Dodaj do ulubionych

Kontakty z EX

06.04.11, 13:39
Jak u Was wygladaja kontakty Waszego M z ex?
Jak czesto, w jaki sposob, w jakich sprawach kontaktuje się Wasz partner z ex?
Czy M. pomaga przy innych rzeczach niz dzieci, jakich?
Jak ustalaja "kalendarz" widzen z dziecmi? Jak podchodzicie do zmian kalendarza (jestescie elastyczne, nie)?
Czy macie jakies zasady/reguly ustawione?

Ps. Ja mam zagwozdke, bo ex przyslala sms dzisiaj i chce info (TERAZ), czy bedziemy w stanie wziac dzieci w dniach 13-16.05 (sama sobie frunie gdzies za kase mojego partnera, kolejny raz w tym roku i mam rezerwacje do potwierdzenia; dodam ze pracuje jako nauczycielka - wkurza mnie to).

Mnie szlak trafia, bo wydaje mi sie, ze powinna dawac wczesniej info, zebysmy przemysleli, a nie na gwalt odpowiadali (wiem ze przemawiaja za mna emocje, stad prosze o rade).





Obserwuj wątek
    • tully.makker Re: Kontakty z EX 06.04.11, 13:52
      Naprawde jest takim strasznym problemem, zeby ojciec zajal sie dziecmi przez 3(SIC!) dni? Otrzymawszy informacje z ponad miesiecznym wyprzedzeniem do tego?
      • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 13:59
        Nie, tutaj mi raczej chodzi o to, ze trzeba TERAZ powiedziec, bo szanowna TERAZ musi wiedziec, bo ma rezerwacje...

        Jak miala rezerwacje, to mogla wczesniej powiedziec, zebysmy mieli czas przemyslec/pregadac, czy w danym czasie nie mamy zadnych swoich planow.

        PS. Pisalam ze mam troszke emocji. Pytam sie raczej jak jest u Was? Jak palnujecie kalendarz, jak robicie zmiany.

        Prosba o podzielenie sie, jak WASZ ŚWIAT wyglada wokol tej sprawy.


        • kittykitty Re: Kontakty z EX 06.04.11, 14:41
          Chyba rozumiem o co Ci chodzi - po prostu nie lubisz być przypierana do muru smile
          Ale spójrz na to w ten sposób:
          - po pierwsze - ex mogła mieć tę rezerwację od jakiegoś czasu i wtedy rzeczywiście mogła Was poinformować wcześniej, ale równie dobrze mogła ją zrobić teraz i dostać 24 godz. na jej potwierdzenie (sama mam tak często).
          - po drugie - ona zapytała czy JUŻ MACIE jakieś plany na te dni a nie poprosiła, żebyście się dopiero nad tym zastanawiali. A że termin jest dość odległy, to może reagujesz zbyt mocno? Rozumiem, że możesz czuć się zła, bo to ona pierwsza zaplanowała sobie ten czas, ale zaręczam Ci, że pewnie kiedyś się zdarzy odwrotna sytuacja - to Wy sobie coś zaplanujecie i poinformujecie ją, że w danym terminie coś tam macie i czy ona może się w tym czasie zając dziećmi.

          Poza tym, jeśli dobrze rozumiem Twoja wypowiedź to ona Was ZAPYTAŁA a nie POINFORMOWAŁA. czyli teoretycznie wciąż możecie powiedzieć, że macie na ten czas inne plany.
          • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 14:58
            Racja, wszystko racja.

            0) Fakt, nie lubie byc stawiana pod sciana smile

            1) Wiem, ze za mocno reaguje, bo wiadomo ze ona moze miec swoje plany. Wiekszosc czasu, to my jej proponujemy/ustalamy plany, kiedy wezmiemy dzieci (ustalamy miesieczy plan na koniec kazdego miesiaca, ostatecznie wspolnie potwierdzajac).

            2) Ja jestem zla (wiem ze to troche wsibskie?), ze ona kolejny raz gdzies wyjezdza w tym roku, za kase mojego faceta. Zarabia grosze, on placi wielkie alimenty i ona jezdzi za ta kase raz za razem. To mnie drazni, chociaz wiem ze wplywu na to nie mam nijakiego - tylko ta kasa miala byc na dzieci a nie na jej wyjazdy. To tylko podnosi emocje sad Ech...

            3) Wiem, ze ona nie poinformowala, tylko zapytala. To fakt. Tylko JA WIEM i moze to mnie martwi, ze moj M nie bylby w stanie powiedziec, ze NIE, NIE WEZMIEMY DZIECI, BO MAMY INNE PLANY. Nie bylo dotychczas takiego przypadku, zeby moj M tak odpowiedzial: nawet ostatnio jak mielismy umowione spotkanie z terapeutka oraz wyjscie na prezentacje do znajomych. Dzieci wzielismy i kombinowalismy pozniej ich oddanie raz dla brata, raz do opiekunki sad
            • kittykitty Re: Kontakty z EX 06.04.11, 15:14
              ad.1 no widzisz, to znaczy że zazwyczaj to ona układa swoje plany pod Wasze smile
              ad.2 fakt, to może być wkurzające, ale tak naprawdę czy to powinno ruszać Ciebie czy Twojego partnera? Jeśli on nie ma nic przeciwko, a dzieci na tym nie cierpią to odpuść sobie, naprawdę. Natomiast, jeśli dzieje się to z uszczerbkiem dla dzieci i to rusza także Twojego partnera to może warto pomyśleć nad tym, by inaczej rozwiązać sprawę z alimentami? I nie mówię tu o ich zmniejszaniu tylko o tym, żeby Twój partner w ramach tych alimentów płacił za konkretne rzeczy np. dodatkowe zajęcia, języki obce, kurtki i buty, no nie wiem...
              ad. 3 no tu już Ci chyba nic nie poradzę... ale może pocieszeniem będzie, że w normalnej rodzinie tez gdzieś musielibyście "upchnąć" dzieci w takiej sytuacji...
              • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 16:25
                kittykitty napisała:

                > ad.1 no widzisz, to znaczy że zazwyczaj to ona układa swoje plany pod Wasze smile

                Moze bez przesady wink, ale tak sie umowilismy, ze my jej plan kiedy bierzemy dzieci wysylamy do konca miesiaca. Ona - jak ma - daje swoj wklad (np. ze bierze dzieci na swieta, kiedy)

                > ad.2 fakt, to może być wkurzające, ale tak naprawdę czy to powinno ruszać Ciebi
                > e czy Twojego partnera? Jeśli on nie ma nic przeciwko, a dzieci na tym nie cier
                > pią to odpuść sobie, naprawdę. Natomiast, jeśli dzieje się to z uszczerbkiem dl
                > a dzieci i to rusza także Twojego partnera to może warto pomyśleć nad tym, by i
                > naczej rozwiązać sprawę z alimentami? I nie mówię tu o ich zmniejszaniu tylko o
                > tym, żeby Twój partner w ramach tych alimentów płacił za konkretne rzeczy np.
                > dodatkowe zajęcia, języki obce, kurtki i buty, no nie wiem...

                Nie dzieje sie z uszczerbkiem dla dzieci - poki co, ale mnie martwi, ze za chwile pani przyjdzie po wieksza kase na dzieci. Czy ona nie powinna odkladac tego jako oszczednosci, a nie "wozic" sie za pieniadze dla dzieci? A pozniej przychodzi dziecko i mowi do taty: tata kup rower. I moj partner doklada. To chyba srednie, prawada?

                Sorry, ale mnie to drazni. Ja na wyjazdy z M place (w wiekszosci) za siebie, a pani Ex ma sponsoring. Moim zdaniem tak nie powinno byc. Dziwie sie, ze Ci z tym byloby wszystko jedno, gdyby ex Twojego M tak miala?

                > ad. 3 no tu już Ci chyba nic nie poradzę... ale może pocieszeniem będzie, że w
                > normalnej rodzinie tez gdzieś musielibyście "upchnąć" dzieci w takiej sytuacji.

                moze wink
                • liz-beauty Re: Kontakty z EX 07.04.11, 14:02
                  Skad wiesz, za czyje pieniadze byla zona Twojego partnera wyjezdza na wakacje? Dlaczego zakladasz, ze za jego? Poniewaz jest nauczycielka? Tez jestem nauczycielka i jezdze na wakacje za wlasna kase, od zawsze. Fakt, nie mam dzieci. Ale to chyba przesada zakladac, ze nauczycielka nie ma prawa nigdzie wyjechac, a skoro jedzie, to nie za swoje?
                  • malatajka Re: Kontakty z EX 07.04.11, 14:42
                    Ma prawo jechac, gdzie sobie chce.

                    Ale sorry, ciezko za 1600 pln jezdzic 2 razy na narty w tym roku po tydzien (+ kupienie sprzetu, bo szanowa pierwsyz raz pojechala sie, co skonczylo sie niestety wypadkiem, poturbowaniem kregoslupa i kolana...ech...), do disneylandu i teraz sie gdzies wybierac ponownie. A co z innymi wydatkami? Jedzenie? Mieszkanie? Samochod? Wiele innych?

                    • liz-beauty Re: Kontakty z EX 08.04.11, 15:33
                      Ejze, sama sie chwalilas wyjazdem do Tajlandii, niedoszlym chyba, o ile zrozumialam, a tamtej kobiecie wyliczasz narty i Disneyland. Pewnie to prezent dla dzieci (komunijny?), nie wierze, ze sama do Disneylandu pojechala. A jesli nawet? Nie mozesz sie tym nakrecac i ekscytowac. Gdybym tak przezywala poczynania "naszej" Ex, to nie wiem... Teraz nie ma pracy, ale co chwila pozdrawia Mlodego z innej stolicy europejskiej. My za to nie placimy - niech jezdzi.
                      • malatajka Re: Kontakty z EX 08.04.11, 15:40
                        > Ejze, sama sie chwalilas wyjazdem do Tajlandii, niedoszlym chyba, o ile zrozumi
                        > alam,

                        Doszlym. Tyle ze my na ten wyjazd zarabiamy, stac nas. Pania ex nie.

                        a tamtej kobiecie wyliczasz narty i Disneyland. Pewnie to prezent dla dzi
                        > eci (komunijny?), nie wierze, ze sama do Disneylandu pojechala. A jesli nawet?

                        Pojechala sama. Nie byl to prezent. Tak ad-hoc polecieli.

                        > Nie mozesz sie tym nakrecac i ekscytowac. Gdybym tak przezywala poczynania "nas
                        > zej" Ex, to nie wiem... Teraz nie ma pracy, ale co chwila pozdrawia Mlodego z i
                        > nnej stolicy europejskiej. My za to nie placimy - niech jezdzi.

                        Jak nie placicie to super. Ja czuje ze za to placi moj M, a w przyszlosci moze ja.
                        • ciociacesia kto polecieli? 08.04.11, 16:04
                          > Pojechala sama. Nie byl to prezent. Tak ad-hoc polecieli.
                          • malatajka Re: kto polecieli? 08.04.11, 16:10
                            Ex z 2 dzieci.
                            • ciociacesia sama z dwójka dzieci :) 08.04.11, 16:24
                              to ja juz nie rozumiem
                              • malatajka Re: sama z dwójka dzieci :) 08.04.11, 16:38
                                ciociacesia napisała:

                                > to ja juz nie rozumiem

                                czego?
                                • liz-beauty Re: sama z dwójka dzieci :) 08.04.11, 18:15
                                  Raz piszesz, ze sama pojechala, za chwile, ze z dwojka dzieci. I ze nie byl to dla nich prezent. Ja tez nic z tego nie rozumiem. Tak samo jak z poprzednich postow - pani Ex nie stac na wakacje, a Was tak, bo zarabiacie. A chwile wczesniej czy pozniej zalisz sie, jak to w polowie turnusu w Tajlandii kasa Ci sie skonczyla i nie mialas na nurkowanie...
                              • konstancja16 Re: sama z dwójka dzieci :) 08.04.11, 16:39
                                buhaha!!!

                                Ex na pewno marzyla o Disneylandzie. chciala sobie sama na karuzeli pobrykac a dzieciaki tylko dla picu zabrala. i sobie podrozuje po swiecie za peiniadze meza Malejtajki. z dziecmi tegoz faceta.

                                Malatajko, przyjmij wreszcie do wiadomosci, ze w kwestii alimentow nie masz racji i nie masz prawa zagladac Ex w kieszen. Rozumiem ze dzieci jest wiecej niz jedno wiec normalna sprawa, ze przyzwoicie zarabiajacy facet musi bulic na ich utrzymanie i ekstrasy. i bedzie tego wiecej. bo dzieci dzianego faceta zrobia i kurs winsurfingu w tarifie i ponurkuja w morzu czerwonym. i na nartach / desce w alpach szwajcarskich czy innej andorze.

                                Inna sprawa sa Twoje uklady z tym facetem. ale tutaj Ex nie ma nic do rzeczy, odczep sie od tej baby w koncu i skup sie na sobie.
                                • edw-ina Re: sama z dwójka dzieci :) 08.04.11, 17:38
                                  Konstancja, przy twoich niektórych postach powinien być znaczek "Like"! Tak, zgadzam się z tobą w 150 proc.
                                  A do autorki wątku: twoje wyliczanie ex co i kiedy robi jest poniżej pewnej granicy przyzwoitości. Mnie zniesmacza. Twój facet nie jest twoim mężem i nie wiadomo czy będzie. Ja by nie wzięła faceta, który mnie w ten sposób próbuje kontrolować. Jego była żona jest i będzie w jego życiu. Ty za nią nie płacisz, a skoro zarabiasz dobrze, to odkładaj sobie te pieniądze, a facetowi powiedz, że nie chcesz wspólnego budżetu i tyle.
                                  Ale przestać wsadzać nos w nie swoje sprawy, bo żółć z ciebie wypływa strumieniami.
                                  • 13monique_n Konstancja, Edwina :) 10.04.11, 20:52
                                    Przy Was obu powinien być przycisk "Like" smile

                                    Malatajka - skup się kobieto na sobie, swoich zarobkach i zasobach, póki nie dokladasz do niczego swemu chłopu (nawet jeszcze nie mężowi), to daj na luz.
        • kittykitty Re: Kontakty z EX 06.04.11, 15:00
          Pytałaś o doświadczenia - ja mam trochę inną sytuację, bo mam własne dziecko z pierwszego małżeństwa, więc w zasadzie nigdy nie robiłam problemów, nawet jeśli Młoda spadała nam na głowę nagle - po prostu zamiast jednego dziecia było dwoje. Zresztą oboje byli już takimi wczesnymi nastolatkami więc spokojnie mogliśmy z mężem zrealizować swoje plany np. pójść sami do kina czy znajomych. Ex była informowana, ze możemy wziąć Młodą, ale wieczorem idziemy do kina i dzieciaki zostaną same w domu.

          Ze dwa razy zdarzyło się, że były małe spięcia, bo mój mąż nigdy nie odmawiał wzięcia córki a jeśli właśnie (od wielkiego dzwonu) mój syn miał spędzić weekend u ojca to ja miałam upojną wizję weekendu we dwoje a nie w trójkę z Młodą.

          Natomiast nieraz wściekałam się na mojego exa, gdy pytany czy może zająć się synem w danym terminie odpowiadał, że NA RAZIE nie ma nic wpisanego do kalendarza (!). Zazwyczaj odpowiadałam w takich przypadkach, że właśnie już ma.
      • ajeje Re: Kontakty z EX 06.04.11, 14:26
        Jeśli dobrze rozumiem autorkę topiku to nie chodzi o zajmowanie się dzieckiem tylko stawianie, przez jego matkę, ojca „pod ścianą” - ja się wściekam za każdym razem kiedy ktoś żąda ode mnie podjęcia jakiegokolwiek zobowiązania natychmiast, bez możliwości zastanowienia się. Tully, ten wyjazd to nie jest tak nagła i niespodziewana sprawa, żeby ojciec nie mógł się normalnie dowiedzieć i zanim odpowie sprawdzić czy się nie umówił z kumplem z wojska że do niego właśnie w tym terminie pojedzie czy też obiecał cioci wymalować jej mieszkanie...
        Tajka, ja bym radziła odpowiadać na takie sms-y tekstem „dam odpowiedź jutro, jeśli nie możesz czekać to zrezygnuj” ale wszystko zależy od asertywności ojca, jeśli on nie umie zaznaczyć granic to Twoje nerwy i tak nic nie wniosą.
        • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 14:37
          No dokladnie o to mi chodzi.

          Moj M od razu przesyla mi sms, co ja na to. A ja pisze, ze: "Nie mamy chyba planow na maj, ale przegadajmy to wspolnie na zywo a nie przez sms". Na co moj M pisze: Czy moge potwierdzic? Wiec mu pisze: "Nie. Pogadajmy, tak jak ci pisalam".

          wwwrrr... (jak z mojej wypowiedzi mozna bylo wyczytac, ze sie zgadzam?)

          Dodatkowo napisalam do M: "Prosba zeby szanowna ex dawala znac o takich kwiatkach szybciej. Jak miala rezerwacje to mogla wczesniej napisac, bysmy przemysleli na spokojnie, a nie teraz jakies ograniczenia stosowac, ze info jest potrzebne na teraz"

          Niestety jeszcze nie otrzymalam odpowiedzi od M (pewnie pracuje).
          Ja mam wrazenie, ze dla mojego M to bez znaczenia. On - jak sam mowi - podchodzi pragmatycznie. Jest pytanie, jest odpowiedz. Mam wrazenie, ze on nie stawia granic.
          Chce byc teraz "dobrym ex".



        • kittykitty Re: Kontakty z EX 06.04.11, 14:48
          Litości, ile czasu trwa sprawdzenie w kalendarzu czy ma się coś ustalonego na ten czas?
          A w tej konkretnej sytuacji - czy jeśli tajka z partnerem nie zrobili sobie do tej pory takich planów to czy partner tajki nie może po prostu zająć się dziećmi przez te trzy dni?

          O ile to zachowanie ex nie jest kolejnym przejawem jej wredoty i próbą utrudniania zycia partnerowi to naprawdę nie widzę problemu.
        • tully.makker Re: Kontakty z EX 06.04.11, 15:03
          > Tajka, ja bym radziła odpowiadać na takie sms-y tekstem „dam odpowiedź ju
          > tro, jeśli nie możesz czekać to zrezygnuj”

          Dla mnie to bylaby czysta i zwyczajna zlosliwosc. Exia rowniez moze odpowiedziec zlosliwoscia. Po co nakrecac konflikt?Ale rozumiem, ze urazona duma nexi, ze ktos smie od jaj misia zadac decyzji, ze zajmie sie wlasnymi dziecmi przez 3 dni - za ponad miesiac jest warta swojej ceny.
          • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 16:27
            Ja nie mowie, zeby byc zlosliwa i odpowiadac jutro. Mozna odpowiedziec dzisiaj, proszac, zeby next time info przychodzilo szybciej, a nie na ostatnia chwile.
            • ajeje Re: Kontakty z EX 06.04.11, 18:51
              Po przemyśleniu uważam że problem nie tyle jest w Ex, co w Twoim partnerze. W tym że on nie rozumie iż nie może Ciebie i Twojego życia przypasowywać do siebie, swoich dzieci i swojej Ex. Obawiam się że jeśli nie zdołasz mu przekazać że potrzebujesz więcej luzu, że wciskanie Cię na siłę w rolę matki dzieciom, to albo się udusisz albo oszalejesz, a problemy z mężczyzną będą wpływać na Twój stosunek do jego dzieci a zwłaszcza do Ex, której chyba jedyną winą jest to że korzysta z wszelkich wygód jakie jej są dostępne.
              • malatajka Re: Kontakty z EX 07.04.11, 11:08
                > Po przemyśleniu uważam że problem nie tyle jest w Ex, co w Twoim partnerze. W t
                > ym że on nie rozumie iż nie może Ciebie i Twojego życia przypasowywać do siebie
                > , swoich dzieci i swojej Ex. Obawiam się że jeśli nie zdołasz mu przekazać że p
                > otrzebujesz więcej luzu, że wciskanie Cię na siłę w rolę matki dzieciom, to alb
                > o się udusisz albo oszalejesz, a problemy z mężczyzną będą wpływać na Twój stos
                > unek do jego dzieci a zwłaszcza do Ex, której chyba jedyną winą jest to że korz
                > ysta z wszelkich wygód jakie jej są dostępne.

                Moze troche masz racje.

                Sytuacja okazala sie jeszcze ciut inna.
                Bo M dostal od Ex sms z prosba, czy moze wziac dzieci. Ona nie pisala kiedy ma byc odpowiedz.
                To dopiero moj M sie wyrwal w sms i pytal, na kiedy jest jej potrzebne info (mnie wkurza wyrywanie sie M, ze on od razu odpisuje, proponuje, wielce proaktywny jest; dla mnie zazwyczaj zajety w pracy, a tak to odpisuje ad-hoc).

                Dopiero wtedy otrzymal info od niej, ze na dzisiaj, bo ona ma jakas rezerwacje....

                Suma sumarum ustalilismy, ze OK, bierzemy dzieci. Ja prosilam M, zebysmy gadali o naszych planach wspolnie, a nie ad-hoc podejmowali decyzje i wysylali do ex, a Ex zeby napisal, zeby dawala o takich sytuacjach znac jak najszybciej.

                Moj M jest slodki, bo dla niego to, ze on raz, raz zalatwia sprawy z ex, to normalne. On twierdzi, ze i my mamy jakies plany i moze tez bysmy potrzebowali decyzji ad-hoc (poki co tak nigdy nie bylo, wiec to takie gdybanie).


                • ciociacesia bo to jest normalne 08.04.11, 11:20
                  > Moj M jest slodki, bo dla niego to, ze on raz, raz zalatwia sprawy z ex, to nor
                  > malne. On twierdzi, ze i my mamy jakies plany i moze tez bysmy potrzebowali dec
                  > yzji ad-hoc (poki co tak nigdy nie bylo, wiec to takie gdybanie).
                  spytal cie przeciez czy masz jakies plany. ile ja bym dala zeby moj ex bywał proaktywny
                  • malatajka Re: bo to jest normalne 08.04.11, 12:22
                    Spytal sie, a ja poprosilam o rozmowe, a nie ad-hoc reagowanie i odpisywanie.

            • illegal.alien Re: Kontakty z EX 06.04.11, 18:56
              Ale o czym tym piszesz? Ile Ty chcesz wyprzedzenia? Miesiac czasu do namyslu, czy za rok bedziecie mogli na jeden dzien wziac dzieci? No prosze Cie, nie przesadzajmy...
          • ajeje Re: Kontakty z EX 06.04.11, 18:46
            Nie da się ukryć że mi prywata wyszła, założyłam że Ex ma takie pomysły często (tak jak Ex mojego M – on reagował ostro zwykle za trzecim razem). A jeśli to rzadki wypadek to rzeczywiście nic się nie dzieje poważnego, choć… żądanie od kogoś natychmiastowej odpowiedzi zobowiązującej tego kogoś to czegoś jest bardzo niegrzeczne (choć bywa że to brak wychowania albo głupota a nie złośliwość). Ja problem natomiast rozumiem bardzo dobrze bo dla mnie takie przypieranie do muru jest bardzo przykre i budzi we mnie wręcz panikę.
    • polifonia1983 Re: Kontakty z EX 06.04.11, 14:02
      Nasze wyglądają bardzo źle. Mimo, że M jest po rozwodzie prawie 10 lat, Ex nie chce z nim rozmawiać, wszystko przekazuje przez małą, nie chce wpuszczać M do domu i rozmawia tylko przy dziecku. Nie pozwala na widzenia poza ustalonymi przez sąd dniami (kilka wyjątków, gdy mała była bardzo chora), jeśli M chodzi do szkoły, krzyczy na małą, że ma nic ojcu nie mówić o szkole. Ustawia spotkania pod swoje plany, np. teraz zaplanowała wyjazd z małą na majówkę, chociaż młoda powinna być u nas i nie poinformowała nas o tym.
      Gdyby ex zadzwoniła, żeby dodatkowo zajął się małą, byłby szczęśliwy.
      • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 14:03
        No fakt, rozowo to nie wyglada sad
        • polifonia1983 Re: Kontakty z EX 06.04.11, 14:08
          No, nerwy napięte, zwłaszcza, że młoda jest nieszczęśliwa. Ale Tobie też chyba nie zawsze lekko.
    • tully.makker Re: Kontakty z EX 06.04.11, 15:15
      Moj chlop ma exie z piekla rodem, o czym tu nie raz pisalam. Dodam, ze sam jest tez sobie winny, bo uwazam,z e dla dobra dzieci dziecka moglby sie postarac sprowadzic stosunki na poziom poprawny.

      Ale - nie moje malpy, nie moj cyrk.

      Natomiast dzwi naszego domu sa otwarte dla Mlodej o kaazdej porze dnia i nocy - zawsze byly i zawsze beda. Zreszta dla nas jest oczywiste, ze gdyby ktorakolwiek z nas nie bylo gotowe na pelna akceptacje ktoregokolwiek z naszych dzieci w naszym zyciu, to musielibysmy sie rozstac. Dzieci nie moga cierpiec z powodu fochow nowej pani tatusia, czy nowego lowelasa mamusi.

      Czytajac to, co piszesz, mam wrazenie, ze oboje macie przed soba jeszcze strasznie dluga droge do przebycia, jesli chodzi o wzajene zrozumienie i akceptacje swoich rol w kontekscie ojcostwa twojego partnera. Oboje strzelacie dziwaczne i zupelnie dla mnie niezrozumiale fochy w codziennych, normalnych sprawach, utrudniajac sobie nawzajem zycie i nakrecajac konflikty. Czemu ma to sluzyc? Wy pewnie wiecie - dla mnie to rozgrywka o wladze, o to, czyje na wierxzchu. Trudno zbudowac w ten sposob dobry zwiazek, a jedyna rada - jest zaprzestania przez jedna strone chcociaz brania udzialu w grze. Co poki co nie nastapilo, i sadzac po poziomie wzajemnego nakrecenia - nie rokuje na szybki sukces.
      • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 16:30
        >Dzieci nie moga cierpiec z p
        > owodu fochow nowej pani tatusia, czy nowego lowelasa mamusi.

        Sorry, ale o jakich moich fochach mowimy?

        Prosilam poki co M o dwie rzeczy:
        1) rozmowe
        2) info do ex, zeby przesylala info tak szybko jak sie da i nie stawiala nas pod sciana

        Poki co, zero odzewu.

    • rybkka24 Re: Kontakty z EX 06.04.11, 15:49
      Mi tu sprawa pachnie nie co eks zrobiła tylko jak mąż zareaguje.
      powiem Ci że eks i tak w miarę ładnie się zachowała bo inna wredota zadzwoniłaby dzień wcześniej i kazała przyjechać po dzieci bo szanowna wyjeżdża i ma wszystko w d...
      Takie "szybkie" akcje jeżeli sytuacja nie powtarza się z częstotliwością co drugi miesiąc wg mnie nie stanowią większego problemu.zwłaszcza że termin nijaki13-16.06 , nic specjalnego raczej.
      kolejny temat pt kasa jeżeli faceta to nie razi to Tobie nic do tego..
      chyba że cierpi na tym wasz standard życia kosztem lepszego życia eks, ale to też świadczy o facecie.
      "Moja" eks ma podejście do nm-a pt.nic od ciebie nie chce poradzę sobie
      Wyczuwam też że uwiera ją że ma obcą kobietę która "krąży" wokół jej życia osobistego.
      eks ceni sobie prywatność, nie informuje nm-a kiedy jest na miejscu z dzieckiem a kiedy wyjeżdża i zostawia dzieci z np. z dziadkami.nie robi też problemów z odwiedzinami.tak nawet elastycznie się zachowuje.
      Strach pisać ale poniekąd widzę podobieństwo w podejściu do niektórych spraw między eks mną;0
      • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 16:41
        > kolejny temat pt kasa jeżeli faceta to nie razi to Tobie nic do tego..
        > chyba że cierpi na tym wasz standard życia kosztem lepszego życia eks, ale to t
        > eż świadczy o facecie.>

        Tu sie nie zgodze. Pisalam o tym wyzej. Ex ma za duzo kasy, skoro stac ja na kolejne voyage w tym roku. Jak jej zabraknie, to zgadnijcie do kogo przyjdzie?

        Ex ma mieszkanie pozostawione przez mojego M, my mieszkamy w wynajetym, bez mebli bo nie ma kasy teraz, no i jest to tymczasowe mieszkanie (przez 1,5 roku mieszkalismy w 4osoby w moim mieszkaniu na 50 m^2). Nie mowie - mamy wysoki standard zycia ogolnie, duzo wyjazdow, mamy co chcemy. Ale nie chce dozyc momentu, gdy ta kobieta przyjdzie po wiecej, a sama bedzie jezdzila co chwila na urlopiki.

        Tu sie pojawia kolejne dno. Moj partner uwaza, ze my budzet powinnismy miec wspolny. Takze docelowo on sobie wyobraza, ze jak ex przyjdzie po dodatkowa kase, to ja take bede sie suma sumarum dokladac na nia. A do tego nigdy nie dopuszcze sad I nie wiem jak sie przed tym ustrzec.

        >"Moja" eks ma podejście do nm-a pt.nic od ciebie nie chce poradzę sobie Wyczuwam też że uwiera ją że ma obcą kobietę która "krąży" wokół jej życia osob
        > istego.
        > eks ceni sobie prywatność, nie informuje nm-a kiedy jest na miejscu z dzieckiem
        > a kiedy wyjeżdża i zostawia dzieci z np. z dziadkami.nie robi też problemów z
        > odwiedzinami.tak nawet elastycznie się zachowuje.
        > Strach pisać ale poniekąd widzę podobieństwo w podejściu do niektórych spraw mi
        > ędzy eks mną;0

        Mi by sie podobala taka ex.
        • edw-ina Re: Kontakty z EX 06.04.11, 16:47
          o ile wiem, nie jesteście małżeństwem, więc nie macie wspólnoty majątkowej, co za ty idzie - ponownie rozkminiasz coś, co nie jest twoje ani nie jest twoją sprawą.
          • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 17:00
            > o ile wiem, nie jesteście małżeństwem, więc nie macie wspólnoty majątkowej, co
            > za ty idzie - ponownie rozkminiasz coś, co nie jest twoje ani nie jest twoją sp
            > rawą.

            Nie mamy wspolnoty formalnej, ale jednak zyjemy razem i mamy wspolne zobowiazania.
            Dodatkowo widzimy razem wspolna przyszlosc, a to co teraz jest nie podoba mi sie.

            Mnie martwi, ze mojemu partnerowi to wisi. On twierdzi, ze daje alimenty i tyle. Tylko pozniej doklada, albo mowi ze nie mozemy teraz kupic mebli, bo nie ma kasy.

            Zrozum, ex dostaje naprawde wielkie alimenty, powinna ta kase odkladac na dzieci, zeby nie przychodzic po wiecej w przyszlosci, a nie jezdzic sobie na kolejny urlop w tym roku.



        • altz Re: Kontakty z EX 06.04.11, 17:13
          > Tu sie pojawia kolejne dno. Moj partner uwaza, ze my budzet powinnismy miec wsp
          > olny. Takze docelowo on sobie wyobraza, ze jak ex przyjdzie po dodatkowa kase,
          > to ja take bede sie suma sumarum dokladac na nia. A do tego nigdy nie dopuszcze
          > sad I nie wiem jak sie przed tym ustrzec.
          Ja Cię rozumiem. To jest taka komuna mąż, była żona, nowa żona, dzieci tu i dzieci tam. Pomimo, że formalnie tak nie jest, to jesteście ze sobą mocno związani. Niektórzy się pewno oburzą, ale niepotrzebnie, bo tak jest.
          Tutaj powinna być równowaga, żeby nie było tak, że jednym żyje się ekstra kosztem innych. Mógłby mąż to przemyśleć. Alimenty nie powinny być za wysokie, tylko takie, jakie powinny być. A mąż wtedy mógłby wyposażać dzieci w kurtki, buty, płacić za wycieczki, wspólne wyjazdy itd. Byłoby to uczciwe i w myśl zasady: "płacę więcej, bo tak chcę", a nie "daję pieniądze na dziecko, jak każą, i nie wiem na co są wydawane".

          U mnie dopiero był cyrk. Dorosły syn Partnerki nie może się doprosić o pieniądze od ojca. Ten zaproponował, że ja mógłbym płacić na jego syna, bo przecież on płaci na nieswoje dzieci nowej pani. Taki łańcuszek szczęścia. smile Roześmiałem się i tyle, synowi umrzeć z głodu nie dam, może pomogę w jakiś zakamuflowany sposób, ale nie zamierzam przejmować oficjalnie roli ojca.
          • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 17:21
            Wow, to faktycznie masz niezle zakrecona sytuacje.

            Widzisz, ja podobnie uwazam. Dzieci powinny miec wszystko, ale nie koniecznie ex (to znaczy moze miec wszystko, ale niech sobie sama zarobi).

            Mnie martwi sytuacja, ktora mi sie maluje. A jej sie obawiam.
            Alimenty sa ogromnie wysokie, jak dzieci sa u nas to maja wszystko. Ojciec placi za wakacje matki z dziecmi (zagraniczne), swoje z dziecmi (zagraniczne), a teraz widac ze i "widzimisie" i urlopy matki.
            • altz Re: Kontakty z EX 06.04.11, 18:06
              > Widzisz, ja podobnie uwazam. Dzieci powinny miec wszystko, ale nie koniecznie e
              > x
              Ja tak nie uważam. Dzieci powinny mieć tyle, ile potrzeba. Na resztę powinny sobie zaczekać, czy zapracować, choćby było mnie na to stać od razu. Dobrobyt demoralizuje.
              Powinny mieć opiekę medyczna, ale już niekoniecznie własny samochód, czy naukę chińskiego dwa dni po zgłoszeniu chęci.

              Według mnie, masz prawo o tym myśleć, pomimo, że to "Nie twoje pieniądze", jak powiedzą niektóre panie. Tak uważają, mają prawo.
              Dla mnie to działa w obie strony, będę się starał, żeby wszyscy żyli na podobnym poziomie. jak będzie trzeba, to postaram się o dodatkową pracę na niezbędne rzeczy, ale nie zawsze na widzimisię. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy my jemy coś lepszego, bo dzieci nie dostały alimentów od ojca, a ich matka straciła pracę. Gdyby któryś z pasierbów miał chodzić w dziurawych butach, a ja miałbym czekać na alimenty, to bym się zapadł pod ziemię ze wstydu.
              Biorę kobietę "z dobrodziejstwem inwentarza" i nie mam prawa narzekać.
              Uważam, że ojciec dziecka powinien pomyśleć o wszystkich i również o tym, żeby w jego domu dzieci też miały dobre warunki, a nie tylko u matki.
              Chyba, że ojciec płaci haracz za możliwość widzenia dzieci, bo się obawia ich matki.
        • kittykitty Re: Kontakty z EX 06.04.11, 17:17
          > Tu sie pojawia kolejne dno. Moj partner uwaza, ze my budzet powinnismy miec wsp
          > olny. Takze docelowo on sobie wyobraza, ze jak ex przyjdzie po dodatkowa kase,
          > to ja take bede sie suma sumarum dokladac na nia. A do tego nigdy nie dopuszcze
          > sad I nie wiem jak sie przed tym ustrzec.

          No, to chyba tylko rozdzielność majątkowa wchodzi w grę.
          Bo inaczej to tak czy siak zawsze będąc w małżeństwie będziesz dokładać się do alimentów swojego partnera - choćby przez to, że jego zobowiązania będą uszczuplać jego dochody więc i jego wkład we wspólny budżet.
      • tully.makker Re: Kontakty z EX 06.04.11, 16:57
        > Strach pisać ale poniekąd widzę podobieństwo w podejściu do niektórych spraw mi
        > ędzy eks mną;0

        A co myslisz, ze facet przypadkowo wybiera? Ja tez ze zgroza stwierdzilam, ze nie brak mi podobienstwa do podlej exiary, wlacznie z fizycznym.
    • edw-ina Re: Kontakty z EX 06.04.11, 15:51
      pomijając fakt postawienia pod ścianą, że odpowiedź ma być JUŻ, co jest mało fajne, problemu nie widzę. Teraz np. z wyprzedzeniem wiesz, w jakie dni umówić się z przyjaciółką na wspólny weekend w Sopocie czy w innym Zakopanem - by pokazać tatusiowi, że dzieci to jego rola.
      Natomiast zazgrzytał mi w zębach tekst o pieniędzach twojego faceta. Za przeproszeniem - dlaczego zaglądasz mu do kieszeni? Wyciąga od ciebie pieniądze na te alimenty, musisz opłacać wszystkie rachunki za dom, bo on funduje exi wyjazdy zagraniczne? To niesmaczne jakieś. jesteście parą, mieszkacie razem - ok, też tak miałam przez wiele lat i chociaż bywały lata lepsze i gorsze jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, by oburzać się, że M płaci jakieś tam alimenty, które być może nie są w całości wykorzystywane na potrzeby dzieci. TO jest JEGO sprawa i JEGO pieniądze. Dopóki nie wpływa to bezpośrednio na mnie - jak było w wątku Czekolady, która utrzymuje dom i płaci mężowskie alimenty - nie dotykałabym w ogóle tematu.
      • konstancja16 Re: Kontakty z EX 06.04.11, 15:57
        Przesadzasz moim zdaniem. Uprzedza z terminem miesiecznym ze wyjezdza, nie macie nic specjalnego na te dni (nie jest to Wasza rocznica slubu ani inne sralentynki. Ani chyba nawet dlugi weekend). Zupelnie przyzwoicie sie zachowuje babeczka.

        To pestka w porownaniu z Ex, ktora wrzuca mojemu NM do samochodu dziecko z ospa bez wczesniejszego uprzedzenia (tak sie sklada, ze ja nie przechodzilam).

        U nas na poczatku NM chodzil jak w zegarku (moje pierwsze urodziny z NM: stoimy juz w drzwiach zeby udac sie na romantyczna kolacje, a tu telefon, ze Maly ma goraczke, nie pojdzie jutro do przedszkola wiec przyjezdzaj i go zabierz. I zamiast romantycznej kolacji urodzinowy fastfood i kurs po malolata). Teraz NM potrafi powiedziec „nie”, ale tez nie naduzywa tego i jesli Ex nie przegina (a niekiedy probuje) to wszystko jest do dogadania. Od czasu do czasu probujemy wyrwac weekend we dwoje (srednio raz w miesiacu) i jesli nie jest to cos na co mamy konkretna date to negocjujemy weekend ktory lepiej pasuje wszyskim. Tzn oni negocjuja, ja jestem konsultowana przed negocjajcami wink)

        Uwazam tez, ze zagladanie w cudze finanse niepotrzebnie budzi zawisc i psuje krew. Skad wiesz, ze to z alimentow ta podroz, moze ma bogatego sponsora albo wygrala w totka? Niezaleznie, to nie Twoj biznes. Jesli wysokosc alimentow nie jest uzasadniona potrzebami dziecka to facet powinien wystapic o ich obnizenie. Jesli wysokosc jest „w miare” normalna (kazdemu jego miara) to trzeba na tej kasie polozyc kreche i tyle. W koncu chyba nie z Twoich placi te alimenty? I chleba i wina Ci z tego powodu nie odbiera od ust?
        • konstancja16 i jeszcze na marginesie 06.04.11, 16:40
          Malatajka, musisz sie pogodzic z tym, ze Ex bedzie ZAWSZE gdzies tam w orbicie Waszej nowej rodziny. Jedyny sposob to ozaakceptowac ten fakt i jak najmniej przypatrywac sie jej zyciu.

          Kontakty musza byc, bo dzieci, ale to gdzie ona spedza wakacje, w jakich knajpach jada, jakie ciuchy kupuje to musi Ci zwisac i powiewac. I Tobie i Twojemu facetowi. Bo jak na razie to z Twoich dwoch watkow (o podatkach i o wakcajach Ex) wynika ze albo Twoj facet nie odcial sie jeszcze od Ex albo Ty nie przetrawilas faktu, ze jestes druga zona. I cos mi sie wydaje, ze raczej to drugie. Koniecznie szukasz potwierdzenia ze jestes wazniejsza, bardziej kochana, jedyna z ktora trzeba sie liczyc. Wyluzuj, bo sie zameczysz mysleniem o Ex.
          • malatajka Re: i jeszcze na marginesie 06.04.11, 17:28
            > Kontakty musza byc, bo dzieci, ale to gdzie ona spedza wakacje, w jakich knajpa
            > ch jada, jakie ciuchy kupuje to musi Ci zwisac i powiewac. I Tobie i Twojemu f
            > acetowi.

            Masz racje. Niech ona robi co chce. Ja nie chce o tym wiedziec. Ale niech nie robi tego za pieniadze "na dzieci". Uwierz mi, tej kobiety nie stac ze swojej pensji na wyjazdy (3 juz w tym roku).

            Bo jak na razie to z Twoich dwoch watkow (o podatkach i o wakcajach E
            > x) wynika ze albo Twoj facet nie odcial sie jeszcze od Ex albo Ty nie przetrawi
            > las faktu, ze jestes druga zona. I cos mi sie wydaje, ze raczej to drugie. Koni
            > ecznie szukasz potwierdzenia ze jestes wazniejsza, bardziej kochana, jedyna z k
            > tora trzeba sie liczyc. Wyluzuj, bo sie zameczysz mysleniem o Ex.

            Widzisz, a ja obawiam sie tego pierwszego.
      • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 16:48
        > pomijając fakt postawienia pod ścianą, że odpowiedź ma być JUŻ, co jest mało fa
        > jne, problemu nie widzę. Teraz np. z wyprzedzeniem wiesz, w jakie dni umówić si
        > ę z przyjaciółką na wspólny weekend w Sopocie czy w innym Zakopanem - by pokaza
        > ć tatusiowi, że dzieci to jego rola.

        Z tym nie jest tak prosto, uwierz mi sad Ale to osobna historia. Jak ja w takich sytuacjach mowilam, ze jade na weekend do siostry, to bylo znowu "ucieksza gdy sa dzieci".

        > Natomiast zazgrzytał mi w zębach tekst o pieniędzach twojego faceta. Za przepro
        > szeniem - dlaczego zaglądasz mu do kieszeni? Wyciąga od ciebie pieniądze na te
        > alimenty, musisz opłacać wszystkie rachunki za dom, bo on funduje exi wyjazdy z
        > agraniczne?

        A Ci jest wszystko jedno, czy twoj M oplaca wakacje Jego EX? (nie pytam zaczepnie, tylko informacyjnie)

        To niesmaczne jakieś. jesteście parą, mieszkacie razem - ok, też ta
        > k miałam przez wiele lat i chociaż bywały lata lepsze i gorsze jakoś nigdy nie
        > przyszło mi do głowy, by oburzać się, że M płaci jakieś tam alimenty, które być
        > może nie są w całości wykorzystywane na potrzeby dzieci. TO jest JEGO sprawa i
        > JEGO pieniądze. Dopóki nie wpływa to bezpośrednio na mnie - jak było w wątku C
        > zekolady, która utrzymuje dom i płaci mężowskie alimenty - nie dotykałabym w og
        > óle tematu.

        No widzisz. Mnie mierzi, ze jak pojechalismy do tajlandii i okazalo sie, ze jest powodz i musimy zmieniac plany, a co idzie dokladac kase i ja raczylam powiedziec mojemu M, ze nie mam to byl wsciekly, ze ja mu teraz mowie, ze mnie nie stac.
        Mial problem zeby dolozyc na mnie, ale zeby sponsorowac ex wyjazdy, to okej?

        • edw-ina Re: Kontakty z EX 06.04.11, 17:03
          Wiesz co, ja jestem z moim mężem niemal 10 lat i do tej pory nie wiem, jakiej wysokości płaci alimenty, jakie sumy przeznacza na prezenty itd. To są jego dzieci i jego pieniądze. Jest fair wobec mnie, kontroluje wszystko na tyle, by starczyło i na nasze życie i jego zobowiązania, ale ja zaakceptowałam fakt, że np. nowe meble do salonu kupimy o kilka miesięcy później, ponieważ miał ekstra wydatki. Zdawałam i zdaję sobie z tego sprawę i nie szukam dziury w całym. nie lubię wyliczania sobie wydatków. Jeśli mówisz, że nie musicie żyć od 1 do 1, to tym bardziej tego nie rozumiem.
          Dyskusję o pieniądzach podjęłabym w chwili, w której byłabym bliska połączenia budżetów, czyli ślubu. A skoro macie sporo problemów, chodzicie do terapeuty itp, to chyba nie jest to ten moment.


          A Ci jest wszystko jedno, czy twoj M oplaca wakacje Jego EX? (nie pytam zaczepn
          > ie, tylko informacyjnie)
          - w tym celu musiałby chyba przejść Styks, ale ok, odpowiem ci na tę zaczepkę: gdyby mój mąż opłacał wakacje (wykupił je i dał bilet do ręki) swojej byłej żonie to nie byłby moim facetem, bo uznałabym, że nie mam co angażować się w związek z człowiekiem, który nie zakończył poprzedniego związku. To jeden z najczęście popełnianych błędów. Natomiast gdyby Ex spożytkowała pieniądze od M na inny cel niż dzieci, a M by to nie przeszkadzało, to nie widziałabym powodu, dla którego ma to przeszkadzać osobie najmniej w to zaangażowanej, czyli mi.
          • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 17:24
            Ok, tutaj sie roznimy.

            Moim zdaniem alimenty powinny byc na dzieci. Jak zostaja, to powinny byc odkladane, a nie pozytkowane przez mamusie, ktora za jakis czas przyjdzie po wiecej. I co wtedy?
            Kto ma dolozyc?

            • konstancja16 Re: Kontakty z EX 06.04.11, 17:33
              > Moim zdaniem alimenty powinny byc na dzieci.
              to oczywiste. a czy dzieci jakies niedozywione sa? na angielski / basen / pienino nie chodza? w podartych ciuchach? na wakacje nie jezdza?

              ile tych dzieci i jakiego rzedu alimenty, po 5 tysiecy na glowe? i w jakim wymiarze facet zajmuje sie dzieciakami w tygodniu?

              jak napisalam juz wyzej, niezaleznie od tego ILE wynosza alimenty to nie sa pieniadze, ktore powinny Cie obchodzic. dokad nie dokladasz do faceta ze swoich oczywiscie.
          • illegal.alien Re: Kontakty z EX 06.04.11, 19:22
            Zgadzam sie z edw-ina, bo to madra kobieta jest wink
            Co smieszniejsze, w chwili obecnej ja nie pracuje, oboje jestesmy na moim utrzymaniu, a ja nie wiem ile W komu wysyla (a wysyla i mamie i eks). Do tego wszystkiego z zewnatrz moze to wygladac, ze ja jezdze na wyjazdy za pieniadze W, bo w tym roku bylam juz 3 razy gdzies, a wybieram sie jeszcze wiecej smile (a co, korzystam sobie z macierzynskiego smile).
            W zwiazku z powyzszym, daleka bylabym od osadzania kto gdzie jedzie za czyje pieniadze. Tym bardziej, ze nexie zazwyczaj mowia o alimentach, ze sa strrrrrrrrrraszliwie wysokie, a eksie o tych samych alimentach moga powiedziec cos zgola przeciwnego.
        • kittykitty Re: Kontakty z EX 06.04.11, 17:34
          > No widzisz. Mnie mierzi, ze jak pojechalismy do tajlandii i okazalo sie, ze jest powodz i musimy zmieniac plany, a co idzie dokladac kase i ja raczylam powiedziec mojemu M, ze nie mam to byl wsciekly, ze ja mu teraz mowie, ze mnie nie stac.
          > Mial problem zeby dolozyc na mnie, ale zeby sponsorowac ex wyjazdy, to okej?


          To może w takim razie zastanów się dlaczego mu zależy, żebyście mieli wspólny budżet?

          A tak swoją drogą - być może facet nie odpępnił się od ex, ale niezależnie od tego Tobie też jest chyba trudno odnaleźć się w roli drugiej partnerki. Jak czytam Twoje posty to mam wrażenie, że bardzo potrzebujesz udowodnić (sobie? exi?) że jesteś od niej ważniejsza. Zastanów się sama dla siebie, czy Ty z nią podświadomie nie rywalizujesz o względy Twojego partnera?

          Wiążąc się z rozwiedzionym, dzieciatym facetem musisz się liczyć, że zawsze jego poprzednia rodzina (w tym exia) będzie w Waszym / Twoim życiu. I zawsze będzie się to przekładać w jakiś sposób na Wasz czas, pieniądze, plany itp.
        • salanderr Re: Kontakty z EX 06.04.11, 18:01
          Tajko moim zdaniem to nie ex , jej decyzje i wydatki itp. są problemem ... im wcześniej to zrozumiesz tym dla ciebie lepiej . Pomyśl proszę o tym
    • rybkka24 Re: Kontakty z EX 06.04.11, 18:28
      Rozumiem Cię.
      *Eks dostała mieszkanie w spadku po Twoim facecie Wy mieszkacie pokątnie bez mebli, niestety to częsty motyw faceci nie mogą wystawić kobiety, matki ich dzieci, z dziećmi na pastwę losu.
      (szczęście że mój nm z eks mieszkali u rodziców nm-asmile pewnie byłoby to samo.
      *daje sporą kasę była hula a potem wyciąga rękę i co facet daje jej kasę??
      jeżeli tak to nauczył babę że można z niego doić.
      i też bym była w szczycie wściekłości gdyby byłej pchał w tyłek bez zainteresowania na co po co i kiedy i czemu się upomina o jeszcze a na mnie by warczał bo mi zabrakło.

      również by mnie raziło gdyby była rozbijała się za pieniądze mojego faceta a ja bym słyszała że na to nie m,a na to później , i ogólnie mówiąc wprost nasze plany wydatków były by na potem, a potrzeby eks były by a priori.i to nie stricte potrzeby dzieci tylko tak jej się k..rozpłynęła kasa.
      przyzwyczaić babkę to potem i do autorki nie miałaby oporów aby rękę wyciągnąć bo jej brakuje a oni przecież mają.

      może warto byłoby zmniejszyć alimenty a za to jakieś dodatki kupować/opłacać.
      lepiej chyba jak facet opłaci zajęcia/jakieś ciuchy/wycieczki jak u byłej pieniądze przesiąkną kamforą.?
      z Twoim budżetem to delikatna sprawa.ale to już dla prawnika.choć rozdzielność majątkowa i tak chyba nie zmieni tego że macie wspólne gospodarstwo domowe i alimenty będą obliczane na podstawie WASZEJ sytuacji materialnej a nie tylko faceta..
      takie uroki brania faceta z obciążeniem.

      moja była też mi się podobasmileoprócz tego że już sama w sobie ma nie najgorsze podejście,
      to jeszcze podziałał na nią pozew o przyznanie głównego miejsca pobytu dziecka u ojca + strata sporych alimentów + na dokładkę pozwanie ją o alimenty. przegrała sprawę rozwodową która skończyła się z orzeczeniem o jej winie i niepewnie się na salach sądowych czuje.....
      jakoś tak zajęła się całkiem sobą i bardziej dzieckiem.
      dodatkowo świadomość że dziecko jeżeli wyrazi chęć w każdej chwili może zmienić miejsce pobytu i zamieszkać u ojca wraz z transferem alimentów ofkors zmieniło jej percepcje i raczej dba aby dziecię dobrze się u niej czuło.
      poza tym jakby dziecko było u ojca role by się odwróciły.była by musiała przyjeżdżać po dziecko i zajmować się tymi wszystkimi logistyczno-organizacyjnymi sprawami związanymi z przyjazdem i odwiezieniem + koszty transportu + alimenty do rąk ojca., na to księżniczka by się nie pokusiłasmile


      Zdaje się że problemem jest Twój brak bezpieczeństwa dot.Twojej pozycji w związku i w życiu pana.
      malatajka konkurujesz o pozycję z eks?
      • malatajka Re: Kontakty z EX 07.04.11, 14:16
        < Rozumiem Cię.
        > *Eks dostała mieszkanie w spadku po Twoim facecie Wy mieszkacie pokątnie bez me
        > bli, niestety to częsty motyw faceci nie mogą wystawić kobiety, matki ich dziec
        > i, z dziećmi na pastwę losu.
        > (szczęście że mój nm z eks mieszkali u rodziców nm-asmile pewnie byłoby to samo.

        Niby to rozumiem. Mi nie zalezaloby na tym mieszkaniu. Denerwuje mnie tlyko, ze moj M tak sie dogadywal podczas rozwodu, ze oddal mieszkanie i splacil wszystkie kredyty. A nam kasy juz nie tak duzo zostalo i mieszkamy w wynajmowanym, takim sobie - tylko dlatego, ze w koncu powiedzialam, ze mam dosc zycia na 50m^2 w 4 osoby (rowniez - pewnie niestety, ze byla ma 70m^2 na 3, za ktore placi moj M).


        > *daje sporą kasę była hula a potem wyciąga rękę i co facet daje jej kasę??
        > jeżeli tak to nauczył babę że można z niego doić.
        > i też bym była w szczycie wściekłości gdyby byłej pchał w tyłek bez zainteresow
        > ania na co po co i kiedy i czemu się upomina o jeszcze a na mnie by warczał bo
        > mi zabrakło.

        Ona robi to sprytnie. Na zasadzie: czy masz czas kupic z dzieckiem mundurek? Czy masz czas isc do fryziera? A on z WIELKA CHECIA wszystkie takie rzeczy robi (za swoja kase czasami - nie zawsze), bo przeciez to dla dziecka. Wiec ja sie pozniej dopytuje (ostatnio nawet M sie dopytywal sam, co mnie pozytywnie zaskoczylo), czy szanowna ex oddala ci kase.

        Moze tak, moj M nie ma problemu z tym, zeby jak dziecko poprosic, kupic dana rzecz, mimo ze powinna z alimentow pokryc to szanowna ex. Jest coraz lepiej niz na poczatku, ale duuuuzo rozmow i mojej indoktrynacji. A czasami juz nie mam sily.

        Dzieci maja potrzeby standardowe, to ex je zaspokaja.

        > również by mnie raziło gdyby była rozbijała się za pieniądze mojego faceta a ja
        > bym słyszała że na to nie m,a na to później , i ogólnie mówiąc wprost nasze pl
        > any wydatków były by na potem, a potrzeby eks były by a priori.i to nie stricte
        > potrzeby dzieci tylko tak jej się k..rozpłynęła kasa.
        > przyzwyczaić babkę to potem i do autorki nie miałaby oporów aby rękę wyciągnąć
        > bo jej brakuje a oni przecież mają.

        No wlasnie...

        > może warto byłoby zmniejszyć alimenty a za to jakieś dodatki kupować/opłacać.
        > lepiej chyba jak facet opłaci zajęcia/jakieś ciuchy/wycieczki jak u byłej pieni
        > ądze przesiąkną kamforą.?

        No "najgorsze" to to, ze moj M CHCE takie alimenty placic. On uwaza ze to fair. I go nie obchodzi, ze byla korzysta z nich, o ile dzieci maja to co powinny. A jak sam wczoraj powiedzial - maja za duzo. Bo Ex i rozpieszcza dziezci ta kasa i siebie. A dodatkowo moj M rozpieszcza dzieci jego kasa.

        > z Twoim budżetem to delikatna sprawa.ale to już dla prawnika.choć rozdzielność
        > majątkowa i tak chyba nie zmieni tego że macie wspólne gospodarstwo domowe i al
        > imenty będą obliczane na podstawie WASZEJ sytuacji materialnej a nie tylko face
        > ta.. takie uroki brania faceta z obciążeniem.

        No wlasnie. Tu jest problem, bo moj M powiedzial, ze on na rozdzielnosc majatkowa sie nie zgodzi. Ze dla niego to zaden zwiazek, ktory ma rozdzielnosc majatkowa.
        A ze i on zarabia duzo i ja (w stosunku do ex zarabiamy o wiele wiecej), to wyglada na to ze bedziemy ja "utrzymywac". Czego nie zniose sad Pomocy!

        > Zdaje się że problemem jest Twój brak bezpieczeństwa dot.Twojej pozycji w związ
        > ku i w życiu pana.
        > malatajka konkurujesz o pozycję z eks?

        Troche tak sad Jak to zmienic? Nie mialyscie takich schiz?
        • tully.makker Re: Kontakty z EX 07.04.11, 15:21
          > No "najgorsze" to to, ze moj M CHCE takie alimenty placic. On uwaza ze to fair.

          Bardzo nieprzyjemne jest to, co piszesz. Ja wiem, ze doznajemy w zyciu roznych uczuc, z ktorych wiele nie przynosi nam chluby. Sama tez takowych doznaje, a co.

          Ale chyba rozwoj polega na tym, zeby przygladac sie sobie i zastanawiac - jak sie sama sobie prezentuje? Czy dzialam, mysle, odczuwam jak czlowiek dobry i zyczliwy, czy zawistny (brrr, ohydna cecha). Przeczytaj sobie to, co napisalas. Naprawde podoba ci sie ta osoba, ktora wylania sie z postow?
          Wszystkiemu temu, co piszesz, mozna latwo zaradzic. Trzeba rozmawiac, uzgadniac, isc na kompromisy, ale czasami tez zadac soebie pytanie - czy ja chce byc w takim zwiazku, takim ukladzie? I na jakich zasadach? ja np zdecydowalam sie nie brac slubu, wlasnie ze wzgledu na kwestie majatkowe miedzy innymi i wynikajace z tego konflikty, ktore bylyby wieksze przy wspolnocie majatkowej, jak mi sie wydaje. Ty tez mozesz podejmowac swoje decyzje. pamietaj tez, ze twoj facet tez cie pod tym katem obserwuje i wyciaga wnioski z towich postepkow i wyglaszanych pogladow...
          • malatajka Re: Kontakty z EX 07.04.11, 15:43
            No widzisz, ja staram sie tak robic. Nie wstydze sie swoich emocji, mimo ze sa zle. Mam swiadomosc. Dlatego pytam sie, radze ludzie doswiadczonych, bo wiem ze nie powinnam tak sie zachowywac, a jednak we mnie to gdzies siedzi. I caly czas walcze ze soba: czy ja potrafie sie odnalezc w takim zwiazku, bez ranienia innych, ale tez zadreczania siebie.

            Pytam sie Was, bo widze, ze macie duze doswiadczenie, jestescie niejednokrotnie dojrzalsze.
            Nie udaje nikogo kim nie jestem, takze przed M. Wiem, ze on to widzi. Ale staram sie byc szczera, ewentualnie zmieniac swoje podejscie.
            • kittykitty Re: Kontakty z EX 07.04.11, 16:01
              Wiesz co, ja myślę, że Ty przede wszystkim powinnaś zrobić porządek we własnej głowie i sercu - iść SAMA ZE SOBĄ do psychologa, który pomoże Ci to wszystko ogarnąć i zdecydować czy jesteś w stanie dźwignąć związek z rozwiedzionym, dzieciatym facetem.

              Prawda stara jak świat - zmieniać możemy tylko siebie, a nie innych

        • kittykitty Re: Kontakty z EX 07.04.11, 15:41
          > Denerwuje mnie tyko, ze moj M tak sie dogadywal podczas rozwodu, ze oddal mieszkanie i splacil wszystkie kredyty. A nam kasy juz nie tak duzo zostalo i mieszkamy w wynajmowanym

          A z czyjej winy tak naprawdę był ten rozwód? Czy to są jego wyrzuty sumienia wobec exi i dzieci? Bo, o ile dobrze pamiętam wątek z podatkami, to chyba nie jego chęć zachowania sie elegancko...

          Wiesz co, może zastanów się czy gdybyś Ty została drugą ex Twojego partnera a on znalazłby sobie kolejną partnerkę/żonę to czy chciałabyś , by zachowywał się wobec Ciebie tak jak w tej chwili zachowuje się wobec exi. Zawsze może przecież w życiu tak się zdarzyć, prawda?
    • rybkka24 Re: Kontakty z EX 06.04.11, 18:37
      Jeżeli konkurujesz o pozycję z eks to nie ona jest dla Ciebie zagrożeniem tylko podejście Twojego faceta.
      jeżeli on stawia jej potrzeby nad Twoimi/waszymi to on jest dupa.
      kobieta tylko z tego ewentualnie korzysta.
    • rybkka24 Re: Kontakty z EX 06.04.11, 18:38
      Jeżeli konkurujesz o pozycję z eks to nie ona jest dla Ciebie zagrożeniem tylko podejście Twojego faceta.
      jeżeli on stawia jej potrzeby nad Twoimi/waszymi to on jest dupa/to on ma problem.
      kobieta tylko z tego ewentualnie korzysta.
      • edw-ina Re: Kontakty z EX 06.04.11, 18:51
        a dla mnie to dość typowy przykład związku, który narodził się zbyt szybko. Przypomniałam sobie wątek o podatkach płaconych z ex i dotarło do mnie, że facet jest zaledwie dwa miesiące po rozwodzie, a dwa lata po rozstaniu z ex, przy czym w międzyczasie wpakował się już w kolejny związek i to całkiem poważny. Bo to nie są koleżeńsko-łóżkowe spotkania z myślą: jak wypali to wypali, a jak nie to nie. Wy już chodzicie wspólnie do terapeuty. Ja na tak wczesnym etapie związku, gdybym musiała posiłkować się terapeutą, pewnie po prostu bym to sobie odpuściła, bo uznałabym, że skoro mamy problemy z porozumieniem się, kiedy hormony i emocje potrafią zamazać 3/4 życia, to co będzie dalej? I czy w ogóle warto dopuścić do tego by to "dalej" miało miejsce?
        Ty chcesz faceta konkretnie zaangażowanego w ciebie i w wasz związek. Ale wzięłaś faceta, który nie miał czasu przepracować tamtego związku, w pewnym sensie można powiedzieć, że wpadł z deszczu pod rynnę, a ty się dziwisz, że nie jest suchy.
        • rybkka24 Re: Kontakty z EX 06.04.11, 19:26
          jaka szkoda że to babki jedna z drugą muszą rozpracowywać takie rzeczy a szanowny rozwodnik jeden z drugim nie wpadną na to żeby były związek "odchorować" wyleczyć rany i dopiero po tym zacząć się rozglądać za kolejną kandydatką a nie pakują się w coś nowego, unieszczęśliwiają taką panią siebie przy okazji i jeszcze jak to nierzadko można wyczytać na forum "produkują" kolejne dzieci gryząc się równocześnie z wyrzutami dotyczącymi poprzednich potomków z domniemanym zmarnowanym życiem.

          sama związałam się z okazem pół roku po rozwodzie, który po kolejnym pół roku/roku radośnie zaczął wspominać temat ślubu i mamrotał przez czas jakiś o rozmnożeniu a równocześnie nie widział jakoś że Ja chodziłam koło dziecia jego i tego tematu jak koło jeża.
          więc Ja nie wiem czym kierują się Ci mężczyźni?????

          • edw-ina Re: Kontakty z EX 06.04.11, 19:40
            Statystyki mówią, że ponad połowa rozwodników (facetów) bierze kolejny ślub do 3 lat po rozwodzie. Może nie potrafią funkcjonować w układzie innym, ewentualnie boją się, że jak będą zwlekali to nie uda im się "naprawić błędów i stworzyć nowej, lepszej rodziny". Nie wiem. W przypadku mojego związku to ja byłam tuż po rozstaniu (choć nie rozwodzie), a u M minęły ponad 3 lata.
            Mam też wrażenie, ale może to nadinterpretacja, że faceci z natury nie skorzy do zagłębiania się w emocje, po prostu uważają, że coś się skończyło i już, nie trzeba z tym niczego robić, a on sam wyszedł z tego cało, zdrowo i szczęśliwie. Jak pisałam, z M zaczęłam coś 3 lata po jego rozwodzie i on mówiąc o tym zachowywał się, jakby to była w ogóle prehistoria, on dawno już wszystko przebolał, zrozumiał, książek się naczytał itp., a w konsekwencji zaczęło z niego to wychodzić tak z półtora do dwóch lat naszego bycia razem. I to tak, że mi oczy na wierzch wyłaziły ze zdziwiania, bo przecież - ufna w jego słowa - on już przebolał i przetrawił.
            • malatajka Re: Kontakty z EX 07.04.11, 14:59
              Jak ty to widzialas? Co wylazilo po tych 1,5-2 latach, jesli mozesz sie podzielic?
        • malatajka Re: Kontakty z EX 07.04.11, 14:45
          Ja sie w pelni z toba zgadzam. Tez mysle, ze ten zwiazek sie zaczal za szybko. Trafne spostrzerzenie. Tylko, ja kocham tego faceta, ogolnie jestem zadowolona, ze jestesmy ze soba, ale sa problemy, z ktorymi sobie nie radze i ja i facet, dlatego szukam pomocy tutaj, na terapii.

    • sofija_biala Re: Kontakty z EX 06.04.11, 19:22
      Ja w ogóle nie rozumiem Twojej postawy.
      W sprawie kasy - to w ogóle jakiś kosmos! Wysokość alimentów jest sprawą Twojego chłopa, ex i dzieci. Jak decydowałam się na ślub z M, to przedyskutowaliśmy jedynie, jak wyglądają nasz dochody i w jaki sposób chcemy nimi zarządzać. W życiu nie przyszłoby mi do głowy kwestionować coś, na co on świadomie się zgodził. Jeśli Twojemu chłopu wydaje się, że ex nie przeznacza kasy na dzieci, tylko siebie, to niech poprosi o udokumentowanie wydatków. A jak daje za mało do Waszego budżetu, to mu rób dziurę w brzuchu, żeby zarabiał więcej, a nie żeby zabierał exi, bo teraz jesteś Ty.

      Źródła finansowania wyjazdów, czy innych wydatków ex nie są Twoją sprawą. Niezależnie od tego, jak bardzo CIę to wkurza.
      "nasza" ex kupiła mieszkanie, zmieniła od rozwodu już 2-gi samochód, co roku jeździ na wakacje. Mój chłop zasuwa na 2 etaty, żeby skończyć spłacać należną jej kasę, wynikającą z podziału majątku. Żyjemy bidnie, ale ustaliliśmy wspólnie, że nie opłaca nam się czekać ze ślubem, aż wyjdzie z tych długów. W życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby się użalać, że ja mam mało, a ex luksusy. A co mnie ona obchodzi? Ja wiem, na jaki związek się decydowałam.

      Podobnie wydaje mi się, że demonizujesz sprawę wyjazdu. Tak naprawdę chyba bardziej ubodło Cię, że ona wyjeżdża, a nie, że prosi o potwierdzenie półtora miesiąca wcześniej.
      Kogo w pierwszej kolejności ma prosić o zajęcie się dziećmi, jak nie ojca dzieci? Twój Partner zapytał CIę o zdanie. Jest moim zadniem ok.Gdyby ex nadużywała takich rozwiązań to może warto byłoby wtedy wystąpić o stałe przejęcie opieki nad dziećmi przez ojca. Ale sytuacja, którą opisałaś, imo nie niesie żadnych powdów do większej złości na ex.

      Wiadomo, że nikt nie lubi, jak mu się narzuca obowiązki, ale niestety związek z dzieciatym facetem w założeniu niesie ryzyko nieoczekiwanych zmian w planach. Jak się nie jest na to gotowym, to lepiej się nie decydować na takowy.
    • aragorna71 Re: Kontakty z EX 07.04.11, 15:31
      Malatajka sa kobiety, ktore nie powinny sie wiazac z mezczyznami z przeszloscia (byla zona, dzieci) i mysle, ze ty do nich nalezysz. To nie jest zarzut wobec ciebie, jestes taka i juz. Chcesz miec chlopa na wylacznosc, bez zobowiazan, bez kontktow z eks a tak niestety sie nie da jak sa dzieci. Zawsze eks bedzie bardziej lub mniej obecna w waszym zyciu i jeszcze niejednokrotnie pokrzyzuje wam plany. Nie masz obowiazkow wobec pasierbow i z tym twoj facet powinien sie pogodzic, ale on ma. Jesli to, co robi nie odpowiada ci, bo twoim zdaniem za bardzo sie angazuje, za duzo placi, eks go wykorzystuje to porozmawiajcie, ale rzadko tak jest, aby zaangazowany ojciec "odpuscil" Juz raczej zmieni narzeczona. Mysle, ze jesli chcesz z nim byc (ja po poscie jak rozmawiac z MN) odpuscilabym sobie, ale to jawink) to musisz w kilku sprawach odpuscic, za to w innych wypracowac swoja pozycje i szacunek.
      Pieniadze to tez jego sprawa, moj maz utrzymuje dom w 100%, ja zarabiam praktycznie na swoje przyjemnosci, ale u nas mieszka jego corka i dla niego to wazne. Za to zostawil swojej eks (nie byli malzenstwem) kawalerke za ktora do tej pory placi czynsz, bo ona tego nie robi a ze ma juz prawie dwoje innych dzieci to ciagle zastanawia sie czy oddac sprawe do sadu i ja wyrzucic. Jak go znam to nie zrobi tego, tylko, ze mnie jest wszystko jedno, bo to nie moja kasa i mieszkanie.
      • rybkka24 Re: Kontakty z EX 07.04.11, 22:57
        Z tym nienadawaniem się do tego typu związków malejtajki bym nie przesadzała.
        aragorna ale Twój facet staje na wysokości zadania, pomoc eks nie dzieje się kosztem waszego gospodarstwa domowego.
        Co byś powiedziała jakby M oszczędzał na waszym życiu, dawał kasę byłej i nawet nie wnikał na co ta kasa idzie?byłej hojnie sypał z rękawa a w domu warczał że trzeba oszczędzać.
        chyba o to się tu rozchodzi.
        malatajka Twój facet chyba sobie kupuje komfort dogadania się z eks.
        chce mieć z nią dobry układ wiec ją "dopieszcza" pieniędzmi co dla niego jest swego rodzaju sposobem dbania o dzieci.
        schemat -była ma jego kasę = jest do dogadania= dzieci mają lepszą sytuację.

        z Tobą takich kombinacji nie potrzebuje więc nie obchodzi się z Tobą jak z jajkiem.
        już różne cyrki słyszałam co może zrobić facet dla byłej z którą ma dzieci, remonty jej mieszkania, kupno jej samochodu, dbanie o komfort byłej żeby dzieci nie miały zestresowanej mamusi, zajmowanie się kolejnymi dziećmi byłej, jeżdżenie z byłą i dziećmi na wczasy, spotykanie się całą rodziną żeby dzieci miały choć trochę mamę i tatę razem.
        takie relacje są bardzo skomplikowane, a granice co można zrobić dla byłej pod pretekstem dobra dziecka są umowne.
        może usiądźcie i omówcie ten aspekt co wg Ciebie jest normą, co jest dopuszczalne na co się godzisz na co absolutnie nie. poznaj też zdanie faceta w tym temacie.ustalcie wspólny front.ustalcie też Twoją rolę.

        ps.znam nawet sytuację gdy byli małżonkowie powtórnie założyli rodziny i spotykali się wszyscy razem z różnych okazji, ze wszystkimi dziećmi byłymi/obecnymi.
        wyrzuty i pretensje oddalają a nie zbliżają.
        • rybkka24 Re: Kontakty z EX 07.04.11, 23:00
          Ważne jest że facet to wszystko robi NIE DLATEGO że zależy mu na byłej, ale TYLKO dlatego że zależy mu na dzieciach i tak sobie może wymyślił m.in. dbanie o nie.
          i prawdopodobnie była jako kobieta wisi mu kompletnie.

          pzdr.
          • altz Re: Kontakty z EX 08.04.11, 05:35
            > i prawdopodobnie była jako kobieta wisi mu kompletnie.
            Czary-mary smile Już widziałem takie cudowne powroty po latach, gdy się urodziły wnuki. wink
            Co do pretensji, to masz rację, niczemu nie służą, tylko rozbijają związek.
          • malatajka Re: Kontakty z EX 08.04.11, 12:53
            > Ważne jest że facet to wszystko robi NIE DLATEGO że zależy mu na byłej, ale TYL
            > KO dlatego że zależy mu na dzieciach i tak sobie może wymyślił m.in. dbanie o n
            > ie.
            > i prawdopodobnie była jako kobieta wisi mu kompletnie.

            Jak to odroznic?

            Przyklad.
            Byla po wyejzdzie na narty wyladowala w szpitalu na badaniach. Dzieci byly u nas, a w sobote mielismy wyjezdzac na narty za granice. W czwartek kolezanka z ktora ex byla na nartach dala znac do mojego M, ze ex miala wypadek (szczerze? co go to kurna obchodzi). I tak moj M dal sie wciagnac w rozmowy z kolezanka.

            Ja mu mowilam, nie gadac z kolezanka, tylko skontaktuj sie z ex, co z dziecmi, jesli jest problem z ich przejeciem w piatek jak sie umowilismy. Ex sama nie raczyla napisac i jakis plan B wymyslec, zeby dzieci przejal ktos inny, gdy my wyjezdzamy a ona nie moze.

            I tak moj M zalatwil wszystkol Sprowadzil swoich rodzicow do domu ex, ktora poinformowal ze wszystko zalatwil.

            I co. Dzialal na rzecz dzieci, czy chcial pomoc i zatroszczyc sie o ex?
            (Bo ja mialam duze watpliwosci. Uwazam ze ex powinna zalatwic zgodnie z RPW zastepstwo w czasie gdy nie moze. Na co oczywiscie uslyszalam, ze miala wypadek i trzeba pomoc, bo co z dziecmi. Uprzedzam, cala byla sprawna, mogla gadac, komunikowac sie. Niestety moj M wzial wszystko na siebie. Wkurza mnei to, bo psioczyl, ze cale zycie wszystko za nia robil. Wiec mu mowie, ze nadal z wlasnej woli sam za nia robisz).

            Ps. Dodam, ze rodzice mojego M uwielbiaja ex, razem spedzaja swieta, mnie nie znaja. Moj M ma bardzo slabe kontakty z nimi.



        • aragorna71 Re: Kontakty z EX 08.04.11, 06:33
          Dlaczego nie dzieje sie kosztem naszego gospodarstwa domowego? Mieszkanie jest warte okolo 130 tys. czynsz, ktory placi od 11 lat 320 zl miesiecznie=ok.42 tys, alimenty, ktore placil ponad rok a mala mieszkala u nas 12 tys.
          Tylko, ze ja wychodze z zalozenia, ze to jego kasa.
          Uwazam tez, ze kazda kobieta powinna zarobic na swoje utrzymanie i ja zarabiam.
          Gdybysmy sie jutro rozstali to moje zycie pod tym wzgledem nie zmieni sie.
          Co do Malejtajki to pieniadze sa tylko pretekstem do jej zaborczosci i zazzdrosci a w przypadkach gdy sa dzieci Exs zawsze bedzie w jej zyciu i tego nie zmieni. Ta dyskusja o zabraniu dzieci na 3 dni byla malostkowa.



          rybkka24 napisała:

          > Z tym nienadawaniem się do tego typu związków malejtajki bym nie przesadzała.
          > aragorna ale Twój facet staje na wysokości zadania, pomoc eks nie dzieje się ko
          > sztem waszego gospodarstwa domowego.
          > Co byś powiedziała jakby M oszczędzał na waszym życiu, dawał kasę byłej i nawet
          > nie wnikał na co ta kasa idzie?byłej hojnie sypał z rękawa a w domu warczał że
          > trzeba oszczędzać.
          > chyba o to się tu rozchodzi.
          > malatajka Twój facet chyba sobie kupuje komfort dogadania się z eks.
          > chce mieć z nią dobry układ wiec ją "dopieszcza" pieniędzmi co dla niego jest s
          > wego rodzaju sposobem dbania o dzieci.
          > schemat -była ma jego kasę = jest do dogadania= dzieci mają lepszą sytuację.
          >
          > z Tobą takich kombinacji nie potrzebuje więc nie obchodzi się z Tobą jak z jajk
          > iem.
          > już różne cyrki słyszałam co może zrobić facet dla byłej z którą ma dzieci, rem
          > onty jej mieszkania, kupno jej samochodu, dbanie o komfort byłej żeby dzieci ni
          > e miały zestresowanej mamusi, zajmowanie się kolejnymi dziećmi byłej, jeżdżenie
          > z byłą i dziećmi na wczasy, spotykanie się całą rodziną żeby dzieci miały choć
          > trochę mamę i tatę razem.
          > takie relacje są bardzo skomplikowane, a granice co można zrobić dla byłej pod
          > pretekstem dobra dziecka są umowne.
          > może usiądźcie i omówcie ten aspekt co wg Ciebie jest normą, co jest dopuszczal
          > ne na co się godzisz na co absolutnie nie. poznaj też zdanie faceta w tym temac
          > ie.ustalcie wspólny front.ustalcie też Twoją rolę.
          >
          > ps.znam nawet sytuację gdy byli małżonkowie powtórnie założyli rodziny i spotyk
          > ali się wszyscy razem z różnych okazji, ze wszystkimi dziećmi byłymi/obecnymi.
          > wyrzuty i pretensje oddalają a nie zbliżają.
          • malatajka Re: Kontakty z EX 08.04.11, 13:00
            > Dlaczego nie dzieje sie kosztem naszego gospodarstwa domowego? Mieszkanie jest
            > warte okolo 130 tys. czynsz, ktory placi od 11 lat 320 zl miesiecznie=ok.42 tys
            > , alimenty, ktore placil ponad rok a mala mieszkala u nas 12 tys.
            > Tylko, ze ja wychodze z zalozenia, ze to jego kasa.

            No fajnie. Moze sytuacja bylaby inna gdybs widziala, ze Twoj M placi alimenty 48 tys. / rok.
            Placi od pol roku za czynsz (bo ja wczesniej placilam za czynsz mojego mieszkania+kredyt).

            > Uwazam tez, ze kazda kobieta powinna zarobic na swoje utrzymanie i ja zarabiam.
            > Gdybysmy sie jutro rozstali to moje zycie pod tym wzgledem nie zmieni sie.
            > Co do Malejtajki to pieniadze sa tylko pretekstem do jej zaborczosci i zazzdros
            > ci a w przypadkach gdy sa dzieci Exs zawsze bedzie w jej zyciu i tego nie zmien
            > i. Ta dyskusja o zabraniu dzieci na 3 dni byla malostkowa.

            Racja. Ja tez zarabiam na swoje zycie i nie potrzebuje kasy M, co do zasady. Bywaja syuacje, gdy chcielismy wyjezdzac jeszcze wiecej i wtedy mowilam: NIE MAM. Place za cale mieszkanie, kredyt mieszkania w ktorym mieszkasz. Wtedy M placil za moj wyjazd.

            Pieniadze nie sa tylko pretekstem do zaborczosci. Zrozum, ja bym chciala usiasc ze swoim partnerem i ustalic. Ty dajesz na to, ja daje na to. Zrzucamy sie na cos w takich proporcjach, bo ty zarabiasz tyle, a ja tyle. Ale z moim partnerem tak sie nie da.
        • malatajka Re: Kontakty z EX 08.04.11, 12:44
          > aragorna ale Twój facet staje na wysokości zadania, pomoc eks nie dzieje się ko
          > sztem waszego gospodarstwa domowego. Co byś powiedziała jakby M oszczędzał na waszym życiu, dawał kasę byłej i nawet nie wnikał na co ta kasa idzie?byłej hojnie sypał z rękawa a w domu warczał że trzeba oszczędzać. chyba o to się tu rozchodzi.

          Moj facet chcac miec rozwod ustalil takie a nie inne warunki (wielkie alimenty, lokaty na dzieci, splate wszystkich kredytow, pozostawienie mieszkania i samochodu splaconego ex). OK. Ja powiedzialam, ze nie chce NIC z ich majatku.

          Natomiast teraz my zyjemy razem i oboje dokladamy sie do naszego gospodarstwa. Uwazam, ze teraz zwracanie mi uwagi, ze np. kupilam za duzo srodkow do czyszczenia jest lekko mowiac niemile i w takich sytuacjach nie wyrabiam i mu mowie najpierw spokojnie: ja uwazalam, ze beda potrzebne wiec kupilam. On mi na to, ze nie mamy teraz kasy i czemu ja szastan jego pieniedzmi. I wtedy mnie ponosi i mowie: kto szasta ten szasta.

          Zeby nie bylo, moj M bardzo duzo doklada ogolnie (jak ma kase). Ale irytuja mnie jego wypominki.

          Ostatnio np. wypomnial mi, dlaczego ja nie wynajmuje swojego bylego mieszkania. Wiec mu powiedzialam, ze nie jestem jeszcze na to gotowa (no nie, chodzimy do terapeuty; mamy dziwne klotnie po ktorych moj partner mowi zebym w takim razie pakowala sie, wiec nie ma co). On mi na to wyjezdza z tekstami, ze mialam sie dokladac do tego czynszu i czemu nam przepada tyle pieniedzy miesiecznie. Wiec powiedzialam, ze i on ma zobowiazania (alimentacyjne) i ja swoje dotyczace mieszkania. I na razie tak pozostanie.

          W kwestii wakacji bylam wtedy wsciekla. Bo znaczaca czesc wakacji place zawsze za siebie. Wtedy sytuacja byla wyjatkowa i zabraklo. Ja mowilam to wracajmy do polski, skoro nie mamy. Na co moj partner, ze jak ja nie mam, to on sam pojdzie na kurs nurkowania, a ja po prostu sobie bede NIC nie robila sad Ech, przeszlosc, ale przykro jak sie wspomina.

          Ja nie srirowalabym moze z ex i kasa, gdybym nie miala sygnalow od ex, ze on sie inaczej odnosci do ex a inaczej do mnie. Bo kasa ktora ex na siebie przeznacza (w duzej mierze jego kasa) go nie obchodzi, natomiast jak ja "nadszarpne" jego budzet to sa jakies nieprzyjemnosci.

          > malatajka Twój facet chyba sobie kupuje komfort dogadania się z eks.
          > chce mieć z nią dobry układ wiec ją "dopieszcza" pieniędzmi co dla niego jest s
          > wego rodzaju sposobem dbania o dzieci.

          Moze sobie tak. Tylko ja nie potrafie oddzielic tego sad Fakt, do tego jest cala otoczka rodziny mojego M, ktora uwaza ex za biedna, zraniona i w ogole jak jej ciezko i jak ma malo kasy. A moj M daje sie na to zlapac.

          > z Tobą takich kombinacji nie potrzebuje więc nie obchodzi się z Tobą jak z jajk
          > iem. już różne cyrki słyszałam co może zrobić facet dla byłej z którą ma dzieci, rem
          > onty jej mieszkania, kupno jej samochodu, dbanie o komfort byłej żeby dzieci ni
          > e miały zestresowanej mamusi, zajmowanie się kolejnymi dziećmi byłej, jeżdżenie
          > z byłą i dziećmi na wczasy, spotykanie się całą rodziną żeby dzieci miały choć
          > trochę mamę i tatę razem.

          A na co Wy pozwalacie? Jakie granice stawiacie? Ja np. nie wyobrazam sobei, zeby moj M cokolwiek w domu ex robil.

          > może usiądźcie i omówcie ten aspekt co wg Ciebie jest normą, co jest dopuszczal
          > ne na co się godzisz na co absolutnie nie. poznaj też zdanie faceta w tym temac
          > ie.ustalcie wspólny front.ustalcie też Twoją rolę.

          Ja bym z checia, wielka checia to zrobila (wielokrotnie probowalam), tylko moj partner mowi (popierany przez pania terapeutke), ze nie da sie ustalic zasad, okreslic wszysktich przypadkow, ktore sie zdarza. I tak bujamy sie, "lekko" nie ustalajac tych granic, a co chwile natrafiajac na rafy sad

          > ps.znam nawet sytuację gdy byli małżonkowie powtórnie założyli rodziny i spotyk
          > ali się wszyscy razem z różnych okazji, ze wszystkimi dziećmi byłymi/obecnymi.
          > wyrzuty i pretensje oddalają a nie zbliżają.

          No ja czegos takiego nie chce...
          • konstancja16 Re: Kontakty z EX 08.04.11, 15:19
            malatajka napisała:

            >>Ja mowilam to wracajmy do polski, skoro nie mamy. Na co moj partner, ze jak ja nie mam, to on sam pojdzie na kurs nurkowania, a ja po prostu sobie bede NIC nie robila sad

            ble. w zyciu bym czegos takiego bie powiedziala nawet kolezance-wspoltowarzyszce podrozy, ktora ma cienszy budzet. gdybym uslyszala cos takiego od faceta to zaraz bym sie odwrocila na piecie i tak sobie zorganizowala moje NIC-NIE-ROBIENIE ze by mu oko zbielalo. najlepiej z tajskimi masazystami. i ta podroz bylaby z pewnoscia OSTATNI wspolnym przedsiewzieciem z facetem ktory walnal takim buractwem.

            po co sie upierasz przy tym wlasnie facecie? przy facecie w ogole. wrzuc na luz. ewidentnie ma poczucie winy wobec Ex (jak rozumiem z poprzedniego watku zwiazal sie z Toba zanim sie rozwiazal z nia, co jest ZDRADA) i nie zachowuje sie z taka sama galanteria wobec Ciebie co wobec niej.

            na Twoim miejscu pospieszylabym sie ze skorzystaniem z tego Twojego mieszkania co jeszcze (dzieki Bogu) stoi puste.
          • kittykitty Re: Kontakty z EX 08.04.11, 20:29
            > Natomiast teraz my zyjemy razem i oboje dokladamy sie do naszego gospodarstwa.
            > Uwazam, ze teraz zwracanie mi uwagi, ze np. kupilam za duzo srodkow do czyszcze
            > nia jest lekko mowiac niemile i w takich sytuacjach nie wyrabiam i mu mowie naj
            > pierw spokojnie: ja uwazalam, ze beda potrzebne wiec kupilam. On mi na to, ze n
            > ie mamy teraz kasy i czemu ja szastan jego pieniedzmi.

            > W kwestii wakacji bylam wtedy wsciekla. Bo znaczaca czesc wakacji place zawsze
            > za siebie. Wtedy sytuacja byla wyjatkowa i zabraklo. Ja mowilam to wracajmy do
            > polski, skoro nie mamy. Na co moj partner, ze jak ja nie mam, to on sam pojdzie
            > na kurs nurkowania, a ja po prostu sobie bede NIC nie robila sad Ech, przeszlos
            > c, ale przykro jak sie wspomina.

            O matko, przypomniał mi się mój ex!!! Przyznam Ci się, że w ogólnych zarysach zachowywał się podobnie do Twojego partnera a ja trochę tak jak Ty usiłowałam to ignorować choć bolało mnie i wkurzało, jak mnie traktuje. Przykro mi bardzo, ale nie wróży to niczego dobrego... Tym bardziej, że jak rozumiem, wobec ex zachowuje się zgoła odmiennie. Przy czym absolutnie zgadzam się z dziewczynami, że nie ex jest tu główna postacią tylko twój partner, który nie traktuje Cię odpowiednio.
            • kittykitty Re: Kontakty z EX 09.04.11, 09:08
              I tak mi jeszcze przyszło do głowy - jesteś zazdrosna o ex i wściekła na partnera, bo traktuje Cię gorzej niż ją. Ale domagając się od partnera, by przestał ją tak traktować (pomagał, był na każde skinienie i nie wydzielał kasy) nie sprawisz, że Ciebie będzie traktował lepiej...
          • polifonia1983 Re: Kontakty z EX 08.04.11, 22:30
            Zaczynasz od ex, bo Cię to wkurzyło, ale problem masz z M.
            Mi on przypomina mojego ex, i dokładnie z tych powodów które opisałaś (z innymi przykładami, oczywiście, ale w sumie podobnymi), jest moim ex. Nigdy więcej nie chciałabym się związać z kimś takim.
            Szczerze mówiąc, problemy z jego byłą i alimentami, są chyba najmniej ważne. "Kocham go i ogólnie jestem zadowolona" to jednak kiepska podstawa związku. Nie wyobrażam sobie, żeby być z kimś, i jednocześnie mieć takie poczucie zagrożenia i braku stabilizacji, żeby zostawiać sobie stare mieszkanie "na wszelki wypadek". Jeśli tak czujesz, to wróć do tego mieszkania.
            • malatajka Re: Kontakty z EX 12.04.11, 13:33
              > Zaczynasz od ex, bo Cię to wkurzyło, ale problem masz z M.
              > Mi on przypomina mojego ex, i dokładnie z tych powodów które opisałaś (z innym
              > i przykładami, oczywiście, ale w sumie podobnymi), jest moim ex. Nigdy więcej n
              > ie chciałabym się związać z kimś takim.

              Pewnie masz racje. I pare dziewczyn powyzej piszacych tez. Mam problem z M, bo czuje ze mnie nie traktuje tak, jakbym chciala. Czuje, ze on jest jedna noga w tym zwiazku. Jakby mu nie zalezalo na 100%. Jak go prosze o zmiane zachowania w roznych sytuacjach, to sa sprzeczki. Teksty, ze ja tylko narzekam, jestem wymagajaca, etc. I pewnie ten moj brak poczucia pewnosci manifestuje sie zrzedzenie na jego "dbanie" o stosunki z ex, wypominanie.

              sad


            • salanderr Kitty i Polifonia 13.04.11, 11:33
              Czy wy byłyście pierwszymi żonami mojego ex ??? big_grinDD
              • kittykitty Re: Kitty i Polifonia 13.04.11, 11:47
                O, kochana, okazuje się, że tego kwiatu to pół światu! smile
              • polifonia1983 Re: Kitty i Polifonia 14.04.11, 20:01
                Zwiałam przed ślubem. smile
      • malatajka Re: Kontakty z EX 08.04.11, 12:25
        > Malatajka sa kobiety, ktore nie powinny sie wiazac z mezczyznami z przeszloscia
        > (byla zona, dzieci) i mysle, ze ty do nich nalezysz. To nie jest zarzut wobec
        > ciebie, jestes taka i juz. Chcesz miec chlopa na wylacznosc, bez zobowiazan, be
        > z kontktow z eks a tak niestety sie nie da jak sa dzieci.

        Moze tak. Szczerze, to myslalam ze to bedzie prostsze...Ale nie jest...

        >Nie masz obowiazkow wobec pasierbow i z tym twoj facet powinien sie pogo
        > dzic, ale on ma.

        Tez tak sadze, ale nijak nie potrafie przekonac swojego M do tego.

        Jesli to, co robi nie odpowiada ci, bo twoim zdaniem za bardzo
        > sie angazuje, za duzo placi, eks go wykorzystuje to porozmawiajcie, ale rzadko
        > tak jest, aby zaangazowany ojciec "odpuscil" Juz raczej zmieni narzeczona. Mys
        > le, ze jesli chcesz z nim byc (ja po poscie jak rozmawiac z MN) odpuscilabym so
        > bie, ale to jawink) to musisz w kilku sprawach odpuscic, za to w innych wypracow
        > ac swoja pozycje i szacunek.

        Cos w tym jest....
    • rybkka24 Re: Kontakty z EX 08.04.11, 07:09
      tak, altz pisz jej jeszcze, może że zaangażowanie w dzieci rośnie proporcjonalnie do zainteresowania byłą żonąsmile)
      jakby wszyscy wychodzili z takiego założenia to jaki los czekałby tych rozwodników??

      Aragorna u Ciebie oprócz tego że sytuacja jest nietypowa to że tak napiszę facet "wyrabia" na dwie zainteresowane strony i chociażby sytuacja rozkłada się 50/50, a u malejtajki jest ryzyko że ich życie będzie w większym stopniu obciążało jej budżet bo pan ma studnię bez dna z drugiej str.i mu to wcale nie przeszkadza.
      u nich w domu może nie być tego lub tamtego, na to lub tamto nie ma kasy się złożyć bo byłej np. skończyły się spore alimenty albo musi wyjechać z dziećmi na zagraniczne wakacje na koszt byłego??
      to jest jednak niepokojące że facet tak beztrosko szasta pieniędzmi w stronę byłej, a np. w sytuacji gdy autorce na wyjeździe zabrakło w nieprzyjemny sposób miał pretensje.
      malatajka może się czuć drugoplanowa a facet powinien tego uniknąć.

      Inna broszka czy autorka zdzierży jakąkolwiek kobietę w strefie życia swojego męża.


      • kittykitty Re: Kontakty z EX 08.04.11, 08:39
        > to jest jednak niepokojące że facet tak beztrosko szasta pieniędzmi w stronę by
        > łej, a np. w sytuacji gdy autorce na wyjeździe zabrakło w nieprzyjemny sposób m
        > iał pretensje.

        Prawdę mówiąc, niezależnie od sytuacji z byłą, ja sobie nie wyobrażam, by mój facet miał do mnie pretensje że mi zabrakło pieniędzy na wyjeździe i on musi dołożyć. Nawet gdyby równoczesnie nie szastał pieniędzmi w stronę byłej. To jakieś niesmaczne.
        • salanderr Re: Kontakty z EX 08.04.11, 14:01
          Kitty masz racje to delikatnie mówiąc niesmaczne . Czytając wątek myślę , że głównym problemem jest stosunek nm do Tajki a wtórny jest problem z ex ( problem z ex ma bardziej autorka wątku niż nm )
    • aragorna71 3 pytania 08.04.11, 17:01
      1/ co jest w twoim facecie takiego fantastycznego, ze chcesz z nim byc? Napisalas, ze go kochasz, ale czy twoja milosc wystarczy, aby ten zwiazek przetrwal? Czy on cie kocha? Bo ze nie szanuje i nie liczy sie z twoim zdaniem to juz wiem. Co do milosci to napisze ci jedno, sama milosc to troche malo w zwiazku, moze jak sie ma 20 lat to wystarczy, ale pozniej juz czlowiek zaczyna sie zastanawiac jakim partnerem bedzie ten facet, jakim jest/bedzie ojcem, jakie stosunki panuja w jego domu tzn, czy dostal od rodzicow bagaz, aby stworzyc zwiazek, czy wychowali go madrze....
      2/jakie masz plany na najblizsza przyszlosc. Wiem, ze zwiazek nie jest dla ciebie satysfakcjonujacy wiec co dalej?
      3/planujesz miec dzieci z tym Panem? Przeczytaj kilka wpisow macoszek, ktore sie na dziecko zdecydowaly i sa z tym same, bo maz umie zajac sie/dogadzac tylko dziecku z eks a one sa odstawione na boczny tor.
      Moim zdaniem popelnilas sporo bledow, ale ten facet to nie materrial na przyszlosc i zadna terapia tu nie pomoze. Moze zaraz ktos napisze, ze namawiam na rozstanie zamiast porozumienia, ale moja babcia mawia " z tej maki chleba nie bedzie" i cos w tym jest. Czasem nie warto zaczynac a nawet jak sie zaczelo, warto szybko skonczyc i otworzyc sie na cos nowego, co bedzie TYM.
      • edw-ina Re: 3 pytania 08.04.11, 17:52
        Też uważam, że to nie materiał na męża. Może za kilka lat, jak sobie wszystko poukłada, to dla jakiejś kobiety będzie dobrym partnerem, ale teraz nikła szansa. Choć po tych przejściach pewnie nie dla Tajki. Za szybko, za bardzo i zbyt bezmyślnie się w to wpakowaliście. On jest dla ciebie wredny i mao partnerski, ty chesz go kontrolować i wiesz lepiej, co on powinien zrobić. Za mało stycznych. A miłość to naprawdę za mało na związek. potrzeba jeszcze szacunku (masz go w związku?), zaufania (masz je w związku?), przyjaźni (masz je w związku?) i sporo dobrej woli.
        przykro mi, ale nie widzi mi się to zupełnie.
        • malatajka Re: 3 pytania 12.04.11, 15:34
          > Też uważam, że to nie materiał na męża. Może za kilka lat, jak sobie wszystko p
          > oukłada, to dla jakiejś kobiety będzie dobrym partnerem, ale teraz nikła szansa
          > .

          Skad taki twardy osad?

          > Choć po tych przejściach pewnie nie dla Tajki. Za szybko, za bardzo i zbyt be
          > zmyślnie się w to wpakowaliście. On jest dla ciebie wredny i mao partnerski, ty
          > chesz go kontrolować i wiesz lepiej, co on powinien zrobić. Za mało stycznych.

          Moze skoro za czybko, to mozna to jeszcze jakos odwrocic?
          Czemu myslisz ze on jest wredny i malo partnerski? Jak to zmienic?
      • malatajka Re: 3 pytania 12.04.11, 16:08
        > 1/ co jest w twoim facecie takiego fantastycznego, ze chcesz z nim byc? Napisal
        > as, ze go kochasz, ale czy twoja milosc wystarczy, aby ten zwiazek przetrwal? C
        > zy on cie kocha? Bo ze nie szanuje i nie liczy sie z twoim zdaniem to juz wiem.

        Co uwazasz w swojej ocenie za brak szacunku i nie liczenie sie z moim zdaniem?
        Jak bys to zmienila?

        > Co do milosci to napisze ci jedno, sama milosc to troche malo w zwiazku, moze
        > jak sie ma 20 lat to wystarczy, ale pozniej juz czlowiek zaczyna sie zastanawia
        > c jakim partnerem bedzie ten facet, jakim jest/bedzie ojcem, jakie stosunki pan
        > uja w jego domu tzn, czy dostal od rodzicow bagaz, aby stworzyc zwiazek, czy wy
        > chowali go madrze....

        Święta racja...

        > 2/jakie masz plany na najblizsza przyszlosc. Wiem, ze zwiazek nie jest dla cieb
        > ie satysfakcjonujacy wiec co dalej?

        Ja bym chciala zmienic to co nie jest zatysfakcjinujace. Uporzadkowac i ustawic, gdzie to konieczne...

        > 3/planujesz miec dzieci z tym Panem? Przeczytaj kilka wpisow macoszek, ktore si
        > e na dziecko zdecydowaly i sa z tym same, bo maz umie zajac sie/dogadzac tylko
        > dziecku z eks a one sa odstawione na boczny tor.

        Chcialabym meic dzizecko. Nie czytalam takich wpisow. Z checia poczytam. A wg. Ciebie dlaczego niektorzy Panowie zajmuja sie tylko dziecmi ex? Z czego to wynika?

        > Moim zdaniem popelnilas sporo bledow,

        Jakich?

        >ale ten facet to nie materrial na przyszl
        > osc i zadna terapia tu nie pomoze.

        Czemu nie material? Czemu nie pomoze terapia wg. Ciebie?
        • edw-ina Re: 3 pytania 12.04.11, 16:17
          > Moim zdaniem popelnilas sporo bledow,
          >
          > Jakich?
          >
          - związałaś się z facetem, który się jeszcze nie nadaje do związku, bo że tak powiem - nie przetrzeźwiał po małżeństwie


          -
          Czemu nie material? Czemu nie pomoze terapia wg. Ciebie?

          - bo z materiałem na męża nie miałabyś tylu problemów. to materiał na faceta, z którym się chodzi do łóżka i można się z nim dobrze pobawić. Mój M miał po rozwodzie kilka Pań, które tak jak Ty teraz z własnym partnerem próbowały go mieć już i na 100 proc. nawet jedną znałam. płakała mu w słuchawkę jeszcze po dobrych dwóch latach naszego związku, właśnie dlatego, że tak jak ty nie mogła uwierzyć, że facet się do związku jeszcze nie nadawał.
          • malatajka Re: 3 pytania 12.04.11, 16:28
            > - bo z materiałem na męża nie miałabyś tylu problemów. to materiał na faceta, z
            > którym się chodzi do łóżka i można się z nim dobrze pobawić. Mój M miał po roz
            > wodzie kilka Pań, które tak jak Ty teraz z własnym partnerem próbowały go mieć
            > już i na 100 proc. nawet jedną znałam. płakała mu w słuchawkę jeszcze po dobryc
            > h dwóch latach naszego związku, właśnie dlatego, że tak jak ty nie mogła uwierz
            > yć, że facet się do związku jeszcze nie nadawał.

            To po cholere ten facet mowi ze chce byc ze mna, chce byc w dobrym, stabilnym zwiazku? Po co sam zaproponowal chodzenie na terapie? Po co ?

            • edw-ina Re: 3 pytania 12.04.11, 16:34
              bo jest zbyt nieotrzaskany z sytuacją, albo zbyt tchórzliwy, by umieć powiedzieć otwarcie, że nie chce. Poza tym ma z kim dzielić wydatki, jak zachoruje to będzie ktoś, kto mu zupę pod nos podstawi, ma z kim iść do łóżka. Wystarczy powodów?
              • malatajka Re: 3 pytania 12.04.11, 16:49
                > bo jest zbyt nieotrzaskany z sytuacją, albo zbyt tchórzliwy, by umieć powiedzie
                > ć otwarcie, że nie chce. Poza tym ma z kim dzielić wydatki, jak zachoruje to bę
                > dzie ktoś, kto mu zupę pod nos podstawi, ma z kim iść do łóżka. Wystarczy powod
                > ów?

                Jakis sens to ma, chociaz boli jak cholera taka swiadomosc...
                Sama juz nie wiem co mam zrobic sad
                • edw-ina Re: 3 pytania 12.04.11, 16:54
                  i będzie bolało jeszcze bardziej jeśli czegoś z tym nie zrobisz. Jeśli nie to urządzicie sobie piekło, ze hej.
                  • malatajka Re: 3 pytania 12.04.11, 16:56
                    > i będzie bolało jeszcze bardziej jeśli czegoś z tym nie zrobisz. Jeśli nie to u
                    > rządzicie sobie piekło, ze hej.

                    Co mi radzisz? Odejsc? Zostawic nm na "uporzadkowanie zycia".
                    • edw-ina Re: 3 pytania 12.04.11, 17:02
                      Ja za Ciebie żadnej decyzji nie mogę podjąć. Mogę Ci tylko powiedzieć tyle, że związek budowany na siłę nie da tobie szczęścia. I zastanów się, czy chcesz obudzić się za 10 lat i uświadomić sobie, że tyle czasu poświęciłaś na nadzieję, że może będzie lepiej. Nie żal ci czasu? Sądzisz, że nie ma innych facetów, którzy sprawią, że ręce będą ci drżały z podniecenia? Są, o tym akurat mogę cię zapewnić.
              • tully.makker edwina, czy ty nie przesadzasz? 12.04.11, 17:13
                Tajka ma problemy w zwiazku. Czesc tych problemow sama sobie funduje swoim nastawieniem do faktu posiadania exi i pasierbow. Czesc problemow funduje sobie rowniez sama, sadzac, ze jak chlop zglasza jakies zyczenie, to ona musi sie do tego zyczenia stosowac. wreszcie, czesc problemow funduje sobie takze sama, sadzac, ze jak ona chce czegos, to jej partner automatycznie powinien sie dostosowac do jej zyczen.

                Tak naprawde zgrzytem jest dla mnie tylko owa scena wakacyjna dotyczaca kasy i nurkowania, pytanie, czy to jednorazowy wystep? Reszta jak dla mnie miesci sie w kategorii wzajemnego docierania sie, choc warto obserwowac, jak nastawienie pana do zwiazku ewoluuje w czasie i wyciagac odpowiednie wnioski.
                • edw-ina Re: edwina, czy ty nie przesadzasz? 12.04.11, 17:26
                  ja widzę problemów znacznie więcej i nie sądzę, by terapia tutaj pomogła. Widzę faceta tuż po rozwodzie (dwa miesiące), który jest już w kolejnym związku (wymagającym terapii) i kobietę, która nie może pogodzić się z tym, że facet miał żonę. Łączy ich seks, podróże, zamiłowanie do adrenaliny. Brak - szacunku, wsparcia, zrozumienia. Za to jest cała masa blokad z każdej strony: od kasowania telefonów byłych po stwierdzenia, że facet nie ma rodziny. Przykro mi, ja widzę samą wojnę i nie wierzę, by mogła zmienić się w dobry związek. Nie za bardzo jest go na czym budować.
                  • tully.makker Re: edwina, czy ty nie przesadzasz? 13.04.11, 10:14
                    nie sądzę, by terapia tutaj pomogła

                    Tu sie akurat zgodze. Pomijam juz fakt, ze terapia opisana przez Tajke prowadzona jest od dupy strony, bo terapia nie ma sluzyc temu, zeby terapeutka poczyla pania czy pana, co maja robic, tylko by dala im narzedzia autorefleksji i komunikacji, ktore pomoga im wypracowac wlasne rozwiazania, odpowiednie dla tych dwoch osob i dla tej konkretnej rodziny.
    • nightwish_1 Re: Kontakty z EX 08.04.11, 18:28
      Problem nie jest z ex. Osobiście nie znam żadnej normalnej babki, która mając takiego byłego, ktory chce dawać sporą kasę, nie rozlicza z niej, funduje wakacje, wyskakuje z organizowaniem wszystkiego zanim babka o tym pomyśli, zachowała by się inaczej wink
      Uznałabym "naszą" eksię za ideał gdyby z ponad miesięcznym wyprzedzeniem pytała czy możemy wziąć dzieci bo cośtam. "Nasza" dzwoniła w piątek rano, że po pracy chłop MA zabrać dzieci. Mnie to dopiero szlag trafiał jak miałam plany na weekend nie uwzględniające jego dzieci, a tu mi w piątkowy wieczór po pracy chłop z przychówkiem wraca. Jak odpowiadał, że nie może, bo w sobotę pracuje, to stwierdzała, że co z tego skoro ja nie pracuję i mogę zostać z dziećmi big_grin Co do kasy, nie przyszło by mi do głowy zaglądać chłopu w portfel dokąd nie pojawiły się wspolne dzieci i nie połączyliśmy finansów. Jednakowoż on w mój również nie zaglądał, a jeśli jednemu z nas na cokolwiek brakło drugie dołożyło/pożyczyło, zależnie od okoliczności. No i nie wyobrażam sobie żeby miał pretensje o to jaki płyn kupiłam czy, że papier toaletowy powinien być szary, a nie "regina" uncertain
      W pierwszych postach dziwiły mnie niektóre Twoje pretensje, po przeczytaniu ostatnich dziwi mnie raczej po co Ci taki pan. Nie wyobrażam sobie w imię największej nawet miłości zadowalania sie jedynie ochłapami, które luby rzuca mi jak już zadowoli exię... a taki stan rzeczy mi sie wyłania na podstawie tego co piszesz.
      • malatajka Re: Kontakty z EX 12.04.11, 14:28
        > Problem nie jest z ex. Osobiście nie znam żadnej normalnej babki, która mając t
        > akiego byłego, ktory chce dawać sporą kasę, nie rozlicza z niej, funduje wakacj
        > e, wyskakuje z organizowaniem wszystkiego zanim babka o tym pomyśli, zachowała
        > by się inaczej wink

        Acha, a Twoj M rozlicza swoja ex? Zorganizowalby opieke dla jego dzieci, jakby ex byla nie robila tego?

        > Uznałabym "naszą" eksię za ideał gdyby z ponad miesięcznym wyprzedzeniem pytała
        > czy możemy wziąć dzieci bo cośtam.

        No jak wie to mowi. Dla mnie to zaden ideal, a norma. W tym byl prolem, ze odpowiedz miala byc "na dzisiaj".

        >"Nasza" dzwoniła w piątek rano, że po pracy
        > chłop MA zabrać dzieci. Mnie to dopiero szlag trafiał jak miałam plany na week
        > end nie uwzględniające jego dzieci, a tu mi w piątkowy wieczór po pracy chłop z
        > przychówkiem wraca. Jak odpowiadał, że nie może, bo w sobotę pracuje, to stwie
        > rdzała, że co z tego skoro ja nie pracuję i mogę zostać z dziećmi big_grin

        No to niegrzecznie. Nasza ex, wczoraj napisala, ze nie ma z kim dzieci zostawic. Moj NM odpisal "Przykro mi, ale o 19 mam spotkanie, ktorego nie moge przelozyc". Moze sie czepiam, ale to wg. Was naprawde normalna odpowiedz? Bo dla mnie to tlumaczenie i przekazywanie informacji o jego planach? Prosilam mojego nm, zeby next time moze tylko napisal "nie dam rady, mam palny ktorych nie moge odwolac" zamiast pisac szczegoly...
        Znowu fiksuje?

        >Co do kasy
        > , nie przyszło by mi do głowy zaglądać chłopu w portfel dokąd nie pojawiły się
        > wspolne dzieci i nie połączyliśmy finansów. Jednakowoż on w mój również nie zag
        > lądał, a jeśli jednemu z nas na cokolwiek brakło drugie dołożyło/pożyczyło, zal
        > eżnie od okoliczności.
        No widzisz. Ja uwazam, ze kasa mimo wsyzstko jest niejako wspolna.

        >No i nie wyobrażam sobie żeby miał pretensje o to jaki p
        > łyn kupiłam czy, że papier toaletowy powinien być szary, a nie "regina" uncertain

        No wlasnie. Odbieralam to jako totalna czepiliwosc do duperele. Tlumaczylam i prosilam, zeby tak nie mowil, bo mnie to rani i powoduje niemila atmosfere. Uslyszalam, ze wymyslam i ze nie przyjmuje zadnej krytyki do siebie sad

        > W pierwszych postach dziwiły mnie niektóre Twoje pretensje, po przeczytaniu ost
        > atnich dziwi mnie raczej po co Ci taki pan. Nie wyobrażam sobie w imię najwięks
        > zej nawet miłości zadowalania sie jedynie ochłapami, które luby rzuca mi jak ju
        > ż zadowoli exię... a taki stan rzeczy mi sie wyłania na podstawie tego co pisze
        > sz.

        Co masz na mysli piszac ze moj nm zadowala ex? Nie kumam juz Was. Z jednej strony piszecie, ze mam problem bo kontroluje, a nm jest ok wobec ex. A pozniej, ze ja czyms zadowala. To jak to juz jest?

        • edw-ina Re: Kontakty z EX 12.04.11, 15:25
          tak, fiksujesz, bo ojciec MA OBOWIĄZEK zająć się swoimi dziećmi i jeśli nie może tego zrobić, to szuka kogoś, kto mu w tym pomoże. I nie nakłaniaj go do zaogniania sytuacji z ex, a sugestie, by nie wyjaśniał dlaczego nie może zająć się dziećmi tylko do tego doprowadzą. Jak nie spasujesz, to poróżnisz go z rodziną, a z tego co widzę, to raczej nie ciebie wybierze. Więc skoro go kochasz, to zastanów się czy gra, którą prowadzisz, jest warta jej ceny.
          • malatajka Re: Kontakty z EX 12.04.11, 15:29
            > tak, fiksujesz, bo ojciec MA OBOWIĄZEK zająć się swoimi dziećmi i jeśli nie moż
            > e tego zrobić, to szuka kogoś, kto mu w tym pomoże. I nie nakłaniaj go do zaogn
            > iania sytuacji z ex, a sugestie, by nie wyjaśniał dlaczego nie może zająć się d
            > ziećmi tylko do tego doprowadzą. Jak nie spasujesz, to poróżnisz go z rodziną,
            > a z tego co widzę, to raczej nie ciebie wybierze. Więc skoro go kochasz, to zas
            > tanów się czy gra, którą prowadzisz, jest warta jej ceny.

            Sorry, ale nie kumam. To EX nie mogla zajmowac sie dziecmi w czasie, w ktorym dzieci sa u niej. Moj NM nie mogl, wiec czemu ON znowu ma szukac? Przeciez to jej obowiazek jako matki znalezc opieke dla dziecka. Dlaczego moj NM ma rzucac swoje / nasze plany, bo szanowna ex zapomnialam ze ma zebranie?

            Sorry, ale totalnie tego nie kupuje.

            Z jaka rodzina? Nazywasz byla zone i dzieci rodzina? Chyba naprawde cos sie sie pomieszalo. Sorry!

            Nie widze tego tak, ze moj nm zalatwia za ex opieke nadz dziecmi ZAWSZE, bo jest ojcem. Ta kobieta jest ich MATKA, wiec niech tez robi co do jej obowiazkow nalezy.

            • edw-ina Re: Kontakty z EX 12.04.11, 15:32
              kobieto, ja ci dobrze życzę, ale ty się lecz. Bo tak, jego dzieci i ich matka są jego rodziną jakby na to nie patrzeć. Ty chcesz mieć go tylko dla siebie i nie dostrzegasz oczywistości. A ty kim jesteś? narzeczoną? wspólokatorką, której nawet nie zapłaci za kurs nurkowania? zastanów się na spokojnie.
              • malatajka Re: Kontakty z EX 12.04.11, 15:37
                > kobieto, ja ci dobrze życzę, ale ty się lecz. Bo tak, jego dzieci i ich matka s
                > ą jego rodziną jakby na to nie patrzeć. Ty chcesz mieć go tylko dla siebie i ni
                > e dostrzegasz oczywistości. A ty kim jesteś? narzeczoną? wspólokatorką, której
                > nawet nie zapłaci za kurs nurkowania? zastanów się na spokojnie.

                Nie przekonasz mnie, ze jego ex to jego rodzina. Dzieci tak, ale nie ex.
                Kim ja jestem, to odrebne pytanie? Ale tez na pewno nie rodzina.

                Co do kursu, to prawda - zabolalo mnie to. Natomiast za wiele rzeczy moj partner placil za mnie i tez nie moge wieszac tylko na nim psow (jezdzilam z nim po swiecie tu i tam...).


                • edw-ina dziewczyny! pomóżcie, bo już nie wiem w jakich 12.04.11, 15:40
                  słowach wyjaśniać wciąż to samo. Proszę!
                  • ciociacesia chyba sie nie da 12.04.11, 22:06
                    w kazdym razie nie mam pomyslu jak jeszcze mozna to ugryźć. moge co najwyzej pokiwac nad twoimi słowami głowa a cytat ze dzieci były to nie rodzina wrzucic do złotych mysli
                    • malatajka Re: chyba sie nie da 13.04.11, 12:14
                      Nie, ze dzieci, to nie rodzina, tylko ze BYLA to nie rodzina.
    • nangaparbat3 Re: Kontakty z EX 09.04.11, 10:21
      Tajka, masz fajnego faceta i rozbuchaną potrzebę kontrolowania go i wszystkiego, co go dotyczy. Jeśli tej potrzeby nie opanujesz, a on nie jest masochistą, to prędzej czy później Cie zostawi.
      • tully.makker Re: Kontakty z EX 11.04.11, 10:35
        Tajka, masz fajnego faceta i

        Facet, ktory na wakacjach mowi swojej kobiecie - nie masz kasy to siedz w pokoju, a ja mam, wiec sobie zaplace za kurs nurkowania jest rzeczywiscie zajebiscie fajny, kazdemu zyczylabym takiego.
        rozbuchaną potrzebę kontrolowania go i wszystkiego
        > , co go dotyczy.

        Potrzeba jest chyba obustronna - ona kontroluje jego finase i sposob komunikacji z ex, a on jej sposoby spedzania woklnego czasu oraz zakres wykonywanych obowiazkow domowych. Mozna powiedziec, ze pod tym wzgledem dobrali sie na zasadzie podobienstwa.

        Ale oczywiscie fajnie jest wykorzystac mechanizm projekcji i zarxzucac innym mizoginie, zgodnie z zasada, ze widzisz zdzblo w oku blizniego, a belki w swoim nie dostrzegasz.
        • nangaparbat3 Re: Kontakty z EX 11.04.11, 17:42
          > Facet, ktory na wakacjach mowi swojej kobiecie - nie masz kasy to siedz w pokoj
          > u, a ja mam, wiec sobie zaplace za kurs nurkowania jest rzeczywiscie zajebiscie
          > fajny,

          Przeoczyłam to, masz rację, nie jest fajny.

          > Ale oczywiscie fajnie jest wykorzystac mechanizm projekcji i zarxzucac innym mi
          > zoginie, zgodnie z zasada, ze widzisz zdzblo w oku blizniego, a belki w swoim n
          > ie dostrzegasz.
          >

          Chcesz powiedzieć, że ja jestem mizogynką? Mylisz się, jestem mizantropka, w znaczeniu niechęci do całego rodzaju ludzkiego.
        • malatajka Re: Kontakty z EX 12.04.11, 13:59
          > Potrzeba jest chyba obustronna - ona kontroluje jego finase i sposob komunikacj
          > i z ex, a on jej sposoby spedzania woklnego czasu oraz zakres wykonywanych obow
          > iazkow domowych. Mozna powiedziec, ze pod tym wzgledem dobrali sie na zasadzie
          > podobienstwa.

          No fakt. Ja mam chociaz swiadomosc, ze tak jest. Moj partner uwaza, ze to tylko ja mam problem z kontrolowaniem jego sad
          Co radzisz mi zrobic? Olac totalnie finanse, komunikacje z ex i czekac na rozwoj wydarzen?
          Co zrobic jak mi czasami ta komunikacja sie nie podoba, bo uwazam ze jest zbyt mila, nadmiarowa, ze moj partner sie tlumaczy ex, gdy nie moze wziac dzieci, mimo ze ma plany (np. wczoraj napisal jej, jakie ma plany i o ktorej ze nie moze wziac dzieci - to dla was normalne)?
          • nangaparbat3 Re: Kontakty z EX 12.04.11, 20:14
            Dla mnie to w 100% normalne. Gdy prosiłam exa, żeby zaopiekował się córką nadprogramowo, odmawiając zawsze tłumaczył, dlaczego. Bo to jego córka. I dlatego zwyczajnie wypada złagodzic odmowę wyjaśnieniem.
            Co wiecej, odmawiając zawsze proponował jakieś inne nadprogramowe, króciutkie chocby spotkanie - znak, że na potrzeby córki jest otwarty.
            Mam wrażenie, że wiele macoch myli potrzeby dzieci z potrzebami ex -oczywiście wiele ex myli potrzeby własne z potrzebami dzieci. Sprawa jest delikatna i pełna zapetleń.
    • kara_mia Re: Kontakty z EX 10.04.11, 23:34
      po przeczytanie wątku, przychylam się do wypowiedzi, że problem nie w EX tylko w ustalaniu granic przez twojego partnera.
      Niestety nie wróży to dobrze waszemu związkowi. jak tak patrze na to co piszesz to kasa jest nieistotna, to tylko środek do zaznaczania WŁADZY.... przykre. póki tak będzie, nie będzie lepiej miedzy wami.
      • malatajka Re: Kontakty z EX 12.04.11, 13:56
        Fakt, kasa nie jest istotnym problemem - realnym.

        Mozesz rozwinac, co masz na mysli piszac apropos ustalania granic?

        > po przeczytanie wątku, przychylam się do wypowiedzi, że problem nie w EX tylko
        > w ustalaniu granic przez twojego partnera.
        > Niestety nie wróży to dobrze waszemu związkowi. jak tak patrze na to co piszesz
        > to kasa jest nieistotna, to tylko środek do zaznaczania WŁADZY.... przykre. pó
        > ki tak będzie, nie będzie lepiej miedzy wami.
        • kara_mia Re: Kontakty z EX 12.04.11, 19:49
          Ustalanie granic: to dla mnie coś blisko ustalania priorytetów:
          np:
          Kupie dziecku 11 lalkę Barbie, ale dopiero wtedy kiedy wiem, że stać mnie i tak na nowe meble.
          To jest dla mnie granica , uczę dziecko najpierw meble, potem twoja lalka.

          Kupie dziecku 11 lalkę Barbie, ale dopiero nawet wtedy kiedy wiem, że w wyniku tego nie będzie stać mnie na nowe meble.

          uczę dziecko : twoja lalka jest ważniejsza od mebli.

          To jest dla mnie trudne do opisania. lepiej mówię smile
          To tak jakbyś wyobraziła sobie taka "amebę" , która dopasuje kształt do otoczenia, jak tylko otoczenie okaże się "twardsze".

          I tym własnie uczymy dzieci, że to my się do nich dopasujemy, a one są te "twardsze", które nadają kształt.
          Z doświadczenia widzę, że efekty są opłakane.



          • malatajka Re: Kontakty z EX 13.04.11, 11:45
            Sorry, ale nie rozumiem tego posta.

            Wydzwiek jest jaki? Dopasowywać się do dzieci? Nie?
            • kara_mia Re: Kontakty z EX 13.04.11, 21:08
              To zależy.
              dziecko chce coś - a ja mam ustalone w związku, że jest to możliwe - proszę bardzo: dać
              np
              maż z Tobą ustala, że w każdy piątek dowolnie jak dziecko chce może sobie u was nocować. I ty się na to zgadzasz, a jednocześnie mówisz : piątki są OK, ale w każdą ostatnia sobotę i niedzielę miesiąca wyjeżdżamy tylko we dwoje do pensjonatu.
              Tak więc do dyspozycji dziecka są jak chce wszystkie piątki i weekendy w zależności od potrzeb, ale ten ostatni nie, bo on jest wasz - tak została ustawiona granica. I córka o tym została poinformowana ( nie zapytana o zgodę , tylko poinformowana o waszej decyzji)
              Więc na każdy pobyt piątkowy Twój maż zgadza się bez słowa, jeżeli córka nie chce przychodzić przez 3 tygodnie - OK , jej sprawa, nie musi. Ale kiedy po 3 tygodniach niewidzenia z własnej woli w ostatnia sobotę miesiąca powie - "a ja własnie teraz chce przyjechać" - to powinna usłyszeć - nie.

              Jeżeli maż się zgodzi i powie tobie, słuchaj to tym razem pojedziemy zamiast w sobotę ostatnia to za tydzień bo córka i tak jedzie na wycieczkę - to będzie już przekroczenie ustawionych przez was wcześniej granic. Jeżeli takie dopasowywanie się jest nagminne - to jest to brak umiejętności stawiania granic.

              Jak tak widzę, to jeżeli naprawdę chodzi córce o spotkania, to będzie przyjeżdżała regularnie i nie będzie problemu z waszym wyjazdem w ostatnia sobotę, Wtedy kiedy 3 tygodnie do was nie zajrzy a później AKURAT WYPADNIE ( z 3 razy pod rząd) , że właśnie wtedy coś sobie przypomni i będzie najpierw prosiła, później wymuszała Wasze zmiany - to jest to walka o władzę a nie chęć spotkania i jeżeli wygrywa ja córka to jest źle.

              Przykład tak " z sufitu" ale mam nadzieję, że teraz jaśniej napisałam.

              Dodaję: nie mam nic przeciwko okazjonalnym dopasowaniom się do dziecka - póki jest to okazjonalne a nie zwyczajowe, ZAWSZE jest tak jak dziecko chce, a wola rodzica wciska się "w dziury", których akurat dziecko nie zagospodarowało.

              A najgorsze kiedy rodzic się cieszy" tak się udało załatwić, że córeczka się dała przekonać , zgodziła się na nasz wyjazd, lub mogliśmy pojechać bo akurat wykorzystaliśmy to , że zaprosiła ją na weekend koleżanka... ( pomijam kwestie , kiedy dziecko jest pod waszą opieka i już i nie ma możliwości z im innym ja zostawić)


              • kara_mia Re: Kontakty z EX 13.04.11, 21:37
                tak dopisze do mojego przykładu:
                Ja zakładam, że dla twojego męża jest ważne zarówno bycie ojcem jak i dla ciebie partnerem. Że czas spędzony z Toba na weekendzie to jest również tym czego on chce i ma z tego przyjemność!
                • edw-ina Re: Kontakty z EX 13.04.11, 23:49
                  błagam - W WEEKEND, a nie "na weekendzie". Tak, jak: w sklepie, nie - "na sklepie" czy w domu, a nie "na domu" - no chyba, że w tym wypadku mówimy o tym, że coś na nim leży.
                  • kara_mia Re: Kontakty z EX 14.04.11, 10:01
                    weekend: sorry!
                    mówiłam, że lepiej mowie niż pisze! smile dzięki za zwrócenie uwagi.
              • tully.makker Re: Kontakty z EX 14.04.11, 08:15
                Takie ustalenia i stawianie granic sa super miedzy doroslymi, czy mocno starszymi nastolatkami. Wobec mlodszego dziecka moga byc wylacznie okrutne.
    • rybkka24 Re: Kontakty z EX 11.04.11, 21:25
      jak tak to wszystko czytam dochodzę do wniosku że macie problemy na tak wielu płaszczyznach że zastanawiam się który aspekt w waszym związku jest ok i was satysfakcjonuje.
      główne filary jak szacunek, partnerstwo, pieniądze, bezpieczeństwo, stabilizacja, podejście do spraw rodzinnych, podejście do jego dzieci, podejście do ex LEŻĄ.
      to może ostatni filar sex?

      i zmieńcie tą terapeutkę, wiadomo że wszystkiego się nie przewidzi ale ogólne ramy można ustalić..jakaś nawiedzona.
      • rybkka24 Re: Kontakty z EX 11.04.11, 21:27
        chodzi ogólnie że w waszym związku panuje taki chaos że nie wiadomo od czego zacząć....
        • malatajka Re: Kontakty z EX 12.04.11, 13:54
          > chodzi ogólnie że w waszym związku panuje taki chaos że nie wiadomo od czego za
          > cząć....

          No wlasnie. Jest tyle plaszczyzn, ze nie wiadomo sad
          Mnie dodatkowo wkurza, ze ja czuje, jak moj partner mnie obwinia, ze to wszystko przez to ze JA nie potrafie sie wpisac w ten zwiazek.
          • edw-ina Re: Kontakty z EX 12.04.11, 15:28
            no kochana, uznając, że ojciec nie musi zajmować się swoimi dziećmi w innym niż wyznaczony widzeniami moment jest właśnie nie wpisywaniem się w ten związek.
            • malatajka Re: Kontakty z EX 12.04.11, 15:31
              > no kochana, uznając, że ojciec nie musi zajmować się swoimi dziećmi w innym niż
              > wyznaczony widzeniami moment jest właśnie nie wpisywaniem się w ten związek.

              Moja Droga,
              nigdy nie napisalam ze nie musi. Napisalam, ze moze miec tez swoje plany - a wczoraj mial / mielismy. Nie zawsze on ma zapewniac dzieciom opieke. Jest tez szanowna MATKA, ktora moze to robic, a jak jej sie zapomni ze ma cos extra, to moze nalezc opiekunje, odac do dziadkow, cokolwiek.

              Nie obarczaj odpowiedzialnoscia tylko ojca dzieci!
              W dodatku moj NM w 99% przypadkow bierze dzieci, gdy ex nie moze, ale jak faktycznie nie mamy planow.
              • kittykitty Re: Kontakty z EX 12.04.11, 21:57
                > Moja Droga,
                > nigdy nie napisalam ze nie musi. Napisalam, ze moze miec tez swoje plany - a wc
                > zoraj mial / mielismy. Nie zawsze on ma zapewniac dzieciom opieke. Jest tez sza
                > nowna MATKA, ktora moze to robic, a jak jej sie zapomni ze ma cos extra, to moz
                > e nalezc opiekunje, odac do dziadkow, cokolwiek.

                No właśnie i dlatego skontaktowała się z Twoim partnerem. Dlaczego ona wg Ciebie nie może poprosić go o opiekę nad dziećmi, jak jej coś wypadnie tylko ma szukać innych alternatyw i nie zawracać mu głowy? Dla mnie to normalne, że ojciec dzieci jest pierwszym wyborem.

                A co do komunikacji - czy Ty naprawdę uważasz, że odmowa z informacją "mam spotkanie o 19, którego nie mogę przełożyć" jest nadmiernie miła? Sama nie udzieliłabyś takich wyjaśnień choćby koleżance, która poprosiłaby Cie np. o wyprowadzenie psa?
                • malatajka Re: Kontakty z EX 13.04.11, 11:15
                  > No właśnie i dlatego skontaktowała się z Twoim partnerem. Dlaczego ona wg Ciebi
                  > e nie może poprosić go o opiekę nad dziećmi, jak jej coś wypadnie tylko ma szuk
                  > ać innych alternatyw i nie zawracać mu głowy? Dla mnie to normalne, że ojciec d
                  > zieci jest pierwszym wyborem.

                  RETY, ile razy mam pisac, ze rozumiem ze ojciec jest pierwszym wyborem.
                  Natomiast ten ojciec moze miec inne plany, wtedy szanowna powinna szukac innych alternatyw a nie ojciec. Zreszta tak jest tez zapisane w RPW. Pierwszy wybor to rodzice, drugi to rodzic u ktorego aktualnie jest dziecko szuka innego zastepstwa.
                  Odnosilam sie do kwesti tego, ze ktorac z Pan napisala, ze to moj partner powinien szukac zastepstwa na ten dzien, bo szanowna zapomniala o swoim zebrania. Ot tyle...


                  > A co do komunikacji - czy Ty naprawdę uważasz, że odmowa z informacją "mam spot
                  > kanie o 19, którego nie mogę przełożyć" jest nadmiernie miła? Sama nie udzielił
                  > abyś takich wyjaśnień choćby koleżance, która poprosiłaby Cie np. o wyprowadzen
                  > ie psa?

                  Dla mnie ex to nie kolezanka. To EX, ktorej srednio mi sie chce tlumaczyc i pokazywac co w swoim zyciu robie. Moim zdaniem wsytarczylaby normalna informacja - tez mila - "Mam inne plany, ktorych nie moge przelozyc", nie tlumaczac co to za plany. Ot cala filozofia.

                  Powiedz mi szczerze - co NM by to kosztowalo? Komu by to zaszkodzilo? Dzieciom?

                  • ciociacesia to teraz ty powiedz szczerze 13.04.11, 11:23
                    > Powiedz mi szczerze - co NM by to kosztowalo? Komu by to zaszkodzilo? Dzieciom?

                    co tobie zaszkodzilo z ojn napisal ze ma spotkanie? cos cie to kosztowało?
                    • malatajka Re: to teraz ty powiedz szczerze 13.04.11, 11:52
                      > > Powiedz mi szczerze - co NM by to kosztowalo? Komu by to zaszkodzilo? Dzi
                      > eciom?
                      >
                      > co tobie zaszkodzilo z ojn napisal ze ma spotkanie? cos cie to kosztowało?

                      Mnie to boli, ze on:
                      - tlumaczy sie tej kobiecie, musi sie uwiarygodnic niejako, ze nie moze wziac dzieci - moim zdaniem nie musi tego robic
                      - przekazuje tej kobiecia informacje o naszym zyciu (bo raz jest to ze on ma spotkanie o 19, a raz ze jedziemy razem do krakowa, a raz ze jedziemy na seszele na wakacje), a ja sobie tego nie zycze, zeby ta kobieta wiedziala od mojego NM o naszych planach - mnie jej zycie i wyjazdy nie interesuje - wrecz nie chce o tym wiedziec
                      - widze, ze jest wobec niej mily, kulturalny, uprzejmy - a dla mnie bywa mrukliwy, nie tak bardzo dba o nasz komunikacje kulturalna jak z nia. On tez podaje argumenty, ze przeciez ona tylko zadala pytanie, a on grzecznie odpowiedzial - bo wypada podac argument. Tylko jak ja czasami pytan, to nie moge doprosic sie odpowiedzi i to boli - brak rownowagi sad
                      - boli mnie to, ze o relacje z ex - ktora rozumiem ze jest wazna - dba bo wie ze bedzie ona na cale zycie - a o nasza tak nie dba / co wiecej do niego te argumenty nie trafiaja, ze ja na podstawie komunikacji z ex czuje ze o nasz zwiazek tak nie dba (zdarza mu sie drzec na mnie, przeklinac - do ex tego nie robi; stara sie bo dzieci...)





                      • ciociacesia bo ty go kochasz 13.04.11, 12:03
                        a zona tylko go znosi. czesto widze ze ludzie sa mili dla obcych, bo bycie niemilym kosztowaloby ich pogorszenie stosunków i rozmaite utrudnienia jesli z jakis wzgledow musza kooperowac. natomiast przy najblizszych nie trzeba nic udawac, nosic maski, bo oni zrozumieja i wybacza ze masz dzis gorszy dzien...

                        alez on musi sie uwiarygodnic czemu nie moze wziac dzieci. dlaczego ona miala by mu wierzyc jesli sie nie uwiarygodni uzasadnieniem? przeciez raz juz ja oszukał. i tak macie z nia dobrze
                        • tully.makker Re: bo ty go kochasz 13.04.11, 12:14
                          i tak macie z nia dobrze
                          Podpisuje sie pod tym. Jus starozytni wiedzieli, ze furia wzgardzonej kobiety gorsza od piekielnej. Medea pod wplywem zdrady Jazona zamordowala ich dzieci i podala je niewiernemu na kolacje. (nie zebym to popierala, ale mity przekazauja wazne psychologicznie prawdy)
                          • malatajka Re: bo ty go kochasz 13.04.11, 14:22
                            > i tak macie z nia dobrze
                            > Podpisuje sie pod tym. Jus starozytni wiedzieli, ze furia wzgardzonej kobiet
                            > y gorsza od piekielnej
                            . Medea pod wplywem zdrady Jazona zamordowala ich dzi
                            > eci i podala je niewiernemu na kolacje. (nie zebym to popierala, ale mity przek
                            > azauja wazne psychologicznie prawdy)

                            No patrzac z perspektywy i porownujac do ex, ktore wystawiaja dzieci przed drzwi, nie gadaja, kaza cos zrobic, i jeszcze inne bagno, to tak. Tylko, czy naprawde ja mam patrzec na najgorsze przypadki, czy skupic sie, zeby bylo lepiej. Nie tylko dzieciom w tym ukladzie, ale tez i mi.



                        • malatajka Re: bo ty go kochasz 13.04.11, 14:20
                          > a zona tylko go znosi. czesto widze ze ludzie sa mili dla obcych, bo bycie niem
                          > ilym kosztowaloby ich pogorszenie stosunków i rozmaite utrudnienia jesli z jaki
                          > s wzgledow musza kooperowac. natomiast przy najblizszych nie trzeba nic udawac,
                          > nosic maski, bo oni zrozumieja i wybacza ze masz dzis gorszy dzien...

                          Ja to rozumiem w pewien sposob. Drazni mnie to ze moj NM nie przyzna sie do tego, ze naklada maske, zeby byc lubianym. I tak jedziemy do pracy w samochodzie, on jest mrukliwy, zero usmiechu, rozmow, nic, tylko monosylaby - wchodzimy do pracy, pojawiaja sie ludzie i moj NM jak inny czlowiek: z masa energii, usmiechu, sypiacy kawalami, mowiacy komplementy kolezankom - szlag mnie trafia wtedy.

                          I tak samo do ex.

                          > alez on musi sie uwiarygodnic czemu nie moze wziac dzieci. dlaczego ona miala b
                          > y mu wierzyc jesli sie nie uwiarygodni uzasadnieniem? przeciez raz juz ja oszuk
                          > ał. i tak macie z nia dobrze

                          Nie musi mu wierzyc, dokladnie. Wlasnie dlatego mu mowilam, ze te info nie sa nikomu potrzebne. Bo ona moze pisac, ze to nagla rzecz, a on bzdury, czego on to nie ma waznego. Wlasnie tym bardziej dlatego nie widze sensu mowienia, co my robimy...

                          Uwazam, ze moj NM powinien zajmowac sie dziecmi JAK MOZE (nie wymyslac na sile ze nie), co by znaczylo ze co do zasadzy dzieci bierze, a czasami NIE, bo cos tam (ale wtedy to wiadomo, ze to cos waznego, nieprzekladalnego, czy cos tam...). O to chodzi. Ze tlumaczenie, co my robimy nie jest nikomu potrzebne w tej sytuacji.






                          • sofija_biala scyzoryk mi się otwiera w kieszeni, jak to czytam 13.04.11, 16:58
                            > Uwazam, ze moj NM powinien zajmowac sie dziecmi JAK MOZE (nie wymyslac na sile
                            > ze nie), co by znaczylo ze co do zasadzy dzieci bierze, a czasami NIE, bo cos t
                            > am (ale wtedy to wiadomo, ze to cos waznego, nieprzekladalnego, czy cos tam...)
                            > . O to chodzi. Ze tlumaczenie, co my robimy nie jest nikomu potrzebne w tej syt
                            > uacji.

                            dzieci się nie bierze, dzieci się ma
                            i wychowuje zarówno obecnością przy nich, jak i na odległość, jak się tak poukłada

                            ale jeśłi zaczyna się podchodzić do dzieci, jak do atrakcji na "wolne chwile" to ktoś tu chyba nie rozumie rodzicielstwa

                            I dla mnie tą nierozumiejącą osobą jesteś Ty.

                            Z całym szacunkiem, na podstawie wszytskich postów dochodzę do wniosku, że nie jesteś gotowa unieść związku z dzieciatym facetem.

                            Romans to co innego, życie z obowiązkami i zobowiązaniami, to inna bajka i raczej rzadko jest w całości kolorowa.
                            • malatajka Re: scyzoryk mi się otwiera w kieszeni, jak to cz 14.04.11, 12:08
                              > dzieci się nie bierze, dzieci się ma
                              > i wychowuje zarówno obecnością przy nich, jak i na odległość, jak się tak poukł
                              > ada

                              Jak ja bede MIALA dzieci, to bede MIALA, na razie NIE MAM dzieci kobieto. Moja partner MA.
                              Jak bede MIALA swoje, to bede je wychowywala najlepiej na swiecie, jak tylko bede potrafila!!!!!!!!!!!!!!

                              > ale jeśłi zaczyna się podchodzić do dzieci, jak do atrakcji na "wolne chwile" t
                              > o ktoś tu chyba nie rozumie rodzicielstwa
                              > I dla mnie tą nierozumiejącą osobą jesteś Ty.

                              Nie rozumiem rodzicielstwa. Nigdy nie bylam matka, nie rodzilam. Pelna slusznosc & zgodnosc!
                              Podejrzewam, ze nie bede go rozumiala dpo czasu, kiedy bede miala swoje dzieci.
                              • sofija_biala Re: scyzoryk mi się otwiera w kieszeni, jak to cz 14.04.11, 13:15
                                Jak ja bede MIALA dzieci, to bede MIALA, na razie NIE MAM dzieci kobieto. Moja
                                > partner MA.
                                > Jak bede MIALA swoje, to bede je wychowywala najlepiej na swiecie, jak tylko be
                                > de potrafila!!!!!!!!!!!!!!

                                Widzisz, ja też nie rozumiałam do końca rodzicielstwamojego M, do czasu, aż sama zostałam matką. Ale zanim pojawiło się na świecie nasze dziecko, nie przeszkadzałam mojemu facetowi w wypełnianiu obowiązków wobec jego dzieci, nawet jeśli wydawało mi się wówczas, że jest w tym nadgorliwy. Teraz tę "nadgorliwość" całkiem inaczej postrzegam.
                                Rodzicem się bowiem jest, a nie bywa. I odnoszę wrażenie, że Twój facet chce nim być, a Ty oczekujesz, że on będzie "bywał" rodzicem, najlepiej tylko w ustalonych miesiąc wcześniej godzinach. Niestety to tak nie działa. Oczywście poza przypadkami, kiedy facet ma po prostu w nosie dzieci z ex.
                                A co do Waszych stosunków... nie jest tak czasem, że w tych oskarżaniu Ciebie o innych partnerów nie siedzi chęć zrzucenia winy za rozpad małżeństwa na Twoją głowę?
                                Coś w stylu: miałaś tylu partnerów, zawróciłaś mu niewinnemu jako lelija biała w głowie, może i innym zawrócisz, a on biedaczek się przez to musiał rozwieść. Zastanów się...
                                Bo na razie to odnoszę wrażenie, że między Wami jest dużo emocji (to zawsze dobrze działa na sex), ale za mało budowania związku.
                                • illegal.alien Re: scyzoryk mi się otwiera w kieszeni, jak to cz 14.04.11, 16:01
                                  Zgadzam sie z Sofija. Dziecko mam od 4 miesiecy i moje myslenie sie przez to zmienilo, ale rodzicielstwo mojego partnera - nie.
                                • malatajka Re: scyzoryk mi się otwiera w kieszeni, jak to cz 14.04.11, 17:36
                                  > Widzisz, ja też nie rozumiałam do końca rodzicielstwamojego M, do czasu, aż sam
                                  > a zostałam matką.
                                  Ale widzisz ja rodzicielstwo mojego NM rozumiem. A swoich obowiazkow rodzicielskich nei widze.

                                  > Rodzicem się bowiem jest, a nie bywa.
                                  Prawda.

                                  > I odnoszę wrażenie, że Twój facet chce ni
                                  > m być, a Ty oczekujesz, że on będzie "bywał" rodzicem, najlepiej tylko w ustalo
                                  > nych miesiąc wcześniej godzinach. Niestety to tak nie działa. Oczywście poza pr
                                  > zypadkami, kiedy facet ma po prostu w nosie dzieci z ex.

                                  > A co do Waszych stosunków... nie jest tak czasem, że w tych oskarżaniu Ciebie o
                                  > innych partnerów nie siedzi chęć zrzucenia winy za rozpad małżeństwa na Twoją
                                  > głowę?
                                  > Coś w stylu: miałaś tylu partnerów, zawróciłaś mu niewinnemu jako lelija biała
                                  > w głowie, może i innym zawrócisz, a on biedaczek się przez to musiał rozwieść.
                                  > Zastanów się...
                                  > Bo na razie to odnoszę wrażenie, że między Wami jest dużo emocji (to zawsze dob
                                  > rze działa na sex), ale za mało budowania związku.

                                  Tu masz racje. Moze tak byc.
                      • kittykitty Re: to teraz ty powiedz szczerze 13.04.11, 12:20
                        > - przekazuje tej kobiecia informacje o naszym zyciu (bo raz jest to ze on ma sp
                        > otkanie o 19, a raz ze jedziemy razem do krakowa, a raz ze jedziemy na seszele
                        > na wakacje), a ja sobie tego nie zycze, zeby ta kobieta wiedziala od mojego NM
                        > o naszych planach - mnie jej zycie i wyjazdy nie interesuje - wrecz nie chce o
                        > tym wiedziec

                        Tajka, a nie sądzisz, że exia POWINNA wiedzieć, czy ojciec jej dzieci jest dostępny w razie czego i w jakim czasie? Rozumiem, ze on ma pełnię władz rodzicielskich, więc może być np. potrzebna jego zgoda np. na działania medyczne w razie, gdyby coś stało się dzieciom. Poza tym ona powinna wiedzieć, że np. przez najbliższe trzy tygodnie nie będzie go w kraju i w dodatku jest baaaardzo daleko (Seszele) i nie może liczyć na niego w żadnej sprawie dotyczącej dzieci.

                        Kiedyś myślałam, że zamorduję mojego ex, do którego przez 3 dni nie mogłam się dodzwonić, a nasz syn miał wypadek i musiałam podjąć dość poważne decyzje co robić. Nie chciałam takiej decyzji podejmować sama i próbowałam się do niego dodzwonić. A on nie uznał za stosowane poinformować mnie wcześniej, że wyjeżdża służbowo do RPA.

                        > - widze, ze jest wobec niej mily, kulturalny, uprzejmy - a dla mnie bywa mrukli
                        > wy, nie tak bardzo dba o nasz komunikacje kulturalna jak z nia. On tez podaje a
                        > rgumenty, ze przeciez ona tylko zadala pytanie, a on grzecznie odpowiedzial - b
                        > o wypada podac argument. Tylko jak ja czasami pytan, to nie moge doprosic sie o
                        > dpowiedzi i to boli - brak rownowagi sad
                        > - boli mnie to, ze o relacje z ex - ktora rozumiem ze jest wazna - dba bo wie z
                        > e bedzie ona na cale zycie - a o nasza tak nie dba / co wiecej do niego te argu
                        > menty nie trafiaja, ze ja na podstawie komunikacji z ex czuje ze o nasz zwiazek
                        > tak nie dba (zdarza mu sie drzec na mnie, przeklinac - do ex tego nie robi; st
                        > ara sie bo dzieci...)

                        No na to, to ja już Ci nic nie poradzę... Poza tym, że powtórzę Ci to co już pisałam wcześniej:

                        Żądając od partnera, by gorzej traktował exię nie sprawisz, że Ciebie zacznie traktować lepiej.
                        • ciociacesia i nawet nie bedzie to sprawiedliwe 13.04.11, 12:46
                          > Żądając od partnera, by gorzej traktował exię nie sprawisz, że Ciebie zacznie t
                          > raktować lepiej.

                          co najwyzej podłe
                        • malatajka Re: to teraz ty powiedz szczerze 13.04.11, 15:32
                          > Tajka, a nie sądzisz, że exia POWINNA wiedzieć, czy ojciec jej dzieci jest dost
                          > ępny w razie czego i w jakim czasie? Rozumiem, ze on ma pełnię władz rodziciels
                          > kich, więc może być np. potrzebna jego zgoda np. na działania medyczne w razie,
                          > gdyby coś stało się dzieciom. Poza tym ona powinna wiedzieć, że np. przez najb
                          > liższe trzy tygodnie nie będzie go w kraju i w dodatku jest baaaardzo daleko (S
                          > eszele) i nie może liczyć na niego w żadnej sprawie dotyczącej dzieci.

                          Sorry, jak wyjezdzamy, to ex wie, ze nas nie ma, co nie znaczy ze moj nm ma jej dawac swoj kalendarz caly czas (bo a noz ex cos wypadnie). Ustalamy miesieczny kalendarz "widzen z dziecmi". Rozumiem, ze sa czasami zmiany. I na wiekszosc zmian mowim OK, a czasami nie.

                          > No na to, to ja już Ci nic nie poradzę... Poza tym, że powtórzę Ci to co już p
                          > isałam wcześniej:
                          >
                          > Żądając od partnera, by gorzej traktował exię nie sprawisz, że Ciebie zacznie t
                          > raktować lepiej.

                          Co radzisz zatem?
                      • illegal.alien Re: to teraz ty powiedz szczerze 13.04.11, 20:14
                        > mnie jej zycie i wyjazdy nie interesuje - wrecz nie chce o tym wiedziec

                        Dlatego wiesz gdzie, kiedy, z kim i za czyje pieniadze byla jak rozumiem?
                        • malatajka Re: to teraz ty powiedz szczerze 14.04.11, 09:09
                          > Dlatego wiesz gdzie, kiedy, z kim i za czyje pieniadze byla jak rozumiem?

                          Wiem, bo ona lub dzieci mowia.
                          Ale mi te info nie sa potrzebne, nie dopytuje sie o to - naprawde nie widzisz roznicy?
                          • illegal.alien Re: to teraz ty powiedz szczerze 14.04.11, 16:02
                            Jakby Cie to nie interesowalo, to bys to zlala kompletnie i bys tak nie przezywala, ani bys tego na forum nie wyciagala.
                            • malatajka Re: to teraz ty powiedz szczerze 14.04.11, 17:29
                              > Jakby Cie to nie interesowalo, to bys to zlala kompletnie i bys tak nie przezyw
                              > ala, ani bys tego na forum nie wyciagala.

                              hahaha.... ja mam wrazenie ze pisze jedno, a ty czytasz drugie...

                              nie itneresuje mnie gdzie jezdzi, co robie etc. najchetniej bym tego nie wiedziala.

                              a jak sie niestety o tym dowiaduje, to krew mnie zalewa, ze ta baba marnuje pieniadze dane na alimenty=dzieci. I dlatego pisze...



                              • kittykitty Re: to teraz ty powiedz szczerze 14.04.11, 18:22
                                Tajka, doskonale rozumiem, dlaczego eksia może nienawidzić Ciebie lub pogardzać Tobą, ostatecznie zabrałaś jej męża i ojca jej dzieci, ale za cholerę nie mogę pojąć za co Ty możesz nienawidzić jej lub nią pogardzać.

                                W Twoich postach bardzo często określasz ją w pogardliwy lub protekcjonalny sposób:
                                ta kobieta, ta baba, szanowna ex... Co ona Ci zrobiła, poza tym że jest?
                                • edw-ina Re: to teraz ty powiedz szczerze 14.04.11, 18:28
                                  kitty, no co ty, nie wiesz?????? No przecież ona śmiała się urodzić!!!!!!!! I bezczelnie rozkochać w sobie ukochanego Tajki! Jeszcze perfidnie przywiązać go do siebie za pomocą dzieci!!!!! Cholera, myślę, że w historii jej miejsce jest gdzieś pomiędzy Hitlerem a Stalinem.
                                  • ciociacesia a ja mysle 14.04.11, 20:21
                                    ze tajka w swej naiwnosci i braku dystansu patrzy na nia przez pryzmat tego co powiedzial o swej jeszcze zonie szanowny partner. bo moze jeszcze nie wie albo wiedziec nie chce ze rzeczy opowiadane przez zdradzajace meza o zonie nalezy podzielic przez 2 a czasem nawet 3. bo te historie to czesc samousprawiedliwiania, racjonalizacji oraz magicznego mechanizmu porównywania 'juz ni4e kochanej ex ukochanej' z obecna 'jedyna i prawdziwa miloscia zycia'
                                • malatajka Re: to teraz ty powiedz szczerze 15.04.11, 10:51
                                  > W Twoich postach bardzo często określasz ją w pogardliwy lub protekcjonalny spo
                                  > sób:
                                  > ta kobieta, ta baba, szanowna ex... Co ona Ci zrobiła, poza tym że jest?

                                  Nic mi nie zrobila. Niech sobie bedzie, zyje, niech uklada swoje zycie i niech jak najmniej ingeruje w moje.
                                  • magiczna_marta Re: to teraz ty powiedz szczerze 19.04.11, 13:33
                                    malatajka napisała:
                                    > Nic mi nie zrobila. Niech sobie bedzie, zyje, niech uklada swoje zycie i niech
                                    > jak najmniej ingeruje w moje.

                                    Za to Ty będziesz ingerować w to jak wydaje pieniądze od Twojego faceta i kto jej sponsoruje wakacje big_grin
                      • polifonia1983 Re: to teraz ty powiedz szczerze 14.04.11, 20:15
                        Mnie to boli, ze on:
                        > - tlumaczy sie tej kobiecie, musi sie uwiarygodnic niejako, ze nie moze wziac d
                        > zieci - moim zdaniem nie musi tego robic

                        To raczej oznaka dobrego wychowania. Na temat tego, w jaki sposób rozmawia z ex możesz z nim rozmawiać, ale nie możesz decydować.

                        > - przekazuje tej kobiecia informacje o naszym zyciu ( a ja sobie tego nie zycze, zeby ta kobieta wiedziala od mojego NM
                        > o naszych planach - mnie jej zycie i wyjazdy nie interesuje - wrecz nie chce o
                        > tym wiedziec

                        To Ty stwarzasz problem i ustawiasz sprawy tak, jakbyście były wrogami.

                        > - widze, ze jest wobec niej mily, kulturalny, uprzejmy - a dla mnie bywa mrukli

                        Masz problem z związkiem. Dużo osób Ci o tym pisało, ja też. Tłumaczymy jak możemy.

                        > - boli mnie to, ze o relacje z ex - ktora rozumiem ze jest wazna - dba bo wie z
                        > e bedzie ona na cale zycie - a o nasza tak nie dba / co wiecej do niego te argu
                        > menty nie trafiaja, ze ja na podstawie komunikacji z ex czuje ze o nasz zwiazek
                        > tak nie dba (zdarza mu sie drzec na mnie, przeklinac - do ex tego nie robi; st
                        > ara sie bo dzieci...)

                        J.w. pytanie moje brzmi: co robisz w tym związku?
                  • kittykitty Re: Kontakty z EX 13.04.11, 11:56
                    > Natomiast ten ojciec moze miec inne plany, wtedy szanowna powinna szukac innych
                    > alternatyw a nie ojciec.

                    No ja akurat uważam, że w sytuacji gdy jedno nie może zapewnić opieki dzieciom i drugie też nie to problem opieki nad dziećmi jest problemem obojga, a nie tylko tego u którego aktualnie przebywają dzieci.

                    > Dla mnie ex to nie kolezanka. To EX, ktorej srednio mi sie chce tlumaczyc i pok
                    > azywac co w swoim zyciu robie. Moim zdaniem wsytarczylaby normalna informacja -
                    > tez mila - "Mam inne plany, ktorych nie moge przelozyc", nie tlumaczac co to z
                    > a plany. Ot cala filozofia.

                    Ale to NIE TY tłumaczyłaś się exi, tylko Twój partner, dla którego exia jest jednak czymś znacznie więcej niż koleżanką (co jest zupełnie normalne, w sytuacji gdy są dzieci).

                    A w ogóle to nie rozumiem - czy on napisał dokładnie co i z kim będzie robił? Bo dla mnie sformułowanie "mam zaplanowane spotkanie o 19" jest równie neutralne jak "mam plany na wieczór".
                    • malatajka Re: Kontakty z EX 13.04.11, 13:11
                      > No ja akurat uważam, że w sytuacji gdy jedno nie może zapewnić opieki dzieciom
                      > i drugie też nie to problem opieki nad dziećmi jest problemem obojga, a nie tyl
                      > ko tego u którego aktualnie przebywają dzieci.

                      No to widzisz, moj NM i jego EX inaczej sie dogadali w RPW.

                      > > Dla mnie ex to nie kolezanka. To EX, ktorej srednio mi sie chce tlumaczyc
                      > i pok
                      > > azywac co w swoim zyciu robie. Moim zdaniem wsytarczylaby normalna inform
                      > acja -
                      > > tez mila - "Mam inne plany, ktorych nie moge przelozyc", nie tlumaczac co
                      > to z
                      > > a plany. Ot cala filozofia.
                      >
                      > Ale to NIE TY tłumaczyłaś się exi, tylko Twój partner, dla którego exia jest je
                      > dnak czymś znacznie więcej niż koleżanką (co jest zupełnie normalne, w sytuacji
                      > gdy są dzieci).

                      Ale ja nie chce zeby moj NM musial sie tlumaczyc. Moim zdaniem przyzwoite jest powiedzenie ze ma sie plany, ktorych sie nie moze/nie chce przelozyc. Po co wnikac w szczegoly.

                      > A w ogóle to nie rozumiem - czy on napisał dokładnie co i z kim będzie robił? B
                      > o dla mnie sformułowanie "mam zaplanowane spotkanie o 19" jest równie neutralne
                      > jak "mam plany na wieczór".

                      Widzisz. Teraz napisal, ze to spotkanie o 19, a w nastepnym razem napisze, ze idzie ze mna do kina na "Zona na niby". Mi sie nie podoba zdradzanie szczegolow o naszym zyciu EX.
                      Tego chcialam uniknac proszac go, o mniejsza ilosc informacji.

      • malatajka Re: Kontakty z EX 12.04.11, 13:53
        > jak tak to wszystko czytam dochodzę do wniosku że macie problemy na tak wielu p
        > łaszczyznach że zastanawiam się który aspekt w waszym związku jest ok i was sat
        > ysfakcjonuje.
        > główne filary jak szacunek, partnerstwo, pieniądze, bezpieczeństwo, stabilizacj
        > a, podejście do spraw rodzinnych, podejście do jego dzieci, podejście do ex LEŻ
        > Ą.
        > to może ostatni filar sex?

        To fakt, faktycznie problemów jest wiele. Terapeutka srednio w tym nam pomaga niestety sad
        A moj partner uwaza, ze cale zlo teraz tego zwiazku to przeze mnie, bo patrze tylko na powierzchowne sprawy, czepiam sie zastepczych tematow, jak np. slynne kontakty z ex. Tylko, ze madrala sam nic nie potrafi zaproponowac i pomoc rozwiazac problem lub zejsc na nizsza plaszczyzne, gdzie on realnie jest.

        Łatwo sie madrzyc, ze ja nie powinnam byc zazdrosna o komunikacje z ex i dac mu wolna reke (pewnie tak). A od moich ex kazal mi sie odciac, zerwac kontakty, pokasowac telefony, wywalic z facebooka, bo on sobie nie widzi, zebym ja mogla rozmawiac z ex.

        Pytasz sie co nas jeszcze laczy: podroze, adrenalina, sex, spedzanie czasu wolnego...

        Wczoraj w szczerej rozmowie uslyszalam, ze on mi nie ufa. Jak spytalam dlaczego, to powiedzial, ze mi nie ufa, ze jak ktos przekroczy wobec mnie granice przyzwoitosci (np. zacznie mnie obejmowac, calowac), to ja sie "wywine" z tego. Ale pytam sie, czy dalam ci powody do tego? A on mi na to, ze nie, ale nie czuje zaufania do mnie, bo mialam paru parterow seksualnych (wiecej niz on, czego on chyba nie moze zniesc do dzisiaj).

        ZABOLALO (mowi to pan, ktory zdradzil sad )

        > i zmieńcie tą terapeutkę, wiadomo że wszystkiego się nie przewidzi ale ogólne r
        > amy można ustalić..jakaś nawiedzona.

        No wlasnie. Chodzi o ogolne ramy. A my chodzimy do niej, ja gadam o tej komunikacji, zamiast zejsc na nizszy poziom - gdzie faktycznie jest problem...
        Wczoraj nas oswiecila, ze my nie jestesmy gotowi jeszcze na nizszy poziom...

        • kittykitty Re: Kontakty z EX 12.04.11, 22:02
          A on mi na to, ze nie, ale nie czuje za
          > ufania do mnie, bo mialam paru parterow seksualnych (wiecej niz on, czego on ch
          > yba nie moze zniesc do dzisiaj).
          >
          > ZABOLALO (mowi to pan, ktory zdradzil sad )


          O MATKO!!!
          • malatajka Re: Kontakty z EX 13.04.11, 11:08
            > A on mi na to, ze nie, ale nie czuje za
            > > ufania do mnie, bo mialam paru parterow seksualnych (wiecej niz on, czego
            > on ch
            > > yba nie moze zniesc do dzisiaj).
            > >
            > > ZABOLALO (mowi to pan, ktory zdradzil sad )
            >
            >
            > O MATKO!!!

            To znaczy?
        • edw-ina Re: Kontakty z EX 13.04.11, 08:07

          > ZABOLALO (mowi to pan, ktory zdradzil sad )

          - przepraszam, a pan zdradził żonę z kim? Z Tobą? Bo to by wiele wyjaśniało.
          • malatajka Re: Kontakty z EX 13.04.11, 11:08
            edw-ina napisała:

            >
            > > ZABOLALO (mowi to pan, ktory zdradzil sad )
            >
            > - przepraszam, a pan zdradził żonę z kim? Z Tobą? Bo to by wiele wyjaśniało.

            Tak, i co to wg. Ciebie tlumaczy?
            • ciociacesia wow. macie swietna ex 13.04.11, 11:25
              ktora potrafi myslec najpierw o dzieciach a dopiero potem o swoich urazach. niby to powinno byc normalne, ale jest to baardzo trudne i w naturze stanowczo zbyt rzadko spotykane
              • malatajka Re: wow. macie swietna ex 13.04.11, 11:54
                > ktora potrafi myslec najpierw o dzieciach a dopiero potem o swoich urazach. nib
                > y to powinno byc normalne, ale jest to baardzo trudne i w naturze stanowczo zby
                > t rzadko spotykane

                Do ktorej czesci mojego postu sie odnosisz?

                Nigdzie nie pisalam, ze ona potrafila myslec najpierw o dzieciach a potem o urazach...?
            • jak.z.nut Re: Kontakty z EX 13.04.11, 11:51
              To ze ma wyrzuty sumienia w stosunku do dzieci i eks.
              Swoją drogą widzę zasadniczą różnicę między Twoimi a jego eks - on wobec swojej eks ma zobowiązania w postaci dzieci i alimentów na nie. I nie ma nic dziwnego w tym, że matka jego dzieci zwraca się z prośbą o pomoc w opiece, nawet niespodziewanie i w pierwszej kolejności do niego ( zdarzają się przecież rożne wypadki losowe).
              ps. Witam się z forumsmile
              • malatajka Re: Kontakty z EX 13.04.11, 12:00
                > To ze ma wyrzuty sumienia w stosunku do dzieci i eks.
                Czemu? Przeciez sam chcial od nich (w sumie jej) odejsc?

                > Swoją drogą widzę zasadniczą różnicę między Twoimi a jego eks - on wobec swoje
                > j eks ma zobowiązania w postaci dzieci i alimentów na nie.

                Ma zobowiazania - fajnie, to fakt. Co nie znaczy, ze ja musze odlaczac swoich ex z facebooka, wywalac z telefonow. Jak sie rozstawalam, to w zgodzie. I utrzymywalam zazwyczaj kolezenskie kontakty z ex. Po prostu KOLEZENSKIE. Moj NM nie rozumie tego, ze tak mozna, jednoczesnie chce zebym ja zaakceptowala wszystkie niedogodnosni zwiazane z ex (wiem ze jest roznica, ale nie moze byc niesprawiedliwosci / nierownowagi).

                >I nie ma nic dziwneg
                > o w tym, że matka jego dzieci zwraca się z prośbą o pomoc w opiece, nawet niesp
                > odziewanie i w pierwszej kolejności do niego ( zdarzają się przecież rożne wypa
                > dki losowe).

                Ja sie NIGDY temu nie dziwilam. Co wiecej uwazam, ze to NORMALNE. Co wiecej ZAZWYCZAJ moj NM nie odmawia EX. Byl teraz jeden przypadek, gdy moj NM odmowil. I slusznie, bo mielismy plany.
                Ot tyle.

                > ps. Witam się z forumsmile
                Witamy smile
                • ciociacesia ale czy ty nie woidzisz 13.04.11, 12:08
                  ze to jego oczekiwania sa nie w porzadku? i zamiast mu powiedzie ze nie, nie zamierzasz zrywac kontaktów, to ty przyłaczasz sie do jego iiracjonalnych rzadan urzadzajac akcje odwetową
                  • malatajka Re: ale czy ty nie woidzisz 13.04.11, 13:35
                    > ze to jego oczekiwania sa nie w porzadku? i zamiast mu powiedzie ze nie, nie za
                    > mierzasz zrywac kontaktów, to ty przyłaczasz sie do jego iiracjonalnych rzadan
                    > urzadzajac akcje odwetową

                    Widzisz, ja stwierdzilam, ze skoro mojemy NM na tym zalezy, bo jakos czuje sie zle z tym, to ja to zrobie. Ale oczekiwalabym tez tego samego w druga strone. Ze jak ja mam problem z nadmiarem informacji wysylanych w strone EX, to on tez to zrobi - DLA DOBRA NASZEGO ZWIAZKU i SWIETEGO SPOKOJU.
                    • tully.makker Re: ale czy ty nie woidzisz 13.04.11, 13:59
                      zasada jest taka - dawac tylko to, co mozesz dac z serca, bez oczeiwania na wdziecznosc czy wzajemnosc. W innych przypadkach - nie dawac, bo bedzie to wylacznie zrodlo jeszcze gorszych konfliktow i problemow.
                      • malatajka Re: ale czy ty nie woidzisz 13.04.11, 14:12
                        > zasada jest taka - dawac tylko to, co mozesz dac z serca, bez oczeiwania na wdz
                        > iecznosc czy wzajemnosc. W innych przypadkach - nie dawac, bo bedzie to wylaczn
                        > ie zrodlo jeszcze gorszych konfliktow i problemow.

                        Ech... no wlasnie... moj NM wscieka sie na mnie, ze ja CHCE wzajemnosci. Ale mi sie wydawalo to niejako normalne. Skoro sie ode mnie oczekuje czegosc, to znaczy, ze sie jest to samemu w stanie dac - czy znowu sie myle?
                        • tully.makker Re: ale czy ty nie woidzisz 13.04.11, 14:42
                          moj NM wscieka sie na mnie, ze ja CHCE wzajemnosci

                          Ja chyba tez bym sie wsciekala. Dla mnie bylby to rodzaj szantazu. co innego, jak chlop cos robi dla mnie i ja chce mu sie odwdzieczyc. Ale jakby etgo zadal ode mnie...

                          Skoro sie ode mnie oczekuje czegosc, to znac
                          > zy, ze sie jest to samemu w stanie dac - czy znowu sie myle?

                          No chyba sleby widzi golym i nieuzbrojonym okiem, ze tak to nie dziala. A poza tym, jak piszesz w innym poscie, fakty sa takie, ze facet porzucil dla ciebie rodzine. Bo mam nadzijee, ze w bajki o zonie, co go nie rozumie, to nie uwierzylas - prosze cie!!! I teraz oczekuje, ze bedziesz mu dozgonnie wdzieczna i skakac bedziesz wokol niego za te ofiare, co zlozyl na oltarzu waszej milosci.

                          O stronie moralnej twojego postepowania nie bede pisac, bo i po co. Biorac pod uwage sytuacje, sadze, ze Exia wykazuje klase do jakiej mi np byloby bardzo daleko. Na plus twojego partnera przemawia to, ze potrafi to docenic. Zaloze sie o duze pieniadze, ze jakbys od niego odeszla, to nastepnego dnia zamelduje sie u exi z walizkami.
                          • malatajka Re: ale czy ty nie woidzisz 13.04.11, 15:15
                            > moj NM wscieka sie na mnie, ze ja CHCE wzajemnosci
                            >
                            > Ja chyba tez bym sie wsciekala. Dla mnie bylby to rodzaj szantazu. co innego, j
                            > ak chlop cos robi dla mnie i ja chce mu sie odwdzieczyc. Ale jakby etgo zadal o
                            > de mnie...

                            Hhhhmm... to ja mam inaczej. Ja nie oczekuje od nm niczego, czego sama bym nie byla w stanie zrobic. Wstyd mi byloby go poprosic o zmniane w stosunku do ex, jakbym sama nie potrafila sie zmienic w stosunku do swoich ex. Uwazam to za egoizm.

                            > No chyba sleby widzi golym i nieuzbrojonym okiem, ze tak to nie dziala.

                            Nie dziala dla niego, ciebie... a dla mnie nie rozsadne, nie fair wydaje sie co ty proponujesz - napisalam wyzej dlaczego.

                            >A poza
                            > tym, jak piszesz w innym poscie, fakty sa takie, ze facet porzucil dla ciebie r
                            > odzine. Bo mam nadzijee, ze w bajki o zonie, co go nie rozumie, to nie uwierzyl
                            > as - prosze cie!!!

                            No porzucil rodzine. Nie wiem czym to sie roznic: "porzucil rodzine" od "zona do nie rozumie".
                            Drugie jest dla mnie przyczyna. A pierwsze skutniem.

                            >I teraz oczekuje, ze bedziesz mu dozgonnie wdzieczna i skaka
                            > c bedziesz wokol niego za te ofiare, co zlozyl na oltarzu waszej milosci.

                            To fakt, on uwaza ze sie strasznie poswiecil. I co chwila slysze wypominania "ja dla ciebie zostawilem rodzine". A co mnie to ku...a obchodzi? Trzeba bylo wczesniej odejsc jak ci bylo zle, a dopiero pozniej sie wiazac, a nie mnie obwiniac za swoje czyny - na to sie nie nabiore.

                            > O stronie moralnej twojego postepowania nie bede pisac, bo i po co. Biorac pod
                            > uwage sytuacje, sadze, ze Exia wykazuje klase do jakiej mi np byloby bardzo dal
                            > eko. Na plus twojego partnera przemawia to, ze potrafi to docenic.

                            Przesadzasz z ta klasa, bo nie pisze o rzeczach ktore robi ex, a mianowicie granie dziecmi. Przyklad: ostatnio razem znalezlismy sie wszyscy: my, ex, dzieci na wystepie dziecka. Jedno mialo wystep a drugie podeszlo do nas i mowi "tata, mama mi kazala ciebie poprosic, zebys poszedl ze mna do toalety". Dziecko ma 8 lat i samo chodzi do toalety, wiedzialo gdzie do toalety pojsc. Bylo skolowane, i powiedzialo mojemu nm, zeby nie wchodzil na sale, bo mama go zaobaczy, ale ona wie gdzie jest toaleta. To tyle w kontekscie klasy ex.

                            Moge jeszcze inne rzeczy przytoczyc. Jak to dziecko przyjezdza do nas i mowi ze mama mowila : "spierdalajcie do ojca i mnie". To nazywasz klasa?

                            Rozumiem, ze masz wycinek sytuacji - komunikacje i tyle. Ale zapewniam ciebei, ta ex wcale z klasa sie nie zachowuje.

                            >Zaloze sie o
                            > duze pieniadze, ze jakbys od niego odeszla, to nastepnego dnia zamelduje sie u
                            > exi z walizkami.

                            Co daje ci taka pewnosc?
                            Mozemy sie zalozyc.

                            Ja wiem, ze tak nigdy nie bedzie. Ta kobieta odstaje od niego pod kazdym wzgledem i on to wie.

                • ciociacesia ale czy ty nie woidzisz 13.04.11, 12:10
                  ze to jego oczekiwania sa nie w porzadku? i zamiast mu powiedzie ze nie, nie zamierzasz zrywac kontaktów, to ty przyłaczasz sie do jego irracjonalnych żądań urzadzajac akcje odwetową

                  a rownowagi nigdy nie bedzie ani sprawiedliwosci w tym ukladzie
                  • tully.makker Re: ale czy ty nie woidzisz 13.04.11, 12:21
                    Dokladnie o tym wlasnie pisalam wczesniej. Chlop czegos od ciebie chce. Ma prawo. ALE TY NIE MUSISZ SIE DO TEGO STOSOWAC. To jest twoj wybor.

                    PS gdyby ktokolwiek sie czegokolwiem ode mnie DOMAGAL, to z czystej potrzeby zaznaczenia swojego prawa do decydowania o swoim zyciu czulabym potrzebe powiedziec NIE.

                    I jeszcze jedno - kiedy - z zadka - moj chlop rozmawia z exia, ja wychodze do innego pokoju, albo np w samochodzie - patrze w okno. NIE INTERESUJE mnie to, o czym mowia. Jeslii bedzie chcial, to mi opowie, jesli zapyta mnie o rade, to mu jej udziele (niechetnie, i nie od razu, jak mawial Gandalf, rada to neibezpieczny dar, nawet miedzy medrcami wink))

                    Gdyby chlop chcial ingerowac w moje relacje z exem, to dopiero mialby sie z pyszna. Tzn, jego role jest wysluchac moich bluzgow na wrednego chuja, nazwac go chujem oraz okazac wspolczucie.;-P. Na szczescie on nie ma zapedow do pouczania innych, co maja robic, a ja ze swoimi walcze. I to tez tobie radze.
                    • malatajka Re: ale czy ty nie woidzisz 13.04.11, 14:57
                      > Dokladnie o tym wlasnie pisalam wczesniej. Chlop czegos od ciebie chce. Ma praw
                      > o. ALE TY NIE MUSISZ SIE DO TEGO STOSOWAC. To jest twoj wybor.

                      Latwo powiedziec, jak ten chlop zaczyna stosowac naciski.
                      Ja zawsze bylam hop do przodu, asertywna, patrzylam z boku na inne kobiety i tak im doradzalam jak Tobie. Ale jak sie samemu jest w takiej sytuacji, to cholera jakos to tak prosto nie jest. Niby moj wybor, ale jak dochodze do wniosku, ze to pierdola/nm bedzie sie wsciekal/bedzie mu przykro to potrafie odpuscic.

                      Tylko wychodze na tym jak wychodze... Odpuszczajac wszystko ze swojej strony: swieta z moja rodzina, kontakty z ex/kolegami, a w zamian slysze "NIE DA SIE / NIE / NIE ZRZEDZ".

                      > PS gdyby ktokolwiek sie czegokolwiem ode mnie DOMAGAL, to z czystej potrzeby za
                      > znaczenia swojego prawa do decydowania o swoim zyciu czulabym potrzebe powiedzi
                      > ec NIE.

                      Ale ja sie nawet nie domagalam. Poprosilam go, zeby sie zastanowil i przemyslal sprawe, czy moze inaczej pisac te sms. Natomiast on od razu ucial to drazac, po co ci to, dlaczego tego chcesz, mowiac ze to problem zastepczy, etc i odpowiadajac suma sumarum NIE, bo on ma inne zdanie. I nie bedzie tak jak ja chce, bo on sie nie godzi na zwiazek w ktorym bedzie tylko wtedy dobrze, jak ja dostane co chce...

                      Tylko moj partner potrafil sie wsciekac, ze spimy na oddzialnych lozkach (2 noce) w tropikalnym klimacie, gdzie lozko mialo szerokosc 70 cm i bylo cholernie niewygodne. A moj facet nalezy do duzych facetow. Padaly nawet grozby rozstania, bo ja jestem straszna egoistka i dbam tylko o siebie (kur..a mac za przeproszeniem - bylo mi niewygodnie).

                      Jak ja stawiam na swoim, to slysze ze jestem egoistka, zimna baba i ze zaden facet ze mna mnie wtrzyma. I glupia chyba czasami w to wierze, bo nie chce byc ani egoistyczna, ani zimna...

                      > I jeszcze jedno - kiedy - z zadka - moj chlop rozmawia z exia, ja wychodze do
                      > innego pokoju, albo np w samochodzie - patrze w okno. NIE INTERESUJE mnie to, o
                      > czym mowia. Jeslii bedzie chcial, to mi opowie, jesli zapyta mnie o rade, to m
                      > u jej udziele (niechetnie, i nie od razu, jak mawial Gandalf, rada to neibez
                      > pieczny dar, nawet miedzy medrcami
                      wink))

                      Moze i to rozsadne.
                    • illegal.alien Re: ale czy ty nie woidzisz 13.04.11, 20:52
                      Hehe, ja mam latwiej, bo tego o czym oni rozmawiaja, to nawet nie rozumiem. Ale zgadzam sie tutaj z Tully - nie ma co wnikac, wypytywac, podsluchiwac, zadac wyjasnien.
                      Najlepiej sie z tego wszystkiego wylaczyc, oni niech sobie sprawy zalatwiaja miedzy soba. Jak chlop poprosi o rade, to udzielic (po przemysleniu) i powiedziec, zeby robil jak uwaza.
                      U nas sie sprawdza i dziala wysmienicie.
                      Czasem jeszcze sluze do wysluchiwania roznych narzekan na eksie, ale zazwyczaj robie za adwokata diabla i tlumacze mojemu W pewne fakty - o dziwo wtedy latwiej mu je przyjac i zrozumiec - moze dlatego, ze staram mu sie wytlumaczyc punkt widzenia kobiety.
                      • malatajka Re: ale czy ty nie woidzisz 14.04.11, 09:10
                        ok, dzieki za rade
                • kittykitty Re: Kontakty z EX 13.04.11, 12:33
                  > > To ze ma wyrzuty sumienia w stosunku do dzieci i eks.
                  > Czemu? Przeciez sam chcial od nich (w sumie jej) odejsc?

                  Chciał odejść w ogóle, czy dlatego że poznał Ciebie?
                  • malatajka Re: Kontakty z EX 13.04.11, 14:29
                    > > > To ze ma wyrzuty sumienia w stosunku do dzieci i eks.
                    > > Czemu? Przeciez sam chcial od nich (w sumie jej) odejsc?
                    >
                    > Chciał odejść w ogóle, czy dlatego że poznał Ciebie?

                    Powiem tak - prawdy nie dojdziesz...
                    Na poczatku slyszalam, ze dawno chcial juz odejsc, ze bylo od dawna mu zle we wszyskim oprocz jak on to okreslil - administracji domem przez ex. On twierdzil, ze jest ze sprzataczka, ktora nic wiecej nie wnosi do jego zycia. Ze sie meczyl i tak dalej... Duzo by gadac.

                    Ale nie odszedl najpierw... sad((

                    Poznal mnie i dopiero wtedy zdecydowal sie na odejscie. Moze inaczej - mnie znal od 3 lat - pracowalismy razem. Cos od jakiegos czasu iskrzylo. Ale dopiero jak wspolnie wyjechalismy do innego miasta pracowac, to zechcielismy wspolnie czegos wiecej...
                    I tak sie to potoczylo...
                    • salanderr Re: Kontakty z EX 13.04.11, 15:08
                      AAAAAAA!!! "...on twierdził ,że żył ze sprzątaczką , która nic do jego życia nie wnosiła..." AAAAA!!!!! No po takim stwierdzeniu tobie nie pozostało nic innego jak zaangazować się w związek ze słowami na ustach - " od teraz będziemy żyli długo i szczęśliwie".... (jak bym o moim ex czytała smile
                      To co teraz napisałaś potwierdza z całą mocą diagnozę Edwiny i innych dziewczyn , twój facet to burak , a tobie to buractwo nie przeszkadza . Wszystkie zachowania pana z tego buractwa wynikają !!! przepraszam ,że tak ostro ale cały czas oczekujesz recepty jak uczynić życie z burakiem satysfakcjonującym więc moja rada jest jedna - wyrwać chwasta....
                      • malatajka Re: Kontakty z EX 13.04.11, 15:19
                        > AAAAAAA!!! "...on twierdził ,że żył ze sprzątaczką , która nic do jego życia ni
                        > e wnosiła..." AAAAA!!!!! No po takim stwierdzeniu tobie nie pozostało nic inn
                        > ego jak zaangazować się w związek ze słowami na ustach - " od teraz będziemy ży
                        > li długo i szczęśliwie".... (jak bym o moim ex czytała smile
                        > To co teraz napisałaś potwierdza z całą mocą diagnozę Edwiny i innych dziewczyn
                        > , twój facet to burak , a tobie to buractwo nie przeszkadza . Wszystkie zacho
                        > wania pana z tego buractwa wynikają !!! przepraszam ,że tak ostro ale cały cza
                        > s oczekujesz recepty jak uczynić życie z burakiem satysfakcjonującym więc moja
                        > rada jest jedna - wyrwać chwasta....

                        Mozesz chociaz uzasadnic, co piszesz?
                        Nigdy ci sie nie zdazylo na swojego ex mowisz zle/niepochlebne rzeczy?
                        W tych postach tez padaja niecenzuralne slowa. Jedna z pan mowi o swoim ex per chuj.

                        Co w tym dziwnego?
                        • tully.makker Re: Kontakty z EX 13.04.11, 20:29
                          Jedna z pan mowi o swoim ex per
                          > chuj.

                          No ale on jest ex - jak byl mezem, nie mowilam o nim per chuj. To raz. Dwa, ze z dwojga zlego jednak wolalabym z chujem niz ze sprzataczem.
                          • malatajka Re: Kontakty z EX 14.04.11, 09:14
                            > Jedna z pan mowi o swoim ex per
                            > > chuj.
                            > No ale on jest ex - jak byl mezem, nie mowilam o nim per chuj. To raz. Dwa, ze
                            > z dwojga zlego jednak wolalabym z chujem niz ze sprzataczem.

                            No on jak byl jej mezem nie mowil do niej ze jest sprzataczka. Ale jak byla ex, to niech se nazywa ja jak chce. Dla mnei to zadna roznica, czy chuj, czy sprzataczka czy inna zolza...

                            • salanderr do Tajki 14.04.11, 12:11
                              W twoim przypadku powinna być różnica..... pytasz na jakiej podstawie dziewczyny przewidują ewentualny rozwój sytuacji w twoim związku - to ja ci odpowiem : mój ex dokładnie tak jak twój nm określał mnie gdy uciekał do swojej ambitnej i niezależnej dziewczyny (która wnosi do jego życia dużo więcej niż "dobra administracja " domem ) . Kilkanaście miesięcy póżniej gdy Pani z dziecięciem na ręku stała się "upierdliwa i roszczeniowa" jęczał , błagał , bił się w pierś i płakał jaki był głupi i teraz dopiero zrozumiał co stracił big_grin a ja w tym czasie rozwinęłam swoją firmę i galerię oczywiście zarazem zrozumiałam ,że sama z siebie tę " sprzątaczkę zrobiłam , przy ówczesnym zadowoleniu ex z tego stanu rzeczy ( do czasu gdy nie dojrzał do tego ,że stać go na kogoś lepszegosmile))
                              Zmiany w życiu można dokonać jedynie gdy zaczynamy od siebie ,za tę naukę będę losowi wdzięczna bezgranicznie , mój ex na zawsze pozostanie człowiekiem ,który uważał ,że zmiana otoczenia zmieni jego życie i uczyni go szczęśliwym .
                              Gdy (jego zdaniem ) się zreflektował , ja byłam w takim miejscu samorozwoju ,że podziękowałam mu za to ,że mnie zostawił ( i mówił to co mówiłsmile ale ponieważ nikt nie jest idealny a mi do tego daleko na myśl o nexi czasami zdarzało mi się pomyśleć "dobrze jej tak..." . Moim zdaniem zmierzasz szybkim krokiem ku takiej refleksji u ex...
                              • malatajka Re: do Tajki 14.04.11, 12:28
                                Zgadzam sie z Toba w 100% - moze sie tez tego wlasnie obawiam.

                                Widze, ze moj NM nie jest dojrzaly, zeby zobaczyc, ze to ON powinien sie zmieniac, skoro jest / bylo mu zle. On ma cos takiego w sobie, ze obwinia otoczenie. Wczesniej swoja ex, teraz mnie.

                                Ja obwinial o to, ze tylko sprzatala w domu i sie nie rozwijala, a mnie teraz o to ze nie sprzatam w domu, nie gotuje i nie zajmuje sie jego dziecmi jak ex.

                                A jak chce sie rozwijac, to mnie stopuje, ze za maloc zasu z nim i jego dziecmi spedzam. Gdy w tym czasie ex za jego kase jezdzi na narty i co tam tylko jeszcze robi...

                                Ku...a mac - tyle moge tylko chyba napisac... Jak ja sie miotam sad((((
                                • salanderr Re: do Tajki 14.04.11, 12:34
                                  Tajko ona nie jeżdzi za jego kasę jeśli już to jeżdzi za kasę ,którą ciężko zarobiła" sprzątaniem " i rezygnacją z własnego rozwoju bo oboje na ówczesny czas uznali ,że tak będzie dobrze...a że nie było ? życie.....
                                  • malatajka Re: do Tajki 14.04.11, 13:24
                                    > Tajko ona nie jeżdzi za jego kasę jeśli już to jeżdzi za kasę ,którą ciężko zar
                                    > obiła" sprzątaniem " i rezygnacją z własnego rozwoju bo oboje na ówczesny czas
                                    > uznali ,że tak będzie dobrze...a że nie było ? życie.....

                                    Tak jak z tamtym sie zgodze co pisalas, tak z tym nie. Kase ktora miala zarabiajac "sprzataniem" dostawala, a w zasadzie inaczej korzystala z tej kasy jak chciala gdy byla zona mojego NM.
                                    Wtedy mogla korzystac z niej do woli.

                                    Ale teraz - sama mowisz - ona tez moze miec swoja firme/galerie/etc, wiec powinna miec swoja kase, tak jak TY. A nie zarabiac nadal ochlaby, a jezdzic z kase z alimentow sad


                                    • kittykitty Re: do Tajki 14.04.11, 13:38
                                      > Ale teraz - sama mowisz - ona tez moze miec swoja firme/galerie/etc, wiec powin
                                      > na miec swoja kase, tak jak TY. A nie zarabiac nadal ochlaby, a jezdzic z kase
                                      > z alimentow sad

                                      Tajko, prosiłaś o inne rady - moja jest taka:

                                      Przestań jak najszybciej myśleć, że exia powinna coś albo czegoś nie powinna, szczególnie w wymiarze finansowym - to NIE JEST Twoja sprawa! Nie mówiąc o tym, że kompletnie nie masz na to wpływu, więc to tylko takie myślenie życzeniowe.
                                      • malatajka Re: do Tajki 14.04.11, 17:04
                                        > Tajko, prosiłaś o inne rady - moja jest taka:
                                        >
                                        > Przestań jak najszybciej myśleć, że exia powinna coś albo czegoś nie powinna, s
                                        > zczególnie w wymiarze finansowym - to NIE JEST Twoja sprawa! Nie mówiąc o tym,
                                        > że kompletnie nie masz na to wpływu, więc to tylko takie myślenie życzeniowe.

                                        OK, za ta rade moge podziekowac i postarac cos sie z tym zrobic.

                                        Jednak nie zgodze sie z tym, ze moj partner cos powinien wobec ex, bo kiedys to bylo cos tam - skoro tak keidys ustalili, to tak bylo kiedys. Teraz jest teraz.
                                        • tully.makker Re: do Tajki 14.04.11, 17:16
                                          > Jednak nie zgodze sie z tym, ze moj partner cos powinien wobec ex, bo kiedys to
                                          > bylo cos tam - skoro tak keidys ustalili, to tak bylo kiedys. Teraz jest teraz

                                          Twoja zgoda lub niezgoda nie ma tu nic do rzeczy - istotne jest, co mowi na ten temat prawo.
                                          • malatajka Re: do Tajki 14.04.11, 17:19
                                            > Twoja zgoda lub niezgoda nie ma tu nic do rzeczy - istotne jest, co mowi na ten
                                            > temat prawo.

                                            Oswiec mnie co mowi na ten temat prawo?
                                    • salanderr Re: do Tajki 14.04.11, 13:57
                                      Posłuchaj : ludzie mają prawo wierzyć w to ,że poślubiając partnera i decydując się na powiększenie rodziny tworzą coś na zawsze . Decydując o różnych aspektach życia tak a nie inaczej nie podejrzewają ,że ktoś się rozmyśli i plany które mieli ( i mieli prawo mieć ) znużony i znudzony partner wyrzuci do śmieci . Czasami jest tak , że żeby rozwijał i zarabiał dużą kasę jeden - drugi musi " zabezpieczać tyły " co często wiąże się z tym ,że przez długi czas potrzeby tego pierwszego są na pierwszym miejscu . Czasami jest też tak , że "bycie na fali" powoduje ,że ta osoba dzięki której ( między innymi) na tej fali jesteśmy staje się tak nie interesująca i mało wnosząca ( zdaniem porzucającego) w nasze życie , że szukamy sobie np.Małejtajki .
                                      Reasumując : moim zdaniem ex twojego nm ma prawo odciąć swój kupon nawet gdy jest poza nawiasem....Twój nm najwidoczniej też tak uważa , ty nie . Tym razem ja się założę ,że zmienisz zdanie gdy będziesz porzuconą ex która zrezygnowała z wielu rzeczy na rzecz lepszej przyszłości . Wiem jesteś pewna ,że ciebie to nie spotka( tak jak wiele z nas w naszych pierwszych małżeństwach) ale jak sama już napisałaś łatwo radzić i deklarować pewne postawy a dużo trudniej żyć wedle nich .

                                      ps. to że ja znalazłam w sobie siłę by stanąć na nogi nie sprawia ,że z pogardą patrzę na ludzi których to szczęście nie spotkało...
                                      • malatajka Re: do Tajki 14.04.11, 17:18
                                        > Reasumując : moim zdaniem ex twojego nm ma prawo odciąć swój kupon nawet gdy je
                                        > st poza nawiasem....

                                        Totalnie inaczej widze ta sytuacje. Umowili sie kiedys, to kiedys szanowna pani korzystala z dobrodziejstw (i okej!), ze pan tyral po 12 godzin na dobe, pani ma za to splacone mieszkanie, samochod, wszystkie kredyty splacone i tyle.

                                        Odwrocmy sytuacje. To jak pani teraz zacznie lepiej zarabiac niz pan, to pani ma dawac panu. Bo kiedys pan dawal, to teraz ona? To chore.

                                        >Twój nm najwidoczniej też tak uważa , ty nie .

                                        Moj NM wcale tak nie uwaza. Moj NM uwaza, ze placi na dzieci. Dodtakowo moj NM chce ladnie wygladac w obliczu swoich rodzicow, ktorzy go odrzucili. Ale priorytetem jest to, ze dzieci maja co potrzebuja. I tyle. Gdyby dzieciom zaczelo brakowac, albo gdyby bylo tak, ze szanowna pani psiosczy na ojca dzieciom, ktore (jak bywalo) przychodza i mowia, ze mama im czegos nie kupi, to wtedy moj NM (i tak bywalo) powiedzialby szanownej, zeby albo przestala glupoty gadac, albo przestala marnowac kase na swoje widzimisie.

                                        >Tym razem ja
                                        > się założę ,że zmienisz zdanie gdy będziesz porzuconą ex która zrezygnowała z
                                        > wielu rzeczy na rzecz lepszej przyszłości .

                                        Nie doprowadzilabym do sytuacji w ktorej mialabym przestac sie rozwijac. NIGDY!

                                        >Wiem jesteś pewna ,że ciebie to nie
                                        > spotka( tak jak wiele z nas w naszych pierwszych małżeństwach) ale jak sama ju
                                        > ż napisałaś łatwo radzić i deklarować pewne postawy a dużo trudniej żyć wedle n
                                        > ich .

                                        Nie wiem czy mnie to nie spotka. Raczej nikomu tego nie zycze.
                                    • edw-ina Re: do Tajki 14.04.11, 14:35
                                      jeśli jesteś tak oburzona faktem, że kobieta ma dodatkowe pieniądze to powiem to tak: patrząc na fakt, że związek rozpadł się z powodu zdrady miała pełne prawo chcieć rozwodu z orzeczeniem o winie i poza alimentami na dzieci, również alimentów na siebie. Choćby dlatego, że np. ileś tam lat temu twój miś mógł jej powiedzieć: kochanie, ja dobrze zarabiam, to może ty poświęć więcej uwagi dzieciom a nie pracy. Poradzimy sobie.
                                      Mój wujek tak kiedyś rozwiódł pasierbicę, że szanowny małżonek wrócił na łono rodziny z drżącymi rękoma i we łzach. Na szczęście kobita go nie przyjęła. A sytuacja była wyjątkowo analogiczna. Ona za obopólną decyzją (a nawet namowami męża) została w domu, by opiekować się dziećmi i być mamusią z reklamy. Facet piął się w górę, a ona jeszcze wieczorami robiła za niego projekty "bo on taki zmęczony przecież". Pan znalazł nową, ciekawszą panią i fruuu, bo przecież on, dyrektor, szef i diabli wiedzą kto nie może być z kuchtą. Przyszła z płaczem do ojczyma, swoją drogą wziętego adwokata, który tak załatwił sprawę, że szanowny pan dyrektor opuścił dom i swoją część współwłasności przepisał dzieciom i nadal w 100 proc. utrzymywał dom, dzieci i rodzinę, gdyż sąd orzekł, że kobieta w dobrej wierze zostawiła karierę, wywiązywała się ze swoich obowiązków, była uczciwą żoną i matką, a to panu się młode ciało na mózg rzuciło. Nie trudno jest się domyślić, że młode ciało dziwnie szybko się w panu dyrektorze odkochało.
                                      • malatajka Re: do Tajki 14.04.11, 17:26
                                        > jeśli jesteś tak oburzona faktem, że kobieta ma dodatkowe pieniądze to powiem t
                                        > o tak: patrząc na fakt, że związek rozpadł się z powodu zdrady miała pełne praw
                                        > o chcieć rozwodu z orzeczeniem o winie i poza alimentami na dzieci, również ali
                                        > mentów na siebie. Choćby dlatego, że np. ileś tam lat temu twój miś mógł jej po
                                        > wiedzieć: kochanie, ja dobrze zarabiam, to może ty poświęć więcej uwagi dziecio
                                        > m a nie pracy. Poradzimy sobie.

                                        Moja droga. Szanowna pani nie chciala sie rozwijac - przyjmij to sobei do glowy, czy to jest dla ciebie normalne czy nie. Szanowna pani nie miala ambicji. Jest jaka jest - nie oceniam jej. Wybrala swoja droge - bycia pania domu - i okej.

                                        Moj NM jest - ma raczej syndrom doroslego z ADHD - i niestety on sobei ona sobie. Nie chodzilo tylko, ze pan pracowal i zarabial. Ale pan chcial czegos innego w zyciu, do czego wielokrotnie pania zachecal, z czego pani nie skorzystala i moze po fakcie zalowala.

                                        Rozwod panstwa odbyl sie bez orzekania o winie. Moja droga - nie wiem, ale chyba nigdy nie bylas przy takiej sytuacji - ale nigdy nie jest tak, ze zawsze wina jest po jednej stronie. Raczej, zawsze wina lezy po dwoch stronach - mozna tylko mowic o proporcjach.

                                        Szczegolow z zycia mojego NM z EX dalej sobie oszczedze. Oboje stwierdzili, ze chca bez orzekania o winie. Oboje zgodzili sie na to.
                                        I tyle.

                                        Dalsze historie mnie interesuja.





                                        • edw-ina Re: do Tajki 14.04.11, 18:26
                                          a tłumacz sobie swojego misia dalej. I wierz w swoją bajkę, szukaj cudownych rozwiązań, obwiniaj ex, wisi mi to całkowicie. Rzeczywistość do ciebie nie przemawia, prawo do ciebie nie przemawia, o sumieniu nie wspomnę, bo ponoć nie należy się wypowiadać źle o nieobecnych, może jak będziesz miała jakieś widzenie, nie wiem..., duch święty w postaci latających hamburgerów ci się objawi, to do ciebie dotrze. I rany, mam nadzieję, że nie wpadniesz na pomysł, by usidlić faceta na dzidziusia, bo zgotujesz mu takie nieszczęście (dziecku, nie facetowi), że chyba musiałabyś włożyć kilka milionów na fundusz powierniczy by miało w przyszłości z czego się leczyć za szaleństwo współtwórców.
                                          Sorry, godni siebie jesteście. I może faktycznie utrzymaj ten związek, choćbyś miała to zrobić za pomocą gróźb, bo przynajmniej kolejni ewentualni partnerzy unikną traumy.
                                        • jak.z.nut Re: do Tajki 15.04.11, 10:22
                                          To może tak: Eks i Twój Pan podjęli decyzję o rozwodzie bez orzekania - wspólnie.
                                          Wspólnie ustalili zasady ich funkcjonowania po rozwodzie, wysokość alimentów też. Na korzyść pana świadczy, że ze swoich zobowiązań się wywiązuje. Nie jest Twoja sprawą wnikanie w życie eks i sposób wydawania owych pieniędzy, póki nie dzieje się to ze szkodą dla dzieci a z obrazu przedstawionego wynika, że dzieci nic n ie tracą, nie głodują a jej wyjazdy są wspólnymi wyjazdami z dziećmi.
                                          Jak dla mnie: spróbuj odpuścić, skupić się na własnym życiu.
                                          • malatajka Re: do Tajki 15.04.11, 10:47
                                            > Jak dla mnie: spróbuj odpuścić, skupić się na własnym życiu.

                                            Ok, dzieki za komentarz. Tak postaram sie robic.
                                            Zobaczymy co z tego wyjedzie.
                                    • tully.makker Re: do Tajki 14.04.11, 14:58
                                      > Tak jak z tamtym sie zgodze co pisalas, tak z tym nie. Kase ktora miala zarabia
                                      > jac "sprzataniem" dostawala, a w zasadzie inaczej korzystala z tej kasy jak chc
                                      > iala gdy byla zona mojego NM.

                                      Widze, ze pojac nie mozesz, ze to tak nie dziala. Jesli panstwo sie jakos umowili i pani zaniedbala kariere i rozwoj zawodowy, to prawo obliguje go do lozenia na pania rowniez wedy, gdy mu sieodwidzialo. Za zmiane regul w trakcie gry sie placi.
                                      • salanderr Re: do Tajki 14.04.11, 15:11
                                        No Tully po raz kolejny zgadzam się z tobą big_grin niezle ...smile
                                        Szczerze mówiąc to ja też miałam dobrego adwokata .... to by chyba znaczyło,że zła kobieta ze mnie big_grinDD jakoś będę musiała z tym żyć smile
                                        • tully.makker Re: do Tajki 14.04.11, 15:34
                                          A ja alimenty na siebie od exa uzyskalam bez adwokata wink. Tez mu sie wydawalo, ze skoro ja zajmowalam sie dzieckiem i wszelkimi sprawami domowymi w czasie, gdy on mial mozliwosc rozwoju zawodowego, to potem on sobie pojdzie a ja grzecznie i cichutko umre z glodu. Sad wyprowadzil go z tego mniemania.
                                          • malatajka Re: do Tajki 14.04.11, 17:21
                                            Twoj ex maz ci dal - ok - nie wnikam jaka byla sytuacja.

                                            Moj NM nie daje alimentow na ex i zapieral sie przy mnie i adwokacie ze do tego nie dopusci...
                                      • malatajka Re: do Tajki 14.04.11, 17:20
                                        Pokaz mi artykul, paragraf ktory to mowi?

                                        Rozumiem, ze jestes ex i dbasz o swoje interesy. Ale prawo nic takiego nie mowi.
                                        • salanderr poddaję się... 14.04.11, 18:06
                                          Botoks mi puścił...ręce mi opadły....
                                          • ciociacesia i tak byłas dzielna 14.04.11, 20:53
                                            ja stracilam nadzieje po lekturze watku z czasow z przed rozwodu
                                            • edw-ina dołączam się 14.04.11, 21:13
                                              wymiękłam totalnie, całościowo i skrajnie. Istnieje duża szansa, że ściana po takie dawce dyskusji pojęłaby filozofię kartezjańską, zbudowała lepszą wersję wielkiego zderzacza hadronów i wymyśliła szczepionkę na raka.
            • edw-ina Re: Kontakty z EX 13.04.11, 15:56
              właśnie tego mi w tej łamigłówce brakowało. Faktu, że to z tobą zdradzał żonę i z twojego powodu się z nią rozstał. Jego brak wnikania w pieniądze i ex dość dobrze pokazują, że facet ma wyrzuty sumienia i zgadzam się z Tully, w pierwszym możliwym momencie będzie prosił ex na kolanach o wybaczenie. To, w jaki sposób cię traktuje też pokazuje, że jego szacunek do ciebie jest przynajmniej hm.., jakby to delikatnie ująć..., jest przynajmniej wątpliwy. Była żona jest wręcz święta, że nie robi scen, kiedy tatuś przyprowadza dzieci do kobiety, przez którą mają teraz rozwiedzionych rodziców. Dla mnie kobieta ma dużą klasę. Natomiast Ty jej nie masz. I przykro mi to wręcz pisać, ale nie mam dla Ciebie dobrych informacji: faceci nie wiążą się z kobietami, z którymi się bzykają. Jakoś tak już jest, że lubią wiedzieć, że było o co walczyć i jest cały czas o co walczyć. I jeśli kobita nie ma tyle szacunku do siebie, by odrzucić zaloty żonatego konkurenta, to on ją oczywiście radośnie wybzyka, ale raczej nie zrobi z niej matki swoich dzieci, żony i jak to się w czasach moich dziadków mówiło - porządnej kobiety. Choćby dlatego, że zawsze będzie się zastanawiał, czy tak chętnie nie wpadnie w kolejny romans. Oczywiście pomijam milczeniem faceta, który nie ma wystarczających jaj, by najpierw załatwić sprawy domowo-rodzinne, skoro było mu tak źle, a dopiero później szukać sobie nowej atrakcji.
              • malatajka Re: Kontakty z EX 13.04.11, 16:04
                > właśnie tego mi w tej łamigłówce brakowało. Faktu, że to z tobą zdradzał żonę i
                > z twojego powodu się z nią rozstał. Jego brak wnikania w pieniądze i ex dość d
                > obrze pokazują, że facet ma wyrzuty sumienia

                Ma wyrzuty sumienia - ale czego to dowodzi?

                >i zgadzam się z Tully, w pierwszym
                > możliwym momencie będzie prosił ex na kolanach o wybaczenie.

                Jeszcze raz pytam, na podstawie czego to mowisz? Jakby chcial, to by juz dawno to zrobil, nie dazac do rozwodu... Nie sadzisz?

                >Była żona jest wręcz ś
                > więta, że nie robi scen, kiedy tatuś przyprowadza dzieci do kobiety, przez któr
                > ą mają teraz rozwiedzionych rodziców. Dla mnie kobieta ma dużą klasę.

                Nie wiem skad wywnioskowalas, ze ex nie robi jazd? Od 2 lat nasz zwiazek funkcjonuje. PRzez pierwszy rok robila jazdy, o ktorych pisalam w innych postach np. mowiac do dzieci zeby "spierdalaly do ojca i mnie" lub nazywajac mnie roznorodnie w stosunku do dzieci.

                >Natomias
                > t Ty jej nie masz. I przykro mi to wręcz pisać, ale nie mam dla Ciebie dobrych
                > informacji: faceci nie wiążą się z kobietami, z którymi się bzykają. Jakoś tak
                > już jest, że lubią wiedzieć, że było o co walczyć i jest cały czas o co walczyć
                > .

                Jedno z drugim nie ma sie nijak do siebie. Znam te stereotypy, ale znam i tez pary, ktore sa ze soba szczesliwe, a NIESTETY tak zaczynaly. Nie wybielam sie, ale nie uwazam, ze to jest przyczyna klopotow w naszym zwiazku.

                • edw-ina Re: Kontakty z EX 13.04.11, 16:15
                  nie wiem jak to jest, ale do ciebie nie dociera nic. masz klapki na oczach. z drugiej strony jakby mnie mój facet miał za łatwą panienkę, która jeszcze za siebie zapłaci, to chyba też wolałabym tego nie widzieć. Ale ja ci już niczego nie jestem w stanie poradzić. poczekam na posta, w którym napiszesz, że już nie jesteś macochą.
                  • malatajka Re: Kontakty z EX 13.04.11, 16:27

                    > nie wiem jak to jest, ale do ciebie nie dociera nic. masz klapki na oczach. z d
                    > rugiej strony jakby mnie mój facet miał za łatwą panienkę, która jeszcze za sie
                    > bie zapłaci, to chyba też wolałabym tego nie widzieć.

                    Sorry, ale po czym ty wywnioskowalas ze moj facet ma mnie za latwa panienke?
                    Przepraszam - nie chce bronic chamskiego czynu mojego faceta (z nurkowaniem) - ale czy Twoj facet za wszystko za Ciebie placi?

                    Dodatkowo - ja nie oczekuje, ze on za mnie bedzie placil za wszystko. Nie mam byc zamiaru niczyja utrzymanka. Chyba to normalne, ze mam swoje pieniadze i sie dokladam do wspolnego gospodarstwa?

                    >Ale ja ci już niczego nie
                    > jestem w stanie poradzić. poczekam na posta, w którym napiszesz, że już nie je
                    > steś macochą.

                    No to szkoda, ze nie masz wiecej kreatywnosci i pomocnej dloni.
                    • joanpp77 Re: Kontakty z EX 13.04.11, 18:22
                      przeczytalam caly watek...i powiem tylko tyle ze zgodze sie z powyzszymi opiniami, szanuj sie Tajka, to wtedy inni beda Cie szanowac...po co Ci zwiazek w ktorym czujesz sie zle, niedowartosciowana , niekochana, musisz rywalizowac...?? Nie musisz odpowiadac mnie , odpowiedz sobie...
                    • aragorna71 Re: Kontakty z EX 13.04.11, 18:35
                      tyle kreatywnosci ile wykazala Adw-ina, aby ci wyjasnic problem z kazdej mozliwej strony to juz chyba zadna z macoch nie da rady. Moze czas przeczytac ponownie chociaz niektore posty i przemyslec.


                      malatajka napisała:


                      >
                      > No to szkoda, ze nie masz wiecej kreatywnosci i pomocnej dloni.
                      • malatajka Re: Kontakty z EX 14.04.11, 09:28
                        Moze czas.

                        Zgadzam sie z niektorymi postami edwiny (ze moj partner mnie nie szanuje i powinnam sie zastanowic, co z tym zrobic).

                        Ani razu nie uslyszalam jednak, jak to zrobic?

                        Zamiast tego edwina ciagle udowadnia, ze moj partner mnie nie szanuje, a ja mam zle podejscie do jego "rodziny", a ex ktora mowi do SWOICH dzieci SPIERDALAJCIE zachowuje sie z klasa.

                        To wydaje mi sie conajmniej DZIWNE.

                        Zatem, do tego pilam i prosilam o wiecej kreatywnosci. Rozumiem, ze pomysl edwiny jest : SKONCZYC Z TYM ZWIAZKIEM. Zaluzmy, ze ja tego nei chce, wiec CO MAM ZROBIC!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!??????????????
                        • tully.makker Re: Kontakty z EX 14.04.11, 10:02
                          > Ani razu nie uslyszalam jednak, jak to zrobic?

                          Bo na to nie ma przepisu. Zazwyczaj jest tak, ze jak szanujemy sama siebie i innych, to i inni nas szanuja.
                          IMHO uslyszalas to mnostwo porad dotyczacych tego jak postepowac - przede wszystkim zarzucic potrzerbe kontroli partnera i podejmowac autonomiczne decyzje dotyczace swojego zycia. Ale te rady ci sie nie podobaja, bo niewygodne, wiec czekasz, az ktos ci powie, ze masz robic tak, jak robilas, tylko bardziej i wtedy odjedziecie na wspolnym koniu w zachod slonca.
                          • malatajka Re: Kontakty z EX 14.04.11, 11:10
                            > Bo na to nie ma przepisu. Zazwyczaj jest tak, ze jak szanujemy sama siebie i in
                            > nych, to i inni nas szanuja.
                            > IMHO uslyszalas to mnostwo porad dotyczacych tego jak postepowac - przede wszys
                            > tkim zarzucic potrzerbe kontroli partnera i podejmowac autonomiczne decyzje dot
                            > yczace swojego zycia. Ale te rady ci sie nie podobaja, bo niewygodne, wiec czek
                            > asz, az ktos ci powie, ze masz robic tak, jak robilas, tylko bardziej i wtedy o
                            > djedziecie na wspolnym koniu w zachod slonca.

                            Mylisz sie. Rady o minimalizacji kontroli uwazam za sluszne i postaram sie cos z tym zrobic. Odnosnie podejmowania decyzji przeze mnie, tez tak zrobie - to tez uwazam ze i Ty i inne dziewczyny mialy racje.

                            Pytanie, czy cos wiecej?

                            Hej - ja naprawde nie uwazam, ze jestem swieta i wsystko robie dobrze. Ale licze jeszcze na inne rady, jesli cos widzicie.

                    • kittykitty Re: Kontakty z EX 13.04.11, 21:22
                      > Sorry, ale po czym ty wywnioskowalas ze moj facet ma mnie za latwa panienke?

                      A myślisz, że skąd się biorą jego teksty o tym, że Ci nie ufa, bo miałaś więcej partnerów seksualnych niż on i nie jest pewien czy gdyby ktoś się przy Tobie odpowiednio intensywnie zakręcił to nie skorzystasz z sytuacji?


                      > Dodatkowo - ja nie oczekuje, ze on za mnie bedzie placil za wszystko. Nie mam b
                      > yc zamiaru niczyja utrzymanka. Chyba to normalne, ze mam swoje pieniadze i sie
                      > dokladam do wspolnego gospodarstwa?

                      No, to jest OK, ale równocześnie jego teksty o tym, że kupujesz za dużo czegoś tam i rozpieprzasz JEGO kasę już OK nie są.
                      • malatajka Re: Kontakty z EX 14.04.11, 11:08
                        > > Sorry, ale po czym ty wywnioskowalas ze moj facet ma mnie za latwa panien
                        > ke?
                        >
                        > A myślisz, że skąd się biorą jego teksty o tym, że Ci nie ufa, bo miałaś więcej
                        > partnerów seksualnych niż on i nie jest pewien czy gdyby ktoś się przy Tobie o
                        > dpowiednio intensywnie zakręcił to nie skorzystasz z sytuacji?

                        Widzisz. Ja moze sama krece sie juz wokol wlasnej osi. Zrobilismy RAZEM, to co zrobilismy. Zakochalismy sie, a nie poszliszmy najpierw do lozka.
                        I on to zrobil i ja. Ja nie patrze na niego, ze on jest "zdradzaczem zon" i mnie zdradzi - BO TAKI JEST i dlatego mu nie ufam.
                        Oboje zrobilismy to co zrobilismy, oboje nie do konca komfortowo sie czujemy z tym, bo bylismy inaczej wychowywani, ale jednak sie stalo.

                        Widze, ze on to inaczej odbiera. Widze, ze on uwaza, ze ja bym cos zrobila, gdybym mogla. Ale uwierzcie mi, gdybym chciala to bym zrobila, ale najpierw bym z nim nie byla.

                        Jestem mloda (mlodsza od niego o 9 lat) dziewczyna, tak - mialam wiecej partnerow w zyciu (nie chodzi tylko o partnerow seksualnych) niz on, ale czy to juz przekresla nasz zwiazek i moje zaangazowanie i moja szczerosc.

                        Moje zwiazki (powaznych bylo 3, innych z 5) sa juz historia, a on sie moze od tego odsiac sad
                        Na podstawie ich ilosci ocenia mnie - to chyba nie fair, co?

                        > No, to jest OK, ale równocześnie jego teksty o tym, że kupujesz za dużo czegoś
                        > tam i rozpieprzasz JEGO kasę już OK nie są.

                        Nie sa i zwracam mu na to uwage (jak rozumiem tak samo nie sa moje dotyczace wysokosci alimentow ktore on placi).
                        • tully.makker jedno mnie zastanawia 14.04.11, 11:42
                          Skad w ogole facet wie, z kim ty, kiedy i jak, zanim sie z nim zwiazalas? Po co sobie takie rzeczy opowiadac? Juz samo drazenie tematu przez faceta uznalabym za chore.
                          • malatajka Re: jedno mnie zastanawia 14.04.11, 12:03
                            > Skad w ogole facet wie, z kim ty, kiedy i jak, zanim sie z nim zwiazalas? Po co
                            > sobie takie rzeczy opowiadac? Juz samo drazenie tematu przez faceta uznalabym
                            > za chore.

                            No fakt. Z perspektywy czasu tez uwazam ze bylo to niepotrzebne. Na poczatku jakos tak wyszlo, ze gadalismy o wszystkim, o swoich pasjach, potrzebach, historiach, zwiazkach, etc...
                            Mi po jakims czasie to przeszlo, bo czulam sie "przygnieciona" pytaniami mojego NM i ocena mojej osoby (bo przeciez TYLU mialam facetow, a on nigdy nie spotkal takiej kobiety - jakiej ku...a??????? Moja wina, ze on mial 2 kobiety na krzyz w swoim zyciu?).

                            Moj partner nadal uwaza, ze woli wiedziec o historii, bo wtedy go to uspokaja, jak mu mowie jak bylo, jak zna szczegoly...

                            Tylko ze z perspektywy czasu uwazam, ze w ogole tego nie powinnismy sobie mowic. A ja tylko czuje sie winna (?) ze mialam historie taka jak mialam sad Szczerze, to NIGDY nie sadzilam ze bedzie to dla kogokolwiek problemem. I uwierzcie mi - gdybym skakala z kwiatka na kwiatek i bzykala sie z kazdym z kim moglam, to bym zrozumiala. Ale mialam 3 powaznych partnerow, reszta to byly probu spotykania sie i tyle, ktore po 3 miesiacach sie konczyly, gdy stwierdzalam/ktos stwierdzal, ze to nie ma sensu.

                            Ech...
                            • illegal.alien Re: jedno mnie zastanawia 14.04.11, 16:19
                              Ale jego to przeciez w ogole nie uspokoilo, a wrecz przeciwnie.
                              Nie wiem - mysmy ten temat przedyskutowali raz i tyle. Czasem w zartach cos rzucimy, ale nie jest to wielki problem.
                              Moj W jest 8 lat starszy ode mnie, doswiadczenie tez ma raczej wieksze, ale ja to zlewam - bylo, to bylo. Z jakis powodow jest ze mna, to lepiej sie skupic na tym, zeby te powody nie wygasly smile
                              • malatajka Re: jedno mnie zastanawia 14.04.11, 17:02
                                > Ale jego to przeciez w ogole nie uspokoilo, a wrecz przeciwnie.
                                > Nie wiem - mysmy ten temat przedyskutowali raz i tyle. Czasem w zartach cos rzu
                                > cimy, ale nie jest to wielki problem.

                                No widzisz, moj NM twierdzi, ze go to uspakaja, chociaz tez mam inne zdanie widzac jak sie po tym zaczal do mnie odnosic, jak to przezywa....

                                > Moj W jest 8 lat starszy ode mnie, doswiadczenie tez ma raczej wieksze, ale ja
                                > to zlewam - bylo, to bylo. Z jakis powodow jest ze mna, to lepiej sie skupic na
                                > tym, zeby te powody nie wygasly :

                                Moj NM jest starszy ode mnie o 9 lat, i twierdzi ze mialam wieksze doswiadczenia, bo on traktuje to ilosciowo (niewazne co z nimi robilam...). Ale sorry, ja nie robilam zadnej lasce dzieci, nie rodzilam, nie bylam mezatka, etc. Wkurza mnie jego podejscie - moim zdaniem on mial wieksze doswiadczenia. Ale kogo to obchodzi. Chcemy byc razem, to akceptujemy przeszlosc. KURDE sad
                                • rybkka24 Re: jedno mnie zastanawia 14.04.11, 18:02
                                  malatajka z kim Ty w ogóle powiedz weszłaś w związek.
                                  super spędzasz z facetem czas.ok.choć po ilości pretensji i wątów jakie ma do Ciebie ten facet mam wątpliwość czy to nie trochę przesadzone z Twojej strony.
                                  oboje lubicie adrenalinę, podróże, zabawę.ok.
                                  nie sądzisz że ciut przymało jak na poważny związek to jak dla mnie dobre styczne ALE na romans.

                                  Rozwodnik z dwójką dzieci z obciążeniami, alimentami, zamiast docenić że młoda atrakcyjna kobieta wchodzi w "to" ma pretenche że nie jesteś nową mamą jego dzieci i że nie jesteś dziewicą, jak gówniarz zamęcza cię o szczegóły Twojej przeszłości żeby zaraz potem cię gnębić jaka to ty nie jesteś i jak to on ci nie ufa.
                                  wiesz on rozwiódł się z byłą żeby związać się z nowoczesną niezależną kobietą na jego "poziomie"(nie to co ta kuchta była) ale teraz Ciebie chce zrobić na jej podobieństwo.

                                  z opisów wyłazi mi jakiś żałosny człowieczek któremu było za dobrze z żonką i on się przy niej nie rozwijał ale było mu na-pewno wygodnie ale nie miał na tyle jaj żeby załatwić to jasno i odejść.w małżeństwie już myślał tylko o sobie tylko on i on i teraz nie jest inaczej.
                                  w brzydki sposób wyrwał się z małżeństwa i najważniejsze teraz jako egoisty są jego wyrzuty sumienia wobec dzieci które będzie zagłuszał latami dopóki nie pojmie co on robi a nie zanosi się na to bo jak na razie to wszystko co złe to widzi w Tobie.
                                  on nie nadaje się teraz (i nie wiem czy wcześniej tak było) do stworzenia stabilnego dojrzałego związku i dopóki nie zobaczy winy w sobie a nie tylko na zewnątrz nie będzie się nadawał...
                                  jest małostkowym egoistycznym manipulantem.

                                  wiesz...myślę że niedługo twoja eks która jest jak drzazga w Twoim życiu podziękuje Ci że uwolniłaś ją od takiego człowieka.
                                  rady?
                                  nie uważam że z kimś z kimś się fajnie bawi, podróżuje, sexi i czuje adrenalinę jest kandydatem do poważnego związku.
                                  problemów przybywa.faza zauroczenia i tzw."kopa" mija
                                  nie umiecie porozumieć się w podstawowych kwestiach
                                  może ON jest Twoją "lekcją życia" żebyś wiedziała kogo unikać?
                                  moim zdanie wiele nie zdziałasz i nie zwalczysz bo a twój wybranek ma trudną sytuację i bałagan w głowie poprzestawiane priorytety i dodatkowo on W OGÓLE NIE WIDZI WINY W SOBIE.
                                  nie próbuje znaleźć rozwiązań za to w obwinianiu i naskakiwaniu na Ciebie trenuje się cały czas.
                                  już TO CIEBIE obwinia o rozpad jego rodziny?
                                  czyżby żałował.


                                  • joanpp77 Re: jedno mnie zastanawia 14.04.11, 19:17
                                    > malatajka z kim Ty w ogóle powiedz weszłaś w związek.
                                    > super spędzasz z facetem czas.ok.choć po ilości pretensji i wątów jakie ma do C
                                    > iebie ten facet mam wątpliwość czy to nie trochę przesadzone z Twojej strony.
                                    > oboje lubicie adrenalinę, podróże, zabawę.ok.
                                    > nie sądzisz że ciut przymało jak na poważny związek to jak dla mnie dobre stycz
                                    > ne ALE na romans.


                                    zgadzam sie w pelni tym o czym piszesz Rybkka24.
                                    >>
                                    powiem szczerze kiedys dawno wplatalam sie w zwiazek z kolega z pracy...podobnie jak Ty Malatajko , roznica miedzy nami byla taka , ze ja nie wiedzialam, ze on ma narzeczona, dowiedzialam sie gdy ow pani stanela przed drzwiami biura gdzie pracowalam i urzadzila mi karczemna awanture, jak ja smie zawracac glowe jej narzeczonemu....sytuacja byla niesmaczna....kolega jako ze pracowal w innym miejscu nie byl przy calym zajsciu , ale jak sie dowiedzial przepraszal ,blagal itd....obiecal ze sie rozstana , ze to ja ta jedyna jestem itp...wiesz co sie stalo po 2 miesiacach sie z nia orzenil...a ja zostalam ze zlamanym sercem...dlugo trwalo zaczym sie wyleczylam. Jego narzeczona a obecnie zona nigdy nie bedzie pewna czy jej nie zdradza, uwierzyla w bajeczke(choc bardziej chyba chce wierzyc, niz wierzy) , ze to moja wina, ze ja chodzilam za nim...a on niewiniatko...choc prawda wygladala zupelnie inaczej... do czego zmierzam...byl pokroju Twojego partnera, niestety nie dojrzal do zwiazku, wczesniej zostawil dziewczyne z dzieckiem, ciagle szukal ale tak naprawde siebie i zaspokojenia swoich egoistycznych zachcianek....dla niego liczyla sie adrenalina , bez tego nie mogl zyc...
                                    Ja z czasem doszlam do wniosku, ze prawdopodobienstwo ze gdybym weszla w relacje glebsza z tym czlowiekiem, mam na mysli zwiazek powazny czy malzenstwo , bylabym na podobnym miejscu jak jego byla i obecna partnerka, a za cos takiego dziekuje bardzo...wiec dziekuje bardzo losowi ze sie tak potoczyl a nie inaczej.Droga Tajko, wiec jak mozesz ucz sie na bledach innych.

                                    Czas sie ogarnac Tajko i spojrzec prawdzie w oczy,to Ty masz zdecydowac czy chcesz tak dalej zyc, wierz mi ze nic nie rokuje na to, ze zmieni sie cos na lepsze, wrecz przeciwnie....jak znam zycie zawsze jest odwrotnie, problemy sie beda nawarstwialy,a do tego dojdzie ciagle obwinianie Ciebie za powstala sytuacje, chcesz tak zyc?
                                    • malatajka Re: jedno mnie zastanawia 15.04.11, 10:46
                                      > Czas sie ogarnac Tajko i spojrzec prawdzie w oczy,to Ty masz zdecydowac czy chc
                                      > esz tak dalej zyc, wierz mi ze nic nie rokuje na to, ze zmieni sie cos na lepsz
                                      > e, wrecz przeciwnie....jak znam zycie zawsze jest odwrotnie, problemy sie beda
                                      > nawarstwialy,a do tego dojdzie ciagle obwinianie Ciebie za powstala sytuacje, c
                                      > hcesz tak zyc?

                                      Dzieki za opisanie Twojej historii i slowa, ktore naklaniaja do refleksji. Na czyms takim mozna sie oprzecz, a nie na wrzutach/wyrzutach/dziwnych opisach edwiny czy innych.

                                      Dzieki.
                • kara_mia Re: Kontakty z EX 13.04.11, 21:24
                  Nie wybielam sie, ale nie uwazam, ze to jest przyczyna klopotow w naszym zwiazku.

                  100% prawdy
    • filetta Re: Kontakty z EX 16.04.11, 19:01
      Bardzo mi Ciebie żal Malatajko. Strasznie sie miotasz. Przeczytałam cały wątek (a krotki nie jest) i dochodzę do wniosku, że masz problem z ograniczajacym cię i ogólnie toksycznym facetem. To że on Cię obwinia, nie oznacza wcale, ze jestes winna. A Ty biedna, dobrowolnie poszłaś w niewolę i na dodatek czujesz się zagrozona. Wbrew pozorom nie zagraża Ci ex i jej dzieci, ale ten związek. To że facet jest burakiem, niczego nie wyjasnia, ani w niczym nie pomaga. Taki jest i już. Ty rowniez nic z tym zrobic nie możesz, a tak bardzo chcesz nad wszystkim zapanowac, znaleźć jakieś cudowne lekarstwo, by wszystko było tak jak powinno. Sama go nie znajdziesz. Do tanga trzeba dwojga. Twój facet nie widzi winy w sobie (lub jak większośc facetów doskonale sobie zdaje sprawę z sytuacji, ale za żadne skarby świata sie do tego nie przyzna), szuka jej w Tobie. Szantazuje Cię słowami, że dla Ciebie zostawił rodzinę, i robi pare innych rzeczy, aby tylko utrzymać nad Tobą kontrolę. Jeśli się poddasz, będziesz jak jego ex, tylko kuchtą czy sprzątaczką (nie pamiętam dokładnie), a on potrzebuje kobiety niezależnej i interesującej. A że nie potrafi żyć z taką kobietą, ubezwłasnawalnia ją powoli i skutecznie. To jemu potrzebna jest terapia - indywidualna.
      Co możesz zrobić? Wiem, że nie chcesz od niego odchodzić. Więc żyj z nim, ale dbaj o siebie w tym związku, uniezaleznij się od niego i nie pozwol się kontrolować. To bardzo trudne (a w niektórych przypadkach wręcz niewykonalne), ale próbuj. Albo Ci się uda żyć z nim i szanować siebie samą, albo dojrzejesz do rozstania.
      smile
    • filetta Re: Kontakty z EX 17.04.11, 12:05
      Dodam jeszcze, że Twoją jedyną winą jest umiejętność przetrwania w takim związku. To niestety nie dar, ale pewnego rodzaju ułomność. Brak poczucia bezpieczeństwa powoduje, że starasz sie kontrolowac wszystko i wszystkich dookoła, czyli to, na co zupełnie nie masz wpływu, by zachowac pozory bezpieczeństwa u boku tego pana. Jeśli kiedyś powiesz sobie, że zasługujesz na coś lepszego i nie będziesz się zadowalała "tymi ochłapami", wtedy bedzie wiadomo, że wszystko z Toba ok. Na Twoim miejscu również udałabym się na terapię, ale indywidualną, natomiast dałabym sobie spokój z terapią "małżeńską" - na tym etapie, na którym jesteście, to stawianie solidnego murowanego domu na wydmie.
      Pozdrawiam smile
      • malatajka Re: Kontakty z EX 18.04.11, 10:10
        Dzięki za porady i "materiał" do przemyślenia.
        Ech... sad(
    • magiczna_marta Re: Kontakty z EX 18.04.11, 21:35
      Przeczytałam cały wątek i dla mnie jesteś next z horroru.
      Boże broń moje dzieci przed takim indywiduum.
      • malatajka Re: Kontakty z EX 19.04.11, 09:20
        > Przeczytałam cały wątek i dla mnie jesteś next z horroru.
        > Boże broń moje dzieci przed takim indywiduum.

        Magiczna Marto oswiec mnie moze swoja argumentacja, a nie wypisujesz swoje watpliwe opinie bez uzasadnienia.
        • magiczna_marta Re: Kontakty z EX 19.04.11, 11:38
          Wnioski jakie wysuwają się z lektury Twoich postów:
          Wtrącasz się w życie ex, jednocześnie życząc sobie żeby ona i jej dzieci (nomen omen dzieci także Twojego faceta) całkowicie odseparowali się od Waszego życia.
          Chciałabyś żeby kontakt Twojego faceta z jego dziećmi ograniczał się li jedynie do comiesięcznego przelewu (ofkors komentując to raz po raz że to ex wydaje pieniądze na siebie a nie dla dzieci- nie mając na to żadnych dowodów) i kontaktów raz na 2 tygodnie z dziećmi- byle nie częściej- bo przecież on jest teraz z Tobą i musicie mieć czas dla siebie, a dzieci to zbędny balast- są tylko częścią przeszłości. Teraźniejszością masz być Ty- i tylko to się wg Ciebie powinno liczyć.
          A to że na jej wyjeździe ex trafiła do szpitala i nie mogła odebrać dzieci w terminie a miałaś pretensje o to że to Twój facet musiał szukać opieki dla dzieci (a nie ona) to szczyt jest. Wiesz co to jest "wypadek losowy"?
          • malatajka Re: Kontakty z EX 19.04.11, 14:50
            Wow - duzo agresji w Tobie kobieto. Nie wiem skad ty wyczytujesz te wszystkie bzdury.

            Dzieci sa u nas minimum 2-3 dni w tygodniu + czasami cale weekendy + co najmniej 2 tygodnie wakacji + 1 tydzien ferii, gdzie moj partner lub razem zabieramy je zazwyczaj na jakies zagraniczne voyage.

            Skad Ty wyczytalas, ze ja chcialabym, zeby kontakt mojego partnera sprowadzal sie do przelewu oraz ze dzieci sa raz na 2 tyg., to naprawde nie wiem - chyba masz jakas traume albo nie umiesz czytac. MASAKRA!!!!

            Jedyne co pisalam to to, ze ja NIE CHCE byc zmuszana do roli matki oraz nie chce czegos musiec, tylko chciec jesli chodzi o dzieci mojego partnera. Co z reszta niejednokrotnie robie. Ale matka dla nich nie chce byc i nigdy nie bede. Ani z przymusu - bo moj partner chce - bede kochac jego dzieci.

            Wiem, ze to ciezko zrozumiec, jak ma sie stereotypy w glowie zasiane i jakies osobiste przykre doswiadczenia...

            • magiczna_marta Re: Kontakty z EX 20.04.11, 11:16
              Widać kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem są Twoją domeną, bo ja nie napisałam jak jest, tylko jak wnioskuję po lekturze postów TY BYŚ CHCIAŁA żeby było.

              Normalny człowiek (a nie nieempatyczny egoista) przyczyniając się pośrednio do rozpadu stabilnej sytuacji małych, niczemu nie winnych ludzi (czyli dzieci Twojego faceta) czułby się współodpowiedzialny za to żeby te dzieci jak najmniej odczuły to że taty nie ma nimi na co dzień. Nikt Cię nie zmuszał do związku z żonatym i dzieciatym facetem, tych bez zobowiązań jest pod dostatkiem.
              • ciociacesia daj spokój, nie zrozumie 20.04.11, 19:41
                przeciez on od 8 lat byl w tym zwiazku nieszczesliwy, dusił sie kisił i co tam jeszcze samousprawiedliwiajaca sie istota jest w stanie wymyslic a inna naiwna łyknąć...
                • magiczna_marta Re: daj spokój, nie zrozumie 20.04.11, 20:12
                  Hłe hłe, Ceśka, taki był nieszczęśliwy że się sam nie rozwiódł, dopiero kochanka go rozwiodła. Cyrk na kółkach.
                  A tak w ogóle to kope lat Ceśka, jakoś na maglu Cię nie ma czy się w oczy nie rzucasz?
                  • ciociacesia magiczna 21.04.11, 10:30
                    bo to czesto tak jest. przeciez moj osobisty tez cierpiał katusze ze mną i próbował naprawic nasz zwiazek, ale dopiero jak na choryzoncie pjawila sie nowa kandydatka dal w długą
                    na maglu ostatnio nie magluje. jakos wypadlam z rytmu. własciwie to głownie czytam dlugiego cycka i jakies dzieciowo porodowe klimaty
                    Niny biologiczny spłodził kolejne cudne dziecko. śliczna dziewczynka. jego komentarz do tego wydarzenia 'szkoda ze nie zdechła [o matce]'
                    Nina od listopada go nie widziala, cos tam przebąkiwł ze przyjedzie w maju. na razie przestala o nim wspominac wiec nie pale sie na to spotkanie.
                    dzis porzucilam ja w przedszkolu i bym sie upila z poczucia winy gdyby ne to ze pracuje i ze o 14 ja musze odebrac. jestem stworzona do bycia bogata siedzaca w domu z gromadka bachorków matką, a nie takim półsrodkiem. ech
                    • magiczna_marta Re: magiczna 21.04.11, 11:30
                      To tak jak ja, piszę raz na jakiś czas, ostatnio częściej kasuję swoje odpowiedzi niż je wysyłam uncertain

                      U mnie powoli się układa, rozwijam się "naukowo" wink i czekam na miejsce w przedszkolu dla Młodszego, bo na żłobek już liczyć przestałam.

                      Hłe hłe, o jednym przyrodnim rodzeństwie swojej córy wiesz, aczkolwiek to może nie koniec niespodzianek, tfu tfu.

                      Ja też jestem zła, oczekuję zaangażowania pana w sprawy dzieci a on wiecznie czasu nie ma bo w pracy (ale pieniędzy dla dzieci z tej pracy też nie ma).

                      Zostawianie dzieci w przedszkolu już przebolałam, Młodszy chętnie by został, ale go nie chcą, bo z początku 2009 roku jest uncertain, z resztą w tym roku z miejscami dla 3 latków taka lipa że szkoda prundu żeby to opisywać, cytując klasyka smile
                      • ciociacesia jesli chodzi o prokreacje 21.04.11, 12:24
                        exa jestem dosc dobrze poinformowana.
                        a ta siostra jest taka sliczna ze az palce lizac, choc szczsliwie zupełnie nie podobna do taty. moja stety-niestety skóra z ojca zdjeta. podobno bo ja tego podobieństwa nie widze, ale wszyscy to mówią, i mój nowy gach tez to przyznaje i boli go to troche. chociaz pare osób mu powiedzialo ze do niego jest podobna bo mysleli z on ojciec smile

                        na zaangarzowanie jakiekolwiek ze strony biologicznego juz dawno nie licze, ale nadzieje jeszcze mam. chyba nigdy nadziei nie strace bo chociaz wiem ze ludzie sie nie zmianiaja chyba ze na gorsze to caly czas wierze w wyjatki i w dobre zakonczenia

                        przedszkole niny kosztuje mnie pół pensji, a od wrzesnia bede placic tylko za obiady, bo przy podstawówce otwieraja punkt przedszkolny dla 3-4 latków. plusy mieszkania na zabitej dechami wsi. nawet 2 wolne miejsca jeszcze sa smile
                        chociaz gdyby nie kasa to pewnie chcialabym jeszcze rok nine przetrzymac w tym prywatnym - opieka od 7 do 18, 12 dzieci na 3 opiekunki i jakos tak mega przyjaznie
                        panstwowe bedzie 8-13. 23 sztuki na 2 nauczycielki. to bedzie sajgon
                        teraz mam ochote sobie przegryzc gardlo ze nie podalam gada o alimenty zaraz po jego odejsciu. zgadzal sie wtedy na 700zl, akurat by mi na przedszkole przyszlo. teraz padalec nie ma motywacji zeby roboty szukac - od roku zyje powietrzem, wysepionym alkoholem i chinskimi zupkami kradzionymi w markecie
    • ajeje Re: Kontakty z EX 19.04.11, 14:33
      Mam wrażenie że Ty chcesz być taka jak on chce żebyś była. Jeśli coś chce wiedzieć to mu opowiadasz, jeśli chce byś cos robiła to to robisz albo jest Ci źle że tego nie robisz... Nie umiem tego dokładnie wyjaśnić ale mam wrażenie że mimo że tak mocno pilnujesz swojego rozwoju jako filaru niezależności bo tej niezależności nie posiadasz. Mówił o byłej jak o sprzątaczce to Ty się samookreślasz jako osoba niesprzątająca i niegotująca. Chce byś zajmowała się razem z nim jego dziećmi a Ty próbujesz siebie wytłumaczyć i masz pretensje do Ex, a nie umiesz sobie i jemu powiedzieć „wiedziałeś że ja nie mam dzieci, dlaczego tego nie bierzesz pod uwagę?”. Przestań się ustawiać w opozycji do Ex, czy w świetle jego oczekiwań, zacznij być naprawdę sobą i w zgodzie ze sobą. Nie wiem czy ten eksperyment Twój związek przetrwa, ale Tobie samej na pewno wyjdzie na dobre.
      • malatajka Re: Kontakty z EX 19.04.11, 15:21
        > Mam wrażenie że Ty chcesz być taka jak on chce żebyś była. Jeśli coś chce wiedz
        > ieć to mu opowiadasz, jeśli chce byś cos robiła to to robisz albo jest Ci źle ż
        > e tego nie robisz...

        Moze inaczej. Nie chce byc taka jak on chce. Ale chce, zeby mojemu partnerowi bylo ze mna dobrze. Jestem szczera, wiec mu opowiadam rozne rzeczy. Staram sie tez dostosowac, bo to moim zdaniem normalne, ze sie idzie na kompromis w zwiazku.

        > Nie umiem tego dokładnie wyjaśnić ale mam wrażenie że mimo
        > że tak mocno pilnujesz swojego rozwoju jako filaru niezależności bo tej niezal
        > eżności nie posiadasz.

        Tutaj chyba nie moge sie zgodzic. Posiadam wielka niezaleznosc w sobie. Moj partner jest "staty-niestety" bardzo silna jednostka i jak widac byl w stanie ingerowac w ta niezaleznosc.

        > Mówił o byłej jak o sprzątaczce to Ty się samookreślasz
        > jako osoba niesprzątająca i niegotująca. Chce byś zajmowała się razem z nim jeg
        > o dziećmi a Ty próbujesz siebie wytłumaczyć i masz pretensje do Ex, a nie umies
        > z sobie i jemu powiedzieć „wiedziałeś że ja nie mam dzieci, dlaczego tego
        > nie bierzesz pod uwagę?”.

        To nie tak. Ja mu mowie wprost, ja nie jestem matka tych dzieci, nie bede sie zajmowac obiadkami, sniadankami, etc. Jasno stawialam wielokrotnie sprawe, ze nie lubie stac w kuchni, "marnowac" czasu, ze wole jesc na miescie, a jak gotuje, to czasami i dobrze. Ze nie marnuje czasu na sprzatanie, wiec wynajelam pania ktora sprzata i prasuje.

        On to dobrze wszystko wie, bo ja to szczerze i wprost mowilam. Natomiast on tego nie akceptuje do konca. Zyje z tym, ale chcialby zeby bylo inaczej.
        Zebym gotowala jak "kazda kobieta" oraz dbala o dzieci "jak kazda CIEPLA kobieta".

        > Przestań się ustawiać w opozycji do Ex, czy w
        > świetle jego oczekiwań, zacznij być naprawdę sobą i w zgodzie ze sobą.
        > Nie wiem
        > czy ten eksperyment Twój związek przetrwa, ale Tobie samej na pewno wyjdzie na
        > dobre.

        Masz racje. Trzeba byc soba. Staram sie. Jestem. Tylko widze obok niezadowolonego faceta, ktorego kocham...
        I gdzie sie da, to sie zmieniam, a gdzie nie... trudno... takie zycie...
      • malatajka Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 09:02
        No i sie doczekalam po tym wszystkim. Poradzcie, co robic - PROSZE!!!!

        Wczoraj byl sobie piekny dzien. Wtorek. Jadac do pracy ustalilam z moim partnerem, ze on po pracy odbiera dzieci i jedzie z nimi po wielkanocne prezenty, a ja po pracy ide do galerii na zakupy - prezenty dla moich rodzicow. I caly dzien jakos funkcjonowalismy, az wyszlam z pracy, chcac zrealizowac nasz plan, a tu moj partner dzwoni i pyta sie jakie plany. Wiec mu mowie, ze ustalilismy z rana i ja jade do galerii. Na co slysze dasy, czy ja nie pomyslalam, zeby prezenty dla moich rodzicow kupowac razem - mowie spoko, mozemy kupowac raze, ale zrozumialam, ze ustalilismy ze sie rozdzielamy. A wiec partner juz obrazony, ze jak to ja nie pomyslalam i mowi, zebym dojechala 20 km do jego galerii. Na co mowie, ze sam mowiles ze byly wielkie korki, wiec moze znajdzmy inna i zalatwmy jedno i drugie razem. OK.

        Wybralismy wspolne miejsce, umowilismy sie i OK. Dzwonie za jakis czas pogadac do mojego nm, ale jak dobiera, to ma nastroj, jakby mu ktos matke zabil. Wiec sie pytam, czy ma ochote pogadac, etc. Olewka.

        Spotkalismy sie w umowionym miejscu, szukamy prezentu dla mojego taty, moj partner srednio sie angazuje, wychodzimy ze sklepu. Idziemy do sklepu z bizuteria, widze, ze moj partner przelatuje sklep, co pokazuje co mi sie podoba, to jemu nie. OK.

        Wychodzimy ze sklepu idziemy na 40minutowe zakupy zabawek. Moj partner ani na mnie zwroci uwagi, ani zagada, ani przytuli. Po prostu jest i tylko spedza czas z dziecmi. Ja mu podsuwalam jakies prezenty, ale odfukuiwal tylko.

        Po 40 minutach fochow dzieci wybraly w koncu cos. Wychodzimy ze sklepu, na co moj partner, to co jedziemy do domu. Ja mowie hola hola, mielismy przeciez zrobic tez prezenty dla moich rodzicow i zakupy przedswiateczne. Na co on - moze nie dzisiaj, dzisiaj sa dzieci z nami. Ja mowie no to co, to z dziecmi chyba mozemy zrobic zakupy, z reszta po to tu przyjechala. No i obrazam majestatu do kwadratu!!!!!!!!!!!!

        Z mina obrazona moj aprtner poszedl do sklepu z obrusami, wkurzony na mnie sad(((
        Wyszlam ze sklepu, rozdzielilismy sie, wrocilam do swojego samochodu i zaczelam ryczec sad
        Poczulam sie totalnie niewazna, moje potrzeby zepchniete na dalszy plan, bo przeciez sa dzisiaj dzieci i ja musze sie dostosowac. Bo ku...a nie mozna robic zakupow z dziecmi?
        Powiedzialam mu, ze to troche dziwne, ze dzieci tylko graja w XBOXa, to moze raczej dobrze ze robia normalne rzeczy z nami, a nie tylko przyjemnosci.

        Ryczac w samochodzie wracalam do naszego domu. Wyslalam SMS, ze mi przykro, ze mnie traktuje jak powietrze i olewa moje potrzeby. Obiecuje cos, a pozniej zmienia to. Oczywiscie przyszla odpwiedz, ze ja tylko jecze, ze sa dzieci dzisiaj, to ja sobie musialam jechac na zakupy. Ze o prezentach dla rodzicow (moich) nie pomyslalam wspolnie, etc. Ze to jemy jest niefajnie.

        Pozniej zaczelo sie jeszcze gorzej sad(((((( Bo moj partner po prostu w domu mnie nie zauwazal przy dzieciach. Nie odzywal sie. Zrobil dzieciom nalesniki, mi nie, mimo ze go poprosilam. Bezczelnie polozyl dwa talerze na stol i tyle. Na co mu powiedzialam, ze ja go tez prosilam, an co uslyszalam, ale to dla dzieci sad(((((( Powiedzialam, ze mnie to nie interesuje, i ze zjem sobie, bo normalne jest, ze sie tym dzielimy.

        Na co uslyszalam litanie, jak to on zmywa, gotuje i zajmuje sie dziecmi, a ja taka i owaka kobieta. Pogralam w cos z dziecmi. Poszlam pozniej na gore do lozka, gdy moj partner gral na xboksie. W tle tylko slyszalam okrzyki, steki wkurzenia, ze nie nawloklam dzieciom przescieradla sad Przeszedl do lozka, zaczelismy gadac. Pytal sie, czemu mi jest smutno. Wiec mu powiedzialam, ze czuje, ze sie ode mnie oddala, ze nie bierze moich potrzeb pod uwage. Ze wszystko mozna normalnie zorganizowac i sie dogadac, ale on chce tak jak sobei wymyslil.
        Nawet mnie nie sluchal, zaczal mowic swoje, ze nie pomagam mu nic z dziecmi, a mam wobec nich OBOWIAZKI. Na co juz kur...a nie wytrzymalam i powiedzialam, ze obowiazki jako ojciec to ma on, i matka tych dzieci. A on moze mnie tylko poprosic o pomoc. I tyle. Na co zaczal sie szantaz, ze on tak samo moich rodzicow bedzie traktowal jak przyjadal na swieta. Zebedzie lezal do gory brzuchem, etc.

        Powiedzialam, ze jest niepowazny, ze robi glupie odwety, a ze jak chce miec pania do dzieci, to niech ja po prostu wynajmnie. Obraza majestatu kompletna nastapila.

        Poszlismy spac. Nie moglismy zasnac of coz. Po jakims czasie moj aprtner wstal i poszedl spac z synem. Poszlam za nim i sie spytalam, co to znaczy. Czemu ucieka, zamiast rozmawiac. Powiedzial, zebym sie wynosila z tego pokoju, ze on nie ma ze mna o czym rozmawiac, po tym co powiedzialam. Wiec mu powiedzialm, ze albo ze mna normalnie jak partner pogada, albo ja wyjezdzam spac do swojego mieszkania. On kilkukrotnie stwierdzil, ze nie ma o czym ze mna gadac.

        Wiec zabralam ciuchy, kosmetyki i zmylam sie do swojego mieszkania. Ryczac po drodze.


        Jest mi tak smutno i tak zle, a zarazem jestem na niego tak wsciekla i dochodzi do mnie, ze temu facetowi na mnie wcale nie zalezy. Zalezy mu na tym, zebym byla obok, jak on chce i tyle. I chce ze mnie zrobic matke niemoich dzieci. Uslyszalm tez teksy, ze z kims takim jak ja, to on nie chce miec dzieci sad((((( Dobrze wiedzial, ze mnei to zaboli sad((((((((((

        No i tak, pierwsza noc samotna sad((((
        Smutek. Nie wiem co dalej robic.

        Wyslalam mu tylko z drogi sms, ze albo mnie preprosi za to wszystko, opamieta sie i bedzie chcial dogadac, albo straci mnie na zawsze.

        POMOCY sad((((((((((((((


        • jowita771 Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 09:53
          Twój facet to naprawdę dupek. Po co Ci ktoś taki?
          • malatajka Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 15:20
            > Twój facet to naprawdę dupek. Po co Ci ktoś taki?

            Zakochalam sie i chyba zachowuje sie jak jakis nalogowiec...
        • ajeje Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 10:15
          Weź kartkę papieru i wypisz na niej wszystko to co Cię w nim wkurza, denerwuje albo jest po prostu dla Ciebie przykre, wszystko. Przeczytaj ją, a potem zacznij sobie układać życie tak jakbyście mieli do siebie nie wrócić. Gdy Ci będzie ciężko przeczytaj tę kartkę ponownie.
          Jeśli się opamięta i będzie prosił o drugą szansę to przed każdą z nim rozmową, każdym kontaktem czytaj tę kartkę od nowa. Jeśli będzie musiał bardzo się starać to będzie bardziej szanował.
          Jeśli się nie odezwie, nie przyjdzie to znaczy że nie był Ciebie wart, a Ty czytaj tę kartkę jak tylko zaczniesz tęsknić.

          Jeśli do siebie wrócicie to musisz zacząć z nim całkiem nowy związek. Taki w którym jego Była i jego dzieci są tylko jego sprawą, bo jeśli Ty albo on tego nie uznacie za podstawę to to też nie wypali.
          • malatajka Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 10:56
            Dzieki za rady. Napisalam sobie taka kartke. Troche mi z tym lepiej, chociaz taka niemoc ze ktos ci mowi ze Ciebie kocha, a robi calkiem cos innego boli sad
            • aragorna71 Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 15:01
              Malatajka milosc sie czuje zyjac ze soba kazdego dnia. Mowienie jest mile, ale w waszym wypadku bylo to tylko mowienie, czyny o tym nie swiadczyly.
              Glowa do gory i do przodu...
              • malatajka Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 15:17
                > Malatajka milosc sie czuje zyjac ze soba kazdego dnia. Mowienie jest mile, ale
                > w waszym wypadku bylo to tylko mowienie, czyny o tym nie swiadczyly.
                > Glowa do gory i do przodu...

                Dzieki.
                Czuje sie jak durna baba, ktora wie co powinna zrobic i dokladnie czuje i widzi zachowania partnera, ale sie wzbrania przez zmianami, determinacja, postawieniem jasnych granic...
        • tully.makker Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 11:17
          Dla mnie twoj opis jest jak litania bledow jakie mozna popelnic w relacji z facetem. Od samego czytania przechodza mnie dreszcze.

          PS - twoj partner najwyrazniej jednak potrzebuje tej sprzataczki, jaka byla ex.
          • malatajka Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 11:21
            > Dla mnie twoj opis jest jak litania bledow jakie mozna popelnic w relacji z fac
            > etem. Od samego czytania przechodza mnie dreszcze.
            >
            > PS - twoj partner najwyrazniej jednak potrzebuje tej sprzataczki, jaka byla ex.


            Masz duze doswiadczenie, to prosze powiedz konkretnie, o jakich bledach piszesz?
            • tully.makker Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 11:50
              Zaczelabym od niedzwonienia do faceta i niewysylania mu smsow, jesli nie ma absolutnej potrzeby. I niechodzenia za nim, jak sie obrazi. Nie chodzi o to, zebys ty tez sie obrazala, ale o to, zeby dac mu czas na przemyslenie idiotycznego zachowania i dojscie do wniosku, ze sam sobie robi krzywde.

              W kwesti prac domowych i opieki nad dzieckiem mysle, ze zrobilas dobry krok. Jasna komunikacja, co bedziesz, a czego nie bedziesz robic zawsze pomaga, chociaz poczatkowa reakcja moze byc negatywna. Nie nalezy sie tym zrazac. Ponadto pamietaj, ze ludzie lubia zapominac niewygodne rzeczy. ja nadal po 10 latach musze z raz na pol roku przypominac chlopu, ze nie interesuje mnie robienie za sluzbe domowa, ze byl o tym uprzedzony od pierwszego dnia naszej znajomosci i ze jak mu to nie odpowiadalo, to trzeba bylo sobie poszukac absolwentki gastronomika z Klaja Dolnego.
              Wazne jest, zeby takie rzeczy komunikowac nie w kontekscie awantury, tylko jako normalny i codzienny fakt zyciowy. Bo to nie jest tak, ze nie robisz za gosposie, by mu zrobic na zlosc, tylko nie robisz, bo nie. I tyle.

              Wiec teraz nie dzwon do niego, nie wysylaj smsow, a jak on sie skontaktuje to badz mila, otwarta, ale nie godz sie na wszystko od razu. odrobina dystansu i negocjacji na pewno pomoze. macie teraz wyjatkowa szanse ulozyc wasze relacje na nowo, na zdrowszych zasadach. jesli bedziesz rozsadna.
              • malatajka Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 15:01
                Dzieki tully za porade. Tak postaram sie zrobic.
              • illegal.alien Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 16:43
                Caly problem polega na tym, ze taka kobieta/osoba trzeba byc, a nie taka osobe grac - przeciez malatajka nie bedzie wchodzic za kazdym razem na forum i prosic o porade smile
        • polifonia1983 Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 11:42
          Rany, dziewczyno, co Ty sobie robisz?
          Wiesz co, byłam 5 lat z facetem dlatego, że fajnie się nam podróżowało. I cieszę się teraz każdego dnia, że z nim już nie jestem.
          Podsumowując, poznajesz kobietę, która opowiada Ci, że:
          - facet wypomina jej ile go kosztuje
          - nie szanuje jej
          - traktuje ją źle przy dzieciach
          - wymusza opiekę nad dziećmi
          - uważa, że całkowita opieka nad dziećmi jest jej obowiązkiem
          - krzyczy (przy dzieciach) jeśli ona nie spełnia jego oczekiwań
          - ignoruje ją
          - zmienia ustalone zasady
          - każe jej się dostosowywać do swojego widzimisię, ale nie dostosowuje się do niej
          - traktuje ją jak sprzątaczkę, kucharkę, nianię, dziwkę
          - używa faktów z jej przeszłości przeciwko niej
          - nie wiążę z nią planów na przyszłość
          Malatajka, co byś jej poradziła?
          Boli? Jasne, będzie bolało. Ale moim zdaniem, powinnaś zostać w swoim mieszkaniu, przepłakać ile potrzebujesz i zająć się swoim życiem.
          Każdy chociaż raz w życiu wpie...a się w beznadziejny związek. Ale każdy rok w nim, to rok zmarnowany.
          • malatajka Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 15:07
            Cos w tym jest...
            Mam nadzieje, ze starczy mi na to wszystko sil. Niestety, na domiar zlego pracujemy w jendej firmie. Wspolne spotkania, wspolne sprawy. Ech...

        • magiczna_marta Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 12:57
          malatajka napisała:

          > Wczoraj byl sobie piekny dzien. Wtorek. Jadac do pracy ustalilam z moim partner
          > em
          , ze on po pracy odbiera dzieci i jedzie z nimi po wielkanocne prezenty, a ja
          > po pracy ide do galerii na zakupy - prezenty dla moich rodzicow.

          Tzn jak ustaliłaś? Ty powiedziałaś swoje a on
          a) potwierdził JASNO że zrozumiał, odpowiadał mu takli plan i się zgodził, czy
          b) stwierdził "mhm, jeszcze później porozmawiamy" i na tym się rozmowa skończyła?
          • malatajka Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 13:22
            > Tzn jak ustaliłaś? Ty powiedziałaś swoje a on
            > a) potwierdził JASNO że zrozumiał, odpowiadał mu takli plan i się zgodził, czy
            > b) stwierdził "mhm, jeszcze później porozmawiamy" i na tym się rozmowa skończył
            > a?

            Wybieram odpowiedz A. Nie widzialam, zeby mu to nie odpowiadalo, nie dawal werbalnie ani nijak inaczej sygnalow, ze mu nie pasuje.

            Prawda jest taka, ze on sie tak umowil, ale po pracy czul sie "pokrzywdzony" ze ja nie chce byc z nim i jego dziecmi na zakupach, tylko zalatwiam zakupy dla swoich rodzicow - a najgorsze bylo to, ze ja sama mu tego nie zaproponowalam - BO POWINNAM.

            • jowita771 Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 13:45
              Niepotrzebnie się zgodziłaś na zmianę planów. trzeba było powiedzieć, że przecież się umówiliście i nie dyskutować w ogóle więcej. Jeśli będzie następny raz, to nie ustępuj pola, tylko trzymaj się wcześniejszych ustaleń, bo facet wcale nie szanuje Twojego zdania. W razie czego strzeli focha, a Ty robisz po jego myśli.
              • malatajka Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 13:55
                > Niepotrzebnie się zgodziłaś na zmianę planów. trzeba było powiedzieć, że przeci
                > eż się umówiliście i nie dyskutować w ogóle więcej. Jeśli będzie następny raz,
                > to nie ustępuj pola, tylko trzymaj się wcześniejszych ustaleń, bo facet wcale n
                > ie szanuje Twojego zdania. W razie czego strzeli focha, a Ty robisz po jego myś
                > li.

                W sumie masz racje. Ja po prostu mam juz dosc WALKI. Myslalam, ze jak zmienie zdanie i sie dostosuje na zasadzie: robimy RAZEM i zakupy dla dzieci i dla moich rodzicow, to bedzie OK (bo i Jego i moje cele beda osiagniete). Tylko poczulam sie wystawiona do wiatru, jak dzieci dostaly co chcialy, tatus tez, a ja uslyszalam, ze przeciez my razem w 2 mozemy to jutro zrobic, albo czwartek. Bylo mi przykro, ze moj partner ma w dup...e moje emocje, potrzeby sad
                Chce miec mnie przy sobie, nie zwracajac uwagi na mnie, nie gadajac ze mna, tylko nadskakujac dziecion, bo sa jeden dzien, to trzeba zrobic "fajerwerki".
                Ech...

            • magiczna_marta Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 13:49
              Wy do siebie po prostu nie pasujecie, macie inne oczekiwania od życia i partnerów.
              Moim zdaniem wcześniej czy później się rozstaniecie.
              • malatajka Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 14:06
                > Wy do siebie po prostu nie pasujecie, macie inne oczekiwania od życia i partner
                > ów.
                > Moim zdaniem wcześniej czy później się rozstaniecie.

                Ja uwazam, ze moj partner jest strasznym egoista, czlowiekiem, ktory chce wszystko i wszystkich podporzadkowac sobie, nie liczac sie z nikim, poza swoimi dziecmi, bo ma wobec nich poczucie winy, no i to w koncu dzieci. Ex podporzadkowal sobie tak, ze zrobil z niej kucharke i sprzataczke (sorry, takie realia!), kobieta sama nie mogla wziac dzieci na wakacje i wyjechac do dziadkow, bo szanowny pan pracowal i chcial zeby dzieci i ex byla na miejscu.
                To jest czysty egoizm.

                Widzialam to wczesniej, ale myslalam ze mam na tyle silny charakter, ze to zmienie i nie dam sie tak podporzadkowac. A jednak widze, ze moj partner w podporzadkowaniu sobie widzi to, ze ta druga osoba go kocha, bo w koncu robi to co on chce...

                Tylko biedak nie nauczyl sie na bledach, ze taka osoba ubezwlasnowolniona przestaje byc atrakcyjna sad

                Ktos napisal, ze on potrzbuje moze ex... Ja mam wrazenie, ze on sam nie wie co chce. Moze inaczej, on chce jedno i drugie, i matke dla swoich dzieci i fajna babke, z ktora fajnie bedzie sie zylo.

                I - odwolujac sie do tego co piszesz czy pasujemy - mysle ze tak mimo wszystko, ale sytuacja bylaby inna jakbysmy mieli swoje dzieci. Bo ja chce byc matka opiekuncza dla swoich dzieci. Bede czula, ze mam obowiazki, jak ja bede. Ale teraz nie jestem.

                On to dobrze wiedzial, a mimo to mnie zmusza do pogwalcenia swoich przekonan sad
                Nienawidze go za to a jednoczenie kocham. Popie....e to wszystko.






                • illegal.alien Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 16:48
                  Ale jak mozna zaczynac zwiazek od zalozenia, ze partnera zmienisz? To juz lepiej go WYmienic (na inny model).
              • salanderr Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 21:57
                Marto to taki paradoks: moim zdaniem oni bardzo do siebie pasują, co nie oznacza, że nie zgadzam się w pełni z drugą częścią twojej wypowiedzi....
            • magiczna_marta Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 14:00
              malatajka- nie obraź się, ale obserwując całą sytuację, mam takie wrażenie że Ty go z tą jego ex rozwiodłaś, a on "biedny żuczek" myślał że po prostu wejdziesz w rolę jego żony i będzie tak jak przed rozwodem, tyle że ciało inne i twarz mniej opatrzona. Brak Ci asertywności, wielokrotnie przystawałaś na jego warunki wcześniej, a jego fochy i obrażanie się jest formą szantażu emocjonalnego. Nie wiem jak wyglądały wasze relacje od początku, być może pisałaś o tym kiedyś gdzieś na jakimś forum ale nie mam ani czasu ani ochoty bawić się w szpiegowanie i czytanie całej Twojej historii forumowej więc taka jest moja teoria.
              • malatajka Re: Smutek i zal :((((((( 20.04.11, 14:08
                > malatajka- nie obraź się, ale obserwując całą sytuację, mam takie wrażenie że T
                > y go z tą jego ex rozwiodłaś, a on "biedny żuczek" myślał że po prostu wejdzies
                > z w rolę jego żony i będzie tak jak przed rozwodem, tyle że ciało inne i twarz
                > mniej opatrzona. Brak Ci asertywności, wielokrotnie przystawałaś na jego warunk
                > i wcześniej, a jego fochy i obrażanie się jest formą szantażu emocjonalnego. Ni
                > e wiem jak wyglądały wasze relacje od początku, być może pisałaś o tym kiedyś g
                > dzieś na jakimś forum ale nie mam ani czasu ani ochoty bawić się w szpiegowanie
                > i czytanie całej Twojej historii forumowej więc taka jest moja teoria.

                Tez mam takie wrazenie. Nie rozwiodlam go ja - sam sie rozwiodl. Ale faktycznie, on traktuje to tak, jak podmianke kobiety - taki lepszy model sobie znalazl. Ale cechy wczesniejszego tez musi miec ten nowy + mase innych.


              • kasiaksena w treści link 20.04.11, 14:26
                forum.gazeta.pl/forum/w,24087,118871823,118871823,Brak_rozwodu_.html
                • magiczna_marta Re: w treści link 20.04.11, 14:40
                  uncertain
                  zniesmaczona jestem
                • joanpp77 Re: w treści link 20.04.11, 16:00
                  Chyba malatajko sama sobie ukrecilas bata na siebie....wspolczuje zaistnialej sytuacji...jedna rada jaka mi przychodzi do glowy to zabieraj nogi za pas i uciekaj z tego zwiazku, albo raczej nie wracaj , jak sie wyrwalas....poczatek budowania zwiazku byl tragiczny....i koniec tez nie jest z happy endem....stare madre przyslowie albo powiedzenie mowi, ze "nikt nie zbudowal szczescia na czyims nieszczesciu"...jak widac na Twoim przykladzie jest stare ale madre i sie spelnia, a niestety takich przykladow moglabym mnozycsad(((
                  • edw-ina Re: w treści link 20.04.11, 16:21
                    Nie wysilaj się, autorka wątku tego nie rozumie. Jak również tego, czym jest elementarna przyzwoitość.
                    szkoda tych dzieciaków.
                    • magiczna_marta Re: w treści link 20.04.11, 17:13
                      Dokładnie, szkoda dzieci.
                      A pan i pani siebie warci.
                      Jednak przeczucie mnie nie myliło, malatajka facia rozwiodła a on pewnie już do kolegów mówi że widzi jaką żonę stracił i kasą próbuje ją obłaskawić, szykując sobie powrót na "łono rodziny". Pozostaje mieć nadzieję że ex żona pana wyśmieje i wyśle na księżyc, bo to że on będzie chciał wrócić jest tylko kwestią czasu (kiedy mu się znudzi robić naleśniki dla dzieci).
                    • salanderr Re: w treści link 20.04.11, 22:09
                      Poczytałam podesłany link ... Edw-ino założysz się, że za chwilę Tajka pojawi się na kolejnym forum z dramatyczną prośbą o pomoc i poradę ( duża czcionka na banksmile ?
                      • edw-ina Re: w treści link 20.04.11, 22:21
                        taaak, na forum niezrozumianych przez forumowiczów. Kurczę, strasznie to wszystko przykre. Jak można próbować dopiąć swego za wszelką cenę? Po przysłowiowych trupach? Mnie to boli jakoś, bo jako nieuleczalna idealistka jednak wierzę, że ludzie są z natury dobrzy. I zwykle staram się rozumieć zamiary, doszukiwać się jakiś pozytywnych przesłanek. A tutaj widzę tylko faceta palanta, dla którego żona, z którą spłodził dwoje dzieci to kuchta i kobietę tak egocentryczną, że jej cierpienie z powodu nieporozumień przewyższa cierpienie wszystkich osób, które dotknęło działanie, w jakim aktywnie uczestniczyła. Do tego postu i tej historii miałam wrażenie, że o takich osobach to tylko w książkach można przeczytać. Strasznie przykre. Kibicuję ex -żonie, niech kobieta będzie baaaardzo szczęśliwa.
                        • salanderr Re: w treści link 20.04.11, 22:35
                          Całe moje życiowe doświadczenie mówi mi,że będzie szczęśliwa (jeśli już nie jestsmile
                          Pierwszy krok ku temu został poczyniony gdy pan poszedł w cholerę ( dosłownie...smile
                          • malatajka Re: w treści link 21.04.11, 11:16
                            Powiem tyle. Oprocz paru babek, ktore maja doswiadczenie i potrafia cos poradzic - nie przytaknac mi, ale szczerze poradzic, to wiekszosc to oceniaczki, krytykantki, sfrustrowane babeczki, ktore same nie sa szczesliwe, albo sa ex.

                            Troche otwartosci.

                            Do Edwiny - jesli bede chciala i bede miala taka potrzebe, to pojawie sie na wielu forach. Wolny kraj, wolny wybor.

                            Nie chcesz radzic, to nie radz - juz to raz pisalam.
                            • magiczna_marta Re: w treści link 21.04.11, 11:22
                              Dziecko- co ja mam Ci napisać? jak poradzić? rozbiłaś z tym panem na spółkę rodzinę, skrzywdziłaś niczemu nie winną kobietę i ich dzieci a teraz płaczesz bo on okazał się złamasem a nie księciem z bajki na białym kucyku. Naważyłaś piwa to teraz je pijesz. Smacznego.
                            • edw-ina Re: w treści link 21.04.11, 11:55
                              a klnij sobie na mnie ile chcesz. ja nikomu nie rozbiłam rodziny, sypiałam w życiu tylko z jednym żonatym facetem i był wówczas i jest nadal moim mężem i nie oczekuję od nikogo kwiatków za zachowanie, które wśród ludzi z godnością i klasą budzą przynajmniej niesmak. Mam nadzieję, że twoi rodzice są z ciebie dumni: nasza córka związała się z żonatym facetem, rozwiodła go, a teraz jeszcze wylewa żółć na myśl o tym, że tenże biedny miś musi płacić alimenty! Z pewnością chwalą się każdemu. Brak ci wstydu, godności, empatii. Podobne cechy wykazuje twój miś, z tą jedną różnicą, że w jakimś stopniu przynajmniej zależy mu na własnych dzieciach. Tobie zależy wyłącznie na sobie. Zmieniaj swojego misia i wierz, że ciebie to on nigdy nie zostawi. Tylko się nie zdziw, jak niedługo przestanie odbierać telefony, znikać na coraz dłużej, aż wreszcie dowiesz się, że wypłakuje się w rękaw jakieś Kasi, Mani czy Frani, że z ciebie taka zołza. On dla ciebie wszystko, a ty perfidna nawet dzieciom kanapki zrobić nie chciałaś. Za swoje uczynki się płaci.
                              • malatajka Re: w treści link 21.04.11, 12:02
                                Edwino - zyj sobie do konca swiata z tym swoim idealizmem. Tez go mialam, ale zycie nie jest idealne....

                                Miejmy nadzieje, ze nie spotka Ciebie nigdy zadne zdarzenie, ktore ciebie tego pozbawi.
                                Bo jak spotka, to bedziesz miala na forach i w zyciu, takie "edwiny", ktore ci beda mowic, jaka ty niefajna, dlaczego nie myslisz/robisz tak idealnie wszystkiego, jak myslalas ze powinnas robic, jak zostalas wychowana...

                                Zycie nie jest bajka, moze jeszcze tego nie doswiadczylas....



                                • edw-ina Re: w treści link 21.04.11, 12:14
                                  wiem, że życie nie jest bajką, ale nic nie zwalnia człowieka z obowiązku postępowania moralnie. Nic. Nawet głód, bieda czy wojna. A tym bardziej zachciewajki: my się zakochaliśmy, więc chrzanić jego rodzinę.
                                  I wiesz, przyjęłam nie jedną krytykę i nie jedną przyjmę dokonując pewnych wyborów. Ale był sobie taki pan, który mieszkał w Królewcu i zwał się Kant. I ten oto pan stworzył pewną zasadę, którą nazwał Imperatyw kategoryczny. I dokładnie tym kieruję się życiu.
                                • tully.makker Re: w treści link 21.04.11, 12:33
                                  Ale mala tajko ciebie nie spotkalo zadne wydarzenie. Wszystko, co nam tu opisujesz zafundowalas sobie na wlasne zyczenie, chce wierzyc, ze z glupoty ( to wystraczajaco straszne), a nie z premedytacja.

                                  Co cio piszesz, pokazywalabym chetnie naiwnym mlodym panienkow, aby wiedzialy, ze cokolwiek w zyciu robimy, musimy sie potem ierzyc z konsekwencjami. Czesto bywa, ze trudno sie dopatrzyc zwiazku, bo konsenwencje bywaja tak odsuniete w czasie, ze umysl niektorych nie ogarnia. A tu mamy przyklad, jak prosta moze byc relacja przyczynowo-skutkowa.
                                  • malatajka Re: w treści link 21.04.11, 13:33
                                    Zrobilam to nie z glupoty, ale z milosci. Moze dla Ciebie to jest infantylne, ale kazdy ma prawo do szukania szczescia.

                                    Wszystkie patrzycie na ta sytuacje przez pryzmat stereotypu: biedna opuszczona ex (wiadomo -nikt nie chcialby byc w jej skorze) - facet klamca, bo na pewno nie chcial odchodzic - nowa laska rozbijajaca malzenstwo na sile (po porstu wszystkich dookola zmuszalam).

                                    A fakty sa inne. Nawet jak Wam trudno to pojac!!!!!!!

                                    Tully - gratuluje Ci, ze potrafisz przewidziec WSZYSTKIE konsekwencje swoich decyzji. "Pelen szacun!"
                                    Uwazam siebie za inteligentna kobieta, ale nigdy nie bylabym na tyle arogancka, zeby powiedziec, ze KAZDA dezycje i jej skutki przewidzialam.

                                    Tak, zycie byloby wtedy prostsze...




                                    • magiczna_marta Re: w treści link 21.04.11, 14:17
                                      malatajka napisała:

                                      > Zrobilam to nie z glupoty, ale z milosci. Moze dla Ciebie to jest infantylne, a
                                      > le kazdy ma prawo do szukania szczescia.

                                      Każdy ma prawo do szukania szczęścia, ale nie kosztem innej, niczemu nie winnej jednostki.
                                      • malatajka Re: w treści link 21.04.11, 15:27
                                        Nikt z nas - ani Ja ani NM nie chcielismy nikogo skrzywdzic - wiem, ze to jest latwo osadzic tak z boku... I wszystko jest takie oczywiscie. Po prostu jestesmy potworami.

                                        Odwroce pytanie i prosze o szczera odpowiedz.

                                        Czy uwazasz, ze lepsze byloby, gdyby moj NM zostal w tamtym zwiazku i meczyl sie z tamta kobieta? Nie byl wobec niej uczciwy? Moze zdradzal ja co i rusz? Zyl w zaklamaniu wobec dzieci i tamtej kobiety? Uciekal z domu w swoje pasje? Lepsze to by bylo? Udawal?

                                        Bo ja uwazam, ze nie. Ze lepiej bylo tamto otwarcie przerwac, skoro bylo zle i zaczac cos nowego. Mam wrazenie, ze wszystkie patrzycie przez pryzmat tego, jak to Wy byscie byly porzucone. NIKT z was nie patrzy na cala ukladanke...

                                        Nie bronie mojego NM, bo miedzy nami jest jak jest. Ale uwazam, ze i on mial prawo do zmiany, szukania szczescia gdzie indziej, jak go nie widzial tam, gdzie byc powinno.

                                        Wszystkie patrzycie przez pryzmat siebie, jak by to bylo jak byscie byly porzucone, nie dajas szczescia dla mojego NM. Zapomnialam, bo przeciez on MUSIAL dawac szczescie ex, i MUSIAL byc z nia szczesliwy...


                                        • tully.makker Re: w treści link 21.04.11, 15:36
                                          > Wszystkie patrzycie przez pryzmat siebie, jak by to bylo jak byscie byly porzuc
                                          > one

                                          No zasadniczo, zeby wiedziec jak cos boli, to trzeba to albo przezyc, albo miec cien empatii w sobie. Rozumiem, ze nie rozumiesz o co chodzi, bo z empatia krucho, a zona chyba tez jeszcze nie bylas, wiec nie wiesz, jak smakuje zdrada czlowieka ktory zobowiazal sie byc twoja skala Gibraltaru na reszte zycia.

                                          Dla mnie stosowane przez ciebie samousprawiedliwienia brzmia rownie smiesznie, jakby nierodka chciala mnie pouczac o naturze bolu porodowego. Tym niemniej - wiekszosc ludzi potrafi pojac, ze porod boli.

                                          Nie w tym problem, ze malzenstwo sie rozpadlo - to sie zdarza, niestety. Problem w tym, w jakich okolicznosciach sie rozpadlo.
                                          • malatajka Re: w treści link 21.04.11, 16:30
                                            > No zasadniczo, zeby wiedziec jak cos boli, to trzeba to albo przezyc, albo miec
                                            > cien empatii w sobie. Rozumiem, ze nie rozumiesz o co chodzi, bo z empatia kru
                                            > cho, a zona chyba tez jeszcze nie bylas, wiec nie wiesz, jak smakuje zdrada czl
                                            > owieka ktory zobowiazal sie byc twoja skala Gibraltaru na reszte zycia.

                                            Stawias ostre tezy, niestety niesluszne. Mam wiecej niz cien empatii, potrafie sobie wyobrazic co to znaczy zdrada i jak mozna sie z nia czuc. To banaly co Ty prawisz!

                                            Nie odpowiedzialas na postawione przeze mnie pytanie. Czy lepsze byloby gdyby ten facet tkwil w zwiazku, ktory mu nie pasuje? W ktorym sie dusil? Ktory sie wypalil? Gdzie przestal kochac? Gdzie dzieci i otoczenie to widzialo?

                                            I nie mow truizmow, ze lepiej byloby gdyby najpierw odszedl, bo to sa tylko truizmy.

                                            > Nie w tym problem, ze malzenstwo sie rozpadlo - to sie zdarza, niestety. Proble
                                            > m w tym, w jakich okolicznosciach sie rozpadlo.

                                            Pisalam wyzej. To tylko truizm i wymowka. Bo co to by zmienilo, jakby najpierw odszedl? Szczerze? Przeciez tak samo by to bolalo zostawiona kobiete!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                            • kittykitty Re: w treści link 21.04.11, 16:47
                                              > Pisalam wyzej. To tylko truizm i wymowka. Bo co to by zmienilo, jakby najpierw
                                              > odszedl? Szczerze? Przeciez tak samo by to bolalo zostawiona kobiete!!!!!!!!!!!
                                              > !!!!!!

                                              No, nie, kobieto! Czy Ty rzeczywiście jesteś tak głupia czy tylko udajesz????? Naprawdę nie byłoby dla Ciebie różnicy czy facet zostawia Cię, kończąc związek w możliwie elegancki sposób czy też zostawia Cię ZDRADZAJĄC Cię z inną kobietą i porzucając Cię dla niej????

                                              No ja dziękuję, jeśli to dla Ciebie truizm...


                                              • magiczna_marta Re: w treści link 21.04.11, 20:13
                                                Wyjęłaś mi to z ust.
                                                Dla malejtajki wsio rawno czy facet odchodzi bo jest nieszczęśliwy w związku czy odchodzi bo zatrudnił młodą sekretareczkę która jest chętna świadczyć mu usługi nie tylko biurowe wink
                                                • magiczna_marta Re: w treści link 21.04.11, 20:16
                                                  Za szybko się wysłało, jeszcze raz:
                                                  Wyjęłaś mi to z ust.
                                                  Dla malejtajki wsio rawno czy facet odchodzi bo jest nieszczęśliwy w związku czy odchodzi bo zatrudnił młodą sekretareczkę która jest chętna świadczyć mu usługi nie tylko biurowe wink i wtedy stwierdza że żona nie spełnia jego oczekiwań.
                                                • malatajka Re: w treści link 26.04.11, 14:47
                                                  Macie wszystkie w glowie tak wryte stereotypy, ze to az szkoda.

                                                  Szukacie sobie wymowki, ze byloby lepiej. A prawda jest taka, ze oba te przypadki z punktu widzenia tej kobiety sa do d....y.

                                                  Smiac mi sie z Was chce, jak czytam te brednie... tematy zastepcze...

                                                  Nie dajecia po prostu prawda do szczescia innym i tyle...
                                                  • magiczna_marta Re: w treści link 27.04.11, 10:04
                                                    Malatajka, może w ten sposób zrozumiesz. Teoretycznie, wyobraź sobie że masz dziecko (chociaż dla takiej egoistki jak Ty to na pewno trudne, ale chociaż spróbuj). Nie ma dla Ciebie różnicy, między sytuacją:
                                                    a) pedofil porywa Twoje dziecko, przez miesiąc je gwałci i później zabija
                                                    b) Twoje dziecko choruje na nieuleczalną chorobę i umiera
                                                    Śmierć to śmierć, tak?
                                                  • kasiaksena Re: w treści link 27.04.11, 10:34
                                                    Magiczna, nie tłumacz, moim zdaniem to zadatek na trolla, czerpiącego satysfakcję z własnego ekshibicjonizmu psychicznego.
                                              • malatajka Re: w treści link 26.04.11, 14:49
                                                Nie jestem glupia, ba jestem calkiem inteligentna babka.

                                                Popatrz w lustro babko i powiedz sobie, ze robiloby ci to WIELKA roznice, gdyby facet Ciebie rzucil przychodzac i mowiac, ze jest beznadziejnie i chce odejsc, a odchodzac bo sie zakochal?

                                                • edw-ina Re: w treści link 26.04.11, 15:04
                                                  powiedziała królewna i poszła prać skarpetki.
                                            • tully.makker Re: w treści link 23.04.11, 18:16
                                              > I nie mow truizmow, ze lepiej byloby gdyby najpierw odszedl, bo to sa tylko tru
                                              > izmy.

                                              To ci dodam jeszcze jeden truizm - mozna sie zachowywac jak czlowiek, albo sie zachowywac jak kurwa. Kazdy ma wybor.
                                              Bo co to by zmienilo, jakby najpierw
                                              > odszedl? Szczerze? Przeciez tak samo by to bolalo zostawiona kobiete!!!!!!!!!!!

                                              I to wlasnie dokladnie przedstawia, ze poziom empatii i wiredzy o zyciu masz nader niski. Zupelnie inaczej boli zakonczenie malzenstwa - bo nie wyszlo, nie dobralismy sie, podajemy sobie rece i zbolem, ale i szacunkiem do siebie i zachowujac piekne wspomnienia idziemy dalej, a zupelnie inaczej smakuje swiadomosc, ze zwiazalas sie ze smieciem. Takie przezycie pozbawia przede wszystkim kobiete zaufania we wlasny osad i w zdolnosc do dokonywania madrych wyborow zyciowych, i to wlasnie, a nie odejscie Kazia czy Zyzia jest prawdziwa tragedia, jaka niesie zdrada.
                                              • malatajka Re: w treści link 26.04.11, 15:21
                                                > To ci dodam jeszcze jeden truizm - mozna sie zachowywac jak czlowiek, albo sie
                                                > zachowywac jak kurwa. Kazdy ma wybor.

                                                Wow, odkrywcze...

                                                > I to wlasnie dokladnie przedstawia, ze poziom empatii i wiredzy o zyciu masz na
                                                > der niski. Zupelnie inaczej boli zakonczenie malzenstwa - bo nie wyszlo, nie do
                                                > bralismy sie, podajemy sobie rece i zbolem, ale i szacunkiem do siebie i zachow
                                                > ujac piekne wspomnienia idziemy dalej, a zupelnie inaczej smakuje swiadomosc,
                                                > ze zwiazalas sie ze smieciem.

                                                Widzisz, ale ta Pani po rozstaniu mojego NM z nia, wcale nie czula ze on jest smieciem. Twoja teoria legla w gruzach. Ona jeszcze przez pol roku albo i dluzej wysylala mu zyczenia i robila prezenty na swieta, imieninu i urodziny.

                                                >Takie przezycie pozbawia przede wszystkim kobiete
                                                > zaufania we wlasny osad

                                                W jaki osad?

                                                > i w zdolnosc do dokonywania madrych wyborow zyciowych,
                                                > i to wlasnie, a nie odejscie Kazia czy Zyzia jest prawdziwa tragedia, jaka nie
                                                > sie zdrada.

                                                Kobieto, ale jaki ona mialaby wybor, gdyby on przyszedl i powiedzial: odchodze, bo mi sie przestalo podobac??????????

                                                Nie czaisz tego?

                                                Rozumiem, ze odejscie do innej kobiety powoduje dodatkowe emocje, tylko skutek jest ten sam, czego wy uwazajace sie za madre istotki nie mozecie pojac.

                                                • illegal.alien Re: w treści link 26.04.11, 21:42
                                                  Za kazdym razem jak czytam post w tym watku, to mysle sobie 'o, no prosciej sie nie da - tym razem malatajka na pewno zalapie o co chodzi'. Za kazdym razem czeka mnie taka niespodzianka.
                                                  • tully.makker Re: w treści link 26.04.11, 21:52
                                                    Wlasciewie to wzruszajace, jak ludzie zie potrafia dobrze dobrac. Duren z idiotka, szowinistyczny tepak z pozbawiona empatii ciezkokapliwa.

                                                    I jakze poetycznie nastapila zbrodnia i kara, bo umowmy sie, oboje trafili zaiste popisowo.
                                        • edw-ina Re: w treści link 21.04.11, 15:36
                                          napisałam ci to nie raz, tylko ty tego nie rozumiesz w swym zaślepieniu: jeśli panu nie pasowało mógł skończyć związek i dopiero szukać nowej panienki. Poszedł na łatwiznę. Dosłownie i w przenośni. Nikt nikogo na siłę nie trzyma.
                                          I ja nie patrzę przez pryzmat porzuconej, bo nikt nigdy mnie nie porzucił. Przeciwnie - zawsze miałam wianuszek adoratorów. Ale z twojego punktu widzenia spojrzeć nie mogę, bo musiałabym uznać, że można nie mieć zasad. A ja tego nie uznaję.
                                        • ciociacesia kobieto czy ty nie widzisz co gadasz? 21.04.11, 16:34
                                          > Czy uwazasz, ze lepsze byloby, gdyby moj NM zostal w tamtym zwiazku i meczyl si
                                          > e z tamta kobieta? Nie byl wobec niej uczciwy? Moze zdradzal ja co i rusz? Zyl
                                          > w zaklamaniu wobec dzieci i tamtej kobiety? Uciekal z domu w swoje pasje? Lepsz
                                          > e to by bylo? Udawal?
                                          >
                                          > Bo ja uwazam, ze nie. Ze lepiej bylo tamto otwarcie przerwac, skoro bylo zle i
                                          > zaczac cos nowego. Mam wrazenie, ze wszystkie patrzycie przez pryzmat tego, jak
                                          > to Wy byscie byly porzucone. NIKT z was nie patrzy na cala ukladanke...

                                          ok z tego co wiem to miedzy wami jest zle. nie lepiej to otwarcie zakonczyc i poszukac czegos nowego? przeciez sie wam nie uklada, on jest nieszczesliwy, terapia nie pomaga. to czemu sie upierasz zeby to ratowac? czym sie tu roznisz od jego ex zony? dlazego uwazasz ze to on chcial ratowac tamten zwiazek a ona mu na to niepozwolila. czemu nie dopuscisz mozliwosci ze po prostu historia sie powtarza i jak tylko twoj luby sie zakocha ty zostaniesz na lodzie?
                                          • malatajka Re: kobieto czy ty nie widzisz co gadasz? 26.04.11, 15:12
                                            Zakladam kazdy scenariusz, tak jak KAZDA kobieta powinna go zakladac.

                                            Niewiele by mi sie roznila sytuacja, jakby facet przyszedl i powiedzial, ze nie jest fajnie i odchodzi, od tej, ze odchodzi bo sie zakochal.

                                            W ogolnym rozrachunku zostaje sie sama i tyle...
                                        • jowita771 Re: w treści link 21.04.11, 16:42
                                          > Czy uwazasz, ze lepsze byloby, gdyby moj NM zostal w tamtym zwiazku i meczyl si
                                          > e z tamta kobieta? Nie byl wobec niej uczciwy? Moze zdradzal ja co i rusz? Zyl
                                          > w zaklamaniu wobec dzieci i tamtej kobiety? Uciekal z domu w swoje pasje? Lepsz
                                          > e to by bylo? Udawal?

                                          Z tego, co piszesz, w obecnym związku tez nie jest szczęśliwy. Czy to znaczy, że jeśli pozna nowa panią i zapała uczuciem, to uznasz, ze powinien odejść bez cienia żalu, bo właśnie ma szansę na szczęście?
                                          Szczerze - dostanie Twoje błogosławieństwo?
                                          • malatajka Re: w treści link 26.04.11, 15:19
                                            > Z tego, co piszesz, w obecnym związku tez nie jest szczęśliwy. Czy to znaczy, ż
                                            > e jeśli pozna nowa panią i zapała uczuciem, to uznasz, ze powinien odejść bez c
                                            > ienia żalu, bo właśnie ma szansę na szczęście?
                                            > Szczerze - dostanie Twoje błogosławieństwo?

                                            TAK, bo nie ma niczego gorszego niz zmuszanie kogos do milosci.
                                            A czy odejscie bedzie cywilizowane czy mnie, to inna sprawa... Skutek jest ten sam...

                                            • edw-ina Re: w treści link 26.04.11, 15:34
                                              przecież ty go zmuszasz do miłości. Nie jest taki, jaki chciałabyś, żeby był, więc ma się zmienić i kochać cię tak, jak ty tego chcesz. tyle osób mówi ci to samo, a ty nadal w zaparte? To po co zwracasz się do innych o pomoc, skoro g. cię interesuje, jak inni to widzą, bo sama wiesz najlepiej.
                                              • rybkka24 Re: w treści link 26.04.11, 17:56
                                                wierzyć mi się nie chcę że tak samo by zareagowała na te dwie sytuacje:
                                                nie dopasowaliśmy się, kiepsko nam się układa chce się rozstać
                                                a
                                                zakochałem się i siup do wyra do młodszej
                                                a Ty z dwójką dzieci nagle sama i się dowiadujesz nagle że misio to już kilka lat chciał się ewakuować.
                                                wiesz co to się nazywa brak empatii ciekawe czy życie cie nauczy wczuć się w taką sytuację.
                                                nieciekawy materiał do życia ale już facet Ci zaczął wynagradzać całą sytuację.
                                                pewnie już zgoda do następnego razu.
                                    • tully.makker Re: w treści link 21.04.11, 14:26
                                      > Tully - gratuluje Ci, ze potrafisz przewidziec WSZYSTKIE konsekwencje swoich de
                                      > cyzji. "Pelen szacun!"


                                      No wszystkich nie - nawet polowa by sie nie zebrala. Ale juz ze 20 lat temu wiedzialam, ze nie romansuje sie z zonatymi panami, bo to nie tylko moze sie zle skonczyc, ale przede wszystkim nie jest uczciwe.
                                      • malatajka Re: w treści link 21.04.11, 15:35
                                        Ja tez to wiedzialam... SO WHAT??
                                        • edw-ina Re: w treści link 21.04.11, 15:38
                                          to po kiego grzyba wsadzałaś rękę do ognia, skoro wiedziałaś, że poparzy? I teraz jeszcze chcesz rad, co zrobić, żeby nie bolało i nie było blizn?
                                        • filetta Re: w treści link 27.04.11, 17:26
                                          To dlaczego nie korzystasz z tej wiedzy???
                                          Poczytałam sobie znowu (a było co) i poobserwowałam, jak to Twój apetyt rośnie. Najpierw tylko rozwód (dzieci nie cierpią - zajmujemy sie nimi), teraz jak jest rozwód, to już ex za bardzo się panoszy, a ojciec nie zawsze powinien zajmować się dziećmi, w końcu maja matkę... Nie będę się oburzać - sama ideałem nie jestem - ale naprawdę trudno znaleźć drugą tak skoncentrowaną na swoich potrzebach kobietę. Wiesz dokładnie, co kto i kiedy powinien robić, by było tak jak Ty sobie życzysz. Twój facet zapewne coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że nie jesteś taką kobietą, z jaką chciałby spędzić życie. Dlatego próbuje Cię zmieniać. Z Twojej strony reakcja zwrotna. Myślisz, że to kompromisy, tak potrzebne w związku. Nic bardziej mylnego. To ingerencje we wnętrze drugiej osoby w celu dokonania pewnych przerobek i przemeblowań. To nie zdaje egzaminu, a powoduje właśnie takie chore sytuacje, jak przy zakupach.
                                          Radziłabym rozstanie. To się na pewno nie uda. Przykro mi.
                                  • morel37 TULLY;) 21.04.11, 13:50
                                    nie bede bronic malej tajki, ale kiedy czytam twoje posty to mam wrazenie ze chcialabys zeby madrosc zyciowa ludzie wysysali z mlekiem matkiwink ludzie ucza sie na bledach i zadna krytyka i zadne madre slowa w niektorych sytuacjach im nie pomoga. przeciez o tym wieszsmile ty piszesz zdaje sie przez pryzmat kobiety dojrzalej, "po przejsciach" z wlasnym i cudzym przychowkiem w domu. po obserwacjach przyjaciol i nieprzyjaciol. mala tajka na moje oko po zyciu grzecznej corki zaczela wchodzic w zycie.dorosle. ma pecha .trafila na samca ktory zamiast problemy rozwiazywac w domu postanowil zmienic cos w zyciu opierajac sie na jej watlych plecach.
                                    ale na prawde myslisz ze jesli jej powiesz "wykorzystal cie a ty jestes glupiaa" to to cos zmieni?
                                    milosc , prosze pani tully to cos co dotyka gwaltownie mlodych ludzi, i sprawia ze wydaje im sie ze wszystko jest wyjatkowewink ile musi lat uplynac i wody w klozecie zeby wiedziec ze w zyciu wiele rzeczy jest do obsrania powtarzalnych smile
                                    i nikt kto sam nie doswiadczy nie uwierzy smile na jednych ta madrosc splywa po 10 na innych po 20 a na innych po 50 latach tongue_out
                                    wypowiadasz kategoryczne sady ale pamietaj ze to tylko siec, a nie rzeczywistosc smile tu kazdy jest tym na kogo sie kreujewink a opowiesci sa zazwyczaj jednostronne smilepozdrawiam.morel.
                                    • tully.makker Re: TULLY;) 21.04.11, 14:51
                                      to mam wrazenie ze ch
                                      > cialabys zeby madrosc zyciowa ludzie wysysali z mlekiem matkiwink

                                      Byloby fajnie wink

                                      Nie wiem, ile lat ma mala tajka, ale pewnie skonczyla studia i pracuje juz ze 3 lata, jak wynika z postow, wiec ze 28 musi miec. To nie 18-latka z fiubzdziu w glowie.
                                      Wprawdzie pamietam jak kiedys moja kolezanka z 2 fakultetami, w tym jeden z psychologii, dobrze po 30 i znowu na zakrecie zyciowym stwierdzila, siedzac obok mnie na brzegu rzeki i pluskajac nogami w wodzie - uczyli nas polskiego, matematyki, ale ZYCIa to nikt nas nie uczyl
                                      Nio i pytanie - czy ja piszac tu moge kogos czegos o wlasnych doswiadczeniach nauczyc, czy to w ogole nie ma sensu, bo kazdy musi swoje w dupe zebrac? Ja przyznaje, dalam sie exowi nabrac, jak snul wizje naszego wiekuistego szcescia w szczegolach. Ale w pewnych sytuacjach lampki powinny sie nam zapalac automatycznie - np kiedy startuje do nas zonaty facet. Bo juz wiadomo, ze to ktos, kto ma problem z dotrzymywaniem obietnic, wiernoscia seksualna i zwykla przyzwoitoscia - zauwaz, ze pomijam tu juz askpekt zwiazany z rola kobiety w rodzinie ( wieloczynnosciowy robot z funkcja dymania) bo tu rzeczywiscie trzeba troche doswiadczenia, zeby sie kapnac...
                        • ciociacesia ee to wcale nie takie rzadkie zjawisko 21.04.11, 10:23
                          całkowity lub ograniczony tylko do pewnych obszarów zycia brak empatii
                          brak próby spojrzenia z innej strony. im bardziej sama staram sie patrzec z roznych punktów widzenia tym bardziej rozumiem tez takie podejscie
                          wcale nie jst trudno uwierzyc ze to zona była zla. ze on staral sie naprawic małzeństwo. wierze ze i do malejtajki kiedys dotrze ze to sciema byla a 'naprawianie małzentwa' bylo bardzo podobne do naprawiania zwiazku z nią i ze wbrew pozorom wcale sie tak od tej zony nie rozni. ale puki jest zakochana to marne szanse ze cokolwiek do niej dotrze
                          • morel37 Re: ee to wcale nie takie rzadkie zjawisko 21.04.11, 13:40
                            sobie tak czytam od jakiegos czasu to forum. i tak mysle ze ten watek z macochami ma niewiele wspolnego. padlo wiele madrych slow. malatajka porusza w swoim poscie kilka watkow.ale wszystkei zostaly przez was wrzucone do jednego worka.
                            pierwszy watek to stosunek malatajka jej nm.
                            drugi to malatajka i jej pasierbiatka.
                            chociaz w zasadzie sa one dosc scisle zwiazane to jednak nie stawialabym przy nich znaku rownosci.
                            co do zwiazku : dalabym sobie spokoj chociaz blizsze sa mi reakcje niestety malej tajki dlatego jak czytam tully to sie smieje bo uwazam ze takich kobiet ktore potrafia po prostu zrobic ciach jest niewiele. i jesli tully taka jestes to fajnie. albo i niewink bo to przeklada sie tez na inne sytuacje zyciowe. natomiast wracajac do meritum.tak.odeszlabym od niego.z bagazem wlasnych doswiadczen wiem ze musialabym od niego odejsc. moj byly facet tez powielil scenariusz rozstawania sie ze mna ze scenariuszem rozstawania sie z poprzedniczka. nie rozbilam ich zwiazku sensu strikte.ale pojawilam sie w jego zyciu bo tego chcial i potrzebowal zmian a nie potrafil sie sam wyplatac z poprzedniego.pomimo ze ja odsunelam sie na bok do momentu az sam zrobil porzadek ze swoim zyciem. dzis wiem ze nie przygarnelabym go ;Pale to dzic hehe . kiedy nasz zwiazek zaczal go przerastac zaczal robic wszystko to samo co poprzednio. co doszlo do mnie chwile potem dopiero. no i okazalo sie poniekad ze zeby oderwac sie ode mnie wrocil do zachwyconej tym stanem poprzedniczki. na pocieszenie tongue_out dodam ze tamten zwiazek nie przetrwal dlugo.byl chory bo budowany na jej nadziejach w odzyskanie go. przy czym kobieta robila wszystko zeby pokazac mi ze jest szczesliwa a ja widzialm ze on szczesliwy nie jest. na szczescie dla wszystkich wink on znalazl sobie w koncu kogos i ma rodzine (czy szczesliwa nie wiem nie kontaktujemy sie ale mysle ze na swoj sposob tak) ja mam szczesliwa rodzine a moja poprzedniczka pije nalewki i choduje koty w samotnosci. wiem troche przydlugo i ne do konca na tematwink reasumujac : skoro facet zaczyna cie traktowac jak byla zone -odpusc go sobie.

                            druga sprawa to dzieci.nie nie masz obiowiazku ich kochac ani spedzac z nimi czas.
                            czytam to forum od roku i wiem ze zdania sa rozne.ale wiazac sie z dzieciatym musimy akceptowac jego dzieci, pomoc facetowi stworzyc dzieciom drugi dom tak zeby chcialy do ojca przyjezdzac/przychodzic, ale jednoczesnie nie dac sie wykorzystac do roli opiekunki i kucharki.
                            reasumujac :trzeba byc madrawink tworzyc ognisko domowe bo tego oczekuja faceci ktorych dzieci nie mieszkaja z nimi. ale tak sprytnie, zeby nie cierpialo na tym ognisko domowe tworzone bez dzieci. a juz sztuka jest zeby to ognisko tworzyc dlatego ze sie samemu chce.
                            bo kiedy wchodzi w to przymus to znak ze cos kuleje i cos trzeba obgadac z polowica....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka