10.08.05, 02:10
juz wiosna, chociaz oficjalnie to wciaz zima. Serce sie raduje, slonce swieci
i wogole super-duper.

Chwila zastanowienia; to juz piata zima z koleji ze srednia temperatura duzo
powyzej sredniej i opadami deszczu ponizej sredniej.
Wrzucam googla. Tak zgadza sie, najwyzsze notowane temperatury od 1859 roku
piaty rok z rzedu. Srednia ma byc 17,7 C a my udzerzamy regularne; 18.9C,
19.2C, 18.7C, i w tym roku bedzie rekord stawiam na 19.5C.

Sprawdzam Warragambe - glowne zrodlo wody dla Sydney; 37,25% wody, czyli tez
od 5 ciu lat ponizj 50%. 100% nie widzial ten zbiornik od lat!
III poziom restrykcji wody dla calego basenu Sydnejskiego. Wynajeto patrole,
ktore ochoczo karza za podlewanie trawy.

Obawiam sie tez, ze przewidywane ocieplenie w ciagu nastepnych 20lat o 1C juz
nastapilo.

Co robi nasz rzad? walczy z teroryzmem, bo przeciez problem wody ma sie sam
rozwiazac i absolutnie nie ma z nimi nic wspolnego. Kyoto tez nie podpisane.

Dalej wiec czekamy... czy moze mi ktos wytlumaczyc na co?

Kan


Obserwuj wątek
    • don2 Re: W Sydney 10.08.05, 11:05
      ja moge ,to wytlumaczyc......,poniewaz nie doczekali sie pomocy zielonych ludkow
      to zapewne wpadna w czarna rozpacz.Globalnie rzecz ujmujac:
      jakos sobie radzili przed twoim przyjazdem na te wyspe i poradza sobie mimo
      twoich obaw itd.A czy ty czekasz lub nie,to w kontekscie jest absolutnie
      wszystko jedno.jednym z typowo polsko-emigranckich zachowan ,jest od momentu
      postawienia swojej nogi na cudzej ziemi ,natychmiastowa troska o codziennosc i
      przyszlosc miejscowosci w ktorej mieszkaja i kraju w szczegolnosci.I to
      obojetne czy to jest USA,Canada czy tez Islandia.jakos miejscowa populacja ma
      gleboko w dupie zmiany klimatyczne i wplyw ksiezyca na ilosc ksiazek w
      municypalnej bibliotece.Polak natomiast nie mysli o wlasnej dupie a natychmiast
      wie jak to bedzie i jak temu zaradzic.Tylko ,ze oczywiscie jak to Polak ,wie
      to dla siebie i na tym to pozostaje.I po prawdzie ,nikogo to nie wzrusza
    • ertes Re: W Sydney 10.08.05, 15:16
      W Sydney Mel Gibson bedzie robil inscenizacje ukrzyzowania Chrystusa w centrum
      na prosbe katolickiego z okazji czegos tam.
      Moze z okazji zrobienia z Aborygenow niewolnikow? Nie wiem.
    • luiza-w-ogrodzie Re: W Sydney 11.08.05, 05:49
      Politycy patrza na wlasne dorazne korzysci, tymczasem potrzeba dlugoterminowego
      planu, niekoniecznie popularnego wsrod wyborcow.

      Widze dwa wielkie problemy dla Australii, oba wynikajace z nadmiernej,
      bezmyslnej konsumpcji: zniszczenie srodowiska (przede wszystkim zla gospodarka
      woda, skandaliczne przenawozenie oraz uprawy niedostosowane do klimatu) i
      pogarszajacy sie stan zdrowia Australijczykow (otylosc, wszechobecne produkty
      lobby pszeniczno-cukrowego, spadek sprawnosci fizycznej).

      Tymczasem np rzad stanowy buduje olbrzymie autostrady a system komunikacji
      rowerowej i publicznej jest w zaniku; wlasnie wyczytalam w lokalnej gazecie ze
      maja zrezygnowac z budowy trasy rowerowej z Parramatty do centrum biznesowego w
      North Ryde. Chetnie jezdzilabym do pracy rowerem, ale trzypasmowa ulica, ktora
      trzeba by jakis czas jechac (oraz kilka mniejszych ale ruchliwych ulic po
      drodze) nie maja nawet chodnikow, nie mowiac o poboczach dla rowerow, a dzielic
      pasa z kierowcami samochodow i ciezarowek nie bede.

      Ach, czuje jak mi sie cisnienie podnosi. Chyba napisze dzis list do lokalnego
      MP na temat tej drogi rowerowej. Co poza tym moge zrobic?

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      • don2 Re: W Sydney 11.08.05, 18:54
        Sprzedac rower
        • luiza-w-ogrodzie Sprzedac rower? Za pozno 12.08.05, 01:48
          Moj men przedwczoraj mi skasowal rower, ktory obecnie sklada sie z dwoch
          osobnych czesci ;o(((

          Pozdrawiam w smutku
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      • ertes Re: W Sydney 11.08.05, 19:19
        Najwiekszym problemem w Australii jest ten ze ludzie chodza do gory nogami co
        wyraznie widac na Primie.
        • luiza-w-ogrodzie Re: W Sydney 12.08.05, 01:47
          ertes napisał:

          > Najwiekszym problemem w Australii jest ten ze ludzie chodza do gory nogami co
          > wyraznie widac na Primie.

          Co Ty, tam tylko dwoch ma objawy odmozdzenia do gory nogami (nie licz nickow,
          tylko osoby).

          Luiza-w-Ogrodzie

          ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          • kan_z_oz Re: W Sydney 12.08.05, 09:08
            Ja panikuje? trwa to juz 5 lat. O czym Ty mowisz Donie.
            Do tej pory Sydney i cale NSW nie mialo takich problemow. Zbiorniki sie
            oproznialy i napelnialy same. Problem jest w tym, ze glowny zbiornik 80% wody
            dla Sydney jest ponizej tzw. dart water mark - poziom ponizej ktorego woda nie
            ma tej samej jakosci.
            Poradzili sobie i poradza? napisz jak bo jestem ciekawa. Beda pluc?
            90% calego NSW jest oficjalnie ogloszony stanu kleski zywilowej z powodu suszy.
            W niektorych czesciach rolnicy nie widzieli porzadnego deszczu od 10 lat.

            Radza sobie; przekopuja rury by uzupelnic ten zbiornik. Nawet wybrano miejsce
            gdzie powstanie w przyszlosci fabryka do odsalanie wody morskiej - za 7 lat.
            Beztroska,brak inwestowania i zarzadzanie zasobami wodnymi kraju ktory jest na
            pustyni jest przerazajacy lekkomyslny.

            To kiedy moge sie zaczac oficjalnie interesowac? po ilu latch nowy emigrant
            uzyskuje prawo wypowadanie sie?

            Kan


            • don2 Re: W Sydney 12.08.05, 11:45
              mam dwa wyjscia: napisac jak Dorotka,czego i tak nie pojmiesz :)) albo po
              mojemu.Wyobraz sobie kazdy z nas na forum zacznie pisac o wewnetrznych meteo-
              gospodarczych problemach miejsca w ktorym zyjemy.I owszem moze to byc
              interesujace,tylko po jaka cholere? Jesli przypadek sensacyjno excytujacy ,lub
              humorystyczny ,to mozna to poczytac.Ale wybacz poziom wody w zbiornikach
              retencyjnych na Bugu lub w Texasie oraz w AU 99,9 % forumowiczow ma gleboko w
              dupie,pozostala czesc zastanawia sie czy przepisy dotyczace hodowli owiec w
              NZ,moga wplynac na wyniki sportowe przyszlej olimpiady.
              jezeli chodzi o staz czasowy emigranta co do wypowiedzi,to logiczne jest
              uznanie ,ze moze nawet juz na drugi dzien to czynic jak to ma miejsce w
              USA.taki Polak natychmiast po wyladowaniu na lotnisku ,lub szczesliwym
              nielegalnym przejsciu granicy ladowej, zaczyna od slow : fuck ameryka,Bush
              idiota
              yankee to banda glupkow i McD to shit.I trzeba przyznac ,ze bardzo efektywnym
              sposobem na naprawianie lokalnych problemow w miejscu zamieszkania ,jest
              obszerne,podbudowane przykladami omawianie tego na Forum Polonia 2.jako
              przyklad przytocze rezultaty miazdzacej krytyki faktu dzialalnosci USA w
              Iraku.jak donosi prasa USA rozwazaja zmniejszenie ilosci zolnierzy i stopniowe
              wycofanie sie.natomiast krytyka Ertesa w stosunku do KK zaowocowala w postaci
              wypowiedzi Abp Pieronka w sprawie zwyczaow w KK dotyczacych mieszania sie w
              polityke itp. P2 nie tylko nie zamiera ale odnosi sukcesy.
              • kan_z_oz Re: W Sydney 14.08.05, 04:17
                Skad wiesz, ze ten post nie zaowocuje w ten sam sposob co post Ertesa. Jest to
                otwarte forum Donie i wchodza tutaj rozni ludzi ludzi, ktorzy czytaja i nie
                musza nic wspisywac. Z calym szacunkiem dla Ciebie - swiat nie ogranicza sie
                ani do prywatnych przemyslen Kana ani do wywodow Dorotki. Twoje spostrzezenie,
                ze problem a jest wazniejszy od b jest tylko i wylacznie Twoja prywatna opinia.
                Merytorycznie nie dodales wiele ale dziekuje za podciagniecie watku.
                Kan jest 'concerned' i basta.

                Pozdrawiam
                • kan_z_oz Kyoto 14.08.05, 04:28
                  Australia i US naleza do dwoch krajow, ktore odmowily podpisanie Protokolu
                  Kyoto w sprawie zmiejszenie zuzycia ilosci spalanego wegla. Efekty tzw global
                  warming sa golym okiem widoczne i w zyciu codziennym.Patrz post wyzej.
                  Co do tej pory zrobilismy to ograniczylismy wycinanie lasow, ktore do niedawna
                  odbywalo sie na masowa skale. Podpisalismy rowniez nowe kontrakty z Chinami na
                  sprzedaz uranu. Niech oni sabie zredukuja zuzycia wegla, my pozostaniemy przy
                  naszych starych metodach.
                  Zaciskamy kciuki, ze uran bedzie przeznaczony tylko i wylacznie na
                  produkowanie 'czystej energii'do ogrzewanie chinskich mieszkan.

                  Jaki to moze miec zwiazek z Europa i reszta swiata? Zobaczymy.
                  Pozdrawiam
                  • don2 Re: Kyoto 14.08.05, 10:34
                    A tak miedzy nami mowiac,kioto sroto i szmoto ,kogo to tak naprawde obchodzi w
                    niedziele.Chyba takich co zamiast do baru z rana by powitac nowy dzien ,ida
                    podemonstrowac troche na znak protestu ,ze temp na szczytach himalajow
                    podniosla sie o 0,3 C.
                  • don2 Re: Kyoto 14.08.05, 11:24
                    Australia i US naleza do dwoch krajow, ktore odmowily podpisanie Protokolu
                    Kyoto w sprawie zmiejszenie zuzycia ilosci spalanego wegla.

                    I zupelnie logiczne,poniewaz zgodnie z protokolem ,mozna odsprzedawac swoje
                    kwoty ,czesci ich itp tak jak kwoty zanieczyszczen .czyli czysta spekulacja i
                    biznes -myle sie ,ze to byl jeden z powodow odmowy?
                  • maly.ksiaze Re: Kyoto to w sumie lipa 14.08.05, 19:18
                    Ponieważ:
                    1. Chińczycy i Hindusi też chcą lodówek. I samochodów.
                    2. Nie zamierzam zrezygnować z klimatyzatora. Ani z samochodu...

                    Słowem - redukcja emisji przez reduckję konsumpcji nic nie da. Kto próbował się
                    odchudzać, ten wie. Wiem, że protokół nie narzuca metody, ale 'od dzisiaj jemy
                    mniej' to zdaje się być jedyny pomysł, jaki rządom-sygnatariuszom przychodzi do
                    głowy.

                    Poza tym - Kanada podpisała protokół jak ten prymus. Ale okazuje się, że
                    podpisywanie kwitów na zielonym stoliku nie przywołuje deszczu. Już lepiej
                    zrócić się do Indian (pardon: First Nations) o odtańczenie odpowiedniego tańca.
                    Zużycie energii na mieszkańca Kanada ma większe nawet niż USA (poniekąd
                    zrozumiała sprawa). Redukcja emisji przez ostatni rok była mniejsza, niż w USA,
                    które odmówiło podpisania protokołu.

                    Podpisywanie zobowiązań, których się nie ma zamiaru (lub możliwości) dotrzymać -
                    to samooszukiwanie się. Już wolę postawę USA lub Australii.

                    Pozdrawiam,

                    mk.
                    • ertes Re: Kyoto to w sumie lipa 14.08.05, 20:06
                      Problem w tym ze 99% ludzi o Kyoto to wie tyle ze USA nie podpisalo umowy.
                      I na tym sie konczy.
                      • maria421 Re: Kyoto to w sumie lipa 14.08.05, 23:14
                        ertes napisał:

                        > Problem w tym ze 99% ludzi o Kyoto to wie tyle ze USA nie podpisalo umowy.
                        > I na tym sie konczy.

                        Przy poziomie znajomosci geografii Amerykanow wcale mnie to nie dziwi :-)
                        • don2 Re: A czlowiek ma priorytety 15.08.05, 13:39
                          I lubia w strasznych slowach opisywac katastrofy ekologiczne itp Aktualnie
                          swiat jest wstrzasniety katastrofa glodowa w kolejnym zakatku Afryki.Brak
                          pieniedzy,niewystarczajaca pomoc.Co prawda w Burkina Faso aresztowano zlodziej
                          pomocy zagranicznej,ale organizacje humanitarne apeluja o pomoc rozpaczliwymi
                          slowami. A ja zawsze twierdzilem,ze normalni ludzie maja to gdzies,gdyz maja
                          swoje problemy:


                          • Re: Eukanuba Oxalate Urinary Formula - Trójmiasto
                          mureni 11.08.2005 12:00 + odpowiedz


                          dla kotki z problemami kamienica moczową i ze zbyt niskim pH moczu. Na razie
                          rzeczywiscie kupuję w lecznicy, ale jest to dosyć drogie (400g - 17 zł, 3kg -
                          110 zł). A może to już jest najtaniej?:)

                          podobno wystarczy 1,5 $ dziennie by Afryka nie umierala z glodu , 1$ = mniej
                          niz 4PLN .
                        • ertes Re: Kyoto to w sumie lipa 15.08.05, 16:19
                          Twoje teksty sa na coraz nizszym poziomie jezeli wogole mozna mowic o poziomie w
                          tym co ostatnio piszesz. Sprobuj znalezc wyjscie z tych popularnych tutaj pol
                          buraczanych na ktorych najwyrazniej utknelas od jakiegos czasu.
                          • maria421 Re: Kyoto to w sumie lipa 15.08.05, 16:32
                            ertes napisał:

                            > Twoje teksty sa na coraz nizszym poziomie jezeli wogole mozna mowic o
                            poziomie
                            > w
                            > tym co ostatnio piszesz. Sprobuj znalezc wyjscie z tych popularnych tutaj pol
                            > buraczanych na ktorych najwyrazniej utknelas od jakiegos czasu.

                            Ertesie, "kto z kim przestaje, takim sie staje"...
                            • kan_z_oz Re: Kyoto to w sumie lipa 16.08.05, 03:38
                              maria421 napisała:
                              Ertesie, "kto z kim przestaje, takim sie staje"...

                              Pola buraczane Mario chyba raczej Ertes odnosil do mnie.

                              No coz drogi Ertesie; jedni martwia sie o pogode w lykend inni o detke w
                              rowerze a jeszcze inni lubia pola buraczane.
                              Sama z reguly martwie sie glownie o swoje sprawy. Przyjmuje wiec Twoje
                              komentarze na temat mojego pisania. Rozumiem, ze cos Ci sie nie podoba. Szkoda,
                              ze nie jestes specyficzny.

                              Sydney ma ponad 4 miliony mieszkancow i bez przesady Sydney, i NSW to cala
                              Autralia.
                              Zbiorniki sie wiec napelnia bo zblizaja sie wybory. Kyoto moze byc lipa ale
                              perspektywa picia wody bagiennej w Sydney odbija sie dawno zapomniana czkawka.
                              Wyborcy nie sa szczesliwi wiec wywleka sie to i owo. Kyoto sie samo
                              przypomnialo, chociaz juz tak dawno, i ladnie zostalo pogrzebane.
                              Podpisujemy wiec kontrakt na dostwy uranu do Chin. Przypominam, ze do tej pory
                              Australia miala stala i niewzruszona polityke na ten temat. Nie chcielismy
                              nawet slyszec o dostepie Chin do uranu ze wzgledu na mozliwosci produkowania
                              broni. Nalezy wiec przekonac opinie spoleczna lokalnie i oczywiscie swiatowo.
                              Ciekawa jestem jaka bedzie linia obrony tej decyzji?
                              Oficjalnie wiec; swiatowo wnosimy nasza kontrybucje w dziedzinie ochrony
                              srodowiska poprzez modernizacje Chinskiego przemyslu energetycznego.

                              A w Sydney dalej zima...25C jest juz norma. Plusy; nie musze podlewac ogrodka
                              bo nie wolno. Nie musze ogrzewac domu bo nie ma potrzeby. W kazdy lykend jest
                              swietna pogoda bo nie pada.
                              Czy martwi mnie to az tak bardzo? szczerze - malo. No chyba, ze w aspekcie
                              spadku cen nieruchomosci.
                              Dlaczego o tym napisalam? Mozecie sobie to portaktowac jak chcecie; jako
                              biadolenie, refleksje Kana na tematy malo znaczace lub praktyczne uwagi
                              turystyczne. Nie radze picia kranowki. Miejscowi maja przyzwyczajone zoladki
                              do 'baga', ktory mieszka ponizej opisanego powyzej poziomu zdatnosci do picia.
                              Przyjezdnym nie radze. Cierpielismy na niego przez szereg lat pijac wode z
                              innej oprozninego zbiornika. Ogladalismy tez grupy turystyczne w ilosci kilku
                              setek nagle biegajace za potrzeba jak oszalale. Czytaj rozwolnienie i bole
                              zoladka. Nie znajdziecie tego w zadnym przewodniku turystycznym.

                              Kan


                              • ertes Re: Kyoto to w sumie lipa 16.08.05, 03:56
                                > Pola buraczane Mario chyba raczej Ertes odnosil do mnie

                                NIE.
                                • maria421 Re: Kyoto to w sumie lipa 16.08.05, 09:50
                                  ertes napisał:

                                  > > Pola buraczane Mario chyba raczej Ertes odnosil do mnie
                                  >
                                  > NIE.

                                  Ciekawe byloby rozwazenie wplywu deficytu wody w AU , dziury ozonowej, El Nino,
                                  huraganow, trzesien ziemi i innych kataklizmow na wydajnosc burakow z hektara.

                                  Ertes, co Ty na to?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka