Dodaj do ulubionych

Wielozenstwo.

01.01.04, 22:21
Temat calkiem serio , a natchnal mnie do niego watek o adopcjach
homoseksualnych. O ile nawet nie dyskutuje na temat uznania incestu lub
pedofilii to mysl o wielozenstwie mnie zastanawia. Dlaczego taka forma
malzenstwa nie miesci sie w naszej kulturze? Czy bylibyscie , gdyby to bylo
mozliwe za jej usankcjonowaniem?
Jak jest w innych kulturach? Ja wiem ,ze w Afryce to sie zdarza, ale nie wiem
czy to jest zwyczaj czy prawo. K.
Obserwuj wątek
    • don2 Re: Wielozenstwo. 01.01.04, 22:45

      chorego pytaja,ja nie tylko za usankcjonowaniem,ale natychmiast bym glosowal
      za off limit ilosci zon.PS sprawa tesciowych do rozpatrzenia w specjalnej
      komisji.Glosowalbym za odbieraniem im praw rodzicielskich i zakazem zblizania
      sie do miejsca pobytu corek. Wspaniala inicjatywa.
      • starypierdola Re: Wielozenstwo. 02.01.04, 00:17
        W pelni Cie popieram, Don! Juz myslalem zeby zostac muzulmanem, ale oni
        dozwalaja tylko cztery zony, i to pod roznymi warunkami.
        Moze ortodoksyjni Mormoni opanuja w swiat?? Zaczac ich popierac?
    • goga.74 Re: Wielozenstwo. 01.01.04, 22:49
      A kilku mezow tez mozna? Jesli tak, to jestem za a nawet przeciw.
    • szfedka Re: Wielozenstwo. to jest to.... 01.01.04, 22:49
      o czym marze ;)
      miec kilku mezow...ok...nie musimy miec slubu...
      jeden...jest mechanikem samochodowym
      drugi...super kucharzem...
      trzeci...ma kupe forsy...
      czwarty... a moze jednak pierwszy...super kochankiem
      piaty...
      szosty....
      itd
      bo przeciez w jednej osobie wszystkiego sie nie znajdzie
      i jak tu wybrac?
      • don2 Re: Wielozenstwo. to jest to.... 01.01.04, 23:15

        szfedka ,znam taka,ktora ma tych wszystkich w jednym.

        faktycznie jestem mechanik samochodowy
        mozna powiedziec ,ze kucharz
        forsa w teorii i przeliczeniu na wietnamskie dongi tez kupa
        i oczywiscie jestem super-kochankiem ,posiadam referencje
        Don.jeden w czterech osobach :)))))))
        • szfedka Re: Wielozenstwo. to jest to.... 01.01.04, 23:38
          ktora to ta szczesliwa?
          mam zazdroscic?
      • jan.kran Re: Wielozenstwo. to jest to.... 01.01.04, 23:19
        szfedka napisała:

        > o czym marze ;)
        > miec kilku mezow...ok...nie musimy miec slubu...
        > jeden...jest mechanikem samochodowym
        > drugi...super kucharzem...
        > trzeci...ma kupe forsy...
        > czwarty... a moze jednak pierwszy...super kochankiem
        > piaty...
        > szosty....
        > itd
        > bo przeciez w jednej osobie wszystkiego sie nie znajdzie
        > i jak tu wybrac?


        Szwedka wreszcie mi uswiadomilas moj problem. Ni cholery nie moglam zrozumiec
        jak to jest , ze mi sie zaden facet nie podoba do konca. A teraz rozumiem,
        powinnam miec kilku , bo to co ja sobie zycze nie istnieje w jednej postaci. A
        z drugiej strony jestem zdecydowana monogamistka. Chyba jednak dalej musze
        poswiecac sie Rodzinie i pracy :-))) K. Samotny.

        P.S Ja rozumiem Szwedka tego kochanka i tego z kupa forsy. Ale po co Ci
        kucharz i mechanik ? Za to mozna zaplacic ;-)))) K.
        • don2 Re: Wielozenstwo. to jest to.... 01.01.04, 23:25
          Kranie ,jak mozna zaoszczedzic ,to po co wydawac !
          szwedka jest ekonomicznie ksztalcona
          • jan.kran Re: Wielozenstwo. to jest to.... 01.01.04, 23:30
            Don , ja uwazam ze posiadanie kilku mezow jest bardziej pracochlonne i mniej
            oplacalne niz mezow zero. Ale ja nie jestem ksztalcona ekonomicznie. K.
            • don2 Re: Wielozenstwo. to jest to.... 01.01.04, 23:38

              potwierdzasz moja wyzszosc. co przypomina mi powiedzenie o cyganach zwanych
              tez czasami romami.
              cyganie niemyja dzieci jak sie ubrudza-robia nowe
        • szfedka Re: Wielozenstwo. to jest to.... 01.01.04, 23:56
          jan.kran napisała:

          > P.S Ja rozumiem Szwedka tego kochanka i tego z kupa forsy. Ale po co Ci
          > kucharz i mechanik ? Za to mozna zaplacic ;-)))) K.

          dla odmiany
          zeby sie nie znudzilo ;)
          • szfedka no co? .... 02.01.04, 00:01
            szfedka napisała:

            > jan.kran napisała:
            >
            > > P.S Ja rozumiem Szwedka tego kochanka i tego z kupa forsy. Ale po co Ci
            > > kucharz i mechanik ? Za to mozna zaplacic ;-)))) K.
            >
            > dla odmiany
            > zeby sie nie znudzilo ;)

            chopy moga a my nie?
            a gdzie rownouprawnienie?
    • basia553 Re: Wielozenstwo. 02.01.04, 09:19
      Jestem za wielomezostwem. Ale musieli by mieszkac osobno i nie narzucac sie bez
      potrzeby. No, ten kochanek möglby bywac czesciej...
      Aha, i tez won z tesciowymi!!
      • don2 Re: Wielozenstwo. 02.01.04, 09:39

        Basiu,przeciez masz tak teraz,jeden przychodzi czesciej inni sie nie narzucaja.
        Chyba nie zamierzasz,trzymac ew. mezow jak samochody w garazu i uzywac wg
        potrzeby i przeznaczenia :))))
        • basia553 Re: Wielozenstwo. 02.01.04, 10:03
          Alez Donie, ja przeciez dopiero pröbowalam tak zorganizowac. Narazie mi sie nie
          calkiem udalo :))) A co do mezöw trzymanych w garazu? Czemu nie? Moze nie w
          garazu, a w Gästehaus, niech maja wygodnie, niech sobie w tzw. miedzyczasie
          umilaja zycie. Nie jestem nieludzka. A powiedz mi po co mi stale na karku
          fryzjer, jak go potrzebuje co drugi dzien na 15 minut? Przeciez innych zadan
          bym dla niego nie miala. To wszystko nalezaloby gruntownie przemyslec!
          • szfedka Re: Wielozenstwo. 02.01.04, 10:13
            Ja potrzebuje fryzjera raz na 3 miesiace wiec odpada. Zapopmnialam o innych
            funkcjach np. sprzatanie. Hmmmm....ale moze kucharz w wolnych chwialch moze i
            tez sprzatac? Myc naczyn nie musi, mam zmywarke. Tak, tak. O ile ma sie
            pieniadze to mozna dac im jakis "gästhus" zeby pod nogami sie nie paletali.
    • tajemniczy.don-pedro Re: Wielozenstwo. 02.01.04, 11:05
      jan.kran napisała:

      > mysl o wielozenstwie mnie zastanawia. Dlaczego taka forma malzenstwa nie
      > miesci sie w naszej kulturze?

      kiedy mieszkalismy jeszcze w jaskiniach jedynym problemem bylo zapewnienie
      przetrwania gatunku. w miare rozwoju cywilizacyjnego i postepu natury
      filozoficzno-spolecznej wiekszego znaczenia zaczela nabierac strona moralna
      oraz kulturowa, czyli 'poprawnosc' (jakby ja nie zwal). Monogamia zostala
      chyba ugruntowana jako srodek do zapewnienia dobrobytu rodzinie. Mezczyzna
      mogl latwiej utrzymac jedna zone i jej dzieci i zapewnic im przetrwanie.
      Wieksza byla tez jego pewnosc co do tego, ze dzieci zrodzone w takim
      monogamicznym zwiazku sa wlasnie jego i dzieki tej pewnosci mial tez spokojna
      pewnosc przedluzenia swojego rodu. Kobieta zas w takim monogamicznym zwiazku
      miala wieksza pewnosc opieki i zapewnienia stabilizacji zyciowej. Wiele jest
      poza tym przykladow w przyrodzie na zwiazki monogamiczne.

      Wydaje mi sie, ze ludzkosc najpierw zaaprobowala wyzszosc zwiazkow
      monogamicznych, a potem w jakis sposob weszly one do kanonu kulturowego.

      Ale prawda jest tez, ze w pewnych sytuacjach wyjatkowych, kiedy brakuje
      mezczyzn, akceptowane sa zwiazki poligamiczne sluzace odbudowaniu populacji.

      ot, takie oto przemyslenia nasunely mi sie na temat wielozenstwa zapodany
      przez Pania ;-)
      • jan.kran Re: Wielozenstwo. 02.01.04, 13:38
        Szanowny Don Pedro!

        Pana przemyslenia pokrywaja sie z moimi w duzej mierze. Aktualnie sa one
        podparte lektura ksiazki "Krystyna,corka Lawransa". Tam problem czystosci
        kobiety wchodzacej w malzenstwo , malzenstwa monogamicznego , zwiazkow
        pozamalzenskich jest szeroko ujety. W tej kulturze i w tym czsie nie bylo
        miejsca na wielozeonstwo ze wzgledu na dziedziczenie , pochodzenie spoleczne
        potomstwa i jego miejsca w spolecznosci.
        Mysle , ze ten schemat sredniowiecznej spolecznosci norweskiej mozna rozrzeszyc
        na wiele krajow i epok.

        Natomiast wielozenstwo moze wystepowac, oprocz wspomnianego przez Pana braku w
        danym momencie i kulturze ktorejs z plci , wtedy gdy pierwsza zona nie moze
        zapewnic meskiego potomka.Jest ono do dzis akceptowane niekiedy w Afryce. Maz
        bierze druga zone w celu zapewnienia ciaglosci rodu. Pozdrawiam. Kran.
        • tajemniczy.don-pedro Re: Wielozenstwo. 02.01.04, 14:08
          jan.kran napisała:

          > W tej kulturze i w tym czasie nie bylo miejsca na wielozenstwo ze wzgledu
          > na dziedziczenie, pochodzenie spoleczne potomstwa i jego miejsca w
          > spolecznosci. Mysle, ze ten schemat sredniowiecznej spolecznosci norweskiej
          > mozna rozrzeszyc na wiele krajow i epok.

          Droga Pani,
          owe średniowieczne uwarunkowania pewności powiązań potomstwa z konkretnym
          rodzicem (ojcem), jego czystości i odpowiedniego dzidziczenia dotyczyły ludzi
          tzw. 'wysoko urodzonych'. Skandynawia była poza tym chyba jednym z niewielu
          regionów, w którym dopuszczano możliwość dziedziczenia zaszczytów i dóbr
          niezależnie od płci. Wśród tzw. 'ludu' nie było chyba konieczności
          zaapewnienia takiej ciągłości, bo i dziedziczyć nie było czego. Wydaje mi się,
          że wielożeństwo było zakazane raczej ze względów religijnych niż kulturowych.
          I tak jest do dziś.


          > wtedy gdy pierwsza zona nie moze zapewnic meskiego potomka. Jest ono do dzis
          > akceptowane niekiedy w Afryce. Maz bierze druga zone w celu zapewnienia
          > ciaglosci rodu.

          co też potwierdzałoby raczej względy religijne monogamii. W Europie raczej nie
          do pomyślenia, choć w marzeniach wielu osób zapewne tak.

          I na koniec popuśćmy może wodze fantazji - załóżmy oto teoretycznie, że
          dozwolone jest posiadanie wielu żon, pod warunkiem zgody poprzedniej oraz pod
          rygorem zapewnienia finansowej stabilizacji takiemu wieloosobowemu związkowi.
          Kto (poza kilkoma bogaczami) byłby w stanie utrzymać dwie żony, jeśli teraz
          wiele rodzin nie chce decydować sie na dziecko (pierwsze lub kolejne) właśnie
          ze względów finansowych? Może to więc jednak względy ekonomiczne odgrywają tu
          decydującą rolę?

          pozdrawiwm serdecznie
          • karelia Re: Wielozenstwo. 02.01.04, 14:38
            hm, kranie czasami rozpatrywalam w chwilach glebokiej zadumy i filozoficznego
            zamyslenia)co byloby lepsze-
            wariat pierwszy- on jeden + wiele zon( ile , podac liczbe optymalna, ale nie
            bawic sie w harem)

            wariat drugi - ona jedna +wielu mezow( kochankow,przyjaciol,dochodzacych...
            ilu , podac liczbe najbardziej satysfakcjonujaca)

            WARIANT trzeci- ona + on

            i w zaleznosci od chwili, wybieralam jeden z najbardziej odpowiadajacych....bo
            tak ogolnie to wariant trzeci mi najbardziej pasuje.
            I tylko kucharz!!! bo nie ma nic bardziej tego, hm ekscytujacego niz
            mezczyzna wy kuchni ( ja w tym czasie na kanapie z damskim tygodnikien)
            gotujacy cos tam tajemniczego dla mnie!!!. Niedbale podwiniete rekawy od
            koszuli,mina wielkiego kreatora i wymyslenie czegos, czego NIKT przed tym nie
            upichcil.... ARTYSTA!!!!
            a poza tym ten artysta to moze byc bankierem, jubilerem, masazysta, kierowca-
            mechanikiem, hydraulikiem i kominiarzem..... mnie to nie przeszkadza. A wprost
            przeciwnie- zwsze moge sobie wyobrazic( bo wyobraznie mam duza) , ze jestem z
            ogrodnikiem, kosmonauta, Billem Gaitsem ,Delonem , Banderasem, Gere....
            osobowosci....

            A dla pan ( tylko!!!) mam poufna informacje naukowa, wyczytana gdzies tam-
            mezczyzna , ktory sie zna na "kuchni", potrafi nie tylko rozmawiac na ten
            temat, jest artysta nie tylko w tym pomieszczeniu, ale i gdzie indziej....;-)

            co za czasy, co za ludzie;-)
            • karelia Re: Wielozenstwo. 02.01.04, 14:46

            • tajemniczy.don-pedro Re: Wielozenstwo. 02.01.04, 14:49
              karelia napisała:

              > A dla pan ( tylko!!!) mam poufna informacje naukowa, wyczytana gdzies tam-
              > mezczyzna , ktory sie zna na "kuchni", potrafi nie tylko rozmawiac na ten
              > temat, jest artysta nie tylko w tym pomieszczeniu, ale i gdzie indziej....;-)

              no to w końcu się dowiedziałem, dlaczego moja Blondi uwielbia, kiedy coś jej
              pichcę w kuchni... ;-))))

              pozdrawiam znad garnków ;-)
              -
              • karelia Re: Wielozenstwo. 02.01.04, 14:54

            • szfedka Re: Wielozenstwo. 02.01.04, 15:25
              karelia napisała:

              > A dla pan ( tylko!!!) mam poufna informacje naukowa, wyczytana gdzies tam-
              > mezczyzna , ktory sie zna na "kuchni", potrafi nie tylko rozmawiac na ten
              > temat, jest artysta nie tylko w tym pomieszczeniu, ale i gdzie indziej....;-)
              >
              Tack för tipset Kara ;)
              Nu ska jag alltid fråga killar om de är artister i köket...tänk vad dem tappar
              hakan...hehehe
              Om de säger ja så är det bara...bjuda till frukosten och hoppa över middag :)
              • basia553 jezyki rözne 02.01.04, 15:39
                a wiec sa jezyki latwe, trudne i absolutnie niemozliwe. do tych ostatnich
                zaliczam szwedzki. przeciez te slowa z niczym sie nie kojarza! jak moglyscie
                sie tego nauczyc. jestem pelna podziwu dla was!!
                • don2 Re: jezyki rözne 02.01.04, 15:43

                  my som zdolne i f kafzdym jenzyku muwimy sfobodnie.
                  • szfedka Re: jezyki rözne 02.01.04, 15:45
                    don2 napisał:

                    >
                    > my som zdolne i f kafzdym jenzyku muwimy sfobodnie.

                    a najlepiej we chrancuskim ;)
                    • basia553 Re: jezyki rözne 02.01.04, 15:48
                      chrancuski latfy :))
                      • karelia Re: jezyki rözne 02.01.04, 16:45
                        absolut inte!!! De MÅSTE laga mat först- då kan man värdera deras konst i
                        köket. Tänk dig- mat, servering, några ord om deras konst vid spisen,
                        fantastisk överaskning, deras fantasi... dååå växer..... deras ego;-)och bada
                        sidor kan hitta nöje i salongen och utanför.
                        Man ska vara mycket politisk och inte skrämma djuret som sitter i varje karl,
                        eller hur? Vill du jaga svenska flicka;-) lär dig konsten att jaga ;-)Inte
                        bara pang på rödbettan:-)))))))))))))
                        • karelia Re: jezyki rözne 02.01.04, 16:49
                          qurde, co ja plote, dobrze ze tylko kilka osob pojmuje. Chyba sie deska po
                          glowie poklupie. Uprasza sie o NIE przekladanie na polski, francuski,
                          angielski, niemiecki. Na mongolski mozna. Ale to chyba tylko Don potrafi, on
                          zna kazdy jezyk:-PPPPPP
                          • don2 Re: jezyki rözne 02.01.04, 19:24
                            nigdy mi do glowy nawet nie przyszlo polowanie na
                            lodowki marki Elektrolux,zawsze wolalem polowac
                            na ogrzewacze i opiekacze z zasobow " 1001 drobiazgow " PL.
                • clairejoanna Re: jezyki rözne 03.01.04, 12:23
                  basia553 napisała:

                  > a wiec sa jezyki latwe, trudne i absolutnie niemozliwe. do tych ostatnich
                  > zaliczam szwedzki. przeciez te slowa z niczym sie nie kojarza! jak moglyscie
                  > sie tego nauczyc. jestem pelna podziwu dla was!!

                  Bo to sie robi tak:
                  Najpierw sie uczymy niemieckiego. Dzieki temu 17% norweskiego czytanego jest dla
                  nas automatycznie zrozumialy. Potem uczymy sie norweskiego, dzieki temu jest nam
                  po jakims tam czasie zrozumialy dunski pisany i szwecki mowiony lub uwentualnie
                  glosno czytany. Poza tym po jakims czasie jestesmy tez w stanie dosyc dobrze
                  odcyfrowac napis na kartce, ktora przyszla z Holandii. Wiec szfecki nie jest
                  taki trudny, mozna zademonstrowac na przykladzie powyzszym, jezeli kto chce.

                  Pozdrowienia,

                  CJ, przed ktorym juz zaden jezyk germanski nie jest bezpieczny!
                  • basia553 Re: jezyki rözne 03.01.04, 12:30
                    Napisz Joanno jakies zdanie po norwesku, z ktörego widac podobienstwo do
                    niemieckiego. To co tu szfedzi zademonstrowali, to byla katorga jezykowa.
                    • don2 Re: jezyki rözne 03.01.04, 12:46
                      basia553 napisała:

                      > Napisz Joanno jakies zdanie po norwesku, z ktörego widac podobienstwo do
                      > niemieckiego. To co tu szfedzi zademonstrowali, to byla katorga jezykowa.
                      <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
                      nic nie bylo demonstrowane.zreszta jak kazdemu ,kto nie zna wydaje sie
                      trudne ,za wyjatkiem Joanny ,dla niej wszystko jest latwe.No ale jak ktos majac
                      10 lat ogladal sztuki teatralne i rozumial ! ktos tam komponowal majac 4 lata i
                      tak wlaczam Joanne do klanu wunderkindow.
                    • clairejoanna Re: jezyki rözne 03.01.04, 12:54
                      basia553 napisała:

                      > Napisz Joanno jakies zdanie po norwesku, z ktörego widac podobienstwo do
                      > niemieckiego. To co tu szfedzi zademonstrowali, to byla katorga jezykowa.

                      Tak sie sklada, ze znalazlam artykul mojego idola, Woody Allen, w Aftenposten
                      (taka norweska FAZ):

                      "Woodys New York"
                      ---> Czyba noe ma tu problemu :-)

                      "New York spiller ofte en av hovedrollene i Woody Allens filmer. Nå vil han
                      spille i en New York-ransfilm"
                      ----> Bardzo przepraszam:
                      å spille- spielen
                      ofte- oft (de), often (eng.)
                      hovedrollene- hoved- Haupt, rolle- Rolle
                      i- in
                      filmer- Film
                      Nå- po szwecku chyba "nu", a z "nu" nie tak daleko do angielskiego "now", czyli
                      "jetzt"
                      vil- will (eng.), wollen (de)- ich will, du willst, den Stamm sieht man auf
                      jeden Fall
                      ransfilm- rans- des is Flucht, entweder vom Englischem her, oder aus
                      Altnorwegisch. Vom Englischen "to ran", also rennen vieleicht. Des ueberlass i
                      den Lingwistn und Sprachwissnschaftlern :-)

                      "Ranet det er snakk om er det som skjedde på Pierre hotell i 1972."
                      ---> Der Satz is wirklich n bissele schwierig.
                      om- ueber
                      skjedde von å sje- geschehen
                      hotell- Hotell

                      "Woody Allen drømmer om å spille i en film om ranet, men regissere den vil han
                      derimot ikk."
                      ---> å drømmme- traeumen
                      derimot- des war... mot des is ausm Altnorwegischen fuer gegen, i ins in also so
                      etwas, wie "im Gegensatzt". Norwegisch is ganz witzit, weil die manchmal
                      Altnorwegische Woerter benutzn, aber des so zusammnsentzn, wies wir im Deutschn
                      tun. Wiederum is es auch manchmal so, wie im Russischn, also z. B. "rabotac"
                      wisma, dass is von polischm "robota" sei ka, aba ein aehniliches Verb gibts im
                      Polnischn halt net.

                      "I følg Daily News har Woody Allen hatt samtaler med skuespiller John Cusack om
                      filmprosjektet."
                      --> Følge- folgen, aber im diesen Zusammnhang "nach Daily News", oda wie sagt
                      man noch im Deutschn? Net "in Folge"... "gemaes" auch net... kom jetzt net drauf.
                      har- å ha- haben
                      skuespiller- Schauspieler
                      samtaller- sammen is "zusammen" und "å tale" reden, also zusammen redne,
                      Gespraeche halt eben.

                      "Filmens manus blir basert på Ira Berkows bok "The Man Who Robbed the Pierre:
                      The Story of Bobby Comfort"."
                      "bok"- Buch

                      "Ranet var i sin tid ganske så dramatisk."
                      var von "å være"- war von ist, im Preteritum ist es dann "er" (im norwegischm
                      konjugiert man weder nach Genus noch nach Singular oder Plural- eine Form in
                      allen Personen)
                      sin- sein
                      tid- vom Englischen "time"- Zeit
                      så- liest man als "so" mit weichem "s".
                      "ganske"- ganz, hier: ziemlich

                      "Det startet med at fem menn kledt i dress tok 16 av hotellets ansatte som gisler."
                      med- mit
                      fem- fuenf
                      menn von mann- Mann
                      kledt von å kle- kleiden
                      tok- ta- im Englischem "to take- took"- nehmen
                      ansatte- Angestellte
                      gisler- Geisel

                      "Videre stakk de av med flerfoldige millioner kroner i kontanter samt en rekke
                      dyrebare smykker."
                      ---> videre. weiter
                      samt- gesamt
                      en rekke- eine Reihe
                      smykker- Schmuck

                      "En perfekt historie for det hvite lerretet, med andre ord."
                      ---> hvite- white (eng,), weiss
                      andre- andere


                      So, bin fertig oder fertichch, wie der Bundeskanzler sagn wuerd. Is a bissele
                      aehnlich, oda?

                      Fuer Di,

                      CJ
                  • don2 Re: jezyki rözne 03.01.04, 12:40

                    Joanno,nie wiem jak dla innych,dla mnie jestes fenomenem.Marnujesz sie tam
                    powinna mama zaposac cie do takiej specjalnej szkoly dla super-zdolnych.
                    Zreszta poddalas mi mysl,ze faktycznie ,jezyki sa latwe tylko wystarczy jeden
                    znac itp ,itd to juz znamy kazdy-na cholere ta filologie itp wynalazki.Zreszta
                    juz to twierdzilas kiedys o historii -nie trzeba byc inteligentnym itp.
                    • clairejoanna Re: jezyki rözne 03.01.04, 12:58
                      don2 napisał:

                      >
                      > Joanno,nie wiem jak dla innych,dla mnie jestes fenomenem.Marnujesz sie tam
                      > powinna mama zaposac cie do takiej specjalnej szkoly dla super-zdolnych.
                      > Zreszta poddalas mi mysl,ze faktycznie ,jezyki sa latwe tylko wystarczy jeden
                      > znac itp ,itd to juz znamy kazdy-na cholere ta filologie itp wynalazki.Zreszta
                      > juz to twierdzilas kiedys o historii -nie trzeba byc inteligentnym itp.

                      ---> Zastanawiam sie, czy odpowiedziec Tobie jakas tak samo zgryzliwa
                      odpowiedzia, ale jestem dzisiaj w tak dobrym humorze, ze WSZYSTKICH WAS KOCHAM,
                      wiec czestuje Cie ciastkiem czekoladowym i kawa, daje buzi i ide czytac Lalke
                      lub pisac powiesc polityczna.

                      CJ, das Wunderkind, im vollem Lebensglueck (przepraszam, ale od kilku dni nie
                      umiem mowic juz po polsku... :-( )
                      • don2 Re: jezyki rözne 03.01.04, 13:42

                        Zycze Ci milego dnia i powodzenia w pisaniu powiesci politycznej.faktycznie
                        przypomnialem sobie,ze nie dokonczylem budowy rakiety na ksiezyc,albo wymysle
                        szelki .Cos zrobie orginalnego w kazdym razie.byc jak inni w moim wieku to
                        zbyt trywialne.
                    • jan.kran Re: jezyki rözne 04.01.04, 16:49
                      don2 napisał:

                      >
                      > Joanno,nie wiem jak dla innych,dla mnie jestes fenomenem.Marnujesz sie tam
                      > powinna mama zaposac cie do takiej specjalnej szkoly dla super-zdolnych.
                      > Zreszta poddalas mi mysl,ze faktycznie ,jezyki sa latwe tylko wystarczy
                      jeden
                      > znac itp ,itd to juz znamy kazdy-na cholere ta filologie itp
                      wynalazki.Zreszta
                      > juz to twierdzilas kiedys o historii -nie trzeba byc inteligentnym itp.


                      Czytam ten watek i pewnie zaraz poglebie temat albo tez i nie , bo jestem
                      zmeczona. Ale chce Cie Don zapewnic , ze spelnilam swoj Matczyny Obowiazek i
                      Mloda chodzi do szkoly dla super zdolnych , najlepszej szkoly w Norge. Nie jest
                      to zdanie moje ino Norwegow z ktorymi pracuje na tasmie oraz reszty
                      spoleczenstwa osloanskiego :-PPP
                      Jestem dumna , ze mimo ze jestem Prosty Fizyczny dziecku zapewnilam
                      Przyszlosc.

                      Co do jezykow: jeden zna w zasadzie kazdy. Jak ktos zna kilka to mu latwiej
                      nauczyc sie nastepnych. Prawda prosta jak budowa cepa. Ja juz calkim niezle
                      lece po dunsku i szwedzku z koniecznosci zyciowo - fabrycznej.

                      Filologia to inna para kaloszy , ale to temat na osobny watek.

                      Pozdrawiam serdecznie . Kran.

                      • don2 Re: jezyki rözne 04.01.04, 17:43
                        masz racje Kranie.jestes dzielna matka,ktora spelnia swoj obowiazek ,nigdy w
                        to nie watpilem.jestem juz od dawna pelen podziwu.moj podziw wzrasta w tempie
                        proporcjonalnym do czytania o sukcesach rodziny Kranow. Dzisiaj znow
                        zaskoczylas mnie wiadomoscia o calkiem niezlej znajomosci szwedzkiego i
                        dunskiego,szczegolnie dunskiego ci zazdroszcze,sku dejli !! jak mawia znajomy
                        japonczyk.A norweski ,to ktory lepiej ci idzie: nynorsk czy bokmål ? pozdrawiam
                        i z niecierpliwoscia oczekuje nowych doniesien z kosmopolitycznej rodzinki
                        Kranow.poniewaz juz znamy rozmiary i bielizny i ubran,nawet zwyczaje w
                        odzywianiu,to ciekawe co nowego nastepne reportaze " Hemma hos " przyniosa.
                        To nie zadna zlosliwosc to naprawde ciekawosc. Don
                        • jan.kran Re: jezyki rözne 04.01.04, 18:00
                          Szwedzki rozumiem z grubsza , bo czesc zalogi to Szwedzi ktorzy uwazaja , ze
                          mowia po norwesku :-))) Sa w bledzie , ale ich nie wyprowadzamy ino staramy
                          sie ich zrozumiec.
                          Dunski pisany rozumiem , bo to po prostu norweski. Natomiast wymowa dunska jest
                          taka , ze sie mozna zastrzelic. Ja sie nie moge zastrzelic ino musze pracowac i
                          tylko sie pocieszam , ze tyle ile ja nie rozumiem po dunsku przecietny Norweg
                          tyz nie rozumie:-))))

                          Na temat nynorsk prosze ze mna nie rozmawiac , bo mnie trzesie . Jak taki maly
                          narod moze miec dwa jezyki nie rozumiem. Nynorsk rozumiem kiepsko , podobnie
                          jak czesc noweskiej zalogi , ale jakos powoli idzie mi lepiej.
                          Najlepiej rozumiem jak ktos glosno wyraznie i powoli mowi bokmål. ale to raczej
                          wyjatek w srodowisku w ktorym przebywam.

                          Odpowiedzialam Ci szeroko, dalszymi informacjami sluze. K.
                          • don2 Re: jezyki rözne 04.01.04, 18:07

                            przekonalas mnie-przecietny norweg rozumie tyle co ty.Oczywiscie za jakis czas
                            bedziesz wiecej rozumiec od przecietnego norwega,co jest samo przez sie
                            zrozumiale.tak jak francuza ,niemca i polaka.nawet w to nie watpie.
                            • jan.kran Re: jezyki rözne 04.01.04, 18:13
                              don2 napisał:

                              >
                              > przekonalas mnie-przecietny norweg rozumie tyle co ty.Oczywiscie za jakis
                              czas
                              >
                              > bedziesz wiecej rozumiec od przecietnego norwega,co jest samo przez sie
                              > zrozumiale.tak jak francuza ,niemca i polaka.nawet w to nie watpie.

                              Nie wiem o co Ci chodzi Don. Ja zrozumialam , ze chcesz wiedziec jak rozumiem
                              jezyki skandynawskie. Przecietny Norweg rozumie z definicji wiecej niz ja , bo
                              moj norweski jest jezykim nauczonym a nie rodzimym. Natomiast przecietny Norweg
                              rozumie z grubsza szwedzki, dunski , nynorsk. Ja mowie dosc dobrze po norwesku
                              i mam podobne problemy jak moi koledzy z fabryki choc wiadomo , ze nieco
                              wieksze niekiedy.

                              Na pewno najlepiej mowie po polsku , bo to jest moj jezyk. A to jak i jak
                              dobrze w jakim jezyku mowisz to zalezy od nieskonczonej ilosci czynnikow. K.
                              • don2 Re: jezyki rözne 04.01.04, 18:16

                                O nic mi nie chodzi -nudze sie jak mops,to czepiam sie.jak chcesz mozesz sie
                                mnie tez " poczepiac "
                                • jan.kran Re: jezyki rözne 04.01.04, 18:19
                                  Nie chce Cie dotknac Don, ale zawsze uwazalam , ze czlowiek inteligetny nigdy
                                  sie nie nudzi :-PPPP Poczytaj ksiazke , chetnie podrzuce pare tytulow. K.
                                  • basia553 Re: jezyki rözne 04.01.04, 18:41
                                    Mysle ze Don sie nie nudzi (po yntelygentny), tylko cierpi po rozstaniu
                                    z ulubiona fajka, ktöra pogryzl na balu, mylac ja z orzeszkiem. Donie, czy
                                    Ci pomoze jak na mnie pokrzyczysz? Czy podeslac Ci jakiegos chlopca do bicia?
                                    W tym mam röwniez zyciowe doswiadczenie, niestety.
                                    • don2 Re: jezyki rözne 04.01.04, 18:48
                                      basia553 napisała:

                                      > Mysle ze Don sie nie nudzi (po yntelygentny), tylko cierpi po rozstaniu
                                      > z ulubiona fajka, ktöra pogryzl na balu, mylac ja z orzeszkiem. Donie, czy
                                      > Ci pomoze jak na mnie pokrzyczysz? Czy podeslac Ci jakiegos chlopca do bicia?
                                      > W tym mam röwniez zyciowe doswiadczenie, niestety.
                                      <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
                                      nie krzycze na kobiety ( z zasady ) bo jak zaczna na mnie krzyczec.......:)))
                                  • don2 Re: jezyki rözne 04.01.04, 19:24
                                    jan.kran napisała:

                                    > Nie chce Cie dotknac Don, ale zawsze uwazalam , ze czlowiek inteligetny nigdy
                                    > sie nie nudzi :-PPPP Poczytaj ksiazke , chetnie podrzuce pare tytulow. K.

                                    Kranie ,nie obrazam sie ,ze mnie nie uwazasz za inteligentnego - nie tylko ty
                                    zreszta. nie mam zamiaru nawet dowodzic swojej inteligencji.Wazne ,ze jem przy
                                    stole,korzystam z wc.I powstrzymuje sie czasami od komentarzy na temat co
                                    poniektorych inteligentnych.
    • bella-donna Re: Wielozenstwo. 03.01.04, 11:47
      jan.kran napisała:

      > Czy bylibyscie , gdyby to bylo
      > mozliwe za jej usankcjonowaniem?

      czy to bedzie egoistyczne jesli napisze, ze nie
      lubie sie nikim dzielic ?
      • basia553 Re: Wielozenstwo. 03.01.04, 11:52
        Nie musisz sie dzielic. mozesz sobie kilku panöw dolozyc! jestesmy bowiem nie
        tyle za wielozenstwem ile za wielomezostwem - przynajmniej ja :))))
        • starypierdola Re: Wielozenstwo. 03.01.04, 15:26
          Hi Baasia! To jak: zakladasz liste ochotnikow? -))
          SP
          • basia553 Re: Wielozenstwo. 03.01.04, 15:29
            Owszem, wpisuje Cie na drugie miejsce. Ale przepraszam: jakie sa Twoje mocne
            strony? Jakie uslugi oferujesz?
            • don2 Re: Wielozenstwo. 03.01.04, 15:36

              To ma byc ranking czy lista do odstrzalu?
              • basia553 Re: Wielozenstwo. 03.01.04, 15:40
                Donie, Glab jestem honoris causa: nie rozumiem Cie?
                Chodzi o liste chetnych na moich panöw. Czy to odstrzal czy ranking?
                • starypierdola Lista 03.01.04, 19:39
                  OK. Propponuje najpierw liste ochotnikow do odstrzalu a po tym ranking (jak
                  sie wywiazali).

                  Moje mocne strony: polowania na niedzwiedzie i produkty z Calavasito.
                  SP
                  • basia553 Re: Lista 03.01.04, 20:19
                    Goscie wreszcie poszli, mam ctas na forum.
                    Narazie wyglada na to, ze jestes jedyny na liscie, bo möj nr. jeden to jest
                    taki facet co spiewal z Eltonem Johnem w Sylwestra i obawiam sie, ze nie dotre
                    do niego. Musze sie wiec jakos zajac Toba. O niedzwiedziach porozmawiamy
                    pözniej, teraz wytlumacz mi prosze co opröcz kamieni szlachetnych jest w tym
                    Twoim Calavasito i gdzie to dokladnie lezy.
                    • starypierdola Re: Lista 03.01.04, 23:22
                      Na zawolanie... wstawilem kilka zdjec na Gelerii.
                      SP
    • artur666 Re: Wielozenstwo. 03.01.04, 20:02
      Wielorzenstwo w krajach afrykanskich jest tylko dlatego mozliwe, ze w tych
      krajach kobiety nie maja NIC do zameldowania.
      W Europie lub obecnych krajach cywilizowanych nie jest to mozliwe.
      My jestesmy poprostu za bardzo na cos takiego wyemancypowani.
      Moim zdanie to bylby tylko jeden wielki burdel.Zreszta jest tak i tak.
      A wogole o jakim wielozenstwie mowa? pani z piecioma panami, czy odwronie?
      Kto kogo ma utrzymywac.
      Majetni muzulmamie moga sobie clkiem duzy utrzymac, a w Europie? hehe, moze
      niemiecki socjalamt utrzymywalby takie wesole towarzysio.
      W koncu trzeba byc nowoczesnym,trzeba byc wyrozumialym. jesli nawet homo-pary
      moga sobie dzieci adoptowac.

      • don2 Re: Wielozenstwo. 03.01.04, 20:28
        Szanowny Arturze.Wielozenstwo ,to nie legalny burdel i nie wesole towarzystwo
        jak piszesz.I tp I td.
        • artur666 Re: Wielozenstwo. 03.01.04, 21:03
          No to podaj mi jakas rozsadna teorie, takich zwiaykow.

          Czy ty ju`z takie zeczy probowales? Z iloma kobietami na raz probowales?
          Wiesz co Don? Naprawde nie chce Ci na odciski nastepowac, ale Teorie na
          zasadzie `a mnie sie wydaje, bo chetnie bym sprobowal`,malo mnie przekonaja.
          Jako Teenie bawilem sie w wolna milosc, Flower Power i tym podobne excesy.
          Przekonac moze mnie ktos kto tego miodu sprobowal.
          P.S.
          Ja na prawde nie jestem przeciwko...ani tez ZA.
          ---No Women, No Cry---
          Bob Marley.
          Pozdr.





          don2 napisał:

          > Szanowny Arturze.Wielozenstwo ,to nie legalny burdel i nie wesole
          towarzystwo
          > jak piszesz.I tp I td.
          • don2 Re: Wielozenstwo. 03.01.04, 21:20

            Artur ,ty bawiles sie w flower power? czy raczej znasz to z filmow i opowiadan
            masz az tyle lat? A w wolna milosc bawie sie od zawsze-nikogo nie zmuszalem do
            milosci.co to znaczy z iloma kobietami " na raz " probowalem ? jezeli chodzi
            na raz,to probowalem z wieloma.to byl raz i nie wiecej.czasami szkoda bylo ,bo
            mozna bylo i kilka razy.A powaznie mowiac to nie mam nic przeciwko haremom i
            stajniom .jak ktos to moze i ma mozliwosci .Europejskie tradycje nie
            dopuszczaja.religia a wylaczeniem islamu i kilku niechrzescjanskich,tez nie
            pozwala.prawo wiadomo .dla zyjacych w plemennych strukturach to praktyczne. D.
            • ani-ta z jak wieloma... 03.01.04, 21:24
              jednoczesnie?

              czy mozesz uscislic?:)

              to jest coraz bardziej interesujacy temat:))

              a.:)

              hej!
              • artur666 tak tak 03.01.04, 21:50
                (sorry) Temat ciekawy, dla gospodyn domowych.
                Lepszy od lokalnego brukowca co?
                • ani-ta Re: tak tak 03.01.04, 21:55
                  hmm...
                  nie wiem;)

                  gospodynia domowa (pelnoetatowa) zostane dopiero 1 marca;)
                  a brukowcow nie znam;)

                  ale za to... mam poczucie humoru, ktorego jak widze... dzisiaj tobie
                  zabraklo:PPP

                  P.S.
                  pytanie bylo skierowane do dona;) wiec... skad ten glos?:))))

                  a.:))

                  hej!
                  • artur666 Re: tak tak 03.01.04, 22:31
                    ach to poczucie humoru,


                    Kiedys ktos mnie powiedzialem:
                    z kutasem nie ma zabawy,
                    jak zes wywijal kutasem jak szabelka, to teraz masz...no i glupi usmies z
                    twarzy mnie nagle zniknal.
                    Tylko cos wywijam nadal...ale juz na smutno.
                    No i co jest lepsze?
                    Wielozenstwo?
                    lub trafniej powiedziawszy...wielozwiazkowosc?
            • artur666 Re: Wielozenstwo. 03.01.04, 21:46
              Bawilem sie we Flower-Power...i inne Subkultury tez. Mielem to szczescie w
              Polsce, ze nalezalem do bananowej mlodzierzy. Wtedy byl to prawdziwy szok
              kulturowy. Jak zakonnice widzialy dlugowlosego na ulicy to robily krzyz i
              uciekaly. Co to znaczy az tyle lat? czy ty myslisz, ze jestem generacja Flower-
              Power z lat 60-tych. ech, tak nie jest, ale rewolucje, anarchia i takie inne
              rzeczy towarzyszyly mnie cale zycie, hm...to moje zycie. Ale to teraz nie
              istotne.
              Zwiazki z wielomy kobietami na raz tez mialem, tak jak i wiekszosc z nich.
              Przeciez dzisiaj to normalka. A wiec rozwiazlosc czyli burdel.
              Gdyby cos takiego bylo oficjalne, powiedz jak by swiat wygladal? Czy bylbys
              wtedy sczczesliwszy? Wierzysz w to?
              Czlowieku Z jedna baba jest wystarczajaco duzo stresu.

              >
              > Artur ,ty bawiles sie w flower power? czy raczej znasz to z filmow i
              opowiadan
              > masz az tyle lat? A w wolna milosc bawie sie od zawsze-nikogo nie zmuszalem
              do
              >
              > milosci.co to znaczy z iloma kobietami " na raz " probowalem ? jezeli chodzi
              > na raz,to probowalem z wieloma.to byl raz i nie wiecej.czasami szkoda
              bylo ,bo
              > mozna bylo i kilka razy.A powaznie mowiac to nie mam nic przeciwko haremom i
              > stajniom .jak ktos to moze i ma mozliwosci .Europejskie tradycje nie
              > dopuszczaja.religia a wylaczeniem islamu i kilku niechrzescjanskich,tez nie
              > pozwala.prawo wiadomo .dla zyjacych w plemennych strukturach to praktyczne. D.
    • ani-ta Re: Wielozenstwo. 03.01.04, 20:46
      tak sobie mysle...
      ze ten temat mnie akurat nie dotyczy;)
      bo:
      1) przez ponad 30lat zycia... trafilam jednego co to ze mna chcial chociaz
      sprobowac wytrzymac... i probuje nadal;) wiec gdzie ja bym tego ewentualnego
      drugiego, trzeciego i kolejnego znalazla? ani majetna... ani ciekawa... ot
      papla taka... wiec poco sie ludzic i szukac? wystarczy cieszyc sie, ze choc
      jeden sie w sidla zlapac dal... i jeszcze wyjscia awaryjnego nie znalazl;))
      2) niby egoistka nie jestem... ale jak sie ma chlopa 2-3 dni w tygodniu... to
      dzielic sie nim byloby glupota! w koncu czasem ktos ten zawor dokrecic musi,
      firanki zdjac... szafe przesunac;)))
      3) ja to zmiany - rewolucje lubie... ale u innych... nie u mnie;) wiec zostanmy
      przy monogamii i popatrzmy jak inni sie mecza/przecieraja/docieraja/szarpia*

      *wlasciwe podkreslic;)

      a.:)

      hej!
      • don2 Re: Wielozenstwo. 03.01.04, 21:10

        racja.Z tymi 23 dniami w tygodniu :) sie zgadzam ,ale te zawory mnie
        zaciekawily.hyfraulkom wlasnie sie zajmuje ,bo nie wszystkie kaloryfery grzeja.
        Zreszta glosuje za wielozenstwem raczej z definicji.uwazam formalne sluby za
        przezytek.
        • ani-ta DON:)))))))) 03.01.04, 21:21
          po pierwsze primo: nie 23 dni w tygodniu!!! bo nawet glab wie, ze w tydzien
          wiecej niz 7 nie wejdzie!:)) tylko 2-3 dni;)
          po drugie primo: hydraulika to rzecz, ktora opanowalam! ale sily do dokrecania
          nie mam!!!! i do tego chlop przydaje sie calkiem calkiem... :)))
          po trzecie primo: moze niebieska tabletka... jak hydraulika szwankuje? taniej
          od wielozenstwa wychodzi:PPP

          a.:)

          hej!

          P.S.
          auuuc! nie bij! zartowalam tylko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          auuc!
          nio;)
    • xurek Wszystko sie nie sprawdza 05.01.04, 10:25
      Muzulmanie „arabscy“ (nie wiem jak ich inaczej odroznic od „afrykanskich
      ponizej Sahary“) moga miec cztery zony, do powiedzenia duzo ma ta, ktora powila
      pierwszego syna (prawie sie nie zdaza, zeby zostala wyrzucona), reszta to
      bardziej jej niz jego niewolnice. Facet utrzymuje te cala ferajne, ktorej nie
      wolno przewaznie pracowac, wiec u wiekszosci sie bardziej niz nie przelewa.
      Coraz czesciej muzulmanie rezygnuja z wielozenstwa ograniczajac sie do jednej
      malzonki jako modelu latwiejszego do wyzywienia.

      Czarna Afryka moze miec zon ile wlezie, obojetnie czy to chrzescjanie czy
      muzulmanie – wywodzi sie to ze wczesniejszych struktur i religii i jest nadal
      dosyc powszechnie praktykowane. Moj tesc zon ma siedem, jego juz niezyjacy
      sasiad mial 32. Rodziny te funkcjonuja nieco luzniej niz tez model arabski –
      facet posiada ziemie, kazdej kobiecie daje kawalek a ona na tym charuje i z
      tego utrzymuje siebie i swoje dzieci plus „kawalek“ swojego meza. Wolno jej tez
      parac sie praca wszelka – maz rzadko interesuje sie swymi zonami pod wzgledem
      innym niz seksualnym. Z jedej strony rodzina taka latwiej moze sie utrzymac, z
      drugiej jest to wieczne darcie kotow o to, ze jedna ma wiecej niz druga, bo
      albo ziemie dostala urodziwsza albo byla bardziej zaradna. Inne zazdroszcza,
      podjudzaja, u meza sie skarza, ktory dla swietego spokoju kaze nieraz
      tej „bogatej“ utrzymywac dzieci tych „biednych“ (np. placic za szkole itd) co z
      kolei ja niesamowicie wnerwia, wiec probuje inne „zauroczyc“ badz sie metodami
      mniej mistycznymi ich pozbyc itd. Wieczna szarpanina, klotnie, intrygi i bol
      glowy. Najpozniej wtedy, kiedy stary umiera i wszystko co mial przejmuje jego
      najastarszy syn a los pozostalych zon zalezy od jego widzimisie zaczyna sie
      prawdziwa wojna. Coraz czesciej Afrykanie rezygnuja z owego modelu na korzysc
      jednej jedynej zony twierdzac ze wielozenstwo to pieklo na ziemi (z 14 synow
      mojego tescia tylko jeden ma dwie zony – reszta ograniczyla sie dobrowolnie do
      jednej jedynej).

      U Szerpow jest na odwrot – jedna kobieta moze miec wielu mezow. Nie znam modelu
      zbyt dobrze, wiec nie wiem, co w nim nie gra, ale tez coraz rzadziej spotyka
      sie zwiazki inne niz monogamiczne.

      A u nas od stuleci praktykowana monogamia coraz bardziej zbliza sie ku swemu
      koncowi. Mezow czy zony az do „death do us apart“ zamienia sie
      na „Lebensabschnittspartner“ (bardzo lubie to niemieckie slowo oznaczajace
      partnera na pewien etap zycia), rozwodow niedlugo bedzie tyle samo co
      zawieranych malzenstw, kazdy z kazdym ma jakies dzieci, ktore na roznych
      etapach swego zycia zyja w coraz to nowych „patchwortk – families“, prawie
      kazdy ma na koncie ilustam ex-ow/ek i konczy coraz czesciej jako singel z
      przyjacielem / olka na weekendy. Wiec ta monogamia, do ktorej daza poligamisci,
      zdaje sie dla tych w niej juz wytrenowanych tez nie byc zadna alternatywa. Mam
      wrazenie, ze monogamia pada tym bardziej, im bardziej rosnie niezaleznosc
      kobiet.

      Behemot twierdzi ze nowym modelem beda „komuny mamus“ wspolnie wychowujacych
      dzieci i „komuny mezczyzn dochodzacych“ w zaleznosci od ich oraz
      skomunizowanych kobiet potrzeb.

      Ja tam nie chce ani wielu mezow, ani tylko kawalka jednego. Staram sie tez
      usilnie spedzic cale zycie z jednym, jak na razie jestem przy probie nr.
      cztery :))). Mysle sobie, ze w sumie najwazniejsze to zyc tak, by jak to mowi
      w swej sygnaturce Swiatlo, zadne stworzenie zywe nie zostalo przy tym
      skrzywdzone :).

      Witam w nowym roku – wypoczeta, zadowolona i totalnie rozleniwiona.

      Xurek
      • jan.kran Re: Wszystko sie nie sprawdza 05.01.04, 15:48
        Czekalam Xurku na Twoje wypracowanie i tradycyjnie mnie nie zawiodlas.
        Dziekuje!!!

        Rzeczywiscie coraz wiecej rozwodow, coraz wiecej dzieci moich Twoich i naszych.
        Coraz latwiej podejmuje sie decyzje o rozstaniu i nowej probie.
        Ja moge mowic za siebie. Mnie sie nie udalo , bo ja to bym najchetniej
        siedziala w domu i dbala o dzieci i kariere Pana Meza. Ale dzisiejsze
        spoleczenstwo takiej roli dla kobiety nie akceptuje . Wiec musialam zmienic
        opcje :-)))) K.
      • starypierdola Xurek 05.01.04, 17:39
        Xurek, witaj w Nowym Roku i nie rozpaczaj. Miej troche cierpliwosci.

        Jak juz rozprawimy sie z terrorystami to wezmiemy sie za Europejczykow i
        zaprowadzimy tam nasz porzadek. Jedna zona dbajaca o jednego meza, co
        niedziele do kosciola (kazdy bedzie mial kilka do wyboru), zadnego przerywania
        ciazy czy srodkow antykoncepcyjnych, tania wolowina ....

        SP
        Just wait!
        • don2 Re: Xurek 05.01.04, 17:59

          " JA " moge mowic za siebie,i bardzo mnie ciekawi jak zona moze dbac o kariere
          meza ? Tzn znane sa przypadki dbania poprzez lozko np.ale do tego trzeba miec
          warunki.mozna mu dac spokoj i dupe nie zawracac lub koszule prasowac.sa inne
          sposoby?W innym przypadku taki maz zostaje zadbany na smierc i w panice
          ucieka !!!
          • basia553 Donie, 05.01.04, 18:18
            nie do mnie pytanie, ale lubie sie wtracac. Otöz mozna dbac o kariere meza
            jeszcze urzadzajac przyjecia dla waznych osöb, dupowatemu szefowi möwic z
            pelnym przekonaniem, jaki jest wspanialy i jaka cudowna ma zone (w
            rzeczywistosci krzywonoga maszkare). Przyznam, ze tylko czesciowo wykorzystalam
            wlasne pomysly, ale chyba skutkuja.
            • don2 Re: Donie, 05.01.04, 18:50
              ze tez szef musi miec zawsze straszna zone i fajna sekretarke ?
            • starypierdola Re: Donie, 05.01.04, 19:21
              Basia, masz racje; to wszystko pomaga...
              SP
              • basia553 hehe, SP! 05.01.04, 20:06
                teraz mnie zaciekawiles: jestes d... szef, co go skomplementowano, czy d...
                maz, ktöremu zona tak pomogla??
                • starypierdola Re: hehe, SP! 05.01.04, 20:32
                  Troche tu i troche tam ....
                  SP
                  • jan.kran Kariera Pana Meza. 06.01.04, 13:25
                    Ja moge mowic za siebie. Przejelam oprocz wychowania dzieci i prowadzenia domu
                    wszystkie sprawy typu bank, ubezpieczenia, rachunki. Poza tym sie intergrowalam
                    z otoczeniem i organizowalam zycie towarzyskie, wyjazdy wakacyjne kazda
                    codzienna pierdole tak zeby maz mial wolna reke i mogl sie uczyc i wspinac.
                    Wspial sie najwyzej jak mogl w Jego sytuacji zawodowo, ale wlasnie jak to
                    osiagnal to Mu wystawilam walizki, bo mi sie znudzilo. K.
                    • don2 Re: Kariera Pana Meza. 06.01.04, 13:41

                      Za 7-mioma gorami,za 7-mioma rzekami........
                      • xurek Za 7-mioma gorami,za 7-mioma rzekami........ 06.01.04, 13:53
                        …. zyla byla sobie Pliszka, madra, dobra, mila i uczynna tylko jak to wszystkie
                        pliszki w czasie wolnym najbardziej lubiaca wlasny chwalic ogon.

                        W tym samym kraju bajecznym zyla sobie sowa, tez madra, dobra, mila i uczynna,
                        tylko jak wszystkie sowy wciaz na cos/kogos pohukujaca jak rowniez nie lubiaca
                        szczebioczacych na wyrost pliszek.

                        I gdyby nie to, ze pewnego dnia nawet za siodma gore i siodma rzeke dotarl
                        internet i towarto publiczne fora pozostale zwierzeta nigdy nie
                        dowiedzialybysie, ze te dwa przemile ptaszki nigdy nie powinny sie znalezc we
                        wspolnej klatce.

                        To taka wstepna wersja Donowej zapoczetej bajki – ma ktos lepsza i ladniejsza –
                        chetnie poczytam bo czytac bardzo lubie, szczegolnie opowiesci z tysiaca i
                        jednej nocy :)))

                        Xurek - Kameleon
                    • xurek Kranie, ja wiem, zem Glab i to pewnie dlatego.... 06.01.04, 13:45
                      cus mnie tutaj nie gra. Napisalas najpierw:

                      „Mnie sie nie udalo , bo ja to bym najchetniej siedziala w domu i dbala o
                      dzieci i kariere Pana Meza. Ale dzisiejsze spoleczenstwo takiej roli dla
                      kobiety nie akceptuje . Wiec musialam zmienic“

                      A potem napisalas:

                      “Wspial sie najwyzej jak mogl w Jego sytuacji zawodowo, ale wlasnie jak to
                      osiagnal to Mu wystawilam walizki, bo mi sie znudzilo.”

                      No to co: chcesz dbac o ta kariere i Ci nie pozwalaja czy Ci pozwalaja, ale nie
                      chcesz?


                      Xurek skolowany………
                      • jan.kran Re: Kranie, ja wiem, zem Glab i to pewnie dlatego 06.01.04, 14:04
                        xurek napisała:

                        > cus mnie tutaj nie gra. Napisalas najpierw:
                        >
                        > „Mnie sie nie udalo , bo ja to bym najchetniej siedziala w domu i dbala o
                        >
                        > dzieci i kariere Pana Meza. Ale dzisiejsze spoleczenstwo takiej roli dla
                        > kobiety nie akceptuje . Wiec musialam zmienic“
                        >
                        > A potem napisalas:
                        >
                        > “Wspial sie najwyzej jak mogl w Jego sytuacji zawodowo, ale wlasnie jak t
                        > o
                        > osiagnal to Mu wystawilam walizki, bo mi sie znudzilo.”
                        >
                        > No to co: chcesz dbac o ta kariere i Ci nie pozwalaja czy Ci pozwalaja, ale nie
                        >
                        > chcesz?
                        >
                        >
                        > Xurek skolowany………
                        >
                        Ja nie umialabym pogodzic tego co robilam z praca zawodowa i dwojgiem malych
                        dzieci zdana na siebie bez absolutnie rzdnej pomocy. W Bawarii nikogo to nie
                        dziwilo , ze nie pracuje bo to byla norma. Ale w pewnym momenceie ex stwierdzil
                        ze powinnam isc do roboty z czym sie absolutnie zgaodzilam. Ino nic nie zrobil
                        , zeby mi pomoc. Wiec dorzucilam sobie pare obowiazkow do wozka i skonczylo sie
                        zle dla mojego zdrowia i malzenstwa.
                        Jak nie rozumiesz to pytaj ale mysle ze Ty majac jedno dziecki , meza ktory Ci
                        pomaga i Rodzicow blosko mozesz miec problamy ze zrozumieniem mojego swiata.
                        Nie jest to zlosliwosc tylko stwierdenie faktow. K.
                        • don2 Re: Kranie, ja wiem, zem Glab i to pewnie dlatego 06.01.04, 14:24

                          watpliwosci przemawiaja na korzysc podejrzanego.
                        • xurek rozwazan Glaba ciag dalszy 06.01.04, 15:30
                          Teraz zrozumialam to tak:

                          “Mnie sie nie udalo , bo ja to bym najchetniej siedziala w domu i dbala o
                          dzieci i kariere Pana Meza. Ale”… (tutaj moje zrozumienie) maz chcial, zebym
                          nie tylko dbala o to wszystko dalej ale jeszcze na dodatek pracowala i sama
                          sobie te prace znalazla i dlatego…….”Mu wystawilam walizki, bo mi sie znudzilo.”

                          Takie zdanie zupelnie rozumiem.

                          A wracajac do faktow bez zlosliwosci to:

                          1) ilosc dzieci nie jest narzucona z gory tylko kazdy (z wszystkimi tego
                          konsekwencjami) decyduje o niej sam.

                          2) to samo (czyli wolnosc wyboru) dotyczy meza

                          3) nie sadze, by odleglosc miedzy Hessja a Zugiem (czyli mna a moimi
                          rodzicami) byla mniejsza, niz miedzy Bawaria a Wroclawiem.

                          Jezeli zas chodzi o zrozumienie cudzych swiatow to chyba wszyscy mamy z tym
                          klopoty jezeli tylko zaczynaja odbiegac od naszych wlasnych.

                          Xurek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka