Dodaj do ulubionych

Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu?

08.12.04, 15:08
nie chciałabym wyjść na cierpiętnicę, która z braku zemsty z zewnątrz sama
sobie ją wyrządza.
wczoraj z M rozmawialiśmy na temat Wigilii - sądziłam, że każde z nas
pojedzie do swojej rodziny. okazało się, że eksia myśli o zaproszeniu nas na
Wigilię - dzieci, ona, my. prawdę mówiąc myślałam, że ona też pojedzie z
dziećmi do swoich rodziców, na drugi kraniec Polski (tak było z zeszłym roku)
i jestem zdziwiona, że woli zostać tutaj.
całkiem oddzielną dyskusją jest pomysł tej Wigilii, bo mam mieszane uczucia.

wracając do tematu. ja, katalizator rozpadu ich związku jestem zapraszana
razem z M na tak ważny wieczór, a na tym forum tyle jest kobiet, które
poznały swoich mężczyzn długi czas po ich rozwodach, ale ich eksie nadal
zachowują się jak "posiadaczki", robią trudności.
gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? głupio się czuję.
Obserwuj wątek
    • delecta Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 08.12.04, 15:47
      Nie wiem, czy dobrze Cię zrozumiałam, ale dlaczego piszesz, że eksia zachowuje
      sie jak posiadaczka i robi trudności?

      Natomiast całkowicie nie rozumiem eksi, tzn. tego, że zaprasza również Ciebie,
      choć sama przyznajesz, że trochę również do rozpadu ich małżeństwa się
      przyczyniłaś. Kocha cierpienie? Masochistka?
      No chyba ze Ci szykuje jakiś numer.
      • capa_negra Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 08.12.04, 16:12
        delecta napisała:

        > Nie wiem, czy dobrze Cię zrozumiałam, ale dlaczego piszesz, że eksia
        zachowuje
        > sie jak posiadaczka i robi trudności?

        chodziło o "inne" eksie , a nie o jej osobistą
        • delecta Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 08.12.04, 16:47
          Aaaaaaa, dzięki,koleżanko, za wyjaśnienie - oko zmęczone nie ogarnęło całości.
    • e_r_i_n Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 08.12.04, 16:05
      Się lilith nie martw i nie myśl za dużo smile
      Ciesz się raczej, że masz szanse na normalne układy.
    • lideczka_27 Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 08.12.04, 16:51
      lilith, być może z jakichś powodów nie czuje do Ciebie nienawiści, może Cię nie
      obarcza winą, może z perspektywy czasu cieszy się, że już nie jest z M., może
      jest zakochana, szczęśliwa, dobra, wyrozumiała, może, może, może...
      To bardzo, bardzo rodzinne święto, takie ciepłe, dla bliskich... Nie sądzę, by
      taką okazję chciała wykorzystać dla zemsty - przecież są dzieci, taki dzień
      zapadłby w pamięć, nie wiem... Moja ciotka zaprosiła na niedzielę wujka z jego
      narzeczoną (także, jak to określiłaś "katalizatorem"). Trudno im było do niej
      trafić, ale w końcu do tego doszło. Okazało się, że chodziło o ciotkę - wykryli
      u niej guza, była przed ciężką operacją, szanse miała małe. Domyślasz się wokół
      czego toczyły się rozmowy... Ale szczęśliwie ciotka przeżyła, wujas się
      sprawdził, bo podczas jej rekonwalescencji zajął się dzieciakami jak trzeba, z
      czasem "katalizator" odpłynął w siną dal (plotka rodzinna mówi, że uciekła z
      jakimś młodym, ale pewności nie mam). Nie zeszli się już, ale mogą na sobie
      polegać - zwłaszcza w temacie "potomstwo".
      Nie wiem co ja bym zrobiła na Twoim miejscu - zaskoczyłaś mnie tym strasznie.
      Ale cieszyłabym się z takiej propozycji i na pewno doceniła. To wielki gest.

      pozdrówki
      lidka
    • kaszmirka Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 08.12.04, 17:21
      Dla mnie osobiście takie ścisłe kontakty z eksią są nienormalne.Owszem,można
      żyć w zgodzie,ale wspólna wigilia to już wedlug mnie lekka przesada.
    • natasza39 Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 08.12.04, 18:17
      Wiesz co lilith, ja jestem chyba jakas wredna, ale nie wierze w taka
      szlachetnosc i bezinteresownosc ludzi. Raczej zawsze dopatruję sie w
      działaniach tego typu tzw. "drugiego dna". Może faktycznie, jak pisze lideczka
      zakochała sie, chora jest i jej "wisi" to co było, ale mi sie jakos w to
      wierzyc nie chce.
      No cóz, chciałabym być fałszywym prorokiem...
      • derena33 Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 08.12.04, 18:22
        ... no coz kazdy sadzi wedlug siebiesmile
        • natasza39 Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 08.12.04, 19:00
          derena33 napisała:

          > ... no coz kazdy sadzi wedlug siebiesmile

          No może... Tyle tylko, że jak sadziłam przez 20 lat innych podług siebie, to mi
          potem kop w dupę zycie zasadzało.
          • lara27 Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 08.12.04, 19:35
            Wiesz lili, w moim przypadku nie zdziwiłabym się gdyby u nas eksia zrobiła taki
            numer z Wigilią. Dlatego że zdarzało jej się mieć podobne zagrywki,
            zastanawiałam się co mogło u niej powodować takie decyzje i doszłam do wniosku,
            po 1 - jest to osoba, która wierzy w "nowoczesną" rodzinę - jak to kiedyś
            ujęłam w którymś z wątków - jedną wielką rodzinę (przypadkowo dowiedziałm się
            że zaprzyjażniła się z byłą żoną swojego obecnego partnera), ze mną również
            chciała mieć podobne stosunki ale ja do wylewnych nie należęwink
            po 2 - jest szczęśliwa ze swoim partnerem, więc temat jakichś ewentualnych żali
            jest dawno zamknięty
            po 3 - chciałaby aby było miło, błogo i rodzinnie - dzieci miałyby przy sobie
            i mamę i tatę.

            Teoretyzując gdybym ja otrzymała takie zaproszenie na Wigilię:
            Moje zdanie w tej sprawie jest inne. TO NIE JEST MOJA RODZINA. Nie wyobrażam
            sobie spędzenia Wigilii u obcej dla mnie osoby z czego wynika że wylkuczam taką
            ewentualność. Nie miałabym o czym z nią rozmawiać. Po za tym żenująca dla mnie
            byłaby sytuacja wspominków z jego małżeństwa "...a pamiętasz X jak byliśmy
            razem w górach w święta z małym y ...ale była zabawa...itd. M i jego była
            rozwiedli się a teraz mają ze sobą, dziećmi i swoimi partnerami spędzać Wigilię
            czy inne święta? Po co?
            Dla mnie jest to wykluczone, choć tego wcale nie potępiam, bo jeżeli obydwie
            rodziny taki mają układ to czemu nie. Każdy spędzi Swięta tak jak lubismile

            Pozdrówka i uściski
            lara
            • kasia-j Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 08.12.04, 21:40
              Hmm jeśli komuś odpowiada taka jedna wielka szczęśliwa rodzina to OK. U nas
              relacje są b.dobre, obydwie strony mają nowych partnerów i chyba są zadowolne z
              wyborów, ale jakoś na propozycję wspólnej wigili to chyba bym nie przystała (co
              innego jakieś inne imprezy, jak ktos chce utrzymywać super kontakt).
            • poxywka Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 09.12.04, 09:35
              ja tez mam wrazenie, ze exia po prostu jest szczesliwa i nowoczesna - znam taka
              osobe; mysle, ze wspominki z lat malzenskich odpadaja w przedbiegach - ze
              wzgledu na partnerow obu stron - chyba ze swojego meza przyzwyczaila do
              przywolywania pieknych wspomnien o bylym; ja zreszta sama nie lubie wspominac
              takich rzeczy; na pewno nie czulabym sie rodzinnie na takiej wigilii, moze
              kiedys... ale jesli uklady bylyby naprawde dobre a moje dziecko mialoby byc z
              tego powodu szczesliwe to bym poszla; teraz jest malo prawdopodobne przede
              wszystkim aby next i ex mieli ochote sie zobaczyc wiec taka wigilie
              musialybysmy spedzic z nexsia same...
              pozdrawiam
              poxywka
              ----------
              "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"
    • lilith76 Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 09.12.04, 09:42
      nie sądzę, żeby osoba, która przez rok zachowywała się spokojnie i z klasą,
      teraz nagle wymyśliła coś paskudnego smile
      tyle, że na pewno chyba milej będzie jej spędzać Wigilię w towarzystwie
      rodziców niż nas. nic nie zostało jeszcze ustalone.
      eksia raczej nie jest tradycjonalistką i ma dość liberalne poglądy na stosunki
      międzyludzkie. ja mam chyba podobnie.

      ten wątek to tylko takie przemyślenia - na Nowy Rok życzę tym macoszkom z
      kłótliwymi eksiami, aby stosunki dążyły chociaż do poprawności smile
      eksiom życzę tego samego z next smile
      • naturella Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 09.12.04, 10:36
        Oj, bardzo bym nie chciała, żeby naszej ex przyszło do głowy nas zaprosić na
        święta. Bo głowiłabym sie, jak elegancko i uprzejmie odmówić. Dla mnie takie
        stosunki z ex, jak zapraszanie się, widywanie na gruncie towarzyskim, spędzanie
        razem czasu, jest lekko nienormalne (od razu zaznaczam,że to tylko moja
        opinia), a normalna dla mnie sytuacja to taka, że nie istnieją ŻADNE stosunki
        wykraczające poza omówienie spraw związanych z dzieckiem.
        • nooleczka Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 09.12.04, 13:07
          Całkowicie się zgadzam z naturellą.
          A Ty Lilith tam w ogóle chcesz iść???

          W końcu to dla Ciebie osoba postronna, żadna tam rodzina...
          • lilith76 Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 09.12.04, 13:49
            z tego co się orientuje to naturella ma swoje powody aby ignorować eksię. wiele
            macoszek na forum także nie ma lekkiego życia, a ja akurat nie mam byłej M nic
            wielkiego do zarzucenia.
            sama nie wiem co myśleć o tym pomyśle (mam nadzieję, że jednak plany się
            zmienią), ale w przeciwieństwie do większości z was nie uznaję go za dziwny,
            niestosowny, ani nie do przemyślenia.
            podobno w noc wigilijną nikogo nie zostawia się samotnie... widocznie są
            wyłączenia od tej tradycji.
            • nooleczka Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 09.12.04, 16:05
              No jeśli masz taką alternatywę: siedzieć samotnie albo iść ze swoim M do niej,
              to idź
              Myślałam że będzie tak, że ona z dziećmi, a Ty z M


              Ja jak jeszcze byłam mężatką, to siedziałam w święta samotnie i wiem jak to
              boli sad
              • lilith76 Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 09.12.04, 16:40
                miła to ja jestem, ale nie upadłam do końca na głowę - nie puściłabym tam M
                samego.
                ja mogę jechać do swoich rodziców, a M do swojej matki, z którą jest słabo
                związany emocjonalnie.
                pisząc o samotności myślałam o eksi - w Wigilię tylko ona i dwoje małych
                dzieci - to jednak ciężkie doświadczenie. cały czas mam nadzieję, że jednak
                pojedzie do rodziców.
                • konkubinka Re: LILITH 10.12.04, 19:40
                  Lilith
                  Po pierwsze , uprzedzam , ze z braku czasu nie wczytalam sie dokladnie w ten
                  watek ale od siebie dodam , ze ja z checia w Wigilie posiedzialabym sama z
                  dziecmi i nie byloby to ciezkie takze nie roztkliwiaj sie zbytnio nad eksia a
                  pomysl o sobie , M i jak to u was bedziesmile
                  A tak poza tym mam pytanko prywatne dotyczacego jednego z Twoich postow i
                  chcialabym wiedziec czy na gazetowy priv moge go skierowac?
                  • lilith76 Re: LILITH 13.12.04, 09:09
                    jasne, pisz na priv smile. spróbuj na adres gazetowy.
                    • konkubinka Re: LILITH 15.12.04, 11:00
                      Lilith
                      Bardzo dziekuje za maila, niestety moj outlook nie chce odpisywac na gazetowe
                      adresy od jakiegos czasu.Juz nie bede wysylac z gazetowej strony tylko tym
                      sposobem ci podziekujesmilesmile
                • nangaparbat3 Osłabiasz mnie 15.12.04, 17:25
                  wigilia z eksią - jak sama piszesz, w porządku kobita, to "ciężkie
                  doświadczenie", a przecież to Ty - tez sama piszesz - byłaś "katalizatorem
                  rozpadu ich związku". czyli tego, ze Twój aktualny zostawił swoja żonę z małymi
                  dziećmi - dla Ciebie. Zapewne dla eksi nie bylo to ciezkie doswiadczenie.
                  Wiesz, ja nie jestem msciwa, ale gdyby oczekiwac sprawiedkliwości i logiki - w
                  każdym związku sa jakieś szanse na rozpad, więc i w Twoim, i po sprawiedliwości
                  to powinna się znaleźć jakaś nowa dama-katalizator tego rozpadu, byłoby
                  logicznie. A wszystkim paniom, co nie nie chcą mieć nic wspólnego z eksiami,
                  mogę tylko powiedzieć, ze jesli są dzieci, to do konca życia ich aktualny facet
                  będzie z ich matką w jakis sposob związany, chce tego czy nie chce.
                  Sama jestem eksią, moj eks ma teraz nową partnerkę, szczerze ja lubię, nie
                  pcham się i nie zapraszam, nie chcę sie narzucac, ale chetnie bym się z nią
                  zaprzyjaźniła. Nasze córki są przecież siostrami, i to jest najwazniejsze, a ta
                  pani dla mojego dziecka jest dobra, chroni i je wspiera, ja ze swej strony
                  staram się, żeby moja corka byla prawdziwą siostrą dla maleństwa. I chyba mi
                  się udało, bo niedawno córka opowiedziała mi sen, w którym ratowała swoja malą
                  siostrzyczkę.
                  Nie widzeę powodu, zeby się na nową kobietę bylego dąsać, ani zeby jej
                  dokuczać. Moze dlatego, ze dla mnie najwazniejsze jest dziecko.
                  Nie wiem, jakie są pobudki Twojej eksi - moze po prostu chce, zeby dzieci
                  spędzily wigilię ze swoim tatą, może - tak jak ja - jest zadowolona, że ja od
                  niego uwolniłaś, i szczęśliwsza bez niego niż z nim. Ale ojciec to ojciec, w
                  końcu wiedzialaś, kogo bierzesz.
                  Serdecznie Cie pozdrawiam, życzę, żeby nie bylo za logicznie i super
                  sprawiedliwie.
                  • lara27 Re: Osłabiasz mnie 15.12.04, 18:07
                    nangaparbat3
                    ...złość piękności szkodzi
                    • lara27 Re: Osłabiasz mnie 15.12.04, 18:10
                      A tak poważnie. Wydaje mi się że, w mojej sytuacji eksia, również docenia to że
                      jestem ok. dla jej dziecka. Ale przyjażń czy wspólne święta nie sądzisz że to
                      lekka przesada?

                      Poadrawiam
                      lara
                      • konkubinka Re: Osłabiasz mnie 15.12.04, 19:02
                        Alez Lara , jak ktos oglada Mode na ukces to moze miec takie marzeniasmilesmiletakie
                        life z amerykanskiego serialusmilesmilesmile
                        • jayin Konkubinko - dobre, dobre..;-) [n/txt] 16.12.04, 10:50
                          • konkubinka Re: Konkubinko - dobre, dobre..;-) [n/txt] 16.12.04, 11:07
                            tak na serio mam w dalszej rodzinie taki przypadek ale w Australii.
                            Moj kuzyn w wieku mojej mamy, stracil w Wietnamie noge i troszke
                            zbzikowal.Zakladal rodzine parokrotnie , pierwsze dziecko - syn- dwa lata
                            starszy ode mnie, czesto u nas bywal w Polsce.Wozilam go troche po naszych
                            gorach, Krakowie itp.I troche mi opowiadal , bo pare lat temu ojciec jego
                            zaginal bez sladu.Wszystkie jego zony i te eks i ta ostatnia mieszkaja w jednej
                            dzielnicy.I z racji , ze tatus zapadl sie pod ziemie one sobie nawzajem
                            pomagaja i razem chowaja te jego dzieci.Jak ktoras idzie do pracy to inna z
                            nimi zostaje itp itd.Taka komuna bylych zon - nie wiem czy tak to nazwac?
                            Ostatnio dostalismy cynk , ze ow tatus prowadzi nowe zycie gdzies na jakis
                            wyspachsmilesmilesmile
                      • nangaparbat3 Lara, 15.12.04, 21:57
                        Lara,nie wiem. Myślę, że wspólne święta najwazniejsze są dla staruszkow i dla
                        dzieci. N apierwsze świeta - wigilie i sniadanie wielkanocne - zaprosiłam meża
                        (wtedy mieszkalismy osobno, ale jeszcze bez rozwodu) i zrobiłam to wyłącznie
                        dla dziecka. Potem rozeszlismy sie do dziadków. Od nastepnego roku corka
                        odwiedza ze mną moich rodzicow, z tatą jego, i jest OK.Poza tym, że narzeka, ze
                        za dużo jedzenia, wszystko podwójnie. Ja bym chetnie i z tymi dziadkami
                        utrzymywala kontakt, ale dla nich to chyba nie do pomyslenia, i w ogole - nie
                        ma u nas takich zwyczajow. Zwyczajem jest zlość, mściwość, nastawianie dzieci
                        przeciwko temu drugiemu - to jakos nikogo nie dziwi. Ale jak mowię, że mojego
                        bylego zwyczajnie po ludzku lubię (jesteśmy osobno od 6 lat chyba, albo 7) - to
                        się dziwią, na ogol nie wierza, albo podejrzewają, ze wciąż chcę, aby wrocił. A
                        mnie sie wydaje, ze szkoda energii na uzeranie się czy zatruwanie komus zycia.
                        Przyznam się, ze sama pomyślałam, by w tym roku zaprosić bylego z aktualną i
                        córeczka do siebie na wigilię. Nie zrobiłam tego, bo przyszlo mi do glowy, że
                        oni (oboje, albo jedno z nich) mogliby poczuc sie nieswojo, a nawet podejrzewać
                        jakąś manipulację. Wiec sobie odpusciłam. Ale właściwie to smutne, że tak jest.
                        Pozdrawiam najserdeczniej
                        Agnieszka
                        • lara27 Re: Lara, 16.12.04, 00:24
                          Agnieszko
                          Wydaje mi się że sie nie zrozumiałyśmy. Ja jestem stanowczo przeciwko złym
                          emocjom (zazdrości, złości, nienawiści itd.) między eks mojego M i moim M oraz
                          między mna a nią. Uważam natomiast, że powinna istnieć niewidzialna granica
                          dobrych kontaktów pomiędzy sobą, bez przegięć, którymi dla mnie są święta,
                          wspólne wakacje, spędznie ze sobą czasu itd. Stosunki pomiędzy powyższymi
                          osobami powinny być jak najbardziej poprawne, miłe i zgodne wkońcu jesteśmy
                          dorosłymi ludzmi.
                          Na dzień dzisiejszy tak uważam, nie wiem może za 10lat zmienię zdanie i nie
                          będę miała nic przeciwko tak zażyłych stosunków.

                          Pozdrawiam równie serdecznie
                          lara
                          • nangaparbat3 Laro, tu akurat 16.12.04, 00:54
                            chyba sie rozumiemy, ani przez chwile nie podejrzewałam Ciebie o sprzyjanie
                            postawie, ze tylko złe emocje sa odpowiednie miedzy eksią i neksią (śliczne
                            słowa skadinąd). Pewnie sie nie dość jasno wyraziłam, chodziło mi o to, że ta
                            pelna nienawisci wzajemnej postawa jest wciąż jeszcze u nas normą,że takiej
                            postawy nawet tzw, kulturalne otoczenie od nas oczekuje. Zdarzaja sie wyjatki,
                            ale naprawdę rzadko. Szczerze mówiąc wszystko to nie bardzo by mnie obchodzilo,
                            gdyby nie dzieci - one obrywają najbardziej.
                            Ja sobie myslę, że ludzie mogą się rozchodzic i nie powinno to być powodem
                            tragedii. Rozumiem, ze mozna się zakochać tak bardzo, by zostawić dla tej
                            drugiej osoby rodzinę (rozumiem, choc to akurat nie jest moim doświadczeniem).
                            I uważam, ze człowiek dorosły powinien byc na tyle silny, by sobie z tym
                            poradzić - bez cierpienia się wtedy nie obejdzie, ale cierpienie to część
                            naszej ludzkiej kondycji, i tyle.
                            Ale też uważam, że trzeba zadbać o to, by nie zostawiac po sobie ruin. Myślę,
                            ze do tego (obracania w perzyne wszystkiego, co bylo dotąd)przyczynia sie
                            fetyszyzacja pełnej rodziny - ludzie latami zyja z kimś, kogo nienawidzą, "dla
                            dobra dziecka", itd. A kiedy chcą sie rozstać, jest to tak trudne, ze nie są w
                            stanie przyjąć swojej części odpowiedzialnosci za rozpad zwiazku - no i wtedy
                            zaczyna sie piekło.Tak sie rozpisalam, ale emocje mnie dzisiaj ponoszą.
                            Żeby skończyć - myslę, że relacje eksia/neksia i przyleglości będą za każdym
                            razem inne, nie ma recepty, nie ma jednej miary. Byle byly co najmmniej
                            poprawne i takie, żeby nie ranić dzieci, i już.
                            Jeszcze raz pozdrawiam
                            Agn.
    • lilith76 Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 18.12.04, 18:37
      sprawa się wyklarowała - idziemy z M na Wigilię do eksi. oprócz nas, jej, dzieciaków będzie jeszcze wspólna przyjaciółka byłych małżonków razem ze swoją mamą i bratem (nie katolicy), więc atmosfera niekoniecznie musi być sentymentalna. nie z "Mody na sukces", ale pewnie z jakiegoś serialu dla młodzieży produkcji Aarona Spellinga.
      • lara27 Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 18.12.04, 18:45
        Witaj lilith76
        Mam nadzieję, że nie omieszkasz złożyć sprawozdania macoszkom z Wigilii?

        Pozdrawiam i życzę ciepluteńkich Świątsmile


        • lara27 Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 29.12.04, 22:42
          lilith76 odezwij się, bo ciekawość mnie zżera jak wrażenia?

          Czy sylwestra też spędzacie "rodzinnie"? wink

          Pozdrówka sylwestrowo - noworoczne


          lara
    • lilith76 Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 03.01.05, 12:42
      już jestem, wczoraj wróciliśmy z Malagi smile

      przed świętami była jakaś wyprana z radości, zmęczona, wszystko mnie przerastało. M był tak kochany, że sam nagotował i nasmażył, to co mieliśmy przywieźć na Wigilię. u eksi także inni biedzili się nad doprowadzeniem potraw do stanu wigilijnej używalności, a mnie przypadło w udziale trzymanie dzieciaków z daleka od zabieganych dorosłych.
      to właśnie dzieciaki były najbardziej zachwycone ta Wigilią, bo każdy kupił pozostałym gościom po jakimś podarku i pod choinką piętrzyły się stosy pudełek. tyle prezentów, do rozdawania i otwierania smile))
      ogólnie było spokojnie i życzliwie. choć dzielnie opłatkiem, to jednak był stresujący moment.
      - Chyba powinnam podziękować, że mnie od niego uwolniłaś, ale w końcu nie był taki najgorszy. - stwierdziła eks.

      a zaraz po świętach polecieliśmy do Torremolinos, w okolicach Malagi. pobyt nad Morzem Śródziemnym podbudował moją psychikę. pierwszego dnia pobytu jeszcze ścieliśmy się z M, w efekcie czego wróciłam do pokoju i pół popołudnia płakałam i drzemałam. jednak pławienie się w ostrym słońcu, cieple (dla mnie 16-18 stopni Celcjusza w grudniu to raj), bombardowanie soczystą zielenią, sprawiło, że po kilkunastu godzinach takiej terapii moje neurozy poszły w cholerę, a z facetem dało się normalnie gadać i dyskutować (nawet jeśli mieliśmy przeciwne stanowiska).
      w Sylwestra zamknęliśmy się w pokoju, wleźliśmy do łóżka i tak zostaliśmy do rana.
      - Hmm, Sylwester w łóżku... - trochę brakowało mi imprezek z przyjaciółmi, wzajemnego rzucania się sobie na szyję i składania życzeń.
      - Zobacz, to znaczy, że tak będzie przez cały rok!!! - M podskakiwał na łóżku z radości.
      no tak smile

      w poranek wyjazdu do kraju dałabym się porwać nawet baskijskim separatystom byle nie wracać do polskiej zimy, ale trudno. będę oglądac zdjęcia smile))
    • bejbiko Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 04.01.05, 13:07
      Cześć Lilith

      Przeczytałm Twój post i od razu nasunęła mi się myśl. "M jak miłosc"
      W tym serialu też sytuacja dla mnie niepojęta, a raczej taka z jaką się nigdy
      nie spotkałam. A rozwiedzionych troche znam...
      Ja nie pozałam eks. Mój mąż z nią nie rozmawia. Toalny rozpad.... i zazwyczaj
      tak bywa. Wspólna Wigilia? W życiu..... a jednak zdarzają się takie historie
      jak w serialach... I ona nie ma żalu do Ciebie? Cudnie

      Pozdrawiam
      • lilith76 Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 04.01.05, 14:45
        taak, ja też wplątuję się w niestandardowe scenariusze. telenowela, hi hi hi...
        • konkubinka Re: Gdzie tu sprawiedliwość, gdzie logika losu? 04.01.05, 16:23
          Moda na sukcessmilechoc kto wie ja jestem taka eks , z ktora swobodnie mozna wypad
          na Wigilie urzadzic.Mysle , ze sytuacja jak z serialu ale nie wierze w
          szczerosc intencji takich spotkan na łonie rodziny.Poprostu nie wierze.Co
          innego wspolni znajomi , jakas impreza.ALe ja pewnoe zaproszenia do tesciow bym
          nie przyjela.Nie odczuwam zadnej potrzeby takich spotkan wiec nie rozumiem i
          nie wierze.
          • konkubinka Re: Bardziej Malaga albo Mauritius sa dla mnie 04.01.05, 16:25
            jak z bajki czy filmu w otaczajacej mnie rzeczywistosci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka