chris-joe
19.03.15, 19:01
Przez szychte przelecialem szturmem i natychmiast do dom. Jak ta matka z "Ballady o zolnierzu", przez pola, przez pola... Bo o 1PM MK mial sie z Rose pojawic po Braza, by ich na lotnisku zdeponowac.
Dotarlem o 1:01 PM, akurat gdy Braz zaczynal wlec walizy do windy. Zapakowalim towarzystwo z bagazem w auto MK i pojechali.
Do Sao Paulo dotra jutro o 11:30AM czasu warszawskiego.
Ja z MK bedziemy tu marznac do przyszlego piatku.
Niniejszym, wiec, brazylijski turnus frakcji kanadyjskiej P2 oglaszam otwartym :)