21.12.06, 09:26
Wiem ze watkow o kinie bylo tu bez liku, ale sa w koncu ciagle nowe filmy.
Bylam wczoraj na filmie "Borat".
Zupelny surrealizm i duzo smiechu.
Bohater, reporter tv kazachstanskiej, pojechal do Ameryki, nacji uwielbianej
w Kazachstanie, by spotkac "ludzi prawdziwych w sytuacjach autentycznych".

Portret spoleczenstwa "rozwinietego" (przyklad amerykanski) z jego
przesadami, pewnikami i manierami, portret tez spoleczenstwa "zacofanego"
(przyklad Kazachstanu). Kontrast miedzy jednym a drugim, rasizmy tu i tam,
maniery tu i tam....

Dawno sie juz tak nie smialam w kinie.

Naprawde surrealizm, tak jak dzisiejsze wspolzycie dwu roznych swiatow.

Widzial ktos?
Obserwuj wątek
    • lucja7 Re: Kino 21.12.06, 09:40
      Zapomnialam dodac ze nasz bohater Borat, czlowiek dobrze wychowany, zwraca sie
      do wszystkich mowiac po polsku "jaksiemasz", oraz czesto, rowniez po
      polsku "dziekuje", co doskonale pasuje do jego monologow trudnozrozumialych, w
      ktore jezyk polski wpisuje sie jak ulal.
      Mamy wiec przywilej rozumiec wiecej niz publicznosc "normalna".
      • jutka1 Re: Kino 21.12.06, 10:17
        O Boracie czytalam recenzje tu i tam, i mam go na liscie. Moze w Waszyngtonie
        obejrze, bo zapewne wczesniej bede tam niz we Wroclawiu. ;-)

        Ostatnio obejrzalam dwa filmy z Danielem Auteuil:

        - "Caché" Michaela Haneke, z - m.in. - Juliette Binoche, gdzie D.A. gra
        dziennkikarza telewizyjnego (wzorowanego na Pivot, na moje oko i ucho :-D),
        nekanego przez anonimowego (poczatkowo) "ktosia", ktory usiluje mu zniszczyc
        zycie zarowno prywatne, jak i zawodowe. Dobrze zrobiony, dobra gra, wolna akcja,
        napiecie rosnie prawie niedostrzegalnie az do grande finale, zaskakujacego i
        szokujacego. Zawilosci stosunkow miedzy Francuzami i "Pieds-Noirs" sa pokazane
        na poziomie osobistym, rodzinnym, a tragedie tych drugich przedstawione w sposob
        subtelny choc nie mniej "mocny".

        - "L'un reste, l'autre part" Claude'a Berri, z Pierre'm Arditi, Charlotte
        Gainsbourg, Nathalie Baye. Historia starych przyjaciol i ich roznych perypetii
        milosno-romansowo-rodzinnych, zdrady, zdradki, rozstania, powroty, nie-powroty
        (jak w tytule). Film ciekawy, typu tych "prawdziwych", oprocz ostatniej sceny,
        ktora moim zdaniem byla nierealistyczna, naiwna, i popsula mi cala reszte.
        Postanowilam pamietac film minus ta ostatnia scena, ktora wymazuje z pamieci.
        :-)))

        Nie musze dodawac, ze mam slabosc do Daniela A.? :-))))
        • ertes Re: Kino 21.12.06, 15:04
          Moj 16-letni syn poszedl na to do kina i mowi ze smial sie 20 minut a potem
          stalo sie nudne a potem glupie a nawet niesmaczne.

          Wedlug mnie film ponizej krytyki tak jak i wiekszosc dowcipow pana Cohen'a.
          Nie trac 10 dolcow na bilet do kina. Idz na Youtube, tam sa najlepsze gagi i
          calkiem smieszne.
    • lucja7 Re: Kino 21.12.06, 11:52
      Nie widzialam zadnego z tych dwu filmow.
      Tez lubilam Auteuil, ale przyznaje ze mi sie przyjadl :-(
      • jutka1 Re: Kino 21.12.06, 12:18
        Mnie sie jeszcze nie przejadl. Moze kiedys sie przeje.. :-)
    • swiatlo Polecam film na dvd 21.12.06, 16:35
      Ja do kina ostatnio w ogóle nie chodzę. Jakoś mi szkoda tych trzech godzin z
      życia na siedzenie i gapienie się.
      Wyjątkiem był tydzień temu kiedy syn zmusił mnie abym obejrzał film na DVD
      "Remember the Titans". Rany gościa jaki wspaniały! Zostawia coś głębokiego w
      pamięci. I bardzo emocjonalny. Tym którzy jeszcze tego nie oglądali to mocno
      polecam.
      • lucja7 Re: Polecam film na dvd 21.12.06, 16:57
        No dobrze, ale opowiedz cos o tym filmie, bo przyznam ze tytul troche straszy ;)
        Poza tym przyznaje szczerze ze nie widzialam do tej pory ani jednego filmu
        (!!!) na dvd. Odrzucam to jako koncept, ja lubie isc do kina, wybierac miejsce,
        ogladac ludzi przed, po, kupowac i jesc lody w kinie, sluchac szmeru przed
        filmem, wszystko to co stanowi ceremonie "pojscia do kina".
        Zupelnie nie potrafilabym wetknac plytke w szpare, siasc na kanapie i sie gapic
        sluchajac sasiadow wysiadajacych z windy, szczekanie talerzy kolacyjnych u
        sasiadow ktorym goraco i otworzyli okna...........
        Oprocz tego po kinie idzie sie na kolaje, na spacer, wraca sie do domu, w sumie
        robi to przyjemny wieczor.
        Bardzo sobie te przyjemnosc cenie i w zyciu nie zamienie na zadne dvd. Poza tym
        kino na malym ekranie to zadne kino, to tv.

        ;-)
        • swiatlo Wolę dvd! 21.12.06, 20:22
          lucja7 napisała:

          > No dobrze, ale opowiedz cos o tym filmie, bo przyznam ze tytul troche
          straszy ;
          > )
          > Poza tym przyznaje szczerze ze nie widzialam do tej pory ani jednego filmu
          > (!!!) na dvd. Odrzucam to jako koncept, ja lubie isc do kina, wybierac
          miejsce,
          >
          > ogladac ludzi przed, po, kupowac i jesc lody w kinie, sluchac szmeru przed
          > filmem, wszystko to co stanowi ceremonie "pojscia do kina".
          > Zupelnie nie potrafilabym wetknac plytke w szpare, siasc na kanapie i sie
          gapic
          >
          > sluchajac sasiadow wysiadajacych z windy, szczekanie talerzy kolacyjnych u
          > sasiadow ktorym goraco i otworzyli okna...........

          No rzeczywiście jakbym miał słuchać talerzy sąsiadów i windy to też bym wolał
          do kina. Czy aż tak źle?
          W domu lepiej niż w kinie. Duży telewizor, pogaszone wszędzie światła, kolumny
          ze stereo na czterech ścianach, jeszcze lepsze Dolby niż w kinie. No i wygodny
          fotel z podnóżkiem i butelka wina. A na siku można zatrzymać film i nic nie
          utracić...

          A "Remember the Titans" polecam. To o rasiźmie. Ale mimo to bardzo pozytywny.
          • lucja7 Re: Wolę dvd! 22.12.06, 10:10
            Jest doskonale, nie przejmuj sie.
            Ja jestem zwierzeciem miejskim, europejskim. Bez spalin i szczeku talerzy
            sasiedzkich nie moglabym zyc. Ani bez ruchu.

            A polewanie wina masz zautomatyzowane juz?
            A jak czesto sikasz, skoro az film musisz zatrzymywac?
            Sprawdz stan prostaty i radzilabym rowniez zmiane trybu zycia na mniej
            siedzacy, no ale skoro mowisz ze wlasnie taki ci odpowiada.....

            :-)
    • jutka1 Cinq fois deux 22.12.06, 22:17
      Wczoraj obejrzalam "5x2" Ozona.
      Historia rozpadu zwiazku w odwroconej chronologii: najpierw pokazany rozwod,
      potem cofniecie wstecz: kolacja z przyjaciolmi, potem narodziny dziecka, potem
      slub, potem poznanie sie.
      Dobrze zrobiony, podobal mi sie.
      :-)
    • triskell Inland Empire 29.01.07, 01:42
      Bardzo polecam. Film jest bardzo skomplikowany i wielopłaszczyznowy i pewnie
      jeszcze przez kilka tygodni będziemy z mężem o nim dyskutować i układać w
      głowach układankę, łączyć wątki, odkrywać zależnosci przyczynowo-skutkowe.

      Laura Dern gra lepiej, niż w jakimkolwiek widzianym przeze mnie poprzednio
      filmie. Jest więcej scen po polsku, niż oczekiwałam. Są też lynchowskie króliki
      z miniserialu "Rabbits".

      Jeśli ktoś, tak jak ja, odczuwał sporą satysfakcję gdy ułożył w chronologiczny
      przyczynowo-skutkowy łańcuch Mulholland Drive, to... tu zadanie jest _znacznie_
      trudniejsze.

      A tak jeszcze a propos postów powyżej, Borat nie podobał mi się zupełnie.
      • ewa553 Re: Inland Empire 29.01.07, 09:11
        w kinie: "Babel", na DVD "Short Cuts" jeszcze niewidziany. Oba goraco polecam.
      • jutka1 Re: Inland Empire 29.01.07, 10:34
        Triniu, namowilas mnie! :-)))
        • lucja7 Moim bohaterem jest Borat 29.01.07, 14:11
          Ja tam za Boratem. Ciekawe jest to wszystko co sie dzieje wokol tego filmu:
          procesy, procesy i procesy. Ale i nagrody rowniez....
          Zawsze lubilam surrealizm i dobry stary humor zydowski. Dawno sie juz tak nie
          smialam.
          • lucja7 Film niemiecki 12.02.07, 09:49
            Bylam wczoraj na filmie niemieckim "Zycie innych" (tlum. dowolne) realizatora o
            nazwisku niewypowiedzialnym, wiec nizapamietywalnym.
            Nasuwa mi sie wiele refleksji, widzial ktos?
            Historia w NRD, lata 80te, Stasi, kola teatralno-intelektualne, podsluchy,
            podglady, lapy grubych niemieckich ministrow na dupach aktorek, wladza, seks,
            chec zrealizowania sie.
            Ogladalam to i myslalam o niemieckim funkcjonowaniu, o respekcie hierarchii, o
            sposobie palenia papierosow, o tym "i tak wszystko o was wiemy Dietmayer". Nie
            moglam oderwac sie od porownania z moja letnia lektura "Les Bienveillantes"
            Littel'a o identycznie skrupulatnych SS, identycznie poinstruowanych,
            identycznie szczekajacych. Moznaby mowic o wielu watkach w tym filmie.

            Ale to co mi sie najbardziej w nim podoba to to ze zostal on zrealizowany przez
            Niemca. Dowod ze mozna jednak na siebie spojrzec krytycznie, z dystansem.
            To co mi sie nie podoba, to to ze zle bylo NRD, a my tu to co innego. No i to
            ze film lopatologiczny, wrecz szkolny. Ale od czegos trzeba zaczac, nespa?

            W sumie nie zaluje ze widzialam :-)
            • jutka1 Re: Film niemiecki - i nie tylko 12.02.07, 10:01
              Czytalam o nim recenzje. Prawde mowiac watpie, zeby dotarl tutaj na prowincje -
              jedyna szansa, ze kiedys na DVD obejrze.

              W zeszlym tygodniu obejrzalam sobie "Dzien swira" (ciagle uwazam za perle), i
              "Kolacje dla palantow" ("Diner de cons"). Oba juz widzialam nie raz i nie dwa, i
              do obu wrocilam z przyjemnoscia (innego rodzaju, oczywiscie).

              Na stercie filmow do obejrzenia zaleguje "Maz fryzjerki" (Le Mari de la
              coiffeuse), "Milou w maju" L. Malle, i "Gabrielle"z moja ukochana Huppert.
              Moze w przyszlym tygodniu sie za nie zabiore - w tym tygodniu nie mam czasu.
            • maria421 Re: Film niemiecki 12.02.07, 17:45
              lucja7 napisała:


              > Ale to co mi sie najbardziej w nim podoba to to ze zostal on zrealizowany przez
              >
              > Niemca. Dowod ze mozna jednak na siebie spojrzec krytycznie, z dystansem.
              > To co mi sie nie podoba, to to ze zle bylo NRD, a my tu to co innego. No i to
              > ze film lopatologiczny, wrecz szkolny. Ale od czegos trzeba zaczac, nespa?
              >
              > W sumie nie zaluje ze widzialam :-)

              Takich filmow robionych przez Niemcow na tematy Niemcow i ich historii jest wiecej.
              Z pelnometrazowych polecam chocby znakomity "Der Untergang" o ostatnich dniach
              Hitlera.
              Do tego jest wiele produkcji telewizyjnych na temat III Rzeszy, chocby cykl
              "Hilters Helfer" , o roznych wysokich szychach w III Rzeszy, albo cykl o
              spiskach na Hitlera.

              A teraz w kinach idzie komedia "Mein Führer", wyprodukowana przez zyda, gdyz
              zaden Niemiec nie odwazyl sie nakrecic komedii o Hitlerze, zeby nie mowiono, ze
              Niemcy nie podchodza z nalezyta powaga do wlasnej historii.

    • ewa553 Re: Kino 12.02.07, 10:30
      Jutus, film o ktorym pisze Lucja, leial juz chyba w grudniu w Warszawie.
      Lucjo, to nie "dobre na poczatek", w Niemczech bylo juz sporo filmow o czasach
      hitlerowskich. A o DDR to tez nie pierwszy film, ale najlepszy, dlatego trafil
      za granice.
      Widzialam wiele filmow o francuskim Ruchu Oporu. Przypomnij mi prosze te
      tytuly, ktore mowily o Vichy, o wspolpracy z Niemcami. prosze.
      • lucja7 Re: Kino 12.02.07, 11:51
        Ostatni o jakim slyszalam to byla "rue Lauriston", czy cos takiego. Albo tylko
        numer na ulicy Lauriston..
        A tobie nie znudzilo sie jeszcze to w kolko kto lepszy?
        Nie mowie ze pierwszy, kurwa.
        • lucja7 Re: Kino 12.02.07, 12:55
          A dzisiejszej nocy obejrzalam w tv nie wiem po raz ktory juz Smoke i Brooklyn
          Boogie, sprzed chyba 15tu lat.
          I ciagle lzy w oczach przy okazji "opowiadania wigilijnego", gdzie Augie spedza
          wigilie z babcia zlodzieja gazet....
          Albo Jarmusch ktory mowi ze jak sie przestanie palic, to chyba trzeba tez
          przestac sie kochac, bo bez papierosa po akcie.....

          :-)))
          • jutka1 Re: Kino 12.02.07, 13:07
            Lu, nie przesadzaj, oba sa sprzed dziesieciu lat najwyzej... :-)

            Oba filmy kocham, chociaz "Smoke" bardziej, przyznaje bez bicia.
            No i Austera lubie bardzo.

            :-)
        • maria421 Re: Kino 12.02.07, 18:01
          lucja7 napisała:

          > Ostatni o jakim slyszalam to byla "rue Lauriston", czy cos takiego. Albo tylko
          > numer na ulicy Lauriston..
          > A tobie nie znudzilo sie jeszcze to w kolko kto lepszy?
          > Nie mowie ze pierwszy, kurwa.

          Lucjo, a czy jest jakis francuski odpowiednik filmu "The Battle of Algier"?
          • lucja7 Re: Kino 12.02.07, 18:37
            Moje sroczki nierozlaczki:
            zobaczcie sobie w internecie listy filmow, wynotujcie chronologicznie, z
            datami, opowiedzcie cos o nich jak widzialyscie, nie mowcie jak nie
            widzialyscie, zanotujcie nazwiska, wszystko.....
            Nietrudne to przecie w dzisiejszych czasach ;-)))

            Zacytowanych filmow o Hitlerze ogladac nie bede, poniewaz mnie to zupelnie nie
            interesuje.
            O ile Niemcy potrafia sie usmiac z Hitlera to ich szczescie.....
            I numer ze "mysmy tu juz zrobili porzadek" nie przejdzie, sroczki nierozlaczki.
            • maria421 Re: Kino 12.02.07, 22:11
              lucja7 napisała:

              > Moje sroczki nierozlaczki:
              > zobaczcie sobie w internecie listy filmow, wynotujcie chronologicznie, z
              > datami, opowiedzcie cos o nich jak widzialyscie, nie mowcie jak nie
              > widzialyscie, zanotujcie nazwiska, wszystko.....
              > Nietrudne to przecie w dzisiejszych czasach ;-)))

              Rozumiem, ze nie znasz zadnego filmu produkcji francuskiej na temat tamtych
              wydarzen w Algierze.

              > Zacytowanych filmow o Hitlerze ogladac nie bede, poniewaz mnie to zupelnie nie
              > interesuje.
              > O ile Niemcy potrafia sie usmiac z Hitlera to ich szczescie.....
              > I numer ze "mysmy tu juz zrobili porzadek" nie przejdzie, sroczki nierozlaczki.

              Juz przeszedl. Oni juz naprawde zrobili porzadek.
              • lucja7 Re: Kino 12.02.07, 23:52
                "Rozumiem, ze..."

                Doszczetnie zidiocialas.
                Nic nie rozumiesz.
                • maria421 Re: Kino 13.02.07, 09:27
                  lucja7 napisała:

                  > "Rozumiem, ze..."
                  >
                  > Doszczetnie zidiocialas.
                  > Nic nie rozumiesz.


                  Lucjo, czy startujesz w jakims konkursie o "Zlota Palme Chamstwa na P2", o
                  ktorym nic mi nie wiadomo?
    • ewa553 Re: Kino 12.02.07, 19:09
      oj Lucjo, jestes niegrzeczna! Nie dosc ze rzucasz miesem jak dorozkaz
      (dorozkarz?) to jeszcze na moje pytanie o filmy kazesz mi samej szukac.
      Naprawde niemila jestes.
    • ewa553 wrocilam wlasnie z kina. 12.02.07, 19:13
      "Vitus", szwajcarski film z moim ulubionym aktorem (Bruno Ganz). Nie wiem co o
      tym filmie myslec, ale raczej niewiele dobrego. Mila bajeczka, absolutnie
      nieprawdopodobna, ale czemu nie? Niestety, Vitusa 12-letniego (czyli wiekszosc
      filmu) gral beznadziejny chlopak. Dostal role chyba dlatego, ze umial grac na
      fortepianie, ale za to mowic nie potrafil. Klepal swoje kwestie beznamietnie,
      jakby je czytal z czytanki klas pierwszych. Szkoda. Wystarczylo zeby lepiej
      mowil i zeby sie zabil tym samolotem, a juz film bylby dobry. A tak znowu nic.
      Ktos widzial?
      • triskell Re: wrocilam wlasnie z kina. 13.02.07, 01:39
        ewa553 napisała:
        > "Vitus", szwajcarski film z moim ulubionym aktorem (Bruno Ganz).

        Nie widziałam, ale właśnie przed chwilą, gdy czytałam poprzednie posty, chciałam
        napisać coś w rodzaju: "A propos filmów o Hitlerze, ciągle w kolejce do
        zdobycia/obejrzenia czeka u mnie Der Untergang. Ciekawa jestem tego filmu, bo
        lubię Bruno Ganza i ciekawi mnie, jak zagrał Hitlera." :-)

        U mnie ostatnio trwa nadrabianie nie widzianych do tej pory filmów sprzed lat
        ok. 15. Dwa dni temu obejrzałam (Dopiero, po raz pierwszy!) Jacob's Ladder -
        piękny film, żałuję, że tak późno go odkryłam.

        A w piątek lub sobotę wybieramy się do kina na Pan's Labyrinth.
        • maria421 Re: wrocilam wlasnie z kina. 13.02.07, 09:23
          triskell napisała:

          > ewa553 napisała:
          > > "Vitus", szwajcarski film z moim ulubionym aktorem (Bruno Ganz).
          >
          > Nie widziałam, ale właśnie przed chwilą, gdy czytałam poprzednie posty, chciała
          > m
          > napisać coś w rodzaju: "A propos filmów o Hitlerze, ciągle w kolejce do
          > zdobycia/obejrzenia czeka u mnie Der Untergang. Ciekawa jestem tego filmu, bo
          > lubię Bruno Ganza i ciekawi mnie, jak zagrał Hitlera." :-)

          Bruno Ganz byl, bez watpienia, najlepszym filmowym Hitlerem.
          Obawiam sie jednak, ze Bruno Ganz w wersji angielskiej to juz nie to samo.
    • chris-joe Kino, a raczej DVD 24.02.07, 15:22
      Obejrzelismy wlasnie glosny "Babel". Tortura! Film wysysa z widza zywotne soki
      nic w zamian nie dajac. Nie liczac ogolnego i niejasnego odczucia, ze duperele
      sa na dnie tragicznego pomieszania ludzkich jezykow.
      No i ta bezwstydnie zmarnowana Cate Blanchett przez caly film omdlala, badz
      wijaca sie na klepisku.

      Nadal nie rozumiem fenomenu Inarritu.
      • ewa553 Re: Kino, a raczej DVD 24.02.07, 16:18
        mnie sie film raczej podobal, ale nie moglam sie pogodzic z tym, ze w dobie
        komorek caly autobus Amerykanow i NIKT nie ma ani jednej komorki. Co wiecej,
        przez caly film nikt komory nie ma. Film opiera sie poniekad na tym, ze nie
        moga sie dodzwonic, wiec chyba odnosi sie do jakichs wczesniejszych czasow,
        sprzed 20 lat? Nie, bo w Japonii w miedzyczasie uzywaja komorek. No i wszystko
        inne jest wspolczesne, wiec nie, to jednak blad
        rezysera . Czy jakies recenzje na ten temat pisza?
        • chris-joe Re: Kino, a raczej DVD 24.02.07, 16:59
          Ja o komorce myslalem w przypadku Amelii szukajacej pomocy na pustyni (niania w
          San Diego bez komorki? -Nie do pomyslenia!:).
          W marokanskiej wsi w sumie sie dodzwaniali.
          Ponadto, mimo, ze szkoda mi bylo Amelii deportowanej do Meksyku, to sie
          pocieszalem, ze ona i tak od lat przekracza granice nielegalnie i regularnie od
          17 lat, wiec i tym razem wroci :)
          • ewa553 Re: Kino, a raczej DVD 24.02.07, 17:27
            nie znajac amerykanskich realiow tez sie zastanawialam, czy to mozliwe aby
            przez 17 lat nielegalnie opiekowac sie dziecmi? Pracowac gdzies na czarno - no
            tak, ale ktos zatrudnia takie nielegalne przy dzieciach? A jak wyglada z
            leczeniem? Jezdza przez granice do Meksyku z goraczka?
            • ertes Re: Kino, a raczej DVD 24.02.07, 17:33
              Jak najbardziej mozna mieszkac i zyc nielegalnie i jeszcze placic legalne
              podatki co wiele milionow robi.
              Przy dzieciach z reguly zatrudnia sie nielegalnie i to juz niezaleznie gdzie.
              A jak sie lecza? Ci co zarabiaja lepiej kupuja sobie ubezpieczenie a biedni jak
              zachoruja to po prostu ida do tzw County Hospital ER ktory ma obowiazek przyjac
              kazdego i udzielic pomocy a potem nie placa przez co szpitale bankrutuja.
              • ewa553 Re: Kino, a raczej DVD 24.02.07, 18:17
                nielegalni a placa podatki???? Alöe numer. Tzn. ze tak naprawde tych legalnych
                nikt nie szuka, nie goni, nie wypedza. Dziiiwnyy jeeest to kraaj...jak spiewal
                Niemen:)))))
                • chris-joe Re: Kino, a raczej DVD 24.02.07, 18:20
                  "ze tak naprawde tych legalnych nikt nie szuka"
                  -Ewa, bez nich ekonomia amerykanska runelaby w ciagu godzin :)
                  • ertes Re: Kino, a raczej DVD 24.02.07, 18:39
                    Runac by nie runela ale byloby nieciekawie.
                    Wczoraj dyskutowalismy meksykanski protest przy okazji budowy muru na granicy
                    gdy amerykanski buldozer "wtargnal" na ich terytorium. Moj znajomy fajnie to
                    skomentowal, znaczy ten mur: Trawa mi podrozeje!

                    Znowu kilka miesiecy temu jakis farmer z centralnej Kalifornii potrzebowal ludzi
                    do zbioru cytryn, i chcial ich zatrudnic legalnie wiec poszedl do posredniaka i
                    zglosil zapotrzebowanie na 100 osob. Zglosilo sie 10. Co mial robic? Zatrudnil
                    Meksykanow. Takze CJ, jak bierzesz warzywka i owocki do reki to pamietaj ze ty
                    tez bys dostal po d* gdyby ich stad wywalili ;)
                    • chris-joe Re: Kino, a raczej DVD 24.02.07, 20:23
                      Zdaje sobie swietnie sprawe, ze i w Kanadzie korzystamy z uslug nielegalnej sily
                      roboczej w US :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka