Dodaj do ulubionych

Ustawienia systemowe

31.08.11, 10:17
Podpytuje tutaj bo moze ktos z was ma doswiadczenia w pracy nad soba wykorzystujac metode ustawien systemowych? Czy komus z was to pomoglo? Co o tym sadzicie?

Od jakiegos czasu grzebie po tym forum, zeby dowiedziec sie czego chce od swojego zwiazku i czy takiego chce, chodze od paru tygodni do psychologa, zeby pomoc sobie szczesliwiej zyc. Przegladajac forum mam wrazenie, ze dosc spora czesc kobiet pochodzi z rozbitych rodzin, stąd pytanie o metodę ustawień... Czy to komuś pomogło?
Obserwuj wątek
    • edw-ina Re: Ustawienia systemowe 31.08.11, 14:24
      Wiesz, dla mnie wyrażenie "rozbita rodzina" jest bardzo przykre i pejoratywne. Uważam, że dobre rozstanie jest lepsze od złego bycia razem. Jako dobre rozstanie rozumiem rozstanie dojrzałe, w którym dorośli uznają, że lepiej jest się rozstać pokojowo niż żyć w wojnie, a jako złe bycie razem: nie ważne, że nie możemy na siebie patrzeć, ale zostaniemy razem, bo dzieci muszą wychowywać się w pełnej rodzinie. Każda rodzina ma swoje większe i mniejsze problemy. Jeden scenariusz nie przystaje do wszystkich sytuacji. Ja wychowałam się w jak to określiłaś "rozbitej rodzinie", a mimo wszystko nie znam wielu osób w moim wieku, które miały tak udane dzieciństwo i młodość. Ale fakt, żadne z moich rodziców nie przedłożyło partnera nad dziecko i rodzicielstwo. Umieli współpracować dla mojego dobra. Jeżeli mogli być sobie pomocni - to byli. Nawet, jeśli wykraczało to poza moje sprawy. Dla odmiany mój mąż pochodzi z rodziny pełnej i do tej pory, choć oboje rodzice nie żyją, nie może zrozumieć, dlaczego matka poświęciła siebie i została z ojcem "bo dzieci". Swoje "pełne" dzieciństwo również wspomina nie najlepiej. Dlatego bardzo cię proszę - mniej kategorycznie.
      I nie, nie musiałam przechodzić żadnej specjalnej terapii. Po rozwodzie rodzice znaleźli mi dobrego psychologa, żeby w razie trudności pomógł mi - jako osoba postronna - pewne kwestie zrozumieć. Ale najważniejsze było coś innego - to, że w każdej chwili byli moimi rodzicami, ufali mi, szanowali moje wybory i wiedziałam, że dla nich jestem najważniejsza na świecie. I życzę każdemu dziecku z "rozbitej" i nie rozbitej rodziny takich relacji.
      • trinity_2011 Re: Ustawienia systemowe 31.08.11, 14:32
        Szczerze, nie było moją intencją ocenianie czy pokazywanie, że to jest pejoratywne. Nie znam chyba lepszej nazwy. Niepełna rodzina?, patchworkowa? Chyba takie też padają..

        Nie chciałam tego oceniać i ogólnie zgadzam się z tym co piszesz, że nie ważne czy pełna czy niepełna, ważne że naprawdę szczęśliwa i wspierająca.

        Raczej mi chodziło o poznanie doświadczeń ludzi apropos tych ustawień.
        • animus_anima Re: Ustawienia systemowe 31.08.11, 19:59
          A ja uważam, że słusznie zauważasz pewnie schematy

          różne nurty psychologicznie rozpatrują te kwestie, czy Ty masz na myśli ustawienia Hellingera?
          Podobno jest to jedna z najbardziej krytykowanych metod pomocy psychologicznej

          Ja też jestem z rozbitej rodziny i czy byłabym kochanym/akceptowanym dzieckiem pomimo rozbicia związku rodziców, to i tak uważam, że powieliłaym ich schemat, bo mam taki wzorzec, bo uciekam od bliskości - mój głęboki lęk przed relacją, wejście w nią głęboko, wiem też, że związek z moim mężem daje mi dużo w sensie mojej ucieczkowości, jest bezpieczny dystans, na co narzekam świadomie, ale podświadomie mi to służy i czuję się bezpiecznie w takim układzie, jeszcze nie mamy dziecka, obserwuję siebie w moim zawieszeniu i ciekawe mam wnioski,

          związek z mężczyzną,którym muszę się dzielić, który sam ma inne obowiązki, jest prawdopodobnie podobny do relacji z moim własnym ojcem, bardzo ubogiej, tak będzie do końca, tak jestem ukształtowana i już nie walczę ze sobą

          a w ogóle to wszystko jest porąbane,
          schematy odrzucenia i uciekania od bliskości można nabyć w "normalnej" rodzinie, wystarczy, że sytuacja zmusza np. rodziców do pracoholizmu,

          Ja o ustawieniach wiem tyle, że są krytykowane w środowisku psychologicznym
          • animus_anima Re: Ustawienia systemowe 31.08.11, 20:01
            econlp.com/content/view/62/43/
          • edw-ina Re: Ustawienia systemowe 31.08.11, 20:49
            wiesz, jak się bardzo chce przyłożyć, to zawsze znajdzie się jakiś kij.
          • 13monique_n Animus 01.09.11, 10:03
            A widzisz - moi rodzice się rozstali, jak ja miała 24 lata. Moje małzeństwo się rozpadło, bo wybrałam niewłaściwego człowieka na męża (przemocowca). Zakończyłam małzeństwo, kiedy to do mnie dotarło. A moja siostra (identyczne warunki rodzinne jak moje, a ślub wzięła jeszcze wcześniej, niż ja) za chwilę będzie obchodzić 20 rocznicę ślubu. Prawidłowość? Jaka?
            • animus_anima Re: Animus 01.09.11, 22:54
              do 24 roku myślę, że wystarczająco dojrzałaś, jako dziecko pewnie czułaś się bezpiecznie, bo rodzice byli ze sobą,
              u mnie zabrakło poczucia bezpieczeństwa i utrwaliłam w sobie destrukcyjne mechanizmy obronne,

              ja mówię o sobie,

              • 13monique_n Re: Animus 02.09.11, 10:52
                Dojrzałam, jak dojrzałam. Marny wybór pierwszego męża tego nie potwierdza.
          • trinity_2011 Re: Ustawienia systemowe 01.09.11, 16:57
            Tak, chodzi mi o ustawienia helingerowskie grupowe i indywidualne. Moja psycholog tak ze mna pracuje... Wydaje mi sie z jednej strony to troche "kosmiczne", bo nie moge tego wziac na logike, a z drugiej strony widze w tym sens, czuje ulge od jakiegos czasu, nadzieje?

            Ja tez mialam niewielkie kontakty z ojcem, mimo ze mielismy cala rodzine i moze to z tego sie bierze, ze ja wybieram niedostepnych facetow, znaczy z moich kontsktow z ojcem...

            Moja psycholog powiedziala mi, ze musze to w sobie przeproacowac. I albo to zrobie w tym zwiazku, albo przyjdzie mi to zrobic w nastepnym, ale na pewno to do mnie wroci...

            I tak jak pisze, poczulam sie ze mi ulzylo i z nadzieja, natomiast probuje sobie w glowie to poukladac...

      • animus_anima Re: Ustawienia systemowe 31.08.11, 20:02
        to cudownie, zazdroszczę Ci
        • edw-ina Re: Ustawienia systemowe 31.08.11, 20:50
          ja sobie również. nie ma to, jak internetowy kurs psychologii
          • animus_anima Re: Ustawienia systemowe 01.09.11, 00:17
            czemu tak zaciekle bronisz mentalnie swoich rodziców i inne zdanie traktujesz jak atak na siebie i na nich.
            tu nikt nikogo nie psychologizuje, zwyczajnie ktoś chce się rozwijać
            czemu bronisz dziewczynie myśleć w taki sposób, jak ona odczuwa i odbiera swój świat
            czemu narzucasz pośrednio, swój tok?
            przecież każdy jest inny
            i wreszcie zapytam czemu tak idealizujesz rodziców, przecież też popełniali błędy
            myślę że nasze odczucia są dla Ciebie niewygodne i sama odpowiedz sobie czemu,
            ja się mogę tylko domyślać
            • edw-ina Re: Ustawienia systemowe 01.09.11, 08:38
              nie idealizuję. Po prostu nie wymagam cudów. Wiele osób, szczególnie młodych, jest przekonanych, że rodzic ma być niemalże ideałem. Jeśli nie jest i wykazuje inne od pomnikowych cechy - to staje się przyczyną wszelkich naszych nieszczęść. Pisałam o tym wiele razy - nie mieszkałam z rodzicami od 15 roku życia. Powinnam krzyczeć i płakać, że nie dali mi wystarczająco dużo miłości i nie dostawałam ciepłej herbaty na kolację. Ale ja patrzę na to z innego punktu widzenia i szanuję, że mi uwierzyli. I nie bronię konkretnie ich, tylko daję ich za przykład, że dobrym rodzicem można być w związku i poza związkiem. Zachowując się standardowo i ponadstandardowo.
              Mam pewną awersję do psychologii, bo choć miała być pomocą, zbyt często jest wytłumaczeniem: nie umiem nawiązywać relacji, no tak, przecież muszę tego nie potrafić, skoro moi rodzice prawie ze sobą nie rozmawiali. Nie potrafię być asertywna, ale jak mam być, skoro rodzice kazali mi postępować tak, jak oni chcą. Wreszcie związałam się z rozwodnikiem, bo będzie równie emocjonalnie chłodny, co mój ojciec. No bosko. Coś, co ma nam dać narzędzia do zmiany swego postępowania, jest zbyt często świetną wymówką, by nic nie robić. Nie brać odpowiedzialności za swoje życie i swoje wybory.
              Poza tym świat się zmienił. I coraz więcej osób decyduje się na rozwód, coraz więcej dzieci wychowuje się w innym systemie społeczno - rodzinnym. Wcale nie musi okazać się on zły. Ludzkość w swym funkcjonowaniu wytworzyła bardzo wiele tego typu systemów, może ten będzie kolejny.
              • animus_anima Re: Ustawienia systemowe 01.09.11, 09:05
                Mam pewną awersję do psychologii, bo choć miała być pomocą, zbyt często jest wy
                > tłumaczeniem: nie umiem nawiązywać relacji, no tak, przecież muszę tego nie pot
                > rafić, skoro moi rodzice prawie ze sobą nie rozmawiali. Nie potrafię być aserty
                > wna, ale jak mam być, skoro rodzice kazali mi postępować tak, jak oni chcą.

                to niedojrzałe i ustawia w pozycji ofiary, zrzuca odpowiedzialność na innych - to wbrew zasadom, żeby pokazywać ludziom i utwierdzać ich w tym przekonaniu, nie spotkałam jeszcze żadnej teorii, która by kazała tak myśleć

                [...] Nie potrafię być aserty
                > wna, ale jak mam być, skoro rodzice kazali mi postępować tak, jak oni chcą. Wre
                > szcie związałam się z rozwodnikiem, bo będzie równie emocjonalnie chłodny, co m
                > ój ojciec. No bosko.[...]

                chcemy, czy nie pewne zdarzenia determinują nas na przyszłe życie, mnie ukształtowały pewne sytuacje, ale to nie znaczy, że jestem taka sama, jak rodzic jeden albo drugi i nie wiem, jak żyć

                nie uznaję spychologii życiowej - "oni mi kazali"
                nie zrzucam odpowiedzialności,

                A gdzie mieszkałaś jak nie z rodzicami? Z dziadkami?
                • edw-ina Re: Ustawienia systemowe 01.09.11, 09:22
                  przykłady, które podałam są całkowicie abstrakcyjne i nie odnoszą się do nikogo bezpośrednio. Są to po prostu słowa, które zdarza się mi słyszeć w różnych konfiguracjach. Takie proste wytłumaczenie siebie i swego zachowania.

                  A zamieszkałam sama. Wybrałam szkołę w innym mieście, dość wymagającą i pochłaniającą dużo czasu i razem uznaliśmy, że lepsze dla mnie będzie własne mieszkanie niż łóżko w internacie.
                  • morel37 Re: Ustawienia systemowe 01.09.11, 10:45
                    ja nie wyobrazam sobie siebie jako 15 latki mieszkajacej samej chociaz wtedy kiedy mialam 15 lat na pewno uwazalam ze byloby fajnie. wydaje mi sie edwino ze dobrze wspominasz tamten czas bo nei masz wyjsciawink w sensie ze ok wyroslas na normalnego czlowieka, rodzice dawali ci milosc oboje bylo fajnie ekstra nie robilas niczego glupiego itd ale tak na prawde nie masz skali porownawczej i nie wiesz jak wygladalo by twoje zycie gdybys mieszkala w pelnej rodzinie. Na prawde znam sporo 15latkow (dzieci moich znajomych i przyjaciol) i widze ze to ciagle sa dzieci.
                    • edw-ina Re: Ustawienia systemowe 01.09.11, 10:58
                      pewnie, a ja znam kilkoro 30 -latków zachowujących się jak dzieci i bardzo poważnych 20-latków. Nie ma jednego wzoru. Ja to wspominam dobrze, bo nie mam powodu, by wspominać źle. Rodzice mogli nie zgodzić się na moją wymarzoną szkołę, bo daleko. Mieli do tego prawo. Mogli też mnie zmusić, bym zamieszkała w internacie. Mogli uznać, że w ogóle moje pomysły są głupie, ale to jednocześnie oznaczałoby ich klęskę wychowawczą. Bo skoro starali się mnie wychować na człowieka myślącego, odkąd tylko pamiętam każdy swój wybór musiałam uargumentować, to nie ufając mi byliby niekonsekwentni. Poza tym tak to sobie zorganizowali, że ciągle mieli mnie na oku. To, że oni wyszli z poszanowaniem do moich potrzeb, ułatwiało mi szanowanie ich potrzeb i wyborów, jak rozwód, nowe związki, wyjazd mamy itd. Bardzo chciałabym kiedyś równie ufać własnym dzieciom i mimo strachu pozwalać im żyć według ich reguł i ich potrzeb. Myślę, że to nie takie łatwe.
                      • 13monique_n Re: Ustawienia systemowe 01.09.11, 11:02
                        Edwina, dokładnie tak. Moi rodzice, szczególnie mama, wiele razy w tamtym okresie (nastoletnim) "burzy i naporu" okazywała mi zaufanie i wsparcie dla moich pomysłów. Jednocześnie wiem z perspektywy czasu, że jakoś tam z daleka czuwała, bym była bezpieczna. Uczyła dokonywać wyboru i ponosić tego konsekwencje.
                        Z dzisiejszej perspektywy - "dzieci" w wieku 18 i 15,5 lat mogę ją tylko podziwiać. Wiem, że to nie jest proste. I przypomina balansowanie "skrzypka na dachu".
                        • edw-ina Re: Ustawienia systemowe 01.09.11, 18:13
                          > Z dzisiejszej perspektywy - "dzieci" w wieku 18 i 15,5 lat mogę ją tylko podziw
                          > iać. Wiem, że to nie jest proste. I przypomina balansowanie "skrzypka na dachu"
                          > .

                          - ja nawet sądzę, że jest to skrajna kwadratura koła i trzeba dużo dojrzałości, odporności i wiary, by się zgodzić na takie "rozluźnienie pępowiny". I myślę, że nawet przy współczesnych środkach komunikacji- komórka, internet itp. trzeba mieć sporo wiary i zaufania.
                          Przypomniało mi się coś smile Byłam już wówczas na 2 czy 3 roku studiów i mieszkałam kilkaset km od rodziców. Przyjechałam na kilka dni do mamy i któregoś wieczoru wyszłam spotkać się ze znajomymi. Wracam przed północą, a mama zdenerwowana siedzi w kuchni. - Gdzie ty tyle chodziłaś, o której do domu wracasz! Przecież ja się tutaj denerwuję! - Mamo, ale ja od kilku już lat mieszkam sama i nie wiesz, o której wracam do domu. - Ale jak cię nie widzę, to przynajmniej mam nadzieję, że już wróciłaś.

                          Jak widać nadzieja gra tu niebagatelną rolę smile
                          • 13monique_n Re: Ustawienia systemowe 02.09.11, 10:56
                            Hehehe, nadzieja to dobre słowo. Ale spoko, jak mieszkałam jako matka dzieciom kilka miesięcy z moją mamą, to też się denerwowała, o której wracamy z siostrą do domu big_grin
              • trinity_2011 Re: Ustawienia systemowe 01.09.11, 17:05
                Nikt nie mowi, ze to jest usprawiedliwianie - ja nie. Raczej to przynajmniej mi ma pomoc zaakceptowac swoje srodowisko, przestac walczyc, uspokoic sie, zaakceptowac swoj los, a dopiero pozniej swiadomie dokonywac wyborow...

            • 13monique_n Re: Ustawienia systemowe 01.09.11, 10:09
              Bo w tej chwili psychologia doszła już do koncepcji "wystarczająco dobrych rodziców", a nie "idealnych". Animus, masz dzieci? (W jakim wieku?)
              • animus_anima Re: Ustawienia systemowe 01.09.11, 22:59
                nie mam jeszcze dzieci
                pisałam wyżej wink

                • 13monique_n Re: Ustawienia systemowe 02.09.11, 10:58
                  Przeoczyłam tę informację, przepraszam.
                  Wierz mi, że najwięcej o sobie w roli rodzica człowiek uczy się na żywo, w praktyce. Teorie to jedno, żywe dzieci, ich temperament, rodzic drugi, my w tej roli - zupełnie nowy kosmos. smile
            • trinity_2011 Re: Ustawienia systemowe 01.09.11, 17:01
              > czemu tak zaciekle bronisz mentalnie swoich rodziców i inne zdanie traktujesz j
              > ak atak na siebie i na nich.
              > tu nikt nikogo nie psychologizuje, zwyczajnie ktoś chce się rozwijać
              > czemu bronisz dziewczynie myśleć w taki sposób, jak ona odczuwa i odbiera swój
              > świat
              > czemu narzucasz pośrednio, swój tok?
              > przecież każdy jest inny
              > i wreszcie zapytam czemu tak idealizujesz rodziców, przecież też popełniali błę
              > dy
              > myślę że nasze odczucia są dla Ciebie niewygodne i sama odpowiedz sobie czemu,
              > ja się mogę tylko domyślać

              No wlasnie... Tak jak szanuje wielokrotnie Twoje wypowiedzi edwina i nawet te czesto mn ie krytykujace, tak tuaj uwazam, ze dwoma slowami "rozbita rodzina" nastapnelam na twoj czuly punkt... Czyc od ciebie agresje, zlosc i nienawisc... Dziwne to troche...
              Nikt nie mowi o kursie internetowym, mowie o pewnym nurcie i pytam sie czy ludziom to pomaga... Nic wiecej...

              Nie wiem czemu atakujesz.


              • edw-ina Re: Ustawienia systemowe 01.09.11, 17:39
                nie żywię do nikogo nienawiści, ale wyrażenie rozbita rodzina jest dla mnie tym samym, czym nazwaniem osoby czarnoskórej - czarnuchem. Teoretycznie i praktycznie wszystko się zgadza, ale pewien niesmak pozostaje.
                Choćby dlatego, że słowo "rozbita" kojarzy się ze zniszczeniem, destrukcją, chyba tylko w kontekście "rozbić bank" kojarzę to inaczej. I mówienie o kimś (całkowicie abstrahując ode mnie), że jest z rozbitej rodziny naznacza go. Tym bardziej, że wielokrotnie rozstanie jest właśnie budujące, a nie destrukcyjne. Budujące -bo ludzie odnajdują siebie, wychodzą z toksycznych relacji, często ze związku przemocowego. Często wykazują się odwagą, żeby nie powiedzieć heroizmem, by stworzyć sobie i dzieciom nowe, lepsze życie. Oczywiście są też rozstanie mniej pozytywne w konsekwencji, ale myślę, że nie należy tym ludziom jeszcze dokładać zmartwień.

                O kursie internetowym napisałam w kontekście tego, że coraz częściej uważamy jako społeczeństwo, że psychologia da nam rozwiązanie, złotą radę. Zamiast używać logiki szuka się uwarunkowań, schematów, grzebie w poradnikach i nadal ma nadzieję, że ktoś za nas rozwiąże nasze problemy, jakaś doktryna itp. powie nam, jak żyć. Na tej kanwie były budowane religie, a współcześnie funkcjonują sekty. Mój przyjaciel, który wiele ostatnich miesięcy spędził w szponach psychiatrów i psychologów stwierdził, że tak naprawdę, pomijając przepisywane leki, to lepiej niż ci wszyscy specjaliści sprawdziłby się dobry, całkiem rozsądny kumpel.
                • animus_anima Re: Ustawienia systemowe 01.09.11, 23:08
                  > O kursie internetowym napisałam w kontekście tego, że coraz częściej uważamy ja
                  > ko społeczeństwo, że psychologia da nam rozwiązanie, złotą radę. Zamiast używać
                  > logiki szuka się uwarunkowań, schematów, grzebie w poradnikach i nadal ma nadz
                  > ieję, że ktoś za nas rozwiąże nasze problemy, jakaś doktryna itp. powie nam, ja
                  > k żyć. Na tej kanwie były budowane religie, a współcześnie funkcjonują sekty. M
                  > ój przyjaciel, który wiele ostatnich miesięcy spędził w szponach psychiatrów i
                  > psychologów stwierdził, że tak naprawdę, pomijając przepisywane leki, to lepiej
                  > niż ci wszyscy specjaliści sprawdziłby się dobry, całkiem rozsądny kumpel.

                  powtórzę się - tak wygląda brak profesjonalnego podejścia do problemu potencjalnego klienta gabinetu psych. Tą wypowiedź traktuję jak uogólnienie,

                  podoba mi się jak napisałaś o destrukcji i odbudowie, też tak uważam, mimo mojej destrukcji w życiu - uważam, że była mi bardzo potrzebna, pozwoliła przewartościować,
                • yestemin Re: Ustawienia systemowe 02.09.11, 10:37
                  A mi się wydaje, że schematy typu rodzina są w nas tak silnie zakorzenione, że ich "rozbicie" zawsze powoduje pewien zgrzyt. Ale ten zgrzyt nie musi oznaczać tragedii i faktycznie może stać się przyczynkiem do rozwoju. Niemniej jest to odejście od schematu o podstawowym znaczeniu i może być trudne, zwłaszcza dla małego dziecka, które niewiele rozumie.

                  Wychowywałam się w patologicznej (z mojego punktu widzenia - nawet bardzo) rodzinie. Rodzice zupełnie do siebie nie pasowali, wiecznie się kłócili. Na porządku dziennym były awantury, wzajemne pretensje i ciężka atmosfera, która nie działała dobrze na mnie i na siostrę (zresztą na nas ta złość też często się kumulowała). Nigdy nie widziałam rodziców przytulających się czy mówiących do siebie miło. Z czasem coraz bardziej świadomie z tego powodu cierpiałam. Około 10. roku życia porzuciłam złudzenia w tej kwestii - zaczęłam marzyć, żeby się rozwiedli. Chciałam tylko widzieć ich szczęśliwych, niekoniecznie razem. Zrozumiałam, że to jest patologia, która nas wszystkich niszczy.

                  Trudno mi pozbyć się wrażenia, że problemy, jakie miałam i mam ze swoją psychiką są związane z dzieciństwem... (choć absolutnie nie na zasadzie idealnego powielania; np. Jak wygląda mój związek? Bardzo kocham mojego partnera i nie szczędzę mu czułości smile) Niemniej nie usprawiedliwiam się tym. Wierzę, że mogę to przepracować i działam w tym kierunku z pewnymi sukcesami smile Oczywiście podstawą jest akceptacja siebie i wybaczenie innym smile

                  Z kolei moja pasierbica (8 lat) to jeszcze inna historia. Ona nie pamięta rodziców jako pary, a i tak czasem marzy o tym, żeby byli razem i widać, że to "rozbicie" ją dręczy. Pewnie jest jeszcze na tym etapie, kiedy priorytetem jest zgodność ze schematem (choć jest znakomicie nauczona przez życie go naginać, bo chciałaby, żebym ja też w nim była, żebyśmy stanowili trójkątwink). Pewnie też z tego wyrośnie. No właśnie, zanim ja dojrzałam do jego porzucenia, też jako dziecko nie rozumiałam jak naprawdę jest między rodzicami i zapewne bardzo przeżyłabym ich rozstanie... Może wyszłoby mi to na zdrowie (bo wyrwałoby mnie to z tej chorej sytuacji rodzinnej), ale za to miałabym jakiś uraz po rozwodzie rodziców? Trudno gdybać. Dlatego lubię pozytywną wiarę w przeznaczenie. Jest tak, a nie inaczej, bo tak jest najlepiej wink))
                  • edw-ina Re: Ustawienia systemowe 02.09.11, 11:13
                    Może wyszłoby mi to na zdrowie (bo wyrwałoby mnie to z tej ch
                    > orej sytuacji rodzinnej), ale za to miałabym jakiś uraz po rozwodzie rodziców?
                    > Trudno gdybać. Dlatego lubię pozytywną wiarę w przeznaczenie. Jest tak, a nie i
                    > naczej, bo tak jest najlepiej wink))

                    - fajne podejście smile Wiesz, ja mam pełną świadomość, że dzieci po rozstaniu rodziców cierpią. Choćby dlatego, że nie wiedzą, co je czeka, jak będzie wyglądało ich życie, relacje i kontakty z rodzicami, ich obecność w życiu. Ale wciąż uważam, że dobre rozstanie jest lepsze od złego bycia razem. I jeśli rodzice wykazują minimum odpowiedzialności i chęci współpracy, to dziecko może tę początkową traumę przejść i dalej rozwijać się całkiem fajnie.
                    I tak, jak napisała Monique - życie mamy tylko jedno i żal czasu na gdybanie.
                    A twojej pasierbicy przejdzie. Chłopcy M, szczególnie młodszy, który w momencie rozstania rodziców miał rok i w ogóle nie pamięta ich razem, też miał taki moment, kiedy chciał się dowiedzieć o nich razem jak najwięcej i miał pomysły, że się zejdą. Pamiętam jak ex-teściowa M opowiadała, że po wyprowadzce jakiegoś faceta ex, młody powiedział, że to bardzo dobrze, bo teraz mama będzie mogła wrócić do tatusia. Chyba po prostu dzieci często mają taką chęć utwierdzenia się w tej relacji rodzinnej i muszą trochę poszukać, aby znaleźć swoje miejsce.
    • altz Re: Ustawienia systemowe 02.09.11, 09:22
      Najlepsze ustawienie to szczera rozmowa z oryginałem, a nie jakaś psychologiczna szarlataneria.
    • optymist75 Re: Ustawienia systemowe 22.11.11, 16:24
      trinity_2011 napisała:

      > Podpytuje tutaj bo moze ktos z was ma doswiadczenia w pracy nad soba wykorzystu
      > jac metode ustawien systemowych? Czy komus z was to pomoglo? Co o tym sadzicie?
      >
      > Od jakiegos czasu grzebie po tym forum, zeby dowiedziec sie czego chce od swoje
      > go zwiazku i czy takiego chce, chodze od paru tygodni do psychologa, zeby pomoc
      > sobie szczesliwiej zyc. Przegladajac forum mam wrazenie, ze dosc spora czesc k
      > obiet pochodzi z rozbitych rodzin, stąd pytanie o metodę ustawień... Czy to kom
      > uś pomogło?
      >
      Witam
      Mnie pomogła książka Ewy Foley "Zakochaj się W życiu"-polecam,pomaga zmienić siebie,a to pierwszy krok by zrozumieć innych smile
      W przyszłym roku jadę na warsztaty smile
      • nangaparbat3 Re: Ustawienia systemowe 23.11.11, 21:38
        Ja "sie ustawialam", niczego to nie rozwiazalo, ale dowiedzialam sie o sobie w pare godzin wiecej niz przez wiele lat - wiec uwazam, ze warto bylo, i jestem bardzo, bardzo zadowolona.
        Ale trzeb to robic u naprawde dobrego terapeuty, ktory TAKZE pracuje metoda Hellingera, a nie u hochsztaplera od ustawien.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka