkture. dzis byla siodma, razem bedzie 10. bardzo sobie chwale, relaksuje sie na niepodgrzanej kozetce i byloby jeszcze fajniej jakby w pobliskich kabinach nie chrapal stale ktos, nie pozwalajac mi na zasniecie. Ja od lat (ale nie co roku) chodze na akupunkture i jestem zachwycona. W tej chwili kluja mi naokolo obu kolan i w reke oczywiscie. a druga reka, ta krajana, jakos popbolewa. nic dziwnego, musialam dzis duzo jezdzic autem i jakos na zakretach nie da sie kierownicy trzymac dwoma palcami:( No i dobra dla mnie wiadomosc: nie musze jechac do Warszawy. Szkoda tylko, ze zrobilam storno hotelu w Rzymie... Ale bede miala przynajmniej mily cel na jesien. Odpowiedz Link
roseanne Re: Poniedziałek 02.02.15, 20:44 znaczy sie ciesnia nadgarstka sie kuruje :-) sama sie zastanawiam nad akupuku, ale jeszczem nie miala Odpowiedz Link
chris-joe Re: Poniedziałek 02.02.15, 22:46 Tu pieklo zwyczajne. Z ranca odczuwalna doszla chyba -40. Wieje wszedzie i we wszystkich kierunkach, tak jak mowi Rose jak bum cyk cyk, czyli swiete slowa. Montrealczycy, w koncu otrzaskani syberiaci, zakutani po zrenice, sie wymieniaja uwagami przez skamieniale geby, gdy im z lekka odtaja(odtajaja?): "Zimno..." Odpowiedz Link
chris-joe Re: Poniedziałek 02.02.15, 22:51 Acha, dzis swistaki prorokowaly: 3 z 5 zapowiedzialy dalszych 6 tygodni zimy. Czyli, Rose, jak nie patrzec, po sama Brazylie. Odpowiedz Link
roseanne Re: Poniedziałek 02.02.15, 22:52 po raz pierwszy mnie dzis zaczepiono na ulicy :) slowa od okutanej osoby byly "milego dnia, co za przekleta pogoda" - frankofonskim narzeczem Odpowiedz Link
chris-joe Re: Poniedziałek 02.02.15, 23:06 Mnie tez zaczepiano na przodku, ze "dasz pan wiare, chyba najgorszy dzien tej zimy!". Ale, przyznam, ja nie zmarzlem wcale w rynsztunku jejmosci. Oczywiscie, facjate mialem skrzetnie ukryta w kominiarce ;) Kominiarka to naprawde calkiem porzadny wynalazek, bo oddech splywa w dol pod kurtke i grzeje porzadnie. Jeno na samej gebie balaklava zamarza w przylbice :) Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 03.02.15, 07:10 jako ze Behemot o 7 mial Autobus do roboty, to ja juz po kawie, napoju grypowym i na nogach. Pogoda nie wiem jaka jest, bo ciemno :). Ale jest wciaz jeszcze kupa sniegu. Jako, ze wczoraj nie zrobilam nic, to dzisiaj mam pare rzeczy do zapiecia i uporzadkowania zaniam sie jutro zaczne przygotowywac do wyjazdu. Sofa ma tez dzisiaj przyjsc, wiec bede mogla wreszcie urzadzic moj zakatek do szycia i robienia bizuterii. Odpowiedz Link
maria421 Wtorek 03.02.15, 09:05 Az mi sie zimno zrobilo od czytania chrisowych opowiesci jak sie odczuwa -40 stopni i ze trzeba w kominiarce chodzic. Mamma mia, Montrealczycy, jak Wy to wytrzymujecie? Przesylam gorace mysli, choc te sie pewnie w locie przez Atlantych mocno schlodza... Wczoraj wieczorem bylam na koncercie- dwoje moich znajomych spiewakow, Michaela i Enzo sie prezentowali, dzis mam w planie same mile rzeczy wiec sie zwijam zyczac Wam milego dnia:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 03.02.15, 13:10 Bladym świtem i na czczo (bez kawy, czyli półprzytomna) powlokłam się do centrum medycznego na badania profilaktyczne med. pracy. Było zimno (jak na moje preferencje, nie porównuję do Montrealu, brrrrrr), wiał wiatr, i gdyby nie słońce, to bym była wpadła w zły humor. Słońce mnie wybawiło. :-) Po badaniach poszłam do sklepu i nabyłam bolesławieckie 2 kubki, 2 miski zupne i tackę do krojenia/stawiania gorących naczyń. Potem poszłam na pocztę i odstałam 40 minut, żeby odebrać paczkę z granatowym płaszczem z alpaki i żółtą sukienką z wełny. :-D Potem, zrzuciwszy paczki w domu, poszłam na zakupy prowiantowe. No i tak minęło pół dnia, a dodaję, że poruszałam się po obszarze 3 ulice na trzy ulice. :-) Życie codzienne jest bardzo czasochłonne. ;-))) Napisałam przed chwilą "zjem obiad", i wyszło "zjeb obiad". :-))) Komputer najwyraźniej zasugerował się 100krotkowym opisem jej niedzieli. :-D Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Wtorek 03.02.15, 16:44 Granatowy plaszcz z alpaki brzmi nader ciekawie:-) posiadam kremowy sweter tez z alpaki i szalwnie go lubie. U mnie zimno, jak na moje, nie montrealskie warunki, a wieczorem ma spasc snieg. Ciekawe czy rano bedzie bialo. Caly dzien spedzilam w centrum wlaczywszy lunch w Tagliatelle. Boszsz jaki tam dobry chleb z oliwkami daja. Pasta tez bardzo smakowita. Wracam zbiorkomem czyli metrem i czasami kolysze, wiez za literowki przepraszam. Ale duje tak strasznie, ze nie zamierzam isc piechota. Ewa, jak reka?? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 03.02.15, 16:58 Płaszcz made by moja dizajnerka. :-) Granatowa alpaka na czerwonej pikowanej podszewce. :-))) Swoją drogą, poczta była nawet gorsza od poczty głównej w okolicach ŻD. A to "mój" urząd pocztowy z czasów studiów, i - nie bijcie - za PRLu i wyglądał lepiej, i był większy, i nie było kolejek takich, jak dzisiaj (12 osób przede mną!). Co nie oznacza mojego apologizmu prlu, tylko tak mi się dzisiaj skojarzyło. Odpowiedz Link
blues28 Re: Wtorek 03.02.15, 17:01 Zielona z zazdrosci :-))) Nie o poczte tylko plaszcz:-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 03.02.15, 17:11 :-))) Posypię Ci Bluesie sól na rany: do tego słonecznikowo-granatowa chusta Hermesa. :-) "By Maison Hermes", nie "by dizajnerka". ;-) Odcień alpaki dobierałyśmy do chusty, hahahahahaha... :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek 03.02.15, 18:27 wiele razy probowalam nosic chuiste - a kiedys nosilo sie wylacznie, niestety, nie potrafie. psuje wszystko. Dopiero przy szalach odzylam:) Reka Bluesie boli choc niby sie nic nie dzieje (wczoraj mmialam zmiane opatrunku. Zobaczymy co powie dottore w czwartek. Ale co tu duzo mowic: uzywam jej za duzo i autem tez nie powinnam tyle jezdzic. Na jutro przygotowalam niespodzianke dla Eddy: ma duze urodziny, wiec kupilam tulipanow w ilosci skonczonych lat. Chcialam tylko zolte, ale byla tylko "wieksza polowa" zoltych, wiec je mieszam z czerwonymi ktore maja zolte brzezki. Dokupilam tez odpowiedni olbrzymi wazon szklany. Wyglada imponujaco. Nie ide jutro do niej bo ma odwiedziny dziecka z Anglii, brata z Munich itd., postawie wazon z karteczka pod drzwiami. Ale chyba sfgotografuje jutro przed wyjsciem z domu, moze uda mi sie umiescic zdjecie. Ja mam takie cudowne zdjecie z moich 60-tych urodzin: dostalam w ten sposob 60 pieknych roz... Wiec pomysl skopiowalam. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 03.02.15, 18:38 Ups. Powinnam była - zamiast "chusta" - napisać "apaszka". Taka metr na metr w kwadracie, mniej więcej. :-) Basiu, przepraszam, że nie zapytałam o rękę - zakonotowałam, że pisałaś "o dziwo, już nie boli", i jakoś się na tym zapętliłam. Trzymam kciuki za wyniki kontroli. Miałam właśnie bardzo budujący telefon od głównego naczalstwa, że chcą żebym oprócz tych moich 2 projektów przejęła nadzór nad całym pionem development, czyli wszystkimi nowymi projektami. KJAP. Zgodziłam się, bo co. :-D Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek 03.02.15, 18:41 Buuuu... a ja nigdy nie dostalam kwiatow w ilosci skonczonych lat :( Ewa, nie naduzywaj reki daj jej sie wygoic. Co do chust i szali to juz kiedys pisalam ze nie nosze, podobnie jak nie nosze niczego pod szyja, zadnych golfikow, bo mnie to wszystko dusi, denerwuje. Lubie szerokie szale ktorymi mozna ramiona owinac, ale tez nie nosze bo chyba jestem na to za mala. Probowalam, ale jakos sie w tym nie czuje. Ale na innych kobietach bardzo mi sie to podoba. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek 03.02.15, 20:36 Jutus, a sukienke bys pokazala czy musze Cie znowu szukac w internecie na jakims zbiorowym zdjeciu? :) Nie musicie pytac o reke, w porownaniu z innymi na tgym forum to tryskam zdrowiem, wiec wstyd podniecac sie takim drobiazgiem. Tyle ze drobiazg upierdliwy i dosyc trudno oszczedzac reke jak sie jest samym. No, alem sama z wyboru, wiec koniec narzekania:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 03.02.15, 21:24 Basieńko, jeśli znajdę moment, to zrobię zdjęcie, ale jeśli nie znajdę - to dam znać jak się pojawi na jakimś "zbiorowym zdjęciu". :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek 04.02.15, 00:30 eee tam, Jutka, napewno te sekunde znajdziesz: ja tez jestem bardzo ciekawa dokonan dizajnerki :). Z braku zajec obowiazkowych wracam do mojego naturalnego rytmu zycia, czyli koncze zajecia obowiazkowe, udaje sie na co najmniej dwie godziny kominka i ksiazki a potem do wyra do mnw. 9:30. Oh, gdybym tak mogla zawsze, to zycie byloby zdecydowanie piekniejsze :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 04.02.15, 08:39 Może w weekend znajdę chwilę. Z tymi "sekundami" nie jest wbrew pozorom łatwo, bo jak jest chwila to światło nie takie, a jak jest światło to nie ma czasu na to. :-/ Odpowiedz Link
jutka1 Środa 04.02.15, 08:51 Dzisiaj mam najpierw kołowrotek w pracy, a po pracy kolację ze znajomą w jednej z moich ulubionych knajpek. Letempendzem (cycat), miłego dnia :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Środa 04.02.15, 09:29 wlasnie wstalam, ide na parter na sniadanko i kawe. Za oknem snieg i wiszace z dachu spole lodu, wiec chyba jest zimno :) Odpowiedz Link
blues28 Re: Środa 04.02.15, 10:42 Bez sniegu i sopli, ale tez kurcze zimno!! Jak na nasze warunki to nawet bardzo zimno! Zanim wyjde po zakupy, zakutana jak nalezy, to robie za KOwca, czyli przygotowuje pobyt psiapsióly z Jerezu w ten weekend zakonczony wielkim lunchem w poniedzialek i gromadnym odprowadzeniem MC na AVE. Musze wybrac z oferty kulturalnej i gastronomicznej; becnelo na mnie, bo nikomu nie chce sie tylka ruszyc!! Ewa, juz Cie nie molestuje o reke, ale nam donies co il dottore powie w czwartek. Bukiet imponujacy,niezaleznie od wieku :-) No bo nawet 18 tulipanów to juz moc, a jak ktos skonczyl dziesci i troche, to juz w ogóle szal!! Jutka, suknia suknia (tez bym rzucila okiem, nie powiem :-) ale gratulacje ogromne! No, idzie Ci jak z platka w tej nowej roli i tu pukam wniemalowane zeby tak dalej. Bardzo fajnie to sie uklada :-) Keep going :-) Xurku, czy Ty juz sie pakujesz? Czekaja Cie nader mile dni. Zwlaszcza na Kraków mam chrapke, i jak juz mamy Pendolino to jak nic podskocze latem. Baw sie dobrze i odzywaj sie do nas:-) Szale i chusty kocham od zawsze! Mam ogromna ilosc: letnie, zimowe, wieczorowe... Zaden z nich nie jest od Hermesa, ale czesc hiszpanskich dizajnerów, czesc bezimienna a ja i tak kocham wszystkie jednakowo. Byle tkanina,koloryt i desen mi odpowiadal Nosze jako dodatek przy okazjach,które wg mnie domagaja sie szala czy chusty:-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Środa 04.02.15, 13:05 Wchodzi człek na forum a tu skłębienie rąk, chust, snopów tulipanów, kominiarek, kominków, rozlicznych planów, dygresji, wzajemnych powinszowań oraz pożałowań. Kłębią się tu jak u cyganki w kociołku, a człek tak wszedłwszy przez chwilę wisi oniemiały, nie wiedząc z której strony się w to kłębowisko wkłębić. Czy zdrowienia dłoni życzyć, czy zazdraszczać Madryckiego tourne kumpeli Bluesa, zorganizowanego przez Bluesa, a może się ustosunkować do tematu chust, szali i chustek, a może grozić, że jak Pytoński tak będzie dalej się pędzał, to go z Pytona przemianujemy na Pędolino :) U mnie kolejny dzień bardzo ładny, słonecznie, mroźno, rześko i dodająco wigoru, i ochoty jakiejś, na coś, cokolwiek :) Niejaki, niezmiernie nieśmiały ruch powstał w moim job-searchu, co mnie z jednej strony ogłuszyło in plus, a zdrugiej strony przyprawiło o stres niezmierny, bo... przeraziłam się że ja sobie narobię nadzieii, a tu znowu głucha cisza zapadnie zaraz. Dodatkowo się rozmaśliłam i rozmiąchałam, że jacyś ludzie których ja nie znam, tak się zaangażowali, że cały dzień niemalże otrzymywałam sztorcujące telefony, a to czy już wysłałam, a czy już poprawiłam, podrasowałam, przesłałam dalej - niezmiernie to miłe było. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa 04.02.15, 13:45 Dla mnie tez zawsze budujace, jak czuje zyczliwosc mniej- lub bardziej znajomych. Wiec Cie Dorotko rozumie i trzymam wszystkie kciuki za powodzenie. A ja dzis chyba sie przeziebie, bo stale musze wietrzyc mieszkanie. Rano - to wiadomo, porzadnie sie po nocy wietrzy. Potem podjechalam do Eddy zeby przez jej corke przyleciana z Anglii podac kwiaty. Wszystko sie pieknie udalo, niespodzianka byla naprawde z entuzjazmem przyjeta. Wrocilam do domu, a tu mnie znowu smrod nieziemski przywital: ktorys z moich kotkow niewinnie spogladajacych na mnie z mina "ci to ja?", terznelo kupe i nie przysypalo. Wiec znowu wietrzenie. A nasterpnie wzielam sie za...przygotowanie wloskiej kapusty. Mieszkanie pachnie gorzej of gie, choc po raz trzeci wietrzylam. Dlaczego rozne pysznosci musza tak intensywnie pachniec? Nie mam tu na mysli kociej kupy.. Odpowiedz Link
blues28 Re: Środa 04.02.15, 14:29 Przychodzi czlek na forum, odkutawszy sie z chust i szali, które jeszcze maja nute moich aktualnych perfum Aire de Loewe, a tu masz babo placek!! Smierdzi wszedzie i to okrutnie. Basiu,please, kotu udzielic nagany, wlaczyc wyciag kuchenny, bo te zapachy, brr,brr leca z Manheim do Madrytu!! Stokrociu, nic nie mówie, ale kciuki sciskam mocno. Do odwolania! Pozytywnego!! Zaraz sie wezme za dzwonienie i wassapowanie (to choroba jakas ten whatsApp), ale Was poinformuje, ze w dzienniku TV, reporterki wystepuja w kapturach na glowach a reporterzy w pólkominiarkach. Jak chodzilam po miescie to polatywaly prószynki sniegu. Kurde, ale zimno!!! Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa 04.02.15, 15:41 jak juz bedziesz uotsepowac, to moze rzucisz jakims zdjeciem przez miedze? Odpowiedz Link
xurek Re: Środa 04.02.15, 14:28 melduje ze rozpakowalam nastepne dwa kartony moich dobr, pozostal juz tylko jeden i moje ciuchy, buty, torby, szale, plaszcze i inne takie beda rozparcelowane w 100%. W miedzyczasie napalilam w kominku, zjadlam sniadanie, wykonalam jedna drobna przysluge kumpeli co mnie juz nieraz wykonala przyslugi i zebralam wielkie dzieki i zezarlam cztery czekoladki raffaello, ktore znalazlam w jednej z toreb, ktore byly w kartonie. Mam nadzieje, ze ponad polroczne pralinki nie byly przeterminowane :) Jest cudownie cicho i spokojnie. Tak se mysle, ze bycie singlem w tej calej chalupie tez mialoby swoje plusy, przynajmniej do czasu az cos by sie spieprzylo :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa 04.02.15, 15:43 Pogoda niezla, jest lekki mroz, ale spokojnie, bezwietrznie i dosyc jasno. Sama sie zdziwilam- znam sie na kolorach! Rozwiazalam bezblednie quiz w GW :) Dzisiaj bylam na zakupach w Metro gdzie znow mozna placic po ludzku w kasie, a nie samoobslugowo przy automacie, ktory byl przedmiotem przeklenstw nie tylko moich , ale tez wielu innych klientow. Pare lat taki eksperyment trwal, w koncu automaty zlikwidowano, przywrocono zwykle czytniki kart w kasach i wszystko idzie o wiele sprawniej. Poza tym, dzien sie juz znacznie wydluzyl, niedlugo moze krokusy zakwitna. Oby do wiosny :) Odpowiedz Link
roseanne Re: Środa 04.02.15, 16:08 lubie samoobslugowe kasy w metro :), zwlaszcza, jak mam tylko kilka produktow, nie lubie w ikea, bo wiekszosc klientow nie potrafi sie obsluzyc kolory tyz zgadlam bezblednie za oknem lekko pruszy, slychac, ze jest blot sniezne, temperaura sie znacznie podniosla, na jeden dzien, tylko jednocyfrowo na minusie kocham szale! i wydzieramy sobie z corka nawzajem ulubione Odpowiedz Link
xurek Re: Środa 04.02.15, 16:58 szale tylko zima: wielkie, puszyste, przytulackie. Poza tym mam stosunek ambiwalentny i niewiele chust badz szali niezimowych. Ale mam jeszcze inne textylne pytanie: ile par butow posiada przecietnie kobieta? Mozecie sie podzielic jakimis wlasymi / zaslyszanymi / zaobserwowanymi liczbami? Bo wlasnie sie zastanawiam nad tym zjawiskiem rozpakowujac moje. Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa 04.02.15, 17:07 Ile butow posiada przecietna kobieta? Tyle , ile potrzebuje albo tyle, na ile ja stac :) Ja swoich nie liczylam, ale duzo nie posiadam. Ja w ogole nie posiadam duzo ciuchow. Odpowiedz Link
blues28 Re: Środa 04.02.15, 20:02 Jeszcze o szalach: na wiosne i jesien, cienkie, bawelniane sa bardzo poreczne. A jesli mam czarne spodnie i czarna kurtko-marynarke, to taki szal jest barwnym przerywnikiem. Apaszek nie nosze choc mam cala szuflade:-) Buty: ile ma przecietna kobieta nie mam pojecia. Ja mam o wiele za duzo, ale i tak wciaz kupuje. Nie wznosze sie na jakies imeldowskie wyzyny, ale szafa mi peka w szwach i sprytnie wynaleziony kat tez sie zapelnil. Nawet jak tydzien temu wynioslam kilka par do Humany. Podejrzewam, ze te refleksje wynikaja z koniecznosci znalezienia miejsca dla nadspodziewanej ilosci butow, ktore posiadasz:-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa 04.02.15, 21:28 Po kaukaskiej kolacji i ciało, i dusza się czują kontente. :-) Jak wracałam, prószył śnieg. A w nocy zapowiadają -10C. Hmmm. Rozłożyłam swoje papiery, jak Xurek buty ;-), w nowym biurze. Jeszcze trochę trzeba będzie dokończyć: drukarkę zainstalować, lampki na biurka postawić, takie tam drobiazgi - ale najważniejsze, że już 3 osoby z zespołu maja gdzie siedzieć, z komputerami i telefonami podłączonymi, więc można pracować. Stokrotku, kciuki nieustające. Basiu, współczuję smrodów wszelakich. :-) Co do liczby par butów, mieszczę się w średniej, więc nie mam na temat ekscesów imeldowych zbyt wiele do powiedzenia. :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek, biało i ciągle pada śnieg :-) 05.02.15, 07:54 Chyba nie było w nocy -10C, bo w takiej temperaturze śnieg nie pada, czy się mylę? Tak czy siak, za oknem jest biało, i ciągle pada śnieg. Zima przyszła chyba na trochę dłużej. Dzień jak co dzień, zapełniony, ale wieczór mam wolny. Jiippiii. Miłego Wam życzę :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Czwartek, biało i ciągle pada śnieg :-) 06.02.15, 00:09 Nie wiem jak w Europie, ale u nas pada i przy takich mrozach i wogole kiedy tylko chce. Chocby minionego tygodnia wlasnie. Tymczasem wybywamy na weekend. Ja jutro do VT zaraz po fajrancie, Braz w sobote na Floryde az na 4 dni. Kurde, mialem ochote go zagryzc, jak wyciagal krotkie gacie z pawlacza... Wiec juz na zas zycze gremium boskiego weekendu :) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Moszczace sie forum 05.02.15, 11:17 Weszlam tu i jak Stokrotke objal mnie wir wydarzen. Po przegryzieniu sie przez posty zauwazylam, ze wszyscy sie moszcza, z sukcesem w dodatku. Jutka w nowej rzeczywistosci, niezmiernie pozytywnej, Xurek jak wyzej, w domu i z kartonami dobr wszelakich. Blues w zimie i szalach, Ewa z reka oraz kocimi ekhem aromatami, Stokrocia z perspektywa oferty pracy (yessss, trzymam kciuki!). O Rose i C-J nawet nie wspomne, z musu moszcza sie w cieplych wnetrzach w obliczu wroga zewnetrznego. Mosccie sie, byle do wiosny... W aproposie informuje, ze rozkladanie i moszczenie sie to jest to, co lubie, dlatego zawsze uwielbialam przeprowadzki. Tymczasem mieszkam juz ponad 8 lat w tym samym domu, co jest rekordem mojego zycia! Jako namiastke przeprowadzki ostatnio przeorganizowuje dom na pieciotygodniowy pobyt dwoch kuzynek, wywalam stare magazyny i rozne papiery, rozdaje ciuchy i ksiazki, od poruszonego kurzu kicham na potege! Jutro chcialabym oproznic werande i zajac sie rozmontowywaniem duzego lozka (ktore sobie w spokoju wyczyszcze i nawoskuje w ogrodzie). Biedny Rupcio jeszcze nie wie, ze zostanie na owa werande wyeksmitowany... Poza tym dostalam parcia na ekran (komputerowy, rzecz jasna) i spiesze sie, zeby skonczyc moja biznesowa strone internetowa, zapdejtowac LinkedIn oraz zrobic nowe konto na Facebooku. Postawilam sobie termin na piatek 13-go. Glownym powodem pospiechu jest oferta, jaka dostalam z lokalnej gminy, zeby poprowadzic serie warsztatow dla lokalnych szkol - pewnie na poczatku przyjma trzy szkoly, liczac po dwa warsztaty na kazdy okres szkolny i to, ze program bedzie szedl przez trzy lata, bede miala co nieco pracy. Oraz slawy i chwaly, co wykorzystam do marketingu. Urzednicy gminni beda drukowac i publikowac informacje o tym programie gdzies w drugiej polowie lutego i dla samopromocji chce zeby uzywali w nich mojego nowego adresu internetowego, emajla i fejsa. Cale szczescie, ze od trzech tygodni jest chlodniej a nawet popadalo, inaczej zaniedbany ogrod chyba padlby. Upaly wroca od niedzieli, a na razie dojrzewaja pomidory, ogorki, fasola pnaca i szparagowa, cukinie, chili ostre i lagodne i takie rozne inne... W weekend sie dogadam z synostwem kiedy polece do Polski. Mnie pasowalby sierpien/wrzesien (tym bardziej ze w tym roku odbywajacy sie co dwa lata swiatowy zjazd permakultury jest w Londynie na poczatku wrzesnia). Zobaczymy. Na razie skupiam sie na skonczeniu strony! Jak skoncze i sie odessam od monitora, pewnie znowu sie tu pokaze, na razie zycze Wam kokoszenia sie, moszczenia i generalnie zajmowania przestrzeni. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Moszczace sie forum 05.02.15, 20:30 Luizo, gratuluję fuchy od gminy! Bardzo się cieszę! :-) Co do terminu Twojego pobytu w PL, daj znać, co ustalisz z synostwem, bo wiesz: sierpień i początek września to okres urlopowy... wicierozumicie ;-) Im wcześniej człek wie, tym lepiej człek sobie zaplanuje urlop "wokół" Twojego przyjazdu do PL. To znaczy - żeby być i móc się zobaczyć i pobyć z Tobą trochę. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Moszczace sie forum 05.02.15, 22:25 Fuchy też gratuluję :) I wewogóle... Kończę czytać pożyczoną Pytońskim Bator, Ciemno, prawie noc... no ryje beret. I flaki. Przejmująco napisane, świetnie oddana atmosferka. Wielbicielom atmosferki - polecam. Dla mnie książka bez atmosferki - nie istnieje po prostu. Na końcu się trochę sypie, bo za dużo wątków, za dużo nitek, autorka się pośpiesznie stara pozamykać i posplatać. No ale... Inaczej by się spruściła. Musiałam na przemian z Merde! czytać, bo przyznam, że lepka, smolista atmosferka mnie oblepiała w stopniu większym niż dopuszczalny :) Oczywiście nie polecam nikomu, bo mój gust specyficzny i spaczony, tym niemniej istnieniem autorów o tak rosochatej i wybujałej wybobraźni pisaczej, oraz faktem iż owi oni autorzy są wydawani, czytani i doceniani (Nike 2013, i, proszę zważyć, ani Bator nie dupczyła nikogo, ani też kasy nie wyłudziła i nie płakała że ją gwałcom) - się cieszę. Dodatkowo także się cieszę, bo po dwóch miesiącach wzajemnej niechęci udało mi się oswoić moją fryzurę typu wściekła buła na urlopie, a może też buła po prostu odrosła, i uznaję oficjalnie że fryzura może być :) Odpowiedz Link
iwannabesedated ... i wieszczba 05.02.15, 22:28 Przyjęcie w małym mieszkaniu, jak to zorganizować??? Kupić większe. Podwójne nazwisko, wyszłaś za mąż, po co te cyrki? Dla jaj. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Moszczace sie forum 06.02.15, 00:10 jutka1 napisała: > Luizo, gratuluję fuchy od gminy! Bardzo się cieszę! :-) Ja tez... mam nadzieje ze reklamujac sie jako wspoltworczyni duzego panstwowego programu przyciagne wiecej zleceniodawcow. > Co do terminu Twojego pobytu w PL, daj znać, co ustalisz z synostwem, bo wiesz: sierpień i początek września to okres urlopowy... wicierozumicie ;-) Im wcześniej człek wie, tym lepiej człek sobie zaplanuje urlop "wokół" Twojego przyjazdu do PL. To znaczy - żeby być i móc się zobaczyć i pobyć z Tobą trochę. :-) Wimy i rozumimy. Rownie prawdopodobne, ze przylece na czerwiec/lipiec. Jakby co, to pojade z Toba na urlop :) Bedziemy miec rodzinna narade na Skype w te niedziele, jak sie dogadamy, kupie bilety. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 05.02.15, 22:48 Brfatanica wynajela ladny i nawet niedrogi apartament w Platinum Towers na Grzybowskiej. I mnie od paru godzin meczy pytanie, z czym mi sie Grzybowska kojarzy? Jest w centrum, a wiec nie bylo to Ghetto, wiec moze teraz jest tam jakis znany teatr albo klinika? Pomozcie Warszawianki, zanim mi leb peknie. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 05.02.15, 23:00 Z dupczeniem Ewuniu. Z pewnością z dupczeniem się kojarzy, no bo z czymże innym? Apropos, kto zgadnie, co to jest: Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 05.02.15, 23:03 w warszawie robilam te rzeczy niezbyt czesto, dlatego wiem dokladnie gdzie. i to nie bylo na Grzybowskiej. Kurcze, do siostry bym zadzwonila.... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 05.02.15, 23:05 No różne sklepy dynksami tam były, śrubki, pasmanteria, guziki, przybory szewskie, synagoga też... :) Ale z czym to się może kojarzyć Tobie, bógświnty raczy wiedzieć... :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 05.02.15, 23:04 Nie było to Getto??? "Centrum to nie było Getto"? Na litość Basiu! Weź wrzuć w googla getto Warszawa mapa. Praktycznie cała Grzybowska to BYŁO Getto :-((( I większość tej okolicy! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 05.02.15, 23:08 Jak to NIE było getto? Kto napisał, że NIE było??? Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 05.02.15, 23:32 Nie wiem KTO napisał, ale QRVA ta cała okolica to było Getto. Hektary Getta. Nie no. Osłabiło mnie. Idę spać. Na terenie Getta zresztą. :-/// Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 291 :-) 06.02.15, 00:01 Ewa, Grzybowska i Plac Grzybowski to bylo samo getto. Tam byla i synagoga, i kosciol Wszystkich Swietych. W obrebie getta. (Do kosciola chodzili Zydzi chrzescijanie.) Tam tez po wojnie byl Teatr Zydowski. A w tym teatrze np. spiewala Demarczyk :) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatek przed pracowitym weekendem 06.02.15, 00:20 Wstalam, nakarmilam zywine, zaraz ide ogarnac kuchnie a potem pojade na godzinna sesje jogi. Od dzis do konca weekendu bede cala para odgruzowywac i przemeblowywac dom uzywajac sily roboczej, czyli Buszmena. Popoludniami pewnie bede odpoczywac na basenie albo plazy - chyba, ze znowu beda olbrzymie fale zalewajace nawet plazowe baseny o, takie: Pozdrawiam w gumowych rekawicach (a propos, ten penisopodobny stwor Stokroci to zapewne "penis snake" z poludniowej Ameryki). Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatek przed pracowitym weekendem 06.02.15, 07:28 Wiecie co, na wszelki wypadek otworzę nowego Pierdulona już po wpisie tym, czyli #96, bo w robocie nie łączę się z forum, chyba że telefonem. :-) Odpowiedz Link