Dodaj do ulubionych

Śmiała teza zyciowo uzasadniona

22.06.06, 14:24
dlaczego kobiety skłonne są inwestować w nieswoje geny, a męzczyźni już nie?
dlaczego kobiety gotowe sa poświęcić się dla zwiazku z męzczyzna i
zaakceptować jego dzieci, a męzczyźni są w tych sprawach są bardziej
przezorni i zdystansowani.

Obserwuj wątek
    • mikawi Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 14:28
      a teraz czekamy na uzasadnienie
      • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 14:30
        teza zawarta jest w pytaniach:
        1. kobiety skłonne są inwestować w cudze geny, tylko jego , aby być z tym
        facetem
        2. mezczyźni juz tak chętni nie są.
    • khaldum Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 14:34
      STEREOTYP

      nie zalezy to od płci, a od tego jakim się jest człowiekiem
      • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 14:41
        nieprawda, jeden z przykładów;
        dzieciata kochanka spotyka się z dzieciatym kochnkiem, ona planuje już , jak
        wyglądac bedą jej spotkanie z jego dziećmi, martwi się , czy zostanie przez nie
        zaakceptowana itp. a facet wogóle nie zawraca sobie głowy jej dziećmi , jej
        dzieci to jej problem i ich ojca, te dzieci nie są wogóle w kregu jego
        zainteresowań.
        Czy czytałyście choc jeden post faceta, który martwiłby się swoimi stosunkami z
        jej dziećmi?
        • mikawi Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 14:47
          > nieprawda, jeden z przykładów;

          no własnie - JEDEN

          faceci generalnie MNIEJ się udzielają na forach roztrząsając swoje życiowe
          problemy; to babki bardziej wszystko analizują, są bardziej wylewne, rozkładają
          na czynniki pierwsze, szukają problemów tam gdzie ich nigdy może nie być, itp.
          Taka natura może? Może dlatego postów tego typu napisanych przez facetów nie
          ma smile
          • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 14:51
            nieprawda , ze nie roztrząsaja swoich spraw, tylko ta konkretna sprawa nie
            jest ich sprawą.
            • mikawi Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 14:54
              takie wnioski wysnułaś ot tak, na podstawie JEDNEGO przykładu że uważasz, że
              dotyczą WSZYSTKICH facetów?
              • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 14:57
                oczywiscie , ze wiekszości facetów to dotyczy.
        • ja772 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 14:47
          a tu akurat mysle ze to wynika z natury facetow... oni oprostu mniej gadaja, a
          juz napewno nie maja potzreby dzielic sie swoimi "slabosciami" ze swiatem- mam
          paru znajomych ktorzy zwiazli sie z mamami i jakos losy dzieci nie sa im
          obojetne
          • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 14:59
            no właśnie to natura facetów , nie pozwla im przekładać cudzych genów nad swoje
    • ja772 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 14:44
      czy ja wiem.. generalnie po rozwodzie dziecko zostaje z mama podkreslam ze
      generalnie i jakos te mamy zakladaj nowe rodziny i ukladaja sobei zycie
      oczywisice nie wszytskie. Swiat tak sie przyzwyczail, ze juz malo kogo dziwi
      samotna kobieta z dzieckiem. Natomisat mezczyzna z dzieckiem jest jeszcze
      dziwadlem i albo sie od neigo stroni albo wynosi na oltarze ze on taki
      bohaterski. nie wiem ale wg mnie jakby policzyc procentowo jaki odsetek
      samotnych mam wiaze sie z nowym partnerem ktory "inwestuje" w nieswoje geny z
      tatusiami samotnie wychowyjacymi swoje dzieci i ich partberkami to uwazam ze
      bylyby to porownywalne wartosci. Oczywiscie bez dwoch zdan skala zjawiska
      smaotnych mam nei da sie porownac ze skala samotnych tatusiow. ale nakickalam
      ale chyba mozna zrozumiecsmile
      • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 14:50
        generalnie, dzieciata kobieta ma mniejsze szanse na drugie zamązpójście, ale tu
        chodzi o inwestowanie w geny faceta , chociaż jego dzieci zostają przy exi.
        • khaldum Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 14:57
          jakie generalnie?? jakie generalnie???
          to jakaś zaściankowa prawidłowość chyba...

          znam kilka samotnych matek, i rozwódek, i panien z dzieckiem (a fuj paskudne
          nazywnictwo), które założyły rodziny i są szczęśliwe. Te które nadal są singlami
          a) nie trafiły w swoim życiu na faceta który byłby ich wart
          b) nie wiążą się, bo boją się reakcji dziecka na zmiany
          c) bycie samotną matką uważają za atut

          generalizowanie że kobieta z dzieckim ma małe szanse na związanie się z kimś
          odpowiedzialnym jest poglądem sprzed 30 lat.
          Trzeba tego chcieć, a z pewnością utrudnia to zamykanie się w 4 ścianach z
          dzieckiem, zaniedbywanie się i powtarzanie sobie , że z dzieckiem mnie nikt nie
          weźmie...

          • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:01
            niestety nie masz racji, kobiecie samotnej trudno znależć męza po przekroczeniu
            pewnego wieku, dzieciatej jeszcze trudniej, takie są fakty, od których mamy
            wyjątki.
            • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:03
              i dlatego ,aby złapać tego męża gotowe są inwestować tylko w jego geny.
              • khaldum Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:09
                beatea napisała:

                > i dlatego ,aby złapać tego męża gotowe są inwestować tylko w jego geny.


                no tu to się uśmiałam,

                ŁAPAĆ MĘŻA ???
                a co to ? motyl do kolekcji ?
                forma spełnienia i dowartościowania?

                Kiedyś słyszałam o łapaniu faceta na dziecko, ale o łapaniu faceta na miłośc do
                jego dzieci z pierwszego małżeństwa nie słyszałam

                Kobieto zastanów się nad tym co mówisz, toż to absurd.

                Łapać faceta z obciążeniem w postaci exi i dzieci (alimentów, problemów itd)

                Ja myślałam, że kochamy naszch M i NM, za to jakimi są ludźmi, ale o tym, że
                ich "łapiemy" na miłość do jego dzieci...

                chyba czegoś tu nie rozumiem
                • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:15
                  no niestety , kazdy chłop dobry nawet po przejsciach byleby portki nosił
                  • khaldum Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:23
                    beatea napisała:

                    > no niestety , kazdy chłop dobry nawet po przejsciach byleby portki nosił

                    z pewnocią nie kieruję się w życiu dewizą z barku laku dobry kit. Myślę, że
                    większość z nas ma podobne odczucia.

                    Beateo, twoje poglądy dostarczają coraz więcej argumentów, że masz jakieś
                    kompleksy, nie wiem z czego to wynika, rozpad związku, małe miasto,
                    zaściankowość, dulszczyzna...

                    przeanalizuj to dogłębnie, znajdź przyczyny, a nie karm nas "udowodnionymi"
                    tezami życiowymi, bo więcej na tym forum dowodów na problamy z dziećmi NM i M,
                    a niewiele o tym, że nasi partnerzy utrudniają życie naszym dzieciom.

                    miłego dnia i optymizmu życzę
                    • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:32
                      a co prawda to prawda, ze męskie portki najważniejsze i aby je mieć kobieta
                      gotowa jest zrobić wszystko
                      • khaldum Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:39
                        PYTANIE ???

                        czy ty beateo, nie udzielasz się na forum "oddajcie dzieciom tatusia" pod
                        nickiem Martha ??? zaskakująco podobny tok myślenia, chociaż tam więcej
                        nienawiści i wulgaryzmów w wypowiedziach...

                        KOnwersacja z Tobą to rozmowa ze ślepym o kolorach, /przepraszam osoby
                        niewidzące i niedowidzące za porównanie/,

                        i coś mi się wydaje, że jesteś exią, którą jad nienawiści zżera, bo On ułożył
                        sobie życie z kobietą pogodną, a ciebie nikt nie chce... hmmm dlaczego ?
                        • kleo1 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:46
                          khaldum napisała:

                          > PYTANIE ???
                          >
                          > czy ty beateo, nie udzielasz się na forum "oddajcie dzieciom tatusia" pod
                          > nickiem Martha ??? zaskakująco podobny tok myślenia, chociaż tam więcej
                          > nienawiści i wulgaryzmów w wypowiedziach...
                          >
                          > KOnwersacja z Tobą to rozmowa ze ślepym o kolorach, /przepraszam osoby
                          > niewidzące i niedowidzące za porównanie/,
                          >
                          > i coś mi się wydaje, że jesteś exią, którą jad nienawiści zżera, bo On ułożył
                          > sobie życie z kobietą pogodną, a ciebie nikt nie chce... hmmm dlaczego ?

                          możesz zarzucic link do tego forum?
                          • khaldum link dla kleo 22.06.06, 20:37
                            users.nethit.pl/forum/forum/tata/
                            jeśli szukasz wsparcia a jesteś nexią, odradzam to forum, zostaniesz zrównana z
                            ziemią, wyzwana od najgorszych - dosłownie, nie metaforami, opluta i wdeptana w
                            ziemię.

                            prym w tym wiodą Martha i mgrabas, uważaj
                            • kleo1 Re: link dla kleo 22.06.06, 21:14
                              dzięki, ja chciałam z ciekawości po tym co napisałaś smile
                      • lilith76 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:40
                        > a co prawda to prawda, ze męskie portki najważniejsze i aby je mieć kobieta
                        > gotowa jest zrobić wszystko

                        to jakby cytat z cogity...
            • khaldum NO TO JESTEM WYJĄTKIEM :-D 22.06.06, 15:04
              i jakieś 5, albo 6 znajomych też smile, ale w swoim otoczeniu o stereotypowej
              samotnej matce, której nikt nie chce nie słyszałam, no poza ex naszą, ale to
              raczej wina jej charakterku a nie dzieci, bo znajomych też nie ma

              mówię o kategorii wiekowej 25 - 50, po 50 dzieci już są zawyczaj odchowane i
              nie stanowią mankamentu kobiety samotnej
            • m-jak-magi Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:14
              beatea jestes zapewnie w tym "pewnym" wieku. rozumiem zatem brak mezaczyzny u
              twojego boku. jak sie czyta twoje posty mozna odniesc wrazenie ze opierasz
              swoje opinie na zaslyszanych, przeczytanych itd opiniach. napisz cos moze z
              wlasnego doswiadczenia. moze wtedy bedzie ciekawe i poparte jakims
              doswiadczeniem.
              • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:19
                dlaczego jezeli któraś ma tu odmienne zdanie, jest posądzana o brak mężczyzny?
                A czy do posiadania własnych pogladów potrzebny jest facet? Co ma posiadanie
                faceta z moimi poglądami?
                Jezeli ty tak masz magi , to ci bardzo współczuję, kukiełka, marionetka jesteś
                jakiegoś faceta.
                • m-jak-magi Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:26
                  beatea cenie sobie kazda wypowiedz nawet jesli jest sprzeczna z moja pod
                  warunkiem ze jest poparta doswiadczeniem. operujesz sloganami i komunalami.
                  posiedzisz, poczytasz, wymyslisz. Z tego co piszesz wnioskuje ze nie tylko nie
                  masz zadnego pojecia o zwiazku z mezczyzna ktory ma dziecko, ty nie masz
                  pojecia o zwiazku z mezczyzna - po prostu. jestes albo bardzo mloda osoba ale
                  zgorzkniala stara panna silaca sie na madrosci ktora sa zwyklymi dyrdymalami.
                  okreslenie stara panna jest dla mnie jak najbardziej pejoratywne. nie mam nic
                  przeciwko kobietom samotnym czy tez inaczej mowiac niezaleznych ale syndromu
                  zgorzknialego staropanienstwa i bzdurnego moralizatorstwa nie akceptuje.
                  • kleo1 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:27
                    beatea nie jest starą panną, ma męża i dzieci, co znaczy, że ma pogodne
                    usposobienie...
                    • m-jak-magi Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:31
                      jestem w szoku. pewnie niedzielny obiad zaczyna sie od czytania wydrukow z
                      forum a z okazji swiat analizuja rocznik statystyczny.
                      • kleo1 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:33
                        magi czytaj cały wątek, ostatni post autorki wątku, bo nie w temacie jesteś smile
                        • m-jak-magi Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:36
                          faktycznie - nie wyrabiam juz smile
    • ja772 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 14:51
      marudziszsmile milego dniawink
      • mrs_ka Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:05
        Naturalnie, że marudzisz, a poza tym co znaczy "nieprawda", "mylisz się"? Nie
        zapominaj, że sprzedajesz nam tu tylko hipotezy, a nie prawdę obiektywną i
        istniejącą, więc nie ma co tu wygłaszać ekskatedralnych ripost.
        Ja mam dokładnie przeciwną hipotezę: męzczyźni chętniej inwestują w nieswoje
        geny niż kobiety. Potwierdza to mój osobisty przykład, czy raczej mojego męza i
        całkiem sporo przykładów okolicznych.
        Może więc dla ułatwienia lepiej pogodzić się z różnorodnością, niż stawiać
        stereotypowe tezy, ktore roszczą sobie prawa do bycia zasadami uniwersalnymi?

        a.
        • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:14
          zbyt ogólnikowo napisałaś, aby stanowiło to podstawę do dyskusji, a obiektywna
          prawda boli i jest niewygodna, a całe to foum jest tego dowodem, ze to właśnie
          kobiety, aby być w zwiazku z mężczyzną inwestują w jego geny, choć stanowi to
          dla nich powód do frustracji i rozgoryczenia, poczucia niesprawiedliwości.
          Męzczyźni takich problemów nie mają.
          • mrs_ka Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:24
            Widzę, że pokazanie Ci, jak dziala zasada "słowo przeciw słowu" jednak nie
            odnioslo skutku. Dla mnie to Twoje hipotezy są ogólnikowe, a stwierdzenie faktu,
            że są one bullshitem nie ma nic wspólnego z bolesną i niewygodną prawdą, bo jest
            zwyczajnym stwierdzeniem faktu.
            Jesli idzie o ścisłośc to wiele kobiet z tego forum udowadnia coś dokładnie
            przeciwnego Twojej hipotezie: taka Mangolda prędzej ugryzłaby własny pośladek
            niż zainwestowała w nieswoje genysmile)))

            Parafraza Twoich wypowiedzi w tym wątku wygląda następująco: uważasz, że Masz
            monopol na pewną prawdę przy czym mylisz pojęcie "własnego odczucia" z pojęciem
            "prawdy uniwersalnej". Moje wlasne odczucie mówi mi, że szparagi są paskudne,
            ale niestety nie ma to nic wspólnego z prawdą uniwersalną.
            Jeżeli piszę Ci, że szparagi są gites to odpisujesz mi, że wyrażam się zanadto
            ogólnikowo, aby stanowilo to podstawę do dyskusjismile
            Nie widzisz jednak, że to Ty obracasz się cały czas w kręgu dowodzenia "nie
            lubię szparagów, więc są obiektywnie okropnie", a nie ja.

            Tyle krótkiego przybliżenia logiki wypowiedzi i dowodzenia

            a.
            • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:31
              przykro mi , ze ta prawda okazała się dla was bolesna i nie chcecie jej
              przyjąć do wiadomości, tylko stosujecie techniki wypierania. I co z tego ze
              iles osób stara sobie wmówić , ze to nie tak, ale własnie wiekszość tych macoch
              jest zywym przykładem tej smutnej prawdy.
              • mrs_ka Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:56
                Słonko, mnie nic nie boli, ja na tym forum występuję jako Eksia, w życiu zresztą
                też. Napisalam Ci już, że logika nie ma nic wspólnego z bólem istnienia ani z
                techniką wypierania, czego nie Jesteś najwidoczniej w stanie zrozumieć.
                Ja Ci się niczego nie staram wmówić; ja stwierdzam, że bredzisz, bo ani nie
                przedstawiasz hipotez, ani nie umiesz ich uargumentować, ani nie masz pojęcia o
                dowodzeniu, statystykę litościwie pominę.
                Twoje hipotezy są równe obiektywnie paskudnemu smakowi szparagów, to jest ten
                sam poziom wnioskowania.
                Kiedy Ci o tym jasno piszę odpowiadasz mi majaczeniem o "bolesnej prawdzie"- to
                znaczy przepraszam, co ma mnie boleć? Dyskurs naukowy ma mnie uwierać? Na logikę
                mam brać paracetamol? Definicje naukowe mają mi sprawiać dyskomfort?


                a.
                • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:01
                  mrs_ka , nie rozumiem dlaczego mnie atakujesz , gdzie udzieliłam ci odpowiedzi
                  na twój post , wcale się do niego nie ustosunkowałam, ale moze to cie zabolało,
                  ze ci nie odpowiedziałam, dlatego wysmazyłaś taki długi dezyderat o farmacji
                  • kleo1 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:03
                    beatea mężczyznom łatwiej jest zaakceptować cudze dziecko, ojciec zawsze jest
                    domniemany, on tego dziecka nie rodzi. proste? dlatego faceci się nie
                    wypowiadają
                    • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:09
                      kleo, wybacz, ale nie rozumiem.
                      Co znaczy "domniemany ojciec"?
                      Co sugerujesz, ze zony rodzą dzieci niemęza?
                      • kleo1 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:11
                        o bosh... tak się mówi, że tylko matka jest pewna, nic nie sugeruję tylko
                        mówię, że mężczyznom jest łatwiej, oni tych dzieci nie rodzą, nie noszą przez 9
                        m-cy pod sercem itd.
                      • tarzynka Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:12
                        Bardzo często Beateo, nie wiedziałaś o tym? Większość dzieci wychowywanych jest
                        przez tatusiów niebiologicznych. Dlatego Żydem się jest, gdy się ma mamę
                        Żydówkę. To mądry naród, wie co robi. Nie rozumiem, taką mądrą kobietą jesteś,
                        tyle prawd znasz, a ta Ci umknęła.
                        • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:16
                          no nie, nie sądziłam, ze jest az tak źle , no ale kazdy sądzi po sobie, czyż
                          nie???
                          • tarzynka Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:18
                            no ale kazdy sądzi po sobie, czyż
                            > nie???
                            Naprawdę każdy sądzi po sobie? Jesteś gotowa zainwestować w obce genetycznie
                            dzieci, żeby złapać jakiekolwiek portki? Tak z ciekawości pytam...
                            • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:21
                              po pierwsze mm faceta i nikogo nie muszę łapać w przeciwieństwie do innych i co
                              najśmieszniejsze mamy wspólne dzieci.
                              • tarzynka Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:25
                                Uff, to mi ulżyło, bo już zaczęłam się martwić, że teza z tego wątku jest
                                poparta Twoim osobistym doświadczeniem.
                                A oprócz wspólnych dzieci (Ty tak twierdzisz, chyba, że robione były badania
                                genetyczne - one podobno dają pewność) ktoś z Was ma jeszcze jakieś? Bo jak nie,
                                to ciekawa jestem, co Cię skłania do zaglądania na to forum.
                                • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:30
                                  to moze być dla ciebie zaskakujące i niezrozumiałe, ale dzieci są wspólne.
                                  Co mnie skłania do zagladania na forum?
                                  Moze to bedzie niezrozumiałe, ale
                                  to ze bardzo zawiodłam się na kobietach i uwazam, ze największym wrogiem
                                  kobiety jest inna kobieta.
                                  • lilith76 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:35
                                    czyli jesteś największym wrogiem dla innych kobiet?
                                    • kleo1 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:36
                                      lilith fajny podpis suspicious
                                      • lilith76 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:40
                                        M też się podoba smile
                                  • tarzynka Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:50
                                    > to moze być dla ciebie zaskakujące i niezrozumiałe, ale dzieci są wspólne.
                                    NO pewnie, jest to dla mnie zaskakujące, bo ja każde dziecko mam z innym
                                    facetem, a alimenty na nie płacą jeszcze inni (ale to taka tajemnica, po prostu
                                    Ci inni byli majętniejsi i frajerzy dali się nabrać).
                                    > to ze bardzo zawiodłam się na kobietach i uwazam, ze największym wrogiem
                                    > kobiety jest inna kobieta.
                                    Też uważam, że te baby są okropne. A co Ci zrobiły, jeśli możesz powiedzieć?
                                    Tylko dalej nie rozumiem, po co Ci to forum?
                  • mrs_ka Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:46
                    Udzielilaś mi odpowiedzi na mój pierwszy post, a gdzie znajdzie się ten- nie
                    wiem, bo korzystam z opcji "pokaż od ostatniego postu" i w ten sposób odpowiadam.
                    Tak więc ustalmy, że się jednak do mojego postu ustosunkowalaś pisząc o
                    bolesnych prawdach i dużym poziomie ogólności w moim poście.
                    O farmacji nie pisałam, tym bardziej nie był to dezyderat; był to- jak już
                    mówiłam- skrócony wyciąg z pewnych definicji i wnioskowania. Nie postuluję,
                    żebyś zaczęła robić to samo (tzn, uściślać o czym piszesz) bo to Twoja sprawa.
                    Nie oczekuj jednak, że ktoś zrozumie ten bełkot (przepraszam za słowo, inne nie
                    przychodzi mi do głowy).
                    W innym zaś poście Twojego autorstwa wyczytałam, że wierzysz w to, że kobieta
                    jest największym wrogiem innej kobiety. I tu Cię zdziwię, albowiem się z Tobą
                    zgadzam. Uważam jednak, że wobec powyższego najlepiej zachować życzliwy dystans
                    zamiast podgrzewać wrogość i atakować inne posiadaczki jajników.
                    A tak w ogóle IMHO największym wrogiem kobiety jest mężczyzna jako taki oraz
                    cała historia, filozofia i religia, jakie stworzył. Zantagonizowanie kobiet było
                    naturalną konsekwencją takich układów jak partiarchat i nie sądzę, aby wynikało
                    z czegoś takiego, jak "kobieca natura". Pomijajac już nieostrość tego terminu.

                    a.
                    • beatea mrs_ka 23.06.06, 09:09
                      trasisz fason, oceniając moje wypowiedzi, jako bełkot, a sama nie dajesz
                      zadnych argumentów.
                      Powtarzam najgorszym wrogiem dla kobiety jest inna kobieta, bo pod przykrywką
                      fałszywej życzliości kryje się zazdrość, podłość , zawiść o wszystko.
                      • agnese_1 Re: mrs_ka 23.06.06, 09:27
                        A ja z ciekawoscia czytam posty mrs_ka bo w przeciwienstwie do twoich sa
                        poparte rzeczowymi argumentami. Teraz chcialabym sie dowiedziec dlaczego
                        kobieta jest najwiekszym wrogiem kobiety, moglabys podac jakis dowod na
                        poparcie twojej tezy ewentualnie przyklad zapewne z wlasnego zycia?
                        • kleo1 Re: mrs_ka 23.06.06, 09:33
                          zapewen uważa, że Nexie są wrogami, bo kradną mężów exiom....
                      • mikawi Re: mrs_ka 23.06.06, 09:47
                        to definicja twojej osoby jak rozumiem? zazdrość, podłość, zawiść o wszystko?
                        nawet by się zgadzało
        • mikawi Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:17
          > Potwierdza to mój osobisty przykład, czy raczej mojego męza i
          > całkiem sporo przykładów okolicznych.

          beatea ci zaraz odpisze, że to "nieprawda" i że "się mylisz", bo mąż nie
          napisał o tym na forum ani jednego postu wink
    • lilith76 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:16
      beatea,
      spytaj o to może na forum "Samodzielna mama"
      jak udowodnić tezę, to z wszystkich stron.

      jak dotąd część osób spoza grona macoch próbuje udowodnić, że w ostatnią rzecz
      jaką zainwestuje next to geny pasierbów big_grin
      • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:17
        ty sama to przeciez robisz, więc twoj przykład jest kolejnym dowodem tej tezy.
      • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:36
        a moze lilith , jest tak, ze kobieta udaje przed zamążpójsciem , ze gotowa jest
        inwestować w geny faceta, on sie daje na to nabrać, a gdy już go złapie, robi
        wszytko , aby tego nie robić.
        • lilith76 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:39
          mój żenić się nie chce, więc bym się chyba spociła od tego udawania smile

          PS: beatea, wymóżdżasz i kombinujesz - masz tezę i kroisz pod nią przesłanki
          jak wycinanki kurpiowskie.
          • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:42
            nie chce się zenić, bo nie wierzy , ze drugie związki są lepsze, czy co innego?
            • lilith76 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:07
              bo OBOJGU nam się nie śpieszy
              • kleo1 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:10
                a po co się tłumaczysz? smile to Twoje życie przecież smile tongue_out








                Nasza Tequilka
                Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy się, znaczy nigdy się nie zaczęło.
                Co było a nie jest nie pisze się w rejestr.
                • lilith76 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:11
                  bo wyjdzie, że nie mam pogodnego usposobienia...
                  • kleo1 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 16:13
                    no ale przecież to Twój M ocenia smile
          • khaldum Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:42
            u mnie tak samo, lilith, mamy paskudne skojarzenia z instytucją małżeństwa,
            więc na dzień dzisiejszy nikt nie planuje slubów, i masz rację, można udawać 2
            miesiące, no ale po 2 latach to szydło wyjdzie z worka

            pozdrawiam
            • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:44
              kholdum, nie chce się z toba ozenić, bo nie jesteś kobietą o pogodnym
              usposobieniu, a z taka od razu wziąłby ślub.
              • khaldum Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 15:49
                bzzzzz błedny tok rozumowania, to ja nie chcę ślubu smile
          • khaldum EUREKA 22.06.06, 15:46
            ponoć baby tak już mają, że doszukują się związków i dedukują i wiecie co...

            beatea chyba wtopiła kolejny związek, jej ex nr 1 żyje szczęśliwie z nową
            partnerką,
            dzieci nexię lubią, a nexia lubi dzieci, słońce świeci a beatei nikt nie chce
            na dłuższą metę bo jest ciężkostrawna,

            może i wrednie napisałam, ale cóż, kobieta czasami wredną być musi, inaczej ją
            zagryzą smile
            • beatea Re: EUREKA 22.06.06, 15:49
              pudło moja droga, ale próbuj jeszcze raz , do trzech razy sztuka, moze
              trafisz...haha
              • khaldum Re: EUREKA 22.06.06, 15:52
                z przyjemnością , ale innym razem. Czas na bezproduktywną dyskusję minął, NM
                wraca za chwilkę z pracy i mam ciekawsze zajęcia w grafiku smile

                a ty posiedź sobie jeszcze troszkę, może ktoś się znajdzie to potwierdzi Twoją
                absurdalną hipotezę i powie Ci że jest mądra

                czas pokaże...
                • khaldum Re: EUREKA podsumowanie 22.06.06, 19:52
                  1. po wnikliwej analizie nie znalazłam ani jednego postu gdzie ktoś potwierdził
                  by teorię koleżanki... wniosek, wszystkie się mylimy, ty masz rację smile

                  Z wypowiedzi koleżanki wynotowałam następujące fakty:
                  2. koleżanka nie jest macochą, posiada rodzinę taką jak bozia nakazała
                  3. kobiety są paskudne i wredne
                  4. zrobią wszystko, żeby faceta złapać
                  5. bo nie ważne jakie, byle by męskie spodnie były w domu...
                  6. jeśli żyjemy na kocią łapę jesteśmy niepogodne /smile/
                  7. inne jeszcze, ale jak to wyciąć z kontekstu....

                  składając to razem dorzuciłam doświadczenie życiowe, 10 letnią obecnośc w
                  necie /intuicja/, co nieco z nauk społecznych i wyszło mi coś, czemu z
                  pewnością zaprzeczysz, ale co tam, obiecałam to piszę smile

                  - meżatka, niezbyt szczęśliwa
                  - maż typ bawidamka, który
                • khaldum Re: EUREKA podsumowanie całe 22.06.06, 20:02
                  1. po wnikliwej analizie nie znalazłam ani jednego postu gdzie ktoś potwierdził
                  by teorię koleżanki... wniosek, wszystkie się mylimy, ty masz rację smile

                  Z wypowiedzi koleżanki wynotowałam następujące fakty:
                  2. koleżanka nie jest macochą, posiada rodzinę taką jak bozia nakazała
                  3. kobiety są paskudne i wredne
                  4. zrobią wszystko, żeby faceta złapać
                  5. bo nie ważne jakie, byle by męskie spodnie były w domu...
                  6. jeśli żyjemy na kocią łapę jesteśmy niepogodne /smile/
                  7. inne jeszcze, ale jak to wyciąć z kontekstu....

                  składając to razem dorzuciłam doświadczenie życiowe, 10 letnią obecnośc w
                  necie /intuicja/, co nieco z nauk społecznych i wyszło mi coś, czemu z
                  pewnością zaprzeczysz, ale co tam, obiecałam to piszę smile

                  - meżatka, niezbyt szczęśliwa
                  - maż typ bawidamka, który
                  a) zdradza permamentnie co rusz to z inną
                  b) ma stałą kochankę, a z nią dziecko, a że to "byle jakie spodnie" nie
                  ma odwagi podjąć męskiej decyzji co do tego z którą chce być

                  beatea poszukuje tu opinni tych paskudnych bab polujących na facetów, żeby
                  wiedzieć jak się rywalki pozbyć, bo najlepiej poznać wroga, a gdzie jak na
                  forum macoch dowie się czego te wredne (nexie) baby chcą

                  jej jeszcze nie nexia, nie jest pogodna, bo jak tu być pogodną skoro facet nie
                  umie się zdecydować (tu kłania się opinia, że jak się nie chce z tobą ożenić to
                  nie jesteś pogodna)

                  i jeszcze jakieś kompleksy po drodze pewnie, ale myślę, że my nexie-macochy i
                  pozytywne nastawione do życia exie, resztę dopowiemy...


                  • khaldum auć..za literówkę w słowie permanentny przepraszam 22.06.06, 20:43
    • sar36 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 22.06.06, 21:36
      Ja - gdybym chciał zadać pytanie - postawiłbym na końcu coś takiego: "?". Ale
      ja jestem facet i podobno coś tam jest ze mną nie tak... Czegoś nie
      akceptuję... Głupoty może? Czy jakoś tak...
      • mrs_ka Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 23.06.06, 02:18
        A teraz chciałabym zaproponować zmianę tematusmile Czy raczej podejście do niego od
        innej strony.
        Pomijając to, że beatea dobrowolnie się wkopała w tezę do nieudowodnienia (a
        opieram swoje przekonanie na tym, że będą już jakieś trzy lata odkąd czytam
        "Macochy" i traktując to forum jako pewien wycinek statystyczny, rozkład
        "stosunku do obcych genów" rozkłada się mniej więcej w ilości 1:2, gdzie "1" to
        macochy inwestujące w cudze dzieci, zaś "2" to macochy nieinwestujące. Dość
        wyraźnie widać, że opcja "zainwestuję w dziecko mojego partnera" jest mniej
        popularna od opcji zdystansowanej, przy czym oś postaw rozpościera się od
        postawy "zyczliwie, ale z daleka" poprzez "nie utrudniam, ale też nie motywuję"
        aż do "nie znoszę pasierbów")

        Tak to wygląda z mojego punktu jako regularnego czytacza.

        A teraz słowo o drugiej częsci swiatłej hipotezy, czyli: męzczyźni są mniej
        skłonni do inwestowania w cudze potomstwo.
        Chyba u lwów.
        Osobiście twierdzę, że jest dokładnie odwrotnie. O ile pamiętam kiedyś juz ta
        kwestia była dyskutowana na "Macochach" i obstawałam tam właśnie przy powyższym
        twierdzeniu. O ile mnie pamięc nie myli to większość się ze mną zgadzała (czy
        też ja z większością), a główną argumentacją Lilith, m_m_m albo mikawi (nie
        pamiętam, której z Was) było akcentowanie faktu, że ojczym na ogół mieszka z
        pasierbami, bierze udział w wychowaniu, więc jest większa szansa na wytworzenie
        więzi i inwestowania w geny, niż w przypadku macoch, które z reguły są weekendowe.
        I jest to IMHO wiarygodne uzasadnienie.
        Jest jeszcze parę innych powodów.

        I. Ekonomiczny. Nie znam (ale może mało widziałamwink ) rodziny rekonstruowanej
        "matka, ojczym, dziecko" gdzie można by było przeprowadzić precyzyjną granicę
        między wydatkami wszystkich domowników. Mówiąc wprost: mieszkający ojczym lub
        macocha prawie zawsze współutrzymują też nieswoje dzieci, co się dzieje niejako
        naturalnie, bo wynika z prowadzenia budżetu i szeregu przeróżnych opłat. W
        przypadku macoch/ojczymów weekendowych wygląda to nieco inaczej i też wynika z
        charakteru samego układu.

        II. Biologiczny i nieco kontrowersyjny.
        IMHO dla większości kobiet przypieczętowaniem związku jest urodzenie WŁASNEGO
        dziecka, a nie wychowywanie cudzego. Pasierbowie- tak, fajnie, miło, że są, ale
        jednak dążymy do urodzenia własnego dziecka. Bo wiąże, bo realizacja planu
        prokreacyjnego, bo instynkt (u większości na pewno, nie mówię, że u wszystkich).
        Do tego dochodzi pewna subtelność psychologiczna związana z rywalizacją z Eksią
        jako matką i eks żoną (to nie jest zarzutsmile )
        W przypadku dzieciatych facetów, jak sądzę, jest nieco inaczej. Po pierwsze oni
        to dziecko już mają; po drugie sam fakt, że zdecydowali się na związek jest dla
        nich wiążący i dziecko nie jest tu jakimś specjalnym potwierdzeniem; po trzecie
        alimenty stanowią okoliczność nieco zniechęcającą; po czwarte: mają układ
        "kobieta w domu, dzieci na dochodne", co- mówiąc wprost- jest układem bardzo
        wygodnym. Z całym szacunkiem dla ich ojcowskiej miłości.

        W związku z tym uważam, że macocha jednak bardziej stawia na możliwość
        posiadania swojego, biologicznego dziecka, natomiast ojczym -przez sam fakt
        mieszkania z pasierbem, wychowywania go itd- już inwestuje. Z pewnością nie w
        geny, ale w memy.
        A to, jak się okazuje, jest dla wielu mężczyzn bardzo pociągające, bo choć
        "produkt" nie jest biologicznie ich, to mają całkiem sporą szansę na
        przedłużenie własnych memów i późniejsze, ewentualne czerpanie z tego korzyści
        (głównie społecznych i kulturowych, bo niekoniecznie ekonomicznych).

        Oczywiście im dziecko jest młodsze, a ojczym starszy tym lepiej działa ta
        prawidłowość. I w drugą stronę: im młodsza i bardziej bezdzietnawink jest macocha,
        tym bardziej będzie wolała się skupić na własnym potencjale rozrodczym, niż na
        inwestycji w nieswoje dzieci. Ponadto dla niej taka mentalna inwestycja nie jest
        niczym atrakcyjnym, bo dzieci mają swoją matkę i to ona a) je w głownej mierze
        kształtuje i wychowuje b) przekazuje im memy c) jest najbardziej prawdopodobną
        beneficjentką wszystkich korzyści, jakie z tego procesu wynikną.

        reasumując: inwestycja w cudze geny mniej się opłaca macosze, a bardziej
        ojczymowi. I pewnie dlatego przekłada się to na praktykę, w czym wydatny udział
        ma również praca polskich sądów rodzinnych i ustalanie miejsca zamieszkania przy
        matce.


        a.
        • kleo1 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 23.06.06, 07:25
          mrs_ka zadziwiasz mnie poraz kolejny smile
          chylę czoło smile
    • mamaika Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 23.06.06, 10:55
      Ani nie jestem skłonna inwestować ani się poświęcać. Jestem i przezorna i
      zdystansowana. Moj M ma dzieci i tyle, będziemy razem mieszkać i rzecz jasna
      każde chce jeszcze w tym układzie żyć.Z pewnością moje , nasze,dziewczyn życie
      się zmieni i to w stopniu odczuwalnym dla każdego. Jestem z moim M i będę ale
      jakoś brak mi tu równości z poświęcaniem się.
      • konkubinka Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 23.06.06, 11:09
        a wedlug mnie to bez znaczenia czy chodzi o pasierbów.Facet moze byc wolny ale
        narkoman, pijak , hazardzista, erotoman...a i tak miłośc jest slepa.
        A faceci maja poprostu mniej wyobrazni co pozwala im nieliczyc sie z pewnymi
        sprawami.

    • joanna.k51 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 24.06.06, 11:50
      nie zgodzę się z tym .jestem w związku z męzczyzną,który ma 1 syna a ja troje
      dzieci mój mężczyzna jest naprawdę zaangazowany w opiekę nad moimi dziećmi,mam
      wrażenie jest z nimi bliżej niz ja z jego synem.
      • beatea Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 24.06.06, 11:57
        bo twoje dzieci są z tobą , a jego syn z matką
        • joanna.k51 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 28.06.06, 14:40
          nie moje dzieci są ze mną a jego syn z nim....
    • nangaparbat3 Re: Śmiała teza zyciowo uzasadniona 24.06.06, 21:15
      Bo kobieta jest gotowa na wiele, byle tylko mieć mężczyznę na stałe, a
      mężczyzna niekoniecznie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka