Postep?

03.12.07, 15:39
64-letnia Niemka urodzila dziecko. Ze wzgledu na ograniczenia w niemieckim
prawie, zaplodnienie in vitro plemnikow jej meza z komokra jajowa anonimowej
dawczyni zostalo dokonana ze granica.

www.shortnews.de/start.cfm?id=690098
Notatka prasowa wspomina o 67 letniej Hiszpance ktora zostala matka. Ja
pamietem ze byly tez 2 inne ponad 60 letnie kobiety ktore urodziny dziecko-
jedna Wloszka i jedna Amerykanka.

Mowcie co chcecie, mnie sie taki postep nie podoba.
    • zyta2003 Re: Postep? 03.12.07, 16:42
      Postep to jest w technikach medycznych, ale jak traktowac to w
      innych kategoriach? Wprawdzie jakas postac ze starego testamentu
      (Sara?) urodzila w wieku lat 90. Oczywiscie jestem przeciw tak
      poznemu macierzynstwu, ale czytajac o tych jednostkowych
      przypadkach mozna zapytac dlaczego te kobiety to robia? Jesli
      dlatego, ze jest samotna i chce sobie kupic zabaweczke, to wielce
      watpliwe pobudki, ale moze tez jest tak, ze wydaje sie jej to
      sposobem na zatrzymanie meza przy sobie, wszak w opisanym przypadku
      on byl dawca. Z kolei jak ustalic cezure wiekowa, kiedy juz
      nie "wypada" byc w ciazy? W Polsce 20 lat temu wypadalo
      sie "wyrodzic" do 30-tki. Teraz nawet tam wiele zaczyna rodzic grubo
      po 30-tce. Sama nie urodzilabym dziecka w wieku ok. 50-tki, ale z
      szacunkiem i sympatia patrze na zone jednego z kandydatow na
      prezydenta, ktora wlasnie w takim wieku po smierci 16-letniego syna
      (zginal potracony przez samochod)majac jeszcze inne dzieci
      zdecydowala sie na kuracje hormonalna i urodzila w krotkim odstepie
      czasu dwoje dzieci. "Znawcy tematu" dodadza, ze teraz choruje juz
      niewyleczalnie, a terminalnie na raka - bo brala hormony. Mozna tez
      popatrzec inaczej, los nie wybiera specjalnych grup spolecznych,
      albo odwrotnie - wybiera jednych, zeby doswiadczac ich wielokrotnie.
      • maria421 Re: Postep? 03.12.07, 17:30
        zyta2003 napisała:

        > Postep to jest w technikach medycznych, ale jak traktowac to w
        > innych kategoriach? Wprawdzie jakas postac ze starego testamentu
        > (Sara?) urodzila w wieku lat 90. Oczywiscie jestem przeciw tak
        > poznemu macierzynstwu, ale czytajac o tych jednostkowych
        > przypadkach mozna zapytac dlaczego te kobiety to robia? Jesli
        > dlatego, ze jest samotna i chce sobie kupic zabaweczke, to wielce
        > watpliwe pobudki, ale moze tez jest tak, ze wydaje sie jej to
        > sposobem na zatrzymanie meza przy sobie, wszak w opisanym przypadku
        > on byl dawca. Z kolei jak ustalic cezure wiekowa, kiedy juz
        > nie "wypada" byc w ciazy?

        Cezure wiekowa ustalila sama natura. Uwazam nie nie nalezy jej poprawiac.
      • ewa553 Re: Postep? 03.12.07, 17:33
        zyta, to chyba nie ma nic wspolnego z wypada/nie wypada. Ale kobieta
        ponad-60-letnia nie ma juz ani zdrowia, ani nerwow, aby wychowac
        malenkie dziecko. Wiem, bo mam przeciez 63 lata. I moge sie czuc
        mlodo jak chce, ale gdybym miala sie bawic z maluchiem tak jak to
        robia mlodzi rodzice, to bym pewnie wysiadla. I jak przejsc
        dojrzewanie dziecka? Jak zniesc te wszystkie "tance hormonow" u
        niego? I jak dziecko bedzie mialo 18 lat, pier5wsze randki,
        studniowke i inne przezycia - matka bedzie dobrze trzymajaca sie,
        zadbana, ale jednak...80 latka? Nie, to na zdrowy rozum nie powinno
        sie zdarzyc.
        • maria421 Re: Postep? 03.12.07, 17:52
          Jasne, Ewa, dziecko urodzic to nie sztuka, trzeba je jeszcze wychowac.
          Moja corka ma juz prawie 23 lata a jeszcze mnie bardzo potrzebuje.

          Kiedy dziecko tej 64 latki bedzie w wieku mojej corko, bedzie mialo 87 letnia
          matke, ktore bedzie musialo sie zajac...
          Jezeli w ogole jeszcze bedzie mialo matke.
        • zyta2003 Re: Postep? 03.12.07, 18:23
          Chyba te mamy niekoniecznie musza miec zdrowie psychiczne i
          fizyczne, azeby zajmowac sie ponad sily dziecmi - ze wzgledu na
          swoje mozliwosci finansowe.
          Co do tego, ze w pewnym wieku nie ma sie ochoty bawic z malymi
          dziecmi , to jednak dziadkowie maja do nich wiecej cierpliwosci i
          wlasnie oni bawia sie z nimi. Nawet wtedy, kiedy przebywaja z nimi
          caly czas. Mlodzi rodzice bawia sie z dziecmi? Dzieci sie karmi,
          przewija, opiera, pilnuje na placu zabaw, potem pogania do
          nauki, "zgania z pola", drze sie na nie, zawozi na zajecia
          pozalekcyjne. Im wiecej zajec tym lepiej))). Na pewno duzo rodzicow
          polskich czyta dzieciom na dobranoc - bardzo chwalebne, buduje z
          klockow i "tlamsi" sie z maluchami. A potem, co oprocz sportow,
          jesli tata ma na nie ochote? Co rodzice wiedza o wspolczesnym
          swiecie nie tylko nastolatkow, dla ktorych kultowym filmem sa
          Matrixy (oj, to juz chyba przestarzale, teraz japonszczyzna jest na
          tapecie), a obsluga sprzetu elektronicznego, ktorego uzywaja
          przerasta percepcje wiecej niz przecietnego rodzica. To w co sie
          bawia? Graja w chinczyka, albo w bingo? Dziadkowie nie tylko w to
          umieja, ale chce im sie. A kilkulatki tez maja swoje pokemony,
          didzimony (sorry, ale wlasnie mam luke wiekowa w rodzinie i nie
          wiem "co sie nosi" obecnie jak sie ma np. 8 lat)
          To wlasnie dziadkowie maja wiecej cierpliwosci, milosci - stad tyle
          pochwal o wspanialych dziadkach i babciach. Zreszta tak sie sklada
          we wspolczesnym swiecie, ze coraz czesciej to nie rodzice a
          dziadkowie wychowuja ich dzieci, czyli wnuki. Moja corka uwielbia
          pamiec o swojej babci, znacznie mnie zaganianej sfrustrowanej od
          matki. To babcia pierwsza jej zrobila henne, pozwolila napic sie
          szampana w Sylwestra i wyjasniala, ze nie tylko piatki (obecnie 6-
          tki) sa wazne w zyciu.
          Tez nie wiem jak znosic tance hormonow, moje dzieci ich nie mialy,
          na pewno nie ma jednej recepty i nie wierze, ze wiedza o tym lepiej
          przecietni rodzice.
          Co do niepoprawiania biologii? To po co ta cala medycyna? Przeciez
          powinnismy zgodnie z natura umierac w wieku max. 26 lat. Na 5 kobiet
          rodzacych 4 powinny umrzec w straszliwych cierpieniach, a do
          odtworzenia substancji ludzkiej potrzeba by 5 urodzen. A kuracje
          hormonalna biora rowniez 30-latki, azeby zajsc w ciaze, a przeciez
          natura nie przewidziala, zeby zaszly w ciaze.
          Na pewno nigdy nie stana sie powszechna praktyka takie pozne
          porody, wiec moze odpuscmy tych kilka rzeczywiscie kuriozalnych
          przypadkow.
          • maria421 Re: Postep? 03.12.07, 18:46
            Zyta, uwazam ze kazdy ma swoja role do odegrania- matka powinna byc matka,
            babcia babcia.

            Kiedy dziecko wchodzi w wiek dojrzewania trudno jest pokonac roznice jednego
            pokolenia, co dopiero roznice dwu pokolen.

            Co do ingerencji w nasza biologie- nie mozna porownywac postepu medycyny w
            ratowaniu zycia , w podnoszeniu jakosci zycia z ingerencja w procesy od ktorych
            zalezy powstanie nowego zycia.
            Tak wiec, jezeli 64 letnia kobieta chce sobie odmlodzenia sie, zrobic sobie
            serie operacji kosmetycznych, to jest jej sprawa. Jezeli jednak decyduje sie w
            tym wieku na dziecko, to juz nie jest to tylko jej sprawa, ale tez sprawa dziecka.
            • ewa553 Re: Postep? 03.12.07, 19:24
              Pokazywali przed chwila w TV te matki, ale przede wszystkim ta ktora
              wczoraj urodzila dziecko - przez cesarskie ciecie. Nie wygladaja na
              takich, co maja nianki i inne "pomoce". To normalni, bardzo skromnie
              ubrani ludzie z Turcji, mieszkajacy w Niemczech...
              • maria421 Re: Postep? 12.12.07, 09:36
                Jeszcze jedne historia:

                www.dailymail.co.uk/pages/live/articles/news/worldnews.html?in_article_id=501267&in_page_id=1811
Pełna wersja