bella-donna
08.05.06, 18:06
The star ledger – niedzielne wydanie
streszczenie artykulu:
Pan Gonzales w roku 2006 zostaje deportowany do swojej ojczyzny, Gwatemali,
niestety nie ma wzmianki w ktorym miesiacu, byc moze po slynnym 1-majowym
marszu nielegalnych w NYC. Placze cala rodzina, zona, dzieci, Pan Gonzalez
pewnie rowniez. Rodzina wedle prawa bedzie mogla polaczyc sie dopiero za
10 lat, jesli oczywiscie Pani Gonzalez nie zdecyduje sie wyjechac z corkami
do ojczyzny meza. Czy milosc zwyciezy ?
Pan Gonzalez w 1992 r. zostal zlapany na granicy USA przy nielegalnym jej
przekraczaniu I aby sprawiedliwosci stalo sie zadosc, zostaje postawiony
przed sadem. Pan Gonzalez drwi sobie z ogolnie przyjetych rules I w sadzie
nigdy nie pojawia sie. Natomiast, Pan Gonzalez zakochuje sie nieprzytomnie w
obywatelce USA, (Pani pochodzacej z Ekwadoru) Milosc tych dwojga owocuje,
rodzina powieksza sie , dwie dziewczynki przychodza na swiat, slub. Teraz
juz, pewny siebie P. Gonzalez wystepuje do urzedu imigracyjnego z prosba o
zalegalizowanie pobytu, zona amerykanska, dzieci amerykanskie, adres tez
amerykanski , tylko Pan Gonzalez nie tak do konca jeszcze amerykanski.
Zaskoczenie Pana Gonzaleza jest olbrzymie kiedy zamiast upragnionej koperty z
zawiadomieniem o legalizacji pobytu, przychodza panowie I bez zbednych juz
ceregieli , czyli zabawy w jakieis sady, deportuja tam skad przed laty
przybyl.
Mniemam, ze Pan Gonzalez nie potrudzil sie nawet poznac jezyk urzedowy kraju
w ktorym pragnie mieszkac, nie mowiac juz o zaznajomieniu sie z prawem
bezposrednio dotyczacej jego sytuacji jaka sobie I swojej rodzinie
zafundowal.
Jakies solution ?