Dodaj do ulubionych

Roe v. Wade

16.11.04, 04:49
Kolejne cztery lata rzadow pod patronatem "W" wraz z wspierajaca go "moralna
wiekszoscia - don't get fooled by name - a przyjdzie nam borykac sie tak jak
kobietom w ..... Polsce:
www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=kraj&name=128



Obserwuj wątek
    • ertes Re: Roe v. Wade 16.11.04, 05:34
      Sluchaj, tylko z tej rozpaczy zebys nic sobie nie zrobila. Bo to wiesz jeszcze
      ponad 4-ry lata.
      • prawdziwystarywiarus ertes orgazmiczny 16.11.04, 14:00
        ertes napisał:

        > Sluchaj, tylko z tej rozpaczy zebys nic sobie nie zrobila. Bo to wiesz jeszcze
        > ponad 4-ry lata.


        "At the heart of liberty is the right to define one's own concept of existence,
        of meaning, of the universe, and of the mystery of human life. Beliefs about
        these matters could not define the attributes of personhood were they formed
        under compulsion of the State."

        U.S. Supreme Court Justices O'Conner, Kennedy and Souter
        in the case of Planned Parenthood of Southeastern Pennsylvania v. Casey
        505 U.S. 833 (1992).

        i.p., nie zachodzi zadne niebezpieczenstwo zrozumienia kwestii aborcji przez
        ertesa. Ertes nie tylko sam w ciaze nie zachodzi, ale w dodatku przymus
        panstwowy kocha i zyc bez niego nie moze. Dzien swiateczny jest u ertesa wtedy,
        gdy blizniemu swemu moze uczynic, co sobie niemilo. 'Compulsion of the state',
        to dla niego rzecz, ktora sprawia, ze niebo nie wali sie ludziom na glowe, a
        slonce wschodzi i zachodzi.
        • ertes rada 16.11.04, 15:42
          Napisz anonim na Berdyczow.
        • i.p.freely Re: ertes orgazmiczny 16.11.04, 21:21
          S.P - ja sie niczego innego po nim nie spodziewalam bo pisze odruchowo i bez
          zastanowienia, czesto-gesto przeczac sobie samemu. Czy to obraz filozofii
          zyciowej, czy tez tylko chec brylowania???
          Mniejsza o ertesa, jemu i tak temat wisi bo jak co, to pryska do "europy". Moze
          nawet do Polski. A tam, chcial czy nie chcial, antykatolik zostanie obronca
          zycia poczetego, bo innego wyboru nie ma.

          Dlaczego podjelam ten temat? W swietle obecnych ukladow, tzw "moralna wiekszac"
          moze zostac nagrodzona, za poparcie udzielone skrajnej prawicy dazacej od lat
          do skupienia wladzy w swoich rekach, obaleniem "prawa wyboru".

          Jesli do miana "moralnej wartosci" uroslo babranie sie (rzadu) w jajnikach
          aka "obrona zycia poczetego" to powinnismy byc konsekwentni - czyz, wedle tej
          ideologii, matki w Bagdadzie nie powinny byc objete ochrona? A my je zabijamy.
          Ze nie wspomne o losie matek w Darfur. Tez mi "moralne wartosc", heh?

          • ertes Re: ertes orgazmiczny 16.11.04, 21:48
            Speaking o klasie?

            >S.P - ja sie niczego innego po nim nie spodziewalam bo pisze odruchowo i bez
            >zastanowienia, czesto-gesto przeczac sobie samemu. Czy to obraz filozofii
            >zyciowej, czy tez tylko chec brylowania???

            A co do tematu to widze ze musze ci dokladnie wytlumaczyc do czego odnosil sie
            moj komentarz.
            Ano sluchaj, odnosil sie do twojego ciaglego plakania i narzekania na temat
            Bush'a i wszystkiego co zwiazane z tym wyborem.

