Dodaj do ulubionych

The Da Vinci Code

26.04.05, 05:42
Zawsze miałem kłopot z przebrnięciem przez dowolny z tak zwanych
bestsellerów. Jednak to, co dzieje się ze mną w przypadku książki Dana Browna
naprawdę mnie zaniepokoiło. Otóż przez cały dzień podróży - nie żartuję, 21
godzin (pozdrowienia z Bangalore) - udało mi się przeczytać mniej więcej
połowę. W normalnych okolicznościach przeczytałbym w tym czasie dwie książki.
Cóż za dzieło! Suspens bez suspensu. Chociaż - może zaszkodziła mi ilość
recenzji, którą przeczytałem w czasie naszej na ten temat dyskusji...

It is official now... Worst piece of...

Z drugiej strony - przecież Autor to pono człowiek nader inteligentny.
Przyznam, że gdy próbuję sobie pana Browna wyobrazić, staje przed moimi
oczami podstarzały muzyk rokowy z filmu 'Love, actually'. Kto oglądał - ten
wie.

Pozdrawiam,

mk.
Obserwuj wątek
    • ertes Re: The Da Vinci Code 26.04.05, 05:49
      Powiedz mi dlaczego mnie to co napisales nie dziwi?
      hmmm ciekawe....

      amen
      • maly.ksiaze Re: The Da Vinci Code 26.04.05, 19:11
        ertes napisał:

        > Powiedz mi dlaczego mnie to co napisales nie dziwi?
        Ponieważ (koniunkcja):
        1. Przypuszczasz na podstawie moich wcześniejszych wypowiedzi, że jestem
        niezwykle inteligentny, przenikliwy i oczytany.
        2. Sam zdajesz sobie sprawę, że Brown pisze to samo, co Ludlum - tylko gorzej.
        3. Demonstrowanie w swych dziełach głupich uprzedzeń można znieść od poziomu
        Dostojewskiego w górę. U gorszych - męczy.

        Reasumując: gdyby ludzie byli rozsądni, myśleliby to, co ja.

        Cheers,

        mk.
        • ertes Re: The Da Vinci Code 26.04.05, 19:27
          m.k you're missing the point ze sie wyraze z obca.
          To czy ksiazka jest dobra czy zla, czy sie podoba czy nie jest kwestia gustu.
          jak zauwazyla Jutka zreszta, czytajacego.

          Dyskusja na jej temat byla w zupelnie innym kontekscie.
          • maly.ksiaze Re: The Da Vinci Code 26.04.05, 19:57
            Ależ owszem, była w innym kontekście. Otóż Ty dziwowałeś się, czegóż to KK się
            boi. I szczerze mówiąc - poniekąd zgadzam się teraz z Tobą. Nie użyłbym tu
            słowa 'bać się', ani też, jak C-J 'histeria'. Ale owszem, dziwię się, że
            jakiemuś tam biskupowi (a biskupi z zasady nie występują 'w swoim imieniu' i
            powinni sobie z tego sprawę zdawać) zajmuje się takimi pierdołami.
            No, ale z drugiej strony - dzielą audiencję, więc może to sprawa konkurencji...

            Pozdrawiam,

            mk.
            • ertes Re: The Da Vinci Code 26.04.05, 20:17
              Mam wrazenie ze ta ksiazka i jej rozglos jakos za bardzo Cie poruszyly.
              • maly.ksiaze Re: Psychoanalityk? 02.05.05, 03:35
                Cóż ma moje poruszenie do oceny książki? Nie rozmawiamy przecież o mnie, a
                o 'Kodzie'.

                Pozdrawiam,

                mk.
    • ertes Re: The Da Vinci Code 26.04.05, 05:50
      Odwiedzasz swiatowa stolice call centers i innego amerykanskiego przemyslu?
      My tez tam jestesmy ;)
    • jutka1 Re: The Da Vinci Code 26.04.05, 10:49
      De gustibus...
      :-))))

      ps. I Ty ostatnio pisales, ze mniej podrozujesz???
      :-))
      • basia553 Re: The Da Vinci Code 26.04.05, 14:35
        Osoba Swiatla (nie mylic ze Swiatlo) z Polski powiedziala, ze jest to ulubiona
        powiesc fryzjerek i kosmetyczek. Nie sprawdzilam, powtarzam tylko co slyszalam.
      • maly.ksiaze Re: The Da Vinci Code 26.04.05, 20:00
        jutka1 napisała:

        > De gustibus...
        > :-))))
        De gustibus to możemy dyskutować rozmawiając (metaforycznie) czy rude (rudzi)
        czy blondynki (vel blondyni, nie jestem szowinistą...). Jak ktoś natomiast
        otwarcie twierdzi, że lubi idiotki, to mam wrażenie, że coś traci. Nawracać
        siłą nie będę, ale współczucie we mnie wzbiera, bom dobry człowiek.

        Pozdrawiam,

        mk.

        PS. Ano - mniej, ale dalej.
        • xurek Fryzjerek, kosmetyczek i Xurka 23.05.05, 10:23
          No wiec jestem na stronie 389 z 609 mojego wydania. Napisana jest w sposob,
          ktory moge czytac bez nudzenia sie, przewracania oczami itd ale rowniez bez
          specjalnego napiecia.

          Zdania na temat przedstawionych tez nie mam zadnego, gdzy by sobie jakies
          wyrobic musze po przeczytaniu ksiazki przeczytac nastepnych pare dziel, by w
          ogole miec czajenie na temat “mozliwej prawdziwosci” fabuly. To mnie nieco
          przeraza, bo mam prace, dziecko, meza i nie wiem, czy mi zycia starczy, by
          odnalezc i przeczytac te wszystkie “wyrzucone przez Konstatnina ewangelie”
          tudziez koptyjskie papirusy itd. Sama idea “ludziego Jezusa z zona i potomkiem”
          wydaje mi sie calkiem sympatczna, ale jak juz wspomnialam, sama jeszcze nie
          wiem, czy mam to miedzy bajki wlozyc czy tez “cos w tym jest”.

          Po wypowiedzi Basi nabralam jednak szacunku do fryzjerek i kosmetyczek. Zle
          ocenialam poziom intelektualny owych pan. Ja juz dobre pare razy musialam
          poprosic inernet o pomoc, by w ogole “nadazyc” za historycznym ciagiem
          opowiadania – jezeli fryzjerki i kosmetyczki nadazaja bez problemu, to ich
          wiedza na temat historii chrzescjanskiej znacznie przewyzsza moja.

          Xurek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka