Dodaj do ulubionych

Czemu nasi mężowie odeszli od ex?

02.08.04, 12:10
Mam wrażenie, że na tym forum króluje postawa, że pierwsze małżeństwa naszych
mężów rozpadały się z winy ex, które były nieodpowiedzialne, do tej pory sa
złymi matkami itp., a teraz przez głupotę lub złośliwość utrudniają życie
nowym szczęśliwym związkom i rodzinom. Sama jestem next i też tak trochę
myślę, ale często zastanawiam się na ile odpowiedzialność za rozpad
poprzednich małżeństw ponoszą nasi M.? Chyba nie wszyscy byli święci i
poprzednim razem nie udało się, bo trafili na wredne kobiety? Czy wiecie jak
właściwie doszło do ich rozwodów? I to że teraz się układa to np. efekt
waszych starań (ex za mało się starała?), "zmądrzenia" naszych M (wcześniej
byli głupimi szczeniakami?), a może jeszcze czegoś innego? A może to my ich
widzimy jako dobrych ludzi doświadczonych przez los i "złe kobiety" a oni
wcale tacy nie są?
Obserwuj wątek
    • jayin Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 02.08.04, 12:30
      Osobisty nie jest moim mężem, tak pro wyjaśnienia względem tematu wątku smile

      Z jakiej przyczyny rozwód?
      Zapewne gdyby zebrać do kupy wszelkie powody - to wynikają one z jednego przede
      wszystkim. Jak sądzę. A chodzi o pracę Osobistego.
      To ustrojstwo nie jest kompatybilne jakkolwiek ze związkiem jakimkolwiek.
      Na dłuższą metę.

      Dzisiaj podziwiam wręcz Ex za to, że wytrzymała tak długo z Osobistym
      Pracującym Tak A Nie Inaczej...smile Bo to naprawdę nie lada sztuka.

      Właściwie u nas też jest to jedynym "źródłem konfliktów":] Nie żadna Ex, nie
      dziecko, nie inne kobiety czy faceci, nie cechy charakteru... Tylko ta praca.

      Zmiana pracy jest więc wskazana. Ale do września jeszcze bez zmian będzie, bo
      to niemożliwe. A co we wrześniu? Zobaczmy, jak sobie Osobisty ułoży życie
      zawodowe. Przyznam się, że od tego baaaaaaaaardzo dużo zależy w temacie "nas".
      Mówi, że nie przedłuży "umowy". Ale to już jego sprawa, jak sobie to ułoży. Ja
      tylko zareaguję na te zmiany lub ich brak.

      J.
      • marcepanna Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 02.08.04, 14:40
        Miejmy nadzieje jayin ze nie bedziesz utrzymywac Osobistego Narzeczonego skoro
        postawilas sprawe woz albo przewoz w sparwie pracy
        • jayin Marce-panno...;-) 02.08.04, 15:07
          oj oj...

          czy ja gdzieś pisałam, że J ma rzucić robotę, po czym zostać uroczym kurem
          domowym i latać po mieszkaniu w fartuszku, papilotach i kapciach, z fajką w
          zębach, tudzież rozwalać się przed TV z piwskiem?... (on wprawdzie piwska nie
          lubi, ale podejrzewam, że gdyby to przeczytał to wizja fartuszka i fajki
          przypadlaby mu do gustu niesamowicie......wink)


          jest mowa o ZMIANIE, nie rzuceniu roboty...

          ale mimo wszystko - nie martw się.
          mi nie grozi.
          utrzymywać jego.
          ani jemu.
          utrzymywać mnie.
          mam na dziś dzień ten komfort psychiczny.
          niezależnie, czy on zmieni tą pracę, czy nie.

          i uff.
        • hop_angel Re: Przemoc i zero konkretów 02.08.04, 20:38
          I tak oto żądne sensacji osóbki typu Marcepanny sieją ferment na tym forum. A
          szczegóły znane są wybranym, nie muszę streszczać historii chorego charakteru
          ex włącznie z opisem diagnozy ze szpitala psychiatrycznego. A przemoc można
          stosować w różny sposób nie tylko fizyczny - moja ty obeznana panno. Pom dzięki
          ale niektórym nie warto tłumaczyć, że jaki jest koń każdy widzi.
    • capa_negra Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 02.08.04, 12:31
      Niestety nie mogę wypowiedziec sie w tym temacie, bo obiecałam przede
      wszystkim sobie jak i całej reszcie na forum, ze nigdy nie ujawnie pewnych
      spraw z ich wspólnej przeszłości choćby dlatego, ze nie umiałabym o nich
      napisac w sposób przyzwoity.
      Moge jedynie zacytowac brata eksi, który będąc ostatnio u nas z 1 wizytą,
      której zresztą był inicjatorem, rozmawiał z menzem o jego poprzednim
      małżeństwie i podsumował zwięźle : czego tak późno sie rozwiodłeś??
      Wiec jesli rodzony brat eksi tez trzyma strone byłego szwagra to musi byc cos
      na rzeczy.
    • pom Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 02.08.04, 12:49
      Co związek to historia. Sporadycznie zadarza się, by przyczyny rozejscia się
      były czarno-białe.
      Nigdy nie uważałam, że M jest czysty i nieskalany niczym dziewica orleańska, zaś
      eksia to "szwarc charakter". Wielokrotnie rozmawialismy na ten temat. M widzi,
      co robił źle, gdzie dał ciała i nie wybiela się przede mną. Mimo braku
      jakiejkolwiek sympatii do eksi widzę, że ma ona swoje mocne strony, które
      ułatwiają nam wszystkim życie (aczkolwiek, jak pomyślę o jej niezdrowej
      ciekawości to mnie szlag jasny trafia).
      Dla mnie najważniejsze jest to, że M wyciągnął konkretne wnioski ze swego
      małżeństwa i wiem, jak bardzo sie stara, by nam żyło się zupełnie inaczej. No i
      z tego, co zdążyłam się zorientować, ja mam zdecydowanie inny charakter i sposób
      na życie niz eksia.
      Mam swoją teorię, która mówi, że są ludzie, którzy z natury nie nadają sie do
      budowania dobrze funkcjonującej rodziny i życiu w związku. Zobaczcie, jak wiele
      na swiecie jest mizoginów, przemocowców, nie leczących się nałogowców, furiatów,
      maminsynków, chorobliwych skąpców, ambicjonerów. Odpowiednio rzecz tyczy sie
      kobiet. Tacy ludzie w ogóle nie powinni zakładać rodzin.
      A rodziny, łącznie z dziećmi, należy mieć po 30-tce. O ileż by było mniej
      rozwodów, skomplikowanych sytuacji rodzinnych...
      A tak, płacimy wszyscy za nieodwracalne błedy młodości. I nasi M i ich byłe. Bo
      one tez lekko nie mają.
      • pom Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 02.08.04, 12:55
        Nie napisałam o przyczynach rozejścia się M z byłą dlatego, że jest to ICH
        PRYWATNA SPRAWA i nie do mnie należy dzielenie się tymi wiadomościami z całym
        swiatem a już tym bardziej ich ocena.
        • archiwald4 Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 02.08.04, 13:07
          Pytając czy znacie przyczyny rozejścia się naszych mężów nie oczekiwałam, że
          zaczniecie je tu opisywać, to nie jest sprawa do publicznej dyskusji, chodziło
          mi tylko o to jak postrzegamy naszych M., czy zdajemy sobie sprawę, że pierwsza
          porażka najprawdopodobniej była też z ich winy?
          • archiwald4 Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 02.08.04, 13:18
            Jednocześnie mam także nadzieję, że nasze małżeństwa są bardziej udane dzięki
            ich staraniom.
            • pom Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 02.08.04, 13:26
              Jeśli facet ma ukrytą "wadę fabryczną", jak kto któraś z dziweczyn ładnie
              nazwała, to staranie na dłuższą metę nie pomoże... To musi być naprawdę błąd
              młodości durnej i chmurnej. Musi naprawde zrozumieć, przetrawić i nauczyć się
              już na całe życie. Nie mówię przy tym, że ma być wolny od wszelkiech błedów.
              Kilka, kilkanascie lat temu byłyśmy równie młode i głupie i sama widze, jakie
              błedy popełniałam, co innego sie liczyło w życiu.
            • marcepanna oczywiscie archwiald 02.08.04, 14:20
              Wasze malzenstwa sa bardziej udane tylko co robia w takim razie twoje posty na
              forum Brak Seksu w malzenstwie?????
              • jayin Re: oczywiscie archwiald 02.08.04, 15:10
                marcepanna napisała:

                > Wasze malzenstwa sa bardziej udane tylko co robia w takim razie twoje posty
                na
                > forum Brak Seksu w malzenstwie?????

                czepiasz się oficjalnie...
                może to tak teoretycznie? smile

                A jaki ma to związek z tematem wątku, hę?
              • pom Re: oczywiscie archwiald 02.08.04, 15:15
                marcepanna napisała:

                > Wasze malzenstwa sa bardziej udane tylko co robia w takim razie twoje posty na
                > forum Brak Seksu w malzenstwie?????

                Nie wiem, co maja posty Archiwald na forum Brak Seksu w małżeństwie do mojego
                związku... jak już musisz się do kogoś przyssać, Marcepanno, to rób to logicznie
                i z sensem.smile
                • jayin Re: oczywiscie archwiald 02.08.04, 15:21
                  pom napisała:

                  > (...) jak już musisz się do kogoś przyssać, Marcepanno, to rób to logiczni
                  > e i z sensem.smile

                  ..to już można podciągnąć pod wątek nadający się na forum "Seks w
                  małżeństwie" smile)): "O przyssaniu się - dosłownie - logicznym" smile
              • archiwald4 Re: oczywiscie archwiald 02.08.04, 15:23
                odpiszę ci jutro, bo dziś idę do domu, buziaczki
      • jayin Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 02.08.04, 13:51

        > A rodziny, łącznie z dziećmi, należy mieć po 30-tce. O ileż by było mniej
        > rozwodów, skomplikowanych sytuacji rodzinnych...

        Marzenko - święte słowa. Zwłaszcza w odniesieniu do męskiej części populacji.

        J.
    • mikawi Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 02.08.04, 13:08
      U mojego M. nie było "odchodzenia" od eks jako takiego. Bo oboje dość szybko
      zrozumieli że szybki slub z powodu ciąży nie był najlepszym rozwiązaniem, tak
      samo jak druga ciąża mająca scementowac związek (????). Po prostu oboje byli
      zbyt młodzi, zbyt mało się znali aby różnice i konflikty dało się "dotrzeć" z
      czasem. I wspólnie doszli do wniosku że nie ma sensu być razem kłócąc się na
      kazdym kroku. M. odszedł w takim sensie że to on się wyprowadził. I tak
      naprawdę ich kontakty były bardzo poprawne dopóty, dopóki M. bez mrugnięcia
      okiem spełniał wszystkie finansowe oczekiwania eks. Schody między nimi zaczęły
      się od momentu jak zaczęło brakować kasy na realizację wszystkich pomysłów eks.

      A co do "zmądrzenia" M. - nie sądzę, by się jakoś zmienił. Po prostu oni nie
      pasowali do siebie, a może i byli za młodzi na taką decyzję jak małżeństwo?
    • petrea Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 02.08.04, 13:58
      Mój chłop też nie jest moim mężem. Jak u Jayin smile
      Rozpadły się dwa jego małżeństwa. Pierwsze - pośpiesznie zawarte, rozwiedli się
      po roku. Szybko, bezbolesnie. Duże nieporozumienie u obojga, mieli po 21 lat
      chyba... Czasem nawet zapominam, że przed ex była jeszcze jedna ex smile
      Drugie - już o tym pisałam. W sumie od początku niedobrana para. Tak po
      prawdzie powinni byli się rozejść dawno temu, nie czekać aż dzieci dorosną. Dla
      wszystkich byłoby lepiej. Nie mam tu na myśli bynajmniej siebie, chodzi o ex,
      mojego chłopa i ich dzieci. Acha, to nie mój chłop odszedł, to ex się
      wyprowadziła.
      Czy M. się zmienił? Może troszkę, ale tak po prawdzie to niewiele. Rozumiem ex,
      że odeszła. Naprawdę! Jedyne, czego nie rozumiem, to stylu, w jakim się to
      odbyło....
      Napisałam, że to była niedobrana para. M. jest z tego typu ludzi, co po
      prawdzie do związków się nie nadają. Różnica między ich związkiem, a naszym,
      jest taka, ze po pierwsze weszłam świadomie w ten układ, mniej więcej
      wiedziałam, co mnie czeka. Poza tym, z tym samym chłopem mnie jednak ciągle
      wychodzi na plus, jej zdecydowanie na mnius.
      Chociaż ostatnio się podłamałam i być może bedę kolejną ex... Nie chodzi o
      przeszlość, o dzieci, o alimenty, o kłopoty z kasą. To wszystko nieważne tak
      naprawdę.
      Ech, smutno mi.
      • marcepanna Petrea zabieraj sie z tego zwiazku 02.08.04, 14:26
        Szkoda Twojego czasu dziewczyno. To jest niedojrzaly mezczyzna. Do zycia we
        dwoje sa potrzebne powazne podstawy ekonomiczne. Sam sobie zabagnil zycie i
        jeszcze Ciebie skazal na takie dziadostwo. Masz problemy finansowe. Nie tkwij w
        tym. Popelnilas blad, trudno.
        Ulozysz sobie jeszcze zycie. NIE WAhAJ SIE !!!
        A tak serio. CZego ci szkoda ze jeszcze nie odeszlas? Boisz sie czegos?
        • petrea Re: Petrea zabieraj sie z tego zwiazku 02.08.04, 14:47
          Wiesz, sytuacja ekonomiczna się zmieni. To nie przypuszczenia i nadzieje, ale
          pewność. Za pół roku, najdalej za rok. I to zmieni się drastycznie, na dobre.
          Nie chodzi o kasę. Ciężki okres można przetwać, tym bardziej, gdy jest pewność,
          ze to chwilowe. No i od tego jest się parą, by być razem, także wtedy, gdy jest
          źle.
          Nie boję się odejść, marcepano. Po prostu nie wiem, co zrobić. Żal by mi było
          wspólnych chwil, fascynujących rozmów, przeczytanych razem książek, obejrzanych
          filmów. To jeden z niewielu facetów, jakich poznałam, który ma podobny do
          mojego system wartości i pododobnie jak ja postrzega świat. Rozumiesz to?
          Że o wspólnych nocach nie wspomnę smile
          Jest jedna, jedyna rzecz, która burzy mój spokój. Z którą nie potrafię sobie
          poradzić. I dlatego nie wiem, co zrobię.
          • marcepanna Re: Petrea zabieraj sie z tego zwiazku 02.08.04, 15:04
            nie wiem czy rozumiem ale nie bede wnikac
            pozdrawiam
            • petrea Re: Petrea zabieraj sie z tego zwiazku 02.08.04, 15:35
              Marcepano, zeby opisać co jest, musiałabym poruszyć osobiste sprawy mojego
              chłopa. No a tego nie zrobie. A gdybym opisała to jednym zdaniem, to jeszcze
              bardziej zagmatwałoby sytuację.
              Nie chce tłumaczyć, napisałam tylko, ze mi smutno i źle, ze mi się kłębią po
              głowie wątpliwości. Pisałam TYLKO o moich uczuciach.
              A sytuacja nie jest związana ani z tematem forum, ani z kasą.
              Nie znalazłaś się w takiej sytuacji, ze człowiek chciałby wykrzyczeć, co go
              boli, a nie może?
          • jayin Petrea... 02.08.04, 15:12
            Nic na siłę.
            Czasem wiele spraw układa się, nawet nie wiemy kiedy.
            I po prostu któregoś dnia WIESZ, co masz zrobić.
            Czy zostać, czy odejść.

            No i samo odejście też nie oznacza ostatecznego końca samego związku :]

            takie to dziwne sprawy na tym świecie... taaa...
            • petrea Jayin, 02.08.04, 15:41
              Właśnie nic nie robię. To znaczy: nie działam.
              Myślę, czekam.
              Czekam, aż mi się w głowie rozjaśni i już będę PEWNA, co zrobić.

              Wiem, wiem... Myślę sobie, co by tu zrobić, zeby wyjechać na jakiś czas....
              Może powinniśmy od siebie odpocząć.
              Do tego obydwoje jesteśmy baaardzo zmęczeni kłopotami.

              Ech, rzeczywiście dziwnie się plecie na tym świecie smile I nic nie jest czarno
              białe, chociaż niektórzy z uporem godnym lepszej sprawy usiłują udowodnić, że
              tak jest.

              A ze mnie też żaden aniołek, co porozumienia nie ułatwia bynajmniej ;P
              • jayin Re: Jayin, 02.08.04, 15:44
                petrea napisała:

                > A ze mnie też żaden aniołek, co porozumienia nie ułatwia bynajmniej ;P

                smile Bycie aniołkiem bywa śmiertelnie nudne.

                Mam nadzieję, ze poukłada się wszystko jakoś jasno i wyraźnie...
                To nic miłego, mieć w głowie "chaos-niewiedzący-co-dalej". Brrr...

                "Jeszcze będzie przepięknie,
                jeszcze będzie normalnie..."
                smile

                Trzymam kciuki za poprawę życia.

                J.
                • petrea Re: Jayin, 03.08.04, 00:01
                  Dzięki smile))
        • badia Re: Petrea zabieraj sie z tego zwiazku 02.08.04, 23:40
          Na wszystkich forach panna marcepanna radzi, żeby się rozstawać, rozwodzić, rozchodzić:
          > CZego ci szkoda ze jeszcze nie odeszlas? Boisz sie czegos?
          Macepanna, może napisz coś o sobie, żeby bylo wiadomo dlaczego tak cię związki drażnią i najchętniej wszystkie byś unicestwiła...
      • slonkoq Petrea! 02.08.04, 14:33
        Zasmucił mnie Twój post. Może nie jest az tak źle..... Każdy ma czasem jakieś
        chwile zwątpienia. Głowa do góry, zrób bilans i zastanów się co lepsze życie
        razem czy osobno.... Pozdrawiam i ściskam Cię mocno!
        • petrea Re: Petrea! 02.08.04, 14:51
          Słoneczko, miło Cię tu widzieć smile))))))
          Właśnie robię bilans.... Ciągle wychodzi in plus. Ale i tak mi smutno.
          Pogubiłam się w swoich uczuciach, ech...
          • slonkoq Re: Petrea! 02.08.04, 14:53
            Jak chcesz to dla zabicia myśli mogę Ci coś przysłać na priv do poczytania.
            Jeśli oczywiście masz chęć. Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii. (to tak z
            innej beczki)
            • petrea Re: Petrea! 02.08.04, 15:01
              jasne, przesyłaj!
    • lilith76 Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 02.08.04, 15:15
      też jakoś nie wierzę w anonimowość jakiegokolwiek forum internetowego, a Ziemia
      to jednak mała planeta, więc daruję sobię szczegóły.
      M zdaje sobie sprawę z tego, że wina była nie tylko po jednej stronie.
      twierdzi, że każde chciało postawić na swoim i nie ustępowało na krok. w takim
      razie dlaczego ze mną rozmawia i dochodzi do kompromisu - też jestem uparta.
      trochę go poznałam i wiem już, że potrafi doprowadzić do wściekłości.
      na teorię "wybrakowanego faceta" patrzę z przymróżonym okiem, bo kawaler po
      trzydziestce to też niepewny materiał wink. należy mieć nadzieję, że M czegoś w
      poprzednim związku się nauczył i potrafi wyłapać własne błędy - to jest
      przewaga rozwodnika nad kawalerem (ten pierwszy wie czym jest związek, kiedy
      drugiemu tylko się wydaje).
      jest ryzyko, że M niczego się nie nauczył i będzie prędzej czy później powielał
      te same błędy... kurczę smile
      • jayin Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 02.08.04, 15:19
        lilith76 napisała:

        > na teorię "wybrakowanego faceta" patrzę z przymróżonym okiem, bo kawaler po
        > trzydziestce to też niepewny materiał wink.

        Dokładnie...wink
        Powiem ci, że mniej bym się obawiała związku jako takiego z rozwodnikiem, niż z
        kawalerem - po 30-tce...smile

        Kwestie nawyków - i ten i ten mają swoje. Różne.
        Ale tylko jeden wie czym "pachnie" życie z kimś pod jednym dachem.
        O czym piszesz też, poniżej smile

        > należy mieć nadzieję, że M czegoś w
        > poprzednim związku się nauczył i potrafi wyłapać własne błędy - to jest
        > przewaga rozwodnika nad kawalerem (ten pierwszy wie czym jest związek, kiedy
        > drugiemu tylko się wydaje).

        No właśnie.

        > jest ryzyko, że M niczego się nie nauczył i będzie prędzej czy później
        powielał te same błędy... kurczę smile

        Jest.
        Ale wtedy można mu prosto postawić przed oczami REALNE efekty takiego
        zachowania (bo czasem łatwo coś chrzanić, nie uświadamiając sobie realnych
        skutków tego).
        I albo się szybko zreflektuje i postara się pójśc na kompromis (bo w cudowne
        zmiany nie wierzę), albo nie... I wtedy niestety - gut baj.

        J.
    • hop_angel Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 02.08.04, 16:00
      U mnie sytuacja wygląda tak, że to ex odeszła a raczej zmieniła sobie faceta na
      lepszy model, wypróbowując po drodze wielu innych zanim znalazła
      ostatecznego "męczennika". Oczywiście z opowieści mego osobistego męża wiem
      jakie on błędy popełnił i że święty nie jest, jednakże na jego korzyść
      przemawia fakt iż niestety ona te same błędy co w pierwszym małżeństwie
      popełnia ze zdwojoną skrupulatnością w drugim (chociażby romanse i przemoc) a,
      że trafiła na egzemplarz nazwijmy to bardziej "cierpliwy" niż mój mąż to już
      cierp ciało coś chciało. Mogę jej tylko dziękować bo gdyby nie odeszła nie
      miałabym tego wspaniałego faceta u boku.
      • marcepanna przemoc 02.08.04, 16:59
        to exia tłukła twojego starego?????
        • pom Re: przemoc 02.08.04, 17:13
          Może weź młotek sama, puknij się gdzie trzeba i pomyśl, na kogo mogła by być
          jeszcze skierowana przemoc oprócz starego Hop Angel.
    • marcepanna generalnie nie ma konkretnej przyczyny, jak widac 02.08.04, 18:31
      ogolnie nie mogli sie dopasowac bo byli zbyt mlodzi

      a w tle wyziera pracoholizm i samotnosc partnerki, zwykla impotencja, brak
      roztropnosci zyciowej w kwestii wyzywienia rodziny, przemoc.

      Zero konkretow.
      • hop_angel Re: generalnie nie ma konkretnej przyczyny, jak w 02.08.04, 20:39
        I tak oto żądne sensacji osóbki typu Marcepanny sieją ferment na tym forum. A
        szczegóły znane są wybranym, nie muszę streszczać historii chorego charakteru
        ex włącznie z opisem diagnozy ze szpitala psychiatrycznego. A przemoc można
        stosować w różny sposób nie tylko fizyczny - moja ty obeznana panno. Pom dzięki
        ale niektórym nie warto tłumaczyć, że jaki jest koń każdy widzi.
      • petrea Re: generalnie nie ma konkretnej przyczyny, jak w 02.08.04, 22:57
        marcepanna napisała:

        > ogolnie nie mogli sie dopasowac bo byli zbyt mlodzi
        >
        > a w tle wyziera pracoholizm i samotnosc partnerki, zwykla impotencja, brak
        > roztropnosci zyciowej w kwestii wyzywienia rodziny, przemoc.
        >
        > Zero konkretow.

        Gdzies Ty to wyczytała?????????????????????????
        • marcepanna Re: generalnie nie ma konkretnej przyczyny, jak w 03.08.04, 08:14
          m.in w twojej korespondencji z kichawa na Pieknych Potrzydziestoletnich
          • jayin Panno (Marce, owszem) 03.08.04, 08:48
            smile
            Rozumiem...

            Konkretnie to byłoby dla ciebie tak zapewne: "Chuop zdradził Ex z młodą
            blondynką, co na imię ma Zosia, lat 20, adres zamieszkania Zosi ul.Y w mieście
            X. Szczegóły zdrady:.... Zrobił to NIEŚWIADOMIE, po czym jeszcze tak z 10 razy,
            z innymi panienkami" smile

            Albo:
            "Ex zdradziła chuopa z autobusem kibiców Legii Warszawa, po czym chuop nie
            chcąc jej zamordować, wstrzymał się i wstąpił do klasztoru idąc śladem
            Wołodyjowskiego, z którego to klasztoru wyciągnęła go Next, kusząc żywotem
            wiecznym i szczęśliwym"

            Kiedyś była taka gazetka. "Skandale" się nazywała. Jak poszukasz w jej
            archiwum, zapewne znajdziesz nasze historie szeroko skonkretyzowane, łącznie z
            podaniem numerów NIP jak i rozmiarów bielizny...wink
            Powodzenia w dążeniu do konkretów smile

            J.
          • petrea Re: generalnie nie ma konkretnej przyczyny, jak w 03.08.04, 09:35
            marcepanna napisała:

            > m.in w twojej korespondencji z kichawa na Pieknych Potrzydziestoletnich

            Na czydziestkach, ja i tu, pisałam o problemach finansowych, zadza się. Co nie
            jest tożsame z "brakiem roztropnosci zyciowej w kwestii wyzywienia rodziny", to
            raz.
            Nigdy nie pisałam o : pracoholiźmie i samotności partnerki, zwyklej impotencji,
            (...) i przemocy. Jeśli to wyczytałaś gdzieś w moich postach, gratuluję
            inwencji.
            O problemach innych osób, a już tym bardziej osób z forum, którego zostałaś
            wyrzucona, rozmawiać z Tobą nie będę.


            • jayin A ja myślę... 03.08.04, 09:43
              ...że Marce-panna jest po prostu jakimś facetem z UOPu.
              Bo wie wszystko, wie, że odpowiedzi nie są konkretne, ma wgląd w każdy post na
              sieci i umie przypisać go konkretnej osobie w dodatku... no a jak by tego
              dokonała bez doskonale zasobnych w informacje akt tajnych, he???
              W dodatku JEST WSZĘDZIE.

              Oczywiste jest wiec, że to Ułop. JAK NIC!
              ...Bo Al Kaida nie wchodzi w grę.
              Oni po polsku jeszcze tak nie umieją zbyt dobrze pisać...wink)
              • marcepanna Re: A ja myślę...))))))))))))))))))))))))))))))))) 03.08.04, 10:00
                Usmialam sie. Nie jestem wszedzie. Spiesze sie do pracy wiec pozdrawiam i
                spadam.
                • jayin :-) 03.08.04, 10:04
                  A pozdrawiam również.

                  Ja stale w pracy, więc i spieszyć się nie mam gdzie...'wink
            • marcepanna Re: generalnie nie ma konkretnej przyczyny, jak w 03.08.04, 09:58
              Petrea, ja sie nie przejmuje wyrzuceniem mnie z jakiegos forum (na ktorym
              pisywalam SPORADYCZNIE, wszystkich moich wpisow jest tam moze 5-6) ale
              odnioslam wrazenie ze Kichawa zwyczajnie pozyczyla ci pieniadze.
              Takie odnioslam wrazenie.
              Moze mylne. Oczywiscie masz prawo oceniac swoje malzenstwo jako udane pomimo
              tego ze jestes zmuszona pozyczac pieniadze gdyz maz (partner) nie moze ci
              zapewnic bezpieczenstwa ekonomicznego skazujac ciebie na ponizajace zachowania.
              Oczywiscie za rok, moze pol to sie zmieni. Na pewno sie zmieni.
              W zasadzie coz, niepotrzebnie zabralam glos, w koncu to Twoj wybor zyciowy, nie
              moj.
              Chce zaznaczyc ze nie jestem Twoim wrogiem, tylko majac 36 lat masz jeszcze
              szanse, za 10 lat z tym czlowiekiem moze sie okazac ze wspolnie przegadane noce
              nie beda wazne gdyz nadal bedziesz mieszkac w bloku, jezdzic starym samochodem
              i kupowac rajstopy w Ruchu za 3,50 i patrzec w jak dynamiczny sposob ukladaja
              sobie zycie dzieci Eksi, ktore podobnie jak i ona spisaly Tatusia na straty.
              Z Twoich postow wyziera niezwykly dynamizm Eksi i jej dzieci, z porazajaca
              stagnacja Twego Partnera.
              Nawet te porzadki po latach robione w domu wiele mowia o tym czlowieku (zreszta
              poradz sie femalespirit na 30tkach ona jako psycholog zrobi ci profil twego
              partnera bez trudu)
              Ten czlowiek dawno dawno temu zatrzymal sie na jakims etapie swojego zycia,
              potrafi dyskutowac o ksiazkach , filmie ale to za malo zeby do zcegos
              satysfakcjonujacego dojsc w zyciu.

              Skoro masz watpliwosci to sa one SLUSZNE.

              Za 10 lat bedziesz miec 46 lat. Wtedy bedzie to juz niemozliwe aby cos osiagnac
              w zyciu. Teraz jeszcze duzo mozesz.

              Pozdrawiam

              ps. przepraszam ale nie jest moim celem slodzenie i klepanie ciebie po ramieniu
              ze jakos to bedzie i nie martw sie. Ten efekt osiagniesz bez trudu na innym
              forum

              Wpadne wieczorem , trzymaj sie
              • petrea Re: generalnie nie ma konkretnej przyczyny, jak w 04.08.04, 01:08
                Właściwe nie wiem, co Ci odpowiedzieć.
                Rozumiem, że każdy może mieć swój punkt widzenia, ale Ty uczepiłaś się kwestii
                kasy. Być może to dla Ciebie aż takie ważne, wręcz najistotniejsze w życiu.
                Takie w każdym razie odniosłam wrażenie wink

                Obawiam się, że nie trafiłaś w żadnej sprawie.

                Jeśli chodzi o moje rozmowy z Kichawą, nie będę nic komentować. Jak już
                napisałam, sprawa nie dotyczy wyłącznie mnie, ale chodzi o osobę z innego
                forum, która nie ma możliwości się tu wypowiedziec. Niech Ci wystarczy
                odpowiedź, że Twoje wrażenie bylo mylne. Naprawdę, nie wyszstko kręci się wokół
                kasy. W każdym razie u mnie.

                Co do dalszej częsci Twojego postu: pisząc o nocach, bynajmniej nie miałam na
                mysli nocy przegadanych, a w każdym razie spędzanych tylko na gadaniu smile
                Nie mieszkam w bloku, samochód ma rok. Rajstop nie kupuję w Ruchu, bo takej
                częsci garderoby wogóle nie noszę. Co najwyżej pończochy.
                Ex i dzieci dynamicznie układają sobie życie? Ja bym tak tego nie oceniła. Co
                najwyżej wykorzystują możliwości, jakie im stwarza prawo i ciągną kasę od ojca
                i byłego męża. A co zrobia, jak to się skończy?
                Stagnacja mojego chłopa? Teraz zakłada firmę. Ciągle pracuje... Wiesz, to nie
                stagnacja, tylko zmęczenie. I cokolwiek powiedzieć, to on utrzymuje dom.
                Mieliśmy już lata tłuste, od ponad pół roku jest rzeczywiście cięzko. A
                włąściwie było, bo pomalutku wychodzimy z dołka. Ten miesiąc jest pierwszym,
                kiedy jest ciut lepiej.
                To że za jakiś czas będzie dużo kasy, to tak po prawdzie w większości jego
                zasługa. Tylko trochę pomogłam.

                Uparcie drążysz temat kasy, a ja po raz kolejny odpowiadam: nie to jest moim
                problemem. Oczywiście, chwilowe kłopoty finansowe, nawet poważne, to nie jest
                komfortowa sytuacja. Ale wychodzimy z dołka. Pewnie, że jest ciężko, ale juz
                mamy pewność, ze to chwilowe.

                Zastanawia mnie jedno: co według Ciebie oznacza, że teraz jeszcze mogę coś
                osiągnąć????? I to w jedyny mozliwy sposób: odchodząc.
                To, że mam wątpliwości, wcale nie musi oznaczać, ze są one słuszne. Raaany, to
                oznacza, że się zastanawiam, że nie wiem, co powinnam zrobić. Jayin i slonkoq
                zrozumiały, więc wydaje mi sie, ze napisałam jasno. Powtarzam kolejny raz:
                pisalam, że o swoich uczuciach. Napisałam Ci, że problem nie dotyczy ani
                dzieci, ani ex, ani kasy, a tylko pewnych rzeczy miedzy nami.

                Marcepanno, nie musisz mi już odpowiadac.
                Coś mi się wydaje, że Twoje problemy z sobą samą są dużo większe niż moje
                kłopoty z chłopem.
                Może to Ty powinnaś napisac do female?
              • slonkoq Re: generalnie nie ma konkretnej przyczyny, jak w 04.08.04, 08:46
                O kurka polna! Ja mieszkam w bloku, mam stary samochód i nic się nie zanosi na
                lepsze! Chyba pójdę do ruchu kupię rajtki za cenę wyżej wyminioną i się
                powieszę na nich. Cóż mi pozostało! O ja nieszczęsna!
                • pom Re: generalnie nie ma konkretnej przyczyny, jak w 04.08.04, 08:50
                  big_grin
                  A jak mieszkam w brzydkim bloku i nie mam samochodu? Może już nawet rajstop
                  szkoda??
                  • petrea Pom, slonoq! 04.08.04, 09:06
                    Zostawcie swoich koszmarnych facetów i ratujcie się póki możecie!!!!!!!!!!
                    • pom Re: Pom, slonoq! 04.08.04, 09:08
                      Petro, nie zostawię mojego teraz, bo właśnie wczoraj dostał z pracy nowiuśkiego
                      laptoka - full wypas. Sama rozumiesz.
                      • petrea Re: Pom, slonoq! 04.08.04, 09:15
                        No tak, teraz to by się nie kalkulowało wink
                        • jayin Kalkulatorki, kurde....:-))) [n/txt] 04.08.04, 10:15
    • badia Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 02.08.04, 23:15
      Hmmm..., rozpadające się związki... No, winnych jest zawsze dwoje, choćby wina jednego z nich polegała jedynie na dokonaniu niewłaściwego wyboru.
      Np drobna blondynka szukająca kogoś kto się nią zaopiekuje trafia na chłopaczka, który potrzbuje kobiety przewodniczki i nauczycielki życia - co z tego będzie - najprawdopodobniej rozstanie.
      Żadne z nich nie jest złe, żadne nie ma "fabrycznej wady", każde mogłoby być szczęśliwe, no właśnie, tylko że z kimś innym.
      Tak było ze mną - mój były partner nie był moją "drugą połówką", co nie przesądza że nie będzie szczęśliwy z kimś innym. To on mnie zostawił.
      Po drodze dowiedziałam się, jak bardzo rozpad związku boli, jak jest trudny, jak koszmarnie ciężko zbudować potem następny...
      Dowiedziałam się też, co to zdrada, rozstanie, brak zaufania i takie tam...
      Myślę, że podobnie było z M. i jego związkiem. I też to exia go zostawiła.
      Co się zmieniło? Teraz mamy większą swiadomość tego kim jesteśmy, z kim nie mogliśmy być i dlaczego; mamy też szczęście, że trafiliśmy akurat na siebie, czyli na to drugie, które po prostu "pasuje" i tworzymy zgrany duet. Co oczywiście nie oznacza sielanki...
      Trochę więc oboje zmądrzeliśmy.
      badia
      • archiwald4 Re: Marcepanno, słuchaj uważnie 03.08.04, 08:17
        Marcepanno, odpowiadam na twoją zaczepkę, choć po przeczytaniu twoich
        wypowiedzi zastanawiam sie czy warto.
        1. po pierwsze zanim zaczniesz coś krytykować, najpierw uważnie czytaj: chyba
        jasno napisałam zaczynając wątek, że temat nasunął mi się po lekturze forum,
        gdzie dużo skarg na eksie, które utrudniają życie nowym związkom, a jakoś mało
        refleksji nad "zasługami" naszych M. w rozpadach poprzednich małżeństw.
        2. Wypowiedzi na forum również skłoniły mnie do traktowania nowych związków
        jako udanych, gdyż większość dziewczyn tak je ocenia i dlatego zastanawiałam
        się, czemu naszym M. kiedyś nie wyszło, a teraz sie układa.
        3. od czasu do czasu pisuje na forum, którego tytuł brzmi (Brak) Seks(u) w
        małżeństwie, a nie Brak seksu w małżeństwie, co oznacza, że skierowane jest do
        osób, które chcą podyskutować na temat często niełatwego seksu małżeńskiego, a
        nie tylko cierpią na jego brak. Gdybyś poczytała dokładniej na tamtym forum, to
        dotarłoby to do ciebie. I obecność na tamtym forum nie wyklucza oceny własnego
        związku jako udanego. Dla mnie związek udany, to nie taki w którym nie ma
        problemów (takie związki nie istnieją), ale taki, w którym obu stronom chce się
        starać, żeby były zdrowe relacje. I jeśli moje małżeństwo trawa dwa razy dłużej
        niż pierwsze mojego M., to chyba też o czymś świadczy.
        • marcepanna Re: Marcepanno, słuchaj uważnie 03.08.04, 10:02
          Dziekuje za odpowiedz. Odpowiem wieczorem
    • jayin Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 03.08.04, 08:51
      hop_angel napisała:

      > ale niektórym nie warto tłumaczyć, że jaki jest koń każdy widzi.

      No ja się tu nie zgodzę, Aniołku!!! Nie każdy!!!

      ...Bo jak ktoś jest ślepy, to nawet stada koni nie zobaczy smile

      J.
    • judytak Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 03.08.04, 09:45
      nie pasowali do siebie
      pobrali się, zanim na dobrę się poznali
      byli młodzi (niedojrzali?)
      pobrali się z powodu dziecka w drodze, co zostawiło posmak "zmuszenia"
      latami się starali do siebie dopasować, no nie szło...

      rozwiedli się za porozumieniem, nie było sprawy o alimentach, o kontaktach z
      dziećmi, o nic, ustalali wszystko sami, konflikty były nie większe, niż w
      trakcie każdego małżeństwa

      to, że nam jest dobrze, wynika z tego, że nie jesteśmy ani młodzi ani
      niedojrzali ;o)
      nic nas do ślubu nie zmuszało
      i się owszem staramy, oboje, bez tego się na dłuższą metę nie da

      pozdrawiam
      Judyta
    • kwiatek1974 Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 03.08.04, 17:40
      Z tego co mi wiadomo, mój partner odszedł od ex z powodów finansowych,(długi
      kredyty i tak go zostawiła) i traktowania jakie ona okazywała w stosunku do
      niego. Chociaż on tez jak twierdził nie był bez winy, i próbował ratować ich
      związek chociażby dla dziecka ona miała to wszystko gdzieś. przez 7 Lat
      małżeństwa nie pracowała, poszła na sposób ty dajesz kase i wypad. On pracował
      w innej miejscowości ona mogła zamieszkać razem z nim ale wiecie jak to jest
      chate dostali, wiec ona powiedziała gdzie ja z nad morza do jakiegoś
      wypiździejowa. Jak przyjeżdzał do domu co piątek potrafiła mu powiedziać w
      sobote żeby sobie jechał bo go nie potrzebuje, i tak małżeństwo legło w
      gruzach, po jakimś czasie znalazła sobie faceta i po kryjomu sie spotykała z
      nim, mój partner był tylko dla kasy no i chaty oczywiście. Ale kiedy wyrzuciła
      go z domu, a on po jakimś czasie związał sie ze mną nie mogła tego podarować no
      i do dziś jest wredną babą. Toczy sie rozwód a ona nas straszy że jak jej nie
      zapłacimy to nas zniszczy. No ale kiedy wy mnie uświadomiłyście że nie ma sensu
      sie z nią kłucić, i zniżać do jej poziomu szlag ją trafia że nie reaguje wiec
      wymyśla historyjki że do niej wydzwaniam i ją obrażam i straszę ale zapomniała
      że ja w każdej chwili mogę wyciągnąć biling gdzie dzwoniłam i znów ja złapię na
      kłamstwie.

      Wiec dlatego mój partner z nią nie jest bo poprostu jest nie normalna

      Dzieki dziewczyny za pomoc w opamiętaniu się żeby nie ruszać gówna bo będzie
      śmierdziało.
      • bejbiko Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 04.08.04, 22:31
        Mój mąż nie odszedł od swojej poprzedniej żony. Ona go zostawiła. Cała rodzina
        oczywiście wini ją za to. Przypuszczam, że do końca to nie jest tak. Oni
        poprostu się nie dograli. Wpadli kiedy mieli po 19 lat. Mieli różne charaktery
        i pomysły na zycie. Po 9 latach nie mieli siły dalej udawać i ona pierwsza
        znalazła sobie innego meżczyznę, takiego o jakim marzyła.... ale to nie jest
        jej wina, że im się nie ulożyło. Znam mojego męża i wiem, że ma kilka wad...
        może to było powodem... może coś innego. Wiem, że mój mąż w duzym stopniu się
        przyczynił do tego rozpadu. Charakter ma niełatwy. I nasza eks nie jest taka
        zła, jak jej stereotyp. Nie wtrąca się w nasze życie, ma swoje.... i każdy na
        tym skorzystał.
    • lideczka_27 Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 04.08.04, 23:03
      W byłym małżeństwie mojego M. głównym problemem była niezgodność charakterów
      (dobrali się chyba na zasadzie przeciwieństw), nie spełnianie oczekiwań
      partnera (dot. różnych aspektów życia). O losie małżeństwa zadecydowała eks
      nawiązując dwuletni romans. W końcu podała M. o rozwód i koniec pieśni. Póki
      nie wiedział, że już kogoś ma, chciał ratować małżeństwo - bezskutecznie. Nie
      powiem, że to wyłączna wina eksi, bo po pierwsze do zdrady może popchnąć
      kobietę wiele czynników, być może w ramionach kochanka szukała tego, czego nie
      odnalazła w M. Po drugie M. jest partnerem wymagającym, ma trudny charakter,
      jest cholerykiem. Wina leży gdzieś po środku pewnie...

      pozdrawiam
      lidka
    • marcepanna droga petreo 07.08.04, 15:52
      nie minelo pol tygodnia a femalespirit pisze tez ze masz 36 lat i wiele jeszcze
      przed Toba bez popapranca przy boku

      ten facet tez cie zdradzil, pisalas to jakies pol roku temu
      owszem teraz sie stara, jak pisalas, tak sie stara ze znowu ciebie skrzywdzil...

      tkwisz z nim bo brakuje ci odwagi aby stanac przed lustrem i powiedziec sobie:
      stracilam z tym starym dziadem X lat
      po prostu TY Petreo jestes z tych Pan, ktore chocby nie wiem co , beda kochac i
      uwazac ze jest warto
      • lideczka_27 Re: droga marcepanno ;) 07.08.04, 18:08
        marcepanna, może i miałaś dobre intencje, ale czy nie uważasz, że mogłaś to
        wysłać na priva?
        • jayin Re: droga marcepanno ;) 09.08.04, 09:50
          Dokładnie.
          Priwy to takie fajnie stworzenia..wink

          pozdr.

          J.
          • petrea Re: droga marcepanno ;) 09.08.04, 13:08
            Powinnam się chyba jakoś ustosunkować, prawda? Tyle, ze jakoś mi się nie chce tongue_out
            Przecież osoba najbardziej zainteresowana moją skromną osobą i tak w podteksie
            mojej wypowiedzi, tudzież na innym forum wyczyta całą prawdę o mnie i moim
            zwiazku. A może nawet dowiem się cokolwiek o swojej podświadomości.

            Zresztą, niech będzie, może mkatarynka mnie nie wyrzuci.
            Mój chłop nie jest starym zgredem, a trzyma mnie przy nim seks, droga
            marcepanno. Zboczona taka jestem, a lepszego kochanka od mojego chłopa to nie
            znajdę tongue_out
            • lideczka_27 petrea, może Cie rozbawię 09.08.04, 22:42
              bo jak sobie Ciebie przeczytałam, to mi się przypomniało... Ostatnio
              pokłóciłam się z M., już mnie tak wściekł, że strzeliłam focha, spakowałam
              siebie, młodego i powiedziałam, że wyjeżdżam do rodziców i że rzucę go w
              diabły. Wysłałam mu smsa (był z dziećmi na spacerze) i choć się we mnie
              gotowało, to sobie pomyślałam "łojezu, no dobra, wyjadę ale jak ja bez jego
              k***** (Panie Boże Litościwy przebacz mnie grzesznej} wytrzymam? A jeszcze,
              tfu, tfu, dożywotnio?”. Potem zaczęłam się z siebie śmiać, on wrócił,
              pogadaliśmy, rozpakowałam torbę a w nocy "podczas" tak sobie wyrzucałam, by
              mnie się głupie myśli nie trzymały, bo mam za dużo do stracenia wink))))))))))


              Trzym się dzielnie kobieto, będzie co ma być. Jak będzie strasznie źle to i
              seks nie wystarczy, sama wiesz... Póki co słuchaj siebie, i rób co uważasz za
              słuszne.

              pozdrówka
              lidka
              • petrea Lideczko, cudowne :)))))))))))))))))))))))))))) 09.08.04, 23:33
                Rzeczywiście, udało Ci mnie rozbawić.
                Dzięki smile
                • marcepanna no tak 10.08.04, 08:52
              • chalsia Re: petrea, może Cie rozbawię 10.08.04, 13:12
                Mnie się jednak wydaje, że jesli jedynym powodem (finalnie - tak jak w tym co
                napisała Petrea czy Lideczka) bycia razem jest świetny seks, to jednak jest to
                za mało na dobry i trwały związek.

                Pozdrawiam,
                Chalsia
                • petrea Re: petrea, może Cie rozbawię 10.08.04, 13:44
                  Chalsiu, nie bierz tego tak dosłownie smile)))))))))))) To miało zamknąc dyskusję
                  z pewną panną.

                  Powodów za jest sporo, w tym także świetny seks smile
                • lideczka_27 Re: petrea, może Cie rozbawię 10.08.04, 16:56
                  chalsia, czy Ty aby już nie jesteś przemęczona? (to nie jest złośliwe!)
                  Poczucie homora zgubiłaś czy jak? wink Przeczytaj sobie "podsumowanie" mojego
                  posta.

                  Petrea się uśmiała to i dobrze, bo taki był cel moich wynurzeń; wiadomo, że
                  seks choćby i udany, na wiele się nie zda, gdy reszta do bani (a jak jeszcze
                  facet zacznie mieć problemy z erekcją to wtedy tylko sznur wink

                  pozdrówka
                  lidka
                  • chalsia Re: petrea, może Cie rozbawię 10.08.04, 17:06
                    Przecież nie mnie miało to rozbawić smile))
                    A po za tym może ja już tak mam, że szukam drugiego dna ???

                    Pzdr.
                    Chalsia
                    • lideczka_27 Re: petrea, może Cie rozbawię 10.08.04, 17:30
                      wiem, wiem chalsia, Ty z tych, co to wiercą dziurę w brzuchu aż na wylot,
                      nie? wink Właśnie w oczach mojego męża to moja największa wada - że niby szukam
                      problemów, gdzie ich nie ma, stale słyszę "ale o co ci chodzi?". I myślę sobie,
                      że czasem to on naprawdę już jest przeze mnie zaszczuty wink No ale jak inaczej,
                      gdy ja muszę każdą sytuację prześwietlić na wylot i przelot? wink))

                      pozdrówka
                      • chalsia Re: petrea, może Cie rozbawię 10.08.04, 18:13
                        Sorry za czarnowidztwo - u mnie się to na bank przyczyniło do rozterek (wtedy
                        jeszcze) męża i w finale do rozstania, no bo przecież chciałam wszystko do
                        końca etc, etc. Czyli, że potwornie upierdliwa byłam. No i fajnie, ja tam z tym
                        nie mam problemu. Dobrze, ze Ty też nie - czyli przynajmniej nie czuję się
                        osamotniona.

                        Pozdrawiam,
                        Chalsia
                        • lideczka_27 Re: petrea, może Cie rozbawię 10.08.04, 19:14
                          chalsia, ja uważam, że w związku trzeba być sobą. Inaczej nawarstwiają się
                          problemy. Taka moja upierdliwość minimalizuje do minimum chyba niedomówienia i
                          inne takie. Czasem udaje się stłumić problem w zarodku, bo jest na wszystkie
                          strony "przegadany". Nauczyłam się tylko, że moje "ględzenie" musi być
                          obliczone na maksymalną precyzję, silne argumenty i KONKRETY - widzę, że wtedy
                          on lepiej to trawi i więcej kuma wink Musi z tym żyć tak jak ja żyję z jego
                          temperamentem choleryka. Dogadujemy się, bo uczymy się siebie (na każdego
                          człowieka jest sposób wink i idziemy na kompromisy: tzn. ja nadal wiercę, ale w
                          bardziej umiejętny sposób (czasowo się wyrabiam i temat szybciej zamykamy bo
                          stawiam lepsze pytania niż kiedyś i zdążam przed jego irytacją i
                          zniecierpliwieniem wink, a on stara się wyciszać. No i kręci się, bywa różnie,
                          ale w sumie jestem z naszego życia zadowolona (natomiast z całą stanowczością
                          mogę stwierdzić, że z takimi ludźmi jak my życie łatwym nie jest wink))

                          pozdrówka
                          lidka
    • naczelnikus Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 11.08.04, 07:12
      bo z Ex to był tylko experyment

      --
      czy w końcu ktoś juz wynalazł proch ?
    • wertig Re: Czemu nasi mężowie odeszli od ex? 28.08.04, 23:33
      Miałam na ten temat nie tak dawno rozmowę z moim mężem. Stwierdził on
      samokrytycznie, że była to pochopna decyzja (pod dużym naciskiem rodziców -
      dziecko w drodze) i że był nieodpowiedzialny, że tym naciskom uległ. Wystąpiła
      totalna różnica charakterów, która spowodowała, ze od pewnego momentu byli ze
      sobą siłą rozpędu.
      Zauważyliśmy wspólnie jeden plus sytuacji, w jakiej jesteśmy - mój mąż, po tym
      życiowym doświadczeniu, jakim zdecydowanie było jego pierwsze małżeństwo,
      dokładnie wiedział, czego chce od kolejnego związku.
      Był świadomy, czego potrzebuje u next (no i ja to chyba mam smile ), a czego
      unikać jak ognia (i to chyba najlepiej wiedział).
      I jak tak myślę, że w zdecydowanej większości przypadków nie jest tak, że jedna
      strona jest zła, druga dobra (chyba że rozwód jest wynikiem zdrady, bicie,
      picia). Po prostu zdarzają się takie typy charakterów, które w połączeniu
      tworzą mieszankę wybuchową. A inne związki to połączenia (prawie) idealne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka