Dodaj do ulubionych

bez tematu....

27.10.04, 15:56
Nie trudno zgadnąć, że jestem w pesymistycznym nastroju(choć do depresji
mi daleko)...Dlaczego?? Przyzwyczaiłam sie do tego,że nasza rodzinka zanim
uzyska święty spokój musi przetrwać ,,świętą wojnę,,..

Zajmuję miejsce tymi swoimi żalami, chyba po to żeby sie gdzieś wygadac,
bo ja i mój cudowny M. nie mamy siły zeby ten sam temet znowu wałkować...

Proszę mnie nie posądzać o naiwność ale mam prawo być wkurzona na
niesprawiedliwość..A o co chodzi? O rozwód...Nie będe sie tu rozwodzic na
temat kłamstw i preparowania dowodów-jeśli kttóraś przeżyła rozwód z
orzeczeniem o winie to tym bardziej wie czym to pachnie....Ja jestem
zrezygnowana, bo rozwód został orzeczony , ale została wniesiona apelacja(o
czym już pisałam na forum). Apelacje wniosła eks, (rozwód orzeczony został z
jej winy, biedna sie namordowała w I instancji i tak niewiele jej to
dało).ALE WŁAŚNIE TO JEST POWÓD MOJEGO ZREZYGNOWANIA.. złożyła wniosek o
zniesienie kosztów apelacji i sąd jej poszedł na ręke. Co w tym dziwnego...na
rozprawach miała jednego z najdroższych adwokatów w województwie, a sąd
uwierzył jej na słowo że firmę zamknęła...

I jak ja mam tłumaczyć Młodemu,że trzeba żyć uczciwie, skoro on widzi co sie
dzieje???
Obserwuj wątek
    • lilith76 Re: bez tematu.... 27.10.04, 16:15
      wierzyć, że apelacja nic nie da!
      trzymaj się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka