Dodaj do ulubionych

majtki eksi

11.07.04, 21:33
Absurd sięgnął szczytu!!!!!!!! Nie, sprawa nie jest z gatunku damsko-męskich,
ale zwykłych - "praniowych". Dzień zaczął się pieknie, słońce świeci, humor
dopisuje. Dzieci od 1 lipca z eksią - bo to jej wakacyjny miesiąc. Najstarszy
przyszedł rano, bo mamusia dzisiaj wyjechała na wakcje z resztą, a on jutro
idzie do ortopedy, więc dojedzie do nich po południu. Wczoraj nie wywiesiłam
prania, więc mam zamiar zrobić to dzisiaj. Wychodzę na balkon a na mojej
suszarce wisi spódnica, bluzka i dwie pary majtek eksi. Suszą się!!!!!!!!
P. z Adasiem i Markiem poszli do kościoła, więc sprawy nie wyjasniłam. Potem
przejęłam przed domem małego i pojechaliśmy na wycieczkę. Wysłałam do P. sms-
a, żeby sprawę z synem wyjasnił i do mojego powrotu rzeczy mają zniknąć z
balkonu. Nie zniknęły, Marka nie ma - wyszedł z kolegami, sprawa nie
wyjasniona. Zatrzęśło mna i niewiele mysląc wywaliłam rzeczy z balkonu na
trawnik! Nie interesuje mnie w tej chwili powód dla którego one sie tam
znalazły, mam to w .....! Sorry, ale trudno byłoby wymysleć większy absurd.
Qrna, co z tym zrobić? Kogo opie.....? Komu urwać łeb?
A może dacie mi przykład wiekszego absurdu? Bo ja nie znam i myslę, że i wy
nie znacie!
Obserwuj wątek
    • lara27 Re: majtki eksi 11.07.04, 21:53
      wyobrażam sobie twoją wściekłość...
      ale co one tam robiły te majty, eksia robi u ciebie pranie???
      • mamaadama4 Re: majtki eksi 11.07.04, 22:35
        Nie, jeszcze nie wpadła na to, zeby u nas robic pranie. Po prostu te rzeczy jej
        nie wyschły przed wyjazdem i powiedziała swojemu synowi, żeby je wysuszył jak
        będzie u ojca i przywiózł jej jutro!!!!!!!!!!! To jakiś koszmar.Jestem ciekawa,
        co będzie następne.
        • tropicana Re: majtki eksi 11.07.04, 23:06
          Zamurowałao mnie!!!!!!

          Powody demonstracji eksi mogą być następujące:

          1. Schudła ostatnio, więc kupiła nowe, seksowne i drogie majteczki (może i
          jeszcze o jeden rozmiar za małe), aby pan ex zaczął ubolewać nad tym, co miał w
          zasięgu ręki(?) i stracił ( ale może nie nieodwołalnie?);

          2. Dała do wywieszenia majtki, które jej kojarzą się z jakąś romantyczną
          sytuacją z przeszłości (jemu prawdopodbnie z niczym - wiadomo faceci), cel
          demonstracji jak w punkcie 1;

          3. Jest zwykłą fleją, jak można prać na ostatnią chwilę, a to suszenie.....

          Jeśli stan zdrowia Ci na to pozwala, proszę o meldunek, która z wersji jest
          najbardziej trafiona, a także o zaspokojenie mojej ciekawości, co na to Pan
          Mąż. Mam nadzieję, że nie jesteś aż w takim szoku, żeby w razie deszczu
          podsuszać ciuchy tej pani suszarką i wyprasować w kancik.
          • tropicana Re: majtki eksi 11.07.04, 23:48
            Mamoadama, nie przeczytałam dokładnie Twojego pierwszego postu i jakoś mi
            umknęła podróż majtek na parter.
            Tym bardziej ciekawi mnie ciąg dalszy.

            Dla wyciszenia wszelkich negatywnych emocji możesz przyjąć wersję nr 4: Młody
            najstarszy rozpoczął intensywne spotkania towarzyskie z płcią przeciwną.

            • ada296 majtki eksi 12.07.04, 00:02
              bo czasem tak się plecie
              ja jestem ex
              czasami dzieci przynoszą w swoich rzeczach części garderoby next
              a same pakują swoje brudne rzeczy
              next nie pierze ich rzeczy nawet jeśli siedzą tam dłużej

              a skąd się biorą te rzeczy i dlaczego - nie wnikam
              tylko wyrzucam
              zero komentarza
              • jayin Re: majtki eksi 12.07.04, 09:48
                ada296 napisała:

                > bo czasem tak się plecie
                > ja jestem ex
                > czasami dzieci przynoszą w swoich rzeczach części garderoby next
                > a same pakują swoje brudne rzeczy
                > next nie pierze ich rzeczy nawet jeśli siedzą tam dłużej
                >
                > a skąd się biorą te rzeczy i dlaczego - nie wnikam
                > tylko wyrzucam
                > zero komentarza

                Ada - bo jak to są brudne rzeczy - to jeszcze bym logicznie potrafiła
                wytłumaczyć skąd by się wzięły, szczególnie jeśli dzieci same je pakują i
                znoszą od jednego rodzica do drugiego (czego już nie rozumiem z koleismile
                takie "pranie na dwa domy" - zamiast uprać tam, gdzie się aktualnie jest...).
                No bo zbierając swoje ciuchy, może się zaplątać jakaś część garderoby innej.
                nie tylko Next, ale Exa, albo i dzieci Exa i Next np.

                Ale, żeby UPRANE I NIEWYSUSZONE rzeczy centralnei pakować i KAZAĆ dziecku
                rozwiesić je u ojca i Next?smile
                jak dla mnie - trąci paranoją...wink
        • jayin Re: majtki eksi 12.07.04, 09:16
          smile))
          sorry za uśmiech - ale jak to inaczej skiwtować???smile
          Najpierw zrobiłam TAAAAKIE oczy, a potem nie wytrzymałam...smile
          Boże, co za absurdalności wakacyjne...

          Może ona chce się do was "po kawałku" wprowadzić?..smile

          Zakładam, że następne w kolejce będzie pudło pełne nieumytych talerzy, bo...
          nie zdążyła przed wyjazdem...smile


          (co za problem zostawić rzeczy do wyschnięcia w łazience w domu exiowym??? bez
          sensu... przecież nic by im się nie stało jakby sobie powisiały w tej jej
          łazience te kilka-kilkanaście dni...

          co za ... baba....

          echsmile

          życzę wytrzymałości psychicznej na wybryki.

          pozdr. ciepło
          J.
    • kwiatek1974 Re: majtki eksi 11.07.04, 23:29
      WSPÓŁCZUJE CI!!!!!!

      nie wiem jak ja bym się zachowała w takiej sytuacji, nie mam pojęcia chyba bym
      je pocieła na kawałki i wysłała pocztą. Powinnaś wyjaśnic tą sprawę z M żeby
      wiecej sie to nie powtarzało A i jeszcze jedno pomogłaś tym czynem jakiejś
      bezdomnej kobiecie napewno
      pozdrawiam
      • mamaadama4 Re: majtki eksi 12.07.04, 09:38
        Moje drogie, żadne tam romanse, delikatne podchody czy ty podobne. Ona jest
        najzwyczajniejszą fleją i dlatego prała to na ostatnia chwilę. No więc nie
        wyschło.
        Ciąg dalszy był taki, że P. porozmawiał z synem, a ze mna ma ciche dni. A
        dlaczego? Bo ja swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem zmusiłam 17-latka do
        zbierania tych rzeczy z trawnika i tak w ogóle, to za bardzo mnie podniosło
        (sic!). Ja jestem od wczraj w stanie wrzenia. Tym bardziej, że to chyba jednak
        P. zbierał te rzeczy rano z trawnika. Jednym słowem paranoji ciąg dalszy. Na
        szczęście wyjeżdżam za 5 dni na wakacje i jak tak dalej pójdzie to nie wiem
        kiedy wrócę. A żeby było jaśniej - uczuć dzieci ranic nie wolno - bo mają
        traume porozwodową (dlatego m.in. nie wolno im po sobie sprzatać) a eksi nie
        wolno wk...ć bo może wystapić z wnioskiem o podwyższenie alimentów. A ja się
        pytam na jakiej podstawie skoro wczoraj mój P. kupował dziecku majtki i skarpety
        bo mamusia mu nie uprała na wyjaqzd albo u mamusi ich nie ma. Qrna, ja się z
        tego wypisuję - kółko wariatów.
        • petrea Re: majtki eksi 12.07.04, 10:23
          Hehe, dobre....
          Sorki, ale Twój chłop się przejedzie, jak nic.
          Dzieci mojego faceta to też były "święte krowy". Do czasu, gdy obraziły się na
          tatusia i wystąpiły o alimenty.
          Nie życzę tego ani Tobie, ani Twojemu facetowi, ale przyzwyczajone do takiego
          traktowania dzieciaki szybko dojdą do przekonanai, że im się tylko "należy", a
          one nic nie muszą.

          Nic Ci nie poradzę, ale życzę SPOKOJU!!!!
    • pysia-2 Re: majtki eksi 12.07.04, 11:47
      buuuuhahahaha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Na razie nic wiecej nie przychodzi mi do glowy
    • pom Re: majtki eksi 12.07.04, 12:10
      big_grinDDDD
      A myslałam, że robienia mi fotek podstępem już nic nie przebije.big_grinDD

      Przepraszam, nie mam żadnej rady na to. Po prostu wymiekłam.smile)
      Mamoadama - smiej się, po prostu.smile))) No rozkosznie powalająca panna.smile))
    • babaga nie szukaj sensu, gdzie go nie ma 12.07.04, 12:26
      no rzeczywiście nieźle!
      a ja bym wyprasowala w kancik i odniosła jej osobiście - żeby jej się głupio zrobiło...
      wyluzuj się, nie ma co się denerwować, nie angażuj się bo nie ma sensu
      pozdrawiam ciepło
      Baba
      p.s.
      Proponuję stworzyć humorystyczną "ksiegę absurdalnych zdarzeń" z życia Next - Macochy
    • hop_angel Re: majtki eksi 12.07.04, 13:44
      Danka,

      Brak mi słów ale tego typu zagrania nie zdziwiły by mnie apropos mojej eks. To
      tyle, trzymaj się a chłopa opieprzyć, biedne dziecko 17 letnie z traumą
      porozwodową - hehe
    • chalsia Re: majtki eksi 12.07.04, 22:23
      A ja całą sytuację widzę inaczej.
      Matka poprosiła syna by wysuszył jej mokre rzeczy i przywiózł. No to syn
      postapił w sposób absolutnie dla mnie zrozumiały i oczywisty - zabrał te mokre
      rzeczy do SWOJEGO DRUGIEGO domu, z którego miał nastepnego dnia wyjechać do
      matki, i tyle. To takie proste i oczywiste. Nie sądzę, by jego matka
      zastanawiała się nad tym W JAKI sposób i gdzie syn wykona polecenie. Tak jak i
      on nie myślał o tym, ze ciuchy jego matki mogą w kimkolwiek wzbudzić
      jakiekolwiek uczucia.
      Danko, rozumiem Twoje wzburzenie, jednak jeszcze bardziej rozumiem duże
      niezadowolenie Twojego M ze zrzucenia tych rzeczy na trawnik przez Ciebie.
      Chyba tym razem Cię poniosło.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • mamaadama4 Re: majtki eksi do chalsi 12.07.04, 22:29
        Droga chalsiu. Matka dała swoje majtki synowi, gdy ten wychodził z domu do
        ojca. Ona w swoim domu była jeszcze przez jakiś czas. tak więc bradoz cię
        proszę, nie wciskaj mi kitu, bo ta idiotka dokładnie wiedziała, gdzie jej
        gaci4e będą wisiały.
      • domali Re: majtki eksi 12.07.04, 22:31
        chalsia napisała:

        > Nie sądzę, by jego matka zastanawiała się nad tym W JAKI sposób i gdzie syn
        > wykona polecenie.

        A nie wydaje Ci się w ogóle dziwne, że eks o coś takiego poprosiła?
        Skoro chłopak mógł zapakować te ciuchy w siatkę i zawieźć do domu Danki i tam
        wysuszyć, ona równie dobrze mogła je zabrać i wysuszyć tam, gdzie przebywa. Nie
        widzę problemu w przewiezieniu bluzki i paru kawałków bielizny...
        • mamaadama4 Re: majtki eksi jeszcze raz do chalsi 12.07.04, 22:38
          Skoro twierdzisz, że mnie poniosło z tym wywalaniem rzeczy przez balkon, to
          może oświeć mnie i powiedz jak wg ciebie powinnam się zachować?
          • chalsia Re: majtki eksi jeszcze raz do chalsi 12.07.04, 23:17
            Zostawić rzeczy na balkonie. Zrobić awanturę po powrocie Twojego M i jego syna.
            I synowi kazać (sama albo przez M - tak jak to macie u siebie w domu przyjęte)
            zdjąć te rzeczy z balkonu (i schować do jakiejś torby, cobyś ich nie miała na
            widoku), bez względu na to czy są suche czy nie.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
        • chalsia Re: majtki eksi 12.07.04, 23:12
          Fakt. Ja bym tak zrobiła. Tyle tylko, że rzeczy by się dużo bardziej pogniotły
          niz jak je najpierw wysuszyć a potem przewieźć. Może ona jest tak bardzo
          pragmatyczna, że aż się nie mieści w głowie. Ale Danka już dawno pisała, ze eks
          jest "wyjątkowa". smile)))

          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • domali Re: majtki eksi 13.07.04, 12:25
            chalsia napisała:

            > Tyle tylko, że rzeczy by się dużo bardziej pogniotły niz jak je najpierw
            > wysuszyć a potem przewieźć.

            Majtki???
            • jayin Re: majtki eksi 13.07.04, 12:26
              domali napisała:

              > chalsia napisała:
              >
              > > Tyle tylko, że rzeczy by się dużo bardziej pogniotły niz jak je najpierw
              > > wysuszyć a potem przewieźć.
              >
              > Majtki???

              oj no... Dominika... a może one z płótna były, czy jak??...wink
              • domali Re: majtki eksi 13.07.04, 12:31
                jayin napisała:

                > oj no... Dominika... a może one z płótna były, czy jak??...wink

                No moze... O tym nie pomyślałam. Co innego, gdyby to była posciel...
            • chalsia To nie były tylko majtki 13.07.04, 13:34
              Dla uściślenia - to była spódnica, bluzka i 2 pary majtek.
              Warto pamiętać, o co chodzi w wątku.

              Pozdrawiam,
              Chalsia
              • domali Przepraszam za przeoczenie, 13.07.04, 13:41
                zasugerowałam się tytułem wątku, a jakoś reszty nie zakodowałam.
                • jayin Re: Przepraszam za przeoczenie, 13.07.04, 13:44
                  pragmatyzm, nie pragmatyzm...wink ale ja jakoś nie wyobrażam sobie, że mogłabym
                  chodzić w mokrych rajstopach - choćby tylko po domu... (no, leżeć, siedzieć -
                  whatever...) o_0 Khm. Dziwne cokolwiek... ALe każdemu, jak kto lubi smile

                  Ja to może nie jestem aż tak pragmatyczna, żeby zahaczać tym pragmatyzmem o
                  dyskomfort, jakim niewątpliwie jest dla mnie łażenie w mokrej garderobie smile

                  (zacznę się skłaniać ku sybarytyzmowi lepiejsmile)

                  ale zejdźmy już z kobiety, bo ją policzki pewnie już "palą", przez te nasze
                  dyskusje...wink
      • lara27 Re: majtki eksi 12.07.04, 22:38
        na twoim miejscu, w ataku furii pewnie zrobiłabym to samo!
        ale jednego nie rozumiem lub coś przeoczyłam dlaczego ONA NIE SUSZY UBRAŃ U
        SIEBIE TYLKO KAŻE SYNOWI SUSZYĆ U WAS?????
        lara
        • domali Re: majtki eksi 12.07.04, 22:46
          lara27 napisała:

          > dlaczego ONA NIE SUSZY UBRAŃ U SIEBIE TYLKO KAŻE SYNOWI SUSZYĆ U WAS?????


          Lara, to jest bardzo dobre pytanie tongue_out
          • mamaadama4 Re: majtki eksi 12.07.04, 22:50
            No własnie, zamiast zabrać te rzeczy ze sobą i wysuszyć na miejscu (autobus
            jedzie tam 2 godziny) kazała mu wysuszyc te rzeczy u nas.
            • cz.wrona Re: majtki eksi 12.07.04, 23:01
              Mamoadama ale Ty niedobra macocha jesteś............

              Powinnaś napawać się widokiem seximajteczek eksi, spryskać jeszcze jakimś
              zapaszkiem ładnym- najlepiej Chanel nr 5- powiesić w centralnym miejscu w domu
              i spytać męża czy by nie kupić takich samych sobie...

              no Wybaczcie!!!! Ja bym zrobiła tak samo! Jak nie na trawnik to może do kosza.
              A może następnym razem każe synkowi zrobić pranie u Ciebie Danko?albo dać do
              prasowania? albo lista zakupów?
              A swoją drogą skoro w domu eksi syn rozwiesza pranie i sprząta to traumy
              rozwodowej nie ma chyba w postępującym stadium???
    • lideczka_27 ciesz się, że uprane ;) 12.07.04, 23:20
      Boże, ten wątek przypomniał mi coś (mam nadzieję, że wszyscy są już po
      posiłkach). Opowiem taką jedną historyjkę. Mieszkaliśmy już długo z M., a w
      meblach w jednej szafce nadal były rzeczy naszej eksi. Wiem, że wyprowadzała
      się szybko, zostawiła po sobie tonę śmieci i olała tę szafkę. Zapytałam kiedyś
      M. co jest w tej szafce, bo chciałabym upchnąć stertę swoich książek leżących
      na podłodze. Odparł, że rzeczy byłej. Poprosiłam, by umówił się z nią na
      zabranie tych rzeczy. Powiedziałam, że umówimy się na dzień i godzinę, niech
      przyjdzie, zabierze, ja wtedy wyjdę z domu, bo nie chciałam się z nią widzieć,
      a poza tym byłaby to niezręczna sytuacja i mogłoby być jej nieswojo, gdybym tak
      stała i patrzyła jak ona się pakuje i wychodzi - mogłaby to potratować, że się
      wywyższam czy coś takiego i że taka sytuacja mnie cieszy. No więc M. zadzwonił,
      wytłumaczył w czym rzecz, a ona powiedziała, że niepotrzebne te ceregiele, żeby
      przejrzeć co tam jest, bo ona nie pamięta, spakować do torby i jej przynieść,
      gdy przyjdzie po młodą. Znowu tygodnie leciały, M zapominał, aż się wściekłam,
      bo robiłam generalne porządki przed naszym ślubem, stos książek leżał na
      podłodze pod ścianą, gdzie planowałam zrobić posłania dla naszych gości.
      Wzięłam taki duży czarny wór i postanowiłam "skonfrontować" się z przeszłością
      mojego męża. Po pierwszym osłupieniu i paraliżu zadzwoniłam do chłopa, który
      był w pracy. Musiałam się upewnić, że nie śnię. W szafce z co ciekawszych
      smaczków znajdowały się: sukieneczka naszej młodej, którą nosiła na roczek - na
      przedzie zaciek od soku i przywar bodaj z jogurtu czy czegoś podobnego (dziecko
      miało wówczas prawie 5 lat!), harlekin o żonach z Hollywood, spódnica galowa
      eksi i biała bluzka z żabotem, jeden jej podkoszulek, poszwa na kołdrę rozdarta
      przez całą długość o zapachu wielotygodniowej używalności oraz... stringi.
      Pasek uszyty z gumki, na przodzie pseudokoronka. Majtki raczej typowe
      bazarówki, zleżałe, żółte, stare. Ale nie to jest w tym okropne. Te majtki były
      po prostu... brudne.
      Po tym fakcie przestałam podejrzliwie patrzeć na M., który wspominał mi
      wcześniej o wątpliwej higienie intymnej eksi, o zapachu jej stóp, spaniu w
      makijażu, myciu nóg w rajstopach, gdy już jej zwrócił uwagę. Że po naszym
      wspólnym zamieszkaniu musiałam odgruzować mieszkanie, a nie je uprzątnąć, to
      już inna historia.

      pozdrawiam
      lida
      • mamaadama4 Re: ciesz się, że uprane ;) 12.07.04, 23:33
        nasza eksia też nie z tych co się higienizuja namiętnie. Nie zapomnę, jak
        jeszcze byli (na zewnątrz) kochającym się małżeństwm, P. przyszedł do pacy
        spóźniony tłumacząc się, że zona ma dzisiaj imieniny i musiał jej wodę od
        sąsiadów przynieść, bo u nich pękła rura a ona ma imieniny i chciała się
        wykąpać. (Wredna jestem)
        • jayin Re: ciesz się, że uprane ;) 13.07.04, 09:07

          eee... fuj.
          no, ale co człowiek - to inne zamiłowanie do porządków i estetyki osobistej...:]

          (ale z tym myciem nóg w rajstopach to ciekawe musiało być...smile może ona je tak
          prała, czy cuś??smile

          pozdr.

          J.
          • pom Re: ciesz się, że uprane ;) 13.07.04, 09:15
            Raz że prała, dwa że nie chciało jej się ściągać, trzy że szybciej schły,
            cztery, nie trzeba było znowu wkładać na nogi.
            Same zalety!
            • jayin Re: ciesz się, że uprane ;) 13.07.04, 09:28
              pom napisała:

              > trzy że szybciej schły,

              no to musiała szybko biegać po mieszkaniu...
              wiesz... ten pęd powietrza....wink))

              sorry, ale nie mogłam się powstrzymać od tego tekstusmile
              • pom Re: ciesz się, że uprane ;) 13.07.04, 09:39
                OK smile Wiadomo, o co chodzi.
                Ciekawe, czy Mamaadama już ochłonęła.
            • chalsia Re: ciesz się, że uprane ;) 13.07.04, 13:36
              No to przecież na bank widać, że kobita powinna dostać złoty medal za
              pragmatyzm (i pomysłowość). Tego to sama bym nie wymyśliła, a pragmatyczna
              jestem, że ho.

              Pozdrawiam,.
              Chalsia
              • mamaadama4 Re: nie ochłonełam 13.07.04, 15:23
                Nie, sytuacja w domu napieta do granic wytrzymałości. Zdąrzyłam nawet pokłócić
                się z teściową. Wyjeżdżam na szczęście w niedzielę na wakacje. Nie wiem, czy
                się nie wyprowadzę. Sytuacja zapętliła się kompletnie i ja nie widzę wyjścia.
                • bei Danusia! 13.07.04, 15:32
                  Nie zdziwiłabym się- gdybyś tę garderobę wyrzuciła- do kosza! byłoby
                  najrozsadniej- bo nim właścicielka by sie upomniala- to sprawa by odparowała z
                  emocji....no co za babsko! Czy ona ma tak mało tych majtek?- babsko be honoru-
                  mogła sobie kupić w markecie po 1 pln a nie ....jejku...dopiero dzisiaj
                  przeczytałam tę historię- PODZIWIAM CIĘ! I nie rozumiem- dlaczego Rodzina nie
                  potrafi wczuć sie w Twoja sytuacje...jest niesmaczna- i żenujące jest to- że Ty
                  musisz w tym tkwic. Jejku- ochłoń...bo zepsujesz sobie wakacje...Życzę Ci
                  miłego- zasłużonego wypoczynku.
                • jayin Re: nie ochłonełam 13.07.04, 15:35
                  ...bo tu chyba nie o te nieszczęsne majtki jedynie chodzi, tylko o całokształt
                  pewnie?...uncertain

                  Danusiu, mam nadzieję, że dystans jakiś na tych wakacjach fizyczny do pewnych
                  miejsc i osób pozwoli znaleźć jakieś sensowne wyjście i nie będzie
                  wyprowadzek...

                  Mimo wszystko - obyś wypoczęła i bawiła się nieźle z dala od Ex i problemów
                  wszelkich smile

                  J.
                • lideczka_27 Re: nie ochłonełam 13.07.04, 22:15
                  W naszej sytuacji zawsze pomagała zmiana otoczenia. No i poważna rozmowa, o
                  którą tak trudno w podobnych wypadkach... Ale urlop sprzyja szczerym wieczorom,
                  spacerom we dwoje - może spróbujcie w ten sposób? I nie zaczynałabym od
                  pretensji, tylko od uczuć, jakie nosisz w sobie - raczej smutek, niż złość,
                  rozgoryczenie niż wściekłość. U nas bardziej działa, gdy M. widzi
                  skutek "krzywd" na mnie niż widzi mnie rozjuszoną. I sumienie mu wtedy drga smile

                  trzymam kciuki, musi się udać! (a pogoda ponoć od niedzieli cudna!!!)
                  pozdrawiam
                  lida
                  • mamaadama4 Re: nie ochłonełam 13.07.04, 22:38
                    Na urlop jadę tylko z Adasiem, więc okazji do rozmowy przy księżycu nie będzie.
                    Rozmów "konstruktywnych" przeprowadzałam w sotatnich latach wiele. Naprawdę to
                    chyba tylko terapia małżeńska u specjalisty może pomóc - nic innego. A ja nie
                    jestem z tych co cierpią dla idei.
                    • lideczka_27 Re: nie ochłonełam 13.07.04, 23:26
                      To szkoda. Ja się też zastanawiam nad wizytą w poradni rodzinnej i nie wiem jak
                      się za to zabrać sad Sprawa dotyczy nas, ale to nie ma nic wspólnego z dziećmi.
                      Czy wiesz coś o instytucji mediatora?

                      lida
                    • moni_73 Re: nie ochłonełam 14.07.04, 11:44
                      Witam serdecznie,
                      co prawda jestem nową osobą na forum i jeszcze nie zdarzyłam się przedstawić
                      ale pozwolę sobie coś skrobnąć w tym wątku...
                      Doskonale rozumiem emocje i nerwy Mamyadama związane z eksia i jej zachowaniem -
                      wielokrotnie miałam watpliwa przyjemnosc sama ich zaznac i niejednokrotnie eks
                      i jej zachowanie były powodem kłótni z moim M. I jak już wszystkie sprawy
                      stawały na ostrzu noza, M. siadał i mówił: "Pomyśl tylko jaką eks bedzie miała
                      satysfakcje jesli sie dowie ze przez nią się kłócimy a co gorsza ona moze stac
                      sie powodem naszego rozstania? No przecież jej właśnie o ty chodzi - zrozum
                      to!" A ponieważ bardzo kocham mojego M, musiałam dokonac pewnych wyborów: albo
                      bede się przejmowac wszelkimi pierdołami i wtedy on straci mnie a ja jego, przy
                      czym eks bedzie triumfować, albo oleje ja i jej intrygi (na ile oczywiście jest
                      to możliwe) w taki sposób aby miały minimalny wpływ na mój związek. Bo przeciez
                      ona nie jest warta tego, by przez nia rujnować sobie życie.
                      Mamoadama, czy te gacie eksi sa warte tego co przeżywasz ? Wcale Ci się nie
                      dziwie ze eks podniosła Ci ciśnienie, ale jej właśnie o to chodziło. Niestety
                      jej sie nie da wyeliminować z Waszego życia i niestety jeżeli chesz być ze
                      swoim M. musisz się zdystansowac do poczynań eks, bo inaczej oszalejesz.
                      pozdrawiam
                      • konkubinka Re: nie ochłonełam 14.07.04, 12:09
                        ale tupet ma ta kobieta!
                        w tym roku milismy duza awarie pralki i pierwszy raz zdarzylo mi sie dac pranie
                        rzeczy Bartka do exa.Cztery razy przegladalam zawartosc siatki czy nie wlozylam
                        przez pomylke nic mojego.Kiedy wreczalam mu siate okazalo sie ze widze przez
                        siatke moje majtki.Szybko je wyjelam, pare godzin myslalam jaki to bylby wstyd
                        dla mnie gdybym mu je dala.
                        Latwo mowic gdy sie nie jest w takiej sytuacji , sadze ze robilabym to samo co
                        Danusia choc nie wiem czy nie jest lepszym pomyslem znizyc sie do poziomu eksi
                        i na powrot synkoowi wlozyc wlasne gacie do walizki albo rzeczy eksi caly czas
                        mokre.
                      • mamaadama4 Re: nie ochłonełam do moni 14.07.04, 14:18
                        ten "incydent" nie jest wynikiem jej intryg. Tylko bezdennej głupoty i
                        podejścia do wszystkiego. Jak będzie ci się chciało, to w starych postach
                        znajdziesz dokładny opis sytuacji jaka u nas panuje. Ręczę ci, nie da się juz
                        do tego podchodzić z dystansem.
                        • madalenka25 Re: podziwiam 14.07.04, 15:13
                          szczerze podziwiam, przeczytałam i w głowie mi się nie mieści,
                          wiesz co myślę, że te pranie to była tylko kropla w morzu, że prawdziwy problem
                          tkwi gdzieś głębiej i mam nadzieję, że po raz kolejny znajdziesz w sobie i
                          Pawle dość siły by zażegnać konflikt czego Ci z całego serca życzę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka