Dziewczyny, moja 17 letnia pasierbica uratowała swoją malutką siostrzyczkę, a
moją 7 mies. córeczkę ! Siedzielismy w kuchni i debatowaliśmy sobie, mąż
trzymał naszego aniołeczka na kolanach i dał takie zabaweczki do zabawy. Od
zabaweczek odpadły malutkie części i znalazły się w buzi dziecka. My zupełnie
to przeoczyliśmy a pasierbica zareagowała : - Tatusiu, co Ada ma w buzi? Czy
to nie jest przypadkiem... Błyskawicznie podleciałam do małej i udało mi się
wyciągnąć plastykowe części zabawki ( nasza wina, to nie było dla takiego
małego dziecka!). Wszystko skończyło się dobrze, ale aż drżę cała, kiedy
pomyślę co by było gdyby nie cóka męża ! Brrr....
Cieszę się, że mieszkam z pasierbicą