            Understand teraz?
    • jutka1 Re: Roe v. Wade 16.11.04, 22:55
      czy moge scurvic na temat glowny?

      nowi sedziowie SC mianowani przez pana Prezydenta B...
      moga spowodowac kasacje decyzji R.v.W.

      i to bylby ogromny krok wstecz

      chetnie me-ry-to-rycz-nie podyskutuje o prawie do aborcji i prawodawstwie (-ach)
      zezwalajacych lub nie

      i inne aspekty

      nie-religijne please

      prosze bardzo

      caly Wersal
      • ertes Re: Roe v. Wade 16.11.04, 23:00
        Z calym szacunkiem Jutko do Twojej checi dyskusji... ale... podzielam zdanie Dona.
        • ani-ta nie wiem jakie jest zdanie dona... 16.11.04, 23:10
          ... ale uwazam, ze WY (mezczyzni) srednio powinniscie zabierac glos w TEJ
          sprawie...
          no... poza jednym zdaniem :
          "COKOLWIEK postanowisz (to do partnerki) to ja cie POPRE!".

          a jesli masz jakiekolwiek zapytania do TEGO tematu, to chetnie argumentuje.

          a.:)
          • ertes Re: nie wiem jakie jest zdanie dona... 16.11.04, 23:17
            Dlaczego mezczyzni nie powinni sie wypowiadac?
            Nie bardzo rozumiem.

            Zapytan nie mam. Co mam to wlasne zdanie na ten temat.
            • ani-ta Re: nie wiem jakie jest zdanie dona... 16.11.04, 23:49
              myslisz, ze nie rozumiesz? czy prowokujesz?:)

              az sie chce prafrazowaz Bogusia Linde... " a co ty wiesz o ciazy?!":)))))))


              a.:))))
              • ertes Re: nie wiem jakie jest zdanie dona... 16.11.04, 23:54
                Najwyrazniej masz jakies wyobrazenie o roli mezczyzny wiec jestem ciekaw.
                Chodzi mi o rozszerzenie tego co napisalas.
                • ani-ta Rozszerzam: 17.11.04, 00:10
                  ciaza-aborcja-urodzenie to DECYZJA kobiety, bo jej bezposrednio dotyczy.
                  mezczyzna - moim zdaniem - jesli chce byc jej pelnoprawym partnerem, wsparciem -
                  powinien (mimo wlasnych przekonan) wspierac ja w wyborze.
                  bo... zycie/los/sytuacje sa rozne... partner moze sie "ulotnic" i zapomniec o
                  incydencie, a w/przy kobiecie DECYZJA pozostaje na zawsze.

                  nie mowie o zakazie/nakazie i warunkach aborcji - mowie o WYBORZE i ewentualnym
                  udziale mezczyzn w nim.

                  a.:)

                  P.S.
                  chcesz znac moje zdanie? ja NIGDY - teraz. ale w sytuacjach hipotetycznnie
                  ekstremalnych (np. gwalt, totalna tragedia) - ZAWSZE "za". a przede wszystkim -
                  kobieta MUSI miec mozliwosc wyboru. ot. proste.
                  • ertes Re: Rozszerzam: 17.11.04, 00:23
                    Ja mysle ze to zalezy. Jesli kobieta jest sama to oczywiscie jest to jej decyzja.
                    Ale gdy jest ich dwoje (wiesz o co mi chodzi) to decyzja powinna zostac podjeta
                    wspolnie. Chyba w ten sposob rozsadniej.

                    >ja NIGDY - teraz
                    Co to znaczy?

                    • ani-ta Re: Rozszerzam: 17.11.04, 00:29
                      wspolnie - to oznacza - wygrywaja silniejsze argumenty.
                      czy zawsze lepsze?

                      co do reszty.
                      jakis czas temu - chcialabym miec wybor. teraz - musialabym byc w 100%
                      przekonana (naturalnie medycznie), ze ciaza NIKOMU szczescia nie przyniesie -
                      chcesz znac przyklady? np. bezmozgowie, brak kosci czaszki plodu, wady
                      genetyczne plodu wykluczajace jego ZYCIE itp.
                      • ertes Re: Rozszerzam: 17.11.04, 00:32
                        Coz, ja uwazam ze to ZAWSZE powinien byc wybor.
                        • ani-ta dziadek! 17.11.04, 00:39
                          kurde!
                          czytaj mnie uwaznie!


                          a.:)))))))))
                          • ertes babcia! 17.11.04, 00:40
                            Jednak chyba nigdy sie nie dogadamy mimo szczerych checi bo bij zabij ale ja nie
                            rozumiem o co ci teraz chodzi.
                            • ani-ta jaka babcia?! 17.11.04, 00:48
                              ja dla ciebie to dziecko ostatnio bylam!
                              od dziecinek mnie WYZYWALES:PPPPP


                              zawsze wybor - powinien byc ZAGWARANTOWANY!
                              natomiast ja wobec SIEBIE moge sobie dodatkowe argumenty stawiac:)
                              hipotetycznie rzecz jasna:)


                              a.:)
                              • ertes Re: jaki dziadek?! 17.11.04, 00:52
                                Jak bylas "dziecko" to jak ja moge byc "dziadek".

                                > zawsze wybor - powinien byc ZAGWARANTOWANY!
                                > natomiast ja wobec SIEBIE moge sobie dodatkowe argumenty stawiac:)
                                > hipotetycznie rzecz jasna:)

                                Podzielam Twoje zdanie. Cieszysz sie? :)
                                • ani-ta Re: jaki dziadek?! 17.11.04, 19:01
                                  > Podzielam Twoje zdanie. Cieszysz sie? :)

                                  no jakos sie zmusze:PPPPP
                                  ;-)))))))

                                  a.:)
                    • lucja7 Re: Rozszerzam: 17.11.04, 08:56
                      Decyzja MOZE byc wspolna, napewno nie POWINNA.
                      Moze byc wspolna gdy kobieta sobie tego zyczy.

                      lucja
                      • ertes Re: Rozszerzam: 17.11.04, 15:43
                        > Decyzja MOZE byc wspolna, napewno nie POWINNA.

                        To kwestia szczegolow w konkretnym i idealnym przypadku gdzie decyzje podejmuja
                        dwie osoby.
                        Co najwazniejsze to nie mozna i nie powinno sie niczego regulowac.
        • jutka1 Re: Roe v. Wade 16.11.04, 23:13
          Don sie tutaj wypowiadal?

          Slepne
          • ertes Re: Roe v. Wade 16.11.04, 23:15
            Chyba aluzja byla zbyt powiklana i dlatego bez sensu. Przyznaje sie bez bicia.
            • ani-ta aaa.. don to taki as z rekawa?))) ntxt 16.11.04, 23:48
              • ertes Re: aaa.. don to taki as z rekawa?))) ntxt 16.11.04, 23:49
                Teraz ja nie rozumiem?
                • ani-ta no masz... 16.11.04, 23:50
                  brak zrozumienia miedzy nami to chyba norma?:)

                  co ma DON do tego tematu?
                  oprocz straszaka?:)))


                  a.:)))
                  • ertes Re: no masz... 16.11.04, 23:55
                    Anito, napisalem do Jutki ze aluzja zupelnie mi sie nie udala i wyszlo bez sensu
                    wiec nie o brak zrozumienia tu chodzi tylko o moj post.
                    • ani-ta :) przyjmuje wyjasnienie;) jasne! ntxt 17.11.04, 00:11
      • maly.ksiaze Oj, Jutka... 17.11.04, 15:39
        > chetnie me-ry-to-rycz-nie podyskutuje o prawie do aborcji i prawodawstwie
        > (-ach) zezwalajacych lub nie
        Taka dorosla i jeszcze nie wie, ze merytorycznie to mozna rozmawiac o
        samolotach, miastach, erekcji (lub jej braku), paszportach (choc nie ze
        wszystkimi), ale nie o aborcji.
        Zludzenie merytorycznej dyskusji o aborcji mozesz uzyskac jedynie rozmawiajac z
        tymi, ktorzy mysla tak jak Ty. Albo sama z soba.

        Pozdrawiam,

        mk.
        • jutka1 Re: Oj, Jutka... 17.11.04, 15:43
          Masz racje chyba, m.k.

          Wycofuje propozycje.

          Odpelzajac pozdrawiam

          Jutka
          • ertes Re: Oj, Jutka... 17.11.04, 15:49
            hmmm to znaczy nasza (anita i ja) dyskusja to co?
            O kant 4-rech potluc?
            Sie pytam?
            • jutka1 Re: Oj, Jutka... 17.11.04, 15:52
              Moja z toba dyskusja bylaby jak gadanie sama ze soba :-)))) Albo gadanie z
              kims kto podziela opinie.

              Kobita to nie krowa zarodowa. Chlop chce miec progeniture, to niech wsadza
              nasienie tam, gdzie wie ze plod bedzie chciany.

              Tak mysle ja. I odpelzam, bom chora.
              • ertes Re: Oj, Jutka... 17.11.04, 15:56
                Wiesz, niby wszyscy podzielaja opinie (przynajmniej ci co sie odezwali) a jednak
                roznia sie co do definicja co kobieta MUSI a co POWINNA.

                > Kobita to nie krowa zarodowa. Chlop chce miec progeniture, to niech wsadza
                > nasienie tam, gdzie wie ze plod bedzie chciany.

                Ten, tego, poza gwaltem to zawsze wydawalo sie mnie ze it takes two.
                • jutka1 Re: Oj, Jutka... 17.11.04, 16:01
                  Nie bede sie wdawac w szczegoly, ale tych dwoje od tanga powinno miec jasnosc,
                  czy i jakich zabezpieczen kazda ze stron uzywa.
                  Jesli obie strony wiedza, ze bez zabezpieczen, to w moim widzeniu zdaja sobie
                  sprawe, ze roznie to moze byc.

                  Ale kobieta ma prawo wyboru. Tak mysle ja osobiscie.
    • xurek do kogo nalezy decyzja 17.11.04, 15:04
      Sama nie wiem.........

      Ogolnie jestem zdania, ze „kto wykonuje, ten decyduje“, czyli w zasadzie
      kobieta zawsze i wszedzie powinna miec prawo do swobodnej decyzji na temat
      losow noszonego plodu.

      Co jednak w sytuacji, kiedy ojciec zrowego plodu deklaruje sie przejac pelna
      opieke nad przez matke niechcianym dzieckiem? Plod, nawet jezeli jeszcze go nie
      nazwac zyciem to jednak nie zabawka i jezeli istnieje dla niego realna szansa
      na „normalne zycie“ bez rownoczesnego niszczenia innego zycia (matki) to moim
      zdaniem powinna ona byc mu dana.

      Skoro kobieta bez zgody mezczyzny moze urodzic dziecko i zmusic go do
      ponoszenia co najmniej materialnych konsekwencji to na odwrot powinno chyba byc
      tak, ze mezczyna moze zmusic kobiete do urodzenia jego dziecka, jezeli gotowy
      jest przejac pelna odpowiedzialnosc za jego wychowanie. Jakos takie
      sprawiedliwsze mi sie to wydaje....

      Panstwo powinno moim zdaniem jezeli w ogole to miec tylko marginalnie cos do
      powiedzenia, czyli jak np. w D moc „zmusic“ do rozmow z psychologiem przed
      podjeciem decyzji.

      Xurek
      • ertes Re: do kogo nalezy decyzja 17.11.04, 15:47
        Czyli uwazasz ze facet powinien miec moc prawna zmuszenia kobiety do urodzenia
        bo ma takie widzimisie?
        Nie, i jeszcze raz nie. Decyzja ostateczna i nieodwolalna powinna i musi nalezec
        do kobiety.
        • xurek to chyba zbyt powazny temat, 17.11.04, 16:00
          by dla samej checi przekomazania sie "deformowac" wypowiedzi?
          Nie uwazam, ze danie szansy dziecku na zycie, poniewaz jego ojciec deklaruje
          sie go wychowac przy rownoczensej nieingerencji w zycie matki po urodzeniu bylo
          li tylko widzimisie. Aborcja to trudny kompromis miedzy potrzebami /
          pragnieniami pot. matki, pot. ojca i pot. nowego zycia.

          A przy okazji jezeli juz "zawsze decyduje matka" to co myslisz o sytuacji, w
          ktorej kobieta swiadomie oszukujac mezczyzne (ze uzywa srodkow anty) zachodzi w
          ciaze, potem rodzi a potem zaskarza go o alimenty, wygrywa sprawe a on nie moze
          zrobic NIC? Tutaj tez decyzja ostateczna i nieodwolalna musi nalezec do kobiety?

          PS: w zasadzie to mnie powinno byc Twoje myslenie na reke a Tobie moje - swiat
          staje na glowie, wiec moze niedlugo nadejdzie koniec?

          Xurek
          • ertes Re: to chyba zbyt powazny temat, 17.11.04, 16:24
            Zle odbierasz. Nie mam ochoty sie przekomarzac ani deformowac.
            Jestem przeciwny wszelkiej niepotrzebnej odgornej regulacji ktora zawsze
            prowadzi do korupcji i naciagania w kierunku tych ktorzy sa gllosniejsi od innych.

            To wszystko piekne i ladne co piszesz i w swiecie utopii mialoby sens.
            I niestety nie docieraja do mnie argumenty jak z Twojego przykladu gdyz do
            zajscia w ciaze jednak potrzebne sa dwie osoby. Trzeba bylo myslec facet ;)
            • xurek @ Ertes 17.11.04, 16:35
              "Jestem przeciwny wszelkiej niepotrzebnej odgornej regulacji ktora zawsze
              prowadzi do korupcji i naciagania w kierunku tych ktorzy sa gllosniejsi od inny
              ch"

              Czyz przyzwolenie na abrocje to nie "odgrona regulacja"? Wiec chyba nie jestes
              przeciwny wszelkiej?

              "I niestety nie docieraja do mnie argumenty jak z Twojego przykladu gdyz do
              zajscia w ciaze jednak potrzebne sa dwie osoby. Trzeba bylo myslec facet ;)"

              Moja dobra znajoma tak "zalatwila" faceta, ktory nie chcial jej poslubic.
              Odstawila pigulki twierdzac, ze dalej bierze. Dalej uwazasz, ze facet mogl
              to "wymyslic"? Na dodatek uwazala, iz zrobila to rowniez dla jego dobra, bo
              on "nie wiedzial, co dla niego tak naprawde jest najlepsze".

              Zycie to naprawde nie utopia - tyle tylko, ze obojetnie, z ktorej strony nie
              spojrzysz.

              Xurek
              • ertes @ Xurek 17.11.04, 18:11
                > Czyz przyzwolenie na abrocje to nie "odgrona regulacja"? Wiec chyba nie jestes
                > przeciwny wszelkiej?

                W pewnym sensie tak. Ale jak juz bedziemy wnikac to w zasadzie wszystko jest
                odgorna regulacja, prawda?

                A co do Twojego przykladu to jesli bysmy to uregulowali jakims przepisem prawnym
                to co wstrzymaloby faceta przed oskarzeniem babki o "wrobienie go"?
                A poza tym nie bardzo widze rozwiazanie tego co ty piszesz? Chyba ze przez
                zmuszenie do aborcji?

                Ale, ale to sa przypadki ekstremalne i nie sadze zeby byly regula. W wiekszosci
                jest tak ze jest po prostu niechciana ciaza.
    • aksiegowy Re: Roe v. Wade 18.11.04, 04:34
      Prosze podac definicje od kiedy zaczyna sie zycie.
      Bo chyba w tym caly pies jest pogrzegbany
      Jak cos/ktos zyje to nalezy zapewnic szanse na kontynuacje zycie
      A tak na marginesie Pro-Choice - ale tylko kobiety, najchetniej ignorujac
      choice mezczyzny i tego nie narodzonego.

      AK
      • aksiegowy Re: Roe v. Wade 20.11.04, 16:37
        dwa dni i nic
        Chyba bede prowokatorem
        ProChoice - Pozwolcie mi zabic, i nie dajcie wyboru temu innemu zyciu, bo ja
        wiem najlepiej co temu drugiemu zyciu jest potrzebne lub nie. A po Pro Choice
        rally chodzmy protestowac osuszanie bagien bo komary wygina.
      • i.p.freely Re: Roe v. Wade 21.11.04, 05:09
        aksiegowy napisał:

        > Prosze podac definicje od kiedy zaczyna sie zycie.
        > Bo chyba w tym caly pies jest pogrzegbany
        > Jak cos/ktos zyje to nalezy zapewnic szanse na kontynuacje zycie
        > A tak na marginesie Pro-Choice - ale tylko kobiety, najchetniej ignorujac
        > choice mezczyzny i tego nie narodzonego.
        >
        > AK

        Kiedy zaczyna sie zycie???? Jak to kiedy??? W czasie ROBOTY, tak twierdzi moj
        luby, tak twierdzi zaprzyjazniony hydraulik, ba, nawet koscielny organista.
        Czyz JA nie mam pokladac w nich wiary?
        Wstepne "zycie" zawsze wyglada mniej wiecej zawsze tak samo. Na przykladzie
        hydraulika, my choice for the moment, bedzie to chyba pokazac najprosciej: mowi
        co nie gra, co trzeba zrobic, wyciaga narzedzia, ktore ja zawsze glosno i z
        uznaniem podziwiam (niech sie przyzna ten, ktory nie lubi jak jego narzedzia sa
        podziwiane) i zaczyna sie zycie.....

        • starypierdola Howdy neighbour! 21.11.04, 06:43
          Ladnie powiedziane. Nawet ja zrozumialem! :)))

          SP

          PS. Trawa pod kontrola? Liscie spalone? Gotowa na Thanksgiving? Lepiej zajac
          sie prostymi rzeczami; w koncu 'nec Hercules contra plures'!!
    • akawill Pani Brown 22.11.04, 13:32
      Pani Brown jest dzisiaj bardzo szczęśliwa jadąc do szpitala tego słonecznego
      dnia 2084 roku. Jest w 11 tygodniu ciąży i jedzie ją przerwać. Wspomina jak
      to wszystko się zaczęło. Najpierw oczywiście Domowy Medyk oznajmił jej
      któregoś ranka swym miękkim elektronicznym głosem że się stało. Później po
      dwóch tygodniach udała się na specjalne rutynowe badanie laparoskopowe,
      właściwie obowiązkowe po wprowadzeniu do powszechnego użytku w 2031
      ogólnoświatowej bazy danych DNA w celach identyfikacyjnych. Jest ono popierane
      z zadziwiającą zgodnością zarówno przez Watykan jak i Biotechnologów. Na co
      Watykan jeszcze liczy? Ci drudzy zawsze byli zainteresowani nowym ludzkim
      materiałem biologicznym. Jak należało się spodziewać, badanie pokazało że to
      coś w niej ma unikalne DNA. Później musiała się zadeklarować, czy optuje za AD
      czy AK (aborcja destruktywna i aborcja konstruktywna - nazewnictwo przyjęte po
      ogłoszeniu UFCA - Universal Freedom of Choice Act, 2058). Postępy w medycynie
      spowodowały że można utrzymać życie już od pierwszego podziału komórkowego, z
      tym że lekarze zalecają przynajmniej 4 tygodnie. UFCA jasno jednak określiła,
      że AD nie można robić po upływie 10 tygodnia ciąży tj. po pojawieniu się w
      centralnym ośrodku nerwowym sygnału bioelektrycznego ALPHA. Dużo wysiłku i
      środkow włożono w badania ALPHA, ale niesatysfakcjonujące zdolności detekcji
      sygnału w samym momencie jego pojawienia się skłoniły do przyjęcia końca 10
      tygodnia ciąży o 12 w nocy jako powstanie człowieka. Wszystko jest obecnie
      takie proste, myśli Pani Brown, nie trzeba męczyc się 9 miesięcy, tylko 1 %
      kobiet wybiera obecnie ten sposób. Żeby jeszcze wreszcie znaleźli lekarstwo na
      zmiany w piersiach - niestety ciągle nie ma tabletki, która nie szkodziłaby
      rozwojowi płodu. Lekarze kilkakrotnie pytali pani Brown czy rzeczywiście chce
      AK a nie AD. Obie wersje zabiegu wykonuje sie obecnie bardzo prosto.
      Uciążliwe bylo też dla pani Brown pilnowanie się przed niektórymi członkami
      rodziny, którzy z uporem maniaków zabraniali jej nazywać jej dziecka dzieckiem
      przed upływem 10 tygodnia ciąży. Aby uniknąć wszelkich nieporozumień i
      niespodzianek i żeby mogła nazwać ten dzień dniem urodzin swojego dziecka, Pani
      Brown przerywa ciążę dopiero w 11 tygodniu. Na szczęście to już koniec.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka