chris-joe
29.06.05, 11:38
trwaja od tygodnia. 25 stopni juz o 4 rano. Zaduch zwrotnikowy.
Noca sni mi sie, ze lece malym samolotem nad tropikami, nisko na tyle, by
szalec z zachwytu nad gora pokryta gaszczem i palmami. Nad gaszczem unosi sie
delikatna mgla, zas palmy pokryte sa cieniutka warstwa sniegu. Samolot koluje
nad przedmiesciami miasta zblizajac sie do lotniska. Wydaje mi sie ze
rozpoznaje okolice, dopytuje wiec pilota czy to Bangkok, czy Kuala Lumpur.
Pilot ociaga sie z odpowiedzia, bawi sie moja niepewnoscia. "Bangkok"-
oswiadcza wreszcie.
Ladujemy w kacie lotniska, tuz przy parkanie dzielacym nas od miasta.
Otwieram szybe kapsuly i wysiadam z samolotu. Nim jeszcze staje na ziemi w
cieniu drzewa oswiadczam: "I'm defecting".
Za siatka widze dwie chichocace biale turystki: "He said he was defecting! Ha
ha ha ha..."