Dodaj do ulubionych

O pierdułach --- Odc. 368 :-)))

31.07.17, 19:08
Otwarte :-)))
Obserwuj wątek
    • chris-joe Re: O pierdułach --- Odc. 368 :-))) 01.08.17, 02:37
      Bylem dzis u lekarza badajac dalej moje bole glowy. Wszystkie moje papiery sa na "Christopher", tak funkcjonowalem w BC, tak mam w paszporcie. Fakt, nigdy formalnie nie zmienilem imienia. Dopiero po przeprowadzce do QC jednak dokument tutejszego ubezpieczenia medycznego wymusil na mnie uzywanie formy "Krzysztof". I ta quebecka karta ubezpieczalni to moj jedyny dokument z "Krzysztofem".

      Dzis w poczekalni klinicznej mnie wzywaja: Kiryzy... stop, czkawka. "To z pewnoscia ja"- przerwalem ze smiechem :)
      • ewa553 Re: O pierdułach --- Odc. 368 :-))) 01.08.17, 08:17
        Mialam kolege w pracy, ktorego nazwisko wymawiano Czinkowsky. Nazywal sie...Grzenkowski. Niemiec z dziada pradziada, pewnie za napoleonskich czasow jakis G.zostal na niemieckiej ziemi i sprawil ze ludzie maja problem z nazwiskiem:) A moj ukochany siostrzeniec ma tez Krzysztof na imie i zebys wiedzial jakie problemy ma moja psipsiolka zeby jego imie zapamietac i wymowic...
        A takl nawiasem mowiac: pomogl Ci lekarz wreszcie na bole gowy?
        • kan_z_oz Re: O pierdułach --- Odc. 368 :-))) 01.08.17, 09:59
          Moich problemow z imieniem nawet nie chce mi sie nadmieniac.
          Zawsze mnie trapily na rowni w Australii jak i w Polsce.
          Kto uzywa imienia Mieczyslawa...??
          W AU funkcjonuje jako Slavia, Sulivia, Slave, czyli nick Slava, ktorego i tak nikt nie jest w stanie ani wymowic, ani przeliterowac.
          Wiekszosc dokumentow mam z literowkami i nie mam zamiaru walczyc bo nic nie daje.
        • chris-joe Re: O pierdułach --- Odc. 368 :-))) 02.08.17, 03:02
          Jeszcze nie pomogl, Ewa. MRI nic nie wykazalo, badanie krwi i kupy- swietne, jak zwykle. Kolejny krok to neurolog. Tym razem obiecuja, ze czekanie zajmie nie wiecej niz miesiac...
          • ewa553 Re: O pierdułach --- Odc. 368 :-))) 02.08.17, 08:11
            Wyobraz sobie Chris ze moja przyjaciolka Edda nekana byla strasznymi bolami glowy, plecow itd. Lekarz najpierw stwierdzil ze zapalenie ucha, potem ze zatoki, brala antybiotyki i nic nie pomagalo. Jak juz byla naprawde u kresu sil, bo z bolu ani lezec, ani spac nie mogla, poszla do szpitala. Tydzien temu. Codziennie przeprowadzano wszystkie mozliwe badania i nic. Opad krwi coraz wyzszy, a wiec zapalenie jest. No i dwa dni temu odstawili jej wszystkie lekarstwa, i zrobili kroplowke z cortisonem. Mala kroplowka, tylko 20 min. Po dwu kroplowkach bole zniknely. Jeszcze nie jest zdrowa, leczenie trwa 2 lata. Ale jest diagnoza: Polymyalgia. Leczenie trwa 2 lata, ale przynajmniej powoli pozbywa sie wszystkich przykrych objawow. Czyli jak powiedzial moj kardiolog kiedy to wszystkie badania twierdzily ze mam zdrowe serce: jak jest bol to musi byc tez przyczyna. I u mnie byla, u Ciebie tez musi byc. Rob dalej wszelkie mozliwe badania, bo zycie z bolem traci naprawde na atrakcyjnosci. Pozdrawiam.
            • maria421 Re: O pierdułach --- Odc. 368 :-))) 02.08.17, 08:42
              Chris, przez ok 15 lat mego zycia mialam napady migreny, ze wszystkimi "atrakcjami", wiec Ci serdecznie wspolczuje i mam nadzieje ze lekarze beda w stanie Cie pomoc.

              Poza tym, chyba sie ladna pogoda zapowiada na dzisiaj .

              Milego dnia :-)
              • jutka1 Re: O pierdułach --- Odc. 368 :-))) 02.08.17, 15:32
                U nas wczoraj było 35C, dzisiaj 28C ale za to jest ogromna wilgotność powietrza, więc wydaje się, że jest wyższa temperatura. Przed chwilą byłam w sklepiku po nową Politykę i widziałam zbliżające się czarne chmury. Będzie burza, już za niedługo.

                Ostatnie 3 dni, po wyjeździe Luizy i 100K, spędziłam w mordorze z piekła rodem, kończąc tę wielką robotę, jaka spadła na mnie tydzień temu. Właśnie skończyłam. Bolą mnie oczy, głowa, i czaszka. :-(((

                Jutro i w piątek nie pracuję w ogóle, i już.

                Goście, których spodziewałam się od pojutrza, muszą przełożyć przyjazd do mnie na koniec sierpnia, więc i weekend mam chyba wolny. Odpocznę, pobyczę się, należy mi się jak psu gnat. :-)

                Miłej reszty dnia Wam życzę :-)
                • kan_z_oz Re: O pierdułach --- Odc. 368 :-))) 03.08.17, 10:30
                  Nie zazdroszcze wilgotnosci. Ta ostatnia dala mi sie we znaki bardziej niz kiedykkolwiek ostatniego lata.
                  Niemniej wyglada na to, ze sie nalezy przyzwyczaic do coraz goretszych i parnych por roku.
                  Przynamniej u mnie. Dzisiaj na wybrzezu byl poprostu upal, pomimo zimy. Ciekawie wiec moze byc, jak sie nagle pogoda nie zreflektuje i nie odmieni. Przy 35C i duzej wilgotnosci nie daje sie zyc - doslownie. Organizm przestaje funkcjonowac i wchodzi w stan calkowitego 'shut down'.

                  Poza tym, nic nowego. Znowu czekam na kosztorys - tym razem od nowego budowlanca. Jestem pozytywnie nastawiona i facet mi pasuje - tak samo jak ten poprzedni...Zobaczymy.
                  Poprosilam aby przygotowal w tydzien, bo inaczej sie nie wyrobimy w tym roku.

                  Zdolalam tez przy okazji zernac na pozyczki, ktore sa obecnie tanie jak nigdy. Oczywiscie nie pod dom. Jestem bardzo przyjemnie zaskoczona...nic tylko budowac, planowac i wydawac.
                  • roseanne Re: O pierdułach --- Odc. 368 :-))) 03.08.17, 15:03
                    cos w tym jest,ze przy pewnych warunkach pogodowych organizm sie wylacza, przechodze to wlasnie
                    dobrze, ze mlode pod reka i chetni do pomocy


                    rano przyjemne, potem upal, popoludniem burze z ulewami takimi, ze studzienki uliczne nie nadazaja,
            • minniemouse Re: O pierdułach --- Odc. 368 :-))) 07.08.17, 00:10
              O BOZE EWA a co bylo w tej KROPLOWCE
        • minniemouse Re: O pierdułach --- Odc. 368 :-))) 06.08.17, 22:46
          Nie chce cie marwtic Chris ale w migrenie czkwaka to jeden z jej objawow. u mnie jest albo zwiastunem, albo towarzyszy bolowi. jak zlapie to mogila, bedzie dluga i nie ustapi dopiki napad nie ustapi.
          Przerwac czkawke pomaga jedynie picie ciurkiem wody w ilosciach naraz litr, minimum. nie ma nic innego. przy tym trzeba uwazac by sie nie pozbawic zanadto soli.

          M.
          • minniemouse Re: O pierdułach --- Odc. 368 :-))) 07.08.17, 00:06
            o ja... Chris, jak to pisalam to dopiero wstalam, jeszcze kawy nie wypilam. zapomnij o tej czkawce.
            lolol
            M.
    • jutka1 TGIT :-))) 03.08.17, 14:05
      Zaczęłam niniejszym długi weekend. Jipppi. :-D
      Najważniejsze to odespać i dać mózgowi odpocząć, więc mam w planie lekturę Joanny Bator, oglądanie seriali, spanie i gotowanie.
      Plus jutro pojadę do przyjaciółki na pogaduchy.

      Z cyklu "pogoda na świecie": 32 C, parno, tak jakby zbierało się na burzę. Znowu. Byle nie było gradu.

      Lud pracujący - na fajrancie - pozdrawia :-)))
      • maria421 Re: TGIT :-))) 03.08.17, 14:49
        Z cyklu "pogoda na swiecie"- jest roznie, czyli slonecznie , pochmurno, pada-nie pada, nie ma upalu.

        Poza tym nic nowego.
        • chris-joe Re: TGIT :-))) 03.08.17, 15:35
          Tu ta sama pogoda co i w Macierzy, sie zdaje. Niemniej sie nie poddajemy i gdy tylko sie da, zjezdzamy pod namioty. Nieco bardziej mobilni niz zwykle: jeden weekend w New Hampshire, kolejny w stanie NY, dzis jednak wracamy na 3 dni do naszego zwyczajowego grajdola nad Brewster River w Vermont. Teskno nam bardzo, bo jak sobie udowodnilismy ostatnio sie tak paletajac po Nowej Anglii, nasze zaprzyjaznione vermonckie pole namiotowe jednak jest nie do pobicia. Male, spokojne, ciche, kameralne. Skumplowany wlasciciel, Tim, bardzo dba o idylle, i gdy tylko ktos sobie pozwoli na zbytnie swawole- spada natychmiast z obozowiska. A ze jest to kemping prywatny, nie stanowy, to Tim stanowi prawo. Na dodatek zazwyczaj przychodzi do naszego ogniska na pogaduchy wieczorkiem, wkupujac sie fajka z marycha wlasnego chowu :)

          Namiotujac w ostatni weekend w okolicy Lake Placid, NY na stanowym obozowisku, bardzo docenilismy rygor naszego Tim'a. Trafil nam sie zlot ze dwoch tuzinow dziewuch, ktore zajely 3 sasiadujace z nasza dzialki namiotowe. Albo atletki, albo zolnierki na przepustce, prawdy nie doszlismy, jednak wszystkie takie, ze orzechy moglyby lupac o piersi badz tylki. I sobie impreze urzadzily! Niestety nie bylo sie jak czepnac, bo sie trzymaly regulaminu i o godz. 20:00 rozeszly sie jak trusie. Jednak do tej godziny po prostu skolonizowaly i podbily kompletnie obozowisko. Pieklo, wrzaski, spiewy, skandowanie! I oczywiscie, o 7:30 rano urzadzily wszystkim pobudke... Na szczescie po pierwszej nocy udalo nam sie ewakuowac w inny zakatek obozowiska i byl swiety spokoj. U Tim'a wylecialyby przy drugim wrzasku.

          Gremium zyczymy weekendowego spokoju :)
          • ewa553 Re: TGIT :-))) 03.08.17, 17:29
            Niby tylko 29 stopni, ale duszno, wilgotno, kleje sie cala, bueeee. Mogloby jutro byc troche lepiej, bo ogrodek czeka, jest co robic, choc wczoraj skosilam pol ogrodu (potem wyladowal sie akumulator) i wywiozlam multum zielonych odpadow.
            Wczoraj przezylam szok: Spotkalam naszego zarzadce mieszkania i usprawiedliwilam sie, ze jak 3 tygodnie temu odczytywali liczniki wody, to ja wyszlam, nie bylo mnie w domu. A on na to, ze jak najbardziej byli u mnie odczytali itd. Zglupialam, zawstydzilam sie, bo nie wiedzialam ze jestem taka dement. Rozne rzeczy mozna zapomniec, ale do tej "operacji" musze wystawic rozne rzeczy z komorki, aby umozliwic dostep do licznika. Zapomniec takie przygotowania?? A dzis pan dzwoni, przeprasza, ze ktos zrobil balagan w papierach i ze oczywiscie nikogo u mnie nie bylo, przyjdzie pan jutro. Ufff, cale popoludnie mi wczoraj popsul, konsultowalam psipsiolki czy takie zapomnienie jest normalne itd. No i dzis ulga. Odroczenie. Jeszcze nie jest az tak zle:)
            • chris-joe Re: TGIT :-))) 03.08.17, 17:42
              Czyli w mowili ci demencje. A ze dalas sobie wmowic, to chyba jednak rzeczywiscie demencja ;
              • ewa553 Re: TGIT :-))) 03.08.17, 17:45
                Ja cale zycie w takich sytuacjach szukam winy u siebie. Robie wrazenie osoby bardzo pewnej siebie, a tymczasem tak nie jest. Niestety. Gdybys widzial jak z milym, poblazliwym usmiechem ten pan, ktory nazywa sie zreszta Beisel, wmawial mi zapomnienie, tez bys sie zalamal:)
      • ania_2000 Re: TGIT :-))) 03.08.17, 21:19
        pozdrowienia z PIEKLA!
        u nas sondny (sadny) dzien - temp powyzej 100F - dzisaj 105F czyli na polskie przeszlo 40 C.
        Do tego SMOG - bo pala sie lasy w Kanadzie i obok niedaleko tez - i powietrze jest ciemne od dymow, ze rano i wieczoram slonce wyglada jak czerwona kula. i tak bedzie do konca tygodnia - a w przyszlym OZIEMBI sie do 35 C.
        Jest alert zeby w domu siedziec, nie wychodzic, ludzie z astma i alergiami pewnie ledwo przedza.
        Nie wiem co bym zrobila gdyby nie klimatyzacja. Okazuje sie ze moj organism nie przyjmuje upalow !!!
        • ania_2000 Re: TGIT :-))) 03.08.17, 21:27
          tak wygladal poranny wschod slonca

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/iaysHYsO8okFWyp9SX.jpg


          a tak miasto z gory - jest taki smog ze glowa boli!

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/KzpXTwT6rNGsjIEn7X.jpg


          mam nadzieje tylko ze cala BC nie splonie!!!
          • kan_z_oz Re: TGIT :-))) 04.08.17, 06:38
            Ufff...na szczescie TGIT.
            U mnie 23C w sypialni, na zewnatrz 26C. Ciepla zima tego lata.

            Aniu - nie zazdroszcze smogu. Cwiczylam przez wiele lat w Sydney, gdy palily sie wokol lokalne parki narodowe. Nawet sie nie dawalo wyjechac na weekend, bo na ten sam genialny pomysl wpadalo cale miasto, blokujac skutecznie drogi wylotowe. Nie dawalo nawet rady objechac bo niecka sydneyska bedaca pocieta rzekami, zatoka, czyli mostami ma wyjazd w 4 strony i jak to jest zablokowane to sie siedzi. Zdarzylo mi sie siedziec onegdaj na autostradzie w korku, gdzie straz pozarna gasila pozar probujacy przeskoczyc autostrade...

            Ewa, jakbys miala demencje tobys pewnie nie wiedziala o tym...bo bys zapomniala...haha

            Udanego weekendu zycze.
            • maria421 Re: TGIT :-))) 04.08.17, 08:32
              Aniu, jezeli nie masz gdzie sie ewakuowac z tego piekla, to trzymaj sie dzielnie.
              Po obejrzeniu zdjecia miasta za mgla smogu przestaje narzekac na nasze chlodne i deszczowe lato.

              Milego dnia ! :-)
              • maria421 Re: TGIT :-))) 04.08.17, 08:34
                Ewa, z ta demencja to jest tak, ze jak mlody czlowiek cos zapomni, to sie mowi ze jest roztargniony, "zakochany" , ze ma glowe w chmurach. Jak to samo przydarzy sie starszemu, to zaraz "demencja".
                Nie przejmuj sie.
                • ewa553 Re: TGIT :-))) 04.08.17, 08:41
                  nie musze sie martwic Marysiu, bo "wyszlo na moje":) A pare dni temu mialam inna przygode: skoczylam do spozywczego kupic tylko jedna smietane na mizerie, wiec nie wzielam koszyka. Ale jak to bywa, wzielam w koncu dwie smietany i jakis serek. Trzymajac to niezgrabnie w rekach stalam w kolejce do kasy i nagle wypadla mi jedna smietana, rozwalila sie z hukiem, zapaprana podloga, dno. Za mna stali mlodzi ludzie, dziewczyna i dwoch chlopcow ponizej 20-tki. Zawstydzilam sie, pewnie pomysleli ze stara, niezgrabna, niezorganizowana itd. Zanim poszlam po obsluge zeby posprzatali i po smietane zastepcza, mlodzi opuscili sklep. Wsiadlam z zakupami do auta, jade, a na n astepnej ulicy, w srodku tejze stoi ta trojka i probuje sprzatac, bo im butelki spadly na ulice i sie rozwalily. Az sie glosno do siebie rozesmialam.
                  • chris-joe Re: TGIT :-))) 05.08.17, 04:13
                    Ewcia, widzielismy się ledwo rok temu. Do demencji ci baaaardzo daleko :)
                    • ewa553 Re: TGIT :-))) 05.08.17, 08:47
                      dzieki Chris. I pieknie bylo sie z Wami spotkac. Fajnie ze znalazles czas na to.
            • ewa553 Re: TGIT :-))) 04.08.17, 08:36
              Aniu, to faktycznie pieklo.. U mnie ochlodzilo sie dzis na 22 stopnie i to jest temperatura ktora bym sobnie zyczyla na caly rok..
              Nieraz sobie mysle czhytajac o katastrofach klimatycznych rowniez tu w Niemczech (jak ostatnio powodzie) i dziekuje Losowi ze mnie skierowal do Mannheim, ktore jak dotad od wszelkich ekstremow, trzesien, powodzi, plonacych lasow, jest chronione. I w takich momentach nie zazdroszcze Wam cudownych krajobrazow i innych cudownosci.
        • minniemouse Re: TGIT :-))) 07.08.17, 00:19
          ania_2000 napisała:
          slonce wyglada jak czerwona kula.

          ja te kule ogladam zawsze z mojego patio, siedzac na moim starym Adirondack chair, bliziutko :)
          no fakt, jest duszno, w tv mowili ze w powietrzu lataja i osiadaja mikroskopijne pylki ashu z tych pozarow. przykladowo zawartosc tego pylu w Chinach to ponad 30% u nas jest ponad 70. pali sie jak zwykle Dolina Okanagan (najgorsze pozary od 6-ciu dekad) a to niedaleko mnie i od paru tygodni meczy mnie, ovkorz, lekka astma. ale ponoc w przyszlym tygodni ma sie zminic kierunek wiatru i ma sie przeczyscic. powietrze.

          ale czerwona kulka jest pikna, fakt :D

          Minnie
          • jutka1 Re: TGIT :-))) 07.08.17, 01:34
            minniemouse napisała:

            > no fakt, jest duszno, w tv mowili ze w powietrzu lataja i osiadaja mikroskopijne pylki ashu z
            > tych pozarow. przykladowo zawartosc tego pylu w Chinach to ponad 30% u nas jest ponad
            > 70. (..) to niedaleko mnie i od paru tygodni meczy mnie, ovkorz, lekka astma.
            ***********
            Serdecznie współczuję!
    • jutka1 TGIF :-D 04.08.17, 13:32
      Oprócz kilku telefonów z roboty, nie wymagających żadnych działań z mojej strony, nie mam nic na palecie i mogę dalej odpoczywać. Trochę lepiej się czuję, chociaż ciągle jeszcze nie 100% formy.

      Pogoda na świecie: parno, duszno, gorąco. Nawet nie chce mi się wychodzić do ogrodu, bo wilgotność obłazi człowieka jak wata.

      Miłej reszty dnia :-)
      • kan_z_oz Niedziela 06.08.17, 08:36
        Wreszcie kropli. Niesmialo jeszcze ale na horyzoncie widac ciezkie chmury. Moze mnie tym razem nie ominie? Oby. Potrzeba deszczu na gwalt dla roslin w ogrodzie.

        Pogoda jest cudownie ciepla i zupelnie nie zimowa. Jest wciaz na zewnatrz 22C.
        Krzatamy sie wlasnie w kuchni. Pan maz robi zeberka baranie w zeliwnym garku z warzywami. Zapach podsmazonej cebli, czosnku i roznych przypraw rozchodzi sie po calej chalupie.

        Wieczor wiec domowo-gosporadczy.
        • ewa553 Re: Niedziela 06.08.17, 09:13
          Mozecie zrobic te zeberka jak sie Forum do Was zjedzie:) Zapach doszedl az do mnie do Mannheim..
          A u nas zrobila sie - po wczorajszym huraganie - pöiekna pogoda, wiec szybko zmienilysmy plany i zamiast do kina jedziemy w pobliskie gorki na maly spacer i smaczny obiad w podworcu starych zabudowac. Jest tam bosko i maly spacerek (do 2 godz.) da sie tez zrobic. Wracajac odwiedzimy zaprzyjazniony ogrodek gdzioe na nas czekaja wszelakie jarzynki w nadmiarze. Bedzie co pichcic przez caly tydzien. Najbardziej ciesze sie na te baklazany w ktorych po premierze zeszlotygodniowej zasmakowalam. I innym tez polecam!
        • jutka1 Re: Niedziela 06.08.17, 09:18
          Ach, zazdroszczę baraniny. :-)

          Upały odpuściły, dzisiaj ma być maksymalnie 23 C, przyjemnie.

          Już prawie doszłam do siebie po mordorze. Na pewno odespałam, i właściwie już prawie nie czuję zmęczenia. Super.

          Główny plan na dzisiaj to nastawić do kiszenia 2 kilo ogórków. Wczoraj kupiłam, śliczne i drobniutkie, i zalałam je zimną wodą, żeby nie wyschły do dzisiaj. :-)
          Poza tym luz, czytactwo i oglądactwo. ;-)

          Miłej niedzieli :-)
          • maria421 Re: Niedziela 06.08.17, 19:51
            Czy wiecie ze w samych tylko Niemczech kubki po "coffe to go" to 40.000 ton odpadow?

            Dla mnie "coffee to go", czy cokolwiek "to go", to jest paskudna moda. Jak mam ochote na kawe to ja pije z filizanki przy stoliku, jak mam ochote na coca cole to ja pije ze szklanki przy stoliku, wyjatkiem bardzo rzadkie wizyty w McDonald.

            Jedyne "to go" z jakiego od czasu do czasu korzystam to lody, ale zawsze w waflu, nigdy w kubku z plastykowa lyzeczka.

            Poza tym, calkiem mila niedziela, sloneczna ale nie upalna.


            • ewa553 Re: Niedziela 06.08.17, 20:51
              Nie wiem na czym to polega i skad sie to bierze, ale wlasnie przeczytalam ze Mannheim produkuje dwa razy tyle smieci jak inne miasta mojego Landu:(
              Miejmy nadzieje ze amerykanska moda na to go minie. Bardzo lubie jak moj kolega mowi Kaffee Togo:)
              A wogole za dwa tygodnie bede juz w gorkach, a zupelnie duchowo i fizycznie nie jestem na to przygotowana.
              Co robic, Droga Redakcjo?
              • kan_z_oz Re: Niedziela 07.08.17, 02:31
                Te kubki po kawie, plastikowe butelki z woda oraz slomki, to najgorszy rodzaj smieci.

                Bardzo sporadycznie pije kawe poza domem. Zawsze mam szeroki usmiech sluchajac co ludzie zamawiaja. Moja ulubiona pozycja do usmiechu to wlasnie kawa na wynos bez kofeiny i z chudym mlekiem. Zawsze sie zastanawiam - po co w takim ukladzie wogole pic kawe?
                W Australii sa jeszcze bardzo powszechnie uzywane 'slodziki' te same, ktore juz chyba przestaly byc uzywane nawet w krajach biednych z powodu aspartaminy.

                Taka kawa bez kofeiny zaprawiona chudym mlekiem i tym slodzikiem co musi byc 'cudo'.

                W temacie sortowania smieci w moim stanie panuje sredniowiecze. Osobiscie to stalawialabym 'Helge' - taka sama jaka onegdaj widzialam na basenie w NRD, ktora sprawdzala, czy towarzystwo sie umylo przed wejsciem do wody...zdjelo obuwie, ma kostium kapielowy i przeszlo przez brodzik coby nie wnosic piachu i brudu do srodka...haha

                No tak, w koncu ta wyspa smieci wielkosci UK plywajaca na srodku oceanu Atlantyckiego w koncu skads sie wziela i wieloryby jej z pewnoscia nie wyrodukowaly.

                Wogole to uwazam, ze szkoly powinny wrocic do uczenia podstaw wlaczajac jak korzystac z publicznej ubikacji i kubla na smieci...hlehle
                • minniemouse Re: Niedziela 07.08.17, 12:20
                  kan_z_oz napisała:
                  Zawsze mam szeroki usmiech sluchajac co ludzie zamawiaja. Moja ulubiona pozycja do usmiechu to wlasnie kawa na wynos bez kofeiny i z chudym mlekiem. Zawsze sie zastanawiam - po co w takim ukladzie wogole pic kawe?

                  czemu zaraz "szeroki usmiech", nie rozumiem? w koncu de gustibus... etc.
                  osobiscie pijam kawe raz dziennie, na dzien dobry, wielkie kubisko, z kofeina, a jakze, bo inaczej bym sie nie obudzila. ale rozumiem ludzi ktorzy wybieraja opcje 'decaf' poniewaz mam w rodzinie osobniki ( w dodatku mlode) majace powazne problemy ze spaniem. powazne i chroniczne. od lat. i taka osoba nie moze pozwolic sobie na kofeine, wiec blogoslawi ten decaffeinated wynalazek. a ze mleko chude? coz, niektorzy licza kalorie i sa dzieki temu szczupli. albo zwyczajnie, lubia tak.
                  tak ze - live and let live.

                  Co do smieci produkowanych przez jednorazowe kubki. hm. mam na to swoja opinie, a jakze. u nas przynajmniej w centrach handkowych od lat mamy segregacje smieci na recycling. kubki sa dzielone albo na papierowe albo na plastykowe, wrzuca sie w odpowiedni kosz i tyle. uwazm wiec ze te tony smieci sa w ogole zbyteczne bo jednorazowe pojemniki moga doskonale byc tak produkowane aby byly w 100% recyklowane ad infinitum. wszystko moze byc. ja w kazdym razie nie widze w tym takiego strasznego zla jak niektorzy a raczej widze ze jest w braku dostatecznej troski o recycling, upcycling..

                  > W Australii sa jeszcze bardzo powszechnie uzywane 'slodziki' te same, ktore juz
                  > chyba przestaly byc uzywane nawet w krajach biednych z powodu aspartaminy.


                  No ale chyba nie wszystkie to aspartame? taka Stevia aspartamu przeciez nie ma. nie ma tez Sorbitol. ponownie, diabetycy cos musza uzywac.

                  Minnie
                  • maria421 Re: Niedziela 07.08.17, 13:25
                    Minnie recycling kubkow po kawie pochlania wiecej energii i kosztow niz umycie zwyklej szklanki czy filizanki .

                    Poza tym, kawa pita z takich kubkow nie moze smakowac...

                    • chris-joe Re: Niedziela 10.08.17, 19:40
                      Mozna tu grymasic i wybrzydzac, jednak moda "to go" z pewnoscia nie minie, bo jest po prostu praktyczna. I nie wymusila jej Ameryka, co najwyzej Ameryka ja rozpoczela. Wiekszosc luda zyje w miastach i nie ma mozliwosci aby wszyscy obsiedli kawiarnie. Przyjrzyjcie sie swoim miastom w godzinie lunchu, gdy tlumy biurowcow wylegaja na ulice by cos zjesc, wypic kawe. A czasu nie maja wiele. Moze rozwiazaniem bylyby przytulne kafeterie w miejscu pracy, ale przeciez nie wszystkich pracodawcow na takie stac. Zreszta, dla wielu to wyjscie na kawe w kubku i kanapke czy wrapa w kartonie to tez chwilowa psychiczna ucieczka z biura.
                      Jakims wyjsciem sa twarde termiczne kubki, ktore wiele kawiarni sieciowych oferuje i nawet licza mniej za ta kawe, jesli klient przyjdzie z firmowym kubkiem. No, ale niewielu jednak bedzie biegalo z tymi kubasami.

                      Osobiscie pijam dwie kawy dziennie (czarne, mocne, brazylijskie, z ciemnym nierafinowanym cukrem), jedna przed wyjsciem do pracy w domu, druga zabieram ze soba w termicznym kubasie. (Kawy z automatow sa dla mnie nie do przelkniecia, zwlaszcza te typowe pln.amerykanskie lury. Choc, gdy wyjscia nie mam, w rozpaczy siegne i po taki ersatz, krzywiac sie przy tym niemozebnie.)
                      Nie czarujmy sie, 'w dzisieszym swiecie' niewielu i rzadko moze sobie pozwolic w tzw. tygodniu, w ciagu swoich 8 godzin pracy, na rozpasanie sie przy stoliku z chinska porcelana.
              • jutka1 Re: Niedziela 07.08.17, 09:45
                ewa553 napisała:

                > A wogole za dwa tygodnie bede juz w gorkach, a zupelnie duchowo i fizycznie nie
                > jestem na to przygotowana.
                > Co robic, Droga Redakcjo?
                **************
                Jedziesz w Dolomity?
                A co robić, to nie wiem. :-)
                • ewa553 Re: Niedziela 07.08.17, 12:03
                  Niestety Jutus, Dolomity sie skonczyly, kondycja nie ta, a nie chce mi sie caly rok trenowac. Jade do Bawarii, miejscowosc Ruhpolding
    • jutka1 Poniedziałek 07.08.17, 09:44
      Nowy tydzień, nowe wyzwania :-)))

      Melduję się w stanie zregenerowanym, jak gruchot po remoncie generalnym. Hahaha. :-D

      Za oknem bezchmurne niebo, i tak ma być cały dzień, a przy tym ma być 24-25 C, przyjemnie.
      Poza pracą (już na normalnych obrotach), wyskubię godzinę-dwie na tarasowanie z książką. Jak człek wypoczęty, a pogoda dopisuje, to i świat zupełnie inaczej wygląda.

      Miłego dnia :-)
      • maria421 Re: Poniedziałek 07.08.17, 10:02
        Pogodny dzien sie zapowiada, chyba skosze trawe po poludniu.

        Jeszcze a propos picia kawy z kubka w marszu , oprocz tego ze jest to nieekologiczne, jest to tez niewygodne , nieeleganckie , niebezpieczne (mozna tym latwo oblac siebie lub inna osobe) , przypuszczalnie niezdrowe i niesmaczne.

        Niesmaczne tak jak wszystkie kawy "smakowe" , jak cappuccino z proszku, jak cappuccino ze smietana (brrrr....) , jak latte macchiato, ktore we Wloszech wcale nie jest popularne, a tu stalo sie modnym napojem.

        Milego dnia! :-)
        • xurek Re: Poniedziałek 07.08.17, 16:45
          Wrocilam dzisiaj rano z nadmorskiego urlopu prosto do pracowego kieratu. Musialam bardzo wczesnie wstac, wiec jestem nieco niewyspana I wkurzona, bo nic z tego, co moja zaloga miala przez tydzien mojej nieobecnosci zakonczyc nie zostalo zakonczone. Wkurza mnie taka mentalnosc, ze jak nie ma szefa to mozna sie obijac. Kazalam im dzisiaj zostac az skoncza, klna, marudza, skarza sie kolegom siedzacym obok, ale ja nie reaguje. Za 3 tygodnie pozbede sie tego najleniwszego i mam nadzieje, ze zastepstwo bedzie bardziej zmotywowane.

          9 nadmorskich dni uswiadomilo mi po raz kolejny, ze bardzo podobalby mi sie tryb zycia «lato nad polskim morzem, zima w Nigerii a reszta w Szwajcarii» i ze musze sie sprezyc i o to powalczyc, bo naprawde warto.

          Lubie polskie nadmorze, uwielbiam moich sasiadow blizszych i dalszych, lubie Szwajcarie w ogolnosci a moja wioske w szczegolnosci i lubie wybuch roslinnosci i moja rodzine w Nigerii. Nie lubie natomiast mojej pracy, ktora zatruwa mi delektowanie sie szwajcarskim spokojem i estetyka i dlatego musze sie jej jak najszybciej pozbyc i zamienic na jakies supermile zajecie produkujace mamone.

          Moze Kan mi na watku o Wszechmocy napisze, jak w ramach wspoltworzenia mam sobie stworzyc te milusia prace (zupelnie powaznie mowie).

          W koncu udalo mi sie znalezc zarzadcow po mojej mysli dla moich nadmorskich planow, wiec zakasujemy rekawy i zabieramy sie do roboty. Jest pozwolenie na budowe, sa zarzadcy, szukamy wlasnie firm wykonawczych i brakujacych 10% srodkow na inwestycje . We polowie wrzesnia spedze nastepny tydzien w szalasie i szale poczatkow budowy, juz sie teraz ciesze. Jak wszstko pojdzie po mojej mysli to od lata 2018 rozpoczne dzialanosc turystyczna majaca w ciagu kilku lat uwolnic mnie od kieratu w korporejszyn.

          Przezylam dwie rownie krotkie co gwaltowne burze, jak dla mnie zjawisko w tej formie nad Baltykiem nowe i niekoniecznie pozytywne, aczkolwiek robiace glebokie wrazenie. Moje akacje, wierzby i brzozy wyrosly do rozmiarow zaslugujacych na miano drzewa, reszta jeszcze mala, oprocz iglakow, ktore otoczaja dzialke coraz skuteczniejszym murem. Pod brzozami mam prawdziwa farme kozakow, doszlo tez juz pare prawdziwkow a miedzy sosnami pojawily sie maslaki. Codziennie jedlismy grzyby z ogrodu i przywiezlismy puszeczke zasuszonych. Szczypiorek zas wysial sie w formie trawy. Cale polacie, ktore chlopaki od koszenia trawy wykaszaja razem z nia, przedtem jednak zlatuja sie sasiedzi i zbieraja wiechy szczypiora. Oprocz tego najadlam sie morwy i ze smutkeim opusiclam 3 njedojzale sliwiki i jedna gruszke – pierwsze plony naszch owocowych drzewek. S. zakochal sie na moje nieszczescie w bobie, bo to luskanie po gotowaniu nie nalezy do moich ulubionch zajec. Zna ktos moze jakas «superlatwa» metode?

          Wszystkiego «to go» tez nie lubie – uwazam ze jesc i pic powinno sie w spokoju przy ladnie nakrytym stole i ze nikt nie umrze w drodze ani z glodu ani z pragnienia. O tym, ze to produkuje tyle smieci nie myslalam, ale teraz mnie to wkurzylo.
          • roseanne Re: Poniedziałek 07.08.17, 18:10
            powoli dochodze do siebie, ciagle male niedogodnosci
            mlodziez pomaga..
            weekend chlodny

            kawa, to go jest u mnie niezbedna w czasie wyjazdow, do samochodu, najczesciej jednak mam swoj kubek podrozny
            nie umiem isc i pic

            lody, a raczej tylko sorbety z kubeczka, wzgledy dietetyczne

            zaobserwowane wielokrotnie zamawianie kawy na wynos do biura np , bo latwiej kogos wyslac z zamowieniem za rog, niz kupc, serwisowac maszyne, upewniac sie o stalej dostepnosci kawy i dodatkow
            • ewa553 Re: Poniedziałek 07.08.17, 18:50
              ja pije i jem rowniez oczyma:) dlatego n ie lubie wszelkich plastikowych erzacow. Nie lubie rowniez herbaty w grubym kubku, co to to nie, herbata musi byc w cienkiej porcelanie. Zmuszona w Pradze wypic kawe z kartonika i choc bylo miejsce siedzace z widokiem na miasto, to jednak kawa smakowala po prostu papierem. Szczegolnie ze - poza kapuczinem pije kawe czarna bez dodatkow, wiec nic smaku papierka nie zagluszy.
              Xurku, a kto bedzie zajmowal sie u Ciebie nad morzem wynajmowaniem "szalasow"? Masz kogos zaufanego? Twoje nadmorskie plany sa piekne, pamietam jak moja Siostra byla szczesliwa mieszkajac od maja do wrzesnia w Jastrzebiej Gorze, a reszte miesiecy w Warszawie. Pamietam jak bywajac u niej nad morzem pilam poranna kawe na tarasiku, ktory wychodzil na waski ogrodek a za plotem ogrodka las. Siedzialysmy sobie popijajac kawe i czytajac prase i bylo pieknie.
              Podobno zreszta teraz, jak siostrzeniec wynajmuje dom turystom, nie jest juz tak pieknie. Dlatego nigdy tam juz nie pojade, bo bym sie zaryczala. Ale Tobie zycze wielu porankow nad morzem...
              • maria421 Re: Poniedziałek 07.08.17, 19:55
                ewa553 napisała:

                > ja pije i jem rowniez oczyma:) dlatego n ie lubie wszelkich plastikowych erzaco
                > w. Nie lubie rowniez herbaty w grubym kubku, co to to nie, herbata musi byc w c
                > ienkiej porcelanie.

                No wlasnie!


              • xurek Re: Poniedziałek 07.08.17, 22:51
                tak, znalazlam wreszcie zarzadcow moim zdaniem kompetentych i zaufanych, z rekomendacjia ludzi, do ktorych mam pelne zaufanie. Moze skoro juz nie wpadniesz do siostry, to wpadniesz do mnie :). Ja mojego szalasu tez nie wynajmuje, chociaz zapytan jest wiele, bo jest to moj "drugi dom" i nie chce, by krecili sie po nim obcy. Ale te bungalowy beda z ta mysla budowane, wiec jest OK.
                • minniemouse Re: Poniedziałek 07.08.17, 23:12
                  Powtorze - de gustibus est non...
                  Ja papierowych kubkow tez nie lubie ale porzadny plastikowy moze byc. Wole to niz swiadomosc ze tysiace nie wiadomo jakich ust (sa i z ohydnymi parchami, i z pratkami gruzlicy) dotykaly kubka w tym samym miejscu co ja, i nie pomaga ze kubki sa myte w automacie. nie i koniec. z tegoz powoduw knajpie zwykle obracam kubek w druga strone z nadzieja ze mankutow (mowie tak z czuloscia) jest zdecydowanie mniej. a najlepiej z naprzeciwka ucha

                  Kubki, szklanki.. jak mowiom, kazdy medal ma dwie strony. zastanawialycie sie kiedys tak naprawde ile pochlania produkcja tychze? kubki sie tluka, jakby nie bylo. recyling szkla, ceramiki takze kosztuje i to niemalo. poza tym rozprowadzanie takich kubkow po restauracjach kosztuje wiecej niz jednorazowych. a detergenty uzywane do mycia i jednoczesnie dezynfekcji w restauracjach itd. maszyny do mycia pochlaniaja tez prad. nie ma biale czarne.
                  najlepiej to by bylo uzywac kubki styropianowe bo najlatwiej jest je recyklowac. no ale nikt tego nie robi, niestety.
                  no ale moze starczy juz, nie chce zamieniac watku w dyskusje o recylingu :)
                  U mnie nad ranem zlozyl wizyte skunks :/
                  o rety ale byl smrod! musialam wstac i pozamykac okna. no i nie wyspalam sie przez skunksybyka :D

                  M.

                  Minnie
                  • roseanne Re: Poniedziałek 07.08.17, 23:15
                    wizyty skunksa wspolczuje, mialam nieprzyjemnoosc byc wybudzona smrodem
                    • ania_2000 Re: Poniedziałek 08.08.17, 00:30
                      U nas juz troche lepiej, chociaz nadal jest alert air quality. Oprocz Kanadyjskiego dymu mamy tez swoj lokalny - pala sie lasy przy Mt Jefferson, co mnie troche niepokoi, bo wybieramy sie na camping w te strony i wolalabym zeby nic sie nie dzialo

                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/18EQZHO35uT8WuNSfX.jpg


                      Nie ma kropli deszczu od polowy czerwca - jak ktos powie, ze Oregon slynie deszczem to znaczy nigdy tu nie byl:) - Lato zawsze jest piekne ale w tym roku wyjatkowo upalne i suche.


                      Ja kawe pije z wszystkiego, pod warunkiem ze jest to KUBAS. tzn duzy kubek. w pracy zwykle pije 2 kawy, w domu jeszcze jedna - i kazda musi byc w kubku:). Jak w drodze - to styropianowy kubek jak najbardziej, zreszta mam wiele travel mugs, wiec ten typ chyba przewaza.. W domu/pracy - porcelnowy. Herbata rowniez w kubku. Niewyobrazam sobie pij jej z filizanki ( haha Ewa) nie dlatego ze nie smakuje - ale dlatego za za male. W PL zawsze mnie dziwi jak tam ludzie mala pija. Naparstki. Jakies 'literatki' z sokiem, malutkie buteleczki..
                      My tu chlejemy butle wody, kubasy kawy i wiadra wina hehe.
                      • chris-joe Re: Poniedziałek 10.08.17, 19:58
                        Ja z kolei nie przepadam wlasnie za tymi wielkimi kubasami, z jakich winno sie flaki jadac :)
                        Najmilsza mi kawa z doswiadczen podroznych to espresso we Wloszech. Serwowane w malutkich bialych porcelanowych naparstkach, za to mocne i smakowite jak szatan. I ten zapach! Do tego serwowana w tempie rzeczywiscie 'espressowym', pita zwykle na stojaka przy wysokim okraglym stoliku. O! To byloby dobre wyjscie w ucieczce przed roznymi kubkami 'to go'!
                        • jutka1 Re: Poniedziałek 10.08.17, 20:44
                          Zależy, gdzie się mieszka, CJ. W "małych miastach europejskiej prowincji" ;-), "to go" to się bierze pizzę albo gołąbki (przysłowiowe), żeby w domu odgrzać i się nie babrać z gotowaniem. :-)))
                          • chris-joe Re: Poniedziałek 10.08.17, 21:12
                            Nie tylko w miastach "europejskiej prowincji". Sie koncentrowalem na 'burzy w filizance/kubku kawy', a nie na tym, co rzeczywiscie tak naprawde stanowi formule 'to go', czyli wlasnie zarcie. Przy czym o ile cieply plaster pizzy do 'to go' mozna zaliczyc, to sloik golabkow, mrozone flaki, czy nawet mrozony "tv dinner", juz raczej nie, bo to sa prefabrykaty, zarcie do przygotowania na szybko. 'To go' to jest calkiem gotowy do spozycia produkt, cieply, z cala plastykowo/kartonowa 'zastawa'.
                            • jutka1 Re: Poniedziałek 10.08.17, 21:24
                              chris-joe napisał:

                              > to sloik golabkow, mrozone flaki, czy nawet mrozony "tv dinner", juz raczej nie, bo to sa prefabrykaty, zarcie do przygotowania na szybko. '
                              > To go' to jest calkiem gotowy do spozycia produkt, cieply, z cala plastykowo/ka
                              > rtonowa 'zastawa'.
                              *************
                              Thanks for educating me, hon, what "to go" means. :-D
                              U nas się bierze na wynos w knajpie czy barze wszystko, włącznie z zupą do słoika. Żadne tam prefabrykaty. I o tym pisałam, a nie o jakichś, fuj, gotowych z jakiegoś słoika na półce sklepowej. :-)
                              • chris-joe Re: Poniedziałek 10.08.17, 22:58
                                You're more than welcome :) Wyrazaj sie precyzyjniej wiec, 'crosskulturowo', bo inaczej sprawy sie pogubia, lost in translation. Zwlaszcza, ze ty akurat znasz kultury obie dosc niezle. Albo mowimy o prefabrykatach z samu, albo o 'to go' z restauracji. "U nas" wszelkie restauracyjne 'to go' (o 'doggie bags' nie wspominajac) dzialaja chyba od zawsze. Tyle, ze najpewniej nigdy w sloiku tego ci nie podadza, ale w styropianie. Sloik tutaj to wlasnie prefabrykat z samu. I wiesz o tym swietnie. Gdy piszesz wiec o "galabkach w sloiku", nie dziw sie, ze ja 'za Oceanem' zrozumiem to jako prefabrykat wlasnie.

                                Chryste, czy wlasnie zaczelim kolejna wojne miedzykontynentalna? Dlugo takiej nie mielismy. Z gory sie poddaje ;)
                                • jutka1 Re: Poniedziałek 10.08.17, 23:33
                                  Nie no, tutaj "to go", o którym pisałam, podaje się też w styropianie (niestety) lub kartonie (pizza), tylko zupę trzeba w słoiku (własnym) - chyba że się ma "trojaki". :-)))
                                  • chris-joe Re: Poniedziałek 10.08.17, 23:48
                                    Natomiast w Macierzy bardzo mnie ciesza takie male sklepiki, niby 'domowe', gdzie mozna kupic calkiem niezle pierogi, jakies flaki, golabki wlasnie itp., zadne sieciowki. Oczywiscie trzeba sie rozeznac, kto robi naprawde dobrze.
                    • kan_z_oz Re: Poniedziałek 08.08.17, 00:45
                      Xurku, nie mam zadnej receptury, bo sami czujemy sie zawodowo w 'rozkroku'. W sumie lubie to co robie...inaczej...jest to jedno z niewielu zajec (a mialam ich bez liku), ktore mniej najmniej boli. Podobnie ma chlop.
                      Tak wiec, jak sie budze wypoczeta to wszystko gra. Jak sie sprawy pietrza a ja sie nie daj boze nakrece, to jest katastrofa.

                      Co tu duzo mowic; robic co planujesz. Podobnie myslimy. szarpie sie wiec tez obecnie z szukaniem drugiego budowlanca, ktory byl mily, sypatyczny, chetny i wlasnie znowu nie odzwania...Kurwa, jakies fatum? No chyba, ze 'gora' kasuje w przedbiegach klienta, ktory moglby zasrac caly projekt i zagonic nas samych finansowo w gruba pozyczke.

                      Co tu duzo mowic...dzisiaj ladny i sloneczny dzien...samochod zapakowany po dach...wio koniku do roboty z usmiechem lub bez.
                      Sandy mnie motywuje, zeby sie usmiechac i byc dobra 'szefowa'. Ta ostatnia wlasnie szuka domu na wynajem, gdzie 'nic' nie ma i jej nikt nie chce - bo kto chce samotna kobiete z trojka dzieci? do wynajmu?

                      Wobec tego kubki papierowe mam gleboko w dupie - chociaz te ostatnie malo kto przetwarza, bo to ani papier ani plastik, o czym tez malo kto wie, ze te zbiorki najczesciej laduja na smietnisku. Lancuchy sa najwiekszymi przestepcami i byly wielokrotnie zlapane wlasnie na tym. Sydney, jest jedymym miastem w AU, gdzie tylko ostatnio te 'papierowe' kubki zaczynaja byc przetwarzane na plastik.
                      Jesli reszta byla taka zielona, to ta fura smieci nie istnialaby na oceanie.
                    • kan_z_oz Re: Poniedziałek 08.08.17, 07:22
                      Xurku, nie mam zadnej receptury, bo sami czujemy sie zawodowo w 'rozkroku'. W sumie lubie to co robie...inaczej...jest to jedno z niewielu zajec (a mialam ich bez liku), ktore mniej najmniej boli. Podobnie ma chlop.
                      Tak wiec, jak sie budze wypoczeta to wszystko gra. Jak sie sprawy pietrza a ja sie nie daj boze nakrece, to jest katastrofa.

                      Co tu duzo mowic; robic co planujesz. Podobnie myslimy. szarpie sie wiec tez obecnie z szukaniem drugiego budowlanca, ktory byl mily, sypatyczny, chetny i wlasnie znowu nie odzwania...Kurwa, jakies fatum? No chyba, ze 'gora' kasuje w przedbiegach klienta, ktory moglby zasrac caly projekt i zagonic nas samych finansowo w gruba pozyczke.

                      Co tu duzo mowic...dzisiaj ladny i sloneczny dzien...samochod zapakowany po dach...wio koniku do roboty z usmiechem lub bez.
                      Sandy mnie motywuje, zeby sie usmiechac i byc dobra 'szefowa'. Ta ostatnia wlasnie szuka domu na wynajem, gdzie 'nic' nie ma i jej nikt nie chce - bo kto chce samotna kobiete z trojka dzieci? do wynajmu?

                      Wobec tego kubki papierowe mam gleboko w dupie - chociaz te ostatnie malo kto przetwarza, bo to ani papier ani plastik, o czym tez malo kto wie, ze te zbiorki najczesciej laduja na smietnisku. Lancuchy sa najwiekszymi przestepcami i byly wielokrotnie zlapane wlasnie na tym. Sydney, jest jedymym miastem w AU, gdzie tylko ostatnio te 'papierowe' kubki zaczynaja byc przetwarzane na plastik.
                      Jesli reszta byla taka zielona, to ta fura smieci nie istnialaby na oceanie.
                      • maria421 Wtorek 08.08.17, 08:30
                        Aniu, smutne te kikuty drzew , dlugo bedzie trwalo az sie zregeneruja.

                        Co do rozmiarow kubkow i szklanek- w USA sa faktycznie olbrzymie, natomiast w Polsce w restauracjach czesto podaja wlasnie jakas "literatke" do wody.

                        A jezeli lubisz pic herbate czy kawe w duzych objetosciach, to przypominasz mi jedna moja stara kolezanke ktora w Polsce herbate (koniecznie z cytryna) z pollitrowego z kufla do piwa pila :-)

                        Milego dnia :-)
                        • roseanne Re: Wtorek 08.08.17, 13:39
                          rozne bywaja, oj rozne te kubki, zwyczajne filizanki tez bywaja :)
                          herbata w malych szklaneczkach to zwyczaj z Bliskiego Wschodu

                          moj poranny kubek kawy z mlekiem ma ok 350 ml,
                          herbate robie w dzbanku i popijam z filizanki, najczesciej, ale czasami i z kubasa 300, ktory mam od 21 lat - "slonie", ktorego dzieci, mimo ze juz dorosle, ruszac nie moga

                          dzis mam cyrk za oknem, - wymiania dachu na naszym budynku, pracowicy zaczeli sie zjezdzac o 6 30
                          ciagle frwa instalacja kontenera na smieci, podnosnika, drabin

                          dobrze, ze ja na parterze, Ci pietro wyzej beda mieli lomot o wyzszym numerze decybeli.
                          c'est la vie
                          • ania_2000 Re: Wtorek 08.08.17, 17:39
                            Roseanne, wspolczuje - - w takich wypadkach najlepiej wyjechac z domu na wakacje:)

                            Moj kubek rowniez w tym mniej wiecej rozmiarze - poza tym stwierdzam ze np litr wody to wcale nie jest duzo!
                        • ania_2000 Re: Wtorek 08.08.17, 17:36
                          Haha, Mario, tutaj jest rowniez zwyczaj picia ze sloika;) rozne lemoniady, a glownie piwo - ma to wygladac jak "country style".

                          a te kikuty drzew to ze starego pozaru - bo te swieze po spaleniu to duzo duzo okropniej wygladaja.
                          ten pozar powstal od uderzenia piorunem, i sie pali juz od paru tygodniu i rosnie :( a deszczu ani kropli.
                          ugasic sie tego nie da - strazacy co pracuja tam raczej to kontroluja, o ile mozna to kontrolowaniem nazwac.

                          jakosc powietrza mamy okropna teraz - w przyszlym tygodniu ma wyz cisnieniowy w koncu sie odwrocic i mam nadzieje, ze jet stream przegoni ten smog i przyniesie duzo swiezego i rzeskiego powietrza znad oceanu.
    • jutka1 Środa 09.08.17, 08:38
      I już połowa tygodnia...

      Pogoda na świecie: ma być ciepło, 26 stopni, trochę chmur, trochę słońca. W sumie przyjemnie. :-)
      Wczoraj po południu znowu wpadła mi rzecz "na cito". Na szczęście nie jest to kobyła, jak ostatnim razem, więc spoko.

      Sierpień ma na mnie chyba zły wpływ: cholernie, ale to cho-ler-nie, nie chce mi się pracować. Chyba zrobię sobie urlop w przyszłym tygodniu. :-)

      Miłego dnia :-)
      • ewa553 Re: Środa 09.08.17, 09:00
        Moze przyjedziesz do mnie? Przy pracy fizycznej najlepiej sie odpoczywa, a u mnie trzeba przyciac gesta sciane bluszczu, pomalowac fasade domku, wyrwac z korzeniami stare ziola i przekopac grzadke. Nastepnie przesiac kompost i rozlozyc na tej przekopanej grzadce. To niewielki wyciag z tego, co by Cie ewentualnie w ramach odprezenia umyslowego czekalo:)
        • ewa553 Re: Środa 09.08.17, 09:02
          a tak powaznie to musze sie zaraz zabrac do pracy, bo na dzisiejsze szkolenie wieczorem musze zaniesc przynajmniej dwa raporty roczne, z ktorych mam gotowych 1,5. Trzeci raport musze oddac w przyszlym tygodniu na szczescie, ale akurat ta sedzia od dwoch raportow bedzie nas dzis szkolila, wiec nie moge sie wymigac - co jest moja specjalnoscia.
        • jutka1 Re: Środa 09.08.17, 09:12
          ewa553 napisała:

          > Moze przyjedziesz do mnie? Przy pracy fizycznej najlepiej sie odpoczywa, a u mn
          > ie trzeba przyciac gesta sciane bluszczu, pomalowac fasade domku, wyrwac z korz
          > eniami stare ziola i przekopac grzadke. Nastepnie przesiac kompost i rozlozyc n
          > a tej przekopanej grzadce. To niewielki wyciag z tego, co by Cie ewentualnie w
          > ramach odprezenia umyslowego czekalo:)
          ***********
          HAHAHA! :-D Takie roboty urlopowe to ja mam w domu. Urlop to dolce far niente, a najlepiej z obsługą gastronomiczną. :-)))
          • kan_z_oz Re: Środa 09.08.17, 11:42
            Wspolczuje dymu pozarowego i mam nadzieje, ze Minimouse i Ania sie trzymaja jakos, czyli zdrowo?
            Jestem wciaz na etapie szukania budowlanca, bo ostatni nie moze nas 'obsluzyc' w tym roku.
            Przynajmniej odbylam rozsadna rozmowe, po zostawieniu moim zdaniem malo grzecznych wiadomosci w telefonie.
            Odbedzie wiec sie moze w tym roku? Mam nowe namiary, na kogos 'zaufanego'.

            Zabawa. Udawanie. Nie dac sie tylko wciagnac w zadnej z ww - to odnosnie renowacji.

            Znalazlam lokalnego artyste do wykonania szafki pod ten zlew wykonany z miedzi. Tutaj nie mialam, zadnych problemow z komunikacja.
            Moim zdaniem, nieco smutne. Mam zamiar dac tylko wymiary artyscie i czekac na produkt.
            Takowy sie nie miga od pracy.

            Poza tym jest obecnie nadzwyczajnie zimno; Like.
            Piec buzuje pelna para. Like.

            Ciesze sie paroma chlodniejszymi dniami, bo widze reszte miesiecy nie do przetrwania.
    • xurek czwartek 10.08.17, 14:54
      Pogoda oblesna wrecz. Leje od rana przy ok. 20 stopniach, co tworzy jakas taka wilgotna niewiadomoco temperature, ze w swetrze sie poce przelokropnie a bez swetra marzne.
      Mam w planie na jutrzejsze popoludnie zbieranie mirabelek – mam nadzieje, ze wyschna do tej pory.

      W pracy nudno jak zwykle, w domu wciaz na wpol rozpakowane walizki czekaja na dokonczenie dziela, nic mi sie jakos nie chce oprocz czytania w lozku i spania :).

      Panmaz przez przypadek wylaczyl swoja “hotelowa” zamrazarke znajdujaca sie w stodole, musialo sie to stac przed wyjazdem na urlop. Jak ja wczoraj otwarl to omal nie zemdlal powalony smrodem rozkladajacego sie miecha. Wyrzucil wszystko na smietnisko i powiedzial ze potrzebuje kilku dni na otrzasniecie sie z traumy zanim zamrazarke wyczysci :).

      Gdybym byla teraz nad morzem, to albo patrzylabym na sciane lisci w deszczu albo poszla do sasiadki Justynki na kawe albo usiadla sobie otulona kocykiem na tarasie i przysluchiwala sie bebniacym o dach kroplom albo ubrala gumowce i plaszcz przeciwdeszczowy i poszla podziwiac wbuzone antracytowe fale ale nie, musze siedziec na biurowym stolku otoczona lasem mointorow, sluchac stukania w klawisze i nudnych rozmow na temat planow reklamowych i popedzac leniwych pracownikow do roboty. Potrzebna mi na gwalt wygrana w totolotka albo inne finansowe blogoslawienstwo pozwalajace na rozstanie sie z tym kieratem.

      Ah, wczoraj poznalam Ambasaroda Sierra Leone, ktory zaproponowal mi tytul konsula honorowego Polski, jezeli mialabym taka ohote :). Moge nawet dostac wille w Freetown, w ktorej moge zalozyc placowke reprezentujaca PL, obojetnie czy z wiedza polskiego rzadu, czy tez bez :). Zapewnil mnie rowiez, ze z ta ebola i diamentowymi wojnami to jest totalna przesada, Freetown do palmy, morze, imprezy I w ogole totalny hajlajf.
      Ma ktos ohote zalozyc ze mna te placowke? Moze mozemy zakasowac te wille i robic mieszeczne dyzury dyplomatyczne? Pisze sie kto :)?
      • jutka1 Re: czwartek 10.08.17, 16:36
        Nie chcę Cię martwić, ale tytuł Konsula Honorowego nadaje (i odbiera) MSZ w osobie Waszcza, więc ten no. :-)))
        • xurek Re: czwartek 10.08.17, 16:56
          Jutka no co ty, TAKI ambasador (co zatrzymuje sie w BnB swojego kuplna bedac z oficjalna wizyta w CH) w TAKIM kraju to wszystko moze :) :) :), rowniez nadac mi ten tytul. Jestem tez zupelnie przekonana, ze jak bedziemy wszyscy miec tytuly to on nam je wszystkim nada stwarzajac np. nowa jednstke dyplomatyczna pt. "rada konsuli honorowych" alboco :) :) :)
          • ewa553 Re: czwartek 10.08.17, 17:30
            czy jak wyjezdzacie do nadmorskiej posiadlosci to b&b ktos prowadzi?
            U nas tez dzis leje jak z konewki: drobny, mocny strumien, bezustannie, nudnie. Nie wiem czy jest cieplo, bo nie chce mi sie nawet spojrzec na termometr. Niech sie wypada, niech wymoczy ogrod i trawniki. Mnie sie moze nie podobac, ale natura - wiadomo, nie bede powtarzac banalow.
            Czy jak bedziecie z Jutrencja ambasadorkami, to bede mogla Was odwiedzic w willi? Co mi zupelnie bezsensownie przypomnialo jak na polskim juz w gimnazjum czyli liceum jak to bylo niegdys nauiczyciel polskiego chcac nam dac przyklad na cos co zapomnialam (:)) powiedzial wierszyk: w willi nad morzem placze Skriabin; obcas karabin, obcas karabin. Na co klasa: a kto to jest Skriabin? Pietnastolatki....
            • maria421 Re: czwartek 10.08.17, 18:21
              Xurek , jak daja to trzeba brac te tytuly, honory i wille :-)

              Tu tez chlodno, ponuro, deszczowo. Cale lato jakies takie ponure jest.

            • jutka1 Re: czwartek 10.08.17, 18:26
              Jasne, że będziesz mogła. :-)

              Tutaj właśnie PoO skończył kosić ogród, na następne 3 tygodnie spokój. Namówiliśmy się też na prace stolarsko-reanimacyjne mebli tarasowych i okiennic, znowu pójdzie dobrych kilka stów, ale trzeba, ostatni dzwonek, inaczej spróchnieją i się rozlecą.

              Wróciłam dziś do normalnego, spokojnego trybu pracy, i po tych ostatnich zawieruchach "na cito" i mordorach, bardzo mi się ten tryb podoba. Chyba musiałam dostać mordoru, żebym doceniła, co mam zwykle na co dzień.
              :-D
              • ewa553 Re: czwartek 10.08.17, 18:29
                przypomnialo mi sie: ten wierszyk to byla onomatopeja:) Czasami musze troche dluzej pomyslec:)
          • jutka1 Re: czwartek 10.08.17, 18:19
            HAHAHAHAHAAAAA... No tak. :-D
      • jutka1 Re: czwartek 10.08.17, 16:44
        Xurku, tutaj też pogoda obleśna, też z powodu wilgoci, ale wilgoci upalnej (30 C). W ogrodzie, w cieniu, wytrzymałam 50 minut i zwiałam do chłodu domu.

        Wyobraziłam sobie pana męża i otwieraną zamrażarkę, i zrobiło mi się niedobrze. :-) Wyrazy współczucia.

        W temacie zdrowia: donoszę, że drugi dzień boli mnie kolano, to powypadkowe. Hmmm.

        Miłego wieczoru :-)
        • roseanne Re: czwartek 10.08.17, 20:52
          U nas pogoda tak sobie, nie goraco, ale bardzo duszno
          Dach skonczony, ufff teraz tylko czekac na bossa i wreczyc czek. Prezydentka condo w szpitalu, ja niby nawet nie zastepca, ale najlatwiej sie ze mna skintaktowac, wiec odpowiedzialnosc spadla na mnie,

          Dzis byla wizyta u dentysty, l loath dentists...

          Na pocieszenie w drodze powrotnej wizyta w ruskim sklepie = wedzona kielbasa, sprats, kasza gryczana i najwazniejsze, kompot z wisnii. Sloiczek kosztuje mniej niz mniejsza objetosc surowych owocow wiec nie mam najmniejszych wyrzutow
          • maria421 Re: czwartek 10.08.17, 21:20
            Chris, przypomnij sobie czy w Mediolanie lub w Paryzu w porze obiadowej widziales ludzi jedzacych w biegu:-)

            Niemcy sa chyba bardziej podatni na amerykanska mode, stad te 40 tys ton kubkow rocznie, ale i tutaj wcale to nie jest koniecznoscia. Moja corka i ziec pracuja we frankfurckim City i na ogol w porze obiadowej maja czas na lunch na siedzaco w jakiejs z licznych knajpek, nie musza niczego brac na wynos, szczegolnie napoi bo te sa bez limitu w biurach.


            • chris-joe Re: czwartek 10.08.17, 21:35
              Corka i ziec to prawnicy, tak?... Jak dluga maja ta przerwe na lunch? W Am.Pln. to jest typowo pol godziny, czesto bezplatna. Jasne, ze prawnik moze wybrac sie i na "dwugodzinny posilek", przy ktorym omawia z klientem/partnerami sprawe zawodowa i 'licznik im bije' wlasciwie, a i koszta tego "lunchu" moga sobie odpisac od podatku.

              "W Paryzu i Mediolanie" nie obserwowalem nigdy ulic pod tym katem. Opowiedz.
              • maria421 Re: czwartek 11.08.17, 09:41
                chris-joe napisał:

                > Corka i ziec to prawnicy, tak?... Jak dluga maja ta przerwe na lunch? W Am.Pln.
                > to jest typowo pol godziny, czesto bezplatna. Jasne, ze prawnik moze wybrac si
                > e i na "dwugodzinny posilek", przy ktorym omawia z klientem/partnerami sprawe z
                > awodowa i 'licznik im bije' wlasciwie, a i koszta tego "lunchu" moga sobie odpi
                > sac od podatku.

                Nie tak to wyglada:-)
                Nie maja zadnego limitu na przerwe na lunch, ale pracuja po 60 godzin tygodniowo za stala pensje, jak sobie dluzej na lunchu (za ktory placa z wlasnej kieszeni) posiedza, to musza to nadrobic. To sa zwykli wyrobnicy :-)

                > "W Paryzu i Mediolanie" nie obserwowalem nigdy ulic pod tym katem. Opowiedz.

                We Wloszech pracownicy maja godzine przerwy obiadowej, na ogol miedzy 12.30 i 13.30 i jak nie maja stolowki przyzakladowej to ida do najblizszego baru .

              • xurek Re: czwartek 11.08.17, 11:55
                tutaj wszedzie jest godzina (nieplatnej, ale za to obowiazkowej do wziecia) przerwy obiadowej i prawie nikt nie je przechadzajac sie po ulicy, albo jest kantyna, albo knajpki w okolicy. Kawe w seropianowych kubkach plus zapakowana w folie kanapke widac czesto rano w srodkach masowej komunikacji - ludzie wola spac dluzej i spozywac w pociagu sniadanie zakupione na dworcu.
          • jutka1 Re: czwartek 10.08.17, 21:26
            roseanne napisała:

            > Na pocieszenie w drodze powrotnej wizyta w ruskim sklepie = wedzona kielbasa, s
            > prats, kasza gryczana i najwazniejsze, kompot z wisnii. Sloiczek kosztuje mniej
            > niz mniejsza objetosc surowych owocow wiec nie mam najmniejszych wyrzutow
            *************
            Klasyka gatunku, też w "słowiańskich" sklepach kupowałam kaszę gryczaną, szprotki, kiełbasę i kompot. :-)))
            • chris-joe Re: czwartek 10.08.17, 21:35
              Szprotki koniecznie lotewskie! :)
              • roseanne Re: czwartek 10.08.17, 22:08
                Klasyka, zloto Rygi!
                • chris-joe Re: czwartek 10.08.17, 23:04
                  To TO! Patriotycznie probowalim polskie szproty, ale do lotewskich sie nie umywaja. Niestety/stety ;)
            • roseanne Re: czwartek 11.08.17, 03:21
              Czasami dochodza powidla sliwkowe i pierniczki dla mlodziezy
              No i sledzie, ktore sa absolutnie zabronione,
              • jutka1 Re: czwartek 11.08.17, 08:23
                roseanne napisała:

                > No i sledzie, ktore sa absolutnie zabronione,
                *************
                Czemu zabronione, Rose?
                • roseanne Re: czwartek 11.08.17, 15:11
                  Dna moczanowa, wiele jest produktow zabronionych, badz podpadajacych, ale sledzie, sardynki i makrela sa najgrozniejsze
                  • jutka1 Re: czwartek 11.08.17, 16:07
                    roseanne napisała:

                    > Dna moczanowa, wiele jest produktow zabronionych, badz podpadajacych, ale sledzie,
                    > sardynki i makrela sa najgrozniejsze
                    *************
                    Aaaa. Nie wiedziałam. Współczuję, bo bardzo lubię wszystkie 3.
    • jutka1 TGIF :-D 11.08.17, 09:15
      Humor jak w tytule. :-)))
      I to mimo źle przespanej nocy, bo przeszło kilka burz i co rusz mnie grzmoty budziły.

      Pogoda na świecie: zapowiadają na dziś 31 C, pochmurno, a od wczesnego wieczora znowu burze. Oh well.

      Spokojnie dziś popracuję, a potem oddam się kulinariom (leczo) i lenistwu. I o. :-)

      Miłego dnia :-)
      • ewa553 Re: TGIF :-D 11.08.17, 09:36
        znowu pada; dupa blada. Czekam w domu na przesylke dla kota, tak jakby sam nie mogl odebrac... Boje sie wlaczyc odkurzacz, bo nie uslysze dzwonka.. Mimo wszystko: po drugiej kawie czuje sie zdecydowanie lepiej, ale po trzeciej poczuje sie na pewno duuuzo lepiej, wiec udaje sie po nia. I to nie w kubasie, tylko w normalnej filizance. Mocna kawa wypijana porcjami a nie litrami, to jest to!
        • maria421 Re: TGIF :-D 11.08.17, 09:43
          Zastanawiam sie ile w tym niebie wody sie miesci, ze od wczoraj wlasciwie bez przerwy leje. I dlaczego uparlo sie akurat na nas, kiedy na innych obszarach susza.

          Milego piatku :-)
          • jutka1 Re: TGIF :-D 11.08.17, 16:15
            U Was leje, a tutaj burza po burzy.
            Raz mi już dzisiaj ukradło elektryczność, na szczęście na krótko.
            I nadchodzi następna...
            • kan_z_oz Re: TGIF :-D 12.08.17, 09:46
              Absolutnie mam chec na zalozenie placowki i najlepiej 'miedzy galaktycznej' i Sierra Leone brzmi bardzo dobrze. Nie widze tez problemu dlaczego akurat tez w takowej, gdy od paru dni sledze konfrencje Dalej Lamy z rosyskimi naukowacami w temacie swiadomosci, czyli wybudowania mostu laczecego naukowcow z Rosji z buddyzmem.

              Xur, dawaj namiary...jakby co.

              U mnie jest cieplo. 28C dzisiaj. Lubie, chociaz jest to zupelnie nienormalne.
    • jutka1 Zamykam :-) ntxt 13.08.17, 09:13



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka