Dodaj do ulubionych

oszczednosci dla dzieci

31.05.06, 09:33
Chcialabym poznac Wasze opinie na temat zbierania funduszy dla dzieci - na
studia, wesele, mieszkanie - jakas potrzeba zawsze sie znajdzie. Jezeli
oszczedzacie dla wspolnych dzieci, czy robicie to rowniez dla tych z
poprzednich zwiazkow (tylko Wy i nowi partnerzy - bez udzialu bylych zon i
mezow)? Co sadzicie o takiej idei?
Obserwuj wątek
    • m-m-m Re: oszczednosci dla dzieci 31.05.06, 10:28
      Nie, ja dla młodego nie oszczędzam. Uważam, że ma dwoje rodziców i to oni
      powinni to robić. Nie widzę też powodu dla którego miałabym finasowac jego
      studia, mieszkanie, czy wesele.
    • barbara001 Re: oszczednosci dla dzieci 31.05.06, 10:30
      Popieram. My założyliśmy dziecku męża taki fundusz, na którym są pieniądze,
      procent sobie rośnie, na razie nic nie wpłacamy bo teraz nie mamy, a i w
      przyszłosci będziemy pewnie uzupełniac o nieduze kwoty, chyba ze bardzo sie
      wzbogacimy. Matka dziecka nic nie wie o tych pieniądzach, poniewaz swoje
      zarobki wydaje głównie na siebie, i znajac ją jakby wiedziała to palcem by nie
      kiwneła by dac dziecku na obóz, czy zastanowic sie co z przyszłościa -
      studiami, bo o mieszkaniu to i my na razie nie myślimy, bo nie mamy na to
      pieniędzy. Pieniadze z tego funduszu planujemy przekazać kiedy dziecko pójdzie
      na studia, bo pewnie wtedy to juz każdy dzienny wydział będzie płatny, to
      akurat sie przydadzą. Dodam, że nie mamy jeszcze wspólnych dzieci, wiec
      inicjatywa jest tylko w kierunku córki meza.
    • e_r_i_n Re: oszczednosci dla dzieci 31.05.06, 10:35
      Zakup mieszkania czy organizacja wesela nie jest dla mnie obowiazkiem
      rodzicow wink
      Owszem, jesli rodzica stac, moze dziecku pomoc.
      Odkladanie dla dziecka jest sensowne, moim zdaniem, jako zabezpieczenie na
      wypadek smierci rodzicow w momencie, gdy nie jest ono jeszcze samodzielne.
      Dzieki temu nie hest ono zdane na rente z ZUSu.
      Jesli taki wypadek sie nie zdarzy, dziecko ma ekstra kase.

      Moim zdaniem obowiazek zabezpieczenia finansowego dziecka spoczywa na rodzicach.
      Ja dbam tylko o moje dziecko, tylko na jego przyszlosc moge oszczedzac.
      Moj maz sam decyduje o tym, co ma zamiar dac swojemu dziecku.
    • skarbeniek1 Re: oszczednosci dla dzieci 31.05.06, 12:51
      a to chyba zależy od możliwości finansowych, no i stosunków rodzinnych- ja
      jestem bezkontaktowa( exia bała się dzieci mnie zaakceptują) więc mi to wisi,
      to problem NM, jak chce niech zbiera. Ja mam własne, znaczy się wspólne z NM i
      martwię się najpierw o nie. A jak trafię w tottka to napewno dzieciaki dostaną-
      a co mi tam...smile
    • mamaika Re: oszczednosci dla dzieci 31.05.06, 13:19
      Dziekuję mamy własne i to dla mnie priorytet, moja eksia ma w d... to ja mam o
      tym myśleć. Dziękuję ale nie. Wystarczy chyba,że nie ciągnę od mojego na nas,
      ale dokładać kosztem naszego domu,dziecka i własnych przyjemności nie
      zamierzam. Polisy na wypadek śmierci czy kalectwa M mają płacone wszystkie
      łącznie z naszym wspólnym .A platne studia,wesele czy mieszkanie wszystko to
      zależy od możliwosci finansowych mojego M , w tej chwili wydatki na nasze
      pasierbice ze studiami najstarszej pochłaniają jego dochody . Idea jak dla mnie
      nietrafiona.
      • tarzynka Re: oszczednosci dla dzieci 31.05.06, 13:42
        Pewnie to zależy od tego, w jakiej sytuacji się jest. Jeśli ledwo starcza do
        pierwszego, albo i nie, to nie myśli się o oszczędzaniu dla dzieci na
        przyszłość. U nas jest tak, że nie rozdzielamy dochodów we własnym gronie (ja i
        M.), tak mamy, tak lubimy. Utrzymujemy z tego dom, siebie, dzieci z nami
        mieszkające, idą z tego alimenty i opłacane są wakacje. Założylismy tez konto,
        gdzie odprowadzamy pewną kwotę miesięcznie z myślą o tym, że gdy dzieci (moje,
        M., wspólne) dorosną i będą potrzebowały, to się ją podzieli i da im te
        pieniądze do dyspozycji. Czy będzie to dołożenie do wesela, mieszkania, czy
        pójdzie na studia, czy na co innego, to już ich problem. Na razie nikt nie wie,
        że konto o takim przeznaczeniu jest, raczej jest to nam potrzebne, żeby nie
        przebąbić tych pieniędzy - są one nie do ruszenia na głupstwa.
        • mamaika do tarzynki nie na temat zupełny priv 31.05.06, 13:46
          Kiedyś zaproponowałaś,ze mogę napisać do Ciebie prywatnie . Mogę ?
          • tarzynka Re: do tarzynki nie na temat zupełny priv 31.05.06, 13:55
            Możesz, tarzynka@gazeta.pl odbieram na bieżąco wink.
    • luna67 Re: oszczednosci dla dzieci w imie czego????? 31.05.06, 17:38
      No niestety dziecko jest dzieckim i jak by nie bylo to trzeba tez o ich
      przyszlosc sie zatroszczyc. Nie szkodzi, ze z miesiaca na miesiac placimy sute
      alimenty, wycieczki, kino, prezenty, urlopy, nowe rowery i inny sprzet sportowy,
      ale trzeba tez urzadzic drugi pokuj u tatusia, no i nie obedzie sie tez bez
      nowego komputera. Co sadzisz o prawie jazdy? to tez sie przeciez nalezy, nie
      mowiac juz o aucie, no bo jak ma dziecina jezdzic na studia finansowane
      wylacznie i tak przez tatusia.
      To nic, ze dzieci mowia malo, malo, one kiedys napewno to docenia.wink tak jak
      pasierby mojej sasiadki. Byla u mnie moze z miesiac temu i niemilosiernie
      plakala, ze musi sie wynosic z wlasnego domu, bo pasierby chca nalezaca sie im
      polowe domu po smierci tatusia.... o zgrozo (niby maja racje, ale...!!! byla dla
      nich jak rodzona matka, wychowywala je, bo matka sie ulotnila na dziesiec lat,
      pomagala im zawsze, cale zycie pracowala zeby pasierby mialy zapewniony byt,
      finansowala w raz z mezem studiasad(((((
      narzuca sie tez pytanie; czy postapily by tez tak z matka? nie!!! Chca odkupic
      czesc jej spadku po ojcu i tam umiescic matke, ktora dziesiec lat nie
      interesowala sie dziecmi!!!!! Przepraszam za ten post, ale nie moge sie
      pozbierac, to jest bardzo dobra kobieta i jest mi jej bardzo zal. Nie chce ta
      wypowiedzia uogolniac, mam przez to dola....

      Przepraszam tez za ta ironie, ale myslalam, ze drugiej rodzine jest ciezko, gdyz
      ma obciazenia finansowe zwiazane z pierwsza rodzina (alimenty, dlugi w banku z
      pierwszego malzenstwa, dodatkowy pokuj i ubranka u tatusia itd), wiec nie
      rozumie twojego pytania..., a moze w srod nas sa tez drugie rodziny, ktore moga
      sobie pozwolic na utrzymywanie dwoch rodzin i na oszczedzanie?

      Dzieci mojego M sa bardzo dobrze zabezpieczone ale nie dlatego, ze ja oszczedzam
      na obce dzieci, tylko, ze o to dbaja 3-y babcie, 3-ch dziadkow przez testamenty,
      do tego 4 ksiazeczki oszczednosciowe , polisy, wklad w banku na budowe wlasnego
      domu.

      Moim zdaniem jak na poczatek to wystarczy.

      Powiedz mi w imie czego mam odkladac na obce dzieci, ciezko pracujac i odmawiac
      sobie samej? Wole pojechac sobie do Wenezueli za 5 tys. € na dwa tygodnie z moim
      M niz odkladac na dzieci, gdyz zasluzylam sobie na to moja ciezka praca.

      Jak beda studiowac to i tak beda w dalszym ciagu otrzymywac alimenty i inne
      rzeczy od tatusia, wiec dlaczego mamy podwujnie placic (alimentami i nie tylko,
      i do tego jeszcze oszczedzaniem)?

      Na wspolne dzieci (nie mamy) napewno by sie odkladalo, ale tez nie kosztem wielu
      wyzeczen. Moze dlatego, ze ja sama dochodzilam do wszystkiego sama, czego nie
      zaluje, bo dalo to mi satysfakcje i radoche z moich osiagniec.


      • tarzynka Re: oszczednosci dla dzieci w imie czego????? 31.05.06, 18:25
        taaa, skąd wiedzialam, ze na wdziecznosc pasierbow liczyc nie nalezy? Intuicja?
        Pewnie tak, bo moi jeszcze calkiem mali i na razie znikad mnie wysiudac nie
        moga. Tyle, ze uwazam, ze wcale nie wszyscy musza miec sprzet sportowy taki jaki
        im sie zamarzy, o komputerze dla siebie niech tez zapomna. Nie mowiac juz o
        samochodzie, platnych studiach itd. W sumie to wychowujacy tak naprawde kreuja
        postawe roszczeniowa. Poniewaz dotyczy to tez moich dzieci, to czuje sie
        zupelnie usprawiedliwiona. Natomiast uwazam, ze dzieciom, jesli nas na to stac,
        pomagac nalezy. Tzn. nie calkowicie finansowac (wtedy sie nie docenia), ale sie
        dokladac. Poniewaz u nas tych dzieci calkiem sporo i to czesc w podobnym wieku,
        to zeby na to miec, to trzeba juz zaczac cos odkladac, nawet kosztem jakis
        wycieczek, prezentow itp obecnie. Wakacje w Wenezueli akurat mi sie nie marza,
        ale w zwiazku z odkladaniem nie mam zamiaru rezygnowac ze wszystkich swoim
        zachcianek. Na czesc sobie pozwole wink.
        Strasznie przykro z ta Twoja znajoma, bo to nie chodzi o to, ze ktos ja z domu
        wysiuduje, tu mozna sie jakos bronic, ale o to, ze robia to ludzie, o ktorych
        ona myslala, ze moze na nich liczyc sad. Coz, sa ludzie i parapety, jak mawia
        moje dziecko.
        • barbara001 Re: oszczednosci dla dzieci w imie czego????? 31.05.06, 19:15
          To ja jeszcze dodam. Oczywiscie jak sie nie ma za duzo pieniędzy to sie nie
          zakłada zadnych funduszy. My mielismy swego czasu taki mały grancik od losu i
          moglismy wydac go na wakacje np. Ale pomyslelismy,ze dopóki mozemy zarabiać i
          jakos tam sie wiedzie, raz łatwiej, teraz troche trudniej, za pół roku znowu
          bedzie lepiej itd. , i nie wiadomo czy za pare lat będziemy dobrze usytuowani,
          to wpłacilismy te pieniadze z myśla o przyszłosci dziecka M(jezeli Bóg da to i
          dla naszych dzieci). Zawsze to sa jakos tam zabezpieczone pieniadze. I np.
          jezeli tfu, tfu zdarzy sie jakies nieszczęscie i trzeba będzie ratowac np.
          zycie dziecka to nie bedziemy kombinowac skąd na leczenie- bo jest ten fundusz,
          jak dziecko M czy nasze okaze się takim geniuszem, że bedziemy chcieli go czymś
          specjalnym wynagrodzić to tez będzie nam łatwiej- bo jest fudusz itd. ,
          wspomniane studia, obozy czy inne. To są według nas takie pieniądze, które leza
          i czekaja na swoje przeznaczenie. Jasne, że jezeli wydarzy sie cos, co będzie
          wymagało finansowania nie dla dziecka, tylko dla nas, czy kogos z bliskiej
          rodziny to zliwidujemy ten fundusz i tyle.
          • niezapominajka281 Re: oszczednosci dla dzieci w imie czego????? 01.06.06, 11:44
            dziewczyny ja też jestem drugą żoną. Moj mąż ma córkę 14 lat płaci alimenty w
            wysokości 700 złotych. Planujemy z mężem swoje dziecko i też chcialabym
            zabezpieczyć przyszłość swojego dziecka. Przyszłośc córki męża może
            zabezpieczyć matka bo jeśli ona wyloży 700 i mój mąz 700 to tego czego nie wyda
            z tych 1400 może wpłacić jej na konto(ex pracuje ale nie sądzę aby założyła
            konto córce bo uważa że to tata powinien zapłacić w całości za jej studia,
            kupić mieszkanie i cała litania innych...
            Ja chcę tak zrobić dla swojego dziecka - ja 700 mój mąz 700 a tego co nie
            wydamy to na konto naszego dziecka. Cy to jest dobre rozwiązanie, czy wy może
            inaczej zabezpieczacie swoje dzieci, jakieś fundusze, książeczki mieszkaniowe?
    • jayin Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 12:15
      Każde dziecko ma własnych rodziców.
      Ja nimi nie jestem.

      Dla MOICH dzieci - owszem. Ale też bez przesady (mieszkań im kupować nie będę, chyba, ze będę mieć okrutny nadmiar pieniędzy i nie będę wiedziała na co jeszcze by je tu wydać:=)

      A dla NIE MOICH dzieci?
      Dlugofalowe lokaty, oszczędności - nie.
      "Doraźne" prezenty, przyjemności - jeśli akurat mam na to $, to why not.
      • niezapominajka281 Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 12:39
        dziewczyny a nie zastanawiacie się co by sie stało gdyby nie daj boże wasz
        mąż "umarł", a wy byście zostały ze swoimi dziećmi. Ja często tak sobie myślę i
        już widzę jak jego corka ze swoją mamą przychodzą walczyć o spadek po ojcu. Ja
        mieszkam w domu który kupiliśmy wspolnie z mężem, ale mam pewność że ego córka
        pod wpływem matki chcialaby żebym wylądowała pod mostem. Jak można zabezpieczyc
        siebie i swoje dzieci przed pazernością ex i pasierbów? Napiszcie jesli znacie
        jakiś sposób.
        • kasia_kasia13 Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 13:22
          > mieszkam w domu który kupiliśmy wspolnie z mężem, ale mam pewność że ego
          córka
          > pod wpływem matki chcialaby żebym wylądowała pod mostem

          Splacasz corce czesc _naleznego_ jej spadku i po problemie.
        • jula55 Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 13:33
          W takiej sytuacji chyba malzonek dziedziczy polowe majatku zmarlego a dzieci
          dziela miedzy soba pozostala polowe. Czyli 1/4 domu nalezalaby sie dzieciom.
          Gdybyscie mieli wspolne dziecko, to pasierbicy splacalibyscie chyba jedna osma
          wartosci domu. W przeciwnym razie jedna czwarta.

          Mozesz poprosic meza, zeby oplacal sobie polise na zycie i wtedy w razie jego
          smierci mialabys pieniadze na splate corki. To chyba byloby uczciwe.

          Mozesz tez zaproponowac, zebyscie przepisali dom na ciebie. Niektorzy sie
          przeciwko temu buntuja, ale mysle, ze w sytuacji w ktorej facet np. zostawil
          mieszkanie poprzedniej rodzinie albo z uwagi na wysokie alimenty w mniejszym
          stopniu przyczynia sie do utrzymania wspolngo gospodarstwa niz ty takie wyjscie
          jest w pewnym sensie sprawiedliwe.
          • niezapominajka281 Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 15:17
            myślałam o tym żeby przepisa cna mnie dom, bo chcemy corce męza pomóc jak
            dorośnie aby sobie kupiła mieszkanie. Wię c do m chciałabym aby odziedziczylo
            nasze wspólne dziecko. Tylko że my nie mamy rozdzielności majątkowej. Więc mam
            pytanie czy przepisanie na mnie domu cokolwiek zmieni , przecież i tak mamy
            wspolnośc majątkową, więc mężowi należy się połowa domu, a więc jego corka
            będzie po nim dziedziczyć.
            Mam też pytanie czy jeśli by doszło do dziedziczenia po mnie i po mężu a dom
            byłby na nas obydwoje to czy córka męża dziedziczylaby w takim samym stopniu co
            nasze własne dziecko. Nie znam się na tym ale nie chcę aby po mnie dziedziczyła
            córka męża.
            • m-m-m Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 15:34
              Połowa domu twoja, połowa męża. Po mężu z jego częćśći Ty masz pół (czyli razem
              3/4 domu), drugie pół (czyli 1/4) dziedziczw częściach równych oboje dzieci
              (czyli pasierbica po ojcu otrzymuje 1/8 domu).
              • niezapominajka281 Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 15:39
                a gdybyśmy np: nie daj boże zgineli razem to czy corka męża rownież po mnie
                dziedziczy?
                • m-m-m Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 15:50
                  Nie
            • mikawi Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 15:41
              jeśli nie macie rozdzielności a dom został kupiony PO ślubie - należy do was
              obojga i nie ma sensu "przepisywanie" go na ciebie bo i tak jest to wspólne.
              1. W przypadku śmierci męża, połowę jego wartości dziedziczysz ty jako małżonka
              oraz wszystkie dzieci męża w częściach równych - czyli 1/3 jego polowy ty, 1/3
              połowy jego córka i 1/3 połowy wasze wspólne dziecko. Czyli dla przykładu - dom
              jest warty 500000, 250000 to część męża i ta część podlega podziałowi na 3.
              Czyli dziecku męża należy się ok 83000. Zakładając oczywiście że dom to jedyny
              majątek, bo do masy spadkowej wlicza się cały majątek, oszczędności itp.
              2. Czyli ty dysponujesz swoją połową plus 1/3 po mezu razem 333000. W przypadku
              twojej śmierci PO śmierci męża po tobie dziedziczy tylko twoje dziecko lub
              dzieci w częściach równych.
              3. Jeśli razem umieracie w tym samym czasie - majątek dziedziczą wszystkie
              wasze dzieci w częsciach równych
              4. Ty umierasz pierwsza - analogicznie - twoją połowę dziedziczy mąż i twoje
              dziecko w częściach równych - czyli mąż ma swoją połowę plus po tobie 125000.
              Wasza córka ma po twojej polowie połowę czyli 125000. Następnie po śmierci męża
              jego część jest dzielona po równo między jego dzieci czyli z owych 375000 męża
              połowę dostaje wasze dziecko, połowę jego. Czyli w tej sytuacji de facto córka
              męża dziedziczy w części i po tobie.
              • mikawi Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 15:43
                uściślenie do punktu 3 - dziedziczą wszystkie wasze dzieci czyli i wasze
                wspólne, i męża córka
                • lubstej Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 15:46
                  mikawi, ale dlaczego wszystkie dzieci (jego i wspolne) dziedzicza w rownych
                  czesciach? jestes pewna?
                  Czyli nawet jesli ja mam majatek przedslubny to on jest rowniez dzielony miedzy
                  wszystkie dzieci?
                  • niezapominajka281 Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 15:51
                    a dlaczego jeśli razem to córka męza dostanie połowę domu i moje dziecko drugą.
                    A nie powinno być tak że moją całą połowę zabiera moje dziecko, a męża połowę
                    zabierają jego corka i nasza po połowie?
                  • mikawi Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 15:51
                    no wlaśnie pokręciłam ale już wyjasniłam
                • mikawi Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 15:48
                  właściwie im dłużej się nad tym 3 punktem zastanawiam tym mniej wiem - czy
                  rzeczywiscie tak jest... bo chyba wtedy połowę męża dziedziczy jego dwoje
                  dzieci, a połowę po niezapominajce (bez urazy) dziedziczy tylko jej dziecko,
                  czyli wychodzi na korzyść jej dziecka bo dostaje 75%)
                  • niezapominajka281 Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 15:53
                    mam taką nadzieję,
                    może powiecie ze jestem złą macochą, ale wiem że mąż będzie chciał pomóc swojej
                    córce się usamodzielnić(mieszkanie), Corka męża pierwsza dorośnie więc jej
                    pierwszej pomożemy a jaką ja mam pewnośc że naszym wspólnym dzieciom będziemy
                    mogli za ileś lat pomóc?
                    • m-m-m Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 16:00
                      Corka męża pierwsza dorośnie więc jej
                      pierwszej pomożemy

                      uściślijmy: on pomoże, z jakiej racji Ty masz to robić????
                      i jak juz ojciec jej to mieszkaniae kupi (zakladam, że nie kosztem nowej
                      rodziny) to niech ona u notariusza zrzeknie się swojej części soadku w postaci
                      ułamka Waszego wspólnego domu. Tym mieszkaniem zapewne z nawiązką on spłaci
                      należny jej spadek po nim jeszcze za swojego życia.
                    • mamaika Re: oszczednosci dla dzieci 02.06.06, 11:47
                      A co to znaczy "dobra" "zła" macocha. Priorytetem jest dla mnie bycie dobrą
                      mamą i logiczne dla mne że dbam o swoje dziecko i jego przyszłość. Aczkolwiek u
                      mnie sytuacja wygląda jak wygląda o czym pisałam niejednokrotnie. A pewności co
                      będzie kiedyś nie ma nikt.
                  • m-m-m Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 15:57
                    Nie Mikawi...
                    Po niezapominajce dziedziczy TYlKO jej dziecko, aponieważ niezapominajka jako
                    zona dostałaby po mężu Połowę, to dziecko wchodzi na miejce matki + ma swoją
                    część, czyli dziecko niezapominajki ma 3/4 domu + 1/8. Pasierbica tak, czy siak
                    ma tylko 1/8.
                    • lubstej Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 16:00
                      mmm ale w sytuacji smierci jednoczesnej zona "wchodzi" na miejsce meza a maz na
                      miejsce zony wiec sie rownowazy, zagmatwane to strasznie
                      • m-m-m Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 16:06
                        Z logiki wynika, że pasierbica musi otrzymać mniej, bo dom nie należy do jej
                        obojga rodziców, tylko do jednego, który ma zreszta spółkę z nowym małżonkiem,
                        czyli do niego należy tylko część tego domu.
                    • tarzynka Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 16:12
                      Żona nie zawsze dziedziczy po mężu połowę. Dziedziczy z dziećmi męża w równych
                      częściach, nie mniej niż 1/4 (tego 1/4 to na 100% pewna nie jestem, jakieś nie
                      mniej jednak jest). Chyba kiedyś była rzeczywiście ta połowa i to się zmieniło.
                      No ale ja prawnikiem nie jestem, to może ktoś bardziej kompetentny się wypowie.
                      Zaś jeśli jest tak jak mówi mmm, że dzieci wchodzą w miejsce rodziców, to po
                      jednoczesnej śmierci by wyszło, że dziecko wspólne dziedziczy 17/24 domu, a
                      dziecko tylko M. 7/24. Chyba, że się rąbnęłam w liczeniu wink.
                      • niezapominajka281 Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 16:24
                        masz rację że żona nie zawsze dziedziczy po mężu połowę.
                        1. jeśli umiera mąż , zostawia dom który byl współwłasnościąjego i żony to ten
                        dom dzielimy na pół, i tylko jedna opołowa jest "masą spadkową", bo druga
                        połowa domu nie podlega dziedziczeniu bo należy do żony która żyje.
                        2. Więc żona ma swoją połowę domu a drugą połowę dziedziczy razem ze wszystkimi
                        dziećmi męża w równych częściach. Wyjątek jest tylko wtedy gdy tych dzieci jest
                        dużo, to wtedy dzieci dzeidziczą w równych częściach, ale żona nie może
                        dziedziczyć mniej niż 1/4 połowy męża.
                        • niezapominajka281 Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 16:34
                          ale dziewczyny pomijając spadki, czy jest jakiś inny sposób aby zabezpieczyć
                          przyszłość własnych dzieci( z całym szacunkiem dla ex - one też przecież mogą
                          zabezpieczyć przyszłość swoich dzieci i nie muszą pamiętać o moich).
                          Na jakimś forum czytalam że macocha chce założyć konto swojemu dziecku i
                          wpłacać tam 1200 miesięcznie, ponieważ jej mąż płaci na swoją córkę 1200
                          alimentów no więc ex też powinna tyle się dołożyć bo pracuje. Więc jeśli córka
                          męża ma na swoje utrzymanie 2400 miesięcznie, to gdy ta macocha utrzyma swoje
                          dziecko za 1200 na miesiąc to uważa że sprawiedliwe będzie wpłacanie drugiego
                          1200 na konto ich wspólnego dziecka, bo przecież ona nie zabrania aby ex
                          zaczęła oszczędzać i też założyła konto swojej córce.
                          Tak to czytalam i powoli zaczynam się zastanawiać czy nie zrobić tak samo
                          (oczywiście bym wpłacała mniejsze kwoty bo mój mąz płaci mniejsze alimenty).
                          Tylko nie wiem co mój mąz na to?
                          • tarzynka Re: oszczednosci dla dzieci 01.06.06, 16:49
                            Jak założysz konto i zaczniesz tam wpłacać pieniądze, to będą to oszczędności z
                            czasu trwania małżeństwa podlegające dziedziczeniu - część przypadnie
                            pasierbicy. Wzięłaś to pod uwagę?
                            Dla mnie myślenie tamtej macochy, co opisałaś jest trochę nie takie. Opiera się
                            na rywalizacji. Jak tamto dziecko ma ileś pieniędzy, to i moje musi tyle mieć.
                            Staram się nie dopuszczać do siebie tego typu myśli, bo one sączą jakiś jad,
                            zatruwają. Alimenty idą na utrzymanie dzieci, na ich bieżące potrzeby, tak mi
                            jest łatwiej. Jak mam swoje dzieci w różnym wieku, to też wydaję na nie różne
                            kwoty i do głowy mi nie przyjdzie, żeby tym, co mniej kosztują odkładać różnicę
                            - po prostu każdemu wg. potrzeb. Pewnie co innego, gdy wchodzą w grę jakieś
                            inwestycje typu mieszkanie - można się wtedy zastanowić, czy nie zacząć już
                            czegoś odkładać, żeby kolejnemu też móc je zapewnić.
    • luna67 Re: Chyba wezme ten durny slub...., bo 01.06.06, 16:36
      w niedziele przy rozmowie z rodzicami mojego M, rodzice mieli do nas (w sumie do
      mnie bo ja nie chce slubu) zal, ze musieli wydac tyle pieniedzy na formalnosci
      zwiazane z ich dorobkiem, poinformowali nas, ze byli u notariusza i spisali
      testament tzw. berlinski, polega to na tym, ze wrazie smierci syna, wnuki
      dziedzicza dopiero gdy umra obydwoje, gdyz znaja byla zone syna i wiedza do
      czego jest ona zdolnasmile,a wrazie smierci jednego z dziadkow dostana wnuki tylko
      czesc spadku na odczepke. Ja oczywiscie nie dostane nic, bo zwlekam z tym
      slubemwink)he,he, ale przynajmniej moj M wie ze nie jestem z nim dla pieniedzy,
      zostanie mi "tylko" ich firma ktora prowadze (podobno testament juz jest)wink
      Ech te cholerne kochane pieniazkiwink
      • niezapominajka281 Re: Chyba wezme ten durny slub...., bo 01.06.06, 17:12
        tarzynka a ile twój mąz płaci alimentów?
        • tarzynka Re: Chyba wezme ten durny slub...., bo 01.06.06, 17:58
          Nie wiem dokładnie, co roku je podwyższa, co najmniej o inflację. Chyba ok. 1600
          na dwójkę dzieci.
          • niezapominajka281 Re: Chyba wezme ten durny slub...., bo 16.06.06, 10:38
            Tak więc Twój mąż przeznacza na 2 swoich dzieci 1600 i ich matka drugie 1600.
            Więc jedno dziecko twojego męża ma na miesiąc 1600złotych. Czy na swoje wspólne
            dziecko wydajecie 1600 miesięcznie, bo jeśli nie to czy to jest sprawiedliwe?
            • tarzynka Re: Chyba wezme ten durny slub...., bo 17.06.06, 15:54
              Czy na swoje wspóln
              > e
              > dziecko wydajecie 1600 miesięcznie, bo jeśli nie to czy to jest sprawiedliwe?
              Nie wiem, pewnie nie i nie zamierzam się tym przejmować. Oprócz wspolnego
              dziecka, jest jeszcze dwójka moich, na nich wydajemy mniej niż po 1600
              miesięcznie. To wiem na pewno, bo czasami patrzę w zestawienia wydatków.
              Naprawdę uważam, że niekoniecznie sprawiedliwie jest po równo. Sprawiedliwie wg.
              mnie jest wg. potrzeb, ale nie zachcianek.
              Teraz na aparat ortodontyczny i leczenie córki będę musiała wydać (jak uzbieram)
              w sumie kilka tysięcy złotych. Ma skomplikowaną wadę, nie da (i nie dało) się
              tego inaczej wyleczyć. I co? Innym też mam po tyle odłożyć, bo inaczej nie
              będzie sprawiedliwie?
    • weronka77 Re: oszczednosci dla dzieci 18.06.06, 00:40
      Mąż zabezpieczył trójkę dzieci(dwójka z poprzednich małżeństw i Nasze)
      polisami,funduszami oraz udziałami w firmie.Ja dla Naszej córeczki,póki co mam
      mieszkanie a mio rodzice też zainwestowali w nieruchomości dla niej i dla
      mnie.Tak na wszelki wypadek,bo z facetami nigdy nic nie wiadomowink)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka