Dodaj do ulubionych

Wymarzone zawody.

11.10.03, 10:20
Najpierwszy to dyrygent orkiestry symfonicznej. Kran w smokingu staje ,
podnosi paleczke a wszyscy graja na Jego rozkaz. Niestety slon mi na ucho
nadepnal , nie znam nut , a do tego jak chodzi o muz. klas. to mam
zdecydowane preferencje. Takiego Czajkowskiego bym np. nie dyrygowala , bo
nudny i pewnie by mne za to z roboty wyrzucili.

Moglabym byc tez utrzymanka Bogatego Czlowieka. Spac do poludnia, kapac sie w
szampanie i nosic perly. Ale to chyba mozna z nudow umrzec wykonujac ten
zawod , chyba ze Bogaty ma porzadna biblioteke i plytoteke.

A najbardziej chcialabym byc menadzerem jakiegos rockowego zespolu. Najlepiej
The Doors :-))) Dlugie podroze autobusem , tlumy fanow wdzierajace sie na
scene , walki z policja i muzyka bez konca. Dyskusje z muzykami ,
akustykami , ustawianie ciezkiego sprzetu na scenie i kontrola
przeciwpozarowa. A ja stoje i organizuje , zalatwiam i mam wladze nad
rozpalonymi umyslami. Tak to bym chciala robic najchetniej. Kran.
Obserwuj wątek
    • kurczak1976 Re: Wymarzone zawody. 11.10.03, 10:39
      Ja zawsze chcialam byc jubilerem oprawiajacym te cudenka natury (kamienie
      szlachetne) w misterne sploty zlota, srebra i platyny. A potem sprzedawac te
      rzeczy widzac zachwyt klientow i radosc w oczach osob obdarowywanych.

      Kiedys tez chcialam byc naukowcem, ale brutalne realia polskiej nauki
      skutecznie zniechecily mnie do wykonywania tego zawodu.


      Fotograf przyrody tez bylby do rzeczy.

      Niestety wszystko wiaze sie z posiadaniem talentu i odpowiedniego zaplecza
      finansowego przynajmniej na poczatku ;¬(

      Teraz tez sie zastanawiam co chcialabym robic w swoim zyciu ale jakos nie mam
      pomyslu na cos fajnego i dla mnie osiagalnego.
    • jutka1 Re: Wymarzone zawody. 11.10.03, 12:11
      moim marzeniem jest nie musiec miec zadnego zawodu, a robic rozne rzeczy dla
      czystej przyjemnosci.

      a wychodzi, ze mam pare zawodow, a zero przyjemnosci.

      Jutka zawodowa
    • plesser Re: Wymarzone zawody. 11.10.03, 12:28
      Ja mam duzy problem zawodowy i ciemnosc widze, widze ciemnosc. Na razie jestem
      pasozytem spolecznym, na swoje usprawiedliwienie dodam, ze dobrze sie
      zapowiadajacym :-P
      Wspomniany na innym watku Staszek twierdzi, ze posiadanie zawodu, ktorego sie
      nie lubi jest jedna z pozycji w katalogu, "Co zrobic, zeby skutecznie
      spieprzyc sobie zycie". Moim mazeniem jest powiedziec- robie caly dzien, co
      lubie i jeszcze dostaje za to kupe kasy :-)
      • kurczak1976 Re: Wymarzone zawody. 11.10.03, 12:34
        Chyba jestes jeszcze bardzo mlody Plesser co?¨!

        Ale powodzenia w realizacji planu ;o)
        • jan.kran Re: Wymarzone zawody. 11.10.03, 12:58
          kurczak1976 napisa3a:

          > Chyba jestes jeszcze bardzo mlody Plesser co?¨!
          >
          > Ale powodzenia w realizacji planu ;o)

          Ja jestem duuuzo starsza od Plessera i tez widze ciemnosc zawodowa. :-PPPP

          Aha , oprocz tego co napisalam o zyczeniach dodam stewardesa. Swietny pomysl , bo mam lek wysokosci i klaustrofobie :-PPPP Kran na rozdrozu pracowniczym.


        • plesser Re: Wymarzone zawody. 11.10.03, 13:20
          No, nie wiem- to chyba zalezy od perspektywy. Jestem dzieckiem stanu wojennego-
          rocznik 1981. Czyli wyz demograficzny- tlok od przedszkola do grabarza.

          Ide sie poskupiac nad tym, zeby nie zostac na cale zycie dobrze sie
          zapowiadajacym, bo to ponoc najgorsze :-)
          Plesser
          • clairejoanna Re: Wymarzone zawody. 13.10.03, 15:12
            plesser napisał:

            > No, nie wiem- to chyba zalezy od perspektywy. Jestem dzieckiem stanu
            wojennego-
            > rocznik 1981. Czyli wyz demograficzny- tlok od przedszkola do grabarza.
            >
            > Ide sie poskupiac nad tym, zeby nie zostac na cale zycie dobrze sie
            > zapowiadajacym, bo to ponoc najgorsze :-)
            > Plesser
            >
            A co w tym zlego byc cale zycie "dobrze zapowiadojacym sie"?

            Pozdrowienia,

            Claire Joanna- dobrze zapowiadajaca sie
    • artur666 No i co? 11.10.03, 13:38
      Zrobilem swoje hobby zawodem, no i co?
      Mam zawod, nie mam hobby.

      Ktos napisal manager, inny napisal fotograf natury. hm
      taaaak, w tych zawodach traci sie poczucie realii, i konakt z ludzmi
      przecietnymi. To jakos nie funkcjonuje. Inne swiaty, tryb-tempo-godziny
      zycia...pyk! i kontakt utracony.

      A pozniej jest sie out-sider. artysta panie.

    • backpacker Re: Wymarzone zawody. 11.10.03, 15:56
      Robie to co chcialem.
      Ludzie klaniaja mi sie w pas, pieniedzy mam jak lodu.
      Wlasnie wybudowalem sobie dom przy samym oceanie. Do mnie
      nalezy kawalek plazy. Jak mnie sie znudzi miejski zgielk
      to leca moim samolotem na polnoc do mojego cottage. Tam
      wsrod lasow mam calkowita cisze, brak ludzi.
      A to wszystko dzieki temu ze robie co chcialem.
      • maria421 Re: Wymarzone zawody. 11.10.03, 16:44
        A w jakim to zawodzie, kolega Backpacker sie takij majetnosci dorobil?
        • backpacker Re: Wymarzone zawody. 11.10.03, 17:04
          Prosze mnie nie budzic!
    • prawdziwystarywiarus Re: Wymarzone zawody. 11.10.03, 16:11
      Ja natomiast chcialbym zostac gentlemanem. Wedlug klasycznej definicji
      wiktorianskiej: gentleman to czlowiek ktory posiada czas i srodki na to, by moc
      sie nudzic.
      • maria421 Re: Wymarzone zawody. 11.10.03, 16:49
        Chcialabym w zaciszy jakiejs toskanskiej willi tkac jedwabie i brokaty na XVI
        wiecznych krosnach. Albo w jakims malym weneckim warsztacie nad kanalem maski
        karnawalowe malowac.
    • sabba A jy bym chciala.. 11.10.03, 17:43
      ..miec wymarzony zawod:)) Ale chyba nie mam:((( Tzn. mam
      wiele opcji, ale czy gdybym ze zawody wykonywal, czy
      wtedy zadowolenie byloby takie same? Oto lista.

      1. Ksiegarnia, ale tylko z takimi ksiazkami jakie ja sama
      lubie czytac. Najlepiej z antykwariatem polaczony z desa.
      Starocie i nikoku nie potrzebne graty.

      2. Plywajaca kawiarenka albo sklep z roznego rodzaju
      pieknymi tkaninami, poduszkami, kilimami, bzdetami
      ozdobynmi; najlepiej w Amsterdamie.

      3.Chcialabym umiec dobre zdjecia ale takie zeby az mnie
      dech zapieralo. Chciala bym miec oczy otwarte na rzeczy
      nie dla wszytkich widoczne i umiec je tak obrawic w
      nieruchome ramy zeby dalej zyly.

      4.Kwiaciarnia. Ale napierw rosliny musialaby mnie
      polubiec a ja musialabym nauczyc sie ich jezyka.

      To na tyle. Sa jeszcze dwa albo trzy ale nie powiem jakie.:))
    • basia553 wszystko Wam psuje, 11.10.03, 18:23
      bo sciagam Was na ziemie. Proponuje moje rozwiazanie: nie udalo mi sie wykonywac
      wymarzonego zawodu, wiec polubilam wykonywany. No i co Wy na to?
      • sabba Re: wszystko Wam psuje, 11.10.03, 18:30
        Ha! Jestem wieksza psuja i powiem ze nawet nie probowalam
        zdobyc ulubionego zawodu:)):;(((((
    • alaskanka3 hobby jest moim zawodem 11.10.03, 19:08

      ...a wlasciwie bylo, bo po pewnym czasie intensywnego uprawiania hobby/zawodu
      fascynacja mija i pozostaje bardziej zawod a mniej hobby. Wlasnie rozgladam sie
      za nabyciem jakiegos nowego hobby/zawodu, najlepiej cos multidyscyplinarnego,
      idealnie i jesli wszystko byloby mozliwe: neurolingwistyka albo bioinzynieria,
      albo mapowanie mozgu ludzkiego, albo praca nad nowymi lekami.
      • latwy2002 marzenia...zawod... 11.10.03, 19:14
        skrzypkiem, moze?

        nie jestem pewien jednak

        napewno nie chcialbym byc bulgarem
        • don2 Re: marzenia...zawod... 11.10.03, 20:38

          chcialem byc i marzylem o zawodach: krasnoarmiejec,czapajew,tankista jak
          podroslem troche ,chcialem byc konduktorem tramwajowym albo milicjantem
          drogowym.Lotnikiem chcialem byc do chwili pierwszych doswiadczen na
          karuzeli..potem marzenia sie skonczyly i zycie pokazalo co mozna z czlowiekiem
          zrobic.zaluje i nie zaluje.tylko cyganka mi przepowiedziala za 50 zl (starych)
          zupelnie co innego....ale po odejsciu od kasy reklamacji sie nie uwzglednia.
          D.
    • dobry_wieczor Re: Wymarzone zawody. 12.10.03, 00:51
      No cóż! Zawsze chciałem być weneckim gondolierem i śpiewać stare, smutne
      serenady... I pewnie tak się stanie, po warunkiem, że znajdę pogata żonę, albo
      założę jaką dobrze porsperującą firmę i mój wymarzony zawód będę mógł wykonywać
      w kategorii "hobby";-)
      Janek
      • maria421 Re: Wymarzone zawody. 12.10.03, 13:51
        dobry_wieczor napisał:

        > No cóż! Zawsze chciałem być weneckim gondolierem i śpiewać stare, smutne
        > serenady... I pewnie tak się stanie, po warunkiem, że znajdę pogata żonę,
        albo
        > założę jaką dobrze porsperującą firmę i mój wymarzony zawód będę mógł
        wykonywać

        Janku, tu nawet i bogata zona nie pomoze...
        Gondoliere to na ogol zawod, ktory przechodzi z ojca na syna, z jednego
        rodowitego na drugiego rodowitego Wenecjanina.
        A ilosc gondoli w Wenecji jest scisle okreslona i nie moze byc ich wiecej...

        Ale marzenie sliczne. Jak juz bedziesz wioslowal po weneckich kanalach, to
        szczegolnie glosno spiewaj przejezdziajac przed moim atelier z maskami...


        • jan.kran Re: Wymarzone zawody. 12.10.03, 15:45
          Xurku, ja tez pracowalam :-)))Jestem tak wykonczona , ze ide sobie pomarzyc o
          jakims zawodzie gdzie nie musze z nikim rozmawiac, zwlaszcza po norwesku :-PPPP
          Kran.
    • swiatlo Multimiliarder 12.10.03, 07:03
      Pobudka 8.30 rano. Basen, silownia, masaz, kapiel.
      O 10.00 kamerdyner podaje sniadanie. Pogawedka z zona.
      11.00 Wyjazd na golfa. Lunch z innymi multimiliarderami, znowu golf do 14.00
      14.00 Masaz i kapiel. Mala przekaska z drinkiem.
      15.00 Zabawa z dziecmi w pilke. Przejazdzka na koniu po wlosciach.
      18.00 Obiad rodzinny na tarasie z widokiem na rozlegly ogrod. Cygaro i drink.
      19.00 Wyjscie do teatru. Po teatrze wspolne male przyjecie przy drinku i
      cygarach.
      23.00 Kapiel i masaz. Sen.
      • swiatlo A na serio.. 12.10.03, 07:07
        Kupic sobie jacht i na nim mieszkac. Nie miec zadnego stalego domu, tylko
        plywac z portu do portu.
      • maria421 Re: Multimiliarder 12.10.03, 13:47
        swiatlo napisał:

        > Pobudka 8.30 rano. Basen, silownia, masaz, kapiel.
        > O 10.00 kamerdyner podaje sniadanie. Pogawedka z zona.
        > 11.00 Wyjazd na golfa. Lunch z innymi multimiliarderami, znowu golf do 14.00
        > 14.00 Masaz i kapiel. Mala przekaska z drinkiem.
        > 15.00 Zabawa z dziecmi w pilke. Przejazdzka na koniu po wlosciach.
        > 18.00 Obiad rodzinny na tarasie z widokiem na rozlegly ogrod. Cygaro i drink.
        > 19.00 Wyjscie do teatru. Po teatrze wspolne male przyjecie przy drinku i
        > cygarach.
        > 23.00 Kapiel i masaz. Sen.
        >
        "Cysorz to mo klawe zycie..."
    • xurek Jasnowidz, 12.10.03, 12:43
      ktory potrafi a) czytac ludzkie mysli i b) widzi przyszlosc.
      W takiej kostelacji nie ma takiego zawodu, zajecia i kariery, ktorej nie mozna
      osiagnac.

      Xurek, ktory na skutek stutysiecznego makro nie widzi juz nawet najbardziej
      oczywistych rzeczy :))

      PS: czy tylko ja pracuje w ten "bozy dzien" ?:))
    • lalka_01 Re: Wymarzone zawody. 12.10.03, 17:09
      Pilot mysliwca.
      • prawdziwystarywiarus Re: Wymarzone zawody. 12.10.03, 17:27
        Laleczko, a wiesz co to Sidewinder?
        • lalka_01 Re: Wymarzone zawody. 12.10.03, 17:30
          A powinnam wiedziec? Bez tego nie zostane tym pilotem? A to szkoda...
          • wkrasnicki Re: Wymarzone zawody. 12.10.03, 20:17
            Własny ogrodnik i żeby mi jeszcze za to ktoś płacił. Tylko kto? Eee, za trudne
            to jakieś. :-)
          • prawdziwystarywiarus Re: Wymarzone zawody. 13.10.03, 10:30
            lalka_01 napisała:

            > A powinnam wiedziec? Bez tego nie zostane tym pilotem? A to szkoda...

            Bez tej wiedzy możesz zostać pilotem myśliwca, ale tylko na krótko.
            people.howstuffworks.com/sidewinder.htm
    • moore_ash Re: Wymarzone zawody. 13.10.03, 13:01

      > A najbardziej chcialabym byc menadzerem jakiegos rockowego zespolu.
      Najlepiej The Doors :-))) Dlugie podroze autobusem , tlumy fanow wdzierajace
      sie na
      > scene , walki z policja i muzyka bez konca. Dyskusje z muzykami ,
      > akustykami , ustawianie ciezkiego sprzetu na scenie i kontrola
      > przeciwpozarowa. A ja stoje i organizuje , zalatwiam i mam wladze nad
      > rozpalonymi umyslami. Tak to bym chciala robic najchetniej. Kran.

      Kranie!
      przyznam, ze pomysl mi bliski, ale:
      1. z tym sprzetem i kontrola przeciwpozarowa to wcale nie jest taki eprzyjemne
      zajecie... poza tym, ktory menadzer nosi wzmacniacze?:)
      2. a etarz sobie wyobraz koncert na 100 tys ludzi, juz godzine temu powinien
      sie zaczac a ty latasz po kuluarach i szukasz jima:))) podejrzewam, ze jedne
      takie poszukiwanie i osiwialbym z nerwow...
      ale, ale... oczywiscie sa tego i dobre strony. te, ktore wymienilas i

      (tu przechodze juz do moich marzen zawodowcyh)

      zawsze mozna po 15 latach napisac wspomnienia, gesto opatrzone
      niepublikowanymi fotografiami...
      zawod nr 1- pisarz, czy raczej jakis tam artysta zwiazany ze slowem, bo pisarz
      to tak dumnie brzmi...
      zawod nr 2- muzyk, ale jazzowy... sex, drugs and rock`n`roll wole zamienic na
      sex, jazz i alkohol...
      zawod nr 3- cos z plastyka, moze jakis grafik, w kazdym razie cos w tych
      okolicach

      NIESTETY

      powyzsze wymagaja talentow, na ktorych chroniczny brak cierpiec mi przyszlo...

      w zwiazku z powyzszym nie pozostaje mi nic innego jak tylko modlic sie zebym
      jak najkrocej musial wyonywac zawod ktory wlasnie wykonuje:)))

      pozdr.
      tb

      p.s. odkad siegam pamiecia, marzyla mi sie knajpa... taki maly klubik (czy jak
      to teraz trzeba okreslac PUB) ze stalymi klientami i dobra muzyka. taki w
      ktorymmoglbym robic raz na dwa tygodnie koncerty, raz na jakis czas powiesic
      jakies fotografie czy grafiki jakiegos dojrzewajacego artysty...
      drugie marzenie to schronisko w gorach. takie w ktorym jest zawsze cieplo i za
      wrzatek do zupki knorra nie trzeba placic, gdzie turysci zachodza z
      przyjemnoscia, zadnego telewizora i takich pierdol, kominek w glownym
      pomieszczeniu. ludzie wolna spac tam na karimatach niz w pokojach, al enie
      dlatego, ze sa one takie drogie tylko dlatego, ze jest tam taka fajna
      atmosfera, ktos gra na gitarze (niekoniecznie szanty), jakis gawedziarz
      uprzyjemnia czas...
      a rano znow w gory...
      nastepni prosze...
      ech...

      tb po szkolach gastronomiczno-ekonomiczno-psychologiczno-turystycznych i dalej
      niezdecydowany...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka