To upakarzajace

10.01.07, 14:03
być wybraną przez faceta ze względu na stosunek do jego dzieci.
Nie chciałabym miec faceta, który jest ze mną z powodu moich dobrych relacji
z jego dziećmi.
Czy w wyborze drugiego partnera zyciowego ten aspekt często jest decydujący u
mężczyzn i u kobiet?
    • lilith76 Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:06
      Lubię takie interpretacje czyjejś wypowiedzi.
      Mogłabyś zostać politykiem.


      Dla mnie to oczywiste - JEDNYM Z kryteriów doboru kolejnego partnera jest jego stosunek do dzieci z poprzedniego związku. Pewnie nie u wszystkich, ale ja to jakoś potrafię zrozumieć.
    • m-jak-magi Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:08
      nie dostrzegam nic co byloby upokazajace. to raczej rozsadek kieruje ludzmi
      podczas takich wyborow.
      pozytwyny stosunek do dzieci partnera moze zaoszczedzic mase problemow w
      przyszlosci.

      nie wiem czy sama masz dzieci - jesli tak - zastanow sie czy latwo byloby ci
      zwiazac sie z kims kto nie akceptuje twoich dzieci ????????
    • kicia031 Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:10
      to conditio sine qua non
    • reksia Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:16
      Na pewno taki aspekt nie jest decydującym, ale na pewno posiadanie przez
      któregoś z partnerów dziecka to wazna sprawa i chyba nie powinno to dziwić.
      Prócz namietności w zyciu sa wazne inne sprawy np honor,odpowiedzialność za
      podjęte decyzje, trzymanie się zasad, itd itp
      • babe007 Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:21
        A wg mnie dla odpowiedzialnego rodzica jest (powinien być) jednym z
        decydujących.
    • tojakas Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:17
      uderzyła mnie ta wypowiedź:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=55147133&wv.x=2&a=55263154
      • reksia Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:20
        nie raz była juz mowa o tym iz wyrywanie części wypowiedzi z kontekstu bardzo
        przekłamuje cały przekaz który w watku wyraża dana osoba

        podobnie jak wyrwanie z całej wypowiedzi jednego zdania
      • m-m-m Nie sprowokujesz mnie Bet66 10.01.07, 17:18
    • babe007 Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:18
      Dla normalnych ludzi mających dzieci (zarówno mężczyzn jak i kobiet)jest to
      jedno z kryteriów doboru partnera (tak jak to, czy ktoś jest kłótliwy, czy nie,
      kłamie czy nie i wiele, wiele innych). Chyba nikt, komu dobro jego dzieci nie
      jest obojętne nie decyduje się na poważny związek z osobą nieakceptującą, czy
      wręcz wrogo nastawioną do jego dzieci.

      Ale po co ja to piszę - wszak to prowokacja, prawda?
      • mikawi Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:20
        przeciez to bet w całej krasie smile
        • lilith76 Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:31
          Wiem smile
          Ale naiwnie wierzę, że a nuż za którymś razem zatrybi?

          ;D
      • tojakas Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:30
        kocha sie kogos za to jakim jest a nie za to czy lubi nasze dzieci;
        to jest spłycenie relacji partnerskich, które potem doprowadzają do
        nieporozumień, nieszczęść w takich związkach.
        Jedna ze stron musi stale udowadniać,ze jest dobra macochą/ ojczymem, bo to
        kryterium staje się najwazniejsze !!!
        • m-jak-magi Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:36
          dla mnie stisunke do dzieci jest wypadkowa bycia kims.
          dla twojej informacji to ja dokoknalam wyboru mimo ze jestem macocha. wazne
          bylo dla mnie jakim ojcem dla wlasnej corki jest moj m.
          czy i ja bylam w/g takich kryteriow oceniana ?? mysle ze tak i uwazam ze
          slusznie.


          p.s po co te wykrzykniki ?? czyzby twoj partner podziekowal ci za wspolprace bo
          mialas zly stosunek do jego dzieci ??
          • tojakas Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:39
            przeczytaj raz jeszcze ze zrozumieniem moj głowny post a tam znajdziesz
            odpowiedz na swoje pytanie.
            • m-jak-magi Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:43
              jesli jeden post wydaje sie byc niekompatybilny z drugim mam watpliwosci.
              1. wyciagasz daleko idace wnioski na podstawie wyrywkowych stwierdzen
              2. reagujesz bardzo emocjonalnie
              3. rzucasz bardzo daleko idace tezy ktore maja sie nijak da watku na jaki sie
              powolujesz
          • tojakas Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:44
            a nie najwazniejsze powinny byc relacje miedzy partnerami a nie z dziecmi z
            poprzednich związków, babc, dziadków, tesciow i całej reszty pociotkow?
            • m-jak-magi Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:50
              kobieto wyluzuj - jesli tak uwazasz to ok twoja brocha.
              nie wyglaszaj tez tonem kategorycznym bo jak widzisz niewiele z nas podziela
              twoje poglady.
              powiedzialas co wiedzialas i amen.
              • tojakas Re: To upakarzajace 10.01.07, 15:00
                m-jak-magi napisała:

                > kobieto wyluzuj - jesli tak uwazasz to ok twoja brocha.
                > nie wyglaszaj tez tonem kategorycznym bo jak widzisz niewiele z nas podziela
                > twoje poglady.
                > powiedzialas co wiedzialas i amen.



                boze, to załosne,
                facet daje sygnały szukam zony
                głowny warunek, ma byc dobra dla moich dzieci i w pełni je akceptować..
                Ta, która udowodni, ze bedzie lepszą macochą , ta zostanie moja zoną...
                • lilith76 Re: To upakarzajace 10.01.07, 15:08
                  > boze, to załosne,
                  > facet daje sygnały szukam zony
                  > głowny warunek, ma byc dobra dla moich dzieci i w pełni je akceptować..
                  > Ta, która udowodni, ze bedzie lepszą macochą , ta zostanie moja zoną...]

                  Nie spotkałam się z takim przypadkiem ani na forum, ani w realu.
                  A ty???
                  • tojakas Re: To upakarzajace 10.01.07, 15:14
                    całe to forum jest dowodem, ze tak jest w realu.
                    • lilith76 Re: To upakarzajace 10.01.07, 15:17
                      A cały świat jest dowodem, że wielonickowcy maja nie pokolei w głowie.
                      To argument na tym samym poziomie ogólności.
                      • tojakas Re: To upakarzajace 10.01.07, 15:20
                        nie dyskutujemy o wielonickowcach
                        tylko
                        o wielozwiazkowcach
                        dzieciatych !!!!
                        • lilith76 Re: To upakarzajace 10.01.07, 15:21
                          Ale twój argument ("całe forum jest przykładem") był bezwartościowy.
                          Nic nie wniósł do dyskusji, ani niczego nim nie udowodniłaś.
                          • tojakas Re: To upakarzajace 10.01.07, 15:29
                            moze i przesadziłam ,ale znajdzie sie parę watków na potwierdzenie mojej tezy.
        • dzk35 Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:40
          gdyby mój pan miał inny stosunek do swoich dzieci to pewnie nie ceniłabym i nie
          szanowała tak bardzo, a w moim przypadku szacunek to jeden z filarów miłości
          gdybym ja nie miała pozytywnego stosunku do jego dzieci to nasz związek pewnie
          by się po jakimś czasie rozpadł, tak jak rozpadł się poprzedni (to był jeden z
          najważniejszych powodów), mając takie doświadczenia nie starałby się tak bardzo
          o to byśmy byli razem tylko omijał, więc pewnie nie zakochałby się tak mocno i
          głęboko...
    • morskie_oko Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:42
      Upokarzające jest, że jestem z człowiekiem, który jest cudownym ojczymem dla
      mojego dziecka??? Oczom nie wierzę. Mam się czuć upokorzona tym, że on wybrał
      mnie na żonę, bo zakochał się we mnie - kobiecie, która ma okreslone cechy,
      m.in. pełną akceptację, sympatię i ogrom ciepła do jego dziecka??? Świat
      zwariował. Oboje musielibyśmy być niespełna rozumu, gdybyśmy wybrali partnera
      niecierpiącego naszego dziecka. Jak miałabym mieszkać pod jednym dachem,
      kochać, szanować kogoś, kto byłby wrogo nastawiony do mojej córki? Kim musiałby
      być ojciec, by wybrać nienawidzącą jego dziecko kobietę na żonę? Wybrałam tego
      a nie innego mężczyznę za to jaki jest, a jest ciepłym, czułym, opiekuńczym,
      troskliwym i odpowiedzialnym mężczyzną i ma to odzwierciedlenie również w jego
      relacjach z moją córką. Tak samo on wybrał mnie, nie widzę tu upokorzenia, a
      raczej powód do dumy.

      Im dłużej czytam to forum, tym bardziej dochodzę do wniosku, że mało wiem o
      świecie.
      • tojakas Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:48
        wiedząc o tym ,ze jesteśmy wybierani ze względu na nasz stosunek do cudzych
        dzieci, często udajemy i gramy role dobrych macoch, a wszystkie frustracje z
        powodu tej fałszywej postawy wylewamy na tym forum, pisząc negatywnie o swych
        pasierbach.
        • morskie_oko Re: To upakarzajace 10.01.07, 14:57
          Mów proszę za siebie, może ty grasz rolę dobrej macochy a w rzeczywistości
          jesteś fałszywa, bo mnie nigdy takie uczucia nie towarzyszyły. Dla mnie mój mąż
          i jego dziecko to była taka sama nierozerwalna jedność jak ja i moje dziecko.
          Nie wyobrażam sobie żyć na codzień z kimś, kto tylko gra jakąś rolę, przecież
          prędzej czy później wyjdzie prawdziwe oblicze. Poza tym na Boga, jaki miałabym
          mieć powód, by być sfrustrowana? Syn męża jest mi bardzo bliski, z moją córką
          nawiązali więź niemal taką jak ma rodzeństwo, przecież to powód do radości a
          nie frustracji. Oczywiście są problemy, czasem mniejsze, czasem większe - jak w
          każdej rodzinie. Odnoszę wrażenie, że wybrałaś sobie niewłaściwego mężczyznę,
          albo nie czujesz się kochana przez niego, że tak uważasz i przekładasz to na
          dziecko. A to nie w nim leży problem, tylko w tobie.
        • reksia Re: To upakarzajace 10.01.07, 15:02
          tojakas napisała:

          > wiedząc o tym ,ze jesteśmy wybierani ze względu na nasz stosunek do cudzych
          > dzieci, często udajemy i gramy role dobrych macoch, a wszystkie frustracje z
          > powodu tej fałszywej postawy wylewamy na tym forum, pisząc negatywnie o swych
          > pasierbach.

          Biorąc pod uwagę wysunietą przez Ciebie tezę Tojakaś odpowiedz mi proszę na
          pytanie : w takim razie jak sklasyfikować problemy wystepujace w pełnych
          rodzinach??? jak sklasyfikować konflikty występujace miedzy biologicznymi
          rodzicami a ich dziećmi???
          • tojakas Re: To upakarzajace 10.01.07, 15:17
            biologiczne dzieci sie nie wybiera,
            faceta z jego dziecmi się wybiera,
            czy robi się to świadomie ?
            niestety nie zawsze
            • reksia Re: To upakarzajace 10.01.07, 15:33
              tojakas napisała:

              > biologiczne dzieci sie nie wybiera,
              > faceta z jego dziecmi się wybiera,
              > czy robi się to świadomie ?
              > niestety nie zawsze


              pytałam o co innego:
              jak do głoszonej przez Ciebie teorii ma sie fakt wystepowania takich samych
              jak i nie powazniejszych konfliktów wystepujachych w rodzinach pełnych?
              konfliktów na płaszczyźnie rodzic -dziecko
              • tojakas Re: To upakarzajace 10.01.07, 15:35
                czym innym są konflikty z biologicznymi dziećmi
                a czym innym z cudzymi dziećmi.
                • reksia Re: To upakarzajace 10.01.07, 15:42
                  na czym polega wg Ciebie róznica?
                  • tojakas Re: To upakarzajace 10.01.07, 15:46
                    reksia napisała:

                    > na czym polega wg Ciebie róznica?


                    Ze swoimi dziećmi nalezy dojśc do porozumienia ze wzgledu na zwiazki krwi, geny
                    z cudzymi mozemy , ale nie musimy, mozemy dla świętego spokoju, inne racje tu
                    nie wchodza w gre.
                    • reksia Re: To upakarzajace 10.01.07, 16:01
                      tojakas napisała:


                      > Ze swoimi dziećmi nalezy dojśc do porozumienia ze wzgledu na zwiazki krwi,
                      geny
                      >
                      > z cudzymi mozemy , ale nie musimy, mozemy dla świętego spokoju, inne racje tu
                      > nie wchodza w gre.


                      dziwnym trafem to "NALEŻY" jest niejednokrotnie pomijanenie przez biologicznych
                      rodziców
                      jednocześnie to "NIE MUSIMY" powoduje budowanie całkiem zdrowych i szczerych ,
                      odpowiedzialnych więzi, bo starannie przemyślanych, wynikających z bardzo
                      świadomych decyzji
                      • tojakas Re: To upakarzajace 11.01.07, 08:50
                        reksia masz rację, często najlepsze stosunki mamy z obcymi niz z bliskimi;
                        taka juz jest ta ludzka psychika.
    • braktalentu Re: To upakarzajace 10.01.07, 17:11
      A ja nie czuję się upokorzona. chciałam i mam. Wręcz dumna jestem-smile I dodam
      też, że jednym z kryteriów oceny kandydatów do ręki był ich stosunek do mojej
      ekscentrycznej rodziny. Nie wymagam od męża, żeby kochał moją rodzinę, ale
      życzę sobie, żeby był dla Nich grzeczny i traktował Ich z szacunkiem. Tego
      samego wymagam od siebie w stosunku do pasierbicy. Tak, w naszym przypadku ten
      aspekt był decydujący. Zakochać się bez pamięci można i w alkocholiku -
      przemocowcu - szui. My poza wzajemną miłością, nienagannymi figurami i umysłami
      jak brzytew mamy jeszcze świadomość, że żyjemy pod jednym dachem z osobą
      kulturalną i odpowiedzialną. A w Twoim wypadku? Jaki aspekt był decydujący? I
      co, sprawdził się jako kryterium doboru partnera?
      • tojakas Re: To upakarzajace 11.01.07, 08:56
        to dobrze , ze nie czujesz się upokorzona, ale czuc z tego powodu " dumę" , to
        juz przesada.
        Szacunek do innych nie jest tym samym czym jest być dla nich dobrym, oddanym,
        poświęcajacym się, kochajacym.
        szanowac kogos tzn. tez DYSTANSOWAĆ sie od tego kogos, nie wchodzić w zbyt
        bliskie relacje.
        • braktalentu ZGADZAM SIĘ Z TOJAKAŚ 11.01.07, 10:27
          Też uważam, że szacunek nie jest równoznaczny z byciem dla kogoś dobrym
          oddanym, poświęcającym się i kochającym. Dobrzy, oddani, gotowi na poświęcenia
          i kochający jesteśmy z mężem w stosunku do członków własnej rodziny.
          Powinowatych szanujemy. Nie wchodzę z Teściową w zbyt bliskie relacje. Nie
          sypiam z Nią i nie wymagam, żeby pielęgnowała mnie w chorobie-smile. Jeżeli
          sytuacja będzie tego wymagała zaopiekuję się Teściami, ale dlatego, że są
          rodzicami mojego ukochanego męża, a nie dlatego, że Ich kocham. To samo dotyczy
          pasierbicy.

          Raz jeszcze powtórzę: Stosunek do naszych bliskich był w przypadku mojego
          związku BARDZO istotnym kryterium dla obu stron. I to czy mówimy o teściach,
          szwagrach, pasierbach czy innych powinowatych nie ma żadnego znaczenia. Po
          pierwsze miłość, po drugie wspólne wartości i plany na przyszłość, po trzecie
          szacunek dla bliskich.

          I raz jeszcze zapytam: jakie były Twoje kryteria i czy się sprawdziły?
    • tojakas Re: To upakarzajace 11.01.07, 09:00
      burza, 'akceptować" nie jest synonimem miłości, dobroci, a o tym tu dyskutujemy.
      akceptować tzn. bezdyskusyjnie godzic się na jego istnienie.
    • weronka77 Re: To upakarzajace 12.01.07, 00:51
      Po pierwsze nie "upakarzające" tylko upokarzającewink Przymiotnik od rzeczownika
      UPOKORZENIE.Dziwne,bo autorka wątku jest nauczycielką jak również wiele razy w
      życiu była UPOKARZANA więc tym bardziej słowo oraz jego pisownia powinno być
      jej znajomewink)
      • mrs_ka Re: To upakarzajace 12.01.07, 01:49
        Dzięki, Weronka, że zwróciłaś na to uwagę, bo robiło mi się zimno ilekroć
        patrzyłam na to "upakarzanie".
        Nawiasem mówiąc dla mnie upokarzająca jest indolencja, która nie tylko sama
        siebie się nie wstydzi, ale jeszcze próbuje się wysforować. No ale może dziwna
        jestem, bo truskawki posypuję cukrem, a nie gó...m.

        W ad remie się nie wypowiem, bo jest kuriozalny. Upokarza mnie jako Polkę
        okoliczność, że polską politykę zagraniczną firmuje swoją osobą ktoś taki, jak
        Fotyga. Upokarza mnie fakt, że można powiedzieć o polskich ministrach spraw
        zagranicznych, iż współpracowali z obcym wywiadem- i nie zostać zdymisjonowanym.
        Upokarza mnie fakt, że mieszkam w kraju, którego potężna część obywateli wierzy,
        że Jezus Chrystus był Polakiem, Ojciec Rydzyk jest święty, Benedykt XVI jako
        Niemiec i nazista (!) nie jest autorytetem moralnym Kościoła, a rządząca partia
        nadal wspiera to środowisko i prawdopodobnie niedługo będziemy świadkami
        bezprecedensowego rozłamu polskiego Kościoła.
        Owszem, wymienionymi wyżej faktami czuję się upokorzona, bo kocham swój kraj,
        nie zamierzam emigrować i chciałabym, aby Polska zdobywała znaczenie na arenie
        europejskiej dzięki konkretnym i konstruktywnym działaniom, a nie jako
        bohaterka obcojęzycznych tabloidów.
        Nie bardzo rozumiem zaś, jak fakt czyjejś dojrzałości i miłości do własnego
        dziecka może kogokolwiek upokorzyć- ale może nie rozumiem tego z tej przyczyny,
        iż w moim świecie definicja "upokorzenia" nie jest tożsama z definicją
        "upakarzania".

        a.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja