Dodaj do ulubionych

Czy mozna podzielic dzieci??

23.08.10, 13:10

Chlopcy wczoraj wrocili po tygodniu pobytu u matki. Starszy
naburmuszony,wyminal wszytskich bez slowa i walnal sie na lozko
obrazony. Mlodszy..chory.
Juz sily nie mam . za kazdym razem kiedy wracaja maly jest chory.
Cala noc kaslal i wymiotowal , w oskrzelach mu swiszcze..
Matka cala sobote do 11 w nocy siedzila z nimi w kosciele , w
niedziele tez kilka godzin i udaje,ze on zdrowy byl jak go
odbieralismy..

Wiec mojemu M przyszedl do glowy pomysl,zeby zostawic malego na
stale u nas. Wizyty tylko ew weekendowe a starszego na stale u niej
(ona sie bedzie bronic rekami i nogami) i tez mzoe w weekendy
przychodzic.
bo albo ona uszkodzi w koncu mlodszego ,albo my starszego...
On jest caly obrazony i zly,ze u nas musi byc. Nikogo nie slucha
wiec ojciec juz na skraju wytrzymalosci jest.

Co sadzicie o tym?
Obserwuj wątek
    • ciociacesia słyszałam o takich przypadkach 23.08.10, 15:03
      ale zdaje mi sie ze wiekszosc sedziów raczej unika jak ognia rozdzielania
      rodzeństwa. no i co z chlopakami, a raczej wiezia miedzy nimi. bo piszesz ze
      jednemu lepiej u was drugiemu u mamy, ale jak wygladaja ich wzajemne stosunki?
    • karolana Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 23.08.10, 15:15
      "Nasze" Młode są podzielone nieoficjalnie (bo oficjalnie mają mieszkać z matką).
      Młodsze jest z nami, starsze do tej pory głównie było z dziadkami (rodzice matki).
      Widzę, że jest to baaardzo złe rozwiązanie dla dzieci. Dzieciaki za sobą tęsknią.
      Rodzeństwo powinno wychowywać się razem, bo w momencie rozwodu rodziców,
      brat/siostra są jedynym stałym elementem ich życia.
      Moim zdaniem jeśli tylko jest szansa żeby dzieci wychowywały się razem, powinno
      się do tego dążyć. No, chyba, że któreś z dzieci wpływa destrukcyjnie na to
      drugie, wtedy to inna bajka.
      • justmaga Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 23.08.10, 18:08
        problem tylko taki,ze maly za kazdym razem po dluzszym (np
        tygodniowym )pobycie u matki jest bardzo chory.
        Naprawde sie zaczynamy martwic.
        Dla niego to nie bedzie nic strasznego bo on nie pamieta ,ze rodzce
        mieszkali kiedys razem

        Kontakt z bratem..hmm brat siedzi sam w pokoju glownie, bo my cos
        robimy zawsze wspolnie . Maly jak tylko ja sie obudze juz do nas
        biegnie. Widywac sie i tak beda co niedziela. A co np 3 weekend
        spedzac razem. Albo u nas albo u matki. Beda chodzic do tej samej
        szkoly i godzinna przerwe moga spedzac razem.
        • karolana Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 23.08.10, 19:03
          Ja naprawdę rozumiem o co Ci chodzi, bo mam trochę podobną sytuację, ale
          pamiętaj, że oni są dla siebie najbliższą rodziną i powinni być razem cały czas,
          a nie w weekendy. Z tego co piszesz więź między braćmi już jest osłabiona.
          Proponowane przez Ciebie rozwiązanie może ją całkowicie zniszczyć.
          Mały, paradoksalnie, dzięki swojemu wiekowi jest w lepszej sytuacji, bo ma
          szansę mieć rodzinę - ojca i Ciebie. Starszy jest z tym wszystkim sam, a
          przecież to nadal dziecko, prawda?
          Moje zdanie jest takie, że powinniście dążyć do tego, żeby bracia mieszkali
          razem, wszystko jedno czy z Wami, czy z matką i żebyście jak najbardziej
          włączali starszego w to, co robicie z małym. Ale to tylko moje zdanie.
          • justmaga Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 08:37
            Wiesz, moze to zabrzmi okrutnie ,ale zaczynamy sie skupiac na
            tym,zeby malego uratowac (on ma 5 lat) a co bedzie ze starszym...
            Mnie to szczerze mowiac nie obchodzi a i ojciec juz cierpliwosci do
            niego nie ma.
            Zeby obaj mieszkali u matki to jest wykluczone bo chodzi o zdrowie
            malego. Kazdy pobyt u matki niszczy jego zdrowie bardziej i bardziej.
            taka smutna prawda sad
            Wyspypki,zapalenia oskrzeli, poobijane cialo bo pzreciez jak chodzi w
            butach o 3 numery za duzych to sie ciagle przewraca, zatrucia
            pokarmowe, wymioty,biegunki ..z tym sie musimy borykac po
            kazdorazowej wizycie u matki.

            A starszy jest pod calkowitym matki wplywem i mimow ielu roznych
            prosb,rozmow, spotkan nic nie przynosi efektu. Ma 9 lat i ciezko mu
            sie u nas zyje. Siedzi tylko w malej sypialni na lozku clay dzien,
            nie mzoe ogladac tv ani wyjsc na spacer ani bawic sie .. Moglby ale
            nie chce bo wewnetrznie czuje ,ze musialby przeprosic a tego chce
            uniknac . Wiec woli nas nie widywac . jak pzrebiega do lazienka to
            najpierw wystawia glowe ,zeby sprawdzic czy go nikt nie widzi.Wie,ze
            wychodzac z pokoju musialby sie podporzadkowac regulom. Musialby sie
            ubrac,uczesac,wykapac. Musiaby odrobic lekcje,czy psprzatac swoje
            buty..
            widac to dla niego za wysoka cena , wiec nie chce.
            Chowa sie za drzwi. Zachowuje sie co najmniej dziwnie i lepiej mu
            bedzie u matki. W koncu nie bedzie sam tylko ze swoja mama.
            • edw-ina Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 10:09
              A czy twój mąż zamiast wpadać na pomysły rozdzielenia rodzeństwa
              mógłby przeprowadzić jedną, kilka ostrych dyskusji z kobitą, z którą
              sobie to potomstwo zrobił? I dowiedzieć się skąd choroby, jak można
              temu zapobiec. W dodatku zrobić to jeśli nie po dobroci to pod
              przymusem. Tylko nie pisz mi, że z nią nie można się porozumieć i
              takie tam, bo jakoś kiedy sobie facet trzaskał z nią dzieci to był w
              stanie znaleźć wspólny język, więc jeśli się postara, to może dla
              dobra tych dzieci też ten wspólny język znajdzie.
              A rozdzielanie rodzeństwa to głupota. Nawet jeśli teraz nie są
              blisko, nie znaczy to, że w przyszłości świadomość wspólnego
              dzieciństwa nie będzie im potrzebna.
              • justmaga Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 10:24
                Mozesz uwierzyc lub nie..ale nie sa w stanie sie porozumiec. Dzieci
                trzaskali ponad 6 lat temu a od tametego czasu wiele sie zmienilo.
                Bardzo wiele.
                Kazdy telefon konczy sie jej wyzwiskami, jak ktos inny z nia rozmawia
                to udaje,ze maly byl zdrowy jak wychodzil od niej z domu.
                Nie sa w stanie porozumiec sie nawet co do odwiedzin.

                Wcale to nie jest dla mnie dziwne bo ja tez trzasnelam sobie z kims
                dziecko i nie bylam sie z nim w stanie porozumiec zanim jeszcze ciaza
                dobiegla konca. trzaskanie dzieci z rozmawianiem nie musi miec nic
                wspolnego.
                On chcial miec dzieci. Ona chciala miec gwarancje bycia w UK. Tyle,ze
                on wtedy tego nie wiedzial. U niej nie ma takiego pojecia " dobro
                dzieci" , liczy sie tylko ona i jej wlasne JA. I zeby moj M staral
                sie do wypeku (tak jak zreszta sie stara) to ona ma to w ..gdzies.

                pewnie,ze rozdzielanie nie jest najlepszym pomyslem ale chyba to
                bedzie tak zwane mniejsze zlo
                • karolana Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 10:54
                  Kwestię dogadania się z ex, a raczej braku takiej możliwości doskonale rozumiem.
                  Ani ja, ani mój M nie dogadujemy się ze swoimi ex i też każda próba nawiązania
                  kontaktu kończyła się wielką awanturą, ale to nie powód żeby sobie odpuszczać
                  dziecko!
                • edw-ina Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 10:55
                  Jeżeli nie jest w stanie w żaden sposób porozumieć się z matką
                  swoich dzieci, to w jaki sposób załatwi ewentualne przeniesienie
                  chłopca do was? Sądownie? Wyśle policję, by małego przyprowadziła?
                  Jakby na to nie patrzeć będzie musiał porozmawiać z tą kobietą, moim
                  zdaniem lepiej od tego zacząć.
                  A dodatkowo jestem ciekawa w jaki sposób zamierza wyjaśnić starszemu
                  dziecku, że walczy o młodsze? Bo ty synu nie chorujesz, a on tak?
                  Kurczę, źle reaguję na pomysły rozdzielenia rodzeństwa. Między mną a
                  moją siostrą jest 10 lat różnicy, w czasach naszego dzieciństwa -
                  przepaść. Mimo to wciąż pamiętam rok, kiedy dzieliło nas kilka
                  tysięcy kilometrów. I te myśli - co robi, z kim rozmawia itp.
                  Teraz jesteśmy dorosłe i wiadomo - relacja jest inna. Ale wówczas
                  było nam trudno bez siebie, choć pewnie wiele osób z rodziny mogło
                  sądzić, że mamy niewiele ze sobą wspólnego.
            • glasscraft Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 10:26
              justmaga napisała:

              > Wiesz, moze to zabrzmi okrutnie ,ale zaczynamy sie skupiac na
              tym,zeby malego uratowac (on ma 5 lat) a co bedzie ze starszym...
              Mnie to szczerze mowiac nie obchodzi a i ojciec juz cierpliwosci do
              niego nie ma.

              Moze sie myle, ale wydaje mi sie, ze dzieciak to wyczuwa i moze
              dlatego sie przed Wami chowa....
              • justmaga Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 10:31
                No to chowanie to jest przyczyna naszego zniecierpliwienia a nie tego
                wynikiem. Zaczelo sie duzo wczesniej. jak jeszcze mial szanse jak
                mial przebaczane jak normalnie chcielismy,zeby z nami zyl.

                wracla od matki i do nikogo sie nie odzywal ,ignorowal wszytskich
                dokuczal batu etc.. najpierw rozmawialismy,prosilismy, zapraszalismy
                do wsplnych zabaw ale on to ignorowal coraz skuteczniej.
                w koncu machnelismy reka.
                • karolana Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 11:06
                  justmaga napisała:

                  > No to chowanie to jest przyczyna naszego zniecierpliwienia a nie tego
                  > wynikiem. Zaczelo sie duzo wczesniej. jak jeszcze mial szanse jak
                  > mial przebaczane jak normalnie chcielismy,zeby z nami zyl.

                  Wiesz co, Ty wymagasz od małego (powtarzam MAŁEGO) dziecka żeby rozumowało i
                  postępowało jak dorosły. Nie jesteś w stanie pojąć, że w jego percepcji nie ma
                  jeszcze związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy jego zachowaniem a Waszą reakcją.
                  Dzieci do pewnego wieku działają trochę jak zwierzęta. Więcej widzą i odbierają
                  sygnałów niewerbalnych typu postawa ciała, ton głosu.
                  Podam Ci przykład, który pomoże zobrazować zaburzenia komunikacyjne między Wami.
                  Kiedy człowiek przywołuje psa i jego postawa oraz ton głosu wyrażają
                  zdenerwowanie, pies wysyła sygnały uspakajające - odwraca głowę, idzie po łuku
                  zamiast po prostej, zaczyna węszyć. Człowiek nieświadomy kodów stosowanych przez
                  psy odbierze to jako przejaw nieposłuszeństwa i będzie się coraz bardziej
                  irytował, co z kolei spowoduje jeszcze większe natężenie sygnałów uspakajających
                  ze strony psa. W końcu człowiek nie wytrzyma i uderzy "nieposłusznego" psa,
                  który skojarzy komendę przywołującą z agresją ze strony człowieka i będzie
                  unikał jak ognia przychodzenia na komendę.
                  Oczywiście nie ma tu przełożenia 1:1, ale Wy mieliście określone i nieadekwatne
                  oczekiwania wobec dziecka, któremu jak psu kość należy się bezpieczeństwo,
                  stabilizacja, miłość i akceptacja.
                  Nie sądzisz, że dziecko, któremu rodzice rozwalili dom ma prawo na początku
                  przeżywać bunt, podchodzić nieufnie do kolejnej próby stworzenia mu rodziny?
                  Zwłaszcza, jeśli nie ma tak naprawdę oparcia w żadnym z rodziców - matka, z tego
                  co piszesz, nie do końca wydolna wychowawczo, ojciec "nie ma cierpliwości", a
                  jeszcze do tego mały braciszek, nad którym się wszyscy rozczulają "bo taki
                  malutki".
                  Nie sądzisz, że to brocha rodziców dziecka, a więc i ojca (!), żeby pracować nad
                  jego zachowaniem? Wczuj się trochę w sytuację takiego malucha. Może nawet nie
                  tyle Ty powinnaś to robić, ale jego ojciec na pewno!
                • glasscraft Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 11:17
                  To zachowanie moze byc skutkiem tego, ze go olewacie i skupiacie nad
                  jego bratem, bo taki milutki, maly i chory... Wybacz, ale
                  zasmarkanym obowiazkiem ojca jest wychowywanie obydwu synow i
                  skupianie sie na obydwu w taki sam sposob a nie lanie sikiem
                  falistym ma starszego, bo zaczynaja sie problemy.
                  Z Twojego postu, (gdyby wieku dzieciaka nie doczytac) to moznaby sie
                  domyslac, ze macie lobuza 18 latka, ktory kradnie, pije i laduje
                  narkotyki, a nie malego chlopca, ktory emocjonalnie nie wie gdzie
                  jest i potrzebuje domu, rodziny i uporzadkowanego zycia a nie trojki
                  doroslych, ktory podrzucaja go sobie jak nie bardzo chciana paczke.
            • karolana Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 10:49
              justmaga napisała:
              > A starszy jest pod calkowitym matki wplywem i mimow ielu roznych
              > prosb,rozmow, spotkan nic nie przynosi efektu. Ma 9 lat i ciezko mu
              > sie u nas zyje. Siedzi tylko w malej sypialni na lozku clay dzien,
              > nie mzoe ogladac tv ani wyjsc na spacer ani bawic sie .. Moglby ale
              > nie chce bo wewnetrznie czuje ,ze musialby przeprosic a tego chce
              > uniknac . Wiec woli nas nie widywac . jak pzrebiega do lazienka to
              > najpierw wystawia glowe ,zeby sprawdzic czy go nikt nie widzi.Wie,ze
              > wychodzac z pokoju musialby sie podporzadkowac regulom. Musialby sie
              > ubrac,uczesac,wykapac. Musiaby odrobic lekcje,czy psprzatac swoje
              > buty..
              > widac to dla niego za wysoka cena , wiec nie chce.
              > Chowa sie za drzwi. Zachowuje sie co najmniej dziwnie i lepiej mu
              > bedzie u matki. W koncu nie bedzie sam tylko ze swoja mama.

              Wybacz, ale nie rozumiem Cię. Myślałam, że starszy chłopiec to nastolatek, a to
              MAŁE DZIECKO!!!!!!!! Piszesz, że
              > W koncu nie bedzie sam tylko ze swoja mama.
              Ale przecież to też "mama" młodszego!
              Wydaje Ci się, że 9-latek powinien potrafić sobie SAM poradzić z syfem, jaki z
              jego życia zrobili dorośli??? Jak jego ojciec może na to pozwalać?? Nie ma
              cierpliwości do swojego dziecka, które ma TYLKO 9 lat??? Rozpieprzył razem z
              jego mamusią rodzinę i nie ma cierpliwości żeby pracować nad swoim dzieckiem???
              Co z niego za ojciec?! Z małym łatwiej, bo nie ma jeszcze złych nawyków, a
              starszego można sobie odpuścić, bo wymaga pracy?
              Nie mam słów...
              • justmaga Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 11:45
                jest fantastycznym ojcem i swietnym facetem
                Wlozyl bardzo ,bardzo duzo pracy w to,zeby chlopcom bylo jak
                najlepiej. I ciagle o to walczy.

                Na dobra sparwe moglby zostawic dzieci matce jak sie wyprowadzal i
                umyc rece jak wielu facetow robi.

                Na poczatku to starszy byl slodki i kochany a maly spedzal wiekszowsc
                czasu z babcia bo do niej byl przywiazany, i pracowalismy bardz,zeby
                chlopcy razem mogli w nowej sytuacji zaistniec.
                • chalsia Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 22:26
                  > Wlozyl bardzo ,bardzo duzo pracy w to,zeby chlopcom bylo jak
                  > najlepiej. I ciagle o to walczy.

                  a konkretnie to co takiego?
        • chalsia Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 07:42
          a ile chłopcy mają lat?
          • mamba30 Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 10:42
            9 i 5

            Kurde, fundujecie starszakowi straszna traumę. Im bardziej go
            odpychacie, angazujecie sie w mlodszego, tym bardziej dzieciak sie
            alienuje. Ja doskonale rozumiem, że nie wszystkie dzieci sa idealne,
            że jedne są fajniejsze, drugie mniej, a trzecie w ogóle
            niesympatyczne, ale to jest rodzeństwo. I jeden patrzy jak skaczecie
            nad drugim olewając go. Nie tędy droga, mnie troche przeraża Wasze
            podejście do tematu.
            • justmaga Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 10:48
              To podpowiedz ktoredy droga??

              Bo my wydaje sie probowalismy wszytskiego. Oprocz wizyty u psychologa
              na ktora nie zgadza sie matka.

              Bylam dzieckiem. pamietam wiele rzeczy bo tez mialam traumatyczne
              dziecinstwo i staralam sie z calych sil zapobiec temu.. Dlatego teraz
              wydaje mi sie,ze jego zamieszkanie z matka mu pomoze wrocic do normy.
              Zawsze moze do nas wrocic . Drzwi beda otwarte. Ale wrocic i zyc
              normalnie ,nie z taka ziejaca nienawiscia do nas. (made by matka
              ,niestety)
              • glasscraft Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 11:11
                Jezeli matka jest taka destruktywna i nie da sie z nia w zaden
                sposob porozumiec, to czy nie mozecie tego droga prawna/sadowna
                zalatwic? Jezeli dziecku/dzieciom (chociaz - wybacz, Wam chyba tez)
                wizyta u psychologa by pomogla, to nie widze dlaczego nie daloby sie
                tego przeprowadzic.
                Nie rozumiem jak planujecie chlopcow rozdzielic skoro z eksia sie
                nie da rozmawiac - policja zabierze jednego i ostawi do Was i to
                samo zrobi z drugim w odwrotna strone?
                • karolana Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 11:20
                  glasscraft napisała:

                  > Jezeli matka jest taka destruktywna i nie da sie z nia w zaden
                  > sposob porozumiec, to czy nie mozecie tego droga prawna/sadowna
                  > zalatwic? Jezeli dziecku/dzieciom (chociaz - wybacz, Wam chyba tez)
                  > wizyta u psychologa by pomogla, to nie widze dlaczego nie daloby sie
                  > tego przeprowadzic.

                  No wiesz, co do sądownego ustalenia miejsca zamieszkania tak małego dziecka z
                  ojcem, jeśli matka ma pełne prawa rodzicielskie, może być akurat ciut ciężko uncertain

                  > Nie rozumiem jak planujecie chlopcow rozdzielic skoro z eksia sie
                  > nie da rozmawiac - policja zabierze jednego i ostawi do Was i to
                  > samo zrobi z drugim w odwrotna strone?

                  No i to mnie też zastanawia. Wg mnie to niewykonalne.
                  • justmaga Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 11:37
                    To sa wlasciwie takie niesprecyzowane plany. Pisze to bo chce
                    wiedziec jaki to moze miec wplyw na nas, na niego i na wszytsko
                    wokol.
                    nie ma zadnycyh decyzji jeszcze, to raczej pomysl.

                    ja tez mam trudnosci w wyobrazeniu sobie tego bo matka jak np sie
                    nimi znudzi ich to ich nie odbiera ze szkoly i wtedy my musimy biec.
                    dodam,ze nigdy nie uprzedza nas o tym.

                    Dletego sad jest potrzebny jak najbardziej.
                    Rzecz dzieje sie w Uk wiec nie na az tak bardzo parcia na mieszkanie
                    z matka. bardziej tam gdzie dziecku moze byc lepiej w sensie ma
                    lepsze warunki lokalne,lepsza opieke w dome etc..
                    9 latka moga zwyczajnie sputac gdzie chce mieszkac i to tez bedzie
                    brane pod uwage.

                    Dla ans idealem by bylo,zeby ustalic stale godziny i dni kontaktow ,
                    miec z nia porozumienie etc.. Ale w tym wypadku- niemozliwe.
                    • glasscraft Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 11:42
                      Moim zdaniem powinniscie udac sie do prawnika i dostac porade co z
                      tym zrobic. Oraz do psychologa, nie rozumiem co ma do rzeczy, ze
                      matka sie nie zgadza - na wizyte u dentysty tez by sie nie zgodzila?
                      Zdrowie psychiczne dzieci jest tak samo (a moze nawet bardziej)
                      wazne jak ich uzebienie :-0
                      Zakladam, ze ojciec dzieci byl w zwiazku malzenskim w momencie gdy
                      dzieci sie urodzily przez co nabyl w UK pelne prawa rodzicielskie i
                      te nie zotstaly mu odebrane.
                    • karolana Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 11:56
                      justmaga napisała:
                      > Rzecz dzieje sie w Uk wiec nie na az tak bardzo parcia na mieszkanie
                      > z matka. bardziej tam gdzie dziecku moze byc lepiej w sensie ma
                      > lepsze warunki lokalne,lepsza opieke w dome etc..
                      > 9 latka moga zwyczajnie sputac gdzie chce mieszkac i to tez bedzie
                      > brane pod uwage.

                      No to macie komfortową sytuację, której zazdroszczę.
                      Napiszę bardzo poważnie, co MOIM zdaniem powinno zostać zrobione.
                      1. Ustalenie miejsca zamieszkania OBU chłopców z Wami.
                      2. Bardzo dokładnie ustalane zasady wizyt u matki.
                      3. Wizyty u psychologa starszego dziecka.
                      4. Wizyty u psychologa całej czwórki.
                      5. Zainteresowanie starszego dziecka czymś, w czym byłby dobry i mógł przez to
                      podbudować poczucie własnej wartości, które od pewnego czasu jest systematycznie
                      niszczone.
                      To, co się teraz dzieje, sprawia, że starszy chłopiec czuje się pomijany,
                      odsuwany, ignorowany, niechciany i NIEKOCHANY, a to będzie powodowało agresję,
                      próby zwrócenia na siebie uwagi negatywnym zachowaniem, w późniejszym czasie
                      szukanie akceptacji w grupach nieformalnych, w tym destrukcyjnych, zaburzeniami
                      emocjonalnymi, nieumiejętnością nawiązywania głębokich relacji z innymi ludźmi,
                      problemy w związkach, itp.
                      W przypadku młodszego dziecka będzie to mogło mieć podwójne skutki - z jednej
                      strony syndrom beniaminka, przeświadczenie o własnej wyższości nad bratem,
                      przekonanie, że wszystko mu się należy, że jest "taki malutki, biedniutki" i
                      wszyscy powinni się nad nim trząść, z drugiej strony poczucie winy wobec brata,
                      że to on był tym wybranym, a brat tym odrzuconym.
                      Pomysł rozdzielenia dzieci na pewno byłby wygodny dla Was, ale dla dzieci
                      głęboko destrukcyjny. I jasne, ze starszym będą problemy, wymaga on czasu,
                      pracy, poświęcenia mu znacznej uwagi, na co TY możesz nie mieć ochoty. Ale Twój
                      mąż NIE MA PRAWA nie mieć na to siły, ochoty czy cierpliwości, bo to JEGO
                      DZIECKO i ma on OBOWIĄZEK to dziecko wychować najlepiej jak potrafi, nawet
                      kosztem własnej wygody.
                      Pozdrawiam.
                      • justmaga Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 12:08
                        Nas jest 6 a nie czworka . Bycie beniaminkiem mlodszemu nie grozi bo
                        ma jeszcze dwie siostry w tym jedna mlodsza od niego.

                        Mozecie mi wierzyc albo nie ale kazdy u nas musi sie kapc ,uczyc etc
                        I kazdy dostaje za swoje jak to zaniedbuje i nagrody jak zrobi cos
                        dobrego.. Nie ma wyjatkow.Nikt sie nad nikim nie trzesie przesadnie
                        bo na to nie ma zwyczajnie czasu.
                        Staramy sie traktowac ich rowno i kazdy dosteje tyle samo porcji
                        pieszczot co inny. Ojciec wraca po 72 godzinach z pracy i zaczynaja
                        sie usciski, przytulanki podrzucanki,laskotki po kolei a czasem
                        zbiorowo. Starszy byl czescia tego.

                        Dzieki za rade/rady
                        • karolana Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 12:27
                          justmaga napisała:

                          > Nas jest 6 a nie czworka .

                          Fakt umknęło mi, przeprasza,. A na marginesie - fajna taka duża rodzinka smile

                          > Bycie beniaminkiem mlodszemu nie grozi bo
                          > ma jeszcze dwie siostry w tym jedna mlodsza od niego.

                          Ale tu chodzi o relacje on-ojciec-brat. Poza tym nie doczytałam chyba,
                          dziewczynki to Twoje dzieci? Jeśli tak, to starszy tym bardziej musi się czuć
                          odtrącony widząc, że ojciec poświęca czas "obcym" dzieciom, mieszka z nimi, a
                          jego chce się pozbyć sad

                          > Staramy sie traktowac ich rowno i kazdy dosteje tyle samo porcji
                          > pieszczot co inny.

                          Oj, nie sądzę żeby było możliwe traktowanie "równo", ponieważ zawsze są jakieś
                          różnice w wymaganiach, w traktowaniu, w tonie głosu, w mowie ciała. Bo dzieci
                          się różnią między sobą i każde kocha się trochę inaczej.

                          > Starszy byl czescia tego.

                          Skoro był, to pytania są 2- co się stało, że przestał i co zrobić żeby znowu się
                          stał.

                          Powiem Ci w ten sposób. Trafiłam na to forum, bo miałam problem z akceptacją
                          starszego syna mojego męża (też 9 lat ma w tej chwili).
                          Młodsze dziecko wsiąkło we mnie, ja w nie, a ze starszym były zgrzyty.
                          Wiem, że "mamusia" opowiadała Mu jakieś totalne bzdury o mnie, o tym, że ojciec
                          przestał Go kochać, że ja Go nienawidzę, że nie chcę Go u siebie w domu widzieć,
                          itp.
                          Były skutki.
                          Miałam autentyczną alergię na to dziecko, którego wybory życiowe polegały na
                          ocenie - chcę mieszkać z tym, kto ma większy telewizor. Jedyną rozrywką była gra
                          na komputerze.
                          Zaczęliśmy z M orkę na ugorze.
                          Biorąc pod uwagę, że kontakty z dzieckiem były nam mocno limitowane, mieliśmy
                          cholernie pod górkę.
                          M odwalił cholernie ciężką robotę, nie raz płacząc z bezsilności.W pewnym
                          momencie syn mówił do Niego per "pan"!
                          Zapisaliśmy młodego na karate, bo wychowawczyni skarżyła się, że dziecko jest
                          nadpobudliwe. M zapisał Go też do klasy sportowej. I młody wsiąkł. Zaczął
                          wyjeżdżać na obozy sportowe, poznał dyscyplinę, poznał, co to znaczy ciężka
                          praca nad sobą i jak to jest, kiedy jest się w czymś dobrym.
                          Nadal są problemy, bo młody jest rzucany po różnych domach (dzięki naszym
                          yntelygentnym sędziom), nie ma poczucia przynależności, ale cholernie się stara,
                          a do mnie mówi "mama".
                          Masz dzieci, więc wiesz, że 9 lat to naprawdę niewiele, że dziecko w tym wieku
                          potrzebuje miłości, ciepła, akceptacji. A Wasz młody ma pod górkę. Szkoda
                          dzieciaka, naprawdę. Lepiej pracować nad nim teraz, niż za kilka lat płakać nad
                          jego zniszczonym życiem.
                      • illegal.alien Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 19:59
                        Podpisze sie pod karolana rekami i nogami.
                        Dokladnie to samo bym Ci poradzila justmaga.
                        I dodam jeszcze cos, co jest bardzo przykre, ale niestety prawdziwe.
                        Poniewaz mlody jest czarny, to sa duze szanse, ze predzej czy pozniej wyladuje w
                        jakims gangu ulicznym, jezeli pozwolicie mu na zamieszkanie z matka. Biorac pod
                        uwage jego wiek, bedzie to raczej szybciutko.
                        Szkoda tego chlopaka! Naprawde.
                        Niestety Wielka Brytania ma idealne wrecz warunki, zeby takiego zagubionego
                        czarnego chlopca wepchnac do towarzystwa, ktore moze mu w piec minut zwichrowac
                        zyciorys na zawsze.
                        Mozna sie z tego smiac, mozna bagatelizowac, ale jest, jak jest.
                        Dzieciak bez akceptacji i wsparcia w domu, bez poczucia bezpieczenstwa i
                        komfortu, bedzie tego wszystkiego szukal na ulicy. I znajdzie sobie takich 'braci'.
              • karolana Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 11:34
                justmaga napisała:

                > To podpowiedz ktoredy droga??
                >
                > Bo my wydaje sie probowalismy wszytskiego. Oprocz wizyty u psychologa
                > na ktora nie zgadza sie matka.

                Jeśli ojciec ma pełne prawa rodzicielskie nie potrzebuje zgody matki na wizyty u
                psychologa, tak samo jak na wizyty u kardiologa czy stomatologa.

                >Dlatego teraz
                > wydaje mi sie,ze jego zamieszkanie z matka mu pomoze wrocic do normy.

                Świetnie, jak wg Ciebie ma pomóc mu w powrocie do "normy" mieszkanie z matką,
                która nastawia go negatywnie do ojca i Ciebie plus rozłąka z bratem???

                > Zawsze moze do nas wrocic .

                Aha, jasne, uważasz, że to dziecko jest w stanie zrozumieć sytuację?
                Ono widzi, że chcecie się go pozbyć (bo przecież chcecie) i jak Twoim zdaniem ma
                sobie z tym radzić?

                >Drzwi beda otwarte. Ale wrocic i zyc
                > normalnie ,nie z taka ziejaca nienawiscia do nas. (made by matka
                > ,niestety)

                Czyli oczekujesz, że 9-latek sam ze sobą, w dodatku żyjąc w negatywnie
                oddziałującym środowisku, będzie w stanie przepracować temat.
                Gratuluję.
                • justmaga Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 11:39
                  Karolana. ironia naprawde w tym wszytskim niepotzrebna, ani twoje
                  gratulacje.
                  Nie oczekuje zeby sam przepracowywal tematy.

                  Gdyby nie bylo mi z tym ciezko i traktowalabym to jako rozrywkowe
                  znecanie sie nad dzieckiem pewnie bym tu nie pisala.
              • chalsia Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 22:26
                > Bo my wydaje sie probowalismy wszytskiego. Oprocz wizyty u psychologa
                > na ktora nie zgadza sie matka.

                buahahhahahhaha
                mój eks też się nie zgadzał na pójście z dzieckiem do psychologa.
                soł łot, że zapytam? To jest dla odpowiedzialnego rodzica niby przeszkoda, by
                zrobić to, co należy, czyli zwrócic się o fachową pomoc?

                Ale przecież łatwiej spylić problem na innych i zasłaniać się niezgodą osoby, z
                którą i tak nie ma porozumienia.
                • tully.makker Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 25.08.10, 10:08
                  buahahhahahhaha

                  Otoz to.
                • justmaga Chalsia 25.08.10, 10:09
                  Chalsia. nie musisz byc niemila.
                  w UK wolimy miec zgode matki. bo ona jest wredna i klamliwa i gdyby
                  sprawa oparla sie o Social Service to ona odkreci kota ogonem , powie
                  ze nie umiemy sie nim zajac, ze go maltretujemy, jeszcze i jego
                  nastawi zeby klamal. A w UK Social jak cos takiego slyszy to zabiera
                  rodzicom dzieci.
                  naszym znajomym zabrali dzieci bo nastoletni syn naklamal,ze ojciec
                  go bije. poltora roku trwalo odkrecanie sprawy. A wym czasie i syn i
                  dwie znacznie mlodsze corki mieszkaly w rodzinie zastepczej. Zdajesz
                  sobie sprawe jak to byla trauma dla tych dziewczynek. ???

                  Dlatego moj M musi byc bardzo ostrozny.
                  Wiec ja przepraszam ale nikt problemu nie spyla na innych.
                  Ciesz sie,ze sie usmialas naszym kosztem ,ale nam nie do smiechu bo w
                  koncu wszyscy inni tez cierpia przez jednego 9 latka.
                  • karolana Re: Chalsia 25.08.10, 10:49
                    justmaga napisała:
                    > w koncu wszyscy inni tez cierpia przez jednego 9 latka.

                    Moje pytanie brzmi - przez kogo cierpi ten 9-latek? Bo raczej nie z własnej woli
                    ani z własnego powodu.
                    • justmaga Re: Chalsia 25.08.10, 10:58
                      Dlatego staramy sie robic wszytsko ,zeby mu pomoc.
                      Tu szukam rady i wsparcia. On nie jest spakowany i wyslany do matki. To
                      pomysl ,ktory przedyskutowac chcialam.
                      tyle.
                      • karolana Re: Chalsia 25.08.10, 11:13
                        justmaga napisała:

                        > Dlatego staramy sie robic wszytsko ,zeby mu pomoc.
                        > Tu szukam rady i wsparcia. On nie jest spakowany i wyslany do matki. To
                        > pomysl ,ktory przedyskutowac chcialam.
                        > tyle.

                        Justmaga, ale z Twoich postów przebija rozpaczliwie, że dla Was najwygodniejsze
                        byłoby gdyby ten 9-latek wrócił do matki i że tutaj szukasz poparcia dla tego
                        pomysłu.
                        Nie ma tutaj ani pół słowa na temat tego, co tak naprawdę zostało zrobione żeby
                        doprowadzić do wyprostowania drogo tego dziecka, natomiast zarzucasz nas
                        elaboratami na temat tego, ile on zła Wam wyrządza oraz enigmatycznymi
                        stwierdzeniami, że Twój mąż jest super ojcem, który robi wszystko dla dobra
                        dzieci i że Wy w ogóle to zrobiliście wszystko poza pójściem do psychologa.
                        No moja szanowna pani, od psychologa to Wy powinniście ZACZĄĆ. I nie wmawiaj
                        dorosłym ludziom, że opieka społeczna w UK miałaby Wam za złe, gdybyście
                        skorzystali z pomocy specjalisty, wręcz przeciwnie! Mielibyście przynajmniej
                        twarde dowody na ewentualne zarzuty matki.
                        Twoja dyskusja polega na ciągłym powtarzaniu, jak mantry, jakie to dziecko jest
                        złe, jaki ma destrukcyjny wpływ na całą rodzinę i jak byłoby super, gdyby
                        zamieszkał z matką, która nota bene, jak sama stwierdzasz, jest niewydolna
                        wychowawczo. Więc jak, wiesz, że matka nie zapewnia dziecku właściwej opieki,
                        ale aż się palisz, żeby dzieciaka do niej odesłać? To jest wg Ciebie pomoc?
                        Po raz kolejny i jaka kolejna zapytam - CO konkretnie zrobiliście żeby dziecku
                        pomóc? Poza nakazami i zakazami. Bo na razie nic na ten temat nie napisałaś.
                        • justmaga Re: Chalsia 25.08.10, 11:32
                          ech.. bo to mi sie wydawalo oczywiste.

                          po pierwsze staralismy sie ustalic stale godziny/dni odwiedzin ,zeby
                          wprowadzic stabilizacje w ich zycie. Wydalismy mnostwo kasy na
                          adwokata ,ktorego matka dzieci ignoruje. Rozmwailasmy w Pomoca
                          spoleczna. (i oni i adwokat radza zgodze matki na psychologa)
                          Zorganizowalsmy pomoc pedagoga w szkole. mamy( a raczej mielsmy zanim
                          z tego nie zrezygnowal) specjalny czas tylko dla niego. Codziennie co
                          najmniej godzine . Angazowalismy go we wspolne zycie.Dawalismy wybory
                          . on wymyslam co bedziemy robic nastepnego dnia na
                          przyklad.Zapisalismy na basen (musielismy zrezygnowac bo go matka nie
                          prowadzala, i to byly wyrzucone pieniadze.
                          Ojciec prosi innych ,zeby z nim porozmawaiali, np pastora ,ktory jest
                          w ich spolecznosci cos a la mediator .
                          Nie wiem co sie stalo,ze chlopiec tak sie zmienil i staramy sie
                          dowiedziec.
                          Jest?byl dopoki sie nie zamknal w swojej nienawisci- wyrozniany,
                          przytulany. Nawet potem staralismy sie rozmawiac, pomagac.
                          wadomo,ze czasem potzrebuje czasu zeby sie zaadaptowac do nas po
                          powrocie do matki i zawsze mial wsparcie i ojca i babki.

                          Pewnie,ze bylo by dla nas wygodnie, ale nie o wygode tu chodzi i
                          gdybym sie do tego az tak palila to dzieciak juz by byl u matki.
                          A mi jednak mimo wszytsko zalezy na jego dobru.
                          A jedyny nakaz to koniecznosc wykapania sie, umycia zebow i
                          odrobienia lekcji.
                          zakaz tez jest jeden . Zakaz kradziezy.
                          • karolana Re: Chalsia 25.08.10, 11:37
                            Naprawdę nie widzę innego wyjścia niż stałe zamieszkanie chłopca z Wami i
                            terapia całej rodziny. Jeśli dziecko zostanie z matką, jest wielce
                            prawdopodobne, że niebawem będziecie go odwiedzać w więzieniu... albo na cmentarzu.
                  • edw-ina Re: Chalsia 25.08.10, 10:57
                    Ciesz sie,ze sie usmialas naszym kosztem ,ale nam nie do smiechu bo
                    w
                    > koncu wszyscy inni tez cierpia przez jednego 9 latka. - to jakiś
                    antychryst chyba! Pewnie pod stertą samochodzików ukrywa skrzynkę
                    granatów i dwa uzi, a wieczorami wychodzi zabijać wampiry...
                    Justmaga, zastanów się dwa razy co piszesz. K***wa mać, ja nie mam
                    instynktów macierzyńskich, do matki-Polki dalej mi niż w Himalaje,
                    ale zgrzytam zębami po przeczytaniu takiego tekstu. Strasznie szkoda
                    mi tego chłopaka.
                    • justmaga Re: Chalsia 25.08.10, 11:04
                      Nie. Nie napisalam az tak.
                      Nadinterpretacja twoja.
                      Ojciec cierpi bardzo bo go kocha.
                      Babka cierpi bo przez niego nie moze np wyjsc na spacer bo on odmawia
                      wychodzenia a sam nie zostanie. Tez go kocha i tez jej smutno i
                      przykro.
                      Rodzenstwo cierpi bo tez go kochaja chcieliby sie z nim bawic a on im
                      dokucza, brata wysmiewa do siostry sie nie odzywa.
                      ja tez swoje przezywam

                      Cierpimy bo widzimy,ze ktos w naszym domu jest tak strasznie
                      nieszczeliwy i nas nienawidzi.

                      Dzieciak od piatego roku (zanim nawet rodzice sie rozstali) kradnie
                      ,klamie dokucza innym. Ale nikt sie go z tego powodu nie wyrzekl,
                      wiec tez nie jest tak,ze jak sa problemy to sie go chcemy pozbyc.
                      Problemy sa jego czescia.
                      • karolana Re: Chalsia 25.08.10, 11:16
                        > Dzieciak od piatego roku (zanim nawet rodzice sie rozstali) kradnie
                        > ,klamie dokucza innym.

                        No i właśnie - CO zrobił jego ojciec żeby naprawić tę sytuację?
                        To, że kłamie... cóż, dzieci w tym wieku często jeszcze nie potrafią rozróżnić
                        własnych fantazji od rzeczywistości. Że dokucza innym... dzieci sobie na wzajem
                        dokuczają. Że kradnie... Mam w domu 4-latka, znajomi mają 5-latkę. Jakoś ciężko
                        mi sobie wyobrazić KRADZIEŻ w wykonaniu takiego dziecka...
                        I ponownie pytanie - DLACZEGO już wtedy ojciec nie skorzystał z pomocy specjalisty?
                      • edw-ina Re: Chalsia 25.08.10, 11:18
                        a może on zwyczajnie, po ludzku potrzebuje miłości a nie współczucia
                        i cierpienia otoczenia? I co to za słowa, że nikt się go nie
                        wyrzekł? Matki nie wyrzekają się często synów, którzy w amoku
                        wymordowali pół wioski, więc faktycznie złe zachowanie, drobne
                        kradzieże i niechęć do bawienia się z rodzeństwem to powód by
                        dziecko skreślić?
                        Jak głośno ma jeszcze wołać o miłość, by ktoś go wreszcie usłyszał?
                        Wystarczy jeśli łyknie opakowanie tabletek nasennych, czy dodatkowo
                        powinien jeszcze przystawić komuś pistolet do głowy?
            • tully.makker mamba ma racje 24.08.10, 12:32
              Dodam, ze odlozylabym wymuszanie dyscyplny na pozniej, nadrzednym
              celem jest nawiazanie wiezi z dzieckiem. On jest toche tak, jak
              niemowle, ktore urodzilo sie w wwaszym domu - na poczatku je
              cholubisz, potem stopniowo, nie zaprzestajac holubienia, zaczynasz
              stawiac wymagania wraz ze wzrostem kompetencji dziecka.
              • justmaga Re: mamba ma racje 24.08.10, 12:37
                I tak wlasnie bylo. Dokladnie tak. Tyle,ze na wymagania on powiedzial
                NIE bo matka wymagan nie stawia.
                • mamba30 Re: mamba ma racje 24.08.10, 12:51
                  Paradoksalnie w tym przypadku to starszy potrzebuje wiecej uwagi z
                  Waszej strony!

                  Nie rozumiem co to znaczy NIE od małego dziecka i akceptacja tego
                  NIE od doroslego opiekuna. Czy jak Młody powie, że nie bedzie
                  chodzil do szkoly np. to tez sie na to zgodzicie?
                  • justmaga Re: mamba ma racje 24.08.10, 12:57
                    no toz sie przeciez nie zgadzamy i w tym problem.
                    Chcemy,zeby umyl zeby i zalozyl czysty mundurek. I tego wymagamy.ma
                    dbac o higiene osobista i odrabiac lekcje. Tyle. To wszytsko.
                    a przepraszam jeszcze jedno,zeby umial powiedziec dziekuje i
                    przepraszam.

                    Mial tej uwagi bardzo duzo , ale zaczal to wykorzystywac. Podkradac
                    rzeczy, znecac sie nad bratem, klamac etc..
                    A poniewaz my sie na to nie godzimy jest problem
                • tully.makker Re: mamba ma racje 24.08.10, 12:53
                  bo matka wymagan nie stawia.

                  Wybacz, ale nie wierze.

                  Z zastanawialiscie sie nad tym, czy wy stosujecie wymagania
                  dostosowane do wieku i mozliwosci chlopca?

                  A moze on po prostu kocha matke i chce z nia byc?
                  • justmaga Re: mamba ma racje 24.08.10, 13:08
                    Masz prawo nie wierzyc.
                    Z ich wlasnych opowiesci to wiem. Moga ogladac tv 24 na dobe , nie ma
                    pory snu, kapac sie nie musza, zeby im mozna po tygodniu skrobac.
                    Prace domowe ( o ile w ogole do matki wezma) wracaja nie odrobione.

                    te same wymagania ma tez 5 latek. I on sobie z tym radzi. kapie sie
                    ,myje zeby mowi dziekuje i prosze.
                    Nie mowie,ze nie zapominaja
                    wszytskie notorycznie czasem zapomna, czasem kiwna glowa ,ze zeby
                    umyte choc szczoteczka sucha. Ale jesli reszcie to powiesz i kazesz
                    isc myc zeby to najwyzej pomamrocza pod nosem ale pojda. a on w
                    zaparte nie pojdzie . Nikt go na sile wpychac od lazienki nie bedzie
                    bo to juz przemoc. Wszyscy odrabiaja lekcje a on siedzi z zamknieta
                    ksiazka na kolanach i wzrokiem wbitym w sciane.


                    ja jak najbardziej uwazam,ze on matke kocha i z nia chce byc. ja nie
                    mam nic przeciwko tej milosci . To jego mama. Niezaleznie od tego
                    jaka jest.
    • glasscraft Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 11:44
      Jedna koncowa uwaga - moze niesprawiedliwa, ale z czytania calego
      watku mi sie nasuwa - a jak ten mlodszy zamieszka u Was, zacznie
      podrastac i zaczna sie problemy z nastolatkiem, to go po prostu do
      matki odeslecie, tak jak teraz chcecie starszego?
      • konstancja16 Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 11:51
        rozdzielanie rodzenstwa to ostatecznosc.

        z przeczytanego watku widac, ze sytuacja nie jest latwa. nie mam
        pomyslu na dobre rozwiazanie i chwilowo nie mam czasu sie doczytac
        wszystkiego i przemyslec, ale mam wrazenie ze niesprawiedliwie
        atakujecie autorke watku.

        latwo tworzyc rodzine zastepcza dla trudnych dzieci cudzymi rekami.

        Justmaga, jestescie zabezpieczeni dowodowo na okolicznosc tych
        zaniedban zdrowia Mlodszego (jakies papiery z wizyt u lekarza?).
        jakby co moga sie przydac.
      • justmaga Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 11:58
        niesprawiedliwa. To z pewnoscia

        Nie chcemy zeby mieszkal z matka bo sprawia nam problem.Przyczyna
        jest bardziej jego alienacja i wyrazne dawanie nam do zrozumienia,ze
        chce byc z matka,ze kazda jego komorka tego pragnie, ze jest u nas
        nieszczesliwy a u niej szczesliwy.

        Problemy to jest czesc. Ale mamy jeszcze 3 dzieci oprocz niego i
        ciezko by bylo wszytskie wygonic jak sie nastolectwo zacznie.
        • glasscraft Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 24.08.10, 12:17
          Wiem smile i nie bede Cie wiecej bila...
          Chodzi mi tylko o to, ze maly jest i tak rozerwany pomiedzy dwoma
          swiatami. W idealnym ukladzie mama i tata po rozwodzie robia
          wszystko, zeby dzieci na tym nie ucierpialy, zaczynajac od
          nienastawiania dzieci przeciwko bylemu partnerowi. Tylko, ze to
          utopia, ktora chyba nieczesto sie sprawdza. Skoro matka jest taka,
          jaka jest, to moim zdaniem nie macie wyboru tylko zalatwic sadownie
          i z wizytami u psychologa zamieszkanie obydwu chlopcow z Wami.
          Jezeli mozecie udowodnic, ze matka nie opiekuje sie dziecmi, ze to
          wszystko powoduje u mlodszego problemy zdrowotne a u starszego
          psychologiczne, to powinniscie miec z tym latwiej.
          Starszy jest pewnie w tym wieku, ze matka robic mu moze wiecej wody
          z mozgu, bo on wiecej rozumie i zaczyna sie nad wieksza iloscia
          rzeczy zastanawiac. Skoro u Was sa obowiazki (ktore mlodszy wykona
          bez odpowiadania) a u matki nie - to wiadomo gdzie bedzie wygodniej
          (nie znaczy lepiej). Jezeli na dodatek matka bedzie mu przytakiwac,
          ze ojciej sie tylko czepia i wymaga, to wiadomo z kim bedzie wolal
          byc. Tylko, ze Wy wiecie, ze dla niego to nie jest lepsze... Pomysl
          tez, czy nie moze sie okazac, ze po takim skolowanym pseudo-
          wychowywaniu, chlopak nie zamienic sie w prawdziwego rozwydrzonego
          nastolatka, ktorego matka Wam podrzuci na stale bo sama sobie
          przestanie z nim dawac rade... tylko wtedy, chyba bedzie na
          wychowywanie za pozno.
    • justmaga Dziekuje wam bardzo za pomoc. 25.08.10, 11:45

      Podjelismy wczoraj z M decyzje co dalej.
      Nie bez waszej pomocy musze przyznac wiec dziekuje.

      Ja i moj M mielsimy bardzo traumatyczne dziecinstwa. pewnie bardziej
      niz wszystkie nasze pasierbiatka razem wziete. ja jako 6 latka
      marzylam tylko i wylacznie o smierci a potem bylo jeszcze gorzej
      Obydwoje bardzo chcielismy miec dzieci ,moze po to,ze by je bardzo
      kochac i dac im to czego nie dostalismy my w zyciu. Niestety tak
      bardzo chcielismy byc kochani,ze nie potrafilismy zaczekac na kogos
      wlasciwego. I obydwoje za pierwszym razem trafilismy zle.
      Ale traktujemy to jako zrzadznie losu i w pewnym sensie dar od Boga.
      Moze gdyby nie to ja nia mialabym nigdy synow a on corek ??


      Dlatego umiem rozpoznac jak dziecko cierpi, wiem ,ze dzieci czuja sie
      niepewnie, wiem ze klamia na potege, wiem ze czasem trudno im sie
      odnalezc w swiecie doroslych, a nawet w swoim wlasnym swiecie.

      Pomysl wyslania go do matki wzial sie nie z checi umycia rak a
      raczej z checi uszczesliwienia go. Bo matka to jest matka. Wizyty
      weekenowe mialy byc proba monitorowania czy krzywda mu sie jednak nie
      dzieje .
      Pomysl zrodzony z rozpaczy bo najbardziej mi zalezy na tym zeby kazdy
      w moim domu byl szczesliwy. A jak nie szczesliwy to przynajmniej
      spokojny.

      Decyzje pojelismy wiec.
      Jad ktory wylalyscie na mnie poboli i przestanie.
      Ale mam nadzieje,ze jednak bedzie lepiej.
      Dziekuje.
      • karolana Re: Dziekuje wam bardzo za pomoc. 25.08.10, 12:02
        Pomysl wyslania go do matki wzial sie nie z checi umycia rak a
        raczej z checi uszczesliwienia go. Bo matka to jest matka.

        Hmmm czyli ja też powinnam odesłać "swoje" dzieciaki do ich matki? Bo matka to
        matka i nie ma znaczenia co robi? Ehhh prędzej sobie łapę odgryzę uncertain
        Ale Wasza decyzja jest Waszą decyzją. Mam tylko nadzieję, że za kilka lat nie
        okaże się, że popełniliście najgorszy z możliwych błędów.
        Powodzenia.
        • justmaga Re: Dziekuje wam bardzo za pomoc. 25.08.10, 12:08
          Nie wysylamy go do matki
          • karolana Re: Dziekuje wam bardzo za pomoc. 25.08.10, 12:50
            Aaaa to przepraszam, bo jakoś tak zrozumiałam.
            W takim razie życzę z całego serca powodzenia i cierpliwości, bo praca będzie na
            pewno ciężka, ale chyba to jedyna opcja żeby móc sobie spokojnie co rano patrzeć
            w oczy w lustrze.
            pozdrawiam.
          • chalsia Re: Dziekuje wam bardzo za pomoc. 27.08.10, 08:20

            > Nie wysylamy go do matki

            i na Boga żywego, nie czekajcie na czyjekolwiek zgody na pójście do psychologa
            dziecięcego. Nie ma sądu - w UK też - który jako minus potraktuje szukanie
            fachowej pomocy nawet bez zgody drugiego rodzica.
            Na poczatek zresztą i tak możecie do tego psychologa chodzić z mężem sami bez
            dziecka.
    • 13monique_n Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 09.09.10, 12:55
      Nie można. Znam blisko dorosłą (prawie 50-letnią) kobietę, którą wziął ojciec, a jej siostrę - mama. Odbiło się to na nich obu strasznie mocno, na wyborac życiowych, na poczuciu/braku poczucia wartości, na poczuciu odrzucenia i krzywdy.
      Zatem, to wniosek z przeczytanych ton artykułów oraz własnych obserwacji. A profesjonalniej, to radziłabym konsultację u psychologa rodzinnego/dziecięcego, jeśli to, co wami kieruje to naprawdę dobro OBU chłopców. Oni mają prawo na swój sposób odreagowywać rpzstanie rodziców i zawirowania w swoim życiu. Potrzebuję OBAJ wsparcia i bliskości.
      A jeszcze z innej beczki - masz rodzeństwo?
      • konstancja16 Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 09.09.10, 13:06
        hm. jak sie zastanawilam czy znam jakas osobe w takiej sytuacji to doszlam do wniosku, ze w pewnym sensie znam. mamusia Malego... czyli Ex mojego faceta...

        ma dwoch braci. kazdy z nich zostal ze swoim ojcem (kazdy z innym), a ona najmlodsza przy mamusi. dosc ekstremalna sytuacja. nie wyszla nikomu na zdrowie. z tego co mowil mi NM to jego Ex zaluje ze nie zostala z ojcem (tym od sredniego brata, tu wyjatkowo byl ten sam). ten mial cos najbardziej zblizonego do normalnego domu.
      • justmaga Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 10.09.10, 07:57
        Wlasnie ma 4 braci z ktorymi bylam podzielona.
        • 13monique_n Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 05.10.10, 11:10
          Moim zdaniem - takim emocjonalnie laickim zupełnie - to okrucieństwo. Dana para (czy większa liczba dzieciaków) w sytuacji, gdy sypie im się rodzina, ma tylko siebie. Mogą się wspierać i na sobie polegać. Rozdzieleni - zostaną sami z dziecięcymi strachami, lękami, o których nie zawsze powiedzą rodzicom, czy jednemu rodzicowi.
    • magdmaz Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 09.09.10, 14:01
      justmaga
      Przeczytałam wszystko bardzo uważnie, co ni8e oznacza, ze już wszystko o Was wiem. Wręcz przeciwnie, wciąż wiem mało.
      Ale sytuacja wasza przypomina mi moja własną (w pewnym sensie). I jazdy, jakie miałam z moją własną, rodzoną córką. Zastanawiam się, czy nie najgorzej było właśnie w okolicy tych 9 lat. A może nawet wcześniej, 7 - 8 lat. Tyle, ze to moja własna córka i nie miałam możliwości oddania jej... choć mi się to naprawdę marzyło!!!
      Bunt i upór oraz zawziętość, jakie reprezentowała powodowały, ze czasem wręcz można było zapomnieć, ze to takie małe dziecko. Naprawdę sprawiał wrażenie zbuntowanego nastolatka. A poza tym - spróbuj zmusić do mycia zębów dziecko bez zastosowania siły (no bo zawsze można wziać pod pachę, prawda? A zęby rozewrzeć na siłę i wcisnąć szczoteczkę), która prędzej czy później odbije sie rykoszetem i uderzy w ciebie. Bo nakręca sie spiralę agresji - ono się zatnie, ja nie ustąpię, ono jeszcze bardziej się uprze, ja już poczuję się zmuszona do postawienia na swoim...Mnóstwo nerwów, frustracji, bezsilnej szarpaniny, popełnionych błędów.
      A czasem w środku najgorszej furii warto zatrzymać sie, policzyć do dziesięciu, pomyśleć, ze to mały, zagubiony szczeniak, szalejący z powodu zagubienia i utraty poczucia bezpieczeństwa, a wtedy cmoknąć w czółko, powiedzieć "wkurzasz mnie, ale i tak cie bardzo kocham", odwrócić sie na pięcie i pójść sobie. Że niby dzieciak pomyśli, ze wygrał? Tylko że takie jazdy sprawiają zasadniczo dzieciaki bardzo inteligentne.
      U mnie jest o tyle prościej, ze moja córka nie ma w zasadzie nikogo naprawdę bliskiego prócz mnie, więc choc sie ciska i wścieka to i tak prędzej czy później musi dojść do porozumienia. Bo emocjonalnie to jednak wciąż dzieciak. Tyle, ze ja NIGDY nie żądam przepraszania, przyznawania sie do błędu, kajania. Mnie to by poniżało. I ponieważ dziecko mam inteligentne, to czasem przeprasza z własnej potrzeby. A czasem godzimy się jakos tak pośrodku, bez wywlekania wzajemnych win.
      I choć sądzę, ze w Waszym przypadku starszy syn moze i tak kiedyś zabrać się i pójść do matki, to nie znaczy, ze nie warto jeszcze raz spróbować. Bo żal dzieciaka.
      Pozdrawiam,
      M.
      • justmaga Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 10.09.10, 08:09
        U nas w domu nie ma przemocy , bicia czy nawet przeklenstw. sami tego doswiadczylismy bardzo duzo i chyba by reka uschla ktoremus z nas gdyby uderzyl dziecko..

        Niesty u nas w domu istnieje pewna koniecznosc wymawiania tych magicznych slow : prosze, przeprasza, dziekuje w moim slowniku sa konieczne. Dla mnie to slowa wytrychy. Mozna sie gniewac, zloscic ale ja chce uslyszec przepraszam. Mamy 4 dzieci i mam wrazenie ,ze bez tego bysmy sie zagubili troche.
        Tak samo jak uwazam,ze nalezy sie prywitac po przyjsciu do domu..

        W zasadzie zreszta sprawa jest teraz w zawieszeniu bo probujemy wszytsko ulozyc od nowa od jakichs dwoch tygodni i poki co mamy w domu znowu 4 halasujacych rozbrykanych i smiejacych sie dzieci. razem broja, ucza sie i bawia. To w zasadzie jest tak naprawde to o co nam chodzilo.
        maly zaczyna psychologa od przyszlego tygodnia ,zapislaismy go na specjalny program traktujacy o bezpiecznstwie swoim i spolecznosci (zeby sie czym zajal i poczul sie wazny) i zobaczymy jak to sie rozwinie.
        • magdmaz Re: Czy mozna podzielic dzieci?? 10.09.10, 08:48
          Trzymam kciuki i życzę powodzenia. Wierzę, że się jakoś ułoży.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka