lucja7
23.11.06, 18:41
Przed rozpoczeciem wpisu dotyczacego tytulu wyzej, zaznaczam ze moj tekst
chce byc i powazny i pozytywny.
Dotarla do mnie niedawno wiadomosc ze Benedykt 16ty * pragnalby powolac
komisje(?), naukowa(?) ktora mialaby na celu zbadanie relacji uzywania
prezerwatywy podczas stosunkow plciowych mesko-damskich (o innego rodzaju
mowy nie bylo), a rozwoju chorob przekazywanych drogami puciowymi.**
Jest to dla mnie informacja rewolucyjna i to z roznych powodow.
Po pierwsze dlatego ze mozna to odebrac jako harakiri KK jako mecenasa nauki
(czy wie tu ktos od ilu wiekow jest uzywana prezerwatywa?) i nalezaloby to
odebrac jako chec zabrania sie, z opoznieniem, do pedzacego juz pociagu,
wydajac przy okazji niepotrzebnie pieniadze. Albo zerznac prace juz od dawna
istniejace. W koncu minelo juz kilka wiekow......
Po drugie, jest dla mnie niezrozumiale po co takie studium ma byc
mecenesowane przez kogos kto nawoluje by nie pierdolic ani na lewo, ani na
prawo, ani przed ani po. Wylacznie w pewna dyche. Wydaje mi sie to
niekonsekwentne, chyba ze.... dozwoli nam proboszcz sie pierdolic...pod
warunkiem uzywania prezerwatywy.
Wlasnie dlatego mowie ze to moze rewolucyjne.
A po trzecie, to jest mi glupio, czuje sie jak zdradzony rogacz, nigdy bowiem
nie atakowalam, ani oskarzalam KK za negatywny stosunek do uzywania. Pozycja
KK byla dla mnie po prostu logiczna.
Co to bedzie, co to bedzie......
Poki co, w oczekiwaniu na rezultaty zamecenasowanego studium nabylam, na
wszelki wypadek, kilka paczek prezerwatyw by uniknac tlumow pred automatami
po ogloszeniu ewentualnych (kto wie jakich) konkluzji.
* to nie jest czepianie sie!,
** to nie cytat, a pisanie z pamieci.
PS. Wahalam sie czy nie wpisac tego tekstu na watku Polska-Niemcy, bo nie
lubie otwierac nawych watkow, ale trudno...