mamaadama4
11.07.04, 21:33
Absurd sięgnął szczytu!!!!!!!! Nie, sprawa nie jest z gatunku damsko-męskich,
ale zwykłych - "praniowych". Dzień zaczął się pieknie, słońce świeci, humor
dopisuje. Dzieci od 1 lipca z eksią - bo to jej wakacyjny miesiąc. Najstarszy
przyszedł rano, bo mamusia dzisiaj wyjechała na wakcje z resztą, a on jutro
idzie do ortopedy, więc dojedzie do nich po południu. Wczoraj nie wywiesiłam
prania, więc mam zamiar zrobić to dzisiaj. Wychodzę na balkon a na mojej
suszarce wisi spódnica, bluzka i dwie pary majtek eksi. Suszą się!!!!!!!!
P. z Adasiem i Markiem poszli do kościoła, więc sprawy nie wyjasniłam. Potem
przejęłam przed domem małego i pojechaliśmy na wycieczkę. Wysłałam do P. sms-
a, żeby sprawę z synem wyjasnił i do mojego powrotu rzeczy mają zniknąć z
balkonu. Nie zniknęły, Marka nie ma - wyszedł z kolegami, sprawa nie
wyjasniona. Zatrzęśło mna i niewiele mysląc wywaliłam rzeczy z balkonu na
trawnik! Nie interesuje mnie w tej chwili powód dla którego one sie tam
znalazły, mam to w .....! Sorry, ale trudno byłoby wymysleć większy absurd.
Qrna, co z tym zrobić? Kogo opie.....? Komu urwać łeb?
A może dacie mi przykład wiekszego absurdu? Bo ja nie znam i myslę, że i wy
nie znacie!