Dodaj do ulubionych

O pierdułach - Odc. 461

24.11.20, 01:22
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • maria421 Re: O pierdułach - Odc. 461 24.11.20, 08:58
      Szary, ponury dzien sie zapowiada. Gdyby nie pandemiczne obostrzenia to w tym tygodniu rozpoczelabym tradycyjne wycieczki do miasta na jarmark Bozego Narodzenia, na przepyszne placki kartoflane, crepes i prazone migdaly. Ale odwolali :-( Nie ma :-(

      Aniu, rogali swietomarcinskich nigdy nie pieklam, nie potrafilabym. W ubieglych latach pieklam rogaliki mojego wlasnego pomyslu, ale w tym roku nie chcialo mi sie, szczegolnie ze musialam rozdzielac wizyty.
      Wykombinowalam ciasto orzechowe i wyszlo bardzo dobre.
      • xurek Re: O pierdułach - Odc. 461 24.11.20, 09:59
        tez szaroburo i zimno, w nocy byl przymrozek, bo ogrod oszroniony.

        pracuje z domu, co ma ten plus, ze sluchajac pierwszej malosensownej telekonferencji moge rownoczesnie forumowac :). Jedyne ciekawe na tej konferencji to imiona kolegow. Przed chwila referowal Ritthirong, teraz referuje Kamran, nastepna bedzie Nadezhda, potem Okke. Jako ostatnia wypowiadac sie bedzie Xinyue (nie mam zielonego pojecia, jak to wymowic).

        mam dzisiaj przed soba 3 telekonferencje, jeden wazny Call i jednego upierdliwego dentyste. Poza tym musze zainstalowac nowa docking station. Jedno zajecie gorsze od drugiego.

        Wiele z naszych jarmarkow jest otwartych, ja normalnie rzadko odwiedzalam, ale w tym roku w ramach poprawy humoru mam w planie co niedziele odwiedzic jeden. Chyba zaczne w te niedziele od Basel.

        PS: pierwsze Telco wlasnie sie zakonczylo. Na koncu obowiazkowo musielismy wszyscy wlaczyc kamery i bic sobie prawa za wspaniala prace w 2020. No comments, chyba jedynie ze Okke, co mnie sie wydawalo, ze musi byc Skandynaw, wygladal raczej na Araba.
    • jutka1 Wtorek i wcale nie SRorek :-) 24.11.20, 10:22
      Świeci słońce. :-)
      W nocy, sądząc po szronie w ogrodzie, też był lekki przymrozek.

      Wyspałam sie, czuję mniejsze zmęczenie. Korpo mnie na razie zostawia w spokoju, nadal czekam na ostatnia porcję materiałów od klienta pobocznego. Już nie dotrzymali terminu z ich strony, zapisanego w umowie, a co za tym idzie - będę się trzymać wersji, że terminy dla mnie zostają odpowiednio przesuniete o liczbę dni ich opóźnienia w dostarczeniu ich wkładu.

      Biorąc powyższe pod uwagę, dzień jawi się w miarę luźno. Odpukać.

      I tym optymistycznym akcentem - miłego dnia :-)
      • roseanne Re: Wtorek i wcale nie SRorek :-) 24.11.20, 14:14
        obudzil mnie pare momentow po 7 telefon, z glosem automatycznym, ze dzial visa , ze podobno zostalo wystawionych kilka kart podarunkowych, a ze tego jeszcze nie robilam, to czy to moje
        poczym nacisnij to ,ze to albo to ,ze tamto na koniec ze 0 by powtorzyc
        ja na pol niezywa, no bo telefon obudzil wcisnelam 0 i sie rozlaczylo...

        sprawdzilam moje instytucje bankowe, no bo w zwiazku z zaistniala sytuacja z fedexem jestem wielce podejrzliwa, ale nie, nigdzie sladu nie widze

        teraz pytanie , rzeczywiscie ktos bankowo i czy nowa forma naciagactwa?


        przy moich dziurawych nocach moja poranna swiadomosc zajmuje troche czasu na dojscie do siebie


        z nowosci, mam nowy router, bo internet zdychal , mimo ,ze place za szybki, syn mi zamontowal, potem pol wieczora na ziane danych w calej licznej elektronice


        temp od -2 do -4, znaczy w zasadzie to ,czego nalezy sie spodziewac, pora wyciagnac botki i rekawiczki


        moej czyprynie zajmuje ok 7 miesiecy by odrosnac od ciecia przy uchu do dotykania ramion, dluzszych niz to nie mialam od 4 lat, wiec nie pamietam :)
      • ania_2000 Re: Wtorek i wcale nie SRorek :-) 24.11.20, 18:51
        Ledwo zyje.
        Wczoraj dostalm druga kolejna (druga) - czesc szczepionki na Shingles - to znaczy polpasiec. OOOOOO...
        Pierwsza bardzo zle znioslam. no ale wiadomo - jak sie powiedzialo A to trzeba mowic B. Wzielam piersza i teraz po paru tygodniach byl czas na druga.
        OJP
        jakby mnie CZOLG przejchal. Juz od wczoraj. Noc byla makabra. Dzisiaj laze na czworka - bolil mnie kazda kosteczka, kazdy kawalek skory, stawu. Jestem w stanie uwierzyc ze wczepili mi Covida:)!!!

        Zawsze zle znosilam szczepionki, i dlatego nigdy sie nie szczepilam na flu - no ale w tym roku, z wiadomych wzlegdow, zaszczepilam sie na te zwykla flu i sie bardzo zdziwialam, ze nie mialam zadych skutkow uboczych. Nic. Nawet reka nie bolala. No to jak moja pani doktor mi zaproponala Shingles - no bo to juz czas, i ta trzeba - to se mysle - OK, biore. I mam za swoje. Noc nie przespana, czlonki rozszarpane, cialo w bolesciach - aaaaaaa!!!!!
        • maria421 Re: Wtorek i wcale nie SRorek :-) 24.11.20, 19:19
          Ojej, Aniu, przestraszylas mnie, bo ja jutro ide do lekarza na odswiezenie szczepienia przeciw tezcowi i na szczepienie przeciw polpascowi wlasnie.

          Przeciw grypie sie zaszczepilam (jak co roku) i jak zwykle dobrze to znioslam.
          • ania_2000 Re: Wtorek i wcale nie SRorek :-) 24.11.20, 19:39
            Marysiu, powiem tak Ci tak - trzymam kciuki!!!!

            Mnie tylko trzymalo przy "zyciu" mysl ze sama choroba podobno wredna, bolesna, paskudna - no to wiec skoro jest na nia szczepionka wiec czemu nie.
            Zreszta, moze ty tego tak nie przejdziesz, mocne reakcje ma do 20%, tylko ze ja musialam oczywiscie byc tym zombie.
            • maria421 Re: Wtorek i wcale nie SRorek :-) 24.11.20, 19:56
              Aniu, ja mialam polpasca na przelomie marca- kwietnia 2016, ale nie bylo tak tragicznie, oprocz ogolnego silnego oslabienia i bolu w jednym miejscu.
              Lekarz mowi, ze przebyta choroba nie zapobiega nastepnej, oczywiscie nastepna moze miec ciezszy przebieg.

              Zobaczymy jutro.
                • ania_2000 Re: Wtorek i wcale nie SRorek :-) 24.11.20, 23:54
                  Die Gürtelrose ist eine Viruserkrankung. Sie wird vom gleichen Erreger verursacht wie die Windpocken. Typisch für Gürtelrose ist ein schmerzhafter Hautausschlag - der aber auch fehlen kann. Er heilt in der Regel innerhalb weniger Wochen ab. Allerdings ist eine frühe Behandlung wichtig, um das Risiko von Komplikationen zu senken. Lesen Sie mehr zum Thema: Wie entsteht die Gürtelrose (Herpes Zoster)? Welche Symptome treten auf? Ist Gürtelrose ansteckend? Wie wird sie behandelt?

          • jutka1 Re: Wtorek i wcale nie SRorek :-) 24.11.20, 23:55
            xurek napisała:

            > Lojezu, chy ta choroba tez jest taka bolesna? Wspolczuje.
            ***********
            Nazywa się toto po polsku "półpasiec", po niemiecku (niech mnie Marysia poprawi) chyba der Gürtelrose, a po łacinie "herpes zoster".

            Wywołuje go ten sam wirus, co wirus ospy wietrznej. Po przechorowaniu ospy wietrznej, przechodzi w stan uspienia w zakonczeniach nerwowych w pobliżu rdzenia kregowego, i może się w późniejszym wieku uaktywnić. Objawy: wysypka i ból. Resztę możesz doczytać w necie.

            Znam, przechodziłam na studiach w USA. Lekarz mi wtedy powiedział, że mam szczęście, że pierwszy raz trafiło mnie w młodym wieku, bo potem jeśli będą nawroty (nie było jeszcze, odpukać), będą przechodzić w miarę lekko i bezboleśnie. Im późniejszy wiek pierwszego "objawienia", tym boleśniej i trudniej się przechodzi.

            Nie wiedziałam, że istnieje na niego szczepionka, ale makes sense.
    • stokrotna ... zalania, grzyby i wypieki :) 24.11.20, 12:19
      Grzyb wydawało mi się, że szykowałaś rugować ze ściany Pytonie - przed zalaniem. Ale może się mylę. Natomiast pisałam o moim problemie z grzybkiem podparapetnym, po deszczowym lecie.
      Tak prostując nieporozumienia.

      A zalewa to Xurek! Niemożliwe aby babie włosy urosły o ponad pół metra w pół roku! Bo tak mnie to zafrapowało, że wzięłam i zmierzyłam. Gdyby przyrosty były 10 cm co miesiąc to w kilka lat by te włosy opasały Planetę Ziemię - ze trzy razy. I żeby te włosy zobaczyć w kompie, to baba by musiała siedzieć do ekranu plecami, a w takim wypadku to skąd wiadomo czy to była w ogóle ona, a nie siostra, ciotka lub - mąż ???

      Wypieków z wrażenia dostałam czytając te rewelacje, i ku mojej uciesze widzę, że jest Maryśka.


      Miłego popołudnia wszystkim, u mnie słonecznie, ale zimno.


      • jutka1 Re: ... zalania, grzyby i wypieki :) 24.11.20, 13:09
        stokrotna napisała:

        > Grzyb wydawało mi się, że szykowałaś rugować ze ściany Pytonie - przed zalaniem
        > . Ale może się mylę.
        *********
        Coś się pokićkało, Stokrotko.
        Nie miałam grzyba w domu, never ever.

        Po zalaniu i podsuszeniu, sprawdzali - nie ma. Te opryski antygrzybiczne murów po osuszeniu - to profilaktyka na wsjakij słuczaj, na przyszłość.
      • xurek Re: ... zalania, grzyby i wypieki :) 24.11.20, 13:28
        "A zalewa to Xurek! Niemożliwe aby babie włosy urosły o ponad pół metra w pół roku! Bo tak mnie to zafrapowało, że wzięłam i zmierzyłam. Gdyby przyrosty były 10 cm co miesiąc to w kilka lat by te włosy opasały Planetę Ziemię - ze trzy razy. I żeby te włosy zobaczyć w kompie, to baba by musiała siedzieć do ekranu ple
        > cami, a w takim wypadku to skąd wiadomo czy to była w ogóle ona, a nie siostra, ciotka lub - mąż ??? Wypieków z wrażenia dostałam czytając te rewelacje"



        Nie bardzo umiem sobie wyobrazic ekran, przed ktorym czlowiek musi siedziec tylem, by bylo widac jego wlosy. Na moim widac osobe mnw. do pasa (w zaleznosci od nachylenia ekranu notebooka) i wlosy po obu stronach glowy.

        Zupelnie nie rozumiem, czemu ciotka albo maz mieliby sobie zadac trud przyswojenia detali na temat programu do wdrozenia po to, by pokazac dlugie wlosy.

        Dlugos rownika wynosi 40'000 km. Razy trzy to jest 120'000 km. Albo 120'000'000 metrow. Przy zakladanym przyroscie wlosow 1.2 metra na rok potrzeba stu milionow lat na to, by pokonac ten dystans. Sto milionow w zaden sposob nie miesci sie w definicji "kilka". Na dodatek nawet zakladajac, ze wlosy nadal rosna po smierci, czas rozkladu zwlok jest zbyt krotki, by mogly osagnac taka dlugosc.

        Zupelnie niepotrzebnie dostalas tych wypiekow.

        No chyba ze to mialo byc dowcipne, to przepraszam, bo ja chyba nie mam poczucia humoru.
        • maria421 Re: ... zalania, grzyby i wypieki :) 24.11.20, 13:35
          xurek napisała:

          > Dlugos rownika wynosi 40'000 km. Razy trzy to jest 120'000 km. Albo 120'000'000
          > metrow. Przy zakladanym przyroscie wlosow 1.2 metra na rok potrzeba stu milion
          > ow lat na to, by pokonac ten dystans. Sto milionow w zaden sposob nie miesci si
          > e w definicji "kilka". Na dodatek nawet zakladajac, ze wlosy nadal rosna po smi
          > erci, czas rozkladu zwlok jest zbyt krotki, by mogly osagnac taka dlugosc.

          LIKE!

          (juz drugi dzisiaj)
          • stokrotna Re: ... zalania, grzyby i wypieki :) 24.11.20, 13:54
            maria421 napisała:

            > xurek napisała:

            etc.


            Nie, nie miało być dowcipne. Wypieków dostałam bo jestem przeziębiona. Nie wiem czy potrzebnie.
            A pisałam głównie o moim problemie z grzybem pod parapetem. Nie pokićkało mi się. To jest mój parapet i mój grzyb. Ludzie nieuważnie czytają na tym forum, a interpretacje, zdumiewające. Dziwne to jakieś i mało pozytywnego nastawienia.

            Tak czy owak, co gryzie bliźniego... etc.

            Btw, czy to prawda, że "napisała" w rosyjskim znaczy zarówno "napisała" jak i "nasiusiała" zależnie od akcentu ???

            Lepszego humoru Dziewczyny, i nie kłóćcie się już, bo po co :D
            • xurek Re: ... zalania, grzyby i wypieki :) 24.11.20, 20:45
              "ludzie nieuważnie czytają na tym forum, a interpretacje, zdumiewające."


              zaiste, nieuwaznie i zdumiewajaco:


              wpis Stokrotna 12:19:
              Wypieków z wrażenia dostałam czytając te rewelacje

              wis Stokrotna 13:54:
              Wypieków dostałam bo jestem przeziębiona. Nie wiem czy potrzebnie.



              "Dziwne to jakieś i mało pozytywnego nastawienia".


              pozwole sobie zparafrazowac Anie: jaki wpis, takie nastawienia :).

              etc.
      • jutka1 Re: ... zalania, grzyby i wypieki :) 25.11.20, 00:20
        stokrotna napisała:

        > Grzyb wydawało mi się, że szykowałaś rugować ze ściany Pytonie - przed zalaniem
        > . Ale może się mylę. Natomiast pisałam o moim problemie z grzybkiem podp
        > arapetnym, po deszczowym lecie.
        > Tak prostując nieporozumienia.
        **********
        Zaiste, mea culpa, przeczytałam nieuważnie.

        Na usprawiedliwienie mam to, że pojemność mojego mózgu (czyt.: jego zdolność do procesowania) jest obniżona i dopiero dochodzi do siebie (mam nadzieję, inaczej masakra).
        Przypomina PTSD.
        Po projekcie ledwie zaczęłam stawać do pionu, a tutaj październikowe "dary od niebios".
      • kan_z_oz Re: ... zalania, grzyby i wypieki :) 25.11.20, 10:43
        Wspolczuje Aniu, polpasiec to wredna choroba. Zycze zdrowia.
        Szczepionke na tezzca mam odnawianom regularnie i glownie z podowu roznych wypadkow przy rabaniu drewna, gdzie cos laduje mi na nodze.

        Przybyli dziasiaj geodeci. Granica jest tak gdzie byla , minus scina oporowa, ktora wystaje na dzialke sasiada. Moi geodeci nie zgodzi sie z werdyktem poprzedniej firmy. Uwazaja tak jak my, ze sciana oporowa moze byc na granicy. Klocenie sie o 5 cm ziemi bez sensu.

        Niemniej, dostalismy bardzo powazny list z ostrzezeniem, ze wladowalismy sie komus na jego dzialke.

        Jest to bardzo meczace oraz nieslychnie kosztowne.
        Nie wiem do konca co z tym robic ale zdecydowanie wiem, ze budowlaniec musi miec pozwolenic aby ruszyc drzewo na froncie.
        Musze chyba ustanowic bojowke aby tego drzewa pilnowac??? haha
        Bede bo nigdzie nie jade i czekam przejazd dzieci.
    • jutka1 Środ-ek tygodnia 25.11.20, 09:38
      Środa, świeci słonce, rano szron na trawie i roślinach. Maksymalnie zapowiadaja na dzisiaj +3 C. Prawie zimowo się zrobiło.

      Plany na dziś podobne do dnia wczorajszego.

      Klient poboczny ciągle milczy. Przesuwam się powoli w stronę gestu Kozakiewicza, czy też środkowego palca...

      A poza tym OK. Czego i Wam życzę (c) m.k. :-)
      • jutka1 Apdejt -- Re: Środ-ek tygodnia 25.11.20, 10:47
        jutka1 napisała:

        > Klient poboczny ciągle milczy. Przesuwam się powoli w stronę gestu Kozakiewicza,
        > czy też środkowego palca...
        ***********
        Zadzwonił z pokajaniem się; uzgodniliśmy przesunięcie terminów o 2 tygodnie, a mój spokój i profesjonalne podjeście do tego zlecenia chyba zaowocują dalszą długofalową współpracą przy innych projektach, hehehe. Jak to jednak popłaca trzymanie nerwów na wodzy. :-)))

        I tym optymistycznym akcentem... :-)
      • xurek Re: Środ-ek tygodnia 25.11.20, 10:48
        a ja mam chyba znow poczatek jakiejs grypy albo innego przeziebienia, glowe mo rozszadza a tutaj tyle do roboty.

        zarazilam sie od mlodego, chociaz staralam sie utrzymac max. dystans. on juz charle i chrypi od kilku dni, byl u lekarza, sprawdzili go oczywiscie na kovida, wynik negatywny.
        • jutka1 Re: Środ-ek tygodnia 25.11.20, 11:00
          xurek napisała:

          > a ja mam chyba znow poczatek jakiejs grypy albo innego przeziebienia, glowe mo
          > rozszadza a tutaj tyle do roboty.
          >
          > zarazilam sie od mlodego, chociaz staralam sie utrzymac max. dystans. on juz
          > charle i chrypi od kilku dni, byl u lekarza, sprawdzili go oczywiscie na kovida,
          > wynik negatywny.
          **********
          Współczuję, Xurku.
          Dobrze, że wynik młodego negatywny.

          Natomiast dziewczyna mojego siostrzeńca (mieszkają razem), o czym właśnie się dowiedziałam, ma kovida. Siostrzeniec nie ma objawów, co oczywiście nic nie znaczy. Oboje uziemieni na kwarantannie. Ale to tak na marginesie.
          >
          >
          • stokrotna Re: Środ-ek tygodnia - czyli Humpday! 25.11.20, 12:12
            jutka1 napisała:

            > xurek napisała:
            >
            > > to ja też, napisam, ehem, przepraszam - napiszę ;)

            Ludzie! To że ja niedoczytuję, naturalne jest w "sytuacji" - to w ogóle sukces, że cokolwiek mogę odczytać czy napisać. A że epopei na ten temat nie walnęłam ze zdjęciami, to mój wybór, więc się cieszcie.

            Jednakowoż udało się dojrzeć gdzieś świetną figurę Xurka. Mam nadzieję, że nie opłaconą rachunkiem p.t. problemy zdrowotne lub insze. Tak czy owak, figura ekstra.

            Nie doczytałam natomiast kto ma półpaścia - Ania czy Marysia. Współczuwam komukolwiek bo ten półpasiec to wredota i bolesne, znajome dwie osoby to przebyły, przykrość wielka.

            Dzień słoneczny, nadal zimno, a wczoraj się udało wykonać projekcik biżuteryjny. Teraz robię takie projekciki, każdy skrupulatnie najpierw układam i przykładam, potem robię szybki prototypik i obnaszam, a potem już na poważnie montuję.

            W nocy natomiast doznałam "nawiedzenia" przez historię inspirowaną luźno Najbliwszym Forumeme. Tyt roboczy - "SeteR w Republice Wpierdalaczek Jabłek (R.Wu.J.)" Historie które mnie nawiedzają, to trochę jak profesje/herezje/wieszczby Kanowe. Coś gada mną, ja ich nie wymyślam, ale spisuję ręcznie, a potem przepisuję w kompa. Można teoretycznie dyktować guglowi, ale to nie tosamo.

            Miłego popołudnia :)
            • xurek Re: Środ-ek tygodnia - czyli Humpday! 25.11.20, 12:46
              sprostowuje na wszelki wypadek, bo potem sie jeszcze tak przekreci, ze to ja twierdzilam, ze mam superfigure :) :) :)

              no wiec moja figura jest niezmienna od conajmniej dwoch lat. jest sredniogruba. musialas ogladac zdjecie kogos innego. Moze Ani albo Kana.
              • stokrotna Figura.... Ania, Kanie! 25.11.20, 13:03
                xurek napisała:

                > sprostowuje na wszelki wypadek, bo potem sie jeszcze tak przekreci, ze to ja tw
                > ierdzilam, ze mam superfigure :) :) :)
                >
                > no wiec moja figura jest niezmienna od conajmniej dwoch lat. jest sredniogruba.
                > musialas ogladac zdjecie kogos innego. Moze Ani albo Kana.
                >

                Przyznać się, KTÓRA stała przed drzwiami z napisem "Clientis Bank Aareland".... Bosz...
                  • stokrotna Re: Figura.... miękki seter 25.11.20, 13:56
                    xurek napisała:

                    > ja ale to nie jest zanda superfigura. za to sweter jest super. cieplutki, mieci
                    > utki i daje sie prac w pralce.

                    Owszem, mój sweter co leży na opowiadaniu o seterze, jest super, mięciutki i "pierny". Skąd wiedziałaś ???
                    • xurek Re: Figura.... miękki seter 25.11.20, 14:07
                      skad? nie wiem, moze jakies umejetnosci telepatyczne albo jasnowidzkie mnie sie wykluwaja? moze ja nie mam grypy, tylko leb mi peka, bo sie w nim nowe umiejetnosci rodza? na ten przyklad jasnowidze, ze nie skoncze tej roboty, co mialam zaplanowana na dzis, chociaz dzis sie jeszcze nie skonczylo, wiec jest to niejako przekaz z przyszlosci.


                      chyba widzialam kiedys taki film w ktorym Kaligula sie trzymal za leb bo go tak nap...lal i twierdzil, ze cos sie w nim rodzi albo wykluwa. ale to tylko takie migawki, wiec moze byc zmylka.
              • stokrotna Re: Środ-ek tygodnia - czyli Humpday! 25.11.20, 19:00
                Dzięki Jutyldo :)

                Przynajmniej jeden pozytywny koment. Bo już się zastanawiałam po kiego, pardąsi, (cycat) grzyba się kłopotałam z fotografowaniem, kadrowaniem, zmniejszaniem i wlepianiem tej foty skoro ludzkość preferuje się aferować mis-interpretacjami wszystkiego co się powie oraz obrażaniem o każde miłe słowo i komplement.

                Już ręcznik rzucić miałam, a tu masz - ktoś jednak docenił wysiłki.
      • roseanne Re: Środ-ek tygodnia 25.11.20, 14:16
        Bólu lepetyny współczuję, ale cieszy, że nie ten wirus.

        Wieczorem zrobiłam placki ziemniaczane, no bo skoro taka pogoda to już mus

        Znów czymś białym posypuje, tym razem drobnoplatkowo i obficie.
        Kolega się skarży, że w związku z tym korki

        Wkurza mnie niepomiernie wszędzie natłok ofert czarnopiatkowych, ok rozumiem, będzie obniżka, ale jeśli nie planowałam zakupu wcale to i po niższej cenie też nie potrzebuje. Tylko mi skrzynki e-mailowe się zapychają, o!
        • jutka1 Re: Środ-ek tygodnia 25.11.20, 14:30
          Rose, też już zainaugurowałam placki ziemniaczane. :-)

          Dzisiaj lenistwo popchnęło mnie dalej. Nie chcialo mi się trzeć ziemniaków na placki, krupnik już mi obrzydł, resztę chleba musiałam wyrzucić , bo początki pleśni zauważyłam i cały posłałam weg. Wzięłam więc dużego ziemniaka, pokroiłam na dość cienkie plastry, i usmażyłam na oleju (potem odsączyłam tłuszcz na ręcznikach papierowych). Wyszło coś między frytkami i chipsami, dobre. :-)
            • jutka1 Re: Środ-ek tygodnia 25.11.20, 16:04
              roseanne napisała:

              > No wlasnie, Kusicielko!
              > Cale te placki to przez ciebie... 😎
              ************

              😎 😎 😎 😎 😎 😎😎😎 (te trzy ostatnie po spacjach... just an afterthought) :D
              • jutka1 Re: Środ-ek tygodnia 25.11.20, 16:06
                jutka1 napisała:


                > 😎 😎 😎 😎 😎 😎😎😎 (te trzy ostatnie po spacjach... just an afterthought) :D

                Spacje nie przeszły. To inaczej:

                😎😎😎😎😎

                😎😎😎
            • xurek Re: Środ-ek tygodnia 25.11.20, 21:37
              mnie tez narobilas smaku. planuje placki na piatek badz sobote.

              przed chwila wrocilam z biura. a jutro o 6-tej pobudka i z powrotem do kieratu. powoli zaczynam odczuwac, ze to za duzo jak na moje lata :). No ale w polowie grudnia zakonczy sie ten maraton.

              przyszla dzisiaj moja pensja i "niespodzianka za 5 lat pracy". Bylo tego dokladnie 347 CHF :) :) :). Jestem zafascynowana suma. Ciekawe, jak na nia wpadli. Dodatkowo dostalam voucher na "dinner for two" w calkiem fajnej restauracji nad jeziorem, do wykorzystania w ciagu roku, wiec pewnie w lecie skorzystam.
      • stokrotna Re: O pierdułach - Odc. 461 25.11.20, 19:40
        Marysia... proszę...

        Nie udowodnione, tylko jest to hipoteza, wysnuta przez naukowców z jednego kraju, na podstawie badań grupy rekrutów na litość boską :) Na dodatek opublikowana w polskim kolorowym szmatławcu. Jeśli na sercu Ci leży podtrzymanie jakiegoś poziomu intelektualnego to przynajmniej nie dodawaj do ogłupienia :)

        Ja natomiast zainspirowana rasistowsko-seksistowskim wybuchem naszego forumowego trolla - zgłębiłam temat pretensji polskich bladawcowych niedojd męskich do kobitek, za to, że preferują smagłych południowców którzy potrafią docenić i dowartościować dziewczynę, miast mięszać z błotem ją.

        Otóż efekty moich badań są okropne po prostu. Ilość paskudnych tekstów o "autobusach Arabów", "sypiących dolarami machoniowych gościach", "on ciemny był na twarzy, a prezent ci się marzył" - jest przerażająca :( Co ciekawe, sami się nie kryli z preferencjami do upijania nieletnich ("coraz to z inną małolatą w dyskotece pić, chciałbym tak umieć żyć"), oraz "czekolad namiętnych i bardzo nieletnich, czyli ile? 13? 15? I to stare już wtedy dziadygi wyśpiewywały takie paskustwa :( Teraz ponoć autorzy tych oślizgłości się mitygują, przepraszają, jak młodszy Kydryn co w latach 1990-tych tak pisał "za dwudziestkę mógłbym taką pachnącą miodem, śniadą dziewczynkę wziąć do swojego hotelu i pieścić przez wiele godzin". Tyle, że do tej pory wielu tak myśli, jak widać, na przykładzie kolesia co mi zamieścił takiego syfa na moim "tanecznym ". Czasem to słów nie mam, więc, Maryśka jak się masz oburzać to może się oburzaj na to. Dodatkowo przecież, facet to publikkuje tutaj, gdzie jak wiadomo Xur i Ty wybrałyście sobie takich facetów.

        • maria421 Re: O pierdułach - Odc. 461 25.11.20, 19:55
          Myslalam ze temat glupienia ludzkosci podejmie Kan, ktory nam wyjasni co na to Gora , jak bedzie wygladala Ziemia zaludniona przez glupkow i jakie przeciw temu remedia przewidziala, a tu mi Stoktotna calkiem prozaicznie ze to tylko teza i ze mam sie czym innym oburzac bo sobie wybralam "takiego faceta". He???
          Moj malzonek sie kolorem skory ode mnie nie odroznial, a ja mahoniowa nie jestem :-)
          • stokrotna Re: O pierdułach - Odc. 461 25.11.20, 20:05
            Ha! Niezbadane są ścieżki Góry Marysiu jak widzisz :)

            W temacie zaś karnacji, to Gazeta.pl ukradła Twój flagowy temat, i pisze mi, że Diego Maradona nie żyje - czytaj teraz!

            Nie będę czytać teraz, ani potem, bo mi Diego zwisa i powiewa. Flagą. Żywy czy martwy. Taka paskudna jestem.

            Co do męża to pewnie pomyliłam, bo wydawało mi się, że Twój był Włochem. W takim razie, przepraszam.
            • stokrotna O-burzliwość :( 25.11.20, 20:21
              Poza tym, to tak właściwie to ja się oburzam, bo mój obecny Przyjaciel, może nie jest czekoladowy, ale semitą jest, czyli wyznanie nie to co trzeba. Blady nie jest, raczej oliwkowy, a jak się wkurzy to się robi oliwkowo burakowy co wygląda ciekawie - "ciemnieje na twarzy" - jakby. Dlatego pasjami go lubię wkurzać. A też dlatego, że stanowi kontrapunkt dla mnie co ostatnio miewam napady żółtości twarzy. Na szczęście mi przechodzi, ale też paskudne komenty o "wstrętnej żółtej gębie" pod moimi zdjęciami na innym forum społecznościowym - były powodem do odlajkowania pewnej forumowiczki. Co to zrzucano na mnie winę, za fakt, że już nie pisze. Subiektywnym więc jest odczucie kto powinien lub nie powinien pisać - gdzie. Jak ktoś mi wywleka moje bolączki z forum gdzie się skarżyłam na tę chorobliwą żółtość, i publicznie o tym wypisuje, to jakby jest kop poniżej pasa. Lepiej niechby więc nie pisał wcale.

              No ale jak się woli takie typy kultywować, pielęgnować i chodować oraz chronić - no to niech se chroni. Wcześniej czy póżniej same się przekonają jak mu/jej taki duperszwanc dokopie.

              Btw, czy wiecie że - słowo szwanc, org. pisownia "Schwantz" jest używane w Ameryce przez Żydów jako określenie potoczne słowa "siusiak" i weszło do języka angielskiego - "he wagged his schwantz in my face" - czyli pomachał mi siusiakiem w twarz.
              • maria421 Re: O-burzliwość :( 26.11.20, 09:39
                stokrotna napisała:

                > Btw, czy wiecie że - słowo szwanc, org. pisownia "Schwantz" jest używane w Ame
                > ryce przez Żydów jako określenie potoczne słowa "siusiak" i weszło do języka an
                > gielskiego - "he wagged his schwantz in my face" - czyli pomachał mi siusiakiem
                > w twarz.

                Schwanz to po niemiecku ogon. Ogon psa, kota czy innego zwierzecia, ale tez wulgarnie penis
                .
            • maria421 Re: O pierdułach - Odc. 461 26.11.20, 09:29
              stokrotna napisała:

              > Co do męża to pewnie pomyliłam, bo wydawało mi się, że Twój był Włochem. W taki
              > m razie, przepraszam.

              A od kiedy Wlosi sa mahoniowi? :-)

              Wszystko jedno.

              Postanowilam ze z nudow zaczne swetry dziergac. A ze swetrow nie potrafie, to na poczatek beda to szaliki.

              Milego dnia :-)
      • xurek Re: O pierdułach - Odc. 461 25.11.20, 21:16
        jestem prawie pewna, ze juz to tu kiedys pisalam, ale przypomne :). Moj dawny pracowy kolega, Brytyjczyk z iscie brytyjskim poczuciem humoru, powiedzial kiedys:

        "intelligency is a constant in universe, so by growing population"....
    • stokrotna Re: park jurajski dla zboczonych trolli 25.11.20, 22:14
      ... przepraszam, ale się rozsierdziułam, jak Kan prawie, ale, jeśli już MUSIMY tutaj kultywować, hodować i dopieszczać stado pierdzielniętych trollerskich ticeratopsów, to po cóż na cholerę żeśmy wyrzucili takiego Swiatłego? Przynajmniej bywał śmieszny, na swój obleśno obrzydliwy sposób, vide jego erotomańska wizja Luizy w trójkącie z jakąś laską i wojskowym, albo mnie którą jakiś typ porwał i zgwałcił, ja go zamordowałam, a on mnie zaciążył, możę mi się trochę kolejność plącze. Albo te gołe syreny w Wiśle, lub jego poradnik dla "dobrych" rodziców, gdzie się "powinno " swoje nieletnie pociechy śledzić w szkole, oglądać im skrupulatnie źrenice oraz żyły w (sic!) pachwinach, przeszukiwać szuflady i wąchać ich zawartość na przykład gacie.

      Rany boskie! Mój ojciec nigdy nawet nie wszedł do mojego pokoiku, jakbym go ja przyłapała na wąchaniu moich majtek, to bym uciekła do dziadków. Po co, się pytam więc, skoro się tak lubi zboczone trolle z ich chorymi animozjami na tle seksualnym - wywaliliśmy Swiatłego, albo takiego Dona?

      To ogłośmy na forum jakimś dla zboków, że poszukujemy zboczonych, rasistowskich podtatusiałych wariatów w celu trollowania naszego forum. Skor takie te trolle są cenne i niezbędne, że aż mi się implantuje, abym udawała, jak tu przychodzę po pół roku niepisania, że mi nie śmierdzi, skoro śmierdzi, a ściany nie są obgrzyzione z tynku zębami i obwymiotowane i wysmarowane fekaliami do poziomu 3 metrów - skoro są ???
      • kan_z_oz Re: park jurajski dla zboczonych trolli 26.11.20, 09:19
        Rozsierdzenia trwa 3 sekundy po czym jest potrzeba na sciskanie. Jeszcze wiecej po przeczytaniu wpisu powyzej.

        Zaczyna sie jakas fala upalow. Na szczescie w nocy dosyc chlodno. Niemniej wychodze z pracy jak po godzinach dobrej sauny i chyba zaczynam sie robic za stara aby to znosic.
        Xurkowej nagroda 'oszalamiajaca' za 5 lat pracy. Odchodzac ze szkoly po latach czterech w Sydney dostalam 2 kieliszki do bialego wina. Musialbym przepracowac 24 aby zasluzyc na komplet.
        Xurku - nie jest zle.hlehle

        Pan maz za to jest rozpieszczany i absolutnie to uwielbia. Dostal $100, gdzie musi wydac na wsi jako inicjatywa firmy w popieraniu regionalnej Australii. Znowu bedzie lunch w tej samej restauracji. Musimy tylko sprawdzic, bo siedzi to na karcie biznesowej firmy. Nie wiem czy nasz lokalny biznes takie cudo bedzie mogl przyjac.

        Poza tym czekamy na przyjazd dzieci. Syna nie widzialam rok, partnerki lat 2. Palnuja przyjazd samochodem, jako lepsza opcja na wypadek gdyby sie cos kopac zaczelo.
        Zawsze mielismy prywatny zart w temacie, ze gdy cos bedzie nie tak to w samochod i do QLD przez Teksas.

        Teksas to mala miescina na granicy stanow. Sporo w glab ladu ale bez przesady. Przekroczylismy granice w tym miejscu przeprowadzajac sie. Teksas slynie z tego, ze zostal nazwany po stanie US oraz z tego, ze nie slynie z niczego innego. Byla to najbardziej zaspana miejscowosc z ktorej pamietam tylko publiczna toalete z prysznicem dla kierowcow pociagow tirowych.
        Droga na wybrzezu bedzie pewnie zawalona i nikt dokladnie nie jak bardzo oprocz, ze bedzie bardzo. Otwarcie granic stanowych i my okopiemy sie w chalupie.
        • stokrotna Czwartek i .... Happy Thanksgiving :) 26.11.20, 11:22
          Dla wszyskich którzy świętują oraz ich Przyjaciół, znajomych i znajomych ich znajomych - Miłego dobrego Dnia Dziękczynienia :)

          Dzisiaj słonecznie, ładnie i kolorowo chociaż chłodno.


          kan_z_oz napisała:
          > Rozsierdzenia trwa 3 sekundy po czym jest potrzeba na sciskanie. Jeszcze wiecej
          > po przeczytaniu wpisu powyzej.

          Aha, więc jeśli Kan się rozsierdza po całym forumie, wielogodzinnie, porzez pół roku, to jest OK. A ja - mam trzymać gębę na kłódkę, bo to co ja mam do powiedzenia Kanowi przeszkadza i go uwiera. Super.

          Dla Marysi na Muzycznym zamieściłam "song" z którego pochodzi cytat odnoszący się do Włochów. Nie ja napisałam, że Włosi mają ciemną karnację, tylko stereotypizujący

          Pan Autor - tłusty, brzydki, zaniedbany, niemyte włosy w strąkach. Może sympatyczny. Może utalentowany. Tym niemniej, nie daje mu to prawa do wyśpiewywania swoich sfrustrowanych pretensji w sposób obraźliwy dla kobit które nie preferują jego stylażu i wizażu.

    • xurek pierdulon... 26.11.20, 11:42
      ....jest wlasciwie watkiem "smalltalkowym". I fajnie (przynajmniej dla mnie) byloby, gdyby takim pozostal.

      fajnie byloby, gdyby kazdy(a) forumowicz(ka), ktory ma gleboka potrzebe plucia jadem zalozyl sobie w tym celu osobny watek, badz przynajmniej czynil to na watku, z ktorego owa jadowitosc wyplywa. wtedy ja nie potykalabym sie o takie wpisy i dla mojego osobistego egoistycznego samopoczucia byloby to znacznie lepiej.

      poza tym zmarnowalam 3 godziny na updejtach compa, co sie nie chcial zastartowac. i nie moglam w tym czasie czytac ksiazki albo surfowac w telefonie, bo co chwila o cos pytal, cos chcial, trzeba bylo sie laczyc z IT itd. w koncu IT przyszlo do mojego biurka i ucielysmy sobie fajna pogawedke, okazalo sie, ze K. mieszka tam, gdzie ja.

      pogoda ponura, ide kupic cos na lunch i to zjesc.
    • ania_2000 Re: O pierdułach - Odc. 461 26.11.20, 18:36
      Happy Thanksgiving :)
      Dzisiaj nasze indycze swieto. I dluuugasne dni wolne - bo az 4 pod rzad:) szykuje sie nawet ladna pogoda.
      W tym roku indyka nie wyprawiam, idziemy do znajomych - ja tylko robie czerwone ziemniaki, bardzo je lubie, i bardzo jak zwykle zaluje za tak rzadko je jemy, bo sa bardzo smaczne i dodatkowo zdrowe - i za kazdym razem mowie sobie, ze bede je robic czesciej, i zapominam. I jeszcze robie cranberry. Tak wiec w zasadzie nic specjalnie. I jeszcze sobie zrobie manicure;)
      Stokrotko, jakie piekne naszyjniki - cuuudo! uwielbiam!
      • xurek Re: O pierdułach - Odc. 461 26.11.20, 20:15
        jak sie robi czerwone ziemniaki? indyka wam zazdroszcze, tutaj prawie nigdy sie go nie jada, bo w CH nie obchodza Thanks Giving i prawie nigdy nie ma indyka w sklepach.

        Od tych opisow zglodnialam i lece do kuchni cos upichcic. Bedzie to drugi posilek dzisiaj, maraton powoli wychodzi mi bokiem.
      • stokrotna Re: O pierdułach - Odc. 461 26.11.20, 20:48
        Hej Aniu :)
        Happy Thanksgiving i smacznego indora.

        Czerwone ziemniaki są pycha. Cranberry też :) Indyk, dobrze zjeść - a nie musieć robić. Amerykanie robią niezły stuffing, indor zwykle jest gigantyczny, fajnie zjeść kawałek, a nie 10 kilowe monstrum.

        I owszem, naszyjniki mnie się samej podobają, a tego roku obiecałam też kilka zrobić dla bliskich osób pod choinkę - dla ich bliskich. Bardzo mnie to cieszy, bo tylko dla samej siebie fajnie jest robić, ale frajda jest zrobić coś specjalnie wyjątkowo dla kogoś.

        Mam nadzieję, że czujesz się już lepiej.

        Jakie rozsierdzenie ??? Nie zauważyłam nic ;)

        Buźka wirtualna.
    • jutka1 Podsumowanie Dziękczynienia etc. 26.11.20, 23:38
      Jak rano pisałam, moje myslenie dzisiaj wracało do tematu "za co mogę być wdzięczna w tym roku".

      Po pierwszych porannych, że rok okropny, i w ogóle do kitu wszystko, rozwój wypadków uświadomił mi kilka rzeczy.

      Najpierw mail z korpo, forward maila od instytucji finansującej ten *^%@$ projekt, że proszą o wyjaśnienie kilku kwestii w ostatecznym rozliczeniu finansowym. Natychmiastowy bół żołądka, jak pies Pawłowa na hasło "znowu ten projekt" (no bo ileż można? usiłuję go od siebie odkleić od 5 miesięcy).

      Telefon do odpowiedniego działu, żeby o tym porozmawiać, oni że spoko, w poniedziałek się zajmą, ja tylko jedną rzecz przygotuję i OK.
      Po czym w ramach rozmowy oni mi referują, co się w korpo dzieje. W korpo, nie w tym dziale, bo tam zawsze ordung na najwyższym poziomie. Po wysłuchaniu pół tuzina opowieści, zrozumiałam, jaka jest pierwsza rzecz, za którą powinnam być wdzięczna. Że wyszłam z tej struktury. Że nie muszę mieć NIC do czynienia z chaosowcem (który ciągle sieje chaos, dezinformację i oczernianie ludzi - ale mnie to już nie dotyczy), czy innymi chwastami jakie się tam umościły. Robię dla korpo rzeczy, ale wyszłam z machiny trybików. Check #1, Thanksgiving.

      Następnie robiąc robótkę dla klienta pobocznego zdałam sobie sprawę, że bardzo się odnajduję w tego rodzaju pracy. Check #2, Thanksgiving.

      Potem pomyślałam: "zdrowie, odpukać, OK". Check #3, Thanksgiving.

      I wreszcie, podziękować za mamę i siostre, mimo czasami irytacji na jedną czy drugą. Że są, że mnie jakoś tam znoszą ;-). I za przyjaźnie i znajomości, które były i są, i - mam nadzieję - będą. Check #4, Thanksgiving.

      Czyli: jest za co dziękować. I dobrze, bo rano myślałam, że wszystko absolutnie do kitu. :-)
      • kan_z_oz Re: Podsumowanie Dziękczynienia etc. 27.11.20, 07:09
        Bardzo sie ciesze, Jutka.

        Wczoraj mialam podobne mysli odnosnie pozbycia sie tego B&B gdzie ciagle sie cos dzialo. Pod lokalnym sklepem stala ekipa strazy pozarnej werbujaca lokalnych do zakladania konta, z ktorego pozniej sklep oddaje 1% na wybrany przez klienta cel. Chodzilo oczywiscie o fundusze dla tej strazy.
        Przystanelam. Przywital sie ze mna byly klient, gdzie bylam tylko dwa razy i go nie poznalam w mundurze oraz krotkimi wlosami. Zagadnelo kilku innych. Zobaczylam meza klientki od tego B&B, gdzie wykonywalasmy w jego domu prace z Sandy przez dwa lata i ja dodatkowo nastepne dwa.

        Patrzyl jakbym byla szyba. Zrezygnowalam z proby przywitania sie, myslac tylko; Dzieki Bogu, ze nie musze juz tam chodzic. Dzien dobry zawsze przychodzilo mu trudno ale jeden na jeden bylo ok. Publicznie oczywiscie juz nie jest.
        Dzieki Bogu, ze tez obcielam ogony i obecnie nie musze organizowac zastepstw na wakacje lub swieta.
      • maria421 Re: Podsumowanie Dziękczynienia etc. 27.11.20, 09:29
        Jutka, bardzo mi sie podoba to, co napisalas, czyli to, ze potrafisz znalezc dobre rzeczy za ktore jestes wdzieczna.

        Ja tez jestem wdzieczna za zdrowie, za to, ze mnie (odpukac) wirus omijal, za to, ze choc jestem sama, nie czuje sie samotna, bo mam moje kochane dzieciaki i pare osob na ktore moge liczyc.

        Przedwczoraj dostalam niespodziewana przesylke od mojego brata i bratowej - po prostu paczuszke z suszonymi grzybami z Bieszczadow. W normalnych czasach przywiezliby je ze soba (byli zaproszeni na Sylwestra) , ale skoro nie moga przyjechac, to przyslali. Drobna rzecz, a duzo radosci z tego ze pamietaja.
        Odwdziecze sie norymberskimi piernikami .

        Milego dnia wszystkim:-)
        • kan_z_oz Re: Podsumowanie Dziękczynienia etc. 27.11.20, 09:50
          Piekne to Mario. Myslalam tak wlasnie patrzac na moje ptaki. Zajmuje mi naprawade kilka godzin gdziennie.

          Maja obecnie mlode. Kukabburry rekordowa ilosc pisklakow w tym roku. Jest ich az 5. Mamy inne odmiany, ktore sa w scislej symbiozie z kukabburramy. Jest to wszystko dyktowane walka o pozywienie ale tez maja bardzo zdrowy rozsadek aby nie walczyc bez potrzeby. Obecnie obsewruje jak rodzice gonia dzieci szczypiac je za ogon lub gdzie sie da. Zmuszaja je do ruchu. Musza nabrac muslulow aby fruwac i stawic opor przyrodzie. W tym roku moglismy obserwowac jak nigdy przed. W tym roku tez wspieralismy bardzo.

          Mamy tez ptaki ladujace aby spedzic chwile dla przyjemnosci. Dzisiaj rano mialam koncert butcher ptaka. W tym wszystkim nie ma szansy na bycie samotnym. Ptasi raj i towarzystow zaczyna sie obecnie od 4:30 i trwa az opuszcze dom. Zaczyna sie znowu od 4-tej popoluniu az do po zmroku.

          Jest to bardzo piekne i rozrywa piersi z zadowolenia.
          • xurek Re: Podsumowanie Dziękczynienia etc. 27.11.20, 10:03
            LIKE wszystkie dziekczynne wipisy. Fajne.

            Wdzieczna za to, w jakich warunkach dane mi bylo przezyc wiosenny lockdown. Za to, ze przezylam go w przestronnym domu, pieknym ogrodzie i jeszcze piekniejszej okolicy w calkowitej harmonii z moja rodzina. Za to, ze odkrylam nowe rzeczy i umiejetnosci.

            Wdzieczna za to, ze nie mam materialnych zmartwien.

            Wdzieczna za to, jak potrafie sobie radzic z bolesnymi ciosami i przeciwnosciami losu.
    • xurek TGIF 27.11.20, 12:00
      i na dodatek poludnie. kuniec roboty. przede mna - same przyjemne obowiazki.

      zaraz zrobie sobie sniadanie, potem pojde na zakupy zywnosciowe do wiejskiego sklepu a potem pojade do miasta na zakupy inne. potrzebuje nowa koldre, bo ze starej sypie sie pierze, nowe poduszki, bo sa wylezale, nowy rozpylacz do "twarzowej wody", bo sie rozwalil i nowy otwieracz do konserw, bo gdzies zniknal.

      wymienie w "ksiazkowej szafie" dwie przeczytane ksiazki na nowe.

      wieczorem zrobie placki, ktore zjem razem z Mlodym.

      poza tym poforumuje i potelewizoruje. poczytam ksiazke i zrobie sobie pachnaca kapiel przy swiecac oraz wypije drinka. ot, dzien jak codzien :)
      • maria421 Re: TGIF 27.11.20, 12:18
        A propos plackow kartoflanych, to jak Wam juz ze 100 razy mowilam, najlepsze byly na jarmarku Bozego Narodzenia, ale jarmark odwolali :-( Wiem jak sie placi robki, ale nie wiem jak sie robi w ilosci trzech sztuk, czyli jednej porcji dla mnie. Placki musza byc przeciez spozywane prosto z patelni, opcja zamrozenia nie wchodzi w rachube. Jakie proporcje ?

        • jutka1 Re: TGIF 27.11.20, 12:29
          maria421 napisała:

          > A propos plackow kartoflanych, to jak Wam juz ze 100 razy mowilam, najlepsze by
          > ly na jarmarku Bozego Narodzenia, ale jarmark odwolali :-( Wiem jak sie placi
          > robki, ale nie wiem jak sie robi w ilosci trzech sztuk, czyli jednej porcji dl
          > a mnie. Placki musza byc przeciez spozywane prosto z patelni, opcja zamrozenia
          > nie wchodzi w rachube. Jakie proporcje ?
          ***********

          Mario, ja robię na dwa dni. Te na drugi dzień, po wyjęciu z lodówki podgrzewam na suchej patelni na małym ogniu, kilka razy przewracam, aż się porządnie podgrzeją. Wraca chrupkość, i są zupełnie "zjadliwe". :-)
          • maria421 Re: TGIF 27.11.20, 12:41
            jutka1 napisała:

            > Mario, ja robię na dwa dni. Te na drugi dzień, po wyjęciu z lodówki podgrzewam
            > na suchej patelni na małym ogniu, kilka razy przewracam, aż się porządnie podgr
            > zeją. Wraca chrupkość, i są zupełnie "zjadliwe". :-)

            Dzieki, wyprobuje.

      • jutka1 Re: TGIF 27.11.20, 12:32
        Też właśnie skończyłam pracę na dziś, tylko przede mną nie przyjemności, ale mega-sprzątanie. W niedzielę mama-solenizantka z siostrą przyjadą na kawę, więc trzeba dom postawić do pionu. :-)
        • stokrotna Re: TGIF i Thanxgiving to Jutylda :) 27.11.20, 13:16
          Dzisiaj chłodno, słońce zza chmur, ale nadal pięknie i kolorowo.

          Także pionizuję dzisiaj siebie, dom, i wykonywam prace rozmaite. Przy okazji wietrzenia szaf, wydobyłam skarb nad skarby, co w mojej Świętej Skrzyni trzymam GO. Jest to pled wykonany na drutach, przez ojca Znanej Osoby. Osoba podarowała go Jutyldzie, a Jutylda (za specjalna zgodą Znanej Osoby) sprezentowała go mnie bo - jak GO zobaczyłąm do dostałam ocipienia i pi..dolca. Pledu już nie trzymam na wierzchu bo stanowi artefakt muzealny i muszę go chronić przez molami co czasem tu je mam. Ale wydobywam czasem, wietrzę, dokonuję przeglądu, reperuję ewentualne drobne oczka i takie tam, i przełożony przeciwnamolnymi kulkami o zapachu lawendy - spowrotem do skrzyni chowam.

          Jutylda na wątku Dziękczynnym napisała, że musi podłubać w pamięci aby wydobyć za co by mogła być wdzięczna, a ja natomiast wpadłam na taki pomysł, aby wyrazić wdzięczność Jutyldzie, jako forumowicz, za to że niezmiennie od lat codziennie robi wpisy na tym pierdulonie co jest w sumie korzeniem, pniem i koroną tego Foruma, więc w zasadzie JEST forumem. Nie to, bym miała podstawę się wypowiadać w imieniu innych, ale zachęcam każdego kto ma ochotę, aby wdzięczność Jutyldzie swoją wyraził.

          No i prywatnie jako JA, też - za pled i wszystko :)




      • roseanne Re: TGIF 27.11.20, 15:00
        obudzilam sie sporo za wczesnie
        potworny bol glowy, krku, gory plecow, leje sie z oczu i nosa...
        i mna troche telepie, bez goraczki


        ki bies?! wychdze tylko na zakupy i niewielkie spacery, nie tule sie do nikogo poza swoimi dziecmi, mseczka obowiazkowo jes,t od wyjscia za drzwi po wejscie spowrotem


        zamowilam dostawe zywnosi przez net, dostarcza jutro rano

        za oknem szaro i deszczowo - paskudnie

        w ramach black friday zamowilam sobie i corce zakolanowki

        polki z ksiazkami sa i u nas, ale ostatnio glownie jakies stare magazyny, znaczy kolorowe czasopisma, a i tak wiekszosc pozamykane, bo korona


        zaczynam poszukiwania dobrego malego nawilzacza do sypialnii



        placki ziemniaczane akurat ja mroze, a potem odgrzewam w piekarniku, na blaszce do ciastek, mroze przekladane woskowanym papierem, wiec latwo oddzielic - patent jeszcze z NJ, gdy bywalismy u sasiadow na hanuka zapraszani, gdzie podstawa menu byly wlasnie placki ziemniaczane lub tacos vegetarianskie
        • jutka1 Re: TGIF 27.11.20, 15:39
          roseanne napisała:

          > obudzilam sie sporo za wczesnie
          > potworny bol glowy, krku, gory plecow, leje sie z oczu i nosa...
          > i mna troche telepie, bez goraczki
          **********
          O matko, Rose! Współczuję!
          Mam nadzieję, że to nie covid. Trzymam kciuki.

          > placki ziemniaczane akurat ja mroze, a potem odgrzewam w piekarniku, na
          > blaszce do ciastek, mroze przekladane woskowanym papierem, wiec latwo
          > oddzielic - patent jeszcze z NJ, gdy bywalismy u sasiadow na hanuka zapraszani,
          > gdzie podstawa menu byly wlasnie placki ziemniaczane lub tacos
          > vegetarianskie
          ***********
          O. Wypróbuję, dzięki. :-)
            • ania_2000 Re: TGIF 27.11.20, 18:27
              Oj Rose, oby nie, Covidy lataja bez sensu, ale ten bol glowy niepokojacy. Trzymam kciuki rowniez mocno!
              Piekne opowiesci o tym za co jest sie wdziecznym. Szczegolnie w tym beznadziejnym roku ktorym mamy, i dobrze jest, ze okazuje sie, nie jest on jednak tak calkiem beznadziejny.
              I ze mozemy sie cieszyc zdrowiem i rodzina i przyjaciolmi! :))))))
              Kazda taka chwila cieszy.


              Ja wlasnie przy herbatce odpoczywam po wczorajszych excesach jedzeniowych. Przyjecie wspaniale - oczy by zjadly wszystko:). Dzisiaj bedzie potrzebny baaaardzo dlugi spacer, zeby to wszystko strawic.
              W odpowiedzi Xurkowi - czerwone ziemniaki to ja tak mowie - bo prawidlowo to sa sweet potatoes, czyli inaczej yams -
              en.wikipedia.org/wiki/Sweet_potato

              chociaz nie wiem czy to sa naprawde yams - bo tutaj sprzedaja dwa rodzaje - jedne czerwone a druge pod nazwa yams ktore sa zolte a ja wole te czerwone.

              Ponizej zdjecia zrobilam jak wygladaja w naturze, jak w garnku i jak wygladaj juz ugotowane - w misce. Robie je bardzo prosto, tak jak normalne, gotoje, ubijam (dodaje troche masla i mleka) i juz. O wiele bardziej zdrowsze od zwyklych, maja mniej kalorii, i starch - wiec dla ludzi ktorzy chca sie odchudzac a lubia ziemniaki - idealne:)

              na zdjeciu ponizej - nasz "wklad" w kolacje indycza - miska cranberry, miska ziemnikaow i flaszka wina Snoop Doggy Dog, ktory nie tylko wzial sie za przemysl kulinarny (gotuje z Marta Stewart) ale rowniez kreuje wlasne wina o tematyce kryminalnej LOL zreszta bardzo dobre petit syrah.
              • xurek Re: TGIF 27.11.20, 20:14
                nie mam pojecia, co to jest. pokrojone wyglada jak yam, ale u nas yam do jest taki bardzo dlugi u gruby "korzen". to, co masz w recje widzialam podobne w Nigerii i nazywalo sie coco yam. Moze to to samo? Yam bardzo lubie (jezeli mowimy o tym samym) - jest to Afrykanska odpowiedz na kartofel i moim zdaniem smaczniejsza, aczkolwiek ja kartofle tez bardzo lubie.

                Slodkie ziemniaki (przynajmniej te znane u nas) sa naprawde slodkawe i ja za nimi nie przepadam. Maja taki kolor jak ta Twoja bulwa, ale sa chudsze i dluzsze a w srodku pomaranczowe.
                • roseanne Re: TGIF 27.11.20, 20:41
                  Celebry i kulinarni twierdzą, że yam i słodki ziemniak to nie to samo. Handel twierdzi inaczej.tu najczęściej te z pomarańczowym środkiem, uwielbiam pieczone
                  Spotkałam czerwone bądź fioletowawe z zewnątrz i zoltokrekowe w środku. Też smaczne, choć zupełnie inne
        • xurek Re: TGIF 27.11.20, 20:11
          mialam podobnie (oprocz kataru), zarazilam sie od Mlodego i nie byl to covid, bo jego test byl negatywny. Chyba latwiej jednak zarazic sie jakas grypa czy innym przeziebieniem, wiec moze tez od dzieci zlapalas?

          Kuruj sie i trzymaj cieplo.

          Nasze placki nie musialy byc przechowane, juz wiecej nie bede robic, bo sa niebezpieczne - ja sama zjadlam 5 a Mlody jeszcze wiecej :)
      • xurek Re: TGIF 27.11.20, 20:23
        bardzo udane zakupy: leciutka koldre puchowa i dwie miesiste poduchy oraz milusi lazienkowy dywanik udalo mi sie kupic bardzo korzystnie w ramach Black Friday.

        Poza tym wreszcie upolowalam torebke, ktora koniecznie chcialam miec, taki moon-cross-bag i to dokladnie w tej samej kroko-skorze, co moje boots. teraz mam taske i do czerwonych i do czarnych boots. Tez przeceniona o polowe.

        w miescie smutnawo: na starowce, naliczylam 7 opuszczonych sklepow, ktore padly ofiara kovidowej plajty. glownie sklepy z "alternatywna moda", ale rowniez moj ulubiony Pasito oraz moj ulubiony domek, ktory miescil pracownie bizu. pani naprawila moje 30-letnie kolczyki, wymienila perly a teraz musiala zamknac.

        w dwoch pustostanach z olbrzymimi przeszkleniami miejskie muzeum zaczelo wystawiac obrazy, wydaje mi sie to byc bardzo dobrym pomyslem.

        • stokrotna Re: TGIF 27.11.20, 20:55
          Tak, te zamknięcia są deprymujące :( Ja miałam w okolicy knajpkę polską, gruzińską, koreańską i kebabiarnię. Ostatnio miałam odrzut na gotowanie i często sobie przynosiłam - na przykład zwykły rosół, wcale się nie opłacało pichcić dla jednej osoby... no i upierdliwość szczególnie ostatnio - sklep, full- gear antykovidowy, taszczenie produktów, pichcenie, brudne gary, stos opakowań, wizyta w zsypie, coraz szybciej zawalanym przez kupy opakowań, śmieci...

          Padła najpierw gruzińska, potem polska dziurka z obiadami, pada oblegany do tej pory Koreańczyk - ostatnio nabyty rosół poskutował wizytą Króla Reptylian :( Złamałam się i kupiłam dziś tackę włoszczyzny, dwie ćwiartki kurczaka, z połowy zrobiłam rosół z rozmarynem, połowę zamroziłam.

          Apropos biżu Xurek, zrobiłaś coś może ostatnio? Zawsze mi się podobały Twoje projekty. Tutaj w PL, dramatycznie podrożały kamienie i pół-produkty, więc głównie robię z zasobów, albo przerabiam. Pamiętam od Kana dostałam jakieś fajne rzeczy, też poprzerabiałam trochę i mam.

          • xurek Re: TGIF 27.11.20, 21:29
            nie, nic nie zrobilam i jakos stracilam zapal. byl taki okres, ze robilam duzo i duzo sprzedawalam przy okazji wystaw S. (teraz wydaje mi sie, ze to chyba bylo na jakiejs innej planecie i w innym zyciu). za te kase nabywalam glownie nowe kamienie, srebrne elementy itd. i mam tego teraz cztery pelne szuflady.

            oprocz tego duzo zrobionej bizuterii, ktorej nigdy nie sprzedalam, bo skonczyly sie wystawy. i duzo tej "kupionej mlodocianej", glowne srebrnej, ktorej tez nie nosze, bo jakos mi sie odwidzialo. a sa wsrod niej naprawde fajne rzeczy, np. srebrne recznie robione wyroby indian Hopi albo poludniowoamerykanskie podroby rzezb Aztekow jako kolczyki itd.

            myslalam kiedys, by otworzyc jakies konto na jakims ebayu albo innym takim, ale tez mi sie nie chce. kolezanka proponowala, by otworzyc wlasny sklepik internetowy z bizu i z tunikami, ale jeszcze bardziej mi sie nie chce.

            nic to, kamienie maja to do siebie, ze sie nie plesnieja, sie nie zesychaja, wiec moze kiedys jeszcze.....
            albo i nie.
            • stokrotna Re: TGIF 27.11.20, 21:43
              Aha. To trochę inaczej niż ja. Nigdy nie sprzedawałam dużo.

              Tutaj w PL - nikt nigdy nie cenił za bardzo czyjejś oryginalnej, ręcznej pracy. Oczekiwano, że skoro ręcznie, to będzie taniutko, no bo "każdy tak by sobie mógł sam zrobić". Albo- za darmo najepiej - żebym rozdawała. A w ogłóle to niech może za im płacę - za promocję poprzez noszenie na ich osobach :D

              Miałam swój butik vintage na portalu Da Wanda, głównie akcesoria, biżu raczej niż ciuchy. Też jakoś szło, szło i... nie wyszło.

              Ale sporo kawałków zrobionych zostało na zamówienie, z których jestem dumna. Mam foty, lubię sobie popatrzeć.

              No i kuferek z materiałami, dwie skrzyneczki gotowych rzeczy.

              Też - może kiedyś...

              Gały już nie te, nawlekać drobiazu nie mogę. Ale coś tam udydłam jeszcze.
            • jutka1 Re: TGIF 27.11.20, 23:17
              Xurku, te dwa naszyjniki Twojej ręki ciągle mam. A nie ukradli ich we włamie (CAŁA resztę biżuterii ukradli), bo wcześniej tak je schowałam, że sama ich znaleźć nie mogłam. :-)))
              I kilka miesięcy później po włamaniu, grzebię wśród wieszaków w szafie, a tu między wieszakami wisi żółty woreczek z La Bagagerie, i O! Dranie nie szukali biżu między wiszącymi ciuchami. :-)))
                • jutka1 Re: TGIF 27.11.20, 23:56
                  xurek napisała:

                  > jak dom, gotowy na przyjecie mamy?
                  **********
                  Kuchnia częściowo, jutro skończę. I jutro też ogarnę salon, schody, i hall. Łazienka jest OK, nic nie trzeba robić. Dam radę. :-)
                  No i będzie pół dnia w niedzielę, w razie sytuacju kryzysowej.
              • stokrotna Re: TGIF 28.11.20, 10:38
                jutka1 napisała:

                > Xurku, te dwa naszyjniki Twojej ręki ciągle mam. A nie ukradli ich we włamie (C
                > AŁA resztę biżuterii ukradli), bo wcześniej tak je schowałam, że sama ich znale
                > źć nie mogłam. :-)))

                Czyli wszystko co ja dla Ciebie zrobiłam - na zamówienie, lub też Ci podarowałam - to się poszło j**ć :( Jest mi niezmiernie przykro, bo bardzo dużo serducha włożyłym we wszystkie. To świnie te sukinsyny co Cię obrabowały. Nie mam słów.
                • jutka1 Re: TGIF 28.11.20, 11:16
                  stokrotna napisała:

                  > Czyli wszystko co ja dla Ciebie zrobiłam - na zamówienie, lub też Ci podarowałam
                  > - to się poszło j**ć :( Jest mi niezmiernie przykro, bo bardzo dużo serducha
                  > włożyłym we wszystkie. To świnie te sukinsyny co Cię obrabowały. Nie mam słów.
                  ***********
                  Tak niestety. :-(((
                  Nie mówiłam wtedy, żeby nie robić Ci przykrości.

                  I wszystko inne, pierścionki od babci, od taty, etc. Wszystko wyczyścili.
                  O zegarze ściennym i 19-wiecznym samowarze z zasobów pamiątek rodzinnych nie wspomnę.
                  Bo że elektronika, to wiadomo.
                  :-(
    • stokrotna Sobota :) Rose/Jutylda 28.11.20, 10:47
      Pocznurno, lecz teraz przebija trochę słoneczna. Nadal bardzo efektownie i kolorowo - przyrodniczo. Lubię takie listopady.

      Dzisiaj dzień bezplanowy. Obudziłam się to wstałam. Przeżuję jakieś śniadanie, wypiję coś gorącego. Nadal mi się "beka" Królem Reptylian :(

      Chciałam zindagować Rose i Jutyldę, bo ostatnio zarejestrowałam Rose w Szwajcu. Gdzie teraz jesteś Różyczko? Wróciłaś do siebie czy Szwajcujesz? A Ty, Pytoński, ostatnio zarejestrowałam Cię Szefową Ważnego Działu w Ważnej Instytucji, z masą upierdliwych półgłówków i projektów na głowie. A teraz czytam, że doznałaś uwolnienia. Jakiś updejcik dla mnie?

      Niestety nie mam możliwości prześledzić rozwoju sytuacji na zaprzeszłych wątkach, więc jak nie chciecie, to nie odpowiadajcie.

      Miłego dnia wszystkim.

      • chris-joe Re: Sobota :) Rose/Jutylda 28.11.20, 11:17
        Rose juz w montrealskich pieleszach. Widujemy sie niekiedy przez plot, badz na krotkie 'hi' na ganku.

        Dzis z Brazem zamierzalismy wypic pare piw, i nagle, po jednym, on zachorzal. To znaczy nie tak nagle, bo sie juz tak sobie czul od czwartku, wiec w piatek sobie wzial wolne. I nagle zaczal rzygac. Raz, dwa, trzy. Teraz mu parzę mietę i czuwam. Odczekamy i zobaczymy, co to znaczy. (Wreszcie slysze jak chrapie!)
      • jutka1 Re: Sobota :) Rose/Jutylda 28.11.20, 11:24
        Stokrociu, główny projekt skończyłam (potem jeszcze mi się nim bekało, bo jakieś raporty pisałam etc.), a potem zostałam w starym korpo na ćwierć gwizdka, jako nadworny frilanser od innych rzeczy, na zasadzie samotnego białego żagla, bez upaprania w jednostki czy działy, bez obowiązku kontaktów z półdupkami. Jedyne kanały to główne szefostwo, prawnicy itp. I za to dzięki niebiosom.

        A ponieważ to nie zapewnia utrzymania siebie i domu, więc powoli odbudowuję starą bazę klientów, a i nowi jacyś czasem trafiają do mnie na zasadzie marketingu szeptanego. Na pewno jest mi teraz lżej emocjonalnie i mam mniej stresu zawodowego. Finansowo na razie trochę słabo, ale to odbuduję.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka