05.10.03, 10:59
Bedzie o muzyce.
Cytat z Nikt nie wyjdzie stad zywy:

"Powracam wlasnie z Paryza , gdzie uczestniczylem w pogrzebie Jima Morrisona -
podal Siddons w specjalnym oswiadczeniu ( opublikowanym przez agencje
reklamowa w L.A.) - Jim zoatal pochowany bardzo skromnie , w obecnosci
jedynie kilkorga bliskich przyjaciol. Pierwsze wiadomosci o Jego smierci i
pogrzebie nie zostaly ogloszone, poniewaz ci sposrod nas , ktorzy byli Mu
bliscy i kochali Go jako czlowieka, pragneli uniknac zgielku i cyrkowej
atmosfery towarzyzacej smierci takich gwiazd jak Janis Joplin i Jimi
Hendrix."

Joplin , Hendrix , Miles , Jim odeszli w momencie kiedy byli na szczycie
kiedy Ich muzyka mogla pokazac nam nowy kierunek .Czemu musieli odejsc i czy
muzyka naszych czasow wygladalaby nieco inaczej gdyby mogli okazac to co
jeszcze mieli w glowie ?
Jak slucham ostatniego koncertu davisa, pryer, czy Hendrixa to mi szkoda
tego czego nie uslyszelismy. Ale kazdy z Nich mial oprocz problemow z samym
soba problemy narkotyczne , alkoholowe. Czy wskutek nadmiernej wrazliwosci ?

Oddzielilam cytat od mysli Krana :-)))
Obserwuj wątek
    • moore_ash Re: Poprawka. 06.10.03, 13:30
      no to w takim razie wklejam odpowiedz na ten watek z tamtego watku, bo sie tam
      wpisalem, a jak tu jest poprawny watek to sie tu trzeba wpisywac ta?:)

      > Bedzie o muzyce.

      huraa!:)

      > Cytat z Nikt nie wyjdzie stad zywy

      ach:))) Ty tak specjalnie dla mnie?:) <wzruszony>
      >


      > Joplin , Hendrix , Miles , Jim odeszli w momencie kiedy byli na szczycie
      > kiedy Ich muzyka mogla pokazac nam nowy kierunek.

      z milesem jest troche inaczej. miles byl na tym szczycie juz dlugo, dlugo
      zanim odszedl. jego muzyka przeszla przez kilka faz zanim zamilkl.
      hippiesowska swieta trojca odeszla duzo mlodziej, wszyscy byli w tym samym
      wieku. mimo to mysle, ze wszyscy POKAZALI nam inny kierunek w muzcye. miles
      zrobil to nawet kilka razy.
      iedys w jakims wywiadzie urszula dudziak opowiedziala anegdote o milesie ,
      ktory spytany przez dziennikarza dlaczego nie gra z "kozim vibrato"
      odpowiedzial: na starosc samo przyjdzie... nie przyszlo...
      ale czasem sie zastanawiam czy to czasem nie lepiej. oczywiscie, ze mi szkoda,
      ze chcialbym zeby zyli, ale to jest jakas odmiana egoizmu. chcialbym zeby
      zyli, zebym mogl posluchac jeszcz jednej plyty czy byc na koncercie...
      ale sproboj sobie wyobrazic piecdziesieciokilkuletniego, lysiejacego hendrxa z
      brzuszkiem palacego gitare... jaki to obraz.
      co do morrisona, mysle ze to i tak byl juz koniec doorsow. jimowi zbrzydlo
      zycie gwiazdy rocka, chcial zeby ktos docenil go jako poete, tworce
      wrazliwego, a nie lykacza podwojnych dawek LSD... prawdopodobnie i tak
      odszedlby z the doors i zaszyl sie w ciszy uciekajac przed owczesnymi
      paparazzi i pisal.
      popatrz jak wygladal elvis przed smiercia. czy gdyby zmarl powiedzmy 15 lat
      wczesniej nei zrobiloby to dobrze dla jego kariery? (wiem jak to brzmi,
      kariera po smierci? hendrixowi to teraz wisi ze nadal kochaja go miliony...)
      zastanawiam sie czasem czy wlasnie nie fakt ze oni nie zyja przyczynil sie
      znacznie do ich legendy. fakt ze sa juz nieosiagalni... takich przypadkow jest
      przeciez znacznie wiecej. chociazby marley. a na rodzimym rynku wystarczy
      zwrocic uwage jak duzo popularnoscia cieszy sie teraz dzem, czy nagrania
      republiki. smierc zawsze podnosila koniunkture... o lennonie bylo cicho w UK
      ale w stanach byla przeciez zaloba na maxa... do dzis w central parku przy
      wicznym polu truskawek czuje si etaki dziwny klimat... (przynajmniej ja
      czulem, moze to wina mojego zboczenia) podejrzewam ze u Jima jest to samo ( o
      tym JESZCZE nie wiem)...
      popatrz jak wygladaloby teraz led zeppelin gdyby bohnam nie przepil w 80.
      robiliby "kariere" jak deep purple? co to za deep purple bez blackmoreà? (on
      jeszcze zyje, uprzedzam posty ze sprostowaniami:P)

      pomijam tu kwestie alkoholowo narkotycznych podrozy... nie da sie ukryc, ze to
      sie przyczynilo, czy w wiekszosci przypadkow bylo powodem zejscia...

      Czemu musieli odejsc i czy
      > muzyka naszych czasow wygladalaby nieco inaczej gdyby mogli okazac to co
      > jeszcze mieli w glowie?

      tego sie nigdy nie dowiemy... moglby wygladac lepiej, ale niekoniecznie. nikt
      nie wiem ile jeszcze mogla potrwac kariera janis, przeciez na poczatku 70 lat
      zaczynala si einna epoka w muzyce. wchodzilo wlasnie led zeppelin, DP poznije
      takie historie jak iran maiden etc. pokolenie hippiesow doroslo, dorobili sie
      dzieci o domkow z ogrodkiem. wpadli wmachine zycie ktora teraz moglibysmy
      modnie nazwac matrixem... moze smierc Trojcy przyczynila sie do konca tej
      epoki, tak jak rozpad beatlesow np... ale niekoniecznie. moze takie sa po
      prostu koleje lozu w muzyce. mieli swoej piec minut, a mogloby sie to
      skonczyc tragicznie dl amuzyki gdyby chcieli te piec minut pzredluzyc. inna
      sprawa ze w ciagu tych pieciu minut dokonali wiecej niz wiekszosc artystow
      przez cale zycie...

      > Jak slucham ostatniego koncertu davisa, pryer, czy Hendrixa to mi szkoda
      > tego czego nie uslyszluismy. Ale kazdy z Nich mial oprocz problemow z samym
      > soba problemy narkotyczne . alkoholowe. Czy wskutek nadmiernej wrazliwosci +

      szczerze mowiac to ostatni koncert hendrixa jest dla mnie troche swiadectwem
      upadku wielkiego J.H. jakos nie klei to si edo kupy, hendrix gdzies odjezdza,
      gubiac rytm, chlopaki sie dwoja i troja, zeby uratowac sytuacje... jimi
      swoje , oni swoje... palce juz jakies takei nienajzwinniejsze... moze gdyby
      tych odlotow nie bylo tyle ile bylo...
      moze mogl z tego wyjsc, stworzyc jeszcze kawal dobrej muzyki. ale czy nie
      borykalby sie teraz z takimi problemami jak santana np? przeciez obaj grali
      na woodstock 69. hendrix nie zyje a carlos? walczy z oskarzeniami o komercje,
      zaprasza coraz to nowe, "mlode talenty" do wspolpracy sprawiajac czasem
      wrazenie, ze odcina kupony od wlasnego nazwiska... przykre to bo facet jest
      nadal cholernie sprawnym gitarzysta...

      ja, jak zwykle pelen jestem sprzecznosci w tym temacie. nie porafie podjac
      jasnej decyzji czy lepiej ze ich juz nie ma czy gorzej. ktos gdzies tam spytal
      czy dinozaury powinny grac. to bylo a propos simona i gurfunkela...
      nie wiem... stonesi sie jakos trzymaja...

      mi bardziej szkoda takich przypadkow jak Komeda. on byl dopiero na poczatku
      drogi. dopiero wyrwal sie z kraju gdzies w komunistycznej czesci europy,
      dopiero zaczynal wchodzic na szczyty w hollywood. jestem pewien ze zrobilby
      tam jeszcze kawal dobrej muzyki gdyby nie incydent z hlaska... szkoda
      goscia... i tak zrobil w cholere muzyki ktora wyprzedzla jego czas o
      kilkanascie lat co najmniej... ale mogl jeszcze wiele...

      ile jeszcze takich smierci bylo? hutchance, lynott, john lee hooker, freddi
      emercury, chlopaki z lynyrd skynyrd...
      ile jeszcze takich smierci bedzie?...

      pozdr.
      tb_wdzieczny_za_temat:)
      • moore_ash P.S... 06.10.03, 13:57
        i jeszcze cos a propos dragow, alkoholu i wrazliwosci...

        jest taka ksiazka Jana Skaradzinskiego "rysiek". o kim? chyba nie musze mowic:)
        kolejna ksiazka, ktora polecam jesli ktos lubi dzem, choc to bardziej o rysku
        niz o dziemie, ale mimo wszystko...
        i tam jest cos takiego powiedziane mniej wiecej...
        rysiek bral. bo jak mial nie brac skoro tak bardzo, o wile ebardziej niz inni
        odczuwal bol egzystencji...

        ucieczka w dragi i wode na pewno bezposrednio wiaze sie z wrazliwoscia, moze z
        nadwrazliwoscia. ale wiaze sie tez z faktem iz, kiedy jestes na jakims tam
        szczycie... po prostu Cie na to stac. a potem juz nie ma wyjscia...
        wiesz, te wszystkie imprezy po koncertach, bankiety etc...

        poza tym zmeczenie tym calym szolbiznesem, kiedy dociera do Ciebie, ze to ni e
        o to tu chodzi...
        wtedy szukasz ucieczki. a gdzie najlatwiej ja znalezc? po co szukac tak daleko
        (czy tak blisko?) skoro pod reka masz jointa, kwasika, strzykawke...
        i chociaz przez kilka godzin swiat jest kolorowy, wesoly, czujesz sie
        plodniejszym artysta niz kiedykolwiek...

        ksiazka o rysku jest tez bardzo dobra, ale o wiele smutniejsza od "nikt nie
        wyjdzie..." . polskie realia, dragi ciezsze niz morrison... rysiek bez zebow...


        pozdr.
        tb_smutny...
        • jan.kran Re: P.S... 06.10.03, 14:28
          Murarzu, zaden watek nie jest wlasciwy, bo sie wszystko miesza. Papiez z problemami architektonicznymi X. + milosci Dona i jak Kran sie rozkreca na Glownym w Oslo i w Banku w Norge , do tego Lolo.. ..nie wie czy nawozic sad , a jutka sie miota po okolicy , bo nie wie gdzie chce byc :-)))
          Do tego Karelia wrocila Hurrra !!! Okropne zamieszanie.

          Murarz , ja widze , ze bycie artysta jakimkolwiek to ogromne napiecie i wymagania. Jestem akurat przy Trojcy i slysze to co w Nich pulsowalo. Z jednej strony ogromny , potencjal , wrazliwosc , intelekt ( co do Hendrixa mam watpliwosci jesli chodzi o ostatnie:-))) z drugiej komercja i ogromny show..
          Ja jestem na etapie Dooors wiec Ci powiem . ze jak czytam poezje Jima i to co on mial w glowie to rozumiem czemu sie zapil - zanarkotyzowal na smierc.

          Wiem , ze pisze banaly , sorry, ale jak slucham prayer i jego nawiedzony glos to mysle sobie , ze to bylo naprawde to co On chcial robic. Mial wielki, wrazliwy mozg , ale sie gdzies po drodze pogubil. Jak to sie dzieje z nami tez czasem :-)) Kran
          • moore_ash Re: P.S... 06.10.03, 15:03
            > Murarzu, zaden watek nie jest wlasciwy, Okropne zamieszanie.

            a tam... ja lubie jak sie cos dzieje:P


            > Murarz , ja widze , ze bycie artysta jakimkolwiek to ogromne napiecie i
            wymagania.

            ja tam nie wiem... bo tylko wychowawczyni w technikum (swoja droga nazwa tej
            funkcji jest grubo pomylona...) moiwla: "bysiewicz!!! z ciebie to jest neizly
            artysta!!!"
            a ja sie wtedy nie poczuwalem do pelnienia funkcji KO na szkolnych
            pzredstawianiach:P wlasciwie to do dzis nie wiem co ona miala na mysli:P

            Jestem akurat przy Trojcy i slysze to co w Nich pulsowalo. Z jednej strony
            > ogromny , potencjal , wrazliwosc , intelekt ( co do Hendrixa mam
            watpliwosci jesli chodzi o ostatnie:-))) z drugiej komercja i ogromny show..
            >

            Ja jestem na etapie Dooors wiec Ci powiem . ze jak czytam poezje Jima i to
            co on mial w glowie to rozumiem czemu sie zapil - zanarkotyzowal na smierc.
            >
            > Wiem , ze pisze banaly , sorry, ale jak slucham prayer i jego nawiedzony
            glos to mysle sobie , ze to bylo naprawde to co On chcial robic. Mial wielki,
            wrazliwy mozg , ale sie gdzies po drodze pogubil.

            to nie banaly... ja tez w to wierze...

            Jak to sie dzieje z nami tez czasem

            czesciej niz myslisz... czesciej niz myslisz...

            pozdr.
            tb
            p.s. moze to glupota... mam dola, pies mi umiera...:(
            • jan.kran Re: P.S... 06.10.03, 15:28
              Pies w PL ? Wspolczuje , mi zdechl zolw i to bylo okropne. Moze cos sie da
              zrobic ? A jak nie to trzeba z tym zyc . Serio. Kran.

              Ps. Nie moge miec zadnych zwierzat, bo zyja krocej jak my :- (((( Kran.
    • jan.kran Re: Poprawka. 06.10.03, 15:41
      Jak slysze jak Miles gral na swoim ostatnim koncercie w Paris to mi szkoda, ze
      nie zagral wiecej :-)))))
      Prince , ktory wskazywal nowe kierunki w muzyce zniknal.
      Czy Jim albo Hendrix byliby podtatusialymi panami odcinajacymi kupony ...
      moze ...
      Ale jak slysze jak aktualna jest muzyka Trojcy, Milesa , Komedy i paru innych
      do dzis to sobie mysle, ze ta cala chala muzyczna co nas otacza minie ( mam
      nadzieje). A to co wartosciowe zostanie. Kran. ( w nienawisci do wspolczesnego
      kiczu muzycznego )

      • moore_ash Re: Poprawka. 07.10.03, 18:11


        > Jak slysze jak Miles gral na swoim ostatnim koncercie w Paris to mi szkoda,
        ze nie zagral wiecej :-)))))

        nie slyszalem (chyba) tego koncertu, ale zaiste jeszcze wiele by zdzialal...

        > Prince , ktory wskazywal nowe kierunki w muzyce zniknal.

        a ja go jakos nigdy nie lubilem... choc Claire mnie przekonuje do niego... na
        razie jej sie nie udaje (pewnie ogromna role odgrywa tu fakt, iz znajoma
        psychopatka ma pincet jego plyt na winylach...), pewnie jej nie zalezy zeby
        mnie przekonac bo i po co, ale moze kiedys... moze kiedys:)

        > Czy Jim albo Hendrix byliby podtatusialymi panami odcinajacymi kupony ...
        > moze ...

        w to, ze oni tatusiami zostali to ja akurat nie watpie:)

        i wlasnie troche mnei ta wizja przeraza...

        > Ale jak slysze jak aktualna jest muzyka Trojcy, Milesa , Komedy i paru
        innych do dzis to sobie mysle, ze ta cala chala muzyczna co nas otacza minie (
        mam nadzieje). A to co wartosciowe zostanie.

        AMEN!

        Kran. ( w nienawisci do wspolczesnego kiczu muzycznego )

        pozdr.
        tb z takim samym nawiasem jak Kran:)

        p.s. mark bolan... jeszcze jeden:(
        • moore_ash a lennon jakby zyl... 09.10.03, 17:25
          to by mial wlasnie dzisiaj 63 urodziny...


          pozdr.
          tb
        • wkrasnicki Re: Poprawka. 09.10.03, 18:48
          Piszecie o muzykach wielkiego formatu, którzy odeszli przedwcześnie bez względu
          na wiek, bo w pełni sił twórczych.
          No ale ich muzyka wciąż żyje i zawsze będą zawsze będą muzycy, którzy będą grać
          ich kompozycje, oraz słuchacze kupujący ich nagrania .
          Cóż jednak mogą powiedzieć ci którzy żyją, a ich muzyka jest martwa i choć
          czasem mieli nawet swoje „pięć minut” za kilka lat nikt o nich nie będzie pamiętal.
          Co do Prince'a to podzielam zdanie Murarzyka, wprawdzie cenię, ale nie lubię.
          • moore_ash Re: Poprawka. 09.10.03, 19:38
            > No ale ich muzyka wciąż żyje i zawsze będą zawsze będą muzycy, którzy będą
            grać ich kompozycje, oraz słuchacze kupujący ich nagrania .

            otoz to! wlasnie po to sie tutaj zebralismy!:)

            > Cóż jednak mogą powiedzieć ci którzy żyją, a ich muzyka jest martwa i choć
            > czasem mieli nawet swoje „pięć minut” za kilka lat nikt o nich nie
            > będzie pamiętal.

            to zalezy z ktorej strony na to patrzec...
            1. moga to byc artysci, ktorzy po prostu nie maja talentu. takich pomijam choc
            wspolczuje im bo wiem jak to jest uswiadomic sobie, ze to co sie robi jest do
            dupy...
            2 moga to byc muzycy, ktorzy wyprzedzaja swoja epoke i na razie sa
            niedoceniani. takim wspolczuje bo nawet jak zostana docenieni po smierci to
            dla nich juz (podejrzewam) i tak nei bedzie to mialo znaczenia... za to dla
            nas tak (jesli dozyjemy)
            3. moga to byc muzycy, ktorzy mieli swoje pioec minut i maja grono wiernych
            fanow, al enie jest ich jednak zbyt duzo. po prostu trafili kiedystma w mode,
            chwile poblyskali a teraz cisza... przyklad? niedawno zmarl robert palmer...
            kilk andi temu doslownie... czy dzis ktos o tym rozmawia? czy dzis ktos o nim
            pamieta? moze kilkaset osob co costam przezyly w 80tych latach przy "addicted
            to love" czy duecie z ub40... niestety... ja sie nie starm pomniejszyc jego
            talentu, ale jak nie ma szumu to znaczy, ze chyba artysta byl z niego nie
            najwyzszej rangi...
            4. (zaprzeczenie pnktu3) z drugiej strony sa takie "gwiazdy" jak britney,
            spajs gerls czy dzast fajf... maja 5 a nawet 10 minut, dzej lo jakos sie
            trzyma, co dla mnie przynajmniej nei oznacza ze jest powazna artystka... po
            prostu w dzisiejszym swiecie muzycznym oprocz "artysty" wazni sa menadzerowie
            i ich uklady z firmami plytowymi, promocja etc... przyklad... tutaj, w
            holandii jest szal na takie trzy panny, nazywa sie to K3 i jest czyms jak
            spajs gerls tylko ze spiewaja dla kilk alat mlodszej publiki... i to jest
            rozdmuchane na maxa, mozna ich znalezc na batonikach na dzwonkach do rowerow i
            na takich innych duperelach ze o koszulkach nie wspomne...
            w tym przypadku nie pozostaje mi nic innego jak tylko wspolczuc... ale nie im
            tylko NAM:)


            > Co do Prince'a to podzielam zdanie Murarzyka, wprawdzie cenię, ale nie
            lubię.

            dzieki:) wreszcie sie ktos ze mna zgodzil:)))) nie lubie jak sie mnie
            zdrabnia, ale Tobie wybacze bos mnie fajnie narysowal i w ogole sie ze mna
            zgodziles:P

            pozdr.
            tb

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka