Dodaj do ulubionych

"moja" exia

23.01.11, 23:06
Moja exia w porównaniu do niektórych tu opisywanych to anioł. Nie ustawia nam życia, nie wydzwania o różnych porach, przeważnie nie ma głupich oczekiwań, żądań czy pretensji. Na ogół dogaduje się z moim mężem w sprawach dotyczących wspólnej córki, choć nie zawsze.

Exia jest mocno "wrośnięta" w rodzinę mojego męża. Sama nie ma w zasadzie rodziny, a moi teściowie są raczej ciepłymi, opiekuńczymi ludźmi. Efekt - exia jest obecna na każdej imprezie rodzinnej (każde urodziny, imieniny, święta) u moich teściów i w ogóle w ich rodzinie. Mnie to w ogóle nie przeszkadza, nawet ją lubię i wcale nie jestem zazdrosna. Wiem, że takie podejście nie jest powszechne, moja teściowa ku mojemu zdziwieniu kiedyś z dużym wzruszeniem mi za to dziękowała.

No i ostatnio zaczęłam dostrzegać, że moje neutralne / pozytywne nastawienie zaczyna się zmieniać. Zaczynają mnie denerwować różne sytuacje i nie wiem - słusznie czy też po prostu się czepiam?
Syt.1
Ostatnia wigilia nietypowo, zamiast u teściów, odbywała się u nas. Trochę nie było wyjścia i exia też była zaproszona (ona zawsze jest u moich teściów na wigilii i po prostu nie ma gdzie iść). Zwyczaj w rodzinie jest taki, że świąteczne spotkania rodzinne są składkowe tj. każdy przynosi jakąś potrawę. To, kto robi grubsze rzeczy (pierogi, barszcz, karp) ustala się wcześniej, drobiazgi po prostu się przynosi i już, każdy ma jakąś swoją popisówkę. No i exia przyszła do nas z pustymi rękami, choć do teściów zawsze coś przynosiła. Niby nic, ale gdyby to ona organizowała wigilię i nas zaprosiła to przyniosłabym choćby rolmopsy ze słoika.
Syt.2
Miała stłuczkę na mieście i w pierwszej kolejności zadzwoniła do swojego ex czyli mojego obecnego męża.
Syt.3
Teściowa zapraszając nas na imprezę urodzinową zasugerowała mojemu mężowi, żebyśmy zabrali też exię z córką - po co mają jechać oddzielnie. Dla ułatwienia - musielibyśmy je również wtedy odwieźć. A exia samochód i prawo jazdy ma.

Ja rozumiem, że mamy dobre relacje, ale są chyba jakieś granice? Tym bardziej, że exia wraz z dorośleniem córki (obecnie skończone 17 lat) przestaje być takim naturalnym dodatkiem do Młodej.

Pliss, powiedzcie mi, że się czepiam.
Obserwuj wątek
    • edw-ina Re: "moja" exia 23.01.11, 23:24
      Jeśli jesteście mormonami to czepiasz się strasznie wink
      w każdej innej wersji rodziny czepiactwa nie widzę (no może poza tymi daniami na wigilię, to małostkowe, choć ja to bym tobie pomnik wybudowała, że spędzasz święta z ex).
      • jul_inna Re: "moja" exia 24.01.11, 08:06
        Witam kochane macoszki,to mój pierwszy post na tej stronce,chociaż czytam Was już od roku...tzn.od kiedy wynalazłam Was w necie.Przy tej okazji,dziękuje Wam wszystkim,bo BAAAARDZO mi pomogłyście w rożnych sytuacjach.
        A co to opisywanej sytuacji,zgadzam sie w 100 procentach z edw-ina,pomnik się należy jak nic...Chociaż mi przychodzi na myśl powiedzenie-daj palec,weźmie cala rękę.No,ale to może maja wpływ moje,a raczej nasze z M,przejścia z exia;0.Podziwiam,kochana,podziwiam...i szacunek wielki.
    • mondovi Re: "moja" exia 24.01.11, 10:30
      a moja jest fajna smile przyjeżdżamy do nich w Wigilię, zawsze mamy prezent dla jej córki z drugiego związku, ona też ma prezent dla naszego syna, co więcej, nawet exi babcia zostawia słodycze dla naszego małego. Jest zakumplowany z exi córką - brat jest starszy o 10 lat, trudno o porozumienie między 4 a 14 latkiem, którzy nie widują się na co dzień, ale z siedmiolatką nie mogą się doczekać na siebie. Zapraszaliśmy ją na przyjęcie z okazji roczku syna kiedyś, żeby przyjechała razem z jego bratem - odmówiła - bo się będzie źle czuła. Nie jesteśmy przyjaciółkami, ale też nie wrogami. Nie miałabym nic przeciwko temu, aby uczestniczyła w rodzinnych uroczystościach - ona jednak odmawia konsekwentnie.
      • 333a13 Re: "moja" exia 24.01.11, 11:49
        Ja też mam niczego sobie exię. Nie znamy się, nie kontaktujemy, dbam o Młodego jak jest u nas i ona to chyba widzi i docenia. Młody nie jest wrogo nastawiany do mnie, u matki opowiada o mnie, u nas opowiada o mamie i jest to naturalne. Czasem oczywiście niektóre jej posunięcia mnie wysoce drażnią, ale takie jest życie smile
        Na początku exia wracając od swojego partnera do domu zabierała się z M i Młodym samochodem jak go mój małż go odwoził, chociaż jak dla mnie to wystarczyłoby gdyby wsiadła z Młodym do pociągu i sobie wrócili do ich miejscowości...
        Nie wyobrażam sobie sytuacji gdy exia funkcjonowałaby w naszym życiu w większym stopniu... Nie wyobrażam sobie wspólnych świąt, urodzin itd... Może gdyby miała partnera to jakiś grill raz na ruski rok by dziecko miało obydwoje rodziców razem byłby do przełknięcia... Ale takiej sytuacji jak Twoja sobie nie wyobrażam. To bardzo przykre że nie ma swojej rodziny i nie wiem jakbym się w takiej sytuacji jak wspólne święta zachowała...
        Nie przynosząc nic na wigilię exia może nie chciała się wcinać w Twoją rolę gospodyni... a z drugiej strony mogła Cię zapytać jak Ty to widzisz. Nie widzę też powodu dla którego Twój M. ma być na każde jej zawołanie w problemach życiowych, czy miałby dostosowywać swoje plany po to by służyć exi pomocą jako prywatna taxówka...
    • tully.makker Re: "moja" exia 24.01.11, 12:05
      Sytuacja z serii - dasz palec - wezma ci cala reke.

      Na brak wkladu w przyjecie gwiazdkowe nie poradzisz, ale reszta - uprzejmie acz stanowczo - przykro nam, nie jest to mozliwe. I na koncu duuuuuuuuuuza kropka.
    • lolka4444 Re: "moja" exia 24.01.11, 15:32
      Moim skromnym zdaniem nie czepiasz się, ale ja jestem bardzo źle nastawiona do mojej ex i wspólne święta by chyba raczej nie przeszły, chociaż gdyby miała być sama jak palec to może by i przeszły.
      W każdym razie z mojej strony szacuneczek za te święta.
    • kittykitty Re: "moja" exia 24.01.11, 17:46
      Wiecie co, tak teraz mnie olśniło - ta wigilia mnie tak wkurzyła, bo exia zachowała się tak, jakby to było zupełnie naturalne i oczywiste, że skoro wigilia jest u nas i teściowie ją z nami spędzają to ona też. Nawet nie krygowała się specjalnie, gdy mój mąż informował ją, że wigilia jest u nas i że jeśli nie ma innych planów to niech przyjdzie do nas. Nie zapytała też czy coś przynieść. Po prostu przyszła. A dla mnie to nie przyniesienie niczego, choćby symbolicznego, miało wymiar braku docenienia mojej dobrej woli, tak jakby jej się to należało a nie było czymś "ponad". I o ile nie mam nic przeciwko exi i bez problemu spotykam się z nią u teściów na imieninach to jednak zaproszenie jej na wigilię wcale nie było dla mnie takie oczywiste, no ale po prostu nie wypadało zrobić inaczej.

      Mam wrażenie, że i ona i teściowie się już bardzo przyzwyczaili do tego, że ja akceptuję jej obecność i za chwilę po prostu będą chcieli wejść mi na głowę.
    • jowita771 Re: "moja" exia 25.01.11, 06:08
      Nie dziwię Ci się, że masz dość, bo teściowie i eksia przesadzają. To nie jest tak, że ona nadal jest żoną i Twój mąż ma względem niej takie same obowiązki, jak względem Ciebie. Byłoby to bardziej zrozumiałe, gdyby dziecko było malutkie. Ja bym w takiej sytuacji spróbowała jakieś święta spędzić z mężem bez teściów i eksi, żeby zaznaczyć jakoś Waszą odrębność.
      Cieszę się, że u mnie tego nie ma. W sumie z całej rodziny najlepiej eksi idzie dogadanie się ze mną, mój mąż miał z nią bardzo kiepskie układy, trochę dzięki mnie jest teraz lepiej. Moja teściowa eksi nie znosi z wzajemnością. I jak tak przeczytałam Twój post, to się cieszę, że się nie lubią.
      • 333a13 Re: "moja" exia 25.01.11, 10:32
        To przykre, że exia nie ma rodziny itd, no ale chyba jakiś znajomych i przyjaciół ma... Nie widzę powodu dlaczego miałabyś "wpuszczać" ją do Waszego życia i Waszej rodziny... Co innego spotkania na gruncie u teściów czy znajomych a co innego u Ciebie w domu... Fakt świeta to specyficzny czas, gdzie nikt nie powinien być sam... Tylko czy przypadkiem exia nie wykorzystuje Was i zamiast zorganizować sobie jakoś życia i czasu udaje, że nadal jest częścią rodziny i ma takie same prawa jak Ty... Moim zdaniem każdy powinien znać swoje miejsce w szeregu. Jeśli spotkania "rodzinne" służą dziecku, by raz na jakiś czas miało razem rodziców i namiastkę rodziny to nie widzę w tym nic złego. Ale to nie jest normalne w naszej kulturze by 2 żony mężczyzny funkcjonowały w jednej przestrzeni i jednej rodzinie bez żadnych zgrzytów i konsekwencji... Ja raczej nie byłabym tak wyrozumiała jak Ty, wprawdzie nic do exi nie mam, nie mam nic przeciwko temu by spotykała się ze swoją byłą rodziną, teściami czy wspólnymi znajomymi ale uważam że to duży nietakt proponować takie wspólne spotkania nowej rodzinie (w domyśle żonie). Ja chyba raczej wolałabym zostać w domu niż się zastanawiać czy pomóc teściowej przynieść z kuchni ciasto czy obiad, czy raczej powinna to robić exia, która "w poprzednim życiu" pewnie robiła to samo... Do tego oczywiście dochodzą różne "wspominki" z przeszłości itd... Dla mnie to jakiś kosmos...
        • kittykitty Re: "moja" exia 25.01.11, 12:24
          No właśnie, też uważam, że exia nie powinna niektórych sytuacji traktować w sposób naturalny i oczywisty. A tu mam wrażenie, że przez moją tolerancję powoli zacierają się granice tego co wypada i tego co nie wypada, zresztą widzę że dla moich teściów też. Całe szczęście, że mój mąż nie traktuje tego w ten sposób. I tu absolutnie nie chodzi o to, by exia i teściowie okazywali mi coś w rodzaju "wdzięczności za moją dobroć", ale po prostu zaczynam się obawiać, że uznali, że skoro jestem taka fajna to zaakceptuję wszystko i nie trzeba dbać o mój komfort czy jakiekolwiek konwenanse. Exia nie uznała za stosowne nawet bąknąć czegoś w rodzaju "fajnie, że mnie zaprosiliście, dzięki".

          Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja naprawdę nie mam nic przeciwko niej a przez takie sytuacje zaczynam się usztywniać i nie wiem, bronić swojego terytorium?

          Swoją drogą, ja w jej sytuacji odczuwałabym jednak spory dyskomfort i czułabym się nie na miejscu podczas imprez rodzinnych z udziałem obecnej żony mojego exa, tym bardziej że od rozwodu minęło już z 15 lat. A ona kwitnie. Oczywiście, rozumiem, że przychodzi na imieniny mojej teściowej, ale spędza tam niekiedy więcej czasu niż my.
          • edw-ina Re: "moja" exia 25.01.11, 12:51
            Exia nie uznała za stosowne nawet bąknąć czegoś
            > w rodzaju "fajnie, że mnie zaprosiliście, dzięki".
            - hhihihihihi
            wybacz, że mnie to bawi, ale wierz mi - jest bardzooooooo duży odsetek ludzi, którym najprostsze słowa przez gardło nie przechodzą. Oni się wręcz w jakiś irracjonalny sposób bronią przed powiedzeniem; dziękuję, doceniam, szanuję, przepraszam, wybacz mi - itp.
            niedawno mocno uraził mnie swoim zachowaniem kolega mężą - facet starszy, który lubi "błyszczeć" w towarzystwie. M zwrócił mu uwagę, na co ten ponoć obyty człek, zamiast zwyczajnie powiedzieć mi: przepraszam, że cię uraziłem, nie chowaj do mnie urazy (czy coś takiego), gadał przez naście minut M o tym, że był zajęty, czymś sie zdenerwował itp. i żeby M mi to przekazał.
            Ja to wszystko nazywa brakiem odwagi cywilnej. I to nie tylko w kwestii przyznania się do błędu, ale również podziękowania, docenienia itp. jakby były to tematy wstydliwe.
    • mw144 Re: "moja" exia 25.01.11, 10:52
      Medal za cierpliwość. Moja wyobraźnia kończy się na pójściu z eksią na kawę od czasu do czasu, ew. jeden wspólny grill w roku, żeby dziecko miało przez chwilę oboje rodziców razem.
    • filetta Re: "moja" exia 25.01.11, 19:26
      Nie czepiasz się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka