Dodaj do ulubionych

Znowu o eksi

01.08.11, 10:50
Witam

Do eksi chciałam podejść z jak najbardziej pozytywnym nastawieniem, jak tylko się dało. Wiedziałam już, że z M mają bardzo dobre stosunki (choć nie sądziłam że aż tak). Zawsze lepiej mieć dobre układy niż złe, zwłaszcza gdy są dzieci. Niestety eksia nie jest zachwycona moim istnieniem, myślę że głównie dlatego że straciła swoją pozycję. Przedtem M był na każde jej zawołanie (wszystko pod pretekstem: dzieci). Bardzo wygodnie: z jednej strony nowy facet, z drugiej były mąż, który jest na każde zawołanie. Odkąd zamieszkaliśmy z M razem, eksia wychodzi z siebie, żeby nam - a raczej tylko mnie - życie umilić. Oczywiście M uważa, że to zwykłe zbiegi okoliczności (np wyjazdy w te same miejsca, co my). On nie da sobie nic powiedzieć, choć wie że mnie tym rani. Jako kobieta potrafię doskonale wyczuć jej gierki - ale nie mam często jak udowodnić. Ostatnio M zabił mnie stwierdzeniem, że jeśli mielibyśmy jakies problemy w naszym związku, to ona jest jedyną osobą, z którą mógłby o tym porozmawiać. Nie wiem, czy coś innego mogłoby mnie bardziej zaboleć. Co to za pomysł w ogóle??!! Wiem, że przeżyli jednak razem dobrych parę lat, mają fajne dzieciaki, ale jednak eks to eks! Są jakies granice dobrych kontaktów przecież.Rozmawiamy o tym sporo, ale generalnie nic się nie zmienia. Może tylko M ma większą świadomość, że to jest czasem chore, ale niestety nie zmienia to zbyt wiele w ich zachowaniu. Nie chodzi mi o to, że mają się nienawidzieć. Ale każdy powinien znać swoje miejsce w szeregu, a M jest jedyną osobą, która może to miejsce wskazać.
Obserwuj wątek
    • 13monique_n Re: Znowu o eksi 01.08.11, 11:05
      Yyyyyyyyyyyy, będę nudna z tym wnioskiem, który mi się nasuwa po raz kolejny - problem masz nie z Eks żoną swego faceta, ale z nim. Zgadzam się, że są granice "przyjaźni" z byłym mężem/żoną. Dobrze, gdy istnieje współpraca/współdziałanie dla dobra dzieci. Ale zdaje mi się, że ten rodzaj zwierzeń o problemach w nowym związku, do byłej partnerki to chyba jednak zbyt daleko idący jest. Dlaczego jest "była" w takim razie????
      • zawsze_lorena Re: Znowu o eksi 01.08.11, 11:21
        Eksia znalazła sobie innego. Jednak nie wyszło jej z nim. No i do kogo przybiegła z płaczem się wyżalić? Do mojego M. Wiem, że on mnie bardzo kocha i gdyby nie był pewien, że chce być ze mną, to by się nie zdecydował. Ale facetowi czasem ciężko coś wytłumaczyć. On nie widzi w tym wszystkim niczego złego. Ostatnio bronił jej, kiedy powiedziałam, że dla ich dzieci nie jest dobre to, że ona funduje im co chwilę nowych wujków. Swierdził, że nigdy nie ma się pewności, czy to będzie ten facet. Genialne.
        • 13monique_n Re: Znowu o eksi 01.08.11, 11:46
          Nie tłumacz faceta, naprawdę. I wierz mi, że per saldo Ty jesteś w związku z nim i tylko Ty określasz granice tego, co Ci odpowiada, albo nie.
          Przepraszam, ale jakby Eksio przyleciał żalić mi się na swój związek/problemy w związku, to odpowiedziałabym "nie, sorry, gościu, ale Twoich spraw ze zrozumiałych względów nie możesz ze mną omawiać". Gdybym tego nie zrobiła, to Eks biegałby tam i z powrotem pomiędzy mną i kolejnymi przyjaciółkami, a ja dostałabym choroby morskiej od bujania się. Życie za krótkie na to.
        • altz Re: Znowu o eksi 01.08.11, 14:06
          > Eksia znalazła sobie innego. Jednak nie wyszło jej z nim.
          > No i do kogo przybiegła z płaczem się wyżalić? Do mojego M.
          Do mnie by nie przybiegła, trochę mnie zna, chyba bym umarł ze śmiechu. smile
          • trinity_2011 Re: Znowu o eksi 01.08.11, 14:22
            > Do mnie by nie przybiegła, trochę mnie zna, chyba bym umarł ze śmiechu. smile

            Tu nie ma co sie zmiac, tylko wspolczuc dziewczynie, bo na pewno kocha swojego faceta, a w padla w jakas kolomyje...

            To jest jakies uzaleznienie, uwikladnie, wiez, czy jak to zwal, ale gdy sie chce budowac nowy zwiazek, to bez ex, z ktora ma sie dzieci... Bo to jest dla wszystkich niejasny uklad, powodujacy dysharmonie w zwiazku nowym...

            • trinity_2011 Re: Znowu o eksi 01.08.11, 14:26
              Ja wspolczuje, bo mam podobnie. Moze nm nie rozmawia z ex o naszym zwiazku, ale ex zdecydowanie nadwyreza prosby do nm.

              Wiem jak to jest sad - aktualnie jestem z nm w separacji i zastanawiam sie nad skonczeniem zwiazku, bo nie potrafie zyc z tym, ze jak ex ma zachcianki to nm od razu chce je spelniac - bo przeciez to z niczym nie koliduje, a jak on moze pomoc, to czemu nie...
            • zawsze_lorena Re: Znowu o eksi 03.08.11, 07:49
              Ja do mojego ex nie latam z każdą pierdołą. Nie po to się rozstaliśmy, ale to jak widać mój punkt widzenia. Ona ma inny.
              To rzeczywiście nie ułatwia niczego i powoduje tylko coraz większe problemy z m. Ostatnio - cisza. Czekam na jej kolejną genialną zagrywkę smile
    • trinity_2011 Re: Znowu o eksi 01.08.11, 13:54
      Szczerze Ci współczuje... Moj nm też daje się wciągać w gierki nm - zawsze jest - dla dobra dzieci, to mnie przecież nic nie kosztuje, jak można pomóc, etc. Tylko jak się chce pomagać ex, to niech ona nie będzie ex...

      Uważam, że i Twoja ex źle się zachowuje bo wtrynia się w Wasze życie, ale głównie Twój facet przesadza - widocznie jest mu do czegoś ten kontakt potrzebny.


      • zawsze_lorena Re: Znowu o eksi 01.08.11, 14:05
        Jest dokłądnie, jak piszesz.
        To zupełnie jakby nie potrafił się od niej odciąć. Mimo że dostał od niej po głowie tyle razy. Jest milutka, kiedy czegoś potrzebuje. W innym wypadku ma go głęboko w... poważaniu. Ułatwiło by mi życie, gdyby się odczepiła od nas/niego, ale wiem, że to on musi w końcu coś z tym zrobić.
    • animus_anima Re: Znowu o eksi 03.08.11, 22:53
      a znasz tą kobietę?
      może warto się do niej zbliżyć i oswoić tego demona w sobie?


      siostra mojego męża gości właśnie u siebie eks, tyle, że oni przyjaźnią się, nowi partnerzy także, od 10 lat tak jest, nietypowe, ale możliwe smile
      • zawsze_lorena Re: Znowu o eksi 04.08.11, 08:16
        Wirzę, że to możliwe, ale nie jestem pewna, czy to takie dobre jednak...

        Poznałyśmy się - odbierała od nas dziecko. Próbowałam coś zagadać, ale ona nie miała ochoty na pogawędki. Nie powiedziała nawet głupiego "Dzięki", mimo że dziecko było tylko pod moją opieką (m był w pracy). Potem było już tylko gorzej, bo mnie po prostu olewała za każdym razem, kiedy się spotkałyśmy. Tzn. romawia tylko z M, a mnie nawet nie powie "Cześć" czy "Dzień dobry". Niestety podobnie zaczął się zachowywać ich starszy syn. Oczywiście nie mam pewności, że to jej sprawka, ale wcześniej nie miałam problemów w kontakcie z nim.

        Heh...wiedziałam, że łatwo nie będzie, ale że aż tak...
        • animus_anima Re: Znowu o eksi 04.08.11, 10:17
          to przynajmniej wykazałaś się taktem w przeciwieństwie do niej

          masakra uncertain najgorsza niewiadoma, co siedzi jej w głowie, czy nie pierze mózgu dzieciom, i cz ich zachowanie względem nas wynika właśnie z owych taktyk...

          czasami jak mam totalnego wqrwa składam wszystko na moją nadmiarową wyobraźnię i próbuję wyluzować
        • jayin Re: Znowu o eksi 04.08.11, 17:50
          zawsze_lorena napisała:

          > Wirzę, że to możliwe, ale nie jestem pewna, czy to takie dobre jednak...

          Nie zawsze to jest możliwe - tzn. nie z każdą Exią - więc nie ma co na siłę próbować.

          > Poznałyśmy się (...) Potem było już tylko gorzej, bo mnie po prostu olewała za każdym razem, kiedy się spotkałyśmy. Tzn. romawia tylko z M, a mnie nawet nie powie "Cześć" czy "Dzień dobry".

          smile Tzn., że ona ma problem z tobą. I jej zachowanie nie musi wynikać z chęci "przebywania z M" wyłącznie, ale w dużej mierze z manifestacji swojej... "władzy" - że tak to określę, nad M. Próba sił. Ty, czy ona.

          I tutaj - masz problem z M. Nie z Exią. Bo dopóki M jest taki pomocny i na każde zawołanie, dopóty Ex będzie w tym "konflikcie" z tobą - górą. A póki tak będzie - związek z M nie będzie normalnie spokojny i zdrowy, bo Ex będzie w nim jako ta "trzecia" gdzieś na pograniczu związku, ciągle i niezmiennie.

          Co do zachowania starszego syna - powiela zachowanie matki. Nieświadomie, lub świadomie - chce być "lojalny" wobec niej (przyjaciele matki są przyjaciółmi, wrogowie, czy ignorowani - odpowiednio...)

          Rozmowa z M - jak dla mnie, nie ma co ogródkami traktować tematu i prosto z mostu trzeba facetowi powiedzieć. I nie przyjmować do wiadomości, że "coś ci się kochanie wydaje, na pewno TOBIE NIE POWINNO TO PRZESZKADZAĆ, JEŚLI MNIE KOCHASZ, TO MI UFAJ", albo cos w ten deseń. Ufasz, ale przeszkadza ci ten ich związek towarzyski - więc niech M coś z tym zrobi. Z tego co piszesz - ty nie jestes w stanie nic z tym zrobic (np. "oswoić" Ex), bo Exia nie jest chętna do współpracy z tobą na tym polu. Pozostaje więc M, jako jedyny, który może poprawić twoje samopoczucie i relacje w waszym związku.

          Ale pewnie będzie się bronił pazurami przed jakimkolwiek zaangażowaniem w tę sprawę smile Faceci nie lubią "trudnych spraw". tzn. takich, kiedy muszą przestać wygodnie i łatwo sobie żyć, tylko zmierzyć się z problemem.
          • altz Re: Znowu o eksi 04.08.11, 18:24
            > Ale pewnie będzie się bronił pazurami przed jakimkolwiek zaangażowaniem w tę sp
            > rawę smile Faceci nie lubią "trudnych spraw". tzn. takich, kiedy muszą przestać wy
            > godnie i łatwo sobie żyć, tylko zmierzyć się z problemem.

            Nie wiem, czy wszyscy. smile Ja to z kolei jestem zanadto narwany. Powiedziałbym chłopakowi, że albo się zachowuje normalnie wobec osoby, z którą żyję, albo niech wraca do matki i sobie przemyśli.
            Nie wiem czy to dobre rozwiązanie, ale jeśli chłopak dość duży, to pewno by dał sobie z tym radę. smile
            Oj, ja to lubię radykalne rozwiązania, ale może jestem kobietą? :o
            • jayin Re: Znowu o eksi 04.08.11, 20:11
              No, w sumie: NIKT nie lubi trudnych spraw smile Co logiczne.

              A co do radykalnych rozwiązań - tez jestem ich zwolennikiem. Jeśli się nie da inaczej. I to właściwie jest podyktowane wygodą. Moją.
          • zawsze_lorena Re: Znowu o eksi 06.08.11, 11:04
            Oj tak, ona ewidentnie ma problem ze mną i utraconą pozycją. I masz rację, tu tylko jasne postawienie sprawy przyniesie efekty. W końcu nie muszę się na to godzić.
    • tully.makker z wlasnych doswiadczen 04.08.11, 19:17
      Moj ex p0rze lata po rozwodzie mial zwyczaj mi sie zwierzac, wlacznie z historiami o jego nowej milosci, potem zonie, teraz ex-zonie. Nie bylo w tym nic - oprocz tego, ze cenil sobie moja zdolnosc osadu i zdrowy rozsadek i to, ze przedstawialam mu punk widzenia, jaki moglaby miec kobieta - np jego kobieta.

      Jestes pewna jego uczuc - moze by tak olac reszte? Samo sie z czasem wyrowna. Zaden facet nie przedlozy bylej nad partnerke od stolu i loza.
      • jayin Re: z wlasnych doswiadczen 04.08.11, 20:19
        tully.makker napisała:

        > Moj ex p0rze lata po rozwodzie mial zwyczaj mi sie zwierzac, wlacznie z histori
        > ami o jego nowej milosci, potem zonie, teraz ex-zonie. Nie bylo w tym nic - opr
        > ocz tego, ze cenil sobie moja zdolnosc osadu i zdrowy rozsadek i to, ze przedst
        > awialam mu punk widzenia, jaki moglaby miec kobieta - np jego kobieta.

        Mój tez ma takie zapędy, do dziś. Ale krótko to ucinam. Bo ani nie mam ochoty mu doradzać, ani tego wysłuchiwać. Od tego może mieć kolegów, albo koleżanki. Ja jego przyjaciółką nie będę. Jakkolwiek z poprzednim Exem - mamy kontakty przyjacielskie do dziś i zwierzenia też się zdarzają smile Ale nie z jakąś niezwykłą częstotliwością. Dla zdrowotności jego żony. Nie mamy problemu z "przyhamowaniem" towarzyskich kontaktów, żeby reszta świata czuła się komfortowo. Ale i on i ja wiemy, kto jest w tych układach dla kogo najważniejszy.
      • erillzw Re: z wlasnych doswiadczen 04.08.11, 23:24
        To jest chore dla mnie. Sorry ale zazylosci takiego pokroju z bylym swiadcza o jakims niezdrowym uzalznieniu sie od tego jakim jest sie "waznym" dla exa.

        Co innego utrzymywac dobre, zdrowe kontakty ale zazyla przyjazn i zwierzanie sie z tak osobistych kwestii to dla mnie jakas gruba przesada.

        A w przypadku autorki to juz patologia bo jej partner przedklada ta relacja nad ta z ex zona. Nie wypbrazam sobie, zeby moj partner mial tak glebokow dupie moje uczucia gdy mowic ze z czyms czuje sie zle on to olewa i zruzca wine na to, ze mam z czyms problem.
        • chalsia Re: z wlasnych doswiadczen 05.08.11, 09:50
          > To jest chore dla mnie
          > A w przypadku autorki to juz patologia

          gdybyś napisała, że jest coś dla Ciebie niezrozumiałe, albo dziwne, to bym nie napisała teraz, że masz wyjątkowo wąskie horyzonty
          • erillzw Re: z wlasnych doswiadczen 05.08.11, 16:32
            Wolę mieć wąskie horyzonty w tym wypadku niż tolerować jak mnie partner olewa i ma za nic moje potrzeby, samopoczucie i uczucia.
            Jesli dbanie o partnera, jego uczucia, szanowanie go oznacza waskie horyzonty - tak, mam je.
            • edw-ina Re: z wlasnych doswiadczen 05.08.11, 16:41
              Ja się przyjaźnię z dwoma exami i obecną żoną jednego z nich, a z kilkoma pozostaję w naprawdę fajnych koleżeńskich kontaktach. Ale to nie byli moim mężowie, tylko faceci. Czy bym się przyjaźniła z ex mężem? Nie wiem. Zależałoby od rozstania. M nie przyjaźni się z żadną swoją ex, choć o jednej mówi, że tego żałuje. Nawet sugerowałam, żeby jej poszukał przez jakieś NK czy FB, ale on z tych, co to będą miesiąc się zastanawiać, czy wypada.
              • jayin Bo może to nie chodzi o... 05.08.11, 19:09
                ...przyjaźn z Ex, czy zwierzenia, tylko o to, jak ten fakt wpływa na naszych Aktualnych.
                Sama przyjaźń, czy zwierzenia - nieważne jak szczegółowe, są w porządku. Bo dlaczego by nie?

                Jeśli nikt z nas nie ma nic przeciwko - OK. Jeśli nasi mężowie, żony też nie - OK.

                Ale jeśli Aktualni czują się źle z tym, że my się zwierzamy i przyjaźnimy, to trzeba by bardziej zadbać o małżeństwo/związek i nieco przyhaltować ze zwierzeniami. Albo i ich zaprzestać.
              • erillzw Re: z wlasnych doswiadczen 05.08.11, 20:59
                A czy twoja przyjazn z nimi sprawia, ze ich zdanie, uczucia i potrzeby sa wazniejsze od twojego partnera? Nie wydaje mi sie.
                A wlasnie tak jest w opisanej sytuacji i o tego typu patologii mowie. Tym szczegolniej gdy w owej przyjazni laczy ludzi cos wiecej niz sentyment - wspolne dzieci.
                • edw-ina Re: z wlasnych doswiadczen 05.08.11, 21:12
                  oczywiście, że nie są ważniejsi! Ja jeszcze zdrowa na umyśle jestem smile Tak naprawdę to chodziło mi tylko o to, że miłość zdarza się z przyjaźni, a przyjaźń z miłości. Tylko to chyba jednak lepiej funkcjonuje w związkach niemałżeńskich - w sensie łatwiej się przyjaźnić, kiedy nie spłacało się wspólnego kredytu i nie trzeba bić się o alimenty.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